Na farmie w hrabstwie Antrim w Irlandii Północnej znaleziono ciało mężczyzny. Według „Belfast Telegraph”, to prawdopodobnie Polak. Zwłoki mężczyzny odkryto 21 października rano na farmie, w pobliżu małej miejscowości Rasharkin w Irlandii Północnej. „Belfast Telegraph” podaje, że to najprawdopodobniej ciało około 50-letniego Polaka. W związku ze sprawą zatrzymano 36-letniego mężczyznę, który pochodzi z Europy Wschodniej. Zdaniem mieszkańców, aresztowany to również Polak.

Śledczy Mary White, który prowadzi śledztwo przekazał, że do śmierci mężczyzny doszło w podejrzanych okolicznościach, dlatego niezbędna jest sekcja zwłok, aby ustalić dokładną przyczynę zgonu. – Dochodzenie jest we wczesnej fazie, nie mamy żadnych szczegółów – dodał.

Osoby, który mieszkają w pobliżu farmy, gdzie znaleziono zwłoki mężczyzny są w szoku, że w ich miejscowości dokonanego tak makabrycznego odkrycia. – To straszna wiadomość – przyznała radna Cathal McLaughlin, która reprezentuje Rasharkin.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Comments Brak komentarzy »

Przygotowano już wniosek o areszt wobec Piotra T., znanego eksperta od wizerunku politycznego. Mężczyzna został zatrzymany przedwczoraj, usłyszał zarzuty związane z posiadaniem pedofilskiej pornografii. Grozi mu do 12 lat pozbawienia wolności, zachodzi również podejrzenie, że oskarżony odpowiadając z wolnej stopy mógłby ukrywać się.

O pedofilskiej pornografii u T. pierwszy raz mówiono w 2015 r., gdy przeszukano mieszkanie podejrzanego. T. twierdził, że nie ma z tym nic wspólnego. Wedle policji zatrzymanie miało miejsce dopiero teraz, bo długo trwało zbieranie dowodów, które pozwolą na postawienie zarzutów.

Za rozpowszechnianie treści pornograficznych z udziałem małoletnich grozi od 6 miesięcy do 8 lat więzienia. Za utrwalanie treści pornograficznych z udziałem małoletniego poniżej 15 lat kara jest wyższa, bo wynosi roku do 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: telewizjarepublika.pl

Comments Brak komentarzy »

Wieczorna zabawa pracowników Służby Więziennej zakończyła się zniszczeniem pokoi i zgłoszeniem usiłowania gwałtu. Sprawę badają dwie niezależne kontrole z ministerstwa sprawiedliwości i Biura Spraw Wewnętrznych Centralnego Zarządu Służby Więziennej. Jak ustaliła “Rzeczpospolita” trwające w ubiegły weekend szkolenie dla funkcjonariuszy Służby Więziennej z całej Polski dotyczyło radzenia sobie ze stresem. Zorganizowały je związki zawodowe funkcjonariuszy.

Według informacji gazety, grupa związkowców upiła się i zdemolowała trzy pokoje w ośrodku w Wiśle. Ich zabawę przerwała interwencja policji, która dostała zgłoszenie o próbie gwałtu na jednej z funkcjonariuszek.

Jednak po przesłuchaniu osób mogących mieć informacje w tej sprawie, jak i rzekomej pokrzywdzonej policja stwierdziła, że nie ma dowodów na próbę gwałtu. Kobietę przesłuchano na miejscu w grupie innych funkcjonariuszy. “Rzeczpospolita” dowiedziała się, że po czynnościach sprawdzających prokuratura umorzyła sprawę przed wszczęciem śledztwa.
Źródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

Uzbrojony w nóż mężczyzna wdarł się w poniedziałek do redakcji niezależnego radia Echo Moskwy w centrum rosyjskiej stolicy i ranił wiceszefową stacji Tatianę Felgenhauer. 32-letnią dziennikarkę przewieziono do szpitala. Jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Mężczyzna ranił Felgenhauer nożem w szyję – poinformowano.

Napastnika zatrzymała ochrona budynku. Przekazano go policji.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Jerzy Owsiak musi zapłacić 100 zł mandatu – orzekł sąd w Słubicach. Gorzowska policja chciała ukarania organizatora Przystanku Woodstock za używanie wulgarnych słów podczas tegorocznego festiwalu.

Wniosek do sądu policja skierowała kilka tygodni po zakończeniu Przystanku Woodstock. Powodem wniosku były słowa jakie wypowiedział Jerzy Owsiak po ostatnim koncercie. Użył on kilku wulgarnych słów w trakcie wykonywania utworu na scenie głównej. Później tłumaczył, że wypowiedział je w artystycznej konwencji i nie miał zamiaru nimi nikogo obrażać.

Z kolei sam wniosek do sądu Owsiak uznał za kuriozalny. W odpowiedzi policja twierdziła, że Jerzy Owsiak powinien odpowiedzieć za te słowa, ponieważ wszyscy są równi wobec prawa, jego wystąpienia słuchało około 250 tys. osób.

Sąd: Owsiak winny

Sąd zdecydował, że szef WOŚP jest winny przeklinania. Będzie musiał zapłacić 100 zł mandatu, 30 zł opłaty sądowej. Otrzymał też naganę.

Podczas rozprawy Owsiak przypominał swoje argumenty, które przedstawił po otrzymaniu wezwania, a także zwracał uwagę, że kilka wulgaryzmów stanowiło ułamek jego wypowiedzi, zaś “95 proc.” miała pozytywny przekaz.

- Zostałem uznany winnym, mam naganę i 130 zł do uregulowania – powiedział przed sądem Owsiak. – To oznacza jedną rzecz. Użyłem tych słów wiecie w jakim kontekście. W języku polityków jesteśmy kanaliami, jesteśmy ludźmi gorszego sortu. Dziękuję za ten wyrok. Tak, jak pani sędzia mówiła, wszystkim wskazujemy, że wszyscy są równi wobec prawa. Miejsce na uwadze tych, którzy obrażają nas. Pilnujmy tego dobrego języka w stosunku do innych – stwierdził.

Do wyroku Owsiak podchodzi z dystansem. Zapewnił, że mandat zapłaci “ze swoich”, a wyrok “powiesi sobie w ramce”. – Biorę na klatę ten wyrok – stwierdził. Dodał też, że aby “nie marnować dnia” na jazdę do Słubic i z powrotem do domu, skorzystał z okazji i przekazał sprzęt lokalnemu szpitalowi.

“Jurek jesteśmy z tobą”

Sprawa przed sądem rejonowym w Słubicach cieszyła się ogromnym zainteresowaniem. Z uwagi na brak wystarczającej liczby miejsc, wprowadzono specjalne karty wstępu zarówno dla publiczności jak i dziennikarzy.

Sympatycy Owsiaka zorganizowali przed sądem w Słubicach protest w jego obronie. Kilkadziesiąt osób w trakcie rozprawy skandowało m.in. “wolny Jurek”, trzymali transparenty “Jurek jesteśmy z tobą”. Po tym, jak Owsiak wyszedł z sądu, odśpiewali “Sto lat”. – Dziękuję, że przyjechaliście – stwierdził.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Comments Brak komentarzy »

​Dzięki pomocy internautów policja zatrzymała dwóch mężczyzn, którzy ponad tydzień temu napadli na pielęgniarkę wracającą z dyżuru w Centrum Onkologii w Gliwicach. Sprawcy obezwładnili kobietę i wyrwali jej torebkę. Zatrzymani to mieszkańcy Katowic i Gliwic. Tożsamość młodych bandytów udało się ustalić krótko po opublikowaniu na stronie internetowej policji zdjęć z monitoringu, który zarejestrował poszukiwanych.

Informację o zatrzymaniu sprawców przekazała w poniedziałek śląska policja, dziękując za liczne anonimowe wiadomości. Po publikacji zdjęć internauci zaczęli przesyłać nam informacje, które pozwoliły ustalić tożsamość poszukiwanych – zaznaczają policjanci i zapewniają, że informatorzy pozostaną całkowicie anonimowi.

Do napaści na pielęgniarkę doszło 15 października rano – kobieta wracała do domu z dyżuru w Centrum Onkologii. W parku Chopina podbiegło do niej dwóch młodych mężczyzn. Sprawcy obezwładnili kobietę używając miotacza gazu, po czym wyrwali jej torebkę. Uciekli w kierunku ul. Wybrzeże Armii Krajowej – relacjonowała policja.

W wyniku rozboju pielęgniarka straciła portfel z dokumentami i gotówką w kwocie 500 zł. Śledztwo w tej sprawie prowadzi wydział kryminalny gliwickiej policji. Po publikacji wizerunku sprawców w mediach, do policjantów napłynęło wiele anonimowych zgłoszeń.

Funkcjonariusze sprawdzali każdą z otrzymanych informacji, dzięki czemu bardzo szybko namierzono i zatrzymano dwóch podejrzanych mężczyzn. To 22-latek z Katowic i 19-latek z Gliwic, dotychczas niekarani. Na wniosek prokuratora zostali już aresztowani przez sąd. Za rozbój grozi im kara do 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Krwawy atak i policyjny pościg – to nie sceny z filmu sensacyjnego, lecz realne wydarzenia, do których doszło w małym szwajcarskim miasteczku. Dramatyczne wydarzenia rozegrały się we Flums przy granicy z Liechtensteinem. 17-letni chłopak z nieznanych dotąd powodów sięgnął po topór i zaatakował kilkanaście osób. Szwajcarskie media dokładnie opisują przebieg zdarzenia, ale nie przekazują informacji o liczbie ofiar oraz szczegółów o tożsamości nastolatka.

Z relacji świadków przytaczanych przez portal suedostschweiz.ch wiemy, że wśród ofiar nastolatka byli rodzice z małym dzieckiem w wózku. To oni mieli być głównym celem ataku młodego bandyty. 17-latek z toporem w ręku najpierw zaatakował mężczyznę, potem ranił kobietę zadając jej wiele ciosów. Szwajcarskie media mówią o wielu rannych osobach.

Nastolatek kradzionym samochodem zbiegł z miejsca zdarzenia. Uciekając potrącił człowieka na rowerze. Dotarł do stacji benzynowej, gdzie ponownie rzucił się na ludzi. Tym razem udało się go policji powstrzymać.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Comments Brak komentarzy »

8 osób usłyszało zarzuty w śledztwie ws. grupy Quality All Development, która miała organizować firmom dofinansowanie inwestycji m.in. z UE. Odpowiedzą za oszustwa na kwotę co najmniej 30 mln zł. Poszkodowanych jest 66 podmiotów, w tym szpital. 19 października 2017 r. na polecenie prokuratora funkcjonariusze policji Komendy Stołecznej Policji zatrzymali 8 osób związanych z funkcjonowaniem podejrzanych podmiotów, w tym Tadeusza G., Marka T., Łukasza O., Łukasza M., Jerzego R., Mariusza L., Janusza W. oraz Michała Ł.

Głównemu organizatorowi przestępczej działalności, Tomaszowi G., przedstawiono 49 zarzutów popełniania przestępstw oszustwa w stosunku do mienia znacznej wartości oraz zarzut niezgłoszenia wniosku o upadłość spółki pomimo powstania warunków uzasadniających złożenie takiego wniosku.

Pozostałym podejrzanym przedstawiono zarzuty popełniania od 10 do 61 tożsamych rodzajowo przestępstw oszustwa. W toku czynności zrealizowanych w dniu 19 października 2017 r. ośmiu podejrzanym przedstawiono prawie 300 zarzutów popełniania przestępstw na szkodę 66 podmiotów gospodarczych. Podejrzani jako przedstawiciele podmiotów z grupy Quality w latach 2008-2015 organizowali szkolenia dla podmiotów gospodarczych w zakresie finansowania inwestycji. Podczas spotkań informowano, że organizatorzy są w stanie zapewnić kompleksowe finansowanie z funduszy unijnych, z podmiotów komercyjnych, w tym banków, a nawet funduszy własnych QAD FK S.A.

Oszustwo na szeroką skalę

„Współpraca” z QAD rozpoczynała się od zawarcia umów na sporządzenie opracowań, które miały wykazać, czy podmioty są zdolne do ubiegania się o dofinansowanie organizowane przez przedstawicieli QAD. Za ww. opracowania, które co do zasady wykazywały taką zdolność, pokrzywdzeni wnosili opłaty na rzecz podmiotów z grupy QAD.

Jeżeli pokrzywdzony decydował się na współpracę, dochodziło do podpisania z nim umowy pożyczki, na mocy której należało ustanowić zabezpieczenia (weksel, hipoteka) i wpłacić kaucję z tytułu przyszłych rat przyznanych pożyczek. Zaznaczyć przy tym należy, iż osoby działające w imieniu QAD naciskały na pokrzywdzonych, aby decyzje podejmowali jak najszybciej. Po ustanowieniu przez pokrzywdzonych zabezpieczeń w terminie od 7 do 14 dni QAD zobowiązywał się do wypłaty rat pożyczki.

Do wypłaty jednak nie dochodziło. Okazywało się, że niezbędne jest do tego dodatkowe zabezpieczenie, o którym wcześniej nie informowano pokrzywdzonych. Z reguły w tym momencie kontakt z przedstawicielami QAD stawał się utrudniony, a z czasem niemożliwy.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

Jak podało Radio Zet, w nocy w Grójcu doszło do strzelaniny w pobliżu centrum handlowego przy ul. Armii Krajowej. Sprawcy prawdopodobnie próbowali włamać się do bankomatu. Są poszukiwani przez policję. Funkcjonariusze prowadzą czynności w okolicach centrum handlowego.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

W procesie ws. afery finansowej Amber Gold, toczącym się od marca 2016 r. przed Sądem Okręgowym w Gdańsku, przesłuchana została już zdecydowana większość świadków – poinformował PAP rzecznik prasowy SO w Gdańsku Tomasz Adamski.

W ciągu 19 miesięcy procesu na ponad 140 rozprawach sąd przesłuchał ok. 580 świadków oraz siedmiu biegłych. W akcie oskarżenia prokuratura uznała, że przed sądem powinno stawić się w charakterze świadków prawie 430 osób. Większa liczba świadków wynika z tego, że sąd przesłuchuje nie tylko świadków, których wskazał prokurator do przesłuchania w akcie oskarżenia, ale z urzędu również tych pokrzywdzonych, których prokurator nie przesłuchał w czasie śledztwa – wyjaśnił Tomasz Adamski.

Na początku procesu obrońca Marcina P., twórcy Amber Gold, wnioskował o przesłuchanie wszystkich pozostałych pokrzywdzonych (łącznie jest ich ponad 18 tys. osób – PAP). ,Adamski poinformował, że na jednej z ostatnich, październikowych rozpraw sąd uznał, że większość z wnioskowanych przez obrońcę świadków nie będzie przesłuchana.

Odnośnie wniosku obrońcy o bezpośrednie przesłuchanie na rozprawie wszystkich świadków, sąd uwzględnił wniosek co do 19 osób. W przypadku następnych 24 odroczył podjęcie decyzji do czasu oświadczenia prokuratora, czy podtrzymuje wniosek o odczytanie tylko protokołów ich zeznań ze śledztwa – poinformował rzecznik sądu.

Akt oskarżenia z Prokuratury Okręgowej w Łodzi, liczący prawie 9 tys. stron, wpłynął do gdańskiego sądu pod koniec czerwca 2015 r. Według prokuratury Marcin P. i jego żona Katarzyna P. oszukali w latach 2009-12 w ramach tzw. piramidy finansowej w sumie niemal 19 tys. klientów spółki, doprowadzając ich do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości prawie 851 mln zł. Zostali także oskarżeni m.in. o działalność parabankową i pranie brudnych pieniędzy, które wyłudzili od klientów spółki.

Proces Marcina P. i Katarzyny P. toczy się w sposób jawny, ale sąd zakazał upubliczniania treści wyjaśnień oskarżonych oraz zeznań świadków. Według prokuratury Katarzyna P. i Marcin P. działali w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i uczynili sobie z tej działalności stałe źródło dochodu. W sumie Marcin P. został oskarżony o cztery przestępstwa, a Katarzyna P. o 10. Grożą im kary do 15 lat więzienia.

Oskarżeni w trakcie śledztwa nie przyznali się do winy i odmówili składania wyjaśnień, bądź składali je sprzeczne z prokuratorskimi ustaleniami. Według prokuratury spółka Amber Gold była tzw. piramidą finansową, a oskarżeni bez zezwolenia prowadzili działalność polegającą na gromadzeniu pieniędzy klientów parabanku.

Zdaniem śledczych klienci od początku przy zawieraniu umów byli wprowadzani w błąd co do sposobu przeznaczenia zainwestowanych przez nich pieniędzy – zapewniano ich, że za pieniądze kupowane będzie złoto, srebro lub platyna, co potwierdzać miały wystawiane certyfikaty. Lokaty rzekomo miały być ubezpieczone i gwarantowane przez Fundusz Poręczeniowy AG, na który klienci musieli wpłacać 1 proc. wartości każdej lokaty.

Obok oszustwa znacznej wartości oskarżonym zarzuca się także pranie pieniędzy wyłudzonych od klientów parabanku. Oskarżeni wielokrotnie – według śledczych – przelewali je na różne konta bankowe m.in. spółek grupy Amber Gold oraz innych podmiotów i osób.

Katarzyna P. i Marcin P. pieniądze pozyskane z lokat wydawali na rozmaite cele – m.in. na finansowanie linii lotniczych OLT Express (nieistniejący już przewoźnik, w którym głównym inwestorem była Amber Gold) przeznaczono prawie 300 mln zł. Część dochodów szła też na wynagrodzenia. Ustalono, że z tego tytułu oskarżeni wypłacili sobie 18,8 mln zł. Marcin P. przebywa w areszcie od sierpnia 2012 r., Katarzyna P. została aresztowana w połowie kwietnia 2013 r.

Amber Gold to firma, która miała inwestować w złoto i inne kruszce. Działała od 2009 r., a klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji – od 6 proc. do nawet 16,5 proc. w skali roku – które znacznie przewyższało oprocentowanie lokat bankowych. 13 sierpnia 2012 r. firma ogłosiła likwidację, tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy ani odsetek od nich.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Comments Brak komentarzy »