Do komendy policji w Ostrowi Mazowieckiej wtargnął mężczyzna i rozlał ciecz przypominającą zapachem ropę – dowiedział się reporter Radia ZET. Mężczyzna w wulgarnych słowach zagroził że podpali komendę. Tylko dzięki błyskawicznej reakcji jednego z policjantów, szaleńca udało się obezwładnić.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Comments Brak komentarzy »

Do ogarniętego zamieszkami Ferguson w stanie Missouri przyjedzie dzisiaj prokurator generalny USA Eric Holder. Zapowiedział on wnikliwe śledztwo w celu wyjaśnienia okoliczności śmierci czarnoskórego Michaela Browna. Podczas kolejnej fali protestów w nocy z wtorku na środę zatrzymano 47 osób. Funkcjonariusze policji zastrzelili jednego z mężczyzn – miał grozić policjantom nożem. Sam Dotson, szef policji w Saint Louis, który poinformował media o tym wydarzeniu, podkreślił, że funkcjonariusze mieli prawo się bronić. Jednak jak zauważa BBC, ta śmierć grozi dalszym zaostrzeniem sytuacji w Ferguson. Policja w Ferguson na przedmieściach Saint Louis powiadomiła w środę o zatrzymaniu ostatniej nocy 47 osób. Poinformowała także, że odebrała demonstrantom trzy sztuki broni. Zarazem, jak przyznał przedstawiciel policji Ron Johnson, protesty w nocy z wtorku na środę miały raczej charakter pokojowy.

Śledztwo pod nadzorem prokuratora generalnego USA

Prokurator Eric Holder, który sam jest Afroamerykaninem, udaje się do Ferguson na polecenie prezydenta Baracka Obamy. Ma nadzorować śledztwo FBI dotyczące okoliczności śmierci Browna. 18-latek został zastrzelony 9 sierpnia przez 28-letniego policjanta Darrena Wilsona, jednak okoliczności tragicznego incydentu pozostają niejasne. Policja z Ferguson twierdzi, że Brown z kilkoma innymi nastolatkami szedł środkiem ulicy, a na zwróconą mu przez policjanta uwagę zareagował agresywnie. Natomiast świadkowie utrzymują, że Wilson strzelał do nieuzbrojonego Browna, mimo iż ten stał z rękami podniesionymi do góry.

Śmierć Browna lokalna czarna społeczność odebrała jako przestępstwo na tle rasowym. Rozpoczęły się trwające już ponad 10 dni rozruchy i starcia z policją, podczas których doszło do rabowania i demolowania sklepów. Władze wezwały na pomoc Gwardię Narodową, ale nie poprawiło to sytuacji. Mieszkańców Ferguson wzburzyło dodatkowo opublikowane przez policję nagranie wideo, na którym widać, że Brown na krótko przed tragicznym incydentem obrabował sklep.

Apele o spokój

Holder obiecał we wtorek mieszkańcom Ferguson “wszechstronne, równoprawne i niezależne śledztwo”. Zastrzegł jednak, że “wymaga ono czasu”. Zaapelował też do mieszkańców Ferguson, należącego do aglomeracji St. Louis, o spokój i powstrzymanie się od dalszych aktów przemocy. Prokurator generalny ujawnił, że on sam i członkowie jego najbliższej rodziny byli w przeszłości ofiarami dyskryminacji na tle rasowym. Przyznał, że w Stanach Zjednoczonych pozostaje jeszcze wiele do zrobienia, aby równość obywateli niezależnie od koloru skóry stała się powszechna.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »

To pierwsza kobieta w Polsce, która została objęta ustawą o bestiach! Ewelina C. (27 l.) dzisiaj opuści mury zakładu karnego w Lublińcu. Niedoszła morderczyni, która rzuciła dzieckiem o chodnik nadal będzie cieszyła się wolnością, mimo, że w trakcie swego procesu zapowiadała, że będzie zabijała wszystkie dzieci. Nie będzie nawet musiała leczyć się przymusowo, bo jej sprawa utknęła w sądzie! Na sąsiadów Eweliny C. i mieszkańców Kielc padł blady strach. Prawdopodobnie po wyjściu z więzienia zamieszka ona u matki w Kielcach. Ewelina C. to bestia w ciele kobiety. W 2009 roku sąd okręgowy w Kielcach skazał ją na 6 lat więzienia za rzucenie dzieckiem o chodnik. Ewelina C. rok wcześniej podbiegła do przypadkowego wózka stojącego obok sklepu na osiedlu w Kielcach. Wyjęła siedmiotygodniowego Kubusia i rzuciła dzieckiem o betonowy chodnik. Chłopiec miał liczne złamania i stłuczenia. Przeżył, ale do dziś jest pod opieką lekarzy. Przed sądem Ewelina C. tłumaczyła, że była to zemsta za jej niechcianą ciążę. Była w 28 tygodniu ciąży. Przed wyrokiem urodziła dziecko.

Odbywała karę w zakładzie karnym dla kobiet w Lublińcu. Tam była poddawana terapii, ale nie przynosiła ona skutków. Była agresywna, w czasie odsiadywania wyroku za oblanie wrzątkiem innej osadzonej skazana została na trzy miesiące pozbawienia wolności. W marcu tego roku dyrekcja zakładu zdecydowała się wystąpić do sądu okręgowego w Częstochowie o zastosowanie wobec Eweliny C. ustawy o bestiach, tak jak wobec Mariusza Trynkiewicza. W czerwcu częstochowski sąd uznał, że kobieta może być niebezpieczna dla innych. Zdecydował, że obowiązkowo musi się leczyć psychiatrycznie. Ale to postanowienie nie jest prawomocne, bo do sądu apelacyjnego nie wpłynęły dokumenty wskazujące, gdzie miałaby się leczyć bestia. Kobieta wyjdzie więc na wolność, ale będzie się musiała zameldować na policji. – Sąd nie wskazał konkretnego ośrodka, w którym kobieta ma rozpocząć leczenie. Odwołaliśmy się do sądu apelacyjnego w Katowicach, by wskazał taki ośrodek. Jednocześnie sąd 30 lipca przychylił się do naszego wniosku, by Ewelina C. w ciągu 48 godzin po wyjściu na wolność zgłosiła się na policję i podała swój adres – tłumaczy Tomasz Ozimek z częstochowskiej prokuratury.

– “Jestem zaskoczony i zdziwiony decyzjami sądu. Sąd zdawał sobie sprawę z tego, że ta kobieta jest niebezpieczna, a prawdopodobieństwo popełnienia przez nią ciężkiego przestępstwa jest bardzo duże. Powinna być leczona w ośrodku w Gostyninie” – powiedział Faktowi oburzony minister sprawiedliwości Marek Biernacki (55 l.).
Żródło info i foto: Fakt.pl

Comments Brak komentarzy »

Wielu internautów nie wierzy w chorobę Michała L., który rozjeżdżał autem ludzi w Sopocie. Inni podejrzewają, że oszukał biegłych. Czy to możliwe? – Chwilami w naszym myśleniu o osobach zapadających na choroby o charakterze psychicznym cofamy się do średniowiecza – mówi Leszek Trojanowski, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Psychiatrycznego w Gdańsku. 32-letni Michał L. 19 lipca wjechał hondą na sopocki deptak, potrącając przynajmniej 23 osoby. Groziło mu maksymalnie 10 lat więzienia. W areszcie śledczym został przebadany przez dwóch biegłych psychiatrów. Orzekli całkowitą niepoczytalność w chwili popełniania czynu. Mężczyzna cierpi prawdopodobnie na schizofrenię paranoidalną, został przewieziony do szpitala psychiatrycznego w Starogardzie Gdańskim.

Decyzja biegłych wywołała ogromną dyskusje w internecie i nie tylko. Większość nie dowierza w chorobę, żąda więzienia dla Michała L. albo podejrzewa, że oszukał biegłych. Czy to możliwe?

Pytamy o to Leszka Trojanowskiego, dyrektora Wojewódzkiego Szpitala Psychiatrycznego w Gdańsku, wykorzystując tezy oraz wątpliwości publikowane na forum trojmiasto.gazeta.pl (zostały ujęte w cudzysłowie).

Katarzyna Włodkowska: Pierwszy cytat – “Hehe, jasne. Parę lat temu taką chorobę można było sobie ‘kupić’ za 5 tysięcy złotych. Dzisiaj kosztuje to pewnie trochę więcej.”

Leszek Trojanowski, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Psychiatrycznego w Gdańsku: Zacznijmy od tego, że niepoczytalność nie jest chorobą. Niepoczytalność to stan, który zawsze określamy w stosunku do określonego czynu. Chory psychicznie w stosunku do jednego czynu zabronionego może być całkowicie poczytalny, w stosunku do drugiego już nie. Nie ma czegoś takiego jak “żółte papiery”, jak często zdarza się wielu powtarzać. Czyli że wszystko takiej osobie wolno. Niepoczytalność dotyczy jednego, konkretnego czynu, a zaburzenia psychicznie, jakie pacjent ma, muszą być w logicznym związku z tym czynem.

Co to znaczy?

- Jeżeli pacjent ma urojenia prześladowcze, a osobę, która ma go rzekomo prześladować, zaatakuje, to jest niepoczytalny w stosunku do tego czynu. A jeśli ten sam pacjent pójdzie do sklepu i coś ukradnie, wtedy jest poczytalny. Niepoczytalność nie jest stanem stałym, dotyczy konkretnego czynu.

W jaki sposób biegły jest w stanie stwierdzić, że w chwili popełnienia czynu sprawca był niepoczytalny?

- Na podstawie badania stanu psychicznego. To rozmowa z pacjentem, wywiad rodzinny, całokształt okoliczności, historia choroby. Biegli psychiatrzy mają naprawdę ogromne doświadczenie. Skoro stwierdzili całkowitą niepoczytalność, a nie ograniczoną w stopniu znacznym i zawnioskowali o izolację, oznacza to ostry stan psychotyczny. Gdyby mieli jakiekolwiek wątpliwości, skierowaliby podejrzanego na obserwację.

Choroba Michała L. ujawniła się w marcu 2013 r. Cztery miesiące wcześniej brał udział w konferencji HR-owej. Nagranie na portalu YouTube, jak sądzę, miało się okazać dowodem na jedno wielkie oszustwo. Pytano: “I co, niby nagle mu tak odbiło?”

- Taka choroba jak schizofrenia najczęściej jest diagnozowana w okresie wczesnej dorosłości, ale w części przypadków rozpoczyna się szybko i gwałtownie, ostrym stanem psychotycznym. Schizofrenia to proces przewlekły, charakteryzujący się rozpadem struktury osobowości. Pacjent ma różnego rodzaju sprzeczne zachowania i emocje, a na to wszystko nakładają się ostre stany psychotyczne, m.in. paranoidalne. Wtedy mamy do czynienia z urojeniami i zaburzeniami postrzegania, czyli halucynacjami. To mogą być omamy słuchowe, węchowe, smakowe. I jak już pacjent o tym mówi, to robi to w taki sposób, że nie ma wątpliwości co do choroby. Całości towarzyszy bowiem duży bezkrytycyzm. Chory naprawdę słyszy te głosy i w nie wierzy. Schizofrenia paranoidalna to bardzo ciężka choroba, nie tylko dla pacjenta, ale i dla całej rodziny.

“Skoro schizofrenia to jedna z cięższych chorób o charakterze psychicznym, na którą składa się grupa zaburzeń i urojeń, to ja się pytam – dla kogo są szpitale psychiatryczne, jak nie dla “ciężko chorych”? Wydawało mi się, że w takich przypadkach “chory” powinien mieć aplikowane leki pod dozorem lub wręcz przymusowo – to nie ból gardła, żeby decyzyjność w tym zakresie pozostawić widzimisię takiej osoby.”

- Takie myślenie jest o krok od średniowiecza. Leczenie przymusowe jest możliwe tylko wtedy, gdy dochodzi do popełnienia czyny zabronionego, jak miało to miejsce w przypadku Michała L. Nie każda choroba psychiczna kończy się przecież tak ekstremalną sytuacją. Każdy pacjent to przypadek indywidualny, a np. schizofrenia nie zawsze jest tak mocna w wyrazie. Tego, co wydarzyło się w Sopocie, nie dało się przewidzieć. Takie podejście do osób chorych pokazuje, jak bardzo są napiętnowane w naszym społeczeństwie. To jest tak silne zjawisko, że staje się powodem ukrywania choroby, a nawet jej zaprzeczania, co tylko komplikuje los chorych i możliwość udzielania im pomocy. Przyzwolenie na przymusowe leczenie jest zresztą dość powszechne, co może świadczyć o słabej gotowości społeczeństwa do respektowania podstawowego prawa obywatelskiego osób chorych psychicznie, jakim jest ich osobista wolność.

“Wyjdzie za miesiąc i po sprawie”.

- Chory na oddziale zamkniętym, jeżeli rokuje, co pół roku przechodzi specjalne badanie. Po jego zakończeniu biegły wnioskuje do sądu o przedłużenie leczenia lub opuszczenie szpitala.

“Kto zagwarantuje, że ten człowiek nie zaniecha brania leków i horroru atakowania ludzi pędzącym samochodem nie powtórzy?”

- Gwarancji nie ma nigdy i na tym też polega dramat tego człowieka.

“Jeżeli przyjmował leki i jego stan był dobry, ale mając świadomość swojej choroby odstawił [je] samodzielnie, bez konsultacji z lekarzem, bo mu się wydawało, że jest dobrze, to powinien odpowiadać jak osoba poczytalna. Ale tutaj potrzebna jest zmiana w prawie. W mojej ocenie, to świadome ryzyko, jakie podjął”.

- Nie ma czegoś takiego jak świadome ryzyko w przypadku osoby chorej psychicznie. Choroba powoduje głęboki bezkrytycyzm, pacjent nie ma świadomości swojego stanu. Leczy się, bo został do tego przekonany, ale w to często nie wierzy, leki przy pierwszej poprawie odstawia. Dlatego nie można mówić o żadnej odpowiedzialności. Można się jedynie zastanawiać nad odpowiedzialnością moralną otoczenia, ale to nie jest proste. Z reguły mamy do czynienia z osobą dorosłą, która musi jednak chcieć się leczyć. Chciałbym jednak podkreślić, że możliwe jest osiągnięcie pełnej remisji, ale trzeba brać pod uwagę wystąpienie kolejnego epizodu i akceptować przyjmowanie w okresie braku objawów leków przeciwpsychotycznych.

“Skoro dominującymi objawami schizofrenii paranoidalnej są urojenia oraz halucynacje, powinien mieć odebrane prawo jazdy, bo to choroba ciężka, z nawrotami”.

- Również musi dojść najpierw do popełnienia czynu zabronionego. Państwo miałoby odbierać prawo jazdy każdemu, kto jest chory, bo mamy fantazję, że doprowadzi w przyszłości do ekstremalnej sytuacji? Najpierw musi być uzasadnione podejrzenie. Odebranie prawa jazdy tylko z powodu historii leczenia psychiatrycznego może być traktowane jako naruszenie praw osobistych. Nie rozumiem, dlaczego to prawo jazdy stało się kluczowe. Mógł wsiąść za kółko bez dokumentu. Albo na rower, ale zabrać ze sobą ostre narzędzie. Głos mu powiedział “jedź do Sopotu” i pojechał. Zrobiłby to nawet gdyby prawa jazdy nie miał.

Być może odpowiedź jest w kolejnym pytaniu: “Kto za to wszystko odpowie?!”

- Ta dyskusja miałaby sens, gdyby zaczęto się zastanawiać nad dostępem do lekarzy psychiatrów. Tymczasem wciąż się zdarza, że na naszą izbę przyjęć trafiają chorzy, którzy szczęśliwie chcą brać lekarstwa, ale w przychodni im powiedziano, że pierwszy wolny termin za dwa tygodnie. Kłopot z dostępem do lekarzy miał rozwiązać Narodowy Program Ochrony Zdrowia Psychicznego, ale realizacja idzie bardzo słabo. Tymczasem 23 proc. Polaków cierpi na różnego rodzaju zaburzenia.

“Jak człowiek, który rzekomo nie zdaje sobie sprawy z tego co robi, używa samochodu w sposób dość pewny?”

- Doznania psychotyczne nie wpłynęły na zdolności jako kierowcy. To wszystko. Jedno nie ma nic wspólnego z drugim.

“Dlaczego taka osoba ma prawo jazdy?”

- Domyślam się, że dokument wydano mu kilka lub kilkanaście lat temu. Ja mam od 30.

“Rozumiem, że u czuba jak zdiagnozowano chorobę, to jego psychiatra nie pomyślał, żeby mu odebrać prawo jazdy? Temu psychiatrze powinni odebrać za to uprawnienia. No chyba, że w tym kraju każdy psychol może sobie usiąść za kierownicą.”

- Przecież lekarz nie ma prawa informować o czyjeś chorobie, obowiązuje go tajemnica. A jeśli ma podejrzenie, że pacjent stanowi zagrożenie dla siebie lub innych, kieruje go na przymusowe leczenie. Ale takie podejrzenie nie może być oparte na samym fakcie zachorowania. Zwróciła pani uwagę, w jaki sposób osoby komentujące wypowiadają się o chorym człowieku? Czub, psychol. Osoby chore psychicznie są w naszym społeczeństwie stygmatyzowane. W ostatnim 10-leciu zainicjowano wprawdzie kilka społecznych akcji zmierzających do zmiany niechętnej wobec psychicznie chorych obyczajowości, ale edukacja jest wciąż na marnym poziomie, chorzy spychani są na margines społeczeństwa, mają problemy ze znalezieniem pracy, a psychiatria środowiskowa, która przynosi najlepsze efekty, wciąż nie jest realizowana. Chorzy psychicznie nie popełniają więcej czynów zabronionych niż osoby zdrowe, ale jak już się o tym słyszy, to są to zdarzenia drastyczne, dziwaczne, dlatego myślimy o takich osobach jak o wyjątkowo agresywnych. Można powiedzieć, że Polacy nie czują się dostatecznie przygotowani do spotkania ze swoimi chorymi rodakami, dlatego reagują tak silnym lękiem.
Żródło info i foto: Gazeta.pl

Comments Brak komentarzy »

Strach pomyśleć, co by się stało, gdyby nie pani Bogusława. Dzielna kobieta nakryła pedofila, który próbował zgwałcić w sadzie małą dziewczynkę. Rzuciła się z krzykiem na potwora i wyrwała mu dziecko. Potem zadzwoniła na policję. Zboczeniec, 77-letni sąsiad pani Bogusi, trafił za kratki. Okazało się, że to pedofil recydywista. Wcześniej był już karany za molestowanie nieletniej. Najgorsze, że matka dziewczynki była wściekła na sąsiadkę, że zawiadamia policję.

Trudno uwierzyć w takie bestialstwo. Pedofil Bronisław S. (77 l.) z Jawora na Dolnym Śląsku został aresztowany. Za kratami poczeka na rozprawę. Matka molestowanej dziewczynki usłyszała zarzut poplecznictwa. Grozi jej 5 lat więzienia. Pani Bogusława wciąż jest w szoku. – Ten obraz śni mi się po nocach… W poniedziałek poszłam do sadu. Zobaczyłam tego zboczeńca obmacującego małą Olę. Boże, pomyślałam, ona ma tylko 7 lat – opowiada kobieta. – “Podbiegłam bliżej i zobaczyłam, że bydlak ma rozpięte spodnie. A dziewczynka jest bez majtek… Dosłownie wyrwałam mu dziecko z łap. Zaczęłam krzyczeć i dzwonić po policję. To, co się stało później, wstrząsnęło panią Bogusławą do głębi. Na miejsce przybiegła matka Oli”.

Sąsiadka uratowała 7-letnią Olę przed zboczeńcem!

- “Prosiła mnie, żebym nie dzwoniła na policję. A kiedy się nie zgodziłam, przebrała córkę. Nie chciała, żeby na ubranku były ślady? I to ma być matka?” – załamuje ręce bohaterska kobieta. Mama Oli Ewa W. została przesłuchana i usłyszała prokuratorskie zarzuty. Zaprzecza zeznaniom sąsiadki. W winę kobiety nie wierzy Kazimiera W., jej matka. – “To niemożliwe, by moja Ewa krzywdziła Olę” – mówi. Bronisławowi S. grozi 12 lat odsiadki. Ale za kratami powinien znaleźć się już dawno. Dwa lata temu został skazany za molestowanie 8-letniej wówczas Kingi, siostry Oli. Dostał wtedy 2 lata w zawieszeniu na 5 lat. Dlaczego go nie zamknięto? – “Prokuratura domagała się kary pozbawienia wolności na 5 lat. Jednak sąd wydał wyrok w zawieszeniu” – mówi Liliana Łukasiewicz z Prokuratury Okręgowej w Legnicy. Mężczyznę wysłano na leczenie w specjalnym ośrodku. Terapia jednak najwyraźniej nic nie dała.
Żródło info i foto: se.pl

Comments Brak komentarzy »

Władze USA tego lata wysłały do Syrii siły specjalne, aby spróbowały uwolnić amerykańskich zakładników, przetrzymywanych przez bojowników Państwa Islamskiego – poinformował w nocy ze środy na czwartek Pentagon. Misja się nie powiodła. Akcję zorganizowano, gdy wywiad Stanów Zjednoczonych zidentyfikował miejsca, w których ukrywano porwanych. Gdy siły specjalne tam przybyły, nie znalazły uprowadzonych, lecz wdały się w walkę z siłami Państwa Islamskiego. Wśród poszukiwanych był amerykański dziennikarz James Foley. We wtorek pojawiło się nagranie wideo ukazujące egzekucję Foleya, dokonaną przez sunnickich ekstremistów.

Nie ujawniono, gdzie i kiedy przeprowadzono operację.

Państwo Islamskie podało, że śmierć Foleya jest zemstą za ataki lotnictwa USA na dżihadystów w Iraku. Zagrozili też ścięciem kolejnego amerykańskiego dziennikarza, Stevena Sotloffa. “Rząd USA miał, wydawałoby się, wystarczające informacje i gdy nadeszła szansa, prezydent zezwolił ministerstwu obrony na agresywne działania mające na celu ratunek naszych obywateli” – oświadczyła Lisa Monaco, doradczyni Baracka Obamy ds. walki z terroryzmem. Amerykanie po raz pierwszy ujawnili, że ich wojsko przeprowadziło działania w Syrii, kraju od ponad trzech lat ogarniętym wojną domową.
Żródło info i foto: Newsweek.pl

Comments Brak komentarzy »

Klęska Zbigniewa Ziobro. Tak sprawę umorzenia przez łódzką prokuraturę wątku dotyczącego Edwarda Mazura komentuje Leszek Miller. Zdaniem lidera SLD, decyzja prokuratury jest widowiskową klęską byłego ministra sprawiedliwości, który przez długi czas stawiał zarzuty, ścigał Mazura w Stanach Zjednoczonych i próbował dokonać ekstradycji. Dzisiaj orzeczenie prokuratury jest przypieczętowaniem prawniczej i politycznej klęski Zbigniewa Ziobry – stwierdził szef SLD.

Leszek Miller dodał, że nie zdziwi się jeśli Edward Mazur wystąpi o odszkodowanie, bo może czuć się pokrzywdzony. Szef SLD zaznaczył, że jeśli biznesmen uzyska gratyfikację finansową, to Zbigniew Ziobro powinien ją zapłacić z własnej kieszeni. Polityk podkreślił, że z “goryczą” słucha kolejnych komunikatów, świadczących o tym iż polski wymiar sprawiedliwości nie może skutecznie znaleźć i oskarżyć mordercy lub morderców gen. Papały. Zarzut wobec Edwarda Mazura dotyczył namawiania do zabójstwa generała Papały, za co biznesmen miał oferować ponad 40 tysięcy dolarów. Do spotkania w tej sprawie miało dojść w kwietniu 1998 roku w Gdańsku.

Prokuratorzy przeanalizowali dowody i nie znaleźli potwierdzenia, że do takiego spotkania doszło. Śledczy pracowali na danych teleinformatycznych i billingach, które zgromadziła w czasie dochodzenia policja. Jeden z ostatnich dowodów w wątku dotyczącym Edwarda Mazura zweryfikowano dopiero 25 lipca tego roku. Do zabójstwa generała Marka Papały – już wtedy byłego szefa policji – doszło 25 czerwca 1998 roku. Pierwotnie śledczy zakładali, że Papała zginął, bo był niewygodny dla wielu ludzi oraz środowisk przestępczych. Obecnie wszystko wskazuje na to, że byłego szefa policji mogli zabić złodzieje z gangu kradnącego samochody.
Żródło info i foto: Dziennik.pl

Comments Brak komentarzy »

Po niezwykle okrutnej egzekucji amerykańskiego reportera Jamesa Foleya dżihadyści z Państwa Islamskiego grożą zamordowaniem kolejnego dziennikarza. Jego życie uzależniają od decyzji Baracka Obamy o wstrzymaniu bombardowań w Iraku – donosi brytyjski dziennik “The Independent”. We wtorek sunnicy radykałowie, którzy kontrolują znaczne obszary północnej Syrii i Iraku, opublikowali nagranie, na którym zamaskowany dżihadysta morduje Foleya. Reporter zaginął w Syrii prawie dwa lata temu i – jak się okazało – pozostawał przez ten czas w niewoli islamistów.

Członkowie samozwańczego Państwa Islamskiego zażądali od USA zaprzestania nalotów bombowych na ich pozycje w północnym Iraku. Decyzję o interwencji podjął dwa tygodnie temu prezydent Barack Obama, w reakcji na coraz liczniejsze doniesienia o zbrodniach dokonywanych przez dżihadystów na zajętych terenach.

Porwany rok temu koło Aleppo

Jeżeli Biały Dom nie przerwie kampanii bombardowań, życie może stracić kolejny amerykański dziennikarz. Na opublikowanym w sieci przez fundamentalistów nagraniu wideo kat, który najprawdopodobniej zabił Foleya, trzyma mężczyznę zidentyfikowanego jako Steven Sotloff.

Ten pochodzący z Miami reporter, który współpracował z kilkoma zachodnimi tytułami prasowymi, został przed rokiem porwany w rejonie Aleppo. Jak podaje “The Independent”, od tamtego czasu najprawdopodobniej był więziony w znajdującym się w rękach Państwa Islamskiego mieście Ar-Rakka (północna Syria). – Obama, życie tego amerykańskiego obywatela zależy od twojej następnej decyzji – mówi na nagraniu zamaskowany mężczyzna trzymając dziennikarza.

Nie należy oczekiwać, by amerykańska administracja ugięła się pod szantażem terrorystów, nawet jeśli w grę wchodzi życie obywatela USA. Oczywiście nie jest tak, że Amerykanie nigdy nie nie negocjują z ekstremistami, co pokazała niedawno sprawa wymiany pięciu jeńców z Guantanamo na znajdującego się w talibskiej niewoli sierżanta. Jednak w tym przypadku stawka jest zbyt wysoka. Zresztą wątpliwe, by znani z wyjątkowego okrucieństwa i radykalizmu bojownicy Państwa Islamskiego w ogóle chcieli cokolwiek negocjować.

Egzekucji może być jeszcze więcej

O ile Al-Kaida i powiązane z nią filie uczyniły z porwań obywateli zachodnich państw dochodowy interes, który w wielu przypadkach stał się filarem finansowania ich działalności (czytaj więcej), o tyle odcinające się od nich Państwo Islamskie jak widać nie kieruje się tak wyrachowanymi przesłankami. Być może wynika to zarówno z tego, że ugrupowanie nie narzeka na brak środków i pieniędzy, jak również ze skrajnego radykalizmu, od którego oficjalnie dystansuje się nawet sama Al-Kaida.

Dżihadyści dowodzeni przez Abu Bakra al-Bagdadiego (“Bagdadczyka”) bez skrupułów i w wyjątkowo bestialski sposób odbierają życie niewinnym cywilom dla osiągnięcia doraźnych celów politycznych. Nie wróży to szybkiego końca koszmaru, ponieważ w ich niewoli może znajdować się więcej ofiar. Według Komitetu Ochrony Dziennikarzy (CPJ) obecnie w Syrii uznawanych za zaginionych jest aż 20 dziennikarzy. Nie jest wykluczone, że wielu z nich nadal żyje w lochach islamistów.
Żródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

Kierowcy dwóch aut, którzy przejechali po leżącej na drodze kobiecie, nie są winni jej śmierci. Jak wynika z sekcji zwłok, ofiara została potrącona wcześniej. Do tragedii doszło w poniedziałek, na starej drodze nr 3 w okolicach Sulechowa w woj. lubuskim. Policjantom na razie nie udało się odnaleźć podejrzanych. Wciąż trwają poszukiwania świadków wypadku.

Jak dowiedział się reporter RMF FM Bartłomiej Paulus, na policję zgłosiła się już osoba, która twierdzi, że widziała w tej okolicy około godz. 22 samochód i 3-4 osoby stojące obok. Kilka minut później auto gwałtownie odjechało. Świadek nie widział jednak koloru i marki samochodu. Prokuraturze udało się ustalić, że ofiara to mieszkanka powiatu sulechowskiego.
Żródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Do szpitala trafiła trzyletnia dziewczynka, którą skatował ojciec. Do tragedii doszło wczoraj w Rumi na Pomorzu. Trzylatka ma uraz głowy. Trafiła na oddział chirurgii dziecięcej szpitala w Wejherowie. Policjantów wezwali sąsiedzi, zaalarmowani hałasami dobiegającymi z jednego z mieszkań. W środku funkcjonariusze zastali trzyletnią dziewczynkę z zakrwawioną głową i jej 37-letniego ojca. Mężczyzna był pijany. Trzeźwieje w policyjnym areszcie. Jeszcze dziś zostanie przesłuchany i usłyszy prokuratorskie zarzuty.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »