Pracownicy sklepów handlujących dopalaczami mieli specjalne szkolenia, w jaki sposób sprzedawać środki zastępcze i jak postępować w przypadkach kontroli służb. CBŚP rozbiło ogólnopolską siatkę handlarzy dopalaczami – 81 osób usłyszało już zarzuty w tej sprawie. Policja przypomina, że osoby, które zatruły się dopalaczami, mogą wywalczyć w sądzie nawet 100 tys. zł.

Dziewięć osób zatrzymanych przez CBŚP do sprawy, w której wcześniej występowało już 72 podejrzanych, to efekt śledztwa prowadzonego przez policjantów z Zarządu w Rzeszowie Centralnego Biura Śledczego Policji pod nadzorem łódzkiego wydziału Prokuratury Krajowej.

Zatrzymani podejrzani są o sprzedaż substancji psychoaktywnych na terenie województw świętokrzyskiego i mazowieckiego. Łącznie w sprawie 81 osób usłyszało zarzuty. Na poczet przyszłych kar zabezpieczono mienie należące do wszystkich podejrzanych na łączną kwotę ponad 8 mln zł.

Wojna trwa od 2015 r.

– Policjanci z Zarządu w Rzeszowie Centralnego Biura Śledczego Policji prowadzą pod nadzorem Łódzkiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Łodzi śledztwo w sprawie sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób poprzez wprowadzanie szkodliwych dla zdrowia substancji, tzw. dopalaczy. Substancje były rozprowadzane za pośrednictwem sklepu internetowego oraz punktów stacjonarnych. Z ustaleń śledczych wynika, że pracownicy sklepów szkoleni byli przez członków grupy, w jaki sposób sprzedawać środki zastępcze, ale także jak postępować w przypadkach kontroli służb. Ustalono, że na terenie kraju w różnym czasie mogło działać ponad 80 takich punktów – informuje CBŚP.

W celu wyjaśnienia sprawy Komendant Główny Policji powołał grupę śledczą, w skład której oprócz CBŚP weszli również policjanci z Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie. Pierwsze działania policjanci przeprowadzili jeszcze w listopadzie 2015 roku, zatrzymując wówczas osoby podejrzane m.in. o udział w zorganizowanej grupie przestępczej.

Na podstawie zebranego materiału dowodowego sukcesywnie zatrzymywano kolejnych podejrzanych. Między innymi w marcu 2018 roku policjanci przeprowadzili akcję na terenie woj. warmińsko-mazurskiego i podlaskiego, zatrzymując 8 osób podejrzanych o sprzedaż substancji psychoaktywnych.

„Cząstka Boga”, „Imitacja produktu”

Mocne uderzenie w tę grupę policjanci CBŚP przeprowadzili w czerwcu tego roku. Tym razem działania przeprowadzono na terenie woj. śląskiego. Podczas akcji policjanci zatrzymali 17 osób, przeszukali także kilkadziesiąt mieszkań i miejsc użytkowanych przez podejrzanych. Z ustaleń śledczych wynika, że zatrzymani zajmowali się sprzedażą substancji psychoaktywnych w różnych okresach na terenie województwa śląskiego. W Łódzkim Wydziale Zamiejscowym Departamentu do spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Łodzi podejrzanym przedstawiono zarzuty dot. sprowadzenia zagrożenia dla życia i zdrowia wielu osób.

W tym tygodniu policjanci CBŚP z Zarządu w Rzeszowie przeprowadzili kolejną realizację, podczas której zatrzymano 9 osób. Według śledczych podejrzani w różnych okresach pracowali w sklepach Hindu Point, Śmieszne Rzeczy czy Zapachy na terenie województw mazowieckiego i świętokrzyskiego. Sklepy te działały w ramach spółek z ograniczoną odpowiedzialnością. Prezesami zarządu, prokurentami i wspólnikami tych spółek byli podejrzani o udział w grupie przestępczej. Po doprowadzeniu zatrzymanych do Łódzkiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Łodzi prokurator ogłosił im zarzuty. Dotyczą one wielokrotnego wprowadzenia do obrotu szkodliwych dla zdrowia produktów pod pozorem przedmiotów kolekcjonerskich i imitacji produktów bądź służących jako odświeżacz do bidetu, pochłaniacz wilgoci, dodatek do piasku i żwiru czy rozpałka do pieca i grilla. Oznaczone były one nazwami handlowymi „Cząstka Boga”, „Rzymskie medaliony” czy „Imitacja produktu”. W rzeczywistości produkty te przeznaczone były do zażywania przez nieokreśloną liczbę osób.

W sprawie, w której obecnie występuje 81 podejrzanych, zabezpieczono na poczet przyszłych kar mienie na łączną kwotę ponad 8 mln zł. W ramach śledztwa policjanci wspólnie z pracownikami Państwowych Powiatowych Inspekcji Sanitarnych z terenu całej Polski zabezpieczyli ponad 154 tys. opakowań substancji chemicznych o nazwach m.in.: „Rozpałka do pieca koloru srebrnego”, „Dodatek do piasku koloru srebrnego”, „Figowy dym”, „Odświeżacz do toalet o zapachu figowym”, „Rzymskie medaliony Jupiter”, „Ekstrakt rdzawy ogień”, „Clinax”, „Czereśniowy powiew”, „Niebieski kryształ”, „Zielony ogień”, „Turkusowy brud”, „Malinowy powiew”, „Jaśminowy ogień” i wiele innych. W wyniku przeprowadzonych badań fizykochemicznych stwierdzono, że w zabezpieczonych środkach występują substancje psychoaktywne, m.in. UR-144, Pentedron, 4-Mec, 4-CMC.

Drgawki, halucynacje, ataki paniki

Warto przypomnieć, że zażycie substancji zawierającej 4-CMC może stanowić zagrożenie dla życia lub zdrowia człowieka poprzez zaburzenie rytmu serca i zmiany ciśnienia krwi skutkujące utratą przytomności, z zatrzymaniem krążenia włącznie. Przyjmowanie 4-Mec wiąże się z wystąpieniem działania kardio- i neurotoksycznego (podwyższenie ciśnienia tętniczego krwi, zaburzenia rytmu serca, wzrost temperatury ciała, bezsenność, szczękościsk, nadmierna potliwość, bóle głowy, rozszerzenie źrenic, nudności, wymioty, halucynacje). Zaś zażycie środków zawierających UR-144 może powodować m.in. stany niepokoju, drgawki, halucynacje, ataki paniki, pobudzenie ruchowe.

Śledztwo prowadzone przez policjantów Centralnego Biura Śledczego Policji z Zarządu w Rzeszowie wspólnie z Łódzkim Wydziałem Zamiejscowym Departamentu do spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Łodzi cały czas ma charakter rozwojowy. Prowadzone są intensywne czynności w celu ustalenia osób, które zatruły się po zażyciu dopalaczy.

– Pamiętajmy, że jako pokrzywdzony taka osoba będzie mogła w ramach prowadzonego postępowania wytoczyć powództwo adhezyjne, w wyniku którego sąd może orzec dla niego nawiązkę w kwocie maksymalnej 100 000 zł (art. 48 kk) w celu zadośćuczynienia za ciężki uszczerbek na zdrowiu, za doznaną krzywdę oraz rozstrój zdrowia – uświadamia CBŚP.

Prokuratura i CBŚP nie wykluczają kolejnych zatrzymań oraz zarzutów.
Źródło info i foto: rzeszow.wyborcza.pl

Comments Brak komentarzy »

​Mężczyzna, który zastrzelił w Mrągowie 50-letnią kobietę, był jej stalkerem: nękał ją, nachodził, wygrażał. Ofiara dwukrotnie skarżyła się na te zachowania organom ścigania – ustaliła PAP. Prokuratura przyznaje, że zweryfikuje działania policji w tej sprawie.

Cezarego F. przed tygodniem policja zatrzymała w pościgu na drodze krajowej nr 16 między Mikołajkami a Mrągowem. Przez kilka dni mężczyzna był poszukiwany po tym, jak w prywatnym mieszkaniu w Mrągowie na Osiedlu Mazurskim znaleziono ciało kobiety, jego znajomej. Sekcja zwłok wykazała, że ofiara miała osiem ran postrzałowych w klatkę piersiową, w tym jeden strzał oddany został w serce.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Krzysztof Stodolny przyznał PAP, że ofiara latem, w lipcu i w sierpniu, składała zawiadomienia o tym, iż Cezary F. ją nachodzi i jej grozi. Pierwsze z zawiadomień dotyczące stalkingu kobieta wycofała, ale potem złożyła kolejne zawiadomienie – przyznał Stodolny.

Prokuratura Okręgowa w Olsztynie zdecydowała, że w odrębnym postępowaniu zweryfikuje, czy policjanci z Mrągowa postępowali w sprawie zachowania Cezarego F. właściwie. Śledztwo w tej sprawie ma poprowadzić prokuratura w Nidzicy.

Sprawę zabójstwa prowadzą śledczy z Mrągowa.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Policjanci ze Stalowej Woli zatrzymali trzech mężczyzn z województwa śląskiego, którzy w miejscowości Lipa w gminie Zaklików, na terenie nieczynnego zakładu, rozładowali odpady. Wobec mężczyzn prokurator zastosował środki zapobiegawcze. Policjanci zabezpieczyli od zatrzymanych mienie ruchome na poczet przyszłych zobowiązań o wartości blisko 130 tys. złotych.

Początkiem września br. stalowowolscy policjanci zostali powiadomieni, że na terenie nieczynnego zakładu w Lipie przy ulicy Lubelskiej nieznane osoby rozładowały z samochodów ciężarowych odpady. Zdarzenie zostało potwierdzone przez policjantów. Do dalszych działań zaangażowani zostali również strażacy. O zdarzeniu powiadomiono stalowowolską prokuraturę, Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Tarnobrzegu i Burmistrza Zaklikowa.Podczas prowadzonych czynności policjanci zabezpieczyli ślady, wykonali oględziny, dokumentację fotograficzną, przesłuchali świadków, zabezpieczyli nagrania monitoringu. Strażacy przeprowadzili badanie, które nie wykazało obecności szkodliwych substancji, które mogłyby zagrażać życiu i zdrowiu. Teren został zabezpieczony.

Dalsze intensywne czynności prowadzone w tej sprawie pozwoliły na częściowe ustalenie numerów rejestracyjnych pojazdów, z których rozładowane zostały odpady. Kilka dni później policjanci z wydziału kryminalnego zauważyli samochody ciężarowe z naczepami jadące w kierunku miejsca, gdzie wcześniej wysypane zostały odpady. Funkcjonariusze skontrolowali te pojazdy. Okazało się, że przewożone były w nich odpady, a kierowcy zamierzali je wysypać w tym samym miejscu.

Zatrzymano trzech mężczyzn w wieku 38, 39 i 68 lat, mieszkańców województwa śląskiego. Na podstawie zgromadzonego materiału mężczyznom przedstawiony został zarzut nieodpowiedniego postępowania z odpadami,co zagrożone jest karą od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.

Mężczyźni zostali doprowadzeni do stalowowolskiej prokuratury. Prokurator zastosował wobec nich środki zapobiegawcze w postaci policyjnego dozoru oraz zakazu opuszczania kraju. Na poczet przyszłych zobowiązań od mężczyzn zabezpieczono mienie ruchome o wartości blisko 130 tysięcy złotych. Prowadzone przez Policję działania doprowadziły do częściowego usunięcia nielegalnie zrzuconych odpadów. Dalsze czynności w tej sprawie prowadzi stalowowolska Policja pod nadzorem miejscowej prokuratury.
Źródło info i foto: Policja.pl

Comments Brak komentarzy »

Centralne Biuro Antykorupcyjne kontroluje jeden z oddziałów Przewozów Regionalnych – dowiedziała się w piątek PAP. Sprawdzane są m.in. przetargi i zamówienia z lat 2015-17 na dostawy części zamiennych i naprawy taboru kolejowego – wynika z nieoficjalnych informacji PAP. Piotr Kaczorek z wydziału komunikacji społecznej Biura potwierdził PAP, że kontrola trwa. Powiedział PAP, że funkcjonariusze departamentu kontroli Centralnego Biura Antykorupcyjnego podjęli działania w Przewozach Regionalnych pod koniec czerwca.

“Kontrolowane są procedur podejmowania decyzji przy rozporządzaniu mieniem spółki przy umowach na wybrane usługi i dostawy zlecane przez Przewozy Regionalne” – powiedział PAP Kaczorek. Zaznaczył, że agenci CBA mają trzy miesiące na zakończenie kontroli – do 26 grudnia, jednak zgodnie z ustawą, szef Biura w uzasadnionych przypadkach może przedłużyć ją – maksymalnie do sześciu miesięcy.

Rzecznik prasowy Przewozów Regionalnych Dominik Lebda powiedział PAP w piątek, że firma nie komentuje sprawy.

Według informacji PAP funkcjonariusze CBA sprawdzają Pomorski Oddział PR z siedzibą w Gdyni, a analizowana jest dokumentacja dotycząca zasad zakupów w spółce oraz zamówień udzielanych w latach 2015-17 na dostawy części zamiennych oraz na usługi naprawy taboru kolejowego.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Francuska policja rozbiła gang trudniący się sprzedażą miniaturowych kopii wieży Eiffla w miejscach turystycznych w Paryżu – poinformowała w oświadczeniu paryska prefektura. Do sprzedaży przestępcy często zatrudniali nielegalnych imigrantów. Dziesięć osób zatrzymano w celu przesłuchania.

W wyniku trwającej sześć tygodni operacji skonfiskowano ponad 20 ton pamiątek, składowanych w magazynach pod francuską stolicą. Przejęto również 15 tysięcy euro w gotówce, maszynki do liczenia pieniędzy i trzy samochody dostawcze. Wartość skonfiskowanego towaru szacuje się na około 600 tysięcy euro. Najmniejsze miniatury wieży Eiffla są zwykle sprzedawane na breloczkach za euro za pięć sztuk, podczas gdy większe wersje można kupić po 10 euro za sztukę.

W operacji uczestniczyły jednostki policji ds. zwalczania nielegalnej imigracji.

Agencja Reutera zwraca uwagę, że często widuje się migrantów sprzedających pamiątki w pobliżu popularnych miejsc turystycznych w Paryżu, jak wieża Eiffla, katedra Notre Dame czy dzielnica Montmartre. W niektórych przypadkach migranci są zmuszani do sprzedawania pamiątek, żeby spłacić długi, które są winni przemytnikom. Według policji wiele tych pamiątek powstaje w Chinach – wskazuje Reuters.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

W szpitalu zmarła 26-letnia kobieta, która w czwartek zastrzeliła trzy osoby w Aberdeen w stanie Maryland, 55 km na północny wschód od Baltimore, raniła kolejne trzy, a następnie strzeliła do siebie – poinformowała policja.

Do strzelaniny doszło na terenie centrum dystrybucyjnego sieci aptek Rite Aid. Szeryf hrabstwa Harford, Jeffrey R. Gahler poinformował, że była tam ona czasowo zatrudniona. Jej motywy nie są na razie znane. Ustalono jedynie, że kobieta działała w pojedynkę i że strzelała z broni krótkiej.

Telewizja NBC informuje, powołując się na szeryfa Gahlera, że funkcjonariusze, którzy przybyli na miejsce, nie użyli broni. Media przypominają, że dzień wcześniej w Middleton w stanie Wisconsin doszło do strzelaniny, w której rannych zostało pięć osób, w tym sprawca. Przypomina się również, że w końcu czerwca w stolicy stanu Maryland – Annapolis – pięć osób zginęło w strzelaninie, do której doszło w redakcji “Capital Gazette”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Około godziny 9 rano miejscowego czasu w Aberdeen w stanie Maryland padły strzały. Lokalna policja informuje o “wielu zabitych i rannych”. Sprawca, w stanie krytycznym, jest już w szpitalu pod nadzorem policji.

Strzały padły u zbiegu ulic Spesutia i Perryman w miejscowości Aberdeen, położonej ok. 50 km na północny wschód od Baltimore. To – jak informuje portal lex18.com – strefa biznesowa miasta. Na razie nie wiadomo, czy strzały padły na ulicy czy w jednym z okolicznych biur lub magazynów.

Wciąż nie wiadomo, ile osób zostało poszkodowanych. Lokalni dziennikarze informują o ambulansach, które wywożą rannych. Policja mówi zarówno o “wielu zabitych”, jak i “wielu rannych”. “New York Post” i inne media podają, że w wyniku strzelaniny zginęły trzy osoby. Wśród rannych jest zaś jeden policjant.

Po nieco ponad godzinie strzelec został złapany. Lokalne służby w obławie wspierała FBI. Policja informuje, że znajduje się on w stanie krytycznym w pobliskim szpitalu. Mężczyzna używał strzelby.

Policja od razu apelowała do mieszkańców, by unikali obszaru, w którym słychać było strzały. Obecnie władze zapewniają, że nie ma już niebezpieczeństwa dla mieszkańców.
Źródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

Czterech napastników w wieku 25-30 lat dokonało zbiorowego gwałtu na 19-letniej kobiecie na parkingu we francuskim mieście Tuluza. Świadkowie zamiast pomóc ofierze, nagrywali film, który potem trafił do internetu. Czterech mężczyzn zaatakowało kobietę na parkingu przed nocnym klubem w Tuluzie (południowa Francja). W nocy z soboty na niedzielę brutalnie zgwałcili swoją ofiarę, a film z przestępstwa udostępniono na Snapchacie, potem także na Twitterze.

Jak informuje BBC, sprawą zajęła się policja. Śledczy dotarli już do 19-latki, która potwierdziła, że została zaatakowana. Niezależnie od tego, czy wniesie zarzuty, policja będzie prowadzić dochodzenie.

Tuluza. Zbiorowy gwałt był nagrywany przez świadków

Policja zablokowała już filmy w mediach społecznościowych, które wcześniej były zgłaszane przez wielu użytkowników. Szuka też czterech sprawców w wieku 25-30 lat.

BBC pisze, że na filmie ofiara, która jest wyraźnie pijana (niektóre media podejrzewają, że podano jej tzw. pigułkę gwałtu), płacze. Inne głosy – prawdopodobnie należące do sprawców – wyraźnie wskazują, że ich właściciele biorą udział w czynności seksualnej.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Comments Brak komentarzy »

Poznański sąd apelacyjny rozpatruje w czwartek sprawę milionowego odszkodowania od zgromadzenia Towarzystwo Chrystusowe dla kobiety gwałconej w dzieciństwie przez księdza Romana B. Rozprawa odbywa się z wyłączeniem jawności.

Sprawa duchownego została nagłośniona w ubiegłym roku. Ks. Roman B. w trakcie posługi w jednej z miejscowości w woj. zachodniopomorskim molestował seksualnie 13-letnią dziewczynkę. Według mediów miał ją podstępnie wywieźć od rodziców, więzić i gwałcić przez kilkanaście miesięcy. W jego komputerze śledczy mieli znaleźć także treści pedofilskie i korespondencję z innymi dziećmi. Mężczyzna został aresztowany w 2008 r.

Poza sprawą karną, poszkodowana kobieta wytoczyła proces także Towarzystwu Chrystusowemu dla Polonii Zagranicznej, do którego należał ksiądz Roman B. “Gazeta Wyborcza” poinformowała w poniedziałek, że wyrokiem poznańskiego sądu okręgowego Towarzystwo Chrystusowe dla Polonii Zagranicznej musi zapłacić kobiecie 1 milion złotych zadośćuczynienia i 800 zł miesięcznie dożywotniej renty.

W uzasadnieniu wyroku, do którego dotarła gazeta, sąd stwierdził m.in., że Roman B. “wykorzystał swoją pozycję zawodową jako ksiądz” – poznał dziewczynkę na lekcji religii, zapraszał na plebanię, czyli do “miejsca służbowego”.

“Gdyby nie uczył religii, gdyby nie był księdzem, to do jego spotkania z pokrzywdzoną w ogóle nie doszłoby. Gdyby nie wykorzystał swojej funkcji księdza do zdobycia zaufania pokrzywdzonej, szkoda nie zostałaby wyrządzona” – podkreślił sąd.

W czwartek sprawą zajął się Sąd Apelacyjny w Poznaniu. Rozprawa toczy się z wyłączeniem jawności.

Przed budynkiem sądu apelacyjnego zebrała się grupa kilkunastu osób, które chciały wyrazić swoją solidarność z poszkodowaną kobietą. Mieli ze sobą transparenty: “Stop pedofilii w Kościele”, “Zły dotyk boli przez całe życie”, “Zapłaćcie za te gwałty”. Uczestnicy zgromadzenia podkreślali, że liczą na utrzymanie w mocy wyroku sądu okręgowego. “Mamy nadzieję, że sądy są jeszcze niezawisłe i liczymy, że ten wyrok ruszy lawinę, że Kościół katolicki zapłaci za swoich funkcjonariuszy, którzy gwałcili dzieci” – mówił Kuba Kapral, jeden z uczestników manifestacji.

Zgromadzeni wskazywali, że w przypadku kasacji wyroku, kiedy sprawa trafiłaby do Sądu Najwyższego, “tam już bez wątpienia będą bardzo duże naciski ze strony hierarchów Kościoła, żeby ofiara nie dostała ani grosza i żeby Kościół dalej mógł się czuć bezkarny” – zaznaczył Michał Walkowiak, także jeden z uczestników zgromadzenia. Jak dodał, “wsparcie – choćby w takiej formie – dla ofiar tego typu spraw jest niezbędne. Jesteśmy zdegustowani postępowaniem hierarchów kościelnych, którzy cały czas – nie tylko w Polsce – ukrywają pedofilów” – dodał.

Pełnomocnik Towarzystwa Chrystusowego adwokat Krzysztof Wyrwa powiedział mediom przed rozprawą, że na gruncie obowiązujących w Polsce przepisów prawa, odpowiedzialności za czyn popełniony przez księdza nie ponosi instytucja Kościoła. Jak dodał, czyn, którego dopuścił się ksiądz Roman B. “był haniebny” i tego w tej sprawie nikt nie zmienia, ani nie kwestionuje winy księdza.

Adwokat pytany o fakt, że już wcześniej zgromadzenie proponowało ofierze pieniądze odpowiedział, że “czym innym jest gest chrześcijańskiej pomocy, wychodzenie z prośbą czy na przeciw temu, żeby pomóc w rehabilitacji, w traumie, która z pewnością dotknęła ofiarę, a czym innym jest przyjęcie odpowiedzialności. W związku z tym odpowiedzialności według nas nie ma, i brak jest podstaw, by te odpowiedzialność ze sprawcy przenieść na osoby prawne Kościoła” – podkreślił.

W 2009 roku ksiądz Roman B. został skazany w procesie karnym na osiem lat więzienia. Obrońcy odwołali się od decyzji sądu i sprawa trafiła do ponownego rozpatrzenia. W sądzie Roman B. miał przyznać się do kilkudziesięciu przestępstw seksualnych, ale zaprzeczał biciu ofiary i planowaniu działań z góry. Sąd podjął wówczas decyzję o zmniejszeniu kary do 4,5 roku leczenia psychiatrycznego na oddziale szpitalnym w zakładzie karnym. W 2010 r. wyrok został złagodzony o pół roku. Ksiądz wyszedł na wolność dwa lata później. Administracyjny proces karny ks. Romana B. zakończył się jego wydaleniem ze stanu duchownego. Roman B. nie jest już także członkiem zgromadzenia Towarzystwa Chrystusowego.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Robert N., znany szerzej jako “Frog”, wpadł w ręce stołecznej policji. Skazywany za szaleńczą jazdę ulicami Warszawy pirat drogowy został zatrzymany w porsche do rutynowej kontroli dokumentów. Tych naturalnie nie miał, bo jest pozbawiony uprawnień. Do kontroli doszło na warszawskim Bemowie – poinformowało radio RMF FM. A ponieważ Robert N. Prowadził samochód bez uprawnień, sprawa trafi do sądu.

“Frog” zasłynął szaleńczą jazdą po Warszawie już w 2014 roku. Nagrania z jego wyczynów trafiały do sieci. Na jednym z nich w ciągu 12 minut popełnił ponad 100 wykroczeń i przejechał przez pół Warszawy pozostawiony choćby przez policję w spokoju.

Po zmasowane krytyce służby zajęły się jego sprawą na poważnie. Wtedy doszło do oskarżenia o sprowadzenie niebezpieczeństwa katastrofy drogowej. W sumie “Frog” był wielokrotnie sądzony i skazany za ponad 100 wykroczeń. Obecnie ma sądowy zakaz prowadzenia pojazdów do 2019 roku. Za jego złamanie grozi mu nawet pięć lat więzienia.
Źródło info i foto: NaTemat.pl

Comments Brak komentarzy »