Archiwum na September, 2014

Problem dżihadu przyciągającego młodych Europejczyków na Bliski Wschód nie dotyczy wyłącznie mężczyzn. Okazuje się, że setki nastoletnich muzułmanek żyjących w krajach zachodnich uciekają z domów do Syrii i Iraku, gdzie rodzą dzieci bojownikom spod znaku Państwa Islamskiego – donosi “Guardian”. Na tak desperacki krok decydują się nawet uczennice mające po 14-15 lat. Najmłodsza miała ledwie 13 lat i pochodziła z Niemiec. Najczęściej rekrutowane są przez media społecznościowe i w większości przypadków wyjeżdżają, by poślubić poznanych przez internet islamskich bojowników oraz wspierać ich w “świętej wojnie” przeciwko niewiernym.

“Lepsze życie” w kalifacie

Omamione wizją “lepszego życia” w myśl wersetów Koranu młode kobiety, które dotarły do utworzonego przez Państwo Islamskie kalifatu, rzadko same chwytają za broń. Ich rola ogranicza się głównie do rodzenia dżihadystom dzieci, które mają kontynuować dzieło rodziców w “niesieniu pochodni islamu”. Jak wyjaśnia cytowany przez “Guardiana” Karim Pakzad z francuskiego Instytutu Stosunków Międzynarodowych i Strategicznych, część młodych kobiet jest zauroczona “niemal romantyczną wizją wojny i wojowników”. – Dla nich to przygoda – twierdzi Pakzad. Ponadto mogą poczuć się w Państwie Islamskim kimś ważnym i potrzebnym. Kiedy ich mężowie giną na wojnie z niewiernymi, jako żony męczenników otaczane są powszechnym szacunkiem. Co więcej, lansowana przez islamistów nieskomplikowana, czarno-biała wizja świata, może wydawać się atrakcyjna zagubionym we współczesnej rzeczywistości nastolatkom.

- Niektóre z tych dziewczyn są bardzo młode i naiwne, nie rozumieją tego konfliktu ani swojej wiary i są łatwo manipulowane. Część bierze ze sobą małe dzieci, a niektóre mogą nawet wierzyć, że biorą udział w misji humanitarnej – mówi z kolei gazecie Shaista Gohir, muzułmańska aktywistka z Wielkiej Brytanii.

Brutalna rzeczywistość

Prowadzona przez islamskich propagandystów i skierowana do młodych dziewcząt kampania rekrutacyjna rysuje obraz idylli panującej pod rządami kalifatu. Tymczasem rzeczywistość jest brutalna, bowiem według alarmujących raportów docierających z Państwa Islamskiego, kobiety padają tam ofiarą gwałtów i przemocy, są sprzedawane w niewolę albo zmuszane do małżeństw – pisze “Guardian”.

Jeden z rozmówców dziennika przypomina, że Państwo Islamskie jest oparte na surowej interpretacji Koranu, która drastycznie ogranicza rolę i prawa kobiet. Władza i struktura rządów w kalifacie są domeną wyłącznie mężczyzn.

“Guardian” podaje, że kobiety stanowią ok. 10 proc. wszystkich osób wyjeżdżających z państw zachodnich na dżihad do Syrii i Iraku. Z Francji do kalifatu uciekły co najmniej 63 dziewczyny; z Wielkiej Brytanii ok. 50; z Niemiec ok. 40 – żeby wspomnieć tylko największe kraje. Eksperci ds. terroryzmu wskazują, że nie stanowią one takiego zagrożenia jak wracający dżihadyści, ale przestrzegają, że tego problemu również nie można lekceważyć.

Nastolatki wprzęgnięte w propagandę

Niektóre z kobiet, które trafiły pod skrzydła Państwa Islamskiego, zostały wprzęgnięte w machinę propagandową islamistów. Ich historie mają inspirować inne młode muzułmanki do przyjazdu i integracji z kalifatem. Tak było z 16-letnią Samrą Kesinović i jej 15-letnią przyjaciółką Sabiną Selimović, które do Syrii przybyły z Austrii.

Jak pisze “Guardian”, mające bośniackie korzenie nastolatki uciekły z rodzinnego Wiednia w kwietniu, zostawiając rodzicom wiadomość: “Nie szukajcie nas. Służymy Allahowi – i umrzemy dla niego”. Najprawdopodobniej zradykalizowały się pod wpływem lokalnego imama, propagującego w miejscowym meczecie ekstremistyczną wersję islamu. Według doniesień austriackich mediów i służb, po przybyciu do Syrii obie miały zostać szybko wydane za mąż za walczących na Bliskim Wschodzie czeczeńskich bojowników, z którymi podobno zaszły w ciążę. Ale pojawiły się też niepotwierdzone plotki, że jedna z nich zginęła.

W każdym razie historia nastolatek unaoczniła Austriakom problem radykalizacji części muzułmańskiej młodzieży, w większości wywodzącej się ze środowisk imigranckich. W ostatnich tygodniach austriackie władze zatrzymały dwie nastolatki, które – śladem Samry i Sabiny – również chciały uciec z kraju do Syrii.
Żródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

Sąd Okręgowy w Gdańsku odrzucił we wtorek pozew zbiorowy przeciwko członkom zarządu Amber Gold, Marcinowi i Katarzynie P. W pozwie ok. 900 poszkodowanych przez spółkę domagało się łącznie ponad 76 mln zł. Według sądu pozew powinien być skierowany przeciwko spółce Amber Gold, a nie przeciwko członkom zarządu. Sąd uzasadnił, że sprawa nie podlega rozpoznaniu grupowemu, bo poszkodowani zawarli różne umowy, w różnym okresie, i różne były też kwoty, których się domagają.

Według opinii finansowo-księgowej przygotowanej przez Ernst&Young Audyt Polska wynika, że spółka pozyskała z lokat 851 mln zł, z czego zaledwie ponad 10 mln zł zainwestowała w złoto, które miało być ich zabezpieczeniem. Amber Gold to firma, która miała inwestować w złoto i inne kruszce. Działała od 2009 r., a klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji – przekraczającym nawet 10 proc. w skali roku – które znacznie przewyższało oprocentowanie lokat bankowych. 13 sierpnia 2012 r. firma ogłosiła likwidację, tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich.
Żródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Sąd Okręgowy w Lublinie przyznał 323 tys. zł odszkodowania i zadośćuczynienia Zbigniewowi G. za prawie trzy lata niesłusznego aresztu. Mężczyzna został prawomocnie uniewinniony od zarzutu zabójstwa kobiety. “Zbigniew G. domagał się ponad 17 mln zł. Sąd przyznał mu 48 tys. zł odszkodowania i 275 tys. zadośćuczynienia za doznaną krzywdę” – poinformował rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie Artur Ozimek.

“Sąd przyznał mu odszkodowanie zgodnie z wykazanymi utraconymi zarobkami i spodziewanymi korzyściami oraz zmiarkował żądania zadośćuczynienia stosownie do poniesionej krzywdy” – wyjaśnił Ozimek. Wyrok nie jest prawomocny. Zbigniew G. został aresztowany w styczniu 2005 r., a potem oskarżony o zabójstwo kobiety, od której wynajmował mieszkanie. Do zbrodni doszło we wrześniu 2004 r. W kamienicy w Lublinie znaleziono zwłoki emerytowanej lekarki Haliny B. Morderca bił ofiarę po głowie i dusił. Zrabował telefon i biżuterię o wartości ok. 1,5 tys. zł.

Proces ruszył w 2006 r. Miał charakter poszlakowy. Zbigniew G. nie przyznawał się do winy. Sąd okręgowy skazał go na 25 lat więzienia, ale sąd apelacyjny uchylił to orzeczenie i nakazał ponowne rozpoznanie sprawy. W ponownym procesie jeszcze raz zbadano pozostawione na zegarku ofiary ślady krwi i okazało się, że nie można ich jednoznacznie przypisać oskarżonemu. Zbigniew G. został uniewinniony, w marcu 2011 r. sąd apelacyjny utrzymał w mocy to orzeczenie. Zbigniew G. został zwolniony z aresztu w listopadzie 2007 r.
W procesie o odszkodowanie Zbigniew G. mówił, że kiedy został zatrzymany, zaczynał pracę jako kucharz w jednym z lubelskich hoteli. Odkładał pieniądze na założenie własnej pizzerii, ale po aresztowaniu zgromadzone oszczędności trzeba było przeznaczyć na utrzymanie rodziny i koszty obrony. Jego żona wtedy nie pracowała, zajmowała się ich dwoma synami, którzy wówczas mieli 5 i 2 lata. Małżeństwo rozpadło się, doszło do rozwodu. Po jego wyjściu na wolność, małżonkowie wrócili do siebie i ponownie wzięli ślub.
Zbigniew G. mówił przed sądem, że przebywał w kilku zakładach karnych, w tak przepełnionych celach, że kilka razy musiał spać na podłodze. Uniemożliwiono mu udziału w wyborach parlamentarnych w 2005 r. Miał bardzo utrudniony kontakt z dziećmi. Po opuszczeniu aresztu musiał korzystać z pomocy psychiatry i psychologa.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

W sieci pojawiły się fałszywe e-maile z logo Krajowego Rejestru Długów, informujące o wpisaniu na listę dłużników. W wiadomości zachęcają do przeczytania raportu na ten temat, który zawarty jest w załączniku. Krajowy Rejestr Długów informuje, że nie rozsyła tych maili, a załącznik zawiera najprawdopodobniej szkodliwe oprogramowanie. Zaleca skasowanie e-maila bez otwierania załącznika.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Comments Brak komentarzy »

Zapadł wyrok w głośnym procesie kościelnego wydawnictwa Stella Maris. Wyroki dostali dziś czterej oskarżeni, wśród nich były bliski współpracownik arcybiskupa Gocłowskiego – ksiądz Z.B. Jemu sąd wymierzył karę 3 lata i 8 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 9 lat oraz 55 tysięcy złotych grzywny.

T.W. dostał 3 lata i 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 8 lat i 120 tysięcy złotych grzywny. J.B. ma spędzić za kratkami 4 i pół roku oraz zapłacić 432 tysiące złotych grzywny, natomiast K.K. ma trafić do więzienia na 3 lata i zapłacić 144 tysiące złotych grzywny.

Dwaj ostatni oskarżeni mają też 5 letni zakaz zajmowania wysokich stanowisk w spółkach. Sędzia Aneta Szteler – Olszewska nie miała wątpliwości, że wszyscy oskarżeni są winni zarzucanych im czynów. Działania przestępcze oskarżonych polegały na świadomym wystawianiu bądź przyjmowaniu nierzetelnych faktur za usługi, których wykonanie nigdy nie miało miejsca, z tytułu zapłaty za takie faktury dochodziło również do przelewów środków pieniężnych na rachunek bądź z rachunku Stella Maris – uzasadniała wyrok sędzia Aneta Szteler.

Jak powiedział Przemysław Strzelecki z Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku te kary, które sąd wymierzył oskarżonym, są zbliżone do tego, czego żądała prokuratura. Ta analiza, która musi nastąpić po ogłoszeniu uzasadnienia wyroku, będzie wskazywać raczej na to, że wyrok jest słuszny, ale jeszcze za wcześnie na formułowanie jednoznacznych ocen – zastrzegł Przemysław Strzelecki.
Część zarzutów karno-skarbowych przedawniła się. Odczytywanie wyroku wraz z uzasadnieniem trwało prawie 8 godzin, a sam proces toczył się od 2008 roku. Przesłuchano w nim ponad 700 świadków. Wyrok jest nieprawomocny. Oskarżonych nie było na jego ogłoszeniu.
Żródło info i foto: Dziennik.pl

Comments Brak komentarzy »

Omar Gonzalez, który 19 września sforsował ogrodzenie Białego Domu, wtargnął do siedziby prezydenta USA o wiele dalej niż wcześniej informowano – podał amerykański dziennik “Washington Post”. 42-letni weteran kampanii w Iraku wspiął się po ogrodzeniu otaczającym rezydencję, przebiegł trawnik i dostał się do środka przez drzwi frontowe. Został zatrzymany w środku z nożem o 9-centymetrowym ostrzu. Kilka godzin po incydencie chroniąca głowę państwa Secret Service poinformowała, że mężczyzna został zatrzymany “natychmiast po przekroczeniu” głównego wejścia.

Doszedł dalej

Jednak według “Washington Post” Gonzalez minął strażniczkę stojącą przy wejściu i dotarł aż do sali wschodniej – East Room. Długie, bogato zdobione pomieszczenie jest często wykorzystywane podczas przyjęć i przemówień wygłaszanych przez szefa państwa. Secret Service nie skomentowała najnowszych doniesień. Jej szefowa Julia Pierson we wtorek ma odpowiadać na pytania kongresmenów w związku z ostatnim incydentem, który postawił pod znakiem zapytania skuteczność procedur bezpieczeństwa stosowanych przez Secret Service.

Zarzuty są poważne

Na pochodzącym z Teksasu Gonzalezie ciążą zarzuty nielegalnego wkroczenia na chronioną posesję oraz posiadania “śmiercionośnej lub niebezpiecznej broni”. Grozi mu do 10 lat więzienia. W chwili wtargnięcia intruza do Białego Domu prezydenta Baracka Obamy ani członków jego rodziny tam nie było, gdyż 10 minut wcześniej odlecieli śmigłowcem Marine One do Camp David, gdzie mieli spędzić weekend.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »

Mężczyzna podejrzewany o finansowanie Państwa Islamskiego został we wtorek aresztowany w Melbourne. Australijska policja przeszukała mieszkania kilku osób podejrzewanych o współpracę z dżihadystami. To część międzynarodowej operacji, przeprowadzonej we współpracy z amerykańskimi służbami specjalnymi. Amerykanie przekazali Australijczykom informację, że w Melbourne przebywa 23–letni mężczyzna podejrzewany o przekazanie przez „nielegalną organizację terrorystyczną” ponad 10 tys. dolarów amerykańskiemu obywatelowi.

– “Sfinansował komuś wyjazd ze Stanów Zjednoczonych do Syrii i według naszej wiedzy ta osoba nadal walczy w szeregach bojowników” – powiedział przedstawiciel policji Neil Gaughan. W tym samym czasie przeszukano także kilka innych mieszkań, jednak poza 23–latkiem nie zatrzymano żadnej innej osoby.

Zagrożenie wewnętrzne

Agencja Reutera zwraca uwagę, że australijskie władze są zaniepokojone rosnącą liczbą obywateli walczących w szeregach grup terrorystycznych. Premier tamtejszego rządu Tony Abbott ocenia, że wśród dżihadystów w Syrii i Iraku może walczyć co najmniej 150 Australijczyków. Lokalne władze szacują, że ok. 20 bojowników wróciło już do kraju i stanowi poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego. W zeszły wtorek premier Abbott ostrzegał, że wszyscy obywatele, którzy zaangażowali się w walkę po stronie Państwa Islamskiego zostaną zatrzymani zaraz po powrocie do kraju. Zapowiedział zaostrzenie kar dotyczących działalności terrorystycznej.

Wezwanie do dżihadu

To nie pierwsza w ostatnim czasie akcja australijskich służb przeciwko terrorystom. Dwa tygodnie temu policja przeprowadziła akcję antyterrorystyczną, w ramach której zatrzymano 15 osób. Operację zorganizowano, gdy służby wywiadowcze otrzymały doniesienia o apelach przywódców Państwa Islamskiego nawołujących bojowników do przeprowadzenia serii morderstw w Australii
“Sfinansował komuś wyjazd ze Stanów Zjednoczonych do Syrii i według naszej wiedzy ta osoba nadal walczy w szeregach bojowników”
Żródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

Podwójna tragedia. Nie żyją, poszukiwane od soboty dwie 17-latki z woj. świętokrzyskiego. Ich zwłoki znaleziono w lesie nieopodal domów. Patrycja (+17) i Karolina (+17) przyjaźniły się od roku. Razem mieszkały w jednym pokoju w internacie w Kielcach. Tam chodziły do Zespołu Szkół Ekonomicznych. Problemy z nauką w tej szkole spowodowały, że w tym roku Patrycja przeniosła się do Liceum w Staszowie. Przyjaźń koleżanek trwała jednak dalej. W sobotę do domu Patrycji przyjechała Karolina. Miała zostać na weekend. Wieczorem dziewczyny powiedziały, że wybierają się do pobliskiego Osieka na ognisko ze znajomymi. Ale żadnego ogniska tam nie było. Wieczorem rodzice Patrycji chcieli się do niej dodzwonić. Jej telefony jednak nie odpowiadał. Komórka Karoliny także była wyłączona.

Znajomi, rodzina, policja i strażacy rozpoczęli poszukiwania nastolatek. Ratownicy przeszukiwali lasy w okolicy Suchowoli. Przeczesali też wszystkie pustostany, ale nic nie znaleźli. Dopiero w poniedziałek o 9 rano zwłoki przyjaciółek znalazł grzybiarz. Leżały obok siebie. W lesie. Na ciałach nie było ran.

- “Wybrały odludne miejsce półtora kilometra od domu” – mówi brat Patrycji Tomasz Okoń (23 l.) – “Chyba po to, by nikt ich nie znalazł i nie udzielił pomocy. Zabrały z domu około 80 tabletek na uspokojenie, które brała nasza mama. Nie zostawiły żadnego listu pożegnalnego”. Gdy o tragedii dowiedziała się matka Patrycji, poczuła się bardzo słabo i pogotowie zabrało ją do szpitala z podejrzeniem zawału. Teraz sprawą zajmie się policja i prokuratura.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Comments Brak komentarzy »

“Państwo Islamskie w Iraku niszczy zabytki i sprzedaje antyki, żeby sfinansować swoją działalność” – stwierdzili eksperci zgromadzeni wczoraj w Paryżu na seminarium UNESCO poświęconym zagrożonemu dziedzictwu narodowemu w Iraku.
- “Dziedzictwo irackiej kultury jest w wielkim niebezpieczeństwie. Możemy odczuwać skrupuły, potępiając zbrodnie przeciwko dziedzictwu, podczas gdy najgorsze zbrodnie popełniane są wobec ludzi” – mówił francuski ambasador w UNESCO Philippe Lalliot. – “Czy należy zajmować się “czystkami kulturowymi”, kiedy liczba zabitych idzie w dziesiątki tysięcy? Tak, należy” – zaznaczył, podkreślając znaczenie dziedzictwa kultury dla pokoju i dialogu.

Świątynie wysadzone w powietrze

Dżihadystyczne Państwo Islamskie, które uważa posągi za bałwochwalstwo, wysadziło w powietrze wiele kościołów i innych świątyń, chrześcijańskich, żydowskich i muzułmańskich – podkreślali liczni mówcy. Wysadzone w powietrze zostały w Mosulu grób proroka Jonasza i liczne posągi, a nawet asyryjskie pałace w rejonach opanowanych przez IS – powiedzieli dr Abdullah Chorsid Kader, dyrektor Irackiego Instytutu Konserwacji Starożytności i Dziedzictwa Narodowego w Irbilu, oraz Kajs Husen Raszid, były dyrektor muzeum dziedzictwa i starożytności w Bagdadzie.

Apel do muzeów i rynku sztuki

Dyrektor generalna UNESCO Irina Bokowa ze swojej strony “ostrzegła wszystkie państwa członkowskie, główne muzea świata i rynek sztuki”, jak i wszystkie zainteresowane strony, by zachowały “najwyższą czujność w stosunku do wszelkich przedmiotów, które mogą pochodzić z obecnej grabieży dziedzictwa Iraku”. – “UNESCO zaapelowała do Rady Bezpieczeństwa ONZ o przyjęcie rezolucji zakazującej prewencyjnie wszelkiego obrotu obiektami kulturowego dziedzictwa irackiego i syryjskiego, aby w ten sposób zwalczać nielegalny handel” – podała Bokowa.
Żródło info i foto: Gazeta.pl

Comments Brak komentarzy »

Nowy prezydent Afganistanu Aszraf Ghani zaapelował do całego islamistycznego ruchu rebelianckiego, w tym do talibów, o rozpoczęcie rozmów pokojowych z władzami w celu – jak tłumaczył – ustabilizowania kraju przed zakończeniem misji NATO.

“Zwracamy się do przeciwników, a konkretnie do talibów i ruchu Hezb-e-Islami (Partia Islamska), o rozpoczęcie rozmów politycznych” – powiedział Ghani tuż po zaprzysiężeniu. Jego poprzednik na stanowisku prezydenta Hamid Karzaj wielokrotnie wzywał rebeliantów do przystąpienia do rozmów pokojowych. Jednak rebelianci za każdym razem odmawiali Karzajowi, którego uważają za “marionetkę Waszyngtonu”. Talibowie, którzy niedawno określili nowego prezydenta Ghaniego jako “pracownika” USA, w dniu jego zaprzysiężenia dokonali zamachu samobójczego w Kabulu, w którym zginęły cztery osoby – pisze AFP.

“Kamikadze wysadził się w powietrze niedaleko lotniska, zabijając cztery osoby i raniąc dwie” – powiedział AFP rzecznik stołecznej policji. Celem zamachowca byli “afgańscy i zagraniczni żołnierze” – oświadczył rzecznik talibów Zabihullah Mudżahid. Organizacja Hezb-e-Islami sprzeciwia się obecności sił koalicji międzynarodowej w Afganistanie. Przewodzi jej Gulbuddin Hekmatiar, były premier i dawny sojusznik USA, obecnie uważany przez władze w Waszyngtonie za terrorystę; jest również skłócony z talibami.

Siły międzynarodowe pod dowództwem NATO przygotowują się do wyjścia z Afganistanu do końca roku. Otwarta pozostaje jednak kwestia paktu bezpieczeństwa, który umożliwiłby pozostanie wojsk USA w Afganistanie po 2014 roku. Decyzję w tej sprawie będzie zapewne musiał podjąć prezydent Ghani. Talibowie rządzili Afganistanem do 2001 roku, kiedy zostali obaleni przez wojska międzynarodowej koalicji.
Żródło info i foto: Newsweek.pl

Comments Brak komentarzy »