Archiwum na September, 2015

Policjanci z Centralnego Biura Śledczego Policji w Poznaniu i poznańska prokuratura publikują zdjęcia podejrzanych o seksualne wykorzystanie nieletnich. Prosi o kontakt tych rodziców, których dzieci mogły paść ofiarą pedofilów. Poznańska prokuratura wraz z policjantami CBŚP prowadzą śledztwo w sprawie przestępstw popełnionych przeciwko wolności seksualnej dzieci. Poszukują świadków i pokrzywdzonych. Dlatego publikują zdjęcia pamięciowe mężczyzn, podejrzanych o seksualnie wykorzystywanie nieletnich.

O kontakt proszone są osoby, które od początku roku 2012 do kwietnia 2015, były świadkami zdarzeń mających miejsce w okolicach miejscowości Boża Wola, las Dębinka w Bożej Woli, Kazuń, Skierdy i Rajszew, Nowy Dwór Mazowiecki, okolic Parku Drwęskich w Poznaniu, centrum handlowego Stary Browar w Poznaniu oraz dawnego Dworca PKS w Poznaniu.

Policja prosi też o kontakt rodziców, którzy w korespondencji internetowej swoich dzieci widzieli zdjęcia tych mężczyzn lub przeczytali, że umawiają się one z kimś w wyżej wymienionych miejscach. Wszystkie osoby, które posiadają informacje mające związek z niniejszym postępowaniem proszone są o kontakt z CBŚP Zarząd w Poznaniu pod nr telefonu 61 84 15 450 w godz. od 8.00 do 15.00 lub całą dobę pod nr tel. 997 w całym kraju z podaniem prokuratury prowadzącej postępowanie oraz jednostki policji.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Islamscy terroryści przedostający się do Europy, udając uchodźców? – wcale nie tego najbardziej obawia się Norwegia. Według norweskiej policji bezpieczeństwa narodowego (PTS) dużo groźniejsza jest możliwość aktywizacji na fali kryzysu związanego z imigrantami skrajnej prawicy zdolnej do przemocy. W kraju nadal pamięta się o atakach jednego z takich radykałów, Andersa Breivika. “Ubiegające się o azyl osoby powiązane z radykalnym islamem nie są główną obawą PST w krótkiej perspektywie” – podano w oświadczeniu, które cytował serwis The Local. “Rosnący napływ uchodźców do Norwegii może przede wszystkim mieć negatywne konsekwencje związane zagrożeniem ze strony skrajnie prawicowych środowisk” – oceniało dalej PTS, dodając, że “ważnym mobilizującym czynnikiem” skrajnych prawicowców jest właśnie wrogość wobec imigrantów.

Norweskie służby, jak dodaje z kolei agencja Reuters, obawiać się także mają napięć miedzy grupami skrajnej lewicy i radykałami z prawicy właśnie na tle kryzys imigracyjnego, z którym zmaga się Europa. Norwegia, która nie jest członkiem Unii Europejskiej, ale należy do strefy Schengen, ma przyjąć w tym roku – jak przypomina Reuters – 16-20 tys. uchodźców.

Ataki, których Norwegia nie zapomni

W lipcu 2011 r. prawicowy ekstremista Anders Behring Breivik dokonał zamachów w Oslo i na pobliskiej wyspie Utoya, na której trwał zjazd młodzieżówki Partii Pracy. Jest on odpowiedzialny za śmierć w sumie 77 osób. Zamachowiec twierdził, że chciał w ten sposób powstrzymać islamizację Europy. Za ataki został skazany na 21 lat więzienia z możliwością przedłużenia tego wyroku. W zeszłym roku służby więzienne alarmowały, że Breivik mógł zza krat próbować budować siatkę terrorystyczną, korespondując z oddanymi jego idei fanatykami (czytaj więcej). Wstrzymano wówczas na pewien czas zamachowcy możliwość wysyłania listów.

Europejski kryzys

Według planu Komisji Europejskiej kraje unijne powinny rozlokować na swoich terytoriach w sumie 160 tys. uchodźców. Jednak według Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), której dane przytaczał PAP, w tym roku o azyl w krajach UE może się ubiegać aż milion osób.
Żródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

Poszukiwany od pięciu lat Jarosław S. ps. “Filozof” został zatrzymany we Francji dzięki policjantom CBŚP. Mężczyzna jest podejrzany o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą zajmującą się m.in. przemytem ludzi, produkcją i handlem narkotykami oraz nielegalną sprzedażą podrabianego alkoholu.

Kilka dni temu, na terenie Francji, francuscy policjanci zatrzymali Jarosława S., “ps. Filozof”. (57 l.). Właśnie wychodził z domu, w którym mieszkał. Był kompletnie zaskoczony. Nie przypuszczał, że po tylu latach skutecznego ukrywania się, zostanie kiedykolwiek odnaleziony i schwytany. To efekt intensywnej i skutecznej pracy “Łowców Cieni” – funkcjonariuszy tzw. Wydziału Pościgowego Centralnego Biura Śledczego Policji.

Mężczyzna był od pięciu lat poszukiwany przez sądy w Lublinie i Białymstoku, które zarzucają mu kierowanie w latach 2003 – 2009 zorganizowaną grupą przestępczą. Dowodzona przez niego szajka zajmowała się każdym rodzajem przestępczości: kryminalną, narkotykową i ekonomiczną. Jak wynika z ustaleń śledczych, poszukiwany organizował przemyt ludzi i wprowadzał do obiegu ponad 325 litrów przerobionego alkoholu etylowego bez akcyzy. Grupa nie gardziła także pieniędzmi uzyskiwanymi z uprawy, produkcji i handlu marihuaną, amfetaminą i haszyszem. “Filozofowi” zarzuca się również posiadanie bez zezwolenia rewolwerów, karabinka automatycznego AKS, amunicji do tej broni oraz granatów.

Teraz “Filozof”oczekuje we Francji na przekazanie polskim organom ścigania.
Żródło info i foto: Policja.pl

Comments Brak komentarzy »

Na wniosek prokuratury wrocławski sąd aresztował na trzy miesiące lekarza podejrzanego o wypisywanie fałszywych recept i wyłudzenie na ich podstawie leków o wartości przynajmniej 135 tys. zł. Podejrzany sam wykupował refundowane leki i potem je odsprzedawał. Jak powiedziała w środę PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu Małgorzata Kalus, lekarz usłyszał zarzut z art. 286 kk, czyli doprowadzenie NFZ do niekorzystnego rozporządzenia mieniem znacznej wartości i grozi mu za to oszustwo do 8 lat więzienia.

Rzecznik wyjaśniła, że prowadzący we Wrocławiu prywatną praktykę lekarz-obcokrajowiec wypisywał recepty na objęty refundacją NFZ lek onkologiczny, wykorzystując dane osobowe swoich pacjentów, a następnie sam recepty te realizował w aptekach na terenie Wrocławia.

“Przyznał się, że kupił w ten sposób ponad 40 opakowań leków. Bez refundacji jedno opakowanie kosztuje ponad 4 tys. zł, ale na receptę płaci się za nie 3,5 zł. Leki podejrzany odsprzedawał następnie nieustalonej jeszcze osobie za kwotę nie mniejszą niż 500 zł za opakowanie. Dlatego prokuratura wnioskowała o areszt, ponieważ zachodzi obawa matactwa” – powiedziała Klaus.
Żródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Proces Marka Haslika, znachora z Nowego Sącza, formalnie się dzisiaj nie rozpoczął i został przełożony na 30 października. W sądzie zjawiło się kilkudziesięciu zwolenników i byłych pacjentów znachora. Marek Haslik i rodzice Magdy z Brzeznej zagłodzili 6-miesięczną dziewczynkę 1,5 roku temu. Według śledczych winę za to ponoszą zarówno rodzice, jak i znachor. Prokuratura oskarżyła ojca i matkę o znęcanie się nad dzieckiem ze szczególnym okrucieństwem, a znachora o sprawstwo kierownicze. Mężczyzna doradzał rodzicom stosowanie leczniczych głodówek, które miały uzdrowić dziewczynkę.

Zwolennicy Haslika nie chcieli rozmawiać z dziennikarzami.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Comments Brak komentarzy »

Miała pół roku, gdy zmarła. Sekcja wykazała, że powodem były niedożywienie i zaniedbanie. W środę na ławie oskarżonych zasiądą rodzice Madzi, oskarżeni o znęcanie się nad dzieckiem ze szczególnym okrucieństwem oraz znachor Marek Haslik. To właśnie porady pseudolekarza miały doprowadzić do zagłodzenia niemowlęcia. Proces rodziców i znachora będzie niejawny. Tak postanowił pod koniec maja nowosądecki sąd, zastrzegając, że jawny będzie wyrok. Obrońcy Marka Haslika domagają się ponownego przesłuchania ponad 250 świadków. Decyzja w tej sprawie ma zapaść podczas pierwszej rozprawy w tym procesie.

Nie wiadomo też, czy na rozprawie znachor się zjawi. Ze względu na utajnienie procesu sąd nie ujawnia opinii biegłych kardiologów i nie wiadomo czy stan zdrowia Haslika pozwala na jego udział w procesie.

Oskarżony o “sprawstwo kierownicze”

Uzdrowiciel jest oskarżony o “sprawstwo kierownicze”, ponieważ to jego pseudo-lekarskie porady miały doprowadzić do śmierci dziewczynki. Haslik odpowie za narażenie dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i w konsekwencji jego zgon oraz za świadczenie usług medycznych bez uprawnień. Pod koniec czerwca ubiegłego roku sąd zgodził się na podanie danych znachora do publicznej wiadomości. Mężczyźnie grozi do 5 lat więzienia. W śledztwie nie przyznał się do zarzutów i odmówił składania wyjaśnień. Matka dziewczynki przyznała, że w leczeniu córki razem z mężem korzystali z jego usług. Jej wersję potwierdził także ojciec dziecka. Akt oskarżenia w sprawie zagłodzonej dziewczynki, wpłynął do nowosądeckiego sądu na początku kwietnia tego roku.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »

Pierwszy od 70 lat wyrok śmierci na kobiecie wykonano w stanie Georgia w USA. Egzekucji dokonano w więzieniu w mieście Jackson. Nie pomogły nawet papieskie apele – kilka dni temu Franciszek przemawiał w amerykańskim Kongresie. Głowa Kościoła apelowała, by Stany Zjednoczone wycofały się z handlu bronią i zakazały kary śmierci. 47-letnia Kelly Gissendaner zmarła poprzez wstrzyknięcie trucizny. Kobietę skazano na wyrok śmierci za namówienie swojego kochanka do porwania i zabicia męża w 1997 roku. Wyrok miał być wykonany pierwotnie w lutym tego roku, jednak przełożono go z powodu ataku ostrej zimy.

Papież apelował o zniesienie kary śmierci

Papież Franciszek w wystąpieniu przed połączonymi izbami Kongresu Stanów Zjednoczonych zaapelował w czwartek o globalne zniesienie kary śmierci. Zapewnił, że popiera starania podejmowane przez amerykańskich biskupów. Franciszek mówił o obowiązku ochrony życia na każdym etapie jego rozwoju.

„Każde życie jest święte”

– Przekonanie to sprawiło, że od początku mojej posługi wspieram na różnych szczeblach globalne zniesienie kary śmierci. Jestem przekonany, że to jest najlepsza droga, ponieważ skoro każde życie jest święte, każda osoba obdarzona jest niezbywalną godnością, a społeczeństwo może jedynie skorzystać na rehabilitacji tych, którzy zostali skazani za przestępstwa – oświadczył papież.

Następnie przypomniał: – Ostatnio moi bracia biskupi, tu, w Stanach Zjednoczonych ponowili swój apel o zniesienie kary śmierci. Następnie podkreślił: – Nie tylko ich popieram, ale udzielam też poparcia tym wszystkim, którzy przekonani są o tym, iż sprawiedliwa i niezbędna kara nie może wykluczać nigdy wymiaru nadziei i celu rehabilitacji.
Żródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

Przed sądem w Poznaniu stanęła właśnie szajka, która zamordowała i zabetonowała pod podłogą Mariusza O. (†61 l.) – prezesa firmy komputerowej.

Pod koniec czerwca 2014 roku rodzina biznesmena zaalarmowała policję o jego zaginięciu. Nie było jednak mowy o porwaniu, bowiem mężczyzna z własnej woli zjawił się w podpoznańskim Kórniku, w mieszkaniu Tomasza (†62 l.). Mieli omawiać interesy, jednak gdy z wspólnego biznesu nic nie wyszło, w głowie bandziora zrodził się szatański plan, którego efektem było zabójstwo biznesmena.

On jednak za nie nie odpowie: podczas zatrzymania popełnił samobójstwo. – Ukrył się przed funkcjonariuszami policji w specjalnej skrytce w swoim domu w Kórniku i się postrzelił. Przewieziono go do szpitala, następnego dnia zmarł w wyniku odniesionych obrażeń – mówiła Magdalena Mazur-Prus z poznańskiej prokuratury okręgowej. Tomasz K. miał jednak wspólników, którzy teraz próbują się wyłgać od odpowiedzialności, zrzucając winę na zmarłego. Arletta K., Roman K. oraz Wojciech T. odpowiadają za zabójstwo, pozbawienie wolności Mariusza O. i przywłaszczenie jego samochodu.

Od początku mieli spore problemy z ustaleniem jednej wersji wydarzeń. – Zobaczyłem szwagra z bronią. Zaczął celować w moje kolano i grozić. Miałem mu pomóc z tym „śmieciem” – tłumaczył w sądzie Roman K., który zdaniem śledczych pomagał w zacieraniu śladów i zabetonowaniu zwłok Mariusza O. Pojechał nawet do marketu budowlanego, w którym kupił cement i inne materiały. Sam K. przyznaje się tylko do odprowadzenia samochodu biznesmena do Poznania i przywiezienia worków z cementem…

Podejrzewany o zabójstwo zatrzymany
Żródło info i foto: Fakt.pl

Comments Brak komentarzy »

W Sudanie Południowym powstały “obozy gwałtu”. Żołnierze oraz pomagające im milicje porywają kobiety, by wykorzystywać je jako seksualne niewolnice. 30-letnia Nyabena, matka pięciorga dzieci, została pojmana w swej wiosce nieopodal Bentiu, stolicy roponośnego stanu Unity na północy kraju. Od ponad półtora roku trwa tam brutalna wojna domowa między poplecznikami prezydenta Salvy Kiira i byłego wiceprezydenta Rieka Machara. Zbrojni watażkowie przyszli do wioski w kwietniu. Mężczyzn i chłopców zastrzelili. Domy zrabowali i zrównali z ziemią. Blisko 40 kobietom i dziewczynkom kazano maszerować do Kotongu, twierdzy majora-generała Matthewa Puljanga, dowódcy plemiennej bojówki Bul-Nuer walczącej u boku sił rządowych przeciw innym Nuerom.

Nyabena płakała, gdy rozdzielano ją z dziećmi. W obozie za dnia kazano jej pracować – musiała przenosić zrabowaną żywność i inne dobra, czerpać wodę, pleć grządki. Była pilnie strzeżona. W nocy przywiązywano ją do słupa. Każdy z mężczyzn mógł ją odwiązać i zgwałcić. Jednej nocy przychodziło nawet czterech.

Kobiety, które się opierały lub nie chciały pracować, znikały bez śladu. Taki los spotkał dziesięć towarzyszek Nyabeny.

Reporterzy AFP wysłuchali w bazie ONZ w Bentiu dziesiątek takich opowieści. Niektórym kobietom udało się zbiec; inne wypuścili sami oprawcy, gdy uznali, że są zbyt poranione i wychudzone.

“Porwania kobiet i dziewczynek, by czynić z nich seksualne niewolnice – niektóre są trzymane w niewoli bezterminowo wraz z setkami innych w ukrytych obozach gwałtu – to niepokojący nowy aspekt konfliktu w Sudanie Południowym, który trwa już 21 miesięcy. Zbrodnie wojenne i naruszenia praw człowieka są tam już dobrze udokumentowane” – czytamy w raporcie AFP.

O porwaniach w tym kraju mówi się mniej niż w przypadku Nigerii, gdzie uwagę świata przykuły dziewczynki uprowadzone z internatu w Chibok przez dżihadystów Boko Haram w kwietniu 2014 r. Tymczasem cytowany przez AFP wojskowy ocenia, że podczas trwającej od kwietnia do lipca ofensywy sił rządowych w Unity porwano “tysiące kobiet”.

O bestialstwach, jakich dopuszczali się podczas tej akcji żołnierze, donosili już w zeszłym miesiącu eksperci ONZ. “Taka intensywność i brutalność przemocy wobec cywili była dotąd niespotykana. W niezwykle gwałtownym konflikcie osoby cywilne są celem dla każdej ze stron” – głosił dokument ekspertów dla Rady Bezpieczeństwa ONZ. Wspominał o stosowanej przez rządową armię taktyce spalonej ziemi – doszczętnym niszczeniu wiosek, tropieniu ludzi, którzy skryli się na bagnach, gwałtach na kobietach i dzieciach, paleniu mieszkańców żywcem w ich domach. Wcześniej obrońcy praw człowieka alarmowali także o okrucieństwach rebeliantów.

Al-Dżazira zapytała niedawno rzecznika rządu w Dżubie o oskarżenia pod adresem żołnierzy. Odparł, że “dochodzenia są w toku”, ale przestrzegł, by nie wierzyć w “kampanię oszczerstw” mówiących o masowych gwałtach.

W sierpniu pod naciskiem międzynarodowej społeczności walczące strony podpisały porozumienie pokojowe przewidujące m.in. przerwanie walk. Jednak rozejm jest łamany. Na niesnaski polityczne, które stanowiły bezpośrednią przyczynę konfliktu, nakładają się podziały etniczne: większość Nuerów popiera Machara, większość Dinków – Kiira. Walki wypędziły z domów ok. 2,3 mln spośród ponad 11 mln mieszkańców Sudanu Południowego. Zabitych przestano liczyć, jest ich co najmniej kilkadziesiąt tysięcy. Spustoszony dziś kraj jeszcze przed wojną należał do najbiedniejszych na świecie.
Żródło info i foto: Wyborcza.pl

Comments Brak komentarzy »

Były minister spraw wewnętrznych i administracji w Krzysztof J. z SLD jest podejrzany o korupcję. Według katowickiej prokuratury od jednej z katowickich firm miał przyjąć 140 tys. zł w zamian za pośredniczenie w kontakcie z przedstawicielami organów skarbowych. Zdaniem śledczych J. przyjmował korzyści majątkowe w latach 2004-2005, kiedy był posłem SLD – poinformowało Radio Zet.

- Zarzuty wobec J. dotyczą lat 2004-2005. Jest on podejrzany o to, że pełniąc funkcję publiczną jako poseł na Sejm przyjął korzyść majątkową od jednej z katowickich firm w zamian za pośrednictwo w skontaktowaniu jej przedstawicieli z osobami pełniącymi funkcje publiczne w organach skarbowych – powiedział prok. Goławski.

- Chodziło o to, by mieć wpływ na kontrole skarbowe i uzyskać umorzenia zobowiązań podatkowych – dodał rzecznik. Według prokuratury J. miał przyjąć 140 tys. zł łapówki w 13 ratach.

Poza Krzysztofem J. zarzuty w tej sprawie usłyszały dwie inne osoby – kobieta pełniąca wówczas funkcję wiceszefowej Izby Skarbowej w Katowicach (podejrzana o przyjęcie korzyści majątkowej) oraz przedstawiciel katowickiej firmy, który miał wręczać łapówki. Prokuratura nie ujawnia, czy podejrzani przyznają się do winy. Mogłoby to zakłócić dalszy bieg postępowania – mówi jeden z katowickich śledczych. Podejrzanym może grozić kara do ośmiu lat pozbawienia wolności.
Żródło info i foto: Newsweek.pl

Comments Brak komentarzy »