Archiwum na August, 2008

Policjanci proszą o pomoc w ustaleniu gdzie przebywa teraz Kazimierz Kościelniak. Mężczyzna poszukiwany jest m.in. za usiłowanie zabójstwa. Może on przebywać za granicami Polski.

Kazimierz Kościelniak

Kazimierz Kościelniak

Ten człowiek, urodzony urodzony 6 lutego 1963 r., ma wiele na sumieniu. Praca kierowcy autobusu mu nie wystarczyła. Postanowił, więc zostać bandytą. Pierwszy poważny przestępczy wyczyn Kościelniaka policjanci datują na marzec 1993 r. – Wtedy razem z trzema wspólnikami mężczyzna napadł na kasę dworca kolejowego w Suchej Beskidzkiej. Przestępcy wyważyli zamki i ukradli kasetki, w których znajdowało się ponad 30 tys. zł. – opowiada jeden z policjantów.

Trzech złodziei funkcjonariuszom udało się zatrzymać. Pozostał tylko Kościelniak. To był jednak dopiero początek jego „kariery” w półświatku przestępczym. Śledczy zarzucają mu także, że próbował zamordować swojego szefa – mężczyznę, który sprowadzał do Polski używane samochody z Niemiec. Kościelniak, okazał się niesolidnym pracownikiem – sprzeniewierzył, bowiem pieniądze, które otrzymał od swojego szefa za sprzedaż kilku aut, a pewnego dnia pojawił się pod domem swojego pracowawcy z pistoletem w ręku. Cel miał jeden – zastrzelić dawnego szefa. Temu ostatniemu udało się jednak ujść z życiem. Razem z żoną obezwładnił napastnika i zabrał mu broń. – W czasie szamotaniny Kościelniak odgrażał się, że spali mu dom – dodaje policjant. Tak też się stało kilka lat później. Brakowało jednak dowodów, że to robota Kazimierza Kościelniaka. Funkcjonariusze podejrzewają mężczyznę również o wiele innych przestępstw – napadów na listonoszy, licznych włamań czy też napadu na pocztę w Spytkowicach. To jednak tylko domysły śledczych – bezpośrednich dowodów na to, że Kościelniak ich dokonał na razie nie ma.

Według informacji funkcjonariuszy mężczyzna może ukrywać się za granicą, a dokładniej w Niemczech – tam bowiem mieszka jego brat. Wszystkich, którzy wiedzą cokolwiek o aktualnym miejscu pobytu Kazimierza Kościelniaka mundurowi proszą o informacje pod nr 997.

---

Comments Brak komentarzy »

Policjanci zwracają się z prośbą o pomoc do osób, które mogą wiedzieć, gdzie obecnie przebywa 34-letni Dariusz Steczyk, w latach 1998 – 2000 postrach Śląska. Bandyta poszukiwany jest listami gończymi wydanymi przez sąd w Tarnowskich Górach, a nawet Prokuraturę Krajową.

Dariusz Steczyk

Dariusz Steczyk

- Mężczyzna od grudnia 1998 r do sierpnia 2000 roku na terenie Katowic, Chorzowa, Zabrza, Bytomia, Sosnowca, Myszkowa brał udział w zorganizowanej grupie przestępczej zajmującej wyspecjalizowanej w czynach przeciwko życiu, zdrowiu i mieniu – mówi policjant z Komendy Głównej Policji.

Lista jego przestępstw jest wyjątkowo długa. W 1998 Steczyk czterokrotnie włamywał się do sklepów odzieżowych (trzy razy w Katowicach). Jego łupem padło łącznie 39 tys. zł. Rok później mężczyzna dokonał już sześciu napadów – trzykrotnie włamywał się do sklepów odzieżowych, dwukrotnie do sklepów ze sprzętem RTV, a raz napadł na dwie kobiety i skradł im opla astrę. W sumie w 1999 r. zrabował rzeczy warte niemal 300 tys. zł. Bandyta nie zamierzał jednak przerywać złodziejskiego procederu.

Postanowił przerzucić się z włamań do sklepów na kradzieże drogich samochodów. Łącznie skradł trzy volkswageny oraz jednego mercedesa. Pojazdy warte były 195 tys zł. W ciągu trzech lat bandyckiej działalności łupem mężczyzny padły towary warte ponad pół miliona złotych.

Funkcjonariusze apelują do wszystkich osób, które wiedzą, gdzie może teraz ukrywać się ten mężczyzną i proszą o kontakt. Gwarantują przy tym całkowitą anonimowość.

-Wszelkie informacje mogące przyczynić się do ustalenia miejsca pobytu i zatrzymania poszukiwanego prosimy kierować do Sekcji do Walki z Przestępczością Samochodową Komendy Miejskiej Policji w Katowicach, telefon (0-32) 200-20-01, 200-25-55 lub do najbliższej jednostki Policji tel. 997, 112 – czytamy w komunikacie na stronie Komendy Głównej Policji.

-Ten bandyta jest wyjątkowo niebezpieczny i wedle naszych informacji może mieć przy sobie broń. Pod żadnym pozorem nie wolno próbować zatrzymywać go na własną rękę, tylko od razu dzwonić po policję – opowiada jeden z oficerów policji.

---

Comments Brak komentarzy »