Archiwum na May, 2015

Wiosna i lato to czas, kiedy najczęściej dochodzi do zaginięć dzieci. Nastolatki uciekają z domu z powodu problemów w domu lub w szkole; młodsze dzieci gubią się np. podczas zabawy na dworze. Policjanci apelują, by szczególnie najmłodszych dzieci nie zostawiać bez opieki.

- Zaginięć dzieci jest w tym okresie więcej i z reguły dotyczą one nastolatków, powyżej 13. roku życia. Wiosną częściej uciekają, bo jest cieplej, łatwiej się schować. Dodatkowo zbliża się koniec roku, nasilają się problemy związane ze szkołą, z ocenami. Pojawiają się też pierwsze miłości, ucieczka może być spowodowana zarówno niepowodzeniem w takim uczuciu, jak i np. brakiem akceptacji ze strony rodziców – mówi w rozmowie podinsp. Małgorzata Puzio-Broda z Centrum Poszukiwania Osób Zaginionych.

Dlatego, jak zaznacza, rodzice nie powinni bagatelizować problemów swoich dzieci, nawet jeśli wydają się one błahe. Brak wsparcia może zachęcić do ucieczki. Według niej warto też poznać przyjaciół, znajomych dziecka.

Przyczynami zaginięć młodszych dzieci – jak podkreślają policjanci – jest przede wszystkim brak opieki i nieuwaga dorosłych.

- Dzieci częściej bawią się na podwórku, wystarczy, że coś przyciągnie ich uwagę i oddalają się od domu, rodziców. Małe dzieci w takiej sytuacji nie wyczuwają zagrożenia, są przekonane, że mama zawsze będzie obok nich. Rodzice po prostu muszą ich pilnować. Zdarzają się też zagubienia w supermarketach, centrach handlowych, podczas imprez masowych, których w tym okresie jest więcej – dodaje ekspertka.

Jak mówi jej kolega z Centrum podkom. Konrad Gajda, na szczęście rzadko zdarzają się sprawy dotyczące uprowadzenia dziecka dla okupu, zabójstwa czy pedofilii.

Puzio-Broda podkreśla, że dzieci trzeba pilnować, taka jest podstawa. – Dziecko do 7. roku życia nie powinno samo bawić się na podwórku, i nie chodzi tu tylko o ryzyko zaginięcia, ale też nieszczęśliwe wypadki – przykładowo może oddalić się i wpaść do rzeki, fosy, bagna. Do 10. roku życia dziecko nie powinno samo przebywać w domu – mówi Puzio-Broda.

Według niej rodzice powinni rozmawiać z dziećmi o tego typu zagrożeniach, także z tymi najmłodszymi.

- Nie chodzi o to, by w dziecku wzbudzać strach przed światem, ale o to, by wpoić mu taka zdrową nieufność wobec obcych. Dzieci powinny wiedzieć, że w sytuacjach, kiedy – w ich odczuciu – dzieję się coś niepokojącego, ktoś je nagabuje, obnaża się przed nimi, próbuje je dotykać, powinny głośno krzyczeć, wzywać pomocy. Niektóre dzieci tego nie robią, bo np. się wstydzą. Warto też dyskretnie czuwać nad tym, gdzie jest nasze 7, 8-letnie dziecko. Dać mu z jednej strony poczucie wolności, by nie myślało, że świat jest pełen zagrożeń, ale też sprawdzać, co się z nim dzieje – dodaje ekspertka.

Według niej powinno się też uczyć dzieci, by nie brały niczego, np. do jedzenia, od obcych osób i nie oddalały się z obcymi od miejsca, gdzie są rodzice – np. z placu zabaw.

Rodzice – jak zaznaczają policjanci – powinni też zadbać o to, by dziecko jak najwcześniej nauczyło się swojego imienia, nazwiska i adresu zamieszkania. – Powinno też wiedzieć, że jeśli się zgubi np. w lesie, powinno zostać w jednym miejscu; wtedy łatwiej jest je odnaleźć. Z kolei w supermarkecie, centrum handlowym, jeśli jest taka możliwość, powinno podejść do ochroniarza, policjanta, pracownika sklepu i poprosić o pomoc – zaznacza ekspertka.

Zdaniem policjantów, użyteczne są też specjalne bransoletki dla dzieci, na których można zapisać numery telefonów rodziców lub opiekunów. – Najlepiej napisać na nich mama, tata i podać numery telefonu, bez podawania imienia dziecka. Wpisanie imienia może być ułatwieniem dla osób, które niekoniecznie chcą pomóc. Imię jest taką podstawą do budowania z dzieckiem więzi – zaznacza Gajda.

Choć nie ma statystyk, policjanci oceniają, że takie rozwiązanie – stosowanie bransoletek – przynosi efekty. – Przypuszczamy, że wiele przypadków dzieci, które zaginęły np. na plaży, nie jest do nas zgłaszanych, bo dzieci odnajdują się właśnie dzięki takiemu rozwiązaniu – dodaje Gajda.

Wakacje, czas wolny, to też więcej sposobności dla dzieci do korzystania z internetu. Zdaniem policjantów, szczególnie kontakty nawiązywane w sieci mogą być dużym zagrożeniem. – Powinniśmy uczulać dzieci, że świat wirtualny jest dość niebezpieczną sferą. Coraz trudniej nam kontrolować to, z kim nasze dzieci utrzymują kontakt przez internet. Trzeba im jednak zwracać uwagę, że nie można ufać bezgranicznie osobom poznanym w sieci, nawet jeśli wydaje się, że są to osoby, które mają podobne doświadczenia i najlepiej nas rozumieją – zaznacza podinspektor Puzio-Broda.

Jej zdaniem także w tym przypadku najlepszym rozwiązaniem jest dyskretna kontrola oraz rozmowa i budowanie z dzieckiem więzi. – Im silniejsza jest ta więź, tym trudniej, np. pedofilowi, zwabić dziecko przez internet – dodaje.

Z policyjnych danych wynika, że większość małych dzieci, które zaginęły, odnajdywanych jest w ciągu pierwszej doby. W przypadku uciekinierów z domu, ten czas się wydłuża. Nastolatki, które zdecydują się na ucieczkę, są też narażone na różnego rodzaju działania przestępcze – by przetrwać muszą bowiem zdobyć pieniądze. Bywa, że są zmuszane do prostytucji, wykorzystywane do kradzieży, same kradną, w grę mogę też wchodzić narkotyki.
Żródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

W pobliżu hotelu w Singapurze, gdzie trwa międzynarodowe forum bezpieczeństwa, policja zastrzeliła w niedzielę mężczyznę, a dwóch kolejnych aresztowała. W forum uczestniczy m.in. szef Pentagonu Ashton Carter. Do incydentu doszło w niedzielę nad ranem, na policyjnym punkcie kontrolnym, znajdującym się w bezpośrednim sąsiedztwie hotelu.

Jak poinformowały władze, funkcjonariusze otworzyli ogień do samochodu, którego kierowca nie chciał poddać się kontroli i po przełamaniu zabezpieczeń zaczął jechać w kierunku hotelu. Na miejscu zginął mężczyzna, a dwóch kolejnych zostało aresztowanych. Przy jednym z nich znaleziono narkotyki. Po tym incydencie policja wzmocniła środki bezpieczeństwa wokół hotelu. Od piątku w hotelu Shangri-La trwa forum bezpieczeństwa Shangri-La Dialogue. W konferencji biorą udział setki dyplomatów, wojskowych, a także wielu ministrów obrony, m.in. USA i Niemiec. Wśród gości jest również szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini.
Żródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Cztery osoby zatrzymane po Trójmiejskim Marszu Równości. Manifestację próbowały zakłócić osoby zw. ze środowiskiem narodowców. Interweniowała policja. Ok. tysiąca ludzi wzięło udział w pierwszym Trójmiejskim Marszu Równości, który się odbył w Gdańsku pod hasłem: “jesteśmy rodziną”. Przemarsz próbowali zakłócić narodowcy, uczestniczące w kontrmarszu – w obronie rodziny i moralności.

Jak poinformowała Lucyna Rekowska z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku zatrzymano cztery osoby. W uczestników marszu rzucono kilka jajek i dwie petardy. W rejonie dworca PKP kilka osób próbowało zablokować przemarsz siadając na jezdni; policja musiała ich siłą usuwać. Głównym organizatorem Marszu Równości było Stowarzyszenie na rzecz osób LGBT (lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transpłciowych) Tolerado. W przemarszu wzięli udział m.in. prezydent Słupska Robert Biedroń, wicemarszałek Sejmu Wanda Nowicka, ambasador Szwecji w Polsce Steffan Herrstrom. Marsz przeszedł przez centrum miasta, z Targu Węglowego do ul. Elektryków na terenie byłej stoczni w Gdańsku.

Przemarsz rozpoczął wiec, podczas którego Robert Biedroń w swoim wystąpieniu mówił, że “25 lat temu odzyskaliśmy wolność, ale nie odzyskaliśmy solidarności; chcemy żyć w kraju, w którym nikt nam nie mówi, jak mamy się ubierać, ani co mamy robić”. Zapytał też zgromadzonych czy są patriotami i czy wierzą w solidarność, na co tłum odkrzyknął: “tak!” i skandował: “Solidarność, Solidarność”. Na wypadek agresji i próby zakłócenia porządku uczestnicy Marszu mieli przygotowane kartki z hasłem: “z przemocą nie rozmawiam”.

W kontrmarszu zorganizowanym przez m.in. Obóz Narodowo-Radykalny i Ruch Narodowy uczestniczyło ok. stu osób. Mieli transparenty: “Polska dała wam już prawa. Twa odmienność twoja sprawa” oraz skandowali: “zakaz pedałowania”, “pedofile, pederaści, to są unii entuzjaści”, “Tu jest Polska, nie Bruksela, tu się zboczeń nie popiera”. Marsze przeszły innymi trasami, ale uczestnicy kontrmarszu narodowców i osoby z nimi sympatyzujące ustawiły się później na trasie Marszu Równości i próbowały zakłócić jego przebieg. Obie grupy rozdzielał kordon policji. Zgromadzenie spowodowało kilkugodzinne poważne utrudnienia komunikacyjne w śródmieściu Gdańska.

Było to pierwsze tak duże zgromadzenie publiczne przedstawicieli środowisk osób nieheteroseksualnych w aglomeracji. W Warszawie, Poznaniu, Łodzi, Krakowie i Wrocławiu podobne marsze organizowane są od wielu lat, np. w Poznaniu w ubiegłym roku marsz przeszedł po raz jedenasty. W Warszawie pierwszy marsz odbył się w późnych latach 90.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Comments Brak komentarzy »

Ponad 20 szkieletów ludzkich pochodzących z nieistniejącego od ponad 100 lat cmentarza odkryto w ścisłym centrum Olsztyna w czasie budowy linii tramwajowej. Szczątki zostały ekshumowane z placu budowy i zostaną przeniesione na inny cmentarz katolicki. Budowa linii tramwajowych w Olsztynie prowadzona jest od podstaw. Ten środek komunikacji w Olsztynie powraca po 50 latach do stolicy Warmii i Mazur dzięki unijnym dotacjom.

Budowa tras tramwajowych wiąże się jednak z przebudową ulic i z bardzo pracochłonnymi robotami podziemnymi, przeniesieniem infrastruktury technicznej – wodociągowej, światłowodowej, energetycznej. Inwestycję poprzedzają prace archeologiczne.

Najbardziej spektakularne odkrycia dotyczą ścisłego centrum Olsztyna – Placu Jana Pawła II, gdzie mieści się urząd miasta, ulicy 11 listopada prowadzącej do Wysokiej Bramy i Starówki, ulicy 1 Maja oraz głównej arterii miasta – alei Piłsudskiego.

Jak powiedział kierownik budowy linii tramwajowej w tej części miasta Mieszko Szyszkowicz z firmy Balzola, od samego początku wiadomo było, że na tym odcinku pod ziemią mogą znajdować się obiekty archeologiczne.

Wszyscy wspominali o cmentarzu, który tutaj istniał i faktycznie cmentarz się pojawił na Placu Jana Pawła II. Przez 2 tygodnie trwały prace archeologiczne i ekshumacje. Wydobyto szczątki 22 osób. Cmentarz jest datowany na XV- XIX wiek a szczątki pochodzą z XVIII-XIX wieku – wyjaśnił.

Znajdowały się one w tak zwanym układzie anatomicznym, czyli odkryto je w takim kształcie, jak zostały pochowane. Wśród nich były szczątki dzieci. Przy szkieletach, które zostaną pochowane na jednym z cmentarzy katolickich, odkryto pamiątki osobiste, takie jak krzyżyki, czy medaliki.

Jak powiedział Szyszkowicz przy budowie linii tramwajowej odkopano także stary drewniany wodociąg, zachowany na paru metrach w kilku miejscach oraz fundamenty kamienne starej kamienicy przy obecnej alei Piłsudskiego, w której mieścił się XIX wieczny Hotel Deutsches Haus. W 1945 roku po zburzeniu hotelu, wybudowano w tym miejscu budynek, w którym mieściło się kino Odrodzenie.
Żródło info i foto: RNF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Zwłoki 17 osób znalazła na pontonie pełnym imigrantów załoga okrętu włoskiej marynarki wojennej w Cieśninie Sycylijskiej – podała wieczorem Ansa. Włoscy marynarze uratowali 217 uchodźców. Według pierwszych ustaleń ponton płynący w kierunku włoskich wybrzeży nie uległ katastrofie. Włoski okręt podpłynął do niego, gdyż otrzymał prośbę o pomoc wysłaną z pokładu drogą satelitarną. Żołnierze marynarki wojennej znaleźli na pontonie 17 ciał. Będzie prowadzone postępowanie, by ustalić przyczyny śmierci imigrantów.
Żródło info i foto: onet.pl

Comments Brak komentarzy »

Ryszard Bogucki, uniewinniony prawomocnie od zarzutu nakłaniania do zabójstwa gen. Marka Papały, ma otrzymać 1,1 mln zł zadośćuczynienia za niesłuszne aresztowanie w zawiązku z tą sprawą – poinformował rzecznik katowickiego sądu Jacek Krawczyk. Prawnicy reprezentujący Boguckiego, którzy żądali prawie 22,5 mln zł, rozważają apelację.

Wniosek o zasądzenie od Skarbu Państwa takiej kwoty trafił do sądu w marcu br. Chodziło o 9 mln zł zadośćuczynienia “za krzywdy związane z zastosowaniem niewątpliwie niesłusznego tymczasowego aresztowania mającego charakter wydobywczy, w warunkach najsurowszego rygoru wynikającego z zakwalifikowania Ryszarda Boguckiego do kategorii tzw. osadzonych niebezpiecznych, trwającego nieprzerwanie przez okres 9 lat i 5 miesięcy”. Druga część wniosku dotyczyła 13,5 mln zł odszkodowania w związku z utratą kontroli nad majątkiem spółki, której Bogucki był udziałowcem.

- Sąd uwzględnił nasz wniosek jedynie w części dotyczącej zadośćuczynienia. Nie znalazł podstaw do wypłaty odszkodowania – powiedział jeden z adwokatów reprezentujących Boguckiego Marcin Prasałek. Zauważył, że zasądzona kwota jest znacznie niższa od oczekiwań, dlatego bardzo prawdopodobne, że zostanie złożona apelacja.

Sędzia Krawczyk dodał, że zapowiedź apelacji złożył nie tylko pełnomocnik wnioskodawcy, ale też prokuratura. Składając wniosek o zadośćuczynienie prawnicy Boguckiego przypomnieli, że sprawa zabójstwa gen. Papały od lat jest przedmiotem zainteresowania opinii publicznej. Wyrazili przekonanie, że wiele wypowiedzi na temat ich klienta naruszało zasadę domniemania niewinności, a doznane przez niego w ten sposób krzywdy są nie do naprawienia.

- Przyznanie Ryszardowi Boguckiemu zadośćuczynienia i odszkodowania w żądanej przez niego wysokości zostanie zauważone społecznie i wywoła konieczną dyskusję nad kondycją polskiego wymiaru sprawiedliwości, odpowiedzialnością funkcjonariuszy publicznych, podejmujących decyzje i działania kluczowe dla losu poszczególnych jednostek, jest też jedynym racjonalnym działaniem, mogącym wywołać refleksję polskich władz nad koniecznością głębokich zmian w polskim porządku prawnym – ocenili pełnomocnicy.

W 2009 r. śledczy skierowali do sądu akt oskarżenia przeciwko Andrzejowi Z. “Słowikowi” i Ryszardowi Boguckiemu, zarzucając im m.in. nakłanianie do zabójstwa komendanta głównego policji Marka Papały, zastrzelonego w Warszawie 25 czerwca 1998 r. W lipcu 2013 r. warszawski sąd uniewinnił Boguckiego i “Słowika” od tych zarzutów. Sąd krytycznie ocenił wiele działań organów ścigania w sprawie, a dowody uznał za “kruche”. Wyrok ten jest już prawomocny.

W połowie maja br. o zabójstwo Papały łódzka prokuratura oskarżyła Igora M., ps. Patyk. Według prokuratury to on zastrzelił Papałę w trakcie próby kradzieży jego auta, a b. szef policji był przypadkową ofiarą złodziei samochodów. Akt oskarżenia, sporządzony po ponad pięciu latach śledztwa, trafił do Sądu Okręgowego w Warszawie.

Bogucki odsiaduje wyrok skazujący go na 25 lat więzienia za zabójstwo w 1999 r. szefa gangu pruszkowskiego Andrzeja K. “Pershinga”. Taką karę wymierzył mu w 2003 r. Sąd Okręgowy w Nowym Sączu. Ryszard Bogucki, w latach 90. był znanym na Śląsku przedsiębiorcą zajmującym się handlem samochodami. W 2001 r. zatrzymano go w Meksyku, który wydał go Polsce.
Żródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

Biznesmen Marek Falenta miał wręczyć łapówkę, w zamian za zwolnienie lekarskie, które usprawiedliwiło jego obecność podczas czynności procesowych. Warszawska Prokuratura Okręgowa postawiła mu dziś zarzuty w tej sprawie. Prokurator zarzuca Markowi Falencie, że wręczył biegłemu lekarzowi łapówkę w wysokości 500 złotych w zamian za nienależne zwolnienie lekarskie – wyjaśnia rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, Przemysław Nowak. Dodał, że przesłuchany przyznał się do zarzutów i złożył obszerne wyjaśnienia, które pokrywały się z ustaleniami prokuratorów.

Biznesmena zwolniono i zastosowano wobec niego dozór policji. Prokurator przedstawił też zarzut biegłemu lekarzowi, Piotrowi Z. Miał on przyjąć korzyść majątkową i wystawić fałszywe zaświadczenie lekarskie. Piotr Z. nie przyznaje się do zarzutu. Prokurator zastosował wobec niego dozór policji i zawiesił w obowiązkach biegłego. Przemysław Nowak wyjaśnia, że w tej sprawie zatrzymano trzy osoby. Prokuratura Okręgowa w Warszawie od początku maja prowadzi postępowanie w sprawie przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy policji. Sprawa “lewego” zwolnienia jest jednym z wątków tego postępowania.
Żródło info i foto: Dziennik.pl

Comments Brak komentarzy »

Żywe bakterie wąglika zostały znalezione w próbce wysłanej do Australii z tej samej bazy, z której wcześniej pomyłkowo przesłano niebezpieczne organizmy do cywilnych ośrodków badawczych w USA, a także do bazy w Korei Południowej – podano w piątek.

O niebezpiecznej przesyłce poinformował agencję Reutera przedstawiciel Pentagonu, który zastrzegł swoją anonimowość. Zaznaczył, że bakterie wąglika miały być nieaktywne, jednak przez pomyłkę wysłano żywe organizmy. Sprawa wyszła na jaw podczas śledztwa prowadzonego przez Centrum Zwalczania i Prewencji Chorób (CDC) w amerykańskiej bazie wojskowej w stanie Utah, której laboratorium omyłkowo wysłało bakterie.

W tym tygodniu armia USA poinformowała, że 22 amerykańskich wojskowych mogło być narażonych na działanie bakterii wąglika podczas szkolenia w bazie lotniczej USA w Korei Południowej. Alarm został podniesiony, gdy okazało się, że bakterie wykorzystywane podczas szkolenia w bazie Osan w Korei Południowej mogły być aktywne. Amerykańska armia zapewniła, że nie ma zagrożenia dla ludności, gdyż badana próbka bakterii była wykorzystana w “środowisku laboratoryjnym”, w “autonomicznej części bazy”.

Również w przypadku wysyłki do Australii Amerykanie zapewniają, że nie ma informacji, iż mogło dojść do zakażenia, a próbka bakterii nie stanowi zagrożenia dla społeczeństwa. Blisko rok temu CDC podało, że 84 pracowników trzech laboratoriów państwowych w Atlancie mogło być narażonych na kontakt z bakterią wąglika. Doszło tam do naruszenia procedur bezpieczeństwa. Wszystkim zagrożonym prewencyjnie podano wówczas antybiotyki.

Wąglik to groźna, zwykle śmiertelna choroba zakaźna zwierząt domowych. Przenosi się na człowieka i może doprowadzić do zakażeń skóry, przewodu pokarmowego i płuc, a następnie śmierci. Bakterie wąglika mogą być wykorzystane jako broń biologiczna i są uważane za jedno z najpoważniejszych zagrożeń bioterrorystycznych.

Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/swiat/news-usa-zywe-bakterie-waglika-wyslane-do-australii,nId,1827331#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chromeŻródło info i foto: pOmponik.pl

Comments Brak komentarzy »

Policjanci z Tarnowa wspólnie z funkcjonariuszami Izby Celnej zabezpieczyli blisko 5 tysięcy sztuk nielegalnych leków. W związku ze sprawą zatrzymanych zostało dwoje mieszkańców Podkarpacia – 38-letnia kobieta i jej znajomy 26-latek. Obydwoje usłyszeli zarzuty.

To była sprawnie przeprowadzona akcja. W poniedziałkowe popołudnie tarnowscy policjanci wraz z funkcjonariuszami Izby Celnej, w ramach prowadzonej na terenie całego kraju akcji, zatrzymali w rejonie zjazdu z autostrady A4 na ul. Wilczej w Tarnowie samochód, którym poruszała się para znajomych z Podkarpacia. W bagażniku prowadzonego przez 26-latka rovera została ujawniona turystyczna torba, wypełniona zaadresowanymi kopertami, zawierającymi niedozwolone farmaceutyki. Łącznie policjanci zabezpieczyli 4860 sztuk zabronionego w naszym kraju specyfiku na odchudzanie.

Jak ustalono, zakazane na polskim rynku środki oferowane były za pośrednictwem Internetu i sprzedawane osobom z terenu całego kraju. Sprzedająca je 38-latka oraz 26-latek zostali zatrzymani. Obydwoje usłyszeli zarzuty przechowywania w celu wprowadzenia do obrotu produktów leczniczych, nie posiadając pozwolenia na dopuszczenie ich do obrotu. Grozi za to kara pozbawiania wolności do 2 lat.

Tarnowska prokuratura, do której młodzi ludzie zostali doprowadzeni przez policjantów, zastosowała wobec nich dozór oraz zakaz opuszczania kraju. Sprawa ma charakter rozwojowy, policjanci ustalają m.in. jak długo trwał nielegalny proceder i źródło pochodzenia niedozwolonych medykamentów.
Żródło info i foto: Policja.pl

Comments Brak komentarzy »

​8 lat więzienia grozi byłemu prokuratorowi wojskowemu, który w Gdyni został ujęty przez policję. Mężczyzna usłyszał dziś zarzut korupcyjny. Został zatrzymany na gorącym uczynku. 45-letni były prokurator wojskowy jest podejrzany o powoływanie się na wpływy w prokuraturze. W zamian za pieniądze chciał załatwić swojemu znajomemu pomoc w toczącej się przeciwko niemu sprawie.

Chodziło o zmniejszenie wysokości grzywny, którą zapłacić musiał mężczyzna. Funkcjonariusze z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku zajmujący się zwalczaniem korupcji, od kilku miesięcy pracowali nad wyjaśnieniem sprawy płatnej protekcji, o którą podejrzewali byłego prokuratora wojskowego. Mężczyzna przekonywał swojego znajomego, że w zamian za 4 tys. złotych załatwi mu znaczne obniżenie kary grzywny – mówi Michał Sienkiewicz z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku.

Dodaje, że mężczyzna został zatrzymany na gorącym uczynku, tuż po fakcie przekazania pieniędzy.
Wniosku o tymczasowy areszt dla byłego prokuratura nie było. Zastosowano wobec niego poręczenie majątkowe.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »