Obrońca Katarzyny P. złożyła we wtorek skargę w sprawie swojej klientki do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Niedawno adwokat byłego szefa trójmiejskiej spółki zapowiadał złożenie skargi do Trybunału.

Dziś o złożeniu skargi poinformowała także mec. Anna Żurawska, adwokatka Katarzyny P. – Dziś w imieniu mojej klientki złożyłam skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Podstawę skargi stanowi naruszenie norm określonych w art. 3 i 5 ust. 3 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności – powiedziała we wtorek, 30 sierpnia “Dziennikowi Bałtyckiemu” mec. Anna Żurawska.

Tłumaczy, że w skardze wskazano na długotrwałość – to jest od ponad 3 lat – i bezzasadność na obecnym etapie procesu stosowania tymczasowego aresztowania wobec oskarżonej. – Stanowi to naruszenie jej prawa do bycia sądzoną w rozsądnym terminie albo zwolnioną z aresztu na czas postępowania. Podniesiono w skardze także okoliczności związane z wykonywaniem wobec oskarżonej tymczasowego aresztowania, dokonane w stosunku do niej naruszenia, które wypełniają znamiona nieludzkiego i poniżającego traktowania w rozumieniu art. 3 Konwencji, a także budzący uzasadnione wątpliwości sposób procedowania sądów w przedmiocie dalszego stosowania tego najbardziej drastycznego, izolacyjnego środka zapobiegawczego – wyjaśnia mec. Żurawska.

Przypomnijmy, mec. Michał Komorowski, adwokat Marcina P. zapowiadał w drugiej połowie sierpnia, że złoży skargę do ETPC w Strasburgu. – Mój klient przebywa w areszcie od około czterech lat. Choć nie został nawet skazany, faktycznie można powiedzieć, że odbywa karę. To niedopuszczalne i z tego powodu zdecydowaliśmy się na taki krok – stwierdził wówczas w rozmowie z naszą redakcją obrońca. Proces Marcina P. i Katarzyny P. toczy się przed Sądem Okręgowym w Gdańsku. Gigantyczne postępowanie ruszyło w marcu tego roku. Maksymalna kara, na którą mogłoby ewentualnie zostać skazane małżeństwo to 15 lat więzienia. Aresztowanie natomiast – w przypadku wyroku pozbawienia wolności – sąd zalicza na poczet zasądzonej kary.
Żródło info i foto: dziennikbaltycki.pl

Comments Brak komentarzy »

40-letni Polak zmarł, a jego 43-letni kolega przebywa w szpitalu po ataku grupy około 20 nastolatków – donosi metro.co.uk. Do tragedii doszło w sobotę późnym wieczorem w Harlow w hrabstwie Essex. Polacy zostali zaatakowani przed jedną z restauracji w centrum miasta. Nastolatkowie mieli głośno ich obrażać, ciężko pobić, a następnie pozostawić nieprzytomnych na ulicy.

Ofiary ataku zostały przewiezione do szpitala. W nocy z poniedziałku na wtorek 40-letni Polak zmarł w wyniku doznanych obrażeń głowy. 43-latek nadal przebywa w szpitalu z połamaną ręką oraz obrażeniami brzucha. Policja prowadzi śledztwo w sprawie zabójstwa, nie wyklucza motywów rasistowskich. Zatrzymano już pięć młodych osób w wieku od 15 do 16 lat.

Funkcjonariusze poszukują świadków pobicia.
Żródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

10 lat więzienia i 300 tysięcy złotych grzywny dla Grzegorza M. (pseudonim „Predator”) za kierowanie grupą przestępczą, która zajmowała się wyłudzaniem podatku VAT z obrotu paliwem. Straty Skarbu Państwa sięgają 40 milionów złotych. Przed Sądem Okręgowym w Olsztynie zapadł dzisiaj wyrok w głośnej sprawie zorganizowanej grupy przestępczej, która zajmowała się niepłaceniem podatku VAT za obrót paliwami. Skarb Państwa stracił na tym niemal 40 milionów złotych.

Oskarżonych w tej sprawie było trzynaście osób, większość została skazana. Największą karę dostał Grzegorz M., pseudonim “Predator” – 10 lat więzienia i 300 tysięcy złotych grzywny. Karol J., który był założycielem grupy został skazany na 4,5 roku więzienia.

Jak działała grupa przestępcza?

Proceder grupy przestępczej polegał na tym, że tworzone były spółki-widmo, które formalnie istniały w sposób legalny. Miały władze, pracowników, odprowadzane były składki. Ich działalność polegała na handlu paliwami na terenie kraju. Spółka założona w Polsce kupowała paliwo od zagranicznych firm, najczęściej z krajów nadbałtyckich. To paliwo przyjeżdżało do Polski, było odprawiane, opłacane było cło. Potem spółki sprzedawały paliwo dalej, ale już nie odprowadzano podatku VAT. Po takiej transakcji spółki szybko się rozpływały.

Największą rolę w grupie przestępczej odgrywał Karol J. To był architekt wszystkich działań. Mężczyzna był już doświadczony w zakładaniu fikcyjnych spółek, nawiązał pierwsze kontakty z przedstawicielami firm paliwowych z krajów nadbałtyckich. W tamtym momencie pojawił się też Grzegorz M. pseudonim “Predator”. Nie była to osoba, która tworzyła zręby firmy, było to dla niego świeże doświadczenie. Jego rola polegała na rozwiązywaniu problemów, jeżeli takie pojawiłyby się, z ewentualnymi członkami grupy, czy dostawcami. To “człowiek-legenda”, był postrzegany jako osoba bardzo niebezpieczna, groźny przestępca o pseudonimach “Predator” i “Grabarz”. Wraz ze swoimi osobami miał zabezpieczać działalność grupy Karola J. Grzegorz M. nie musiał specjalnie kierować bezpośrednich gróźb. Wystarczy, że pojawił się przed domem takiej osoby, z którą były problemy.

Dlaczego założyciel grupy ma niższą karę?

Karol J. został skazany na 4,5 roku więzienia. To o wiele mniej niż “Predator”. Skąd taki wyrok? To dlatego, że w pewnym momencie, kiedy został zatrzymany, mężczyzna zaczął współpracować z organami ścigania. Dzięki jego wyjaśnieniom udało się ustalić przebieg procederu i zatrzymać osoby, które były z tym związane – powiedział naszemu reporterowi sędzia Olgierd Dąbrowski-Żegalski. Jego rola nie była jednak do końca lojalna, ponieważ obecnie Karol J. ucieka od wymiaru sprawiedliwości i ukrywa się. Jest poszukiwany listem gończym.

Inne osoby, biorące udział w tym procederze, wykonywały na polecenie szefa m.in. dokumentację, korespondencję, czyli całą biurokrację związaną z prowadzeniem fikcyjnych firm. Tak wyglądało funkcjonowanie grupy do 2013 roku, czyli do zatrzymania Karola J. Potem kontrolę nad działaniem pozostałych osób przejął “Predator”. Wymuszał on, żeby pozostali członkowie grupy działali pod jego dyktando i robili to samo, co wcześniej. Grzegorz M. nie znał się tak dobrze na tej działalności, przewodniczył jednak grupie.

Gdzie rozpływały się pieniądze?

Co się działo z pieniędzmi, które miały trafić do Skarbu Państwa? Były wpłacane na rachunek spółek, które miały odprowadzić podatek VAT. W cenach znajdował się podatek, ale nigdy nie był wpłacany. Pieniądze były wyprowadzane z kont i rozpływały się. Najczęściej trafiały za granicę, do osób, które handlowały paliwem. Część pieniędzy dostawali członkowie grupy przestępczej. Największym beneficjentem był Karol J., potem Grzegorz M., następnie decydowała pozycja w grupie.

Z tą grupą współpracowały też osoby-słupy, które stawały się prezesami firm handlujących paliwami na terenie kraju. Te osoby za niewielkie pieniądze, znajdując się najczęściej w trudnej sytuacji finansowej, godziły się na to. Zajmowały się rzeczami, o których kompletnie nie miały pojęcia. Nie było takiej potrzeby, chodziło tylko o udostępnienie swoich danych. Nikt nie był zainteresowany spółką, pod którą jest podpisany.

W ten sposób udało się grupie okraść państwo na blisko 40 milionów złotych. Niewiele z tej kwoty udało się odzyskać, ponieważ większa część trafiła za granicę.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Marihuanę wartą blisko 2 miliony złotych przejęli policjanci CBŚP wraz z funkcjonariuszami SG. Na gorącym uczynku podczas przeładunku narkotyków zatrzymano 5 pseudokibiców jednego z krakowskich klubów sportowych. 65 kilogramów marihuany i haszysz miały być przeznaczone do handlu w Małopolsce. Wszyscy zatrzymani usłyszeli zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i przemyt znacznej ilości narkotyków. Grozi za to nie mniej niż 3 lata pozbawienia wolności.

Funkcjonariusze CBŚP i SG namierzyli w Krakowie miejsce, gdzie mógł się znajdować punkt przerzutowy narkotyków. Policjanci postanowili zorganizować zasadzkę. Funkcjonariusze przypuszczali, że osoby uwikłane w narkotykowy proceder mogą mieć broń palną i zachowywać się niebezpiecznie podczas zatrzymania. W związku z tym działania prowadzone były z udziałem antyterrorystów.

W efekcie, zatrzymano pięć osób w wieku od 28 do 40 lat. Policjanci zabezpieczyli 65 kilogramów marihuany, haszysz i dwa pojazdy oraz blisko 70 tysięcy złotych. Mężczyźni zostali już przesłuchani. Prokurator przedstawił im zarzuty udziału w grupie przestępczej, a także posiadanie znacznej ilości środków odurzających. Sąd na wniosek prokuratury zastosował tymczasowy areszt.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Comments Brak komentarzy »

Biuro rzecznika praw człowieka Ukrainy zarzuciło w poniedziałek władzom obwodu odeskiego dyskryminację Romów, których przegnano z własnych domów po zabójstwie 8-letniej dziewczynki. Dokonał go najprawdopodobniej jeden z członków romskiej społeczności. Wydarzenia te rozegrały się we wsi Łoszczyniwka w rejonie Izmaiłu na południowym zachodzie obwodu odeskiego. W sobotę w jednym z opuszczonych budynków znaleziono tam zabitą dziewczynkę, mieszkankę tej wsi, z ranami kłutymi na ciele.

Pies tropiący doprowadził policję do domu rzekomego sprawcy zabójstwa, którym okazał się miejscowy 20-letni Rom. Natychmiast został on zatrzymany. Lokalne media relacjonują, że po zatrzymaniu 300-osobowy tłum rzucił się na romskie domy, niszcząc dobytek ich właścicieli, którzy wcześniej wyjechali ze wsi.

Decyzja podjęta na wiecu

W niedzielę mieszkańcy Łoszczyniwki zebrali się na wiecu, na którym podjęli decyzję o – jak piszą media – natychmiastowym wysiedleniu ich romskich sąsiadów. Decyzję tę poparli członkowie wiejskiej rady. Romowie dostali czas na zabranie swoich rzeczy do poniedziałku, jednak tego dnia, w obawie o bezpieczeństwo, nie zjawili się we wsi. Szefowa administracji rejonowej (powiatowej) w Izmaile Wałentyna Stojkowa przekazała agencji Interfax-Ukraina, że choć postanowienia radnych Łoszczyniwki są bezprawne, podczas rozmów z Romami ustalono, że przeprowadzą się oni do innych miejscowości w tym regionie.

“Dokonali samosądu”

Przedstawicielka biura ukraińskiego rzecznika praw człowieka Aksana Filipiszyna oceniła, że starając się rozwiązać konflikt w Łoszczyniwce, “władze lokalne dopuściły się działań dyskryminacyjnych”, a mieszkańcy wsi “dokonali samosądu nad wszystkimi członkami romskiej społeczności”. Filipiszyna powiedziała też, że wydarzenia w Łoszczyniwce świadczą, iż miejscowe władze nie wypełniają przyjętego trzy lata temu rządowego planu na rzecz integracji romskiej mniejszości narodowej z ukraińskim społeczeństwem. Według ukraińskich portali w liczącej ok. 3,5 tys. mieszkańców Łoszczyniwce dominuje ludność narodowości bułgarskiej. Społeczność romska to około 50 osób.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »

FBI ma dowody, że zagraniczni hakerzy dostali się do baz danych dwóch stanowych systemów wyborczych w USA – podał w poniedziałek serwis Yahoo News. Reuters dotarł do potwierdzającego to poufnego dokumentu FBI, w którym biuro zaleca lepsze zabezpieczenia. Powołując się na źródła w organach bezpieczeństwa, Yahoo podaje, że chodzi o bazy danych wyborców zarejestrowanych w stanach Arizona i Illinois. W stanie Illinois władze zmuszone były zamknąć system rejestracji wyborców na dziesięć dni pod koniec lipca, gdy wyszło na jaw, że hakerzy ukradli dane nawet 200 tys. osób.

W przypadku Arizony atak miał bardziej ograniczony zasięg – złośliwe oprogramowanie hakerów pokonało istniejące zabezpieczenia, ale nie udało im się załadować żadnych danych.

Hakerzy sponsorowani przez Rosję?

Poufne ostrzeżenie z tym związane wydział cyberprzestępczości FBI ogłosił 18 sierpnia. Podano w nim, że doszło do ataków cybernetycznych, ale nie poinformowano, w jakich stanach. Federalni agenci wszczęli w tej sprawie dochodzenie. W dokumencie FBI pisze o ośmiu adresach IP, które posłużyły do ataków, i sugeruje, że oba ataki były ze sobą powiązane. Służby wywiadowcze USA wyrażają poważne obawy, że hakerzy sponsorowani przez Rosję mogą próbować zakłócić wybory 8 listopada, podczas których Amerykanie będą wybierać prezydenta, kongresmanów i część senatorów.

Obawy te spowodowały, że minister bezpieczeństwa narodowego Jeh Johnson zwołał 15 sierpnia telekonferencję z udziałem przedstawicieli stanowych komisji wyborczych, podczas której zaoferował on pomoc swojego resortu w zabezpieczeniu systemów do głosowania. M.in. zaproponował, by federalni eksperci ds. cyberbezpieczeństwa wyszukali istniejące w systemach luki.

– To duża sprawa – powiedział cytowany przez Yahoo ekspert ds. bezpieczeństwa w sieci z firmy ThreatConnect, Rich Barger. Zwrócił uwagę, że jeden z podanych przez FBI adresów IP pojawił się wcześniej na forum internetowym używanym przez rosyjskich hakerów. Jego zdaniem, metoda ataku przypomina wcześniejszą działalność hakerską przypisywaną Rosjanom.

Właśnie rosyjskich hakerów podejrzewają władze USA o przeprowadzenie ujawnionego w lipcu ataku na Komitet ds. kampanii wyborczych Demokratów (DCCC). Wcześniej ujawniono ataki na Krajowy Komitet Partii Demokratycznej (DNC), a także sztab odpowiadający za kampanię demokratycznej kandydatki do Białego Domu Hillary Clinton. Kreml stanowczo odrzucił te oskarżenia.

Zwykłe przestępstwo czy próba destabilizacji?

Amerykańskie służby badają teraz, czy ataki na stanowe systemy wyborcze mają podłoże polityczne i są powiązane z wcześniejszymi uderzeniami hakerów w Partię Demokratyczną, czy też są czysto kryminalne, a ich celem było zdobycie danych osobowych np. w celu wyłudzenia zwrotu podatków.

Yahoo pisze, że wykrycie tych dwóch ostatnich włamań hakerów przyczyni się do wzrostu presji na ministerstwo bezpieczeństwa narodowego USA, by stanowe systemy wyborcze uznać za „infrastrukturę o krytycznym znaczeniu”, której należy się ochrona na szczeblu federalnym.

Jak głosują Amerykanie?

Z 50 stanów USA, w 40 głosuje się za pomocą wypełnianych ręcznie przez wyborców papierowych kart to głosowania, które są następnie skanowane przez elektroniczne maszyny. Tam groźba ataku hakerskiego, który może wpłynąć na wynik wyborów, jest mniejsza, gdyż głosy można przeliczyć ręcznie. Ale w sześciu stanach i w niektórych hrabstwach czterech kolejnych stanów głosuje się elektronicznie, wybierając odpowiednie pola na ekranach dotykowych. Tam ryzyko sfałszowania wyniku przez hakerów jest większe, a w razie potrzeby nie można wyniku zweryfikować licząc papierowe karty do głosowania. W dodatku coraz więcej stanów dopuszcza głosowanie internetowe dla Amerykanów mieszkających za granicą, co również zwiększa ryzyko ataku hakerów.
Żródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

Młoda dziewczyna sympatyzująca z tzw. Państwem Islamskim, która ugodziła nożem policjanta w Hanowerze odpowie m.in. za usiłowanie zabójstwa i wspieranie organizacji terrorystycznej. Niemiecka prokuratura postawiła zarzuty 16-letniej Niemce marokańskiego pochodzenia, która rzuciła się na policjanta z nożem kuchennym. Oskarżony jest też jej 19-letni kolega.

Niemiecka prokuratura postawiła zarzuty szesnastoletniej Safii S. – Niemce pochodzenia marokańskiego, która w Hanowerze rzuciła się z nożem na policjanta. Dziewczyna jest oskarżona o usiłowanie zabójstwa, spowodowanie ciężkich obrażeń ciała i wspieranie międzynarodowej organizacji terrorystycznej. Niemiecka Prokuratura generalna oskarżyła też 19-latka, który mógł pomagać dziewczynie. Śledczy ustalili, że 19-letni przyjaciel Niemki wiedział, iż planuje ona atak na policjanta. Mimo to nie zapobiegł tragicznemu zdarzeniu, za co odpowie przed sądem. Jak podaje “Der Spiegel” dziewczyna informowała kilku swoich przyjaciół o tym, że będzie próbowała przeprowadzić atak. “Mam zamiar zaskoczyć niewiernych, jeśli wiesz co mam na myśli” – pisała Safia S. do swojego przyjaciela z Wielkiej Brytanii.

Młoda dziewczyna raniła policjanta w okolicach Dworca Głównego w Hanoverze. Ugodziła go w szyję kuchennym nożem. 34-letni policjant trafił do szpitala w ciężkim stanie. Cudem przeżył atak. Do zdarzenia doszło 26 lutego 2016 roku. Na krótko przed atakiem Safia S. wyjechała do Turcji. Stamtąd próbowała bezskutecznie dostać się dostać do Syrii, prawdopodobnie, żeby spotkać się z dżihadystami.

Oskarżyciele twierdzą, że 19-latek i 15-latka chcieli wspólnie przeprowadzić w Niemczech “operację męczeńską” w imieniu tzw. Państwa Islamskiego.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Comments Brak komentarzy »

Jedna osoba zginęła, a dwie zostały ranne w wybuchu, do którego doszło we wtorek na terenie ambasady Chin w Biszkeku – poinformowało ministerstwo zdrowia Kirgistanu. Na razie nie jest jasne, co spowodowało wybuch. – Pracująca na miejscu eksplozji ekipa ratowników znalazła ciało jednej osoby, która zginęła w samochodzie na terenie ambasady – powiedziało źródło w tym resorcie cytowane przez agencję Interfax. Ratownicy udzielili na miejscu pomocy dwóm osobom, które zostały ranne w wyniku tej eksplozji. Milicja otoczyła kwartał, w którym znajduje się chińska placówka dyplomatyczna. Jest tam usytuowana także ambasada USA.
Żródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Śledztwo w sprawie możliwego wycieku danych z systemu PESEL warszawska Prokuratura wszczęła przed kilkoma dniami. Wcześniej Ministerstwo Cyfryzacji ustaliło, że konkretni komornicy pobierali miesięcznie od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy rekordów z bazy PESEL.

Teraz sprawie zaczął się przyglądać Ministerstwo Sprawiedliwości. MS zwróciło się do prezesów wszystkich sądów apelacyjnych z prośbą o przeprowadzenie kontroli. “Ma ona wykazać, czy wystąpiły przypadki wykorzystywania przez komorników dostępu do rejestru PESEL w sposób mogący wskazywać na przesyłanie zapytań przez osoby nieuprawnione” – zaznaczył resort. Zgodnie ustawą o komornikach sądowych i egzekucji prezes sądu, przy którym działa komornik, nadzoruje jego działalność.

“W przypadku stwierdzenia nieprawidłowego pozyskiwania i wykorzystywania przez komorników danych z bazy PESEL niezwłocznie zostaną podjęte stanowcze działania” – zaznaczyło MS.

“Na razie nie stwierdzono wycieku do osób nieuprawnionych”

Jak informowała prokuratura, w ramach postępowania zabezpieczono nośniki danych i sprzęt informatyczny w pięciu kancelariach komorniczych. “Na obecnym etapie śledztwa nie stwierdzono wycieku danych z systemu PESEL do osób nieuprawnionych – mówił prok. Michał Dziekański.

Własne procedury sprawdzające wdrożył samorząd komorniczy. Prezes Krajowej Rady Komorniczej Rafał Fronczek powiedział , że “na razie w tej sprawie nic nie wskazuje na wyciek danych lub ich kradzież”.

KRK opublikowała też oświadczenie w tej sprawie. Wyrażono w nim “zaniepokojenie zaistniałą sytuacją”, podkreślono jednak, że mimo wielu kontroli ABW “dotychczas nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości w zakresie dostępu do systemu PESELNET”.

“Środowisku komorników sądowych zależy na jak najszybszym ustaleniu faktów w tej sprawie” – czytamy w oświadczeniu.
Czym może grozić wyciek i jak się ochronić?

Możliwy wyciek danych PESEL dotyczy nawet połowy Polaków. Jeśli dane dostałyby się w niepowołane ręce, oszuści mogliby np. wziąć kredyt na nasze nazwisko. Przede wszystkim należy zamówić alert w Biurze Informacji Kredytowej. W momencie, gdy ktoś złoży wniosek kredytowy na nasze nazwisko, bank będzie musiał sprawdzić w BIK naszą zdolność kredytową. Jeśli zamówimy opcję alertu, Biuro poinformuje nas przez e-mail lub SMS-a o sprawdzaniu zdolności kredytowej. W związku z wyciekiem danych, zamówienie alertu jest darmowe.
Żródło info i foto: Gazeta.pl

Comments Brak komentarzy »

Atak nożownika w Knurowie w Śląskiem. Dwudziestokilkulatek na ulicy ugodził nożem innego mężczyznę. Informację o zdarzeniu RMF FM dostał na Gorącą Linię. Ranny jest w poważnym stanie. Sprawca ugodził go nożem w szyję. Mężczyzna trafił do szpitala. Napastnik i ofiara wcześniej pili razem alkohol. Prawdopodobnie pokłócili się i doszło między nimi do bójki.

Policja zatrzymała już sprawcę.
Żródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »