Cztery państwa arabskie, bojkotujące Katar w związku z domniemanym wspieraniem przez ten kraj terroryzmu, wysłały listę 13 żądań, wśród których figuruje zamknięcie telewizji Al-Dżazira i rozluźnienie relacji z Iranem. Władze Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA), Egiptu i Bahrajnu zażądały również zamknięcia tureckiej bazy wojskowej w Katarze oraz wydania wszystkich wskazanych terrorystów znajdujących się na katarskim terytorium – poinformował agencję Reutera przedstawiciel jednego z tych państw, zastrzegając anonimowość.

W celu – jak to ujęto – zakończenia najpoważniejszego od lat kryzysu w rejonie Zatoki Perskiej, Katar musi również zerwać kontakty z terrorystycznymi i ideologicznymi organizacjami takimi jak Bractwo Muzułmańskie, Państwo Islamskie, Al-Kaida, Hezbollah, Dżabhat Fatah al-Szam (dawny Front al-Nusra, związany niegdyś z Al-Kaidą w Syrii).

Na spełnienie żądań dano Katarowi dziesięć dni. Lista została przekazana katarskim władzom przez przedstawiciela Kuwejtu, który jest mediatorem w konflikcie. Arabia Saudyjska, ZEA, Egipt i Bahrajn, które zerwały niedawno stosunki dyplomatyczne i konsularne z Katarem, oskarżają ten kraj o wspieranie terroryzmu, wywoływanie zamętu w regionie oraz zabieganie o względy Iranu. Katar zaprzecza jakimkolwiek związkom z terroryzmem.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Tajemnicza śmierć kobiety w pokoju hotelowym w Stobiecku Szlacheckim koło Radomska w Łódzkiem. W ostatni czwartek martwą 37-latkę znaleziono ze skrępowanymi rękami i w worku foliowym na głowie. Policjanci, którzy odnaleźli ciało, wcześniej razem ze strażakami musieli wyważyć drzwi do pokoju hotelowego. Pomieszczenie było zamknięte od środka, a w zamku był klucz.

W czwartek zaginięcie kobiety zgłosiła zaniepokojona rodzina. Policjanci trafili na ślad 37-latki dzięki samochodowi, który stał przed hotelem. Prawdopodobnie w najbliższą sobotę odbędzie się sekcja zwłok kobiety. Prokuratura bierze pod uwagę dwie wersje: zabójstwo lub samobójstwo.

Okoliczności śmierci kobiety nie są jasne i dlatego musimy przeprowadzić sekcję zwłok – wyjaśnia rzecznik Prokuratury Okręgowej w Piotrkowie Trybunalskim Sławomir Kierski. Formalnie śledztwo jeszcze nie zostało wszczęte, ale prokurator był na miejscu i dokonał oględzin w pokoju hotelowym. Na tym etapie naszych czynności nie wykluczamy udziału osób trzecich, ale też rozważamy wersję o samobójstwie – dodaje.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Policja zatrzymała 40-letniego księdza z Wejherowa pracującego jako katecheta w jednej z miejscowych szkół. Jest podejrzany o prezentowanie materiałów o treści pornograficznej małoletnim uczniom.

Do zatrzymania doszło w piątek, po tym jak 21. czerwca dyrektor szkoły złożyła w prokuraturze zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Dzień wcześniej sama została poinformowana o zdarzeniu przez innego z nauczycieli i uczniów szkoły – podaje “Dziennik Bałtycki”.

Władze placówki oświatowej wystosowały oświadczenie, w którym informują o podjętych w związku z zaistniałym zdarzeniem krokach. O sprawie zostały poinformowano również: kuratorium oświaty i proboszcza parafii. Prokuratura potwierdza, że doszło do zatrzymania, na razie nie podaje jednak żadnych szczegółowych informacji.

- Otrzymaliśmy zawiadomienie dotyczące prezentowania treści o charakterze pornograficznym osobom małoletnim poniżej 15 roku życia – mówi prok. Grażyna Wawryniuk.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Comments Brak komentarzy »

Prokuratura nie chce na razie podawać szczegółów w sprawie śledztwa, potwierdza jednak, że po intensywnych przesłuchaniach zwolniono cztery osoby zatrzymane w sprawie wtorkowego zamachu na Dworcu Centralnym w Brukseli.

Zatrzymań dokonano po przeszukaniach przeprowadzonych w stolicy Belgii w środę wieczorem. Przeszukano cztery mieszkania w dzielnicach: Molenbeek, gdzie mieszkał sprawca zamachu Osama Zariouh, a także Anderlecht i Koekelberg. Nie ma informacji, czy w trakcie rewizji coś skonfiskowano. Zwolnionym w czwartek osobom nie postawiono żadnych zarzutów. We wtorek wieczorem na brukselskim Dworcu Centralnym doszło do niewielkiej eksplozji. Jej sprawca, 36-letni obywatel Maroka Osama Zariouh, krzycząc “Allahu akbar” (“Bóg jest wielki”), otworzył ogień do żołnierzy na patrolu, którzy następnie go zastrzelili. Wybuch nie spowodował żadnych ofiar.

Prokuratura generalna Belgii zakwalifikowała incydent jako atak terrorystyczny. Przypuszcza się, że Zariouh mógł sympatyzować z dżihadystycznym tak zwanym Państwem Islamskim (IS).
Źródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »

Krakowscy policjanci zatrzymali mężczyznę, który głównie na ulicach Nowej Huty zaczepiał i bił kobiety, po czym je okradał. 46-latek został schwytany i na wniosek prokuratury tymczasowo aresztowany. Mężczyzna jest dobrze znany policji. Wyszedł z więzienia rok temu po 13 latach odsiadki za m.in. przestępstwa seksualne, rozboje i kradzieże.

Na przestrzeni ostatnich miesięcy podejrzany miał napaść na 18-latkę, 47-latkę i 51-latkę w okolicach Nowej Huty.
Jak poinformował w piątek PAP rzecznik małopolskiej policji Sebastian Gleń, do pierwszego ataku doszło 27 maja na jednym z nowohuckich osiedli. Ok. godz. 1.30 napastnik zaczepił wracającą do domu 18-latkę. Najpierw zapytał, czy ma papierosy, a kiedy zaprzeczyła, uderzył ją pięścią w twarz. Kiedy kobieta upadła, napastnik zabrał telefon i papieros elektroniczny, które wypadły jej z torebki, i uciekł.

“Ranna kobieta z trudem dotarła do sąsiedniego bloku, gdzie mieszkała jej znajoma. Rodzice dziewczyny zawieźli ją do szpitala. W wyniku ataku, kobieta doznała poważnych obrażeń twarzoczaszki. Następnego dnia zgłosiła oficjalne zawiadomienie o przestępstwie” – powiedział rzecznik.

Do kolejnego ataku doszło 6 czerwca ok. godz. 23 na przystanku przy ul. Okulickiego. Do czekającej na autobus kobiety podszedł mężczyzna, który zaczął dotykać ją po piersiach. Wystraszona kobieta wyrwała się napastnikowi, wybiegła na ulicę i zaczęła zatrzymywać jadące jezdnią samochody. “Jeden z kierowców pomógł kobiecie, być może jego reakcja uratowała 47-latkę przed brutalnym pobiciem” – podał rzecznik.

5 dni później bestialsko pobita została 51-letnia mieszkanka Nowej Huty. Kiedy późnym wieczorem wracała do mieszkania, podbiegł do niej napastnik i uderzył ją w twarz. Gdy kobieta upadła na ziemię, napastnik zadawał kolejne ciosy, masakrując jej twarz, po czym zabrał jej torebkę i odszedł. Kobieta skontaktowała się z siostrą, która wezwała karetkę pogotowia. W wyniku pobicia kobieta doznała złamania kości jarzmowej, wybicia zębów, zmiażdżenia ust oraz ogólnych potłuczeń głowy.

Jak poinformował Sebastian Gleń, intensywna praca operacyjna policjantów z 7 komisariatu policji w Krakowie doprowadziła funkcjonariuszy do 46-letniego napastnika. Mężczyzna mieszkał na terenie Nowej Huty z rodzicami. W mieszkaniu policjanci znaleźli przedmioty pochodzące m.in. ze zgłoszonych rozbojów.

Policjanci analizują także inne zdarzenia o podobnym przebiegu.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Czterej policjanci z wrocławskiej komendy stracili pracę w związku z postępowaniem ws. śmierci Igora Stachowiaka. Byli już funkcjonariusze przebywali w pomieszczeniach, gdzie przesłuchiwano i rażono prądem zatrzymanego mężczyznę.

- Funkcjonariusze odeszli z policji w piątek. Wcześniej zwolniony został policjant, który użył tasera wobec Stachowiaka, gdy ten miał już założone kajdanki – wyjaśnia asp. szt. Paweł Petrykowski z dolnośląskiej policji. Szósty z policjantów, którzy brali udział w zatrzymaniu 25-latka, zwolnił się w ubiegłym roku.

Igor Stachowiak został zatrzymany na wrocławskim rynku w maju ubiegłego roku Według funkcjonariuszy, mężczyzna był agresywny i dlatego użyli paralizatora. Po przewiezieniu na komisariat stracił przytomność i pomimo reanimacji zmarł. Sprawa wróciła po wyemitowaniu reportażu w TVN24, gdzie m.in. pokazano zapis z kamery paralizatora, którego kilkakrotnie użyto wobec mężczyzny.
Źródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

​Akt oskarżenia wobec 11 osób podejrzanych o gigantyczne wyłudzenia z SK Banku i Banku Spółdzielczego w Nadarzynie trafił do sądu – dowiedział się reporter RMF FM Krzysztof Zasada. Prokuratura Regionalna w Warszawie złożyła też wniosek o ukaranie 8 osób, z którymi uzgodniono wcześniej wymiar kar. Zarzuty dotyczą wyrządzenia szkody majątkowej obu instytucjom finansowym na kwotę prawie 80 milionów złotych. To jednak dopiero część zarzutów. Jak szacują śledczy, suma strat jest wielokrotnie wyższa i wynosi ponad 2,7 miliarda złotych.

Wśród oskarżonych są między innymi byli członkowie zarządu banku z Nadarzyna. Jego prezes usłyszał 23 zarzuty. Cała grupa odpowie między innymi za niedopełnienie obowiązków dotyczących udzielenia spółkom wielomilionowych gwarancji bankowych oraz wielomilionowych kredytów obrotowych. Dochodziło do tego bez przeprowadzenia odpowiedniej analizy sytuacji finansowej wnioskujących firm, ich zdolności kredytowej oraz możliwości wywiązania się z zobowiązań. Śledczy ustalili, że zaniżone były między innymi wartości nieruchomości, które były zabezpieczeniem wpisów do hipotek. Jedna z nieruchomości została wyceniona na kwotę prawie 16 milionów złotych, choć jej faktyczna wartość wynosiła ponad 51 milionów złotych.

Akt oskarżenia dotyczy też między innymi rzeczoznawców, prezesów spółek, które wyłudzały kredyty oraz mężczyzny, który miał kierować tym procederem. To Dariusz U., któremu postawiono 27 zarzutów.

Wśród osób, z którymi uzgodniono kary, jest natomiast między innymi Barbara K. To wiceprezes z Nadarzyna, na której także ciąży 27 zarzutów. Oskarżonym z tej grupy prokuratura zarzuca między innymi doprowadzenie Banku Spółdzielczego do niekorzystnego rozporządzania mieniem wielkiej wartości w związku z udzielonymi kredytami, które zostały przeznaczone na inne cele niż wskazane w złożonych wnioskach oraz zawartych umowach bankowych.

Oskarżonym w tej potężnej aferze grozi do 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Zarzuty przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przedstawiła ostrołęcka prokuratura policjantowi z komendy miejskiej w Olsztynie. To już 18 funkcjonariusz podejrzany w śledztwie dotyczącym wymuszania zeznań i bicia zatrzymanych na tej komendzie. O zarzutach dla kolejnego policjanta poinformowała PAP w czwartek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce Elżbieta Łukasiewicz. Jak mówiła, w toczącym się od kwietnia 2015 r. śledztwie jest już łącznie 18 podejrzanych i 35 pokrzywdzonych.

Rzeczniczka powiedziała również, że ostrołęcka prokuratura zwróciła się w tym tygodniu do Prokuratury Regionalnej w Białymstoku o przedłużenie śledztwa o kolejny miesiąc, czyli do końca lipca.

Naczelnik wśród podejrzanych

- Podstawą skierowania takiego wniosku była konieczność uzyskania opinii biegłych i zapoznania wszystkich podejrzanych z materiałem dowodowym – wyjaśniła. Jak dodała, jeżeli śledczym uda się przeprowadzić te czynności w zaplanowanym terminie, to na koniec lipca wyślą akt oskarżenia do sądu.

Podejrzanymi w tej sprawie są b. funkcjonariusze z komendy miejskiej w Olsztynie, w tym b. naczelnik wydziału do walki z przestępczością przeciwko życiu i zdrowiu i jego zastępca.

Policjanci usłyszeli zarzuty przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków. Części z nich zarzucono stosowanie przemocy, bezprawnych gróźb lub znęcania się w inny sposób dla uzyskania zeznań. Pozostałych obwiniono o brak reakcji na bezprawne zachowania kolegów z komendy.

”Małe Guantanamo”

Zdaniem mec. Lecha Obary, który reprezentuje trzech spośród pokrzywdzonych, ich relacje wskazują, że metody przesłuchań stosowane przez policjantów “miały charakter tortur”. Z nieoficjalnych informacji wynika, że brutalne przesłuchania, w czasie których bito, kopano, rażono paralizatorem i poniżano przesłuchiwanych, były nazywane przez funkcjonariuszy “robieniem małego Guantanamo”.

Do takich nieprawidłowości miało dochodzić na olsztyńskiej komendzie policji ponad dwa lata temu. Po ujawnieniu tej sprawy i zatrzymaniu kilku pierwszych podejrzanych, rezygnacje ze stanowisk złożyli ówcześni komendanci: wojewódzki i miejski. Śledztwo początkowo prowadziła prokuratura z Olsztyna, ale po czterech miesiącach zostało ono przekazane do Ostrołęki, żeby uniknąć posądzenia o stronniczość. Postępowanie w tej sprawie monitoruje Rzecznik Praw Obywatelskich.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Comments Brak komentarzy »

Zarzuty dotyczące wprowadzenie do obrotu ok. 300 kg narkotyków – w tym heroiny i m.in. amfetaminy usłyszało 39 osób zatrzymanych w tym tygodniu przez policjantów z Wołomina na polecenie Prokuratury Okręgowej Warszawa – Praga. Jak poinformował w piątek rzecznik tej prokuratury Łukasz Łapczyński, chodzi o śledztwo dotyczące obrotu znacznymi ilościami środków odurzających i substancji psychotropowych. W sumie w tej sprawie, prowadzonej od grudnia 2016 r podejrzanych jest już 40 osób.

Wspólna akcja policjantów z Wołomina, antyterrorystów i CBŚP została przeprowadzona w środę. Brało w niej udział w sumie 400 funkcjonariuszy, a w czynności procesowe – m.in. przesłuchania zatrzymanych, przedstawianie zarzutów zaangażowani byli – jak przyznał Łapczyński – wszyscy prokuratorzy wydziału śledczego praskiej prokuratury okręgowej.

– Zatrzymano 39 osób, w wieku od 24 do 60 lat – powiedział prokurator. Jak wynika z ustaleń śledczych, podejrzani mieli, począwszy od 2009 r. do stycznia 2017 r., wprowadzić do obrotu ok. 300 kilogramów narkotyków i substancji psychotropowych, takich jak heroina, amfetamina, mefedron oraz marihuana.

– Przedstawiono im łącznie kilkadziesiąt zarzutów m.in. z Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, a także dotyczących nielegalnego posiadania broni i amunicji – dodał Łapczyński. 35 z nich zostało tymczasowo aresztowanych. Ponieważ większość z podejrzanych w tej sprawie ma już na swoim koncie kary za przestępstwa związane z obrotem narkotykami, ale także za rozboje, kradzieże z włamaniem, czy oszustwa, grozi im nawet do 15 lat więzienia.

Jak nieoficjalnie przyznają śledczy, w sprawie zatrzymani zostali zarówno dealerzy jak i hurtownicy, u których zaopatrywali się w narkotyki. Sprawa jest rozwojowa, niewykluczone są kolejne zatrzymania.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

To była sylwestrowa noc 1996/1997. Miłoszyce, jedna z niewielkich wiosek pod Wrocławiem. 15-letnia Małgorzata K. została wielokrotnie bestialsko zgwałcona i zostawiona na mrozie. Umierała kilka godzin. Przez wiele lat szukano sprawców, skazując do tej pory tylko jednego z nich. Po ponad 20 latach śledczy ustalili drugiego sprawcę tej zbrodni. Okazał się nim 42-letni Ireneusz M.

“Skuteczne działania prokuratury i policji”

Sprawcy tej okrutnej zbrodni latami byli bezkarni. Pierwszy przełom w śledztwie nastąpił po ośmiu latach, gdy dzięki materiałowi DNA i portretom pamięciowym, ustalono jednego ze sprawców, Tomasza K., którego sąd skazał na 25 lat więzienia. Umorzone od kilkunastu lat śledztwo wznowiono – jak ustalił Onet – kilka miesięcy temu przez Dolnośląski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu.

Powołano także specjalną grupę operacyjno-śledczą, której intensywne działania pozwoliły ustalić drugiego z oprawców nastolatki. 42-letni Ireneusz M, który podejrzany jest o dokonanie także innych gwałtów, usłyszał już zarzut popełnienia przestępstwa zgwałcenia ze szczególnym okrucieństwem i zabójstwa Małgorzaty K. Sąd tymczasowo aresztował go na trzy miesiące. Grozi mu dożywocie.

Sprawców było trzech

Jak wynika z informacji Onetu to nie koniec śledztwa w tej sprawie. Zabezpieczone ślady DNA na miejscu zabójstwa wskazują, że w brutalnym gwałcie udział brały przynajmniej trzy osoby. Prokuratura z racji na dobro śledztwa nie ujawnia szczegółów dość skomplikowanego dochodzenia. Nieoficjalnie jednak słyszymy, że ustalenie trzeciego oprawcy to tylko kwestia czasu.

“Jak doszło do zbrodni?”

Według informacji Onetu w toku śledztwa ustalono, że 31 grudnia 1996 roku około godz. 19 Małgorzata K. w towarzystwie koleżanki Iwony K. wyszły z mieszkania położonego w Jelczu-Laskowicach. Obie udały się na dyskotekę sylwestrową do klubu “Alcatraz” w Miłoszycach. W klubie nastolatka przebywała w towarzystwie Iwony K. oraz innych koleżanek i kolegów. Po spożyciu alkoholu bardzo źle się czuła, nie była w stanie swobodnie się poruszać i wysławiać. Jeden z jej nowo poznanych kolegów – Krzysztof K., podjął decyzję o odprowadzeniu jej do domu.

Przed budynkiem dyskoteki podszedł do nich mężczyzna, który przedstawił się jako “Irek” i powiedział, że jest bratem Małgorzaty K. i pomoże odprowadzić ją do domu. Z uwagi na swój stan dziewczyna nie reagowała na to, co wokół niej się działo. Obaj mężczyźni, podtrzymując nastolatkę, ruszyli w kierunku ulicy Kościelnej w Miłoszycach. W pewnym momencie mężczyzna, który przedstawił się jako “Irek”, nakazał Krzysztofowi K. powrót na dyskotekę, informując go, że skoro jest bratem dziewczyny, to sam odwiezie ją do domu. Do mężczyzny podszedł drugi młody chłopak i obydwaj poprowadzili 15-latkę na teren posesji Józefa R. Tam doszło do zgwałcenia dziewczyny ze szczególnym okrucieństwem. Na skutek wychłodzenia i wykrwawienia spowodowanego doznanymi obrażeniami, zgwałcona i pozostawiona przez sprawców Małgorzata K. zmarła.
Źródło info i foto: onet.pl

Comments Brak komentarzy »