Znaleziono ciało porwanego cztery lata temu krakowskiego biznesmena Zbigniewa Przewrockiego – dowiedzieli się reporterzy śledczy RMF FM. To druga ofiara grupy porywaczy, których kilkanaście dni temu zatrzymali krakowscy policjanci. Ten sam mężczyzna i ta sama kobieta uprowadzili na początku tego roku 10-letniego chłopca. Jemu na szczęście nic się nie stało. Został uwolniony po zapłaceniu okupu.

Teraz porywacze wskazali miejsce, gdzie ukrywali zwłoki biznesmena. Mężczyzna został uprowadzony w 2013 roku. Pomimo prowadzonych przez rodzinę negocjacji z porywaczami w sprawie przekazania okupu, 76-latek nigdy nie wrócił do domu. Przestępcy w pewnym momencie zerwali z kontakt z bliskimi przedsiębiorcy.

Według ustaleń śledczych, biznesmena porwano w czerwcu tuż po Wiankach w 2013 roku. Mężczyzna późnym wieczorem wracał do swojego domu w centrum Krakowa, przy ul. Garncarskiej. Wtedy porywacze wciągnęli go do samochodu i uprowadzili.

Jak się dowiedzieliśmy, biznesmen został włożony do specjalnej przygotowanej skrzyni. Nie wiadomo, dlaczego zmarł – to dopiero wyjaśni sekcja zwłok. Porywcze twierdzą, że nie chcieli go zabić, a śmierć mężczyzny była przypadkowa.

Ciało znaleziono wczoraj na terenie leśnych nieużytków w Krakowie. Zwłoki były w znacznym stopniu rozkładu. Jak podkreśla rzecznik małopolskiej policji Sebastian Gleń, trudno teraz wnioskować o przyczynach śmierci tej osoby. Policja czeka teraz na wyniki sekcji zwłok i wyniki badań genetycznych, które mają potwierdzić, czy to rzeczywiście ciało biznesmena.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

51-letni instruktor tańca z Nysy (woj. opolskie) miał zainstalować w toalecie Nyskiego Domu Kultury ukrytą kamerę i filmować nią dorosłych i dzieci. Mężczyzna został aresztowany. Na początku grudnia pracownik Nyskiego Domu Kultury zauważył w ubikacji atrapę czujnika dymu. W środku znalazł kamerę. O sprawie powiadomił policję. Mundurowi sprawdzili, co nagrywało urządzenie.

- Ujawniono, że osoba prowadząca kurs tańca zamontowała urządzenie. Na cyfrowym nośniku znaleziono zarejestrowane podstępnie filmy z wizerunkami nagich osób – mówi Stanisław Bar z Prokuratury Okręgowej w Opolu.

Trzy zarzuty

Przeszukano mieszkanie 51-letniego mężczyzny. Tam śledczy znaleźli kolejne filmy nagrane z ukrycia, a także pornograficzne z udziałem osób małoletnich.

- Mężczyzna jest podejrzany o nielegalne rejestrowanie wizerunku osób nagich oraz treści pornograficznych z udziałem osób małoletnich, a także posiadanie materiałów pornograficznych z udziałem osób małoletnich – informuje prokurator. Podejrzany odmówił składania wyjaśnień. Do winy się nie przyznał. Decyzją sądu został aresztowany.

“Nasza czujność się opłaciła”

Okazuje się, że mężczyzna, który miał nagrywać użytkowników toalety to nie pracownik Nyskiego Domu Kultury, a firmy, która od placówki, od 2008 roku, wynajmowała pomieszczenie.

- Jesteśmy tym zbulwersowani, ale nasza czujność się opłaciła. W sposób bardzo szybki i zdecydowany pokonaliśmy problem i wydaje mi się, że sytuacja jest już opanowana – podkreśla Marek Kędzierski, dyrektor Nyskiego Domu Kultury. I dodaje, że w kursach tańca prowadzonych przez mężczyznę udział brali głównie dorośli. Dzieci, według szefa NDK, była “tylko garstka”.

Rodzice oburzeni

To jednak nie uspokaja rodziców dzieci uczęszczających do NDK.

- Wprawdzie nasze dzieci chodzą na inne zajęcia, ale niestety z toalety w domu kultury korzystają. Każdy zresztą korzysta. I chyba nikt nie chciałby być filmowany podczas załatwiania swoich potrzeb fizjologicznych. To oburzające! Tak być nie powinno – mówią rodzice “Radiu Opole”. Znalezienie kamery uruchomiło poszukiwania w innych pomieszczeniach. Dodatkowych urządzeń nagrywających nie znaleziono, choć budynek ma być jeszcze raz sprawdzony przez specjalistyczną firmę.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »

Po eksplozjach na stacji Port Authority Bus Terminal w Nowym Jorku, w pobliżu Times Square zastosowano wzmożone środki bezpieczeństwa.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

We wrześniu polski zespół oskarżony o gwałt zbiorowy na jednej ze swoich fanek. Kobieta miała być porwana i przetrzymywana przez artystów przez kilka godzin po ich koncercie. Według najnowszych doniesień medialnych, wszyscy czterej członkowie zespołu detahmetalowego Decapitated, 22 listopada zostali zwolnieni z aresztu do czasu procesu.

W ramach warunków zwolnienia sędzia Julie McKay nakazała im pozostać w Waszyngtonie. Kazano im również zwrócić paszporty, a w przypadku powrotu do Polski nakazano podpisać zrzeczenie się ekstradycji.

W poniedziałek adowkaci członków zespołu złożyli wniosek o zwolnienie ich z więzienia. W ramach tej rozprawy załączono list napisany przez Dominika Tarczyńskiego, członka polskiego parlamentu, który według jednego z obrońców, Steve’a Grahama, pomógł w wydaniu pozytywnej decyzji.

“Piszę na poparcie moich rodaków. Chciałbym zachęcić was do rozważenia uwolnienia tych ludzi za kaucją, dopóki ich oskarżenia nie zostaną rozwiązane” – napisał Tarczyński.

Kaucja została ustalona na 100 000 dolarów.

Polityk zagwarantował sędziemu, że muzycy pojawiają się w wyznaczonych terminach na rozprawach i wszyscy podchodzą do sprawy bardzo poważnie. Obrona dołączyła również do zeznania Andy’ego Marsha, członka Thy Art is Murder, innego zespołu, który grał tego samego dnia w Spokane, co Decapitated. Marsh powiedział, że widział kobietę na przedzie sceny, w obszarze powszechnie określanym jako “mosh pit”, gdzie energicznie tańczyła.

“Zgodnie z dokumentami sądowymi uderzała rękami i ciałem o metalową barykadę między publicznością a sceną” – zeznał artysta.

Kobieta powiedziała policji, że doznała siniaków, gdy została zaatakowana. Twierdziła, że obijała się o ścianę i lustro, kiedy doszło do gwałtu.

Zespół ma stanąć przed sądem 16 stycznia 2018 r.
Źródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

Policja z Poznania prosi o pomoc w znalezieniu sprawcy pobicia. Opublikowano nagrania, na którym widać dramatyczne wydarzenie, do którego doszło w październiku. Na filmie widać, jak napastnik uderza innego mężczyznę, po czym pozostawia go na jezdni i odchodzi z miejsca. Chwilę później po 21-latku przejechał samochód.

Mężczyzna uderza młodego chłopaka na ulicy, ten chłopak upada na jezdnię, a chwilę potem przejechał po nim samochód – relacjonuje w rozmowie z RMF FM Andrzej Borowiak z wielkopolskiej policji.

21-latek w wyniku odniesionych obrażeń trafił w ciężkim stanie do szpitala. Borowiak dodaje, że chłopak cały czas walczy o życie.

Do zdarzenia doszło w nocy 28 października około godziny 2:24 przy ul. Krysiewicza w Poznaniu.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Wtorkowa kradzież butli z gazem postawiła policję i służby antyterrorystyczne w Madrycie w stan gotowości, bowiem złodzieje przejęli aż 1800 sztuk. Eksperci twierdzą, że z taką ilością można zorganizować zamach terrorystyczny na dużą skalę.

Hiszpańskie media piszą o zorganizowanej kradzieży pełnych butli z gazem. Według ustaleń policji nieznani sprawcy skradli 1 843 butle gazowe: 1 193 z nich wypełnione są propanem, 650 butanem.

Terroryści planują zamach?

Opinia publiczna i media nie kryją przerażenia tym, co się stało w stolicy kraju. – Piątkowa kradzież butli postawiła w stan gotowości służby bezpieczeństwa oraz ministerstwo spraw wewnętrznych. Policyjnym władzom przeszła przez myśl możliwość powtórzenia się zamachów na barcelońskim (deptaku) Las Ramblas oraz w Cambrils. Ich sprawcy mieli plan zaatakowania bazyliki Sagrada Familia i innych emblematycznych miejsc w mieście przy użyciu butli z gazem, które wcześniej skradli – czytamy w dzienniku „El Confidencial”.

Niebezpiecznie duża ilość pełnych butli

Oficjalne stanowisko hiszpańskiej policji dystansuje się od możliwości przeprowadzenia zamachu, jednak eksperci twierdzą zgodnie, że jeśli taka ilość trafi w ręce terrorystów, może dojść do krwawych zamachów.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Comments Brak komentarzy »

Oscar Pistorius odbywa karę więzienia za zamordowanie swojej partnerki Reevy Steenkamp. Były lekkoatleta pobił się z innym osadzonym o publiczny telefon. W ubiegłym miesiącu najwyższy Sąd Apelacyjny w Republice Południowej Afryce zwiększył do 13 lat i 5 miesięcy karę więzienia nałożoną na Oscara Pistoriusa.

W RPA minimalna kara za morderstwo to 15 lat, ale sąd odliczył Pistoriusowi okres, który już spędził za kratami. Zdaniem sądu poprzedni wyrok nałożony na Pistoriusa w lipcu 2016 roku był “szokująco pobłażliwy”. Poruszający się na protezach były lekkoatleta miał brać udział w bójce z udziałem innego osadzonego. Mężczyźni pokłócili się o dostęp do publicznego telefonu. Pistorius został zabrany do więziennego lekarza. Badanie wykazało, że nie doznał większych obrażeń.

Służby więzienne wszczęły wewnętrzne dochodzenie w tej sprawie.
Źródło info i foto: rp.pl

Comments Brak komentarzy »

Wyciek danych z systemu PESEL w 2016 roku miał związek z nielegalnymi interesami stołecznego komornika z firmą windykacyjną. Kancelaria ta zapewniała sobie w ten sposób dane dłużników – wynika z ustaleń Prokuratury Okręgowej w Warszawie i ABW. Zatrzymano stołecznego komornika, byłą pracownicę oraz administratora systemu informatycznego tejże kancelarii oraz byłego asesora komorniczego, aktualnie pracującego w firmie windykacyjnej.

W sierpniu ubiegłego roku media alarmowały, że dane prawie 1,5 mln Polaków z bazy PESEL mogły trafić w niepowołane ręce. Pojawiły się spekulacje, że mógł to być atak hakerów, szybko jednak wykluczono ten wątek. 18 sierpnia 2016 roku Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo w sprawie podejrzenia nieuprawnionego wykorzystania danych z systemu PESEL przez pięć kancelarii komorniczych, m.in. z Warszawy i Łodzi.

Na nieprawidłowości wpadło Ministerstwo Cyfryzacji, które ustaliło, że niektórzy komornicy pobierali miesięcznie od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy rekordów. O tym, że coś jest nie tak, świadczyły także pobieranie dużych ilości danych pakietami oraz transfer w nocy, gdy kancelarie komornicze już nie pracują.

Nieszczelna kancelaria

Przeszukano kilka kancelarii komorniczych i zapieczono nośniki danych i sprzęt informatyczny, które trafiły do razu do biegłych za zakresu informatyki. Już po kilku tygodniach było jasne, że wyciek miał miejsce, ale dane nie trafiły do hakerów, lecz osób i firm współpracujących z komornikami. Przesłuchano prawie dwustu świadków, głównie osób mających dostęp do baz danych używanych przez kancelarie komornicze i pracowników tychże placówek.

Śledczy ustalili, że do nieprawidłowości w związku z wykorzystywaniem dostępu do bazy PESEL doszło w kancelarii komornika sądowego Rafała W. z warszawskiej Woli.

– Polegały one m.in. na podłączeniu stanowiska do sprawdzeń w rejestrze PESEL przez zdalny dostęp do siedziby głównej kancelarii; podłączeniu stanowiska do sprawdzeń do sieci internet oraz sieci wewnętrznej kancelarii; używaniu skryptu automatyzującego zapytania i pobieranie danych; udostępnieniu osobom nieupoważnionym haseł do systemu Jantar; udostępnianiu osobom nieupoważnionym zatrudnionym w kancelarii komorniczej dostępu do aplikacji Źródło, przez co umożliwiono im dostęp do danych osobowych ponad 350 tyś osób z rejestru PESEL; umożliwianiu osobom nieuprawnionym zatrudnionym w firmie windykacyjnej dostępu do całej bazy danych kancelarii komorniczej – Komornik SQL, obejmującej dane około miliona osób; dokonywaniu sprawdzeń przez pracowników kancelarii na rzecz spółki windykacyjnej numerów PESEL osób, co, do których w nie prowadzono w postępowań komorniczych – wylicza prok. Łukasz Łapczyński, rzecznik stołecznej Prokuratury Okręgowej.

Pierwsi zatrzymani

Pod koniec ubiegłego tygodnia funkcjonariusze ABW na polecenie prokuratora zatrzymali cztery osoby związane z wyciekiem danych z bazy PESEL: komornika Rafała W., administratora systemu informatycznego kancelarii komorniczej Bartłomieja W., byłą pracownicę tej instytucji Agnieszkę B. oraz byłego asesora komorniczego i jednocześnie pracownika firmy windykacyjnej Grzegorza G. Jednocześnie przeszukano 14 miejsc na terenie Warszawy i okolic, w tym kancelarię komorniczą, biuro rachunkowe oraz siedziby spółek powiązanych z Rafałem W.

Prokurator przedstawił komornikowi zarzut przekroczenia uprawnień służbowych w celu osiągnięcia korzyści majątkowych. Zdaniem śledczych to Rafał W. m.in. przekazał osobom nieuprawnionym kartę dostępową do zastrzeżonej bazy danych i zezwolił pracownikom firmy windykacyjnej na dokonywanie sprawdzeń danych w rejestrze.

Jego pracownik Bartłomiej W. odpowie za „uzyskanie bez uprawnienia dostępu do bazy danych PESEL oraz umożliwianie dostępu do tej bazy osobom nieupoważnionym, poprzez uruchomienie i utrzymywanie zdalnego dostępu do rejestru”. Obydwaj częściowo przyznali się do zarzutów i złożyli wyjaśnienia.

Agnieszce B. prokurator przedstawił zarzuty ujawnienia haseł dostępu do sytemu PESEL. Grzegorzowi G. zaś zarzuty „wykorzystywania i ujawniania przez niego, jako asesora komorniczego, wbrew przepisom ustawy oraz przyjętemu na siebie zobowiązaniu pracownikom firmy windykacyjnej informacji z rejestru PESEL i bazy danych kancelarii komornika sądowego, z którymi zapoznał się w związku z wykonywaną pracą”.

Będą dalsze zatrzymania

Na wniosek prokuratora Rafał W. trafił do aresztu. Prokuratura zabezpieczyła majątek komornika wart ponad 1,5 mln zł, z czego 50 tys. zł w gotówce, a resztę w obligacjach. Pozostała trójka podejrzanych została zwolniona do domów, po wpłaceniu poręczeń majątkowych o łącznej kwocie 715 tys. zł.

– Zarzuty w tym wątku postępowania dotyczą lat 2013-2016. Śledztwo ma charakter rozwojowy. W jego toku analizowane są pozostałe stwierdzone przypadku pobierana znacznych ilości danych z rejestru PESEL. O szczegółach dotyczących tych wątków, na tym etapie śledztwa prokuratura nie informuje – zaznaczył prok. Łapczyński.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

Zły stan opony w prezydenckiej limuzynie przyspieszył jej zniszczenie – to jedna z kluczowych tez prokuratury i biegłych, którzy wyjaśniali przyczynę ubiegłorocznego wypadku prezydenckiej limuzyny pod Opolem – podaje “Rzeczpospolita”, która w do tej pory ujawniła m.in. że przednie opony samochodu były wycofane z użytku.

Nieprawidłowe, nadmiernie zużyte opony były też zamontowane na tylnych kołach pojazdu. Jedna z nich wybuchła w czasie jazdy, podczas podróży prezydenta Andrzeja Dudy do Wisły. “W wielu miejscach bieżnik opony był poniżej dopuszczalnych norm 4 mm” – podaje “Rzeczpospolita”.

Przez ponad półtora roku śledztwo w tej sprawie prowadziła prokuratura w Opolu. Kilka dni temu postępowanie zostało umorzone, ponieważ jak ustalili śledczy “nikt nie przyczynił się do wypadku”.

Jak podaje “Rzeczpospolita” ustalenia biegłych wystawiają jednak fatalną opinię BOR, działającemu za czasów Andrzeja Pawlikowskiego. “Choć prokuratura nie postawiła zarzutów nikomu, zebrane informacje są dowodem na to, jak lekko podchodzono do zasad bezpieczeństwa i ochrony głowy państwa” – czytamy.

Na początku marca ubiegłego roku na autostradzie A4 pancerny samochód prezydenta wpadł w poślizg i zjechał do rowu. Życie Andrzejowi Dudzie uratowała błyskawiczna reakcja kierowcy.

Więcej w dzisiejszym wydaniu “Rzeczpospolitej”.
Źródło info i foto: onet.pl

Comments Brak komentarzy »

Policja w Los Angeles w stanie Kalifornia bada zarzuty, mimo ich przedawnienia, że reżyser Roman Polański w 1975 roku molestował 10-letnie wówczas dziecko – poinformował we wtorek dziennik “Los Angeles Times”. Najnowszy raport policji dotyczy artystki Marianne Barnard, która oskarżyła Polańskiego o molestowanie jej podczas sesji zdjęciowej na plaży w Will Rogers w roku 1975.

Przedstawiciel policji w Los Angeles powiedział gazecie, że policja angażuje się w wyjaśnianie takich zarzutów, mimo iż czasami nie można już ich postawić, ponieważ nowe dowody mogą pomóc prokuraturze w wyjaśnianiu innych dochodzeń. Marianne Barnard powiedziała policji w październiku br., że reżyser najpierw nakazał jej pozowanie nago w futrze, a następnie ją molestował. W październiku poinformowała też o tym na Twitterze.

Artystka zapoczątkowała także petycję on-line wnioskującą o wyrzucenie Polańskiego z Amerykańskiej Akademii Filmowej.
 
Bernard powiedziała, że została ośmielona do opowiedzenia swojej historii po tym jak w ostatnich miesiącach kilkadziesiąt kobiet ze świata filmu i mediów ujawniły przypadki molestowania seksualnego przez producenta filmowego Harvey’a Weinsteina. 84-letni Polański zaprzeczył zarzutom Bernard i poprzez swojego przedstawiciela poinformował, że nie wie, kim ona jest.

Co najmniej sześć kobiet oskarżyło Polańskiego
 
“Los Angeles Times” przypomina, że co najmniej sześć kobiet oskarżyło dotychczas reżysera o molestowanie seksualne, z czego większość była w momencie popełniania przez niego zarzucanych czynów nieletnia. Sam Polański ma status zbiega i pomimo ciągłych wysiłków amerykańskiej prokuratury by sprowadzić go do USA i postawić przed sądem, pozostaje on aktywnym uczestnikiem branży filmowej oraz członkiem Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej.
 
Polański, który otrzymał w 2003 roku Oscara za film “Pianista”, pozostaje poszukiwany przez amerykański wymiar sprawiedliwości od 1977 roku, gdy zbiegł z USA przed ogłoszeniem wyroku w sądzie w Los Angeles w sprawie o gwałt na nieletniej. Był i jest on oskarżony o podanie w 1977 roku środka usypiającego i alkoholu 13-letniej wówczas Samancie Gailey (obecnie Geimer) i doprowadzenie do stosunku seksualnego w domu aktora Jacka Nicholsona.

Kontakt seksualny z nieletnią traktowany jako gwałt
 
Zgodnie z ustawodawstwem stanu Kalifornia kontakt seksualny z nieletnią traktowany jest jako gwałt. Na mocy zawartej wtedy ugody Polański przyznał się – w zamian za oddalenie innych zarzutów do uprawiania seksu z nieletnią. W ramach tej ugody spędził 42 dni w areszcie. Przed ogłoszeniem wyroku opuścił jednak USA w obawie, że sędzia nie dotrzyma warunków ugody.
 
Polański w ostatnich latach uniknął ekstradycji ze Szwajcarii i Polski oraz kilkakrotnie próbował doprowadzić do zakończenia procesu bez konieczności osobistego stawiennictwa w sądzie. Żadna z dotychczasowych prób nie powiodła się.
 
W październiku br. 61-letnia niemiecka aktorka Renate Langer powiedziała szwajcarskiej policji, że reżyser filmu “Chinatown” zgwałcił ją w szwajcarskim Gstaad, gdy miała tylko 15 lat. Renate pojechała do Polańskiego, gdyż ten miał być wtedy zainteresowany zatrudnieniem jej w filmie. Prokuratura w Bernie poinformowała jednak, że śledztwa ws. oskarżenia nie będzie, ponieważ sprawa uległa przedawnieniu.

W 2010 roku inna kobieta – Charlotte Lewis oskarżyła Polańskiego o gwałt w 1983 roku, gdy miała 16 lat i brała udział w castingu do roli w jego filmie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »