Horror w Gogolewie w woj. wielkopolskim. W jednym z domów odnaleziono ciało 14-letniego chłopca. Obrażenia na jego ciele wskazują, że został zamordowany. Miał rozległą ranę głowy. Niewykluczone, że za zbrodnią mógł stać partner matki chłopca. Jak podali śledczy, 49-latek po przyjściu do pracy miał powiedzieć, że „zrobił coś strasznego”. Szuka go policja.

O tragedii poinformował portal gostyn24.pl. Makabrycznego odkrycia dokonano w czwartek, 15 listopada około południa. Ciało 14-latka odnaleziono w domu jednorodzinnym w Gogolewie (gmina Krobia). Śledczy nie ujawniają szczegółów sprawy.

– Prawdopodobnie mamy tutaj do czynienia z zabójstwem chłopca, który miał rozległą ranę w okolicy potylicznej. Nie znamy jednak mechanizmu powstania rany. Więcej będziemy wiedzieć po sekcji zwłok, którą zaplanowano na jutro – powiedział portalowi gostyn24.pl Jacek Masztalerz, Prokurator Rejonowy w Gostyniu.

Za potworną zbrodnią mógł stać partner matki chłopca. Prokurator wspomniał, że mężczyzna po przyjściu do pracy miał powiedzieć szefowi, że „zrobił coś strasznego”. Ten powiadomił o sprawie policję. Portal donosi, że 49-latek porzucił samochód i wyłączył telefon. Policjanci wciąż go szukają.

W związku z zabójstwem 14 letniego chłopca w Gogolewie koło Gostynia poszukiwany jest Zbigniew Ptaszyński (49 l). Mężczyzna może poruszać się granatowym Seatem Cordoba nr rej. PGS 18259. Za pomoc w ustaleniu miejsca pobytu poszukiwanego wyznaczona jest nagroda. Kontakt – tel.112. pic.twitter.com/Gdkf5Qm8DR
Źródło info i foto: Fakt.pl

Comments Brak komentarzy »

Trwają poszukiwania dziesięciolatki i dwunastolatki z Polic, które w czwartek nie wróciły ze szkoły do domów. Dziewczynki ostatnio były widziane ok. godz. 20. Ostatni kontakt telefoniczny z dziewczynkami był około godz. 17, o czym poinformowała policjantów babcia jednej z nich.

Od tej pory telefon milczy – powiedziała w piątek w nocy PAP sierż. sztab. Katarzyna Leśnicka z Komendy Powiatowej Policji w Policach.

Dodała, że z rozmów z koleżankami dziewczynek wynikało, że postanowiły one uciec z domu. Widziano je też na stacji benzynowej przy ul. Piłsudskiego. Policjanci przypuszczają, że dziesięciolatka i dwunastolatka nadal przebywają na terenie Polic.

Sprawdzenie adresów podanych przez rodzinę, pod którymi mogłyby się znajdować, nie dało jednak rezultatów.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

Podejrzany w sprawie paczek z urządzeniami wybuchowymi wysyłanych do przedstawicieli Partii Demokratycznej w USA i jej zwolenników Cesar Sayoc utrzymywał w czwartek przed sądem w Nowym Jorku, że jest niewinny. Grozi mu wyrok dożywotniego pozbawienia wolności.

Na mężczyźnie ciąży 30 zarzutów; oskarżony nie przyznał się do żadnego z nich. Jego proces ma rozpocząć się w lipcu 2019 roku, a Sayoc ma na niego czekać w areszcie.

Pod koniec października przez kilka dni amerykańskie służby przechwyciły przesyłki adresowane do wpływowych Demokratów i krytyków prezydenta USA Donalda Trumpa, m.in. byłego szefa państwa Baracka Obamy, byłego wiceprezydenta Joe Bidena, byłej sekretarz stanu Hillary Clinton i aktora Roberta de Niro, do siedziby telewizji CNN na Manhattanie czy Erica Holdera (byłego prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości).

Zwolennik Trumpa

Podejrzany o rozsyłanie paczek Sayoc ma długą historię zatargów z prawem, jest kulturystą amatorem i byłym striptizerem; w 2016 roku przeżył przebudzenie polityczne i stał się zwolennikiem Donalda Trumpa. Prokurator generalny Jeff Sessions informował, że mężczyzna działał z pobudek politycznych.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Prokuratura w Arabii Saudyjskiej oskarżyła 11 osób o zamordowanie dziennikarza Dżamala Chaszodżdżiego w saudyjskim konsulacie w Stambule. Wcześniej Saudowie odrzucali oskarżenia, że stoją za zabójstwem. Dziennikarze komentują, że oskarżeni to “kozły ofiarne”.

Dżamal Chaszodżdżi był krytyczny wobec reżimu i księcia. Z tego powodu opuścił kraj i na stałe zamieszkał w USA, gdzie pracował dla “Washington Post”. Dziennikarz został zamordowany w saudyjskim konsulacie w Stambule na początku października. Jego ciała do dzisiaj nie odnaleziono. Od razu padły oskarżenia wobec Arabii Saudyjskiej i de facto rządzącego krajem następcy trony Muhammada ibn Salmana.

Władze Arabii Saudyjskiej wielokrotnie zmieniały wersję wydarzeń. Początkowo odrzucały oskarżenia. Dopiero po jakimś czasie przyznały, że Chaszodżdżi nie żyje. Tu jednak także podawano rożne scenariusze – od “bójki” w konsulacie po nieudaną próbę sprowadzenia go do kraju. Wszystkie scenariusze zakładały, że ze sprawą nie ma nic wspólnego książę Salman.

Światowe media i komentatorzy poddawali w wątpliwość te wersje. Tym bardziej, że z przecieków do tureckich mediów poznaliśmy wiele szczegółów zbrodni. W akcji brało udział kilkanaście osób, w tym członkowie służb bezpieczeństwa. Był z nimi specjalista ds. medycyny sądowej, lekarz, a grupa przejechała do konsulatu wyposażona w piłę do kości.

11 oskarżonych ws. Chaszodżdżiego

Zarówno Turcja, jak i Arabia prowadzą śledztwa w sprawie dziennikarza. Dziś prokuratura w Rijadzie oświadczyła, że w związku ze śmiercią Chaszodżdżiego aresztowanych jest 21 osób.

11 z nich oskarżono w sprawie zabójstwa. Dla pięciu z nich prokuratura domaga się kary śmierci.

Prokuratura oświadczyła, że plany, które doprowadziły do zabicia dziennikarza, wdrożono od 29 września, trzy dni przed jego śmiercią. Najwyższym rangą oskarżonym jest (były już) wiceszef saudyjskiego wywiad Ahmad al-Assiri, opisywano jako jeden z najbliższych współpracowników następcy trony ibn Salmana. Al-Assiri został wcześniej zdymisjonowany w związku ze sprawą.

Prokuratura podała, że al-Assiri uznał Chaszodżdżiego za zagrożenie dla kraju ze względu na jego pracę jako dziennikarza oraz rzekome “wsparcie grup wrogich państwu”.

Według przedstawionej na konferencji wersji wydarzeń, wysłani do Turcji ludzie mieli sprowadzić dziennikarza do Arabii Saudyjskiej. Gdy ten nie chciał się zgodzić, mieli podjąć decyzję o jego zabiciu. 60-latek został odurzony i zabity, a jego ciało rozczłonkowane i przekazane niezidentyfikowanym osobom,
które miały się go pozbyć.

“Kozły ofiarne”

Choć jednym z oskarżonych w sprawie jest doradca Muhammada ibn Salmana, to oświadczenie saudyjskiej prokuratury w żaden sposób nie wiąże księcia z zabójstwem krytycznego dziennikarza. Dziennikarze i eksperci komentujący sprawę wyrażają niedowierzanie w wersję o tym, że Saudowie najpierw chcieli sprowadzić dziennikarza, oraz że następca tronu nie wiedział o sprawie.

“Muhammad ibn Salman sygnalizuje, że dokona egzekucji ludzi, którzy wykonali jego rozkaz zamordowania Chaszodżdżiego w konsulacie Arabii Saudyjskiej. Oni są kozłami ofiarnymi” – pisze politolog Brian Klaas.

Arabski bloger i krytyk saudyjskiego reżimu Iyad el-Bagdadi napisał:

“Już sama sugestia, że może zostać wyselekcjonowany, skompletowany i wyposażony zespół saudyjskich zabójców, następnie ułożony i przeprowadzony plan zabicia najbardziej znanego Saudyjczyka spoza rodziny królewskiej, a to wszystko bez wiedzy następcy trony – to czysty absurd”.

Inni dziennikarze pisali o “zabijaniu swoich cyngli” lub kpili, że na misję “sprowadzenia dziennikarza do kraju” zabrali eksperta od autopsji i piłę do kości.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Comments Brak komentarzy »

W czwartek odnaleziony został 12-letni Daniel Sękowski, który zaginął we wtorek we wsi Izdebka na Podkarpaciu. Chłopiec jest w dobrym stanie. W poszukiwania Daniela zaangażowanych było prawie tysiąc osób. Na trop 12-latka wpadł mieszkaniec wsi Izdebka, który jest grzybiarzem – informuje RMF FM. Brał udział w poszukiwaniach i w pewnym momencie zauważył małego psa, który należał do rodziny chłopca.

- GOPR-owcy wzięli mnie na quada i im wskazałem miejsce, gdzie widziałem psa. 200 metrów od tego punktu znalazł się chłopiec. Dzięki Bogu, że żyje! – powiedział reporterowi mężczyzna.

Daniela przewieziono quadem na polanę, gdzie czekał śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Zabrał chłopca na badania.
Źródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

Wojska Obrony Terytorialnej włączyły się w poszukiwania 12-letniego Daniela Sękowskiego. We wtorek, dziecko, zaginęło w miejscowości Izdebki na Podkarpaciu. W poszukiwania chłopca zaangażowanych jest prawie tysiąc osób. Oprócz kilkuset żołnierzy, na miejscu pracują też policjanci, strażacy, strażnicy graniczni, czy ratownicy GOPR. W poszukiwania włączyli się też mieszkańcy. Chłopiec jest leczony neurologicznie i ma problemy z komunikowaniem się.

Poszukiwania prowadzone są w trudnym terenie – przyznaje w rozmowie z reporterem RMF FM Monika Dereń z Komendy Powiatowej policji w Brzozowie.

Teren jest górzysty. Podłoże jest miękkie, trudne do penetracji. Ale nie przerywamy działań – podkreśla.

Z chłopcem kontakt jest utrudniony. Może nie reagować na wołanie poszukujących go osób.

Ubiegłej nocy kilkudziesięciu funkcjonariuszy wraz z psami tropiącymi przeczesało las niedaleko miejscowości Izdebki w pobliżu Krosna.

12-letni Daniel wyszedł z domu we wtorek około godz. 14:30, żeby odwiedzić babcię. Chłopiec bawił się w pobliżu jej domu. Około godz. 16 już go tam nie było. Od tej pory nikt nie widział Daniela.

Sytuacja jest dramatyczna, bo chłopiec jest leczony neurologicznie i ma problemy z komunikowaniem się.
Źródło info i foto: RMF24

Comments Brak komentarzy »

Właściciel sklepu jubilerskiego zaskoczył złodziei, którzy nocą próbowali sforsować kraty do jego lokalu. Kiedy rzucili się do ucieczki, on pobiegł za nimi. – Po tym, jak ściągnął kaptur z głowy jednego ze sprawców, w odwecie go pobili – mówi portalowi tvp.info st. asp. Michał Gawroński z KPP w Bytowie. Policja szuka sprawców i publikuje nagranie. Do nieudanego napadu doszło pod koniec sierpnia w Miastku w województwie pomorskim. Sprawcy zakradli się do sklepu jubilerskiego późno w nocy.

– Kiedy próbowali sforsować kraty do sklepu, spłoszył ich mieszkający tuż obok właściciel – wyjaśnia nam st. asp. Michał Gawroński z KPP w Bytowie.

Złodzieje rzucili się do ucieczki. Jubiler za nimi. Kiedy ich dopadł, jednemu ściągnął z głowy kaptur. Rozjuszył sprawców, brutalnie go pobili.

Z miejsca uciekli najprawdopodobniej samochodem marki Citroen C5 sedan, w kolorze białym lub srebrnym, model produkcji po 2008 r.

Policjantom dotąd nie udało się ich ująć, dlatego publikują nagranie z prośbą o kontakt do każdego, kto rozpoznaje mężczyzn na filmie.

Wszystkie osoby, które rozpoznają mężczyzn lub mają informacje mogące pomóc w ustaleniu ich tożsamości lub miejsca pobytu, proszone są o kontakt z Komisariatem Policji w Miastku lub Komendą Powiatową Policji w Bytowie. Informacje można przekazać telefonicznie prowadzącemu sprawę, dzwoniąc pod nr 59 858 8233 lub dyżurnemu Komendy Powiatowej Policji w Bytowie 59 822 8300 albo za pomocą maila na adres: kppbytow@pomorska.policja.gov.pl, lub kpmiastko@pomorska.policja.gov.pl, a także zgłaszając się do najbliższej jednostki Policji.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

Dwuletni chłopiec trafił do szpitala mając 1,8 promila alkoholu we krwi. Był pod opieką dziadka i wujka. Matka dziecka opisała w jaki sposób doszło do tej sytuacji.

We wtorek 13 listopada 2018 roku do jednego ze szpitali w Bełchatowie zostało przywiezione dziecko. – Trafiło do nas dziecko, które na izbę przyjęć przywiozła matka. Chłopczyk zataczał się i miał problemy ze świadomością – poinformowała Katarzyna Babczyńska, rzecznik prasowy bełchatowskiego szpitala. Dziecko było pijane. Miało we krwi 1,8 promila alkoholu.

Matka chłopca opisała w jaki sposób doszło do tej sytuacji. Opowiadała, że wraz ze swoją matką pojechała do lekarza. Dzieckiem mieli się zająć podczas jej nieobecności dziadek i wujek. Kiedy dziadek obsługiwał klientów w sklepie, chłopiec poszedł do wujka, którego niestety nie spotkał. Wtedy dziecko zainteresowało się butelką z wódką, którą prawdopodobnie pozostawił jeden z klientów. Po chwili dziadek poczuł od wnuka silny zapach alkoholu.

Chłopiec w jednym z bełchatowskich szpitali spędził noc podłączony do kroplówki. Odczuwał silne pragnienie. Jego stan był na tyle dobry, że następnego dnia opuścił placówkę.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Comments Brak komentarzy »

Policjanci CBŚP zlikwidowali laboratorium metamfetaminy, zatrzymali 3 osoby i zabezpieczyli 93 litry różnych substancji służących do wytwarzania tego narkotyku oraz blisko 390 gramów metamfetaminy. Wsparcia w działaniach udzielili im funkcjonariusze z Dolnośląskiego Urzędu Celno-Skarbowego i KWP we Wrocławiu. Śledztwo jest nadzorowane przez Prokuraturę Rejonową w Lubaniu. Jest to kolejny sukces policjantów Zarządu we Wrocławiu CBŚP w walce z przestępczością narkotykową. Tylko w tym roku już zlikwidowali 4 laboratoria, zabezpieczyli m.in. 47,5 kg narkotyków, zatrzymali 62 osoby, a 70 jest podejrzanych o przestępstwa narkotykowe.

Funkcjonariusze Zarządu we Wrocławiu Centralnego Biura Śledczego Policji pod koniec października uzyskali informację o tym, że w jednym z domów jednorodzinnych w powiecie lubańskim mogą być wytwarzane narkotyki. Policjanci natychmiast zajęli się tą sprawą. Bardzo szczegółowo zweryfikowali wszystkie informacje, w efekcie czego przeprowadzili działania. W akcji zostali wsparci przez funkcjonariuszy Dolnośląskiego Urzędu Celno-Skarbowego oraz specjalistę z Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu.

W trakcie przeszukania domu policjanci potwierdzili swoje przypuszczenia. Na pierwszym piętrze odkryli laboratorium metamfetaminy. Na miejscu przeprowadzono bardzo dokładne oględziny pomieszczenia, w którym znajdowało się laboratorium metamfetaminy. Policjanci znaleźli i zabezpieczyli odczynniki oraz substancje chemiczne, łącznie blisko 93 litry różnych chemikaliów służących do produkcji tego narkotyku. Oględziny przeprowadzono z udziałem biegłego z laboratorium kryminalistycznego dolnośląskiej Policji. W swojej wstępnej opinii stwierdził on, że w laboratorium produkowano metamfetaminę z preparatów medycznych. Kolejne przeszukanie miało miejsce w powiecie zgorzeleckim.

Łącznie w wyniku przeprowadzonych działań policjanci zatrzymali 3 osoby, z czego dwie usłyszały zarzuty dotyczące produkcji i posiadania znacznych ilości narkotyków, a także dodatkowo jedna z nich zarzut handlu narkotykami. Tego typu przestępstwa zagrożone są karą do 15 lat pozbawienia wolności. Trzecia z zatrzymanych osób po przesłuchaniu została zwolniona. Sąd Rejonowy w Lubaniu dwóch podejrzanych tymczasowo aresztował. Zabezpieczono także blisko 390 gramów metamfetaminy.
Źródło info i foto: Policja.pl

Comments Brak komentarzy »

- Prokurator przedstawił operatorowi filmowemu Matthew L. zarzuty m.in. naruszenia nietykalności cielesnej policjantów i ratownika medycznego – powiedziała PAP rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy Agnieszka Adamska-Okońska. Trwają czynności z udziałem gościa odbywającego się w Festiwalu Filmowego Camerimage. Bydgoska prokuratura złożyła w środę do sądu wniosek o zastosowanie trzech miesięcy aresztu.

- Prokurator uznał, że okoliczności tego zdarzenia uzasadniają skierowanie do sądu takiego wniosku, o tego rodzaju środek zapobiegawczy. Mężczyzna złożył wyjaśnienia w tej sprawie, ale nie udzielamy w tej chwili szczegółowych informacji z trwającego postępowania – podkreśliła Adamska-Okońska.

Sąd zajmie się tym wnioskiem w czwartek przed południem. Znany operator jest gościem odbywającego się w Bydgoszczy Festiwalu Filmowego Camerimage.

- Prokurator przedstawił temu mężczyźnie dwa zarzuty. Jeden dotyczy jego zachowania względem ratowników medycznych – polegającego na naruszeniu nietykalności, spowodowaniu obrażeń ciała i znieważeniu. Nietykalność i spowodowanie obrażeń ciała dotyczą jednego z ratowników, a znieważanie obu. Drugi zarzut dotyczy naruszenia nietykalności cielesnej oraz znieważenia funkcjonariuszy policji – wskazała Adamska-Okońska.

Wcześniej mężczyzna usłyszał zarzuty podczas czynności przeprowadzanych przez policjantów. Za naruszenie nietykalności funkcjonariusza publicznego na służbie grozi do 3 lat więzienia. W prokuraturze trwają czynności z jego udziałem. Nie ma jeszcze decyzji co do ewentualnego środka zapobiegawczego.

50-letni amerykański operator został zatrzymany we wtorek, m.in. po naruszeniu nietykalności policjantów. To Matthew L. – nominowany do Oscara za “Czarnego łabędzia”.

- O piątej rano mieliśmy zgłoszenie dotyczące awantury w jednym z bydgoskich hoteli, którą miał wszcząć 50-letni obywatel USA z ratownikami medycznymi. Po przyjechaniu na miejsce mężczyzna szarpał się z ratownikami i nie reagował na polecenia policjantów. Sam miał obrażenia twarzy. Jego agresja skierowała się w stronę policjantów, którym naubliżał i naruszył ich nietykalność cielesną – powiedziała PAP we wtorek rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy podinsp. Monika Chlebicz.

Później operator został przewieziony do szpitala z uwagi na jego stan zdrowia. – Po licznych konsultacjach trafił do policyjnej izby zatrzymań. Jutro planowane jest wykonanie z nim czynności procesowych, gdyż policjanci złożyli zawiadomienie o znieważeniu i naruszeniu ich nietykalności cielesnej – podkreśliła Chlebicz. Dodała, że mężczyzna był mocno nietrzeźwy. Po południu we wtorek zrobili to również ratownicy medyczni.
Źródło info i foto: onet.pl

Comments Brak komentarzy »