Archiwum na November, 2015

Ponad 200 funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego Policji wzięło udział w realizacji wymierzonej przeciwko grupie przestępczej, zajmującej się wprowadzaniem do obrotu środków zastępczych, tzw. dopalaczy. 10 osób usłyszało zarzuty działania w zorganizowanej grupie przestępczej, prania pieniędzy oraz sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób. Funkcjonariusze zabezpieczyli ok. 9000 sztuk gotowych do sprzedaży „dopalaczy” oraz gotówkę – ponad 200 tys. zł. W prowadzonym w tej sprawie śledztwie zabezpieczonych zostało w sumie blisko 40 kg środków zastępczych, a także ponad 10 500 000 zł.

25 listopada 2015 roku na terenie województw łódzkiego, podkarpackiego oraz dolnośląskiego ponad 200 funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego Policji przeprowadziło kilkadziesiąt przeszukań pomieszczeń mieszkalnych, magazynowych, miejsc prowadzenia działalności gospodarczej oraz obiektów handlowych wykorzystywanych do wprowadzania do obrotu środków zastępczych. Przy wsparciu 150 pracowników Głównego Inspektora Sanitarnego, policjanci przeprowadzili ponad 70 kontroli administracyjnych sklepów należących do grupy przestępczej. W ramach tych działań zabezpieczonych zostało ok. 9000 sztuk „dopalaczy” przygotowanych do sprzedaży oraz gotówkę – ponad 200 000 zł.

Początek sprawy miał miejsce w 2013 roku. Policjanci rzeszowskiego Zarządu CBŚP ustalili, że na terenie Polski działa zorganizowana grupa przestępcza, której członkowie za pośrednictwem sklepów oraz stron internetowych wprowadzali do obrotu środki zastępcze, tzw. „dopalacze”, osiągając z tego tytułu gigantyczne zyski.

Funkcjonariusze ustalili, że działalność prowadzona była pod szyldem legalnie działających firm, najczęściej spółek z ograniczoną odpowiedzialnością, natomiast środki zastępcze wprowadzane były do obrotu jako legalny asortyment, m.in. afrodyzjaki, wyroby kolekcjonerskie, środki piorące i czyszczące. Tego rodzaju kamuflaż służyć miał do stworzenia otoczki legalnej działalności, a także utrudnić działania służb odpowiedzialnych za zwalczanie tego procederu. W dyspozycji członków grupy znajdowało się kilkadziesiąt podmiotów gospodarczych, które wykorzystywane były do opisanej działalności. Kontrole administracyjne prowadzone regularnie przez pracowników sanitarnych, a także decyzje administracyjne o zakazie prowadzenia określonej działalności były bezskuteczne, ponieważ w miejsce podmiotu gospodarczego objętego zakazem wprowadzana była kolejna firma, prowadząca taką samą działalność. Sklepy celowo były sytuowane w rejonie szkół, ponieważ głównym odbiorcą „dopalaczy” jest najczęściej młodzież.

Dzięki skutecznej pracy funkcjonariuszy CBŚP w sprawie wszczęte zostały dwa śledztwa nadzorowane przez Prokuratury Okręgowe w Sieradzu oraz Piotrkowie Trybunalskim.

Współpracując z Głównym Inspektorem Sanitarnym, funkcjonariusze ustalili listę setek przypadków poważnych zatruć oraz zgonów, które miały miejsce na terenie Polski w wyniku zażycia „dopalaczy”. Analiza materiałów wykazała, że część z nich spowodowana była zażyciem środków oferowanych przez rozpracowywaną grupę przestępczą. Badania przeprowadzone przez biegłych z zakresu toksykologii i medycyny sądowej wykazały, że „dopalacze” rozprowadzane przez tą grupę stanowią bezpośrednie niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia wielu osób.

W trakcie śledztw zgromadzono także materiały świadczące o tym, że członkowie grupy zalegalizowali co najmniej 80 000 000 zł, które uzyskali w wyniku przestępczej działalności. Wobec jednego z zatrzymanych sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu na okres 3 miesięcy wobec pozostałych zastosowane zostały środki zapobiegawcze w postaci poręczenia majątkowego, policyjnego dozoru oraz zakazu opuszczania kraju.

Dotychczas w obu śledztwach zabezpieczono łącznie blisko 40 kg środków zastępczych przeznaczonych do konfekcjonowania i dalszej sprzedaży, a także pieniądze – ponad 10 500 000 zł. Sprawa ma charakter rozwojowy. Śledztwa są nadzorowane przez Prokuraturę Okręgową w Piotrkowie Trybunalskim oraz Prokuraturę Okręgową w Sieradzu.
Żródło info i foto: Policja.pl

Comments Brak komentarzy »

W lipcu 2014 r. w jednym z mieszkań znaleziono rozkładające się zwłoki 39-letniego mężczyzny. Jak się okazało, udusili go dwaj znajomi z powodu zazdrości o kobietę. 30 listopada sąd uznał obu sprawców winnymi zabójstwa. 20 lipca 2014 r. dyżurny Komendy Miejskiej Policji w Lesznie odebrał telefon od mężczyzny, przyznającego się w rozmowie do zabójstwa swojego znajomego. Wysłany do wskazanego mieszkania patrol policji stwierdzili na miejscu charakterystyczny zapach rozkładającego się ciała. W przyległym do mieszkania pomieszczeniu gospodarczym policjanci znaleźli zwłoki ludzkie w daleko posuniętym rozkładzie.

Na miejscu zatrzymano cztery dorosłe osoby znajdujące się wówczas w mieszkaniu: 28-latka i jego matkę, 37-latka oraz 28-letnią główną najemczyni mieszkania. Wszyscy byli pod wpływem alkoholu. Po dwóch dniach zarzut zabójstwa postawiono dwóm mężczyznom. Obaj przyznali się do uduszenia swojego znajomego w trakcie spotkania zakrapianego alkoholem kilka dni wcześniej.

- Ich motywem była prawdopodobnie zazdrość o kobietę, najemczynię mieszkania, w którym doszło do zbrodni – wyjaśniała w lipcu 2014 r. Monika Żymełka, oficer prasowy leszczyńskiej policji.

W wyniku przeprowadzonego śledztwa okazało się, że to 38-letni dziś Arkadiusz Sz. udusił mężczyznę w czasie, gdy 30-letni Sylwester C. go przytrzymywał. 30 listopada sąd wydał wyrok w tej głośnej sprawie. Obaj mężczyźni zostali uznani winnymi zabójstwa. Arkadiusz Sz. został skazany na 15, a Sylwester C. na 10 lat więzienia. Wyrok nie jest prawomocny.
Żródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

Wielkopolska policja zatrzymała mężczyznę, który półtora tygodnia temu w wielkopolskim Kórniku napadł kobietę. Mężczyzna zaatakował ją nożem i ukradł torebkę. Zatrzymany mężczyzna ma 21 lat, jest mieszkańcem Kórnika. W tej chwili przesłuchują go policjanci. Najprawdopodobniej usłyszy zarzut usiłowania zabójstwa. Do napadu doszło wieczorem 20 listopada na ulicy Wojska Polskiego. Mężczyzna zadał kobiecie kilka ciosów nożem. Zaatakowana kobieta ma bardzo ciężkie obrażenia. Przeszła kilkanaście zabiegów. Ma rany twarzy. Wizerunek mężczyzny zarejestrowała kamera monitoringu. Policja opublikowała zdjęcie napastnika i prosiła o kontakt osoby, które mogły widzieć złodzieja.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Jan Bury usłyszy dziś zarzuty w sprawie ustawiania konkursów w Najwyższej Izbie Kontroli – podało Radio Zet. Jan Bury miał wpływać zarówno na Krzysztofa Kwiatkowskiego, jak i poprzedniego szefa NIK, Jacka Jezierskiego w sprawie obsady stanowisk Izby. Ponadto Bury miał zabiegać o określone wyniki kontroli NIK na Podkarpaciu. Prokuratura na razie nie chce odnieść się do tych doniesień. Prok. Tomasz Tadla powiedział PAP, że informacje na ten temat mają zostać przekazane wczesnym popołudniem w poniedziałek.

Przypomnijmy, że w czwartek, 19 listopada, Prokuratura Apelacyjna w Katowicach postawiła Buremu sześć zarzutów dotyczących m.in. przyjmowania wysokich łapówek za wpływanie na działanie różnych instytucji państwowych. Chodzi o ponad 900 tys. zł. Może za to grozić kara do 12 lat więzienia. Sąd zdecydował, że choć istnieje wysokie prawdopodobieństwo, iż Bury popełnił zarzucane mu czyny, nie ma potrzeby sięgania po środek zapobiegawczy w postaci aresztu.

Zwolniony przez sąd Bury oświadczył w rozmowie z dziennikarzami, że jest niewinny. Zapewnił, że stawi się na każde wezwanie prokuratury i sądu, by złożyć stosowne wyjaśnienia.
Żródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

TOPR i policja poszukują 25-letniego turysty, który od trzech dni nie dał znaku życia. Ostatni raz był widziany w Dolinie Roztoki. Mężczyzna w piątek rano (27.11) wyszedł ze schroniska w Dolinie Roztoki. Jak mówią Radiu ZET ratownicy, nie miał odpowiedniego sprzętu, by wybrać się w wyższe partie Tatr. 25-latek może być w górach, ale równie dobrze mógł pojechać do Zakopanego lub na słowacką stronę Tatr. Dlatego do poszukiwań włączyła się policja. Zaginiony to Michał K. pochodzi z okolic Nowego Dworu Mazowieckiego. Był ubrany w czarną kurtkę i zielone spodnie.

Turyści, którzy widzieli poszukiwanego, proszeni są kontakt z centralą TOPR tel. 18 206 34 44.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Comments Brak komentarzy »

Ponad stu uchodźców z ośrodka na terenie dawnego lotniska Tempelhof w Berlinie wdało się w bójkę. Dwaj strażnicy zostali ranni, a 14 uchodźców zatrzymano – poinformowała policja. W sobotę do podobnego incydentu doszło w innym berlińskim ośrodku. Policja z Tempelhofu przekazała na Twitterze, że uczestnicy bójki zaatakowali się nożami i prętami podczas rozdzielania posiłków.

Druga bójka w dwa dni

Dzień wcześniej w ośrodku dla uchodźców w berlińskiej dzielnicy Spandau również doszło do bójki z udziałem wielu osób. Według informacji straży pożarnej obrażenia odniosło siedem osób, ale według policji żadna nie jest ciężko ranna. Prowodyr zajścia w Spandau został ujęty w sobotę późnym wieczorem i sytuacja szybko się uspokoiła, ale potem wybuchła kolejna bójka w tłumie, której uczestnicy zaczęli rzucać meblami, wybijać szyby w oknach i uruchomili gaśnice – poinformowała policja. Z powodu przemocy i “chmury unoszącej się w powietrzu po uruchomieniu gaśnic” w tłumie wybuchła panika. Połowa z 1000 mieszkańców ośrodka w Spandau wybiegła przed budynek i czekała tam mimo niskiej temperatury, aż sytuacja się uspokoi; krótko po północy uchodźcy wrócili do środka. Do opanowania sytuacji skierowano ok. 80 policjantów. Nie wiadomo, co spowodowało te zajścia.

Milion uchodźców w ciągu roku

Od początku roku w Niemczech zarejestrowano ponad 900 tys. uchodźców. Do końca roku ich liczba przekroczy zapewne jeden milion.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »

Pięciu polskich marynarzy, uprowadzonych przedwczoraj u wybrzeży Nigerii, skontaktowało się telefonicznie ze swoimi rodzinami. Taką informację podaje w swoim komunikacie ministerstwo spraw zagranicznych. Marynarze poinformowali swoich bliskich, że są cali i zdrowi. „Mając na uwadze bezpieczeństwo życia i zdrowia marynarzy, nie przekazujemy żadnych dodatkowych informacji” – czytamy w komunikacie MSZ.

11 pozostałych członków załogi statku jest bezpiecznych. Przebywają oni na jednostce i jutro pod eskortą łodzi patrolowej oficerów nigeryjskiej marynarki wojennej dotrą do portu docelowego. Po przybyciu „Szafira” do portu załogą statku zajmie się konsul RP. „Polscy marynarze pozostają w kontakcie z konsulem. Czują się dobrze” – głosi komunikat MSZ.

Resort dyplomacji oraz ambasada RP w Abudży są w stałym kontakcie z władzami nigeryjskimi, armatorem i rodzinami marynarzy. Ponadto, w centrali MSZ pracuje od piątku międzyresortowy zespół kryzysowy, który koordynuje dalsze działania. „Służby państwowe otoczyły opieką rodziny członków załogi, deklarując wszelką pomoc, w tym opiekę psychologiczną. W kontakcie z rodzinami pozostają także urzędy wojewódzkie” – informuje MSZ.

Jak mówił wcześniej Jacek Wiśniewski, dyrektor naczelny firmy Euroafrica, z nieoficjalnych informacji, które uzyskał armator wynika, że cała piątka porwanych marynarzy jest zdrowa, żyje i czuje się dobrze. – Szczegółów nie zdradzamy. Na tym etapie nie możemy komentować w żadnym innym aspekcie tej sprawy – uciął.

Pod cypryjską banderą

Do porwania marynarzy z drobnicowca Szafir doszło w nocy z czwartku na piątek u wybrzeży Nigerii. Statek płynął pod cypryjską banderą. Nie wiadomo kto dokonał napaści, ale tamte wody roją się od piratów.
Żródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

W Poznaniu na brzegu Warty znaleziono ludzką rękę. Zdaniem policji nie można łączyć tego ze sprawą zaginionej Ewy Tylman. Do kogo należy więc ta kończyna? Wczoraj pojawił się nowy trop w tej sprawie. Makabrycznego odkrycia dokonała ekipa Rutkowski Patrol. Zdaniem policjantów, ręka najprawdopodobniej była w wodzie dłużej niż tydzień. Wskazywałoby to na fakt, że nie może należeć do 26-letniej Ewy zaginionej w ubiegłą niedzielę.

Krzysztof Rutkowski podczas konferencji prasowej poświęconej poszukiwaniom Ewy Tylman stwierdził, że ręka, najprawdopodobniej męska, może należeć do uprowadzonego w Kujawsko-Pomorskiem przed dwoma laty i zaginionego biznesmena Adama Frąszczaka. Mógł on paść ofiarą porachunków mafijnych. 44-letni Adam Frąszczak zniknął 23 maja 2013 roku. Uprowadzono go prawdopodobnie między godz. 23.00 a 23.30 sprzed jego domu w Janikowie. Nikt od jego rodziny nie zażądał okupu. W grę mogły wchodzić rozliczenia ze światem przestępczym, z którym Frąszczak miał być powiązany.

Rutkowski stwierdził, że ma informacje, które mogą wskazywać, że porwanego Frąszczaka przewieziono do Poznania i tutaj mógł być utopiony w Warcie.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Comments Brak komentarzy »

Na nagich ciałach swoich zgwałconych, torturowanych i zamordowanych ofiar wypisywał dziwne słowa. Polak Dariusz Paweł. K. przyznał się do zamordowania trzech osób. Na razie. Bo policja z całej Wielkiej Brytanii, gdzie mieszkał przez lata, przeszukuje teraz archiwa próbek DNA, by stwierdzić, czy ochrzczony przez “Daily Mail” “pierwszym seryjnym zabójcą Europy” 29-latek zabijał także na Wyspach.

Dariusz Paweł K. od kwietnia siedzi. W austriackim areszcie, gdzie trafił po tym, jak przyznał się do zamordowania pary starszych ludzi – 75-letniego Gerharda Hintermeiera i jego 74-letniej żony Erny. Na ciele kobiety nabazgrał dziwne znaki, a miejscowa policja stwierdziła, że czerpał “radość” z tortur i mówił, że “wewnętrzne głosy” kazały mu zabijać.

Ale nie tylko z powodu tego podwójnego morderstwa Dariusz K. został uznany za szczególnie niebezpiecznego. Przy okazji przyznał się bowiem do innego morderstwa – w Szwecji. Tam również zabił starszą osobę – 79-letniego emeryta. I nie była to, jak się okazało, jego ostatnia ofiara. Brytyjskie ministerstwo spraw wewnętrznych ujawniło w raporcie szczegóły makabrycznej eskapady Polaka po Europie – podaje “Daily Mail. Brytyjski dziennik dodaje, że ułatwieniem dla przestępcy była – niestety – strefa Schengen, po której poruszał się bez kontroli na granicach.

Ale również dzięki paneuropejskiej współpracy został namierzony – policja dopadła go dzięki systemowi wymiany danych Prum, dzięki któremu dostęp do dowodów z miejsca zbrodni w Austrii mieli funkcjonariusze z całej UE. Według austriackiej policji K. przyznał się też do próby zabójstwa i rabunku sklepu w Salzburgu w 2012 r. Do tego dochodzą informacje o przestępstwach ciężkiego uszkodzenia ciała w Holandii, rabunku sklepu w Niemczech i możliwych zabójstwach w Czechach i w Holandii. Śledztwo trwa.
Żródło info i foto: Gazeta.pl

Comments Brak komentarzy »

Osoba z rodziny zaginionej Ewy Tylman dostała SMS-a z żądaniem okupu w wysokości pół miliona złotych. – W wiadomości były podane numery kont razem z imionami i nazwiskami ich właścicieli. Tak nie wyglądały SMS-y w sprawach o porwania, które wcześniej prowadziłem – mówi Krzysztof Rutkowski i przedstawia trzy hipotezy na temat zniknięcia 26-latki z Poznania.

26-letnia Ewa Tylman zaginęła przed tygodniem, w nocy z niedzieli na poniedziałek, gdy wracała z imprezy w klubie muzycznym w centrum Poznania. Towarzyszył jej kolega. Ostatni raz kamery monitoringu nagrały ich o godz. 3.24 przy ul. Mostowej, w pobliżu mostu św. Rocha. Potem kolega miał wrócić do domu. Twierdzi, że był pijany i nic nie pamięta.

Ewa Tylman zaginęła. SMS do rodziny z żądaniem okupu

W niedzielę portal związany z biurem kontrowersyjnego detektywa Krzysztofa Rutkowskiego rozesłał do mediów informację, że Ewa Tylman mogła zostać porwana, a od jej rodziny zażądano 500 tys. zł okupu. – Zajmujemy się tym sygnałem. Nie udzielamy jednak żadnych inromacji – komentował rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak.

Jeden z doświadczonych oficerów policji powiedział nam, że gdyby Ewa rzeczywiście została porwana, to porywacze nawiązaliby kontakt z rodziną od razu, a nie po tygodniu. Wszystko wskazuje, że to próba wyłudzenia pieniędzy lub głupi żart. Rzekomy porywacz wysłał wiadomość na numer podany w ogłoszeniach o zaginięciu Ewy. Gdy pięć lat temu media nagłośniły zaginięcie w Trójmieście Iwony Wieczorek, jej matka usłyszała w telefonie: “Mamusiu, ratuj”. Policja namierzyła dzwoniących, do domu wpadli antyterroryści. Okazało się, że to głupi żart grupy młodych ludzi.

- Gdyby natomiast rzeczywiście doszło do porwania, to ujawnianie tej informacji mediom byłoby skrajnie nieodpowiedzialne – powiedział nam oficer policji.

Nawet detektyw Rutkowski, który codziennie organizuje konferencje prasowe w sprawie Ewy Tylman, w niedzielę po południu nie traktował informacji o porwaniu poważnie. – W wiadomości były podane numery i nazwiska właścicieli kont, na które ma wpłynąć okup. Tak nie wyglądają wiadomości od porywaczy – powiedział Krzysztof Rutkowski.

Ewa Tylman zaginęła. Krzysztof Rutkowski ma trzy hipotezy

Na konferencji prasowej w niedzielne popołudnie Krzysztof Rutkowski przedstawił swoje trzy hipotezy na temat zaginięcia Ewy Tylman w nocy z niedzieli na poniedziałek.

- Pierwsza: zdarzyło się coś, o czym odprowadzający ją mężczyzna w niebieskiej kurtce nie chce powiedzieć. Albo on sam jest przyczyną śmierci bądź zaginięcia Ewy, albo jest świadkiem i nie chce tego ujawnić. Druga: Ewa mogła być wciągnięta do samochodu przez sprawców, np. przez osoby z imprezy, które były “niedobawione”. Trzeciej hipotezy nie chcę teraz ujawniać.

Jak mówi Krzysztof Rutkowski, jego ludzie dalsze poszukiwania będą przeprowadzali m.in. za pomocą psów wyszkolonych w odnajdywaniu zwłok w wodzie. – Mamy wytypowanych kilka punktów, ale tym razem nie zdradzimy ich publicznie, by – tak jak w sobotę nad Wartą – na miejscu nie zjawił się tłum policjantów. Znalezionej wtedy przez nas ręki nie zauważyli, choć szli blisko nabrzeża. Według naszych informacji może to być fragment ciała osoby zaginionej w Bydgoszczy – mówił.

Ewa Tylman zaginęła. Co wie jej kolega w niebieskiej kurtce?`

Krzysztof Rutkowski kolejny raz sugerował, że to zarejestrowany przez monitoring, ubrany w niebieską kurtkę kolega jest kluczem do rozwiązania zagadki zaginięcia Ewy Tylman.

- Mógł być świadkiem zdarzenia, które doprowadziło do śmierci Ewy. Te 30 minut, z których rzekomo niczego nie pamięta, jest kluczowe. Czy koleżankę, z którą się piło alkohol, zostawia się samą w środku nocy? – pytał Krzysztof Rutkowski.

Jego zdaniem nagrania z monitoringu nie potwierdzają takiego upojenia alkoholem, które powodowałoby luki w pamięci kolegi Ewy Tylman. Mężczyzna miał też rozmawiać z Krzysztofem Rutkowskim w obecności swojego adwokata, co zdaniem detektywa już samo w sobie jest podejrzane. – Po co adwokat osobie, która chce pomóc w odnalezieniu Ewy? – pytał.

Na konferencji prasowej pokazał kolejne nagrania z kamer monitoringu w centrum Poznania.

O godz. 3.32 kolega Ewy idzie w kierunku hotelu Ibis. Trzy minuty później widać go na ujęciu z innej kamery. Zatrzymuje się przy latarni, w dobrze oświetlonym miejscu, co zdaniem Rutkowskiego jest podejrzane. Rutkowski sugerował, że koledze Ewy mogło zależeć, by nagrały go kamery. Widać też, że rozmawia z kimś przez telefon. O tym, że kolega Ewy wie najwięcej o sprawie, Krzysztof Rutkowski przekonywał już w piątek. W niedzielę biuro Rutkowskiego podwyższyło nagrodę dla osoby, która przekaże informacje o tym, co się stało z Ewą Tylman, z 10 do 40 tys. zł.

Ewa Tylman – poszukiwania

W sobotę policjanci i płetwonurkowie przeszukiwali Wartę w centrum Poznania. Wczesnym popołudniem w rzece znaleziono lewą rękę z przedramieniem. Została zlokalizowana przez wynajętą do poszukiwań firmę AirDron Polska, która informację przekazała do biura Krzysztofa Rutkowskiego.
Żródło info i foto: Wyborcza.pl

Comments Brak komentarzy »