W związku ze śmiercią kobiety holenderska policja aresztowała 26-letniego Polaka. Kobieta mogła zostać zamordowana. Ciało 25-latki znaleziono w byłym hotelu. Jak informują holenderskie media kobieta mieszkała z podejrzanym mężczyzną w jednym pokoju. Polak został już zatrzymany.

Śledczy ustalają, jak doszło do śmierci kobiety. Według świadków, w nocy doszło do kłótni pomiędzy Polką a mężczyzną. Polak nad ranem miał pójść do pracy. W budynku, który do 2015 r. był hotelem, obecnie mieszkają sami Polacy pracujący w Holandii. Mieli oni wiele nie powiedzieć lokalnej policji. Większość mieszkańców twierdziła, że nie znali kobiety, której ciało znaleziono w weekend.
Źródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

Stany Zjednoczone zniosły zakaz przewożenia w kabinie samolotu laptopów i innych większych sprzętów elektronicznych podczas bezpośrednich lotów ze stolicy Arabii Saudyjskiej, Rijadu, do USA – poinformowały państwowe linie lotnicze Saudia. Ministerstwo bezpieczeństwa narodowego USA zbadało warunki na międzynarodowym porcie lotniczym im. króla Chalida w Rijadzie i wydało pozwolenie na przewożenie takich sprzętów w kabinie – wynika z opublikowanego w środę oświadczenia Saudii.

Rzecznik amerykańskiego resortu potwierdził na Twitterze, że restrykcje obowiązujące dotąd na lotnisku w Rijadzie zostały zniesione. Tym samym w ogóle przestał obowiązywać zakaz obejmujący to i dziewięć pozostałych lotnisk, m.in. w Dubaju, Abu Zabi i Stambule.

Saudia to jedyny przewoźnik oferujący bezprzesiadkowe połączenia lotnicze między Arabią Saudyjską a USA – dodaje Reuters.
21 marca Stany Zjednoczone wprowadziły zakaz zabierania do kabiny urządzeń elektronicznych większych niż smartfony, dotyczący bezpośrednich lotów do USA z 10 portów lotniczych na Bliskim Wschodzie, w Afryce Północnej i Turcji, uzasadniając tę decyzję względami bezpieczeństwa. Śladem USA poszła wkrótce Wielka Brytania w odniesieniu do sześciu krajów.

Zgodnie z wprowadzonymi wówczas zasadami pasażerowie lecący do USA z objętych zakazem portów lotniczych musieli umieszczać takie sprzęty elektroniczne w bagażu rejestrowanym.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

​Władze Turcji przekazały stronie niemieckiej listę osób i firm, które zdaniem Ankary wspierają z Niemiec terroryzm skierowany przeciwko tureckiemu państwu, gdyż utrzymują kontakty z przebywającym na emigracji w USA muzułmańskim kaznodzieją Fethullahem Gulenem. Władze Turcji oskarżają Gulena o zorganizowanie ubiegłorocznej próby zamachu stanu.

O liście zawierającej 68 nazwisk osób i nazw firm przekazanych Federalnemu Urzędowi Kryminalnemu (BKA) poinformował tygodnik “Die Zeit’. Wśród firm rzekomo wspierających terroryzm są niemieckie koncerny Daimler i BASF, ale także bar szybkiej obsługi w Nadrenii Północnej-Westfalii i punkt sprzedaży kebabu w tym samym kraju związkowym.

Jak pisze “Die Zeit”, przedstawiciele niemieckiego rządu oceniają listę jako “absurdalną” i “śmieszną”. BKA poprosił stronę turecką o uzupełnienie informacji, nie otrzymał jednak do tej pory żadnej odpowiedzi.

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan w wywiadzie dla “Die Zeit” na początku lipca powiedział, że przekazano Niemcom 4,5 tys. dokumentów z informacjami o zwolennikach Gulena. Niemcy muszą wydać Turcji tych terrorystów. Dopóki tego nie zrobią, Turcja będzie traktowała Niemcy jak kraj chroniący terrorystów – oświadczył.

“Die Zeit” zwraca uwagę, że firmy znajdujące się na “czarnej liście” obawiają się restrykcji ze strony władz tureckich.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

70 ze 190 osób z kadry kierowniczej we władzach Rzymu objętych jest różnymi śledztwami – podały włoskie media powołując się na źródła w zarządzie Wiecznego Miasta. Ubocznym skutkiem tego rekordu jest, jak się zauważa, złe funkcjonowanie administracji.

Głównym powodem aktywności prokuratury na rzymskim Kapitolu jest wielkie dochodzenie w sprawie tzw. stołecznej mafii, czyli sieci korupcyjnych powiązań między lokalnymi politykami, urzędnikami i biznesmenami a grupami przestępczymi, które w czasie poprzednich kadencji zarządu miasta faktycznie kontrolowały przetargi i działalność przedsiębiorstw komunalnych. Już rozpoczęły się pierwsze procesy w tej sprawie. Zarówno ta afera, jak i inne doprowadziły do tego, że śledztwa toczą się wobec prawie 37 procent całej kadry kierowniczej w urzędach i instytucjach władz miejskich stolicy Włoch.

Jak ujawniono, ostatnio 10 osób otrzymało zawiadomienia o toczących się wobec nich dochodzeniach dotyczących wydarzeń sprzed 4-5 lat. Wielu szefów wydziałów i innych komórek we władzach rzymskich zostało przeniesionych na inne stanowiska ze względu na dochodzenia mające związek z ich dotychczasowymi funkcjami. To z kolei spowodowało spowolnienie machiny administracyjnej. Przyczynia się do tego także i to, że w kadrze menedżerskiej brakuje 50 osób.

Śledztwem objęta jest też burmistrz Rzymu Virginia Raggi, której grozi proces za oszustwo i nadużycie władzy przy mianowaniu szefa jej sekretariatu i przyznanie mu trzykrotnie wyższej pensji oraz nieprawidłowości przy powołaniu kierownika wydziału turystyki.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Comments Brak komentarzy »

Najstarszy syn prezydenta USA Donald Trump Junior i były szef kampanii wyborczej prezydenta Paul Manafort będą 26 lipca zeznawać przed senacką komisją do spraw wymiaru sprawiedliwości w sprawie tak zwanej “afery rosyjskiej” – głosi opublikowany w środę komunikat komisji. W najbliższy poniedziałek ma zostać przesłuchany przez komisję Senatu także zięć prezydenta Jared Kushner. Poinformował o tym jego adwokat Abbe Lowell. Komisja tego nie potwierdziła. Oczekuje się, że będą oni odpowiadać na pytania dotyczące podejrzeń, iż Rosja ingerowała w wybory prezydenckie w USA w 2016 r.

Zeznania pod przysięgą

Jak spodziewają się komentatorzy, wyjaśnią też okoliczności i przebieg kontrowersyjnego spotkania w czerwcu ubiegłego roku z rosyjską prawniczką, która wcześniej miała im obiecywać dostarczenie informacji kompromitujących Hillary Clinton, demokratyczną rywalkę Trumpa w wyborach. Demokratyczny członek komisji, senator Sheldon Whitehouse podkreślił, że wezwani będą składać zeznania pod przysięgą, co zasadniczo zmieni ich sytuację.

- Wiele mówiono na temat tej afery publicznie, ale nie pod przysięgą, co umożliwiało pomijanie faktów, lub kłamanie, bez narażania się na konsekwencje – powiedział Whitehouse telewizji CNN.

Spotkanie z Rosjanami

Do spotkania Donalda Trumpa juniora z rosyjską prawniczką Natalią Weselnicką doszło 9 czerwca 2016 roku. Brali w nim udział również zięć obecnego prezydenta USA Jared Kushner, były szef kampanii prezydenckiej Trumpa Paul Manafort oraz – jak podawała ABC News – Rinat Achmetszyn, rosyjsko-amerykański lobbysta będący wcześniej oficerem sowieckiego kontrwywiadu. Achmetszyn wypiera się jednak jakichkolwiek związków ze służbami specjalnymi zarówno ZSRR, jak i Rosji.

Sprawa spotkania Donalda Trumpa jr. z Weselnicką wyszła na jaw po opublikowaniu przez syna prezydenta na Twitterze maili wskazujących, że związana z Kremlem prawniczka chciała przekazać ówczesnemu kandydatowi republikanów na prezydenta Donaldowi Trumpowi informacje kompromitujące jego rywalkę, demokratkę Hillary Clinton. Donald Trump jr. na antenie telewizji Fox News starał się później wyjaśnić, że spotkanie z Weselnicką nie zaowocowało wejściem w posiadanie materiałów kompromitujących Clinton i “było stratą czasu”. Sam prezydent USA Donald Trump w tweetach pochwalił prawdomówność i uczciwość, z jaką jego najstarszy syn ujawnił maile z czasów kampanii wyborczej.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »

W zamian za łapówki 57-letnia pracownica jednego z dziekanatów Szkoły Głównej Handlowej pomagała studentom uniknąć skreślenia z listy. Urszula W. załatwiała im urlopy dziekańskie, mimo że mieli niezaliczone przedmioty. Kobieta podkładała do podpisania dokumenty bez daty, którą wstawiała, gdy dysponowała już sygnaturą dziekana.

Mimo trwającego od ponad dwóch lat śledztwa nie udało się ustalić, ilu żaków skorzystało z pomocy „pani Uli z dziekanatu”. Prokuratorom udało się dotrzeć tylko do trojga studentów, którzy przyznali się do wręczenia łapówek Urszuli W.

Śledczy szacują, że mogło to być nawet kilkanaście osób. Pewne jest, że informacje o możliwościach Urszuli W. miały być przekazywane między studentami pocztą pantoflową.

Z aktu oskarżenia, który trafił właśnie do mokotowskiego Sądu Rejonowego wynika, że śledczy z Prokuratury Okręgowej w Warszawie przedstawili pani W. zarzuty: przyjmowania korzyści majątkowych w zamian za wyłudzanie poświadczających nieprawdę dokumentów o przebiegu studiów, podrabiania dokumentów i poświadczanie nieprawdy w dokumentacji uczelni.

Pomocna pani Ula

– W toku śledztwa ujawniono, że Urszula W. będąc pracownikiem jednego z dziekanatów Szkoły Głównej Handlowej dwukrotnie przyjęła od studentów korzyści majątkowe, o łącznej wartości ok. 3 tys. zł, w zamian za wyłudzenie od władz uczelni niezgodnych z prawdą zaświadczeń o urlopach dziekańskich.

Dzięki temu zainteresowani nie byli skreślani z listy studentów z powodu naruszenia regulaminu studiów i nie musieli ponosić opłat za powtarzanie przedmiotów bądź przedłużenie czasu na złożenie prac końcowych – powiedział tvp.info prok. Michał Dziekański, rzecznik stołecznej Prokuratury Okręgowej.

Urszula W. wypisywała druki urlopów dziekańskich bez daty ich rozpoczęcia. Potem, gdy zostały zatwierdzone przez dziekana, dopisywała wsteczne daty, tak aby wykazać, że studenci nie mogą mieć zaległości, bo byli wówczas na urlopie. Co ciekawe dwaj studenci, którzy skorzystali z usług „pani Uli”, ukończyli później studia. Nie stracili dyplomów, bo sprawa wyszła na jaw już po obronie ich prac, a wszystkie egzaminy zdali zgodnie z przepisami.

Z wyrokiem na koncie

W czasie śledztwa odkryto także jeden przypadek podrobienia przez oskarżoną dokumentów pewnego studenta oraz poświadczenia nieprawdy w dokumentacji związanej z jego tokiem studiów. Ten jednak zaprzeczył, aby wręczał łapówkę Urszuli W. Badanie grafologiczne wykazało, że jego podpis na formularzach został sfałszowany.

Ze śledztwa wyłączono wcześniej wątek dotyczący powoływania się przez W. na wpływy na uczelni. Kobieta zdecydowała się na dobrowolne poddanie karze. 28 lipca 2016 r. została skazana na karę 200 stawek dziennych grzywny po 30 zł, orzeczono wobec niej także zakaz wykonywania zawodu pracownika administracyjnego. Teraz grozi jej do 3 lat więzienia.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

Brytyjska szkoła, w której w maju zeszłego roku powiesiła się polska nastolatka, jest krytykowana za długi brak reakcji na zniknięcie dziewczyny z lekcji i późniejsze niewłaściwie przeprowadzenie akcji ratunkowej – czytamy w “The Independent”.

16-letnia Dagmara wyszła z lekcji do łazienki. Po 90 minutach odkryto, że dziewczyna powiesiła się w szkolnej toalecie. W trakcie śledztwa w sprawie, rodzice nastolatki pytali, dlaczego przez półtorej godziny nikt nie szukał ich córki. Wątpliwości mają również służby ratunkowych (South Western Ambulance Service), które podkreślają, że – mimo telefonicznych zaleceń pogotowia – nikt nie resuscytował Polki.

Jak wynika z nagrań ze szkolnego monitoringu, Dagmara do łazienki weszła o 12.14, ok. 13.50 do szkoły wezwana została pomoc, a o 14.09 do łazienki wchodzą służby ratunkowe. Christopher Taylor, jeden z ratowników, mówił później, że dziewczyna została przez nich znaleziona na podłodze. Była od stóp do głów przykryta kocem, a na jej ciele nie było żadnych śladów, świadczących o próbach resuscytacji. Taylor wspominał również, że ciało Polki było nadal ciepłe.

Podjęta akcja ratunkowa prowadzona była przez ok. 20 minut. Niestety, było już za późno na uratowanie młodej Polki.

Rodney Peasley, jeden z pracowników szkoły, opowiada, że kiedy znaleziono Dagmarę, jej ciało było zimne i “wiadomo było, że nie ma sensu podejmować już resuscytacji”. – Gdyby była jakakolwiek nadzieja, że to może pomóc, to bym to zrobił (resuscytację – red.), ale widziałem, że to nic nie da – mówił mężczyzna.

Rodzice Dagmary dopytywali, dlaczego nikt nie szukał ich córki podczas tak długiego czasu jej nieobecności. Asystentka dyrektora, Lisette Neesham, przyznała, że – choć nie ma żadnych dowodów na to, że nastolatki szukano – to jednak wynika to z informacji od innego studenta. Neesham potwierdziła również, że dziewczyna nie była ratowana przed przybyciem służb.

16-lenia Dagmara odebrała sobie życie 17 maja 2016 roku. Dziewczyna miała mieć w szkole problemy z przemocą i rasizmem. Śledztwo trwa nadal. Więcej w “The Independent”.
Źródło info i foto: onet.pl

Comments Brak komentarzy »

Podczas środowego Dnia Gniewu ogłoszonego przez prezydenta Autonomii Palestyńskiej Mahmuda Abbasa doszło do starć między izraelskimi siłami bezpieczeństwa a Palestyńczykami. To czwarty z rzędu dzień zamieszek w Jerozolimie. Jak podaje telewizja Al-Dżazira, palestyńscy wierni starli się w środę z siłami izraelskimi przed jedną z bram do jerozolimskiego Starego Miasta. Policja użyła granatów hukowych w celu rozproszenia tłumu; Palestyńczycy obrzucili funkcjonariuszy przedmiotami i kamieniami.
 
Agencja dpa poinformowała, że z powodów bezpieczeństwa policja izraelska zamknęła dla turystów część jerozolimskiego Starego Miasta.

Dzień Gniewu wymierzony jest przeciwko nowej izraelskiej polityce bezpieczeństwa na Wzgórzu Świątynnym i zainstalowaniu wykrywaczy metalu oraz bramek obrotowych przy wejściu do meczetu Al-Aksa. Do protestu przyłączył się również Hamas, wzywając do demonstracji na Zachodnim Brzegu oraz w Strefie Gazy.

Na znak protestu zamkną meczety w Jerozolimie
 
Wielki mufti Jerozolimy Muhammad Ahmed Husajn wezwał w środę wszystkich palestyńskich muzułmanów do zebrania się w piątek przed bramkami do meczetu Al-Aksa. W ten dzień w proteście przeciwko polityce Izraela wszystkie jerozolimskie meczety mają być zamknięte. Wielki mufti skrytykował nowe izraelskie środki bezpieczeństwa, określając je jako zmianę obecnego statusu Wzgórza Świątynnego; premier Izraela Benjamin Netanjahu zastrzegł jednak w piątek, że status quo miejsca “zostanie zachowane”.
 
Przebywający w Budapeszcie Netanjahu zapowiedział, że nie zamierza zmienić decyzji dotyczącej zainstalowania wykrywaczy metalu. – Nie ma żadnej zmiany w kwestii wykrywaczy metalu. Fakty i prawda są takie – wykrywacze metalu nie zmieniają obecnego statusu Wzgórza Świątynnego. One są po to, by zapobiec kolejnemu atakowi z bronią – oznajmił Netanjahu.
 
Premier zapowiedział, że Jordania, która administruje Wzgórzem Świątynnym, “zamierza zakończyć sprawę najciszej jak się da”, dodając że “oczekujemy, że wszyscy będą pomagać w przywróceniu spokoju”. Jak podała jordańska państwowa agencja Petra, minister spraw zagranicznych Jordanii Ajman as-Safadi zapowiedział, że kluczem do uspokojenia sytuacji jest szanowanie przez Izrael “historycznego i prawnego statusu” świątyni.

Trzech zabitych terrorystów
 
W piątek izraelskie siły bezpieczeństwa zabiły trzech terrorystów, którzy po wcześniejszym śmiertelnym postrzeleniu dwóch policjantów uciekli do jednego z meczetów. Według służb bezpieczeństwa Izraela byli to arabscy obywatele państwa żydowskiego. Po ataku izraelskie władze wprowadziły nowe środki bezpieczeństwa w dostępie do esplanady meczetów na Wzgórzu Świątynnym.
 
Środa jest czwartym dniem zamieszek pod rząd; od niedzieli w starciach w Jerozolimie rannych zostało ponad 50 Palestyńczyków oraz dwóch izraelskich policjantów.
 
Miejsce nazywane przez żydów Wzgórzem Świątynnym, gdzie stała Świątynia Jerozolimska, dla muzułmanów jest trzecim najświętszym miejscem, po Mekce i Medynie. Stoi na nim muzułmańskie sanktuarium Kopuła na Skale oraz meczet Al-Aksa. Terenem administruje Jordania, ale Izrael pełni kontrolę nad dostępem. Zgodnie ze statusem tego miejsca, obowiązującym odkąd w 1967 roku Izrael zajął Jerozolimę Wschodnią, żydzi mają prawo je odwiedzać, ale nie wolno im się tam modlić.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Prawie 550 członków słynnego katolickiego chóru chłopięcego “Regensburger Domspatzen” padło ofiarą przemocy cielesnej i seksualnej. Czyny są jednak przedawnione, sprawcy nie staną przed sądem.

Latami w znanym na całym świecie katolickim chórze chłopięcym z Ratyzbony “Regensburger Domspatzen” na porządku dziennym było bicie i przemoc seksualna. Blisko 500 chórzystów padło ofiarą przemocy cielesnej, 67 seksualnej – wynika z raportu przedstawionego we wtorek w Ratyzbonie.

Szczególnie dramatyczna była sytuacja w przedszkolnych placówkach “Domspatzen” w Etterzhausen i Pielenhofen. Ich byli wychowankowie opisywali je jako “więzienie”, “piekło” lub “obóz koncentracyjny” – powiedział adwokat Ulrich Weber, niezależny rzeczoznawca, który przez ostatnie dwa lata badał zarzuty ujawnione w 2010 roku. – Wiele byłych ofiar mówiło o spędzonych tam latach jako o najgorszym czasie swojego życia, naznaczonym przemocą, strachem i bezsilnością – mówił Weber.

Przemoc fizyczna była wszechobecna i wielokrotnie nadzwyczaj brutalna, doznała jej większość chłopców. Przemoc dominowała głównie w latach 60-tych i 70-tych ubiegłego stulecia, ale trwała do 1992 roku. Adwokat przypuszcza, że nie wszystkie ofiary się do niego zgłosiły. Wychodzi z założenia, że przemocą i nadużyciem seksualnym dotkniętych było dalsze 200 osób.

“Kultura milczenia”

Udało się ustalić 49 sprawców. 45 z nich znęcało się nad dziećmi fizycznie, dziewięciu wykorzystywało dzieci seksualnie. Jak wynika z 440-stronnicowego raportu, dzieci maltretowali wychowawcy trzech instytucji: szkoły, chóru i internatu. Odpowiedzialny za tę przemoc jest jednak w wielu przypadkach dyrektor i prefekt szkoły, którzy przez lata kształtowali tę placówkę.

Ekscesy przemocy, jak wyraził się Weber, umożliwiała “kultura milczenia”, która miała chronić tak znany chór przed utratą dobrej opinii. Dlatego żadnych konsekwencji nie wyciągnięto z już wcześniejszych krytycznych doniesień mediów. Zdaniem Webera należy przyjąć, że bez mała wszyscy związani z chórem odpowiedzialni przynajmniej połowicznie znali sytuację.

Najważniejsze sukcesy chóru

Poważne zarzuty wysunął Weber wobec dzisiejszego kardynała Gerharda Ludwiga Müllera i byłego dyrygenta chóru, brata papieża Benedykta XVI Georga Ratzingera. Adwokat zarzucił Ratzingerowi odwracanie oczu od przemocy fizycznej dokonywanej na dzieciach, nie ma jednak dowodów, że wiedział on także o wykorzystywaniu seksualnym dzieci.

Byli chórzyści pytani o Ratzingera opisywali go bardzo różnie, jedni pozytywnie, inni negatywnie. W dzisiejszej ocenie wieloletni dyrygent (prowadził chór w latach 1964-1994) miał “bardzo ambitne cele” wobec chóru i stracił orientację, jeżeli chodzi o odpowiedzialność za ogólne dobro dzieci.

Według Webera kardynał Müller odpowiedzialny jest za słabości rozliczenia się z przeszłością chóru, w tym za brak dialogu z ofiarami. Biskupstwo Ratyzbony zareagowało na raport przyznaniem się do winy. – Wszyscy popełniliśmy błędy – powiedział wikariusz generalny Michael Fuchs. Wyjaśnił, że biskupstwo powinno było się wcześniej uaktywnić i poprosił o wybaczenie.

Sprawy są przedawnione

Mimo mnogości przypadków cielesnego znęcania się nad dziećmi i ich seksualnego wykorzystywania, sprawcy nie zostaną pociągnięci do odpowiedzialności. Wszystkie sprawy są w międzyczasie przedawnione.

Jedna z ofiar, były chórzysta Alexander Probst, przyznał, że chociaż rozprawianie się z przeszłością trwa już siedem lat, jest “głęboko wstrząśnięty” wymiarami upublicznionej teraz przemocy. Ale jest zadowolony z wyniku badania. – Jesteśmy usatysfakcjonowani – powiedział Probst.

Na początku roku ukonstytuowało się gremium, które pracuje nad “materialnym uznaniem doznanego bezprawia” – powiedziała należąca do tego gremium Barbara Seidenstücker. W pierwszych 50 przypadkach decyzja już zapadła i ofiarom zostało wypłacone w sumie 450 tys. euro. Do końca roku ma zostać opracowana większość z czekających jeszcze 300 wniosków o odszkodowania.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Comments Brak komentarzy »

Jest trzeci mężczyzna zatrzymany do sprawy strzelaniny w Toruniu. Policja nie wyklucza, że nie jest to ostatni złapany do tej sprawy. Kolejny mężczyzna został zatrzymany w środę (19 lipca) po południu do sprawy wczorajszego zdarzenia na skrzyżowaniu ul. Matejki i Mickiewicza w Toruniu. – Dzisiaj popołudniu policjanci zatrzymali 26-letniego mieszkańca Torunia. Mundurowi będą ustalać jego udział w zdarzeniu i weryfikować jego rolę procesową. W środę do policyjnej celi kilka godzin po zdarzeniu trafili już 41- i 22-letni mieszkańcy Torunia.

Nie wykluczamy dalszych zatrzymań – poinformował sierż. szt. Wojciech Chrostowski z Komendy Miejskiej Policji w Toruniu.
Źródło info i foto: pomorska.pl

Comments Brak komentarzy »