Archiwum na August, 2016

- Zmarła 17-letnia dziewczyna, druga ofiara napastnika, który przed ponad dwoma tygodniami w jadącym w Szwajcarii pociągu wzniecił pożar i rzucił się na pasażerów z nożem w ręku – poinformowała w środę policja kantonu Sankt Gallen.

Nastolatka zmarła w nocy z wtorku na środę w szpitalu na skutek odniesionych obrażeń – dodano. Agencja dpa przypomina, że według wcześniejszych doniesień mediów doznała ona ciężkich poparzeń. To druga ofiara śmiertelna ataku z 13 sierpnia; dzień po zamachu na skutek odniesionych ran zmarła 34-letnia kobieta. Nie żyje także sam sprawca. Sześć osób zostało rannych, gdy 27-letni Szwajcar podpalił łatwopalny płyn i zaatakował nożem pasażerów w wagonie pociągu w pobliżu stacji Salez w kantonie Sankt Gallen, między miastami Buchs a Sennwald przy granicy z Liechtensteinem.

Sześcioletnia dziewczynka, która została poważnie raniona, nadal przebywa w szpitalu – poinformował rzecznik prokuratury kantonu Sankt Gallen. Pozostali ranni wrócili już do domów. Sprawca ataku zmarł, zanim policja miała szansę go przesłuchać, jednak policja na razie nie znalazła przesłanek świadczących, że był to akt terroru lub przestępstwo motywowane politycznie.
Żródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Pięciu chłopców w wieku 15 i jeden w wieku 16 lat, podejrzanych o brutalne morderstwo Polaka w Harlow, zostało zwolnionych za kaucją do 7 października – informuje serwis ibtimes.com. Warunki zwolnienia nie zostały upublicznione.

Do ataku doszło w sobotni wieczór. Tuż przed północą dwóch Polaków pizzę na placu handlowym the Stow, gdy zostali zaatakowani przez grupę dwudziestu kilku nastolatków, chłopaków i dziewczyn. “To lokalny gang, znany dobrze mieszkańcom tej części miasta – wbrew policyjnych zapewnieniom, że to spokojna okolica” – podkreśla PAP.

Konrad Jagodziński z ambasady w Londynie powiedział, że placówka współpracuje z brytyjską policją. Ambasada wzywa też wszystkich świadków zdarzenia, aby skontaktowali się ze śledczymi.

Polski konsul spotkał się z przedstawicielami policji z hrabstwa Essex, w którym doszło do zabójstwa. – Z informacji, które uzyskał od strony brytyjskiej, wynika, że w tym momencie trwa zbieranie materiału dowodowego i formalna identyfikacja zmarłego. Policja apeluje do wszystkich, którzy byli świadkami zdarzenia, o kontakt z policją – wyjaśnił dyrektor biura prasowego MSZ Rafał Sobczak. Jak zapewnił, sprawa jest traktowana przez stronę brytyjską priorytetowo.

Pytany o motywy zabójstwa, Sobczak powiedział, że “policja brytyjska nie wyklucza, iż motywem działania osób w związku z tragicznym zdarzeniem mogły być pobudki ksenofobiczne, wciąż jednak trwa śledztwo”. – Czekamy na pełen raport strony brytyjskiej – dodał.

Jak podkreślił, w środę polski ambasador w Wielkiej Brytanii wraz z przedstawicielem brytyjskiego rządu oraz lokalnych władz złożył kwiaty w miejscu tragedii.

Rodzina otrzyma wsparcie

- Przewidziane jest również spotkanie ambasadora i konsula z rodziną zmarłego Polaka. W zależności od zgody rodziny w spotkaniu być może weźmie także udział przedstawiciel brytyjskich władz – informował Sobczak. Według niego rodzina zmarłego otrzyma wsparcie polskich władz, podczas spotkania zostaną również przekazane kondolencje.

Dyrektor biura prasowego poinformował też, że polski urząd konsularny wysłał pismo do lokalnych władz z prośbą o wsparcie w sprawie incydentów ksenofobicznych w Essex.

- Każdorazowo w przypadku tego typu zdarzeń prosimy naszych rodaków o informowanie policji, ale także apelujemy o kontaktowanie się z naszą placówką. Polskie służby dyplomatyczne i konsularne podejmują stosowne działania, weryfikują także na bieżąco doniesienia medialne o każdym zdarzeniu, które może mieć charakter ksenofobiczny – mówił Sobczak.

Według niego brytyjska policja w związku ze zdarzeniami o podłożu ksenofobicznym i z uwagi na działania podejmowane przez polskie służby konsularne podjęła kontakt z organizacjami polonijnymi w Wielkiej Brytanii.

- Największa liczba incydentów o podłożu ksenofobicznym została odnotowana w pierwszych tygodniach po ogłoszeniu wyników referendum z 23 czerwca, w którym Brytyjczycy opowiedzieli się za opuszczeniem Unii Europejskiej – informował Sobczak.

Przypomniał, że czołowi brytyjscy politycy, w tym były premier David Cameron i obecna szefowa brytyjskiego rządu Theresa May, potępili tego rodzaju wydarzenia. – Ten temat jest również podejmowany w rozmowach z naszymi brytyjskimi partnerami – dodał. Sobczak zaznaczył, że jednym z priorytetów rządu Beaty Szydło, MSZ i ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego jest ochrona interesów Polaków mieszkających za granicą.

Brytyjska prasa stawia pytania

Sprawa brutalnego morderstwa komentowana jest przez brytyjskie gazety. Dzienniki stawiają pytanie, czy było to morderstwo na tle narodowościowym. Piszą, że w okolicy napięta atmosfera panowała już od jakiegoś czasu.

“Zamordowany przez tłum nastolatków za to, że był Polakiem” – to tytuł na pierwszej stronie dzisiejszego tabloidu “The Sun”. Policja jest jednak ostrożniejsza i nie przesądza tej kwestii, informując tylko, że morderstwo na tle narodowościowym to jeden z tropów dochodzenia.

Historia czterdziestoletniego mężczyzny trafiła też na pierwszą stronę “Guardiana”. Gazeta cytuje słowa lokalnego nauczyciela, który uważa, że niekoniecznie uprzedzenia narodowościowe były głównym motywem zabójstwa.

- Od dawna mamy problemy z młodzieżą przesiadującą tu po zmierzchu – przekonuje rozmówca gazety.

Brytyjskie media podkreślają, że tylko w tym miesiącu policja reagowała na siedem zgłoszeń w sprawie wykroczeń określanych tu szeroko jako zachowania antyspołeczne. Chodzi na przykład o drobne kradzieże czy bójki.

Tymczasem dziennik “The Times” przypomina w tym kontekście niedawne podpalenie altanki przy polskim domu w Plymouth i sklepu z jedzeniem ze Wschodniej Europy w Norwich.

Brat ofiary: to mój dom

“Daily Mail” przytacza wypowiedź 34-letniego brata Arkadiusza J., Radosława: “Spędzał z moimi dziećmi dużo czasu. Były ze mną w szpitalu – cały czas płakały. Brat był z nimi blisko. Był bardzo rodzinny”.

Sam Arkadiusz J. nie miał dzieci. Mieszkał w Anglii od czterech lat, pracował w Harlow w fabryce, przy produkcji mięsa. Jak mówi jego bratowa, słabo mówił po angielsku. Miał być z tego powodu nieraz narażony na zaczepki.

“Arek zszedł na dół kupić pizzę – po raz pierwszy tak zrobił. Normalnie, zamówiłby ją do domu, ale z jakiegoś powodu poszedł ją kupić i wtedy to się stało” – opowiada Radosław, który mieszka w Harlow od 12 lat.

Stwierdza następnie, że młode nastolatki są agresywne i że sytuacja pogorszyła się po zagłosowaniu Brytyjczyków o wyjściu z UE. Nie rozważa jednak powrotu do Polski.

“Powiedziałem mu: Arek, przyjeżdżaj. Pomogę Ci znaleźć pracę. Chciał zostać (…) Mam dwoje dzieci, mamy brytyjskie paszporty. To mój dom” – cytuje jego wypowiedź “The Guardian”.

Matka ofiary, która również mieszka w Anglii, na wieść o tragicznym zdarzeniu miała wrócić z wakacji.

Marsz ku pamięci

Przyjaciele Arkadiusza organizują marsz, który w sobotę przejdzie ulicami Harlow. Marsz ma się rozpocząć na placu The Stow, gdzie doszło do pobicia Polaka, o godz. 16 czasu miejscowego (godz. 17 w Polsce). Wieczorem społeczność chrześcijańska planuje zorganizowanie czuwania w miejscowym kościele.

- Znałem Arka, znam jego brata i ich mamę… To był spokojny chłopak – wspomina w rozmowie z PAP Eric Hind, jeden z organizatorów sobotniego marszu. – Ten marsz organizujemy po to, aby oddać mu hołd i powiedzieć głośno o problemach, które istnieją w Harlow. To, co się stało z Arkiem, to wynik tego, że zbyt długo nikt nic nie mówił, trzymaliśmy to w sobie – podkreślił.

- Chcę, żebyśmy pokazali, że problem jest realny – i nie dotyczy tylko Polaków. Równie dobrze mogłoby chodzić o Rumunów, homoseksualistów, czarnoskórych. Rasizm, dyskryminacja nadal istnieją. Jesteśmy regularnie poniżani żartami i komentarzami – tłumaczył Hind.

Jak zaznaczył, liczy na to, że marsz odbędzie się w kompletnej ciszy. – Już słyszeliśmy pomysły o flagach, racach… Nie chcę tego – wolę, żeby to był cichy marsz, który pokaże naszą siłę i solidarność. Mieszkam tu 14 lat, mam córkę, która jest Brytyjką i nie zamierzam się stąd ruszać – powiedział stanowczo.

“Obrażali Polaków”

Jedna z mieszkanek przyznała w rozmowie z polskimi mediami, że słyszała, jak napastnicy obrażali Polaków ze względu na ich narodowość. Policja wciąż jeszcze nie potwierdza, czy to polska narodowość była główną przyczyną ataku, traktując to jako jeden z wątków śledztwa.

Przybyły na miejsce patrol policji znalazł obu mężczyzn – 40-letniego Arkadiusza J. i jego 43-letniego kolegę – nieprzytomnych, leżących na chodniku. Obaj zostali natychmiast zabrani do szpitala.

Młodszy z nich zmarł w poniedziałek wieczorem w Addenbrooke Hospital w Cambridge w wyniku odniesionych ran głowy. Starszy został wypisany po krótkiej hospitalizacji i jest w szoku – samego wydarzenia nie pamięta, bo ocknął się dopiero w szpitalu.

Brytanii. Nowe informacje
• MSZ: będzie pomoc dla rodziny Arkadiusza J.
• Sześciu podejrzanych o morderstwo nastolatków zostało zwolnionych za kaucją
• Warunki zwolnienia nie zostały upublicznione
• Polska ambasada wzywa wszystkich świadków zdarzenia, aby skontaktowali się z policją
• Sprawa morderstwa komentowana jest przez brytyjskie gazety
• Brat ofiary: spędzał z moimi dziećmi dużo czasu, był bardzo rodzinny
• Mieszkańcy Harlow składają hołd i kwiaty w miejscu tragedii
Pięciu chłopców w wieku 15 i jeden w wieku 16 lat, podejrzanych o brutalne morderstwo Polaka w Harlow, zostało zwolnionych za kaucją do 7 października – informuje serwis ibtimes.com. Warunki zwolnienia nie zostały upublicznione.

Brutalny napad na Polaków w Wielkiej Brytanii
Do ataku doszło w sobotni wieczór. Tuż przed północą dwóch Polaków pizzę na placu handlowym the Stow, gdy zostali zaatakowani przez grupę dwudziestu kilku nastolatków, chłopaków i dziewczyn. “To lokalny gang, znany dobrze mieszkańcom tej części miasta – wbrew policyjnych zapewnieniom, że to spokojna okolica” – podkreśla PAP.

Sprawdź co likwiduje haluksy
Korektor do stóp zrobiony ze specjalistycznego plastiku ortopedycznego
#
Reklama BusinessClick

Konrad Jagodziński z ambasady w Londynie powiedział, że placówka współpracuje z brytyjską policją. Ambasada wzywa też wszystkich świadków zdarzenia, aby skontaktowali się ze śledczymi.

Polski konsul spotkał się z przedstawicielami policji z hrabstwa Essex, w którym doszło do zabójstwa. – Z informacji, które uzyskał od strony brytyjskiej, wynika, że w tym momencie trwa zbieranie materiału dowodowego i formalna identyfikacja zmarłego. Policja apeluje do wszystkich, którzy byli świadkami zdarzenia, o kontakt z policją – wyjaśnił dyrektor biura prasowego MSZ Rafał Sobczak. Jak zapewnił, sprawa jest traktowana przez stronę brytyjską priorytetowo.

Pytany o motywy zabójstwa, Sobczak powiedział, że “policja brytyjska nie wyklucza, iż motywem działania osób w związku z tragicznym zdarzeniem mogły być pobudki ksenofobiczne, wciąż jednak trwa śledztwo”. – Czekamy na pełen raport strony brytyjskiej – dodał.

Jak podkreślił, w środę polski ambasador w Wielkiej Brytanii wraz z przedstawicielem brytyjskiego rządu oraz lokalnych władz złożył kwiaty w miejscu tragedii.

Rodzina otrzyma wsparcie

- Przewidziane jest również spotkanie ambasadora i konsula z rodziną zmarłego Polaka. W zależności od zgody rodziny w spotkaniu być może weźmie także udział przedstawiciel brytyjskich władz – informował Sobczak. Według niego rodzina zmarłego otrzyma wsparcie polskich władz, podczas spotkania zostaną również przekazane kondolencje.

Dyrektor biura prasowego poinformował też, że polski urząd konsularny wysłał pismo do lokalnych władz z prośbą o wsparcie w sprawie incydentów ksenofobicznych w Essex.

- Każdorazowo w przypadku tego typu zdarzeń prosimy naszych rodaków o informowanie policji, ale także apelujemy o kontaktowanie się z naszą placówką. Polskie służby dyplomatyczne i konsularne podejmują stosowne działania, weryfikują także na bieżąco doniesienia medialne o każdym zdarzeniu, które może mieć charakter ksenofobiczny – mówił Sobczak.

Według niego brytyjska policja w związku ze zdarzeniami o podłożu ksenofobicznym i z uwagi na działania podejmowane przez polskie służby konsularne podjęła kontakt z organizacjami polonijnymi w Wielkiej Brytanii.

- Największa liczba incydentów o podłożu ksenofobicznym została odnotowana w pierwszych tygodniach po ogłoszeniu wyników referendum z 23 czerwca, w którym Brytyjczycy opowiedzieli się za opuszczeniem Unii Europejskiej – informował Sobczak.

Przypomniał, że czołowi brytyjscy politycy, w tym były premier David Cameron i obecna szefowa brytyjskiego rządu Theresa May, potępili tego rodzaju wydarzenia. – Ten temat jest również podejmowany w rozmowach z naszymi brytyjskimi partnerami – dodał. Sobczak zaznaczył, że jednym z priorytetów rządu Beaty Szydło, MSZ i ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego jest ochrona interesów Polaków mieszkających za granicą.

Brytyjska prasa stawia pytania

Sprawa brutalnego morderstwa komentowana jest przez brytyjskie gazety. Dzienniki stawiają pytanie, czy było to morderstwo na tle narodowościowym. Piszą, że w okolicy napięta atmosfera panowała już od jakiegoś czasu.

“Zamordowany przez tłum nastolatków za to, że był Polakiem” – to tytuł na pierwszej stronie dzisiejszego tabloidu “The Sun”. Policja jest jednak ostrożniejsza i nie przesądza tej kwestii, informując tylko, że morderstwo na tle narodowościowym to jeden z tropów dochodzenia.

Historia czterdziestoletniego mężczyzny trafiła też na pierwszą stronę “Guardiana”. Gazeta cytuje słowa lokalnego nauczyciela, który uważa, że niekoniecznie uprzedzenia narodowościowe były głównym motywem zabójstwa.

- Od dawna mamy problemy z młodzieżą przesiadującą tu po zmierzchu – przekonuje rozmówca gazety.

Brytyjskie media podkreślają, że tylko w tym miesiącu policja reagowała na siedem zgłoszeń w sprawie wykroczeń określanych tu szeroko jako zachowania antyspołeczne. Chodzi na przykład o drobne kradzieże czy bójki.

Tymczasem dziennik “The Times” przypomina w tym kontekście niedawne podpalenie altanki przy polskim domu w Plymouth i sklepu z jedzeniem ze Wschodniej Europy w Norwich.

Brat ofiary: to mój dom

“Daily Mail” przytacza wypowiedź 34-letniego brata Arkadiusza J., Radosława: “Spędzał z moimi dziećmi dużo czasu. Były ze mną w szpitalu – cały czas płakały. Brat był z nimi blisko. Był bardzo rodzinny”.

Sam Arkadiusz J. nie miał dzieci. Mieszkał w Anglii od czterech lat, pracował w Harlow w fabryce, przy produkcji mięsa. Jak mówi jego bratowa, słabo mówił po angielsku. Miał być z tego powodu nieraz narażony na zaczepki.

“Arek zszedł na dół kupić pizzę – po raz pierwszy tak zrobił. Normalnie, zamówiłby ją do domu, ale z jakiegoś powodu poszedł ją kupić i wtedy to się stało” – opowiada Radosław, który mieszka w Harlow od 12 lat.

Stwierdza następnie, że młode nastolatki są agresywne i że sytuacja pogorszyła się po zagłosowaniu Brytyjczyków o wyjściu z UE. Nie rozważa jednak powrotu do Polski.

“Powiedziałem mu: Arek, przyjeżdżaj. Pomogę Ci znaleźć pracę. Chciał zostać (…) Mam dwoje dzieci, mamy brytyjskie paszporty. To mój dom” – cytuje jego wypowiedź “The Guardian”.

Matka ofiary, która również mieszka w Anglii, na wieść o tragicznym zdarzeniu miała wrócić z wakacji.

Marsz ku pamięci

Przyjaciele Arkadiusza organizują marsz, który w sobotę przejdzie ulicami Harlow. Marsz ma się rozpocząć na placu The Stow, gdzie doszło do pobicia Polaka, o godz. 16 czasu miejscowego (godz. 17 w Polsce). Wieczorem społeczność chrześcijańska planuje zorganizowanie czuwania w miejscowym kościele.

- Znałem Arka, znam jego brata i ich mamę… To był spokojny chłopak – wspomina w rozmowie z PAP Eric Hind, jeden z organizatorów sobotniego marszu. – Ten marsz organizujemy po to, aby oddać mu hołd i powiedzieć głośno o problemach, które istnieją w Harlow. To, co się stało z Arkiem, to wynik tego, że zbyt długo nikt nic nie mówił, trzymaliśmy to w sobie – podkreślił.

- Chcę, żebyśmy pokazali, że problem jest realny – i nie dotyczy tylko Polaków. Równie dobrze mogłoby chodzić o Rumunów, homoseksualistów, czarnoskórych. Rasizm, dyskryminacja nadal istnieją. Jesteśmy regularnie poniżani żartami i komentarzami – tłumaczył Hind.

Jak zaznaczył, liczy na to, że marsz odbędzie się w kompletnej ciszy. – Już słyszeliśmy pomysły o flagach, racach… Nie chcę tego – wolę, żeby to był cichy marsz, który pokaże naszą siłę i solidarność. Mieszkam tu 14 lat, mam córkę, która jest Brytyjką i nie zamierzam się stąd ruszać – powiedział stanowczo.

“Obrażali Polaków”

Jedna z mieszkanek przyznała w rozmowie z polskimi mediami, że słyszała, jak napastnicy obrażali Polaków ze względu na ich narodowość. Policja wciąż jeszcze nie potwierdza, czy to polska narodowość była główną przyczyną ataku, traktując to jako jeden z wątków śledztwa.

Przybyły na miejsce patrol policji znalazł obu mężczyzn – 40-letniego Arkadiusza J. i jego 43-letniego kolegę – nieprzytomnych, leżących na chodniku. Obaj zostali natychmiast zabrani do szpitala.

Młodszy z nich zmarł w poniedziałek wieczorem w Addenbrooke Hospital w Cambridge w wyniku odniesionych ran głowy. Starszy został wypisany po krótkiej hospitalizacji i jest w szoku – samego wydarzenia nie pamięta, bo ocknął się dopiero w szpitalu.

“Znaliśmy się dwa lata”

W poniedziałek wieczorem na the Stow spotkała się grupa Polaków, którzy znali ofiarę zabójstwa.

- Znaliśmy się dwa lata. Arek był bardzo miły, ciepły, życzliwy – wspominała łamiącym się głosem jedna z kobiet, która pracowała w tej samej firmie. – Dotychczas oglądaliśmy telewizję, coś słyszeliśmy o atakach na Polaków, ale kiedy bezpośrednio to nas dotyka, to cała perspektywa się zmienia. Ciężko będzie po tym tutaj żyć, patrzeć na siebie – dodała.

Jak relacjonowali zgromadzeni, zaatakowani Polacy przyszli na the Stow po to, by zrobić sobie krótką przerwę w malowaniu mieszkania przygotowywanego do wizyty matki jednego z nich. W ciągu kilku minut zostali skatowani.

W toku śledztwa policja zatrzymała dotychczas sześciu nastolatków w wieku 15-16 lat, z czego pięciu zostało wypuszczonych za kaucją. Szósty pozostaje w areszcie.

- Ze wstępnych ustaleń wynika, że ofiary jadły razem posiłek i rozmawiały, kiedy zostały skonfrontowane przez grupę około 15-20 nastolatków, zarówno chłopaków, jak i dziewczyn. Według naszej wiedzy nie wszystkie te osoby brały udział w ataku i wierzymy, że część z nich będzie w głębokim szoku, wiedząc, do czego to doprowadziło – powiedział starszy oficer śledczy Al Pitchen.

Z kolei superintendent Andy Mariner zapewnił, że policja wzmocniła ochronę części miasta, w której mieszkają Polacy, aby zapobiec ewentualnym dalszym atakom.

To nie pierwszy atak

Mieszkający w Harlow Polacy przyznali, że to nie pierwszy raz, kiedy stali się ofiarami ataków lub wyzwisk ze strony Brytyjczyków. Jak wspominali, do podobnego ataku doszło zaledwie kilka tygodni wcześniej, kiedy dwaj mężczyźni – również Polacy – trafili z ciężkimi obrażeniami do szpitala. – To nie jest bezpieczna okolica – podkreślali rozmówcy.

- Pracowałam tutaj u bukmachera, na rogu tego placu. Kręci się tu pełno osób, które są pijane, pod wpływem narkotyków i jak usłyszą, że nie jesteś Anglikiem, to rzucają wszelakimi wyzwiskami – mówiła Mirosława Gust-Majdzińska.

- Po Brexicie to się nasiliło. To efekt tego, że Cameron mówił, że Polacy przychodzą tu po benefity, zabierają pracę, wysyłają zasiłki dla dzieci do Polski. Wtedy ludzie zaczęli najbardziej nienawidzić Polaków – powiedziała.

Z kolei właściciel lokalnego sklepu “U Polaka” Jacek Góra zbierał wczesnym wieczorem podpisy na polskiej fladze, którą chce położyć na miejscu zdarzenia, żeby uczcić pamięć ofiary. – Ta flaga będzie symbolizowała naszą pamięć o Arku. Był moim klientem, znałem go, widziałem go codziennie. Był tutaj nawet w sobotę, krótko przed tym, jak to się zdarzyło – mówił.

- Myślę, że problem niekoniecznie wynika z rasizmu czy niechęci wobec Polaków, ale problemów z młodzieżą. To byli młodzi ludzie, 15 i 16 lat. To nie jest spokojna okolica, wszyscy wiedzą, jak tu jest, ale wiadomo, nie jesteśmy w swoim kraju, musimy na to patrzeć z dystansem – opowiadał. Jak przyznał, pomimo sobotniego ataku nie planuje powrotu do Polski.

Radni z rządzącej miastem Partii Pracy zapewniali, że władze Harlow zrobią wszystko, aby zapobiec dalszym incydentom.

“Szok dla wszystkich”

- To szok dla wszystkich. Statystycznie ta część dzielnicy ma największą liczbę obcokrajowców, pracowników z Europy Środkowej. Mamy z nimi dobre relacje, spotykamy ich często w lokalnym kościele – podkreślał Danny Purton, który przyszedł porozmawiać z lokalną społecznością o tragicznych wydarzeniach sobotniej nocy.

Inna radna, Waida Forman, przyznała, że ataki na Polaków mogą być związane z czerwcowym referendum ws. wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.

- Dla wielu ludzi Brexit był tym, co uruchomiło ich nienawiść. Nie wiemy jeszcze, czy to był atak bezpośrednio motywowany narodowością ofiar czy nie, ale te wszystkie wypowiedzi Nigela Farage’a o migrantach… Łatwo jest po prostu mówić, że przyjeżdżają tutaj, zabierają pracę, kosztują budżet, ale to po prostu nie jest prawda – podkreślała.

Harlow to głosujące na Partię Pracy ponad 80-tysięczne miasteczko w południowo-wschodniej Anglii, które jednak opowiedziało się w referendum za wyjściem z Unii Europejskiej. Polacy, jak w wielu miejscach Wielkiej Brytanii, stanowią tu najliczniejszą mniejszość narodową. Według oficjalnych statystyk z 2013 roku mieszka ich tu ponad 1,5 tys.
Żródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

Liczącą prawie 2400 krzewów plantację konopi zlikwidowali policjanci CBŚP z Łodzi w powiecie częstochowskim. Uzyskany z roślin susz marihuany mógłby osiągnąć czarnorynkową wartość nawet 2 mln złotych. Funkcjonariusze zatrzymali mężczyznę, który usłyszał zarzut nielegalnej uprawy konopi i trafił do aresztu na 3 miesiące. Grozi mu kara do 8 lat pozbawienia wolności.

Funkcjonariusze CBŚP z Łodzi uzyskali informację, że w nieczynnej fabryce mebli w miejscowości Rzeki Małe (pow. częstochowski) znajduje się plantacja konopi. Po wejściu na posesję funkcjonariusze odkryli w dwóch, specjalnie do tego celu przystosowanych pomieszczeniach profesjonalnie przygotowaną plantację. W donicach rosło ponad 2 tys. roślin. Policjanci zabezpieczyli wszystkie krzewy i sprzęt, służący do ich uprawy: specjalistyczne lampy i wentylatory.

Policjanci szacują, że z zabezpieczonych roślin można było uzyskać około 70 kg narkotyków o czarnorynkowej wartości nawet 2 mln złotych. Na miejscu, funkcjonariusze zatrzymali Janusza K (45 l.), który mieszkał na posesji i doglądał roślin. Mężczyzna usłyszał zarzut nielegalnej uprawy konopi i trafił do aresztu na 3 miesiące. To przestępstwo zagrożone jest karą do 8 lat pozbawienia wolności.

Policjanci CBŚP i prokuratorzy nie wykluczają kolejnych zatrzymań. Śledztwo prowadzi KMP w Częstochowie pod nadzorem miejscowej prokuratury rejonowej.
Żródło info i foto: Policja.pl

Comments Brak komentarzy »

Społeczność w Harlow w Wielkiej Brytanii jest pogrążona w szoku po tym, gdy grupa nastolatków zamordowała 40-letniego Polaka i raniła jego 43-letniego kolegę. Policja wciąż bada motywy sprawców, ale zabójstwo na tle narodowościowym jest głównym wątkiem śledztwa. W tej sprawie zatrzymano 6 osób. Polak zamordowany w hrabstwie Essex w Wielkiej Brytanii to Arkadiusz J., który przyjechał na Wyspy Brytyjskie 2012 roku. Pracował w zakładach mięsnych w Harlow. Był kawalerem.

Zmarł w wyniku dotkliwego pobicia, do którego doszło w sobotni wieczór.

Po aresztowaniu pięciu młodych Brytyjczyków i zwolnieniu ich za kaucją, policja zatrzymała szóstą osobę. To 16-letni chłopak. Wszystkie te osoby są podejrzane o popełnienie morderstwa i uszkodzenie ciała drugiej ofiary. Jest nią 43-letni Polak, przyjaciel zamordowanego, który po napaści trafił do szpitala. Został wypisany po krótkiej hospitalizacji i jest w szoku – samego wydarzenia nie pamięta, bo ocknął się dopiero w szpitalu. Mężczyźni zostali zaatakowani bez powodu w pobliżu tamtejszej pizzerii. Najpierw zostali obsypani obelgami, a potem brutalnie zaatakowani.

Ze wstępnych ustaleń wynika, że ofiary jadły razem posiłek i rozmawiały, kiedy zostały skonfrontowane przez grupę około 15-20 nastolatków, zarówno chłopaków, jak i dziewczyn. Według naszej wiedzy nie wszystkie te osoby brały udział w ataku i wierzymy, że część z nich będzie w głębokim szoku, wiedząc, do czego to doprowadziło – powiedział starszy oficer śledczy Al Pitchen.

Motywem była najprawdopodobniej niechęć do obcokrajowców.

Harlow to ponad 80-tysięczne miasteczko w południowo-wschodniej Anglii, które w referendum głosowało za wyjściem z Unii Europejskiej. Polacy, jak w wielu miejscach Wielkiej Brytanii, stanowią tu najliczniejszą mniejszość narodową. Według oficjalnych statystyk z 2013 roku mieszka ich tu ponad 1,5 tysiąca. Mieszkający w Harlow Polacy przyznali, że to nie pierwszy raz, kiedy stali się ofiarami ataków lub wyzwisk ze strony Brytyjczyków. Jak wspominali, do podobnego ataku doszło zaledwie kilka tygodni wcześniej, kiedy dwaj mężczyźni – również Polacy – trafili z ciężkimi obrażeniami do szpitala.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Społeczność w Harlow wciąż jest w szoku po tym, gdy grupa nastolatków zamordowała 40-letniego Polaka i zraniła jego 43-letniego kolegę. Policja wciąż bada motywy sprawców, ale zabójstwo na tle narodowościowym jest głównym wątkiem śledztwa. – Nasze służby dyplomatyczne będą się domagać wyjaśnień w sprawie zabójstwa Polaka w Wielkiej Brytanii – powiedział w rozmowie z Radiem ZET minister MSWiA Mariusz Błaszczak.

Harlow to głosujące na Partię Pracy ponad 80-tysięczne miasteczko w południowo-wschodniej Anglii, które jednak opowiedziało się w referendum za wyjściem z Unii Europejskiej. Polacy, jak w wielu miejscach Wielkiej Brytanii, stanowią tu najliczniejszą mniejszość narodową. Według oficjalnych statystyk z 2013 roku mieszka ich tu ponad 1,5 tys.

Mieszka tu dużo Polaków

Do ataku doszło w sobotni wieczór. Tuż przed północą dwóch Polaków jedzących pizzę na placu handlowym the Stow zostało zaatakowanych przez grupę dwudziestu kilku nastolatków, chłopaków i dziewczyn. To lokalny gang, znany dobrze mieszkańcom tej części miasta – wbrew policyjnych zapewnieniom, że to spokojna okolica.
Jedna z mieszkanek przyznała w rozmowie z polskimi mediami, że słyszała, jak napastnicy obrażali Polaków ze względu na ich narodowość. Policja wciąż jeszcze nie potwierdza, czy to polska narodowość była główną przyczyną ataku, traktując to jako jeden z wątków śledztwa.

Przybyły na miejsce patrol policji znalazł obu mężczyzn – 40-letniego Arkadiusza J. i jego 43-letniego kolegę – nieprzytomnych, leżących na chodniku. Obaj zostali natychmiast zabrani do szpitala.

Młodszy z nich zmarł w poniedziałek wieczorem w Addenbrooke Hospital w Cambridge w wyniku odniesionych ran głowy. Starszy został wypisany po krótkiej hospitalizacji i jest w szoku – samego wydarzenia nie pamięta, bo ocknął się dopiero w szpitalu.

W poniedziałek wieczorem na the Stow spotkała się grupa Polaków, którzy znali ofiarę zabójstwa.

– Znaliśmy się dwa lata. Arek był bardzo miły, ciepły, życzliwy – wspominała łamiącym się głosem jedna z kobiet, która pracowała w tej samej firmie. – Dotychczas oglądaliśmy telewizję, coś słyszeliśmy o atakach na Polaków, ale kiedy bezpośrednio to nas dotyka, to cała perspektywa się zmienia. Ciężko będzie po tym tutaj żyć, patrzeć na siebie – dodała.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Comments Brak komentarzy »

Gwiazda muzyki r&b, hip hopu oraz muzyki soulowej Chris Brown został aresztowany późnym wieczorem we wtorek przez policję w Los Angeles w swej posiadłości w związku z zarzutem o napaść z bronią w ręku – podała policja w tym mieście. Do aresztowania doszło po wielu godzinach negocjacji policji z Brownem, który zabarykadował się w swej posiadłości. Policja wkroczyła do akcji po tym, gdy na telefon alarmowy nr 911 zadzwoniła kobieta z zawiadomieniem, że 27-letni gwiazdor groził jej bronią. W jej opinii Brown był odurzony po zażyciu narkotyków.

Oddział SWAT wokół willi

Do zajścia miało dojść we wtorek nad ranem o godz. 3 czasu lokalnego. Kobieta, która była gościem muzyka, próbowała następnie opuścić posiadłość Browna, lecz przeszkodzili jej w tym ochroniarze, którzy domagali się złożenia oświadczenia o zachowaniu milczenia na temat incydentu. Kobiecie ostatecznie udało się uciec. Po zawiadomieniu policji do akcji wkroczył oddział SWAT, który otoczył willę. Zdaniem lokalnych mediów piosenkarz miał zachowywać się agresywnie wobec funkcjonariuszy i grozić im bronią. Chris Brown znany jest ze swego agresywnego zachowania i brutalności. W 2009 r. świat obiegły zdjęcia brutalnie pobitej przezeń Rihanny, z którą był w związku.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »

– Mężczyzna ruszył na jednego z policjantów z nożem w ręku, nie reagował na wezwania, ani strzały ostrzegawcze, dlatego została wobec niego użyta broń – powiedział TVP Info kom. Kamil Rynkiewicz z policji. Do zdarzenia doszło w poniedziałek w pobliżu Ząbkowic Ślaskich (Dolnośląskie). Policjanci poszukiwali mężczyzny od 28 sierpnia. Tego dnia w miejscowości położonej niedaleko Ząbkowic Śląskich (woj. dolnośląskie) doszło do kłótni oraz bójki między ojcem i synem. Niestety starszy mężczyzna w wyniku pobicia zmarł. Jego syn uciekł z miejsca zdarzenia i ukrył ukrywał się w górach.

– Wszczęte zostały poszukiwania, podczas których korzystano ze śmigłowca. To z niego udało się wytropić poszukiwanego – mówi kom.Kamil Rynkiewicz.

Policjanci próbowali zatrzymać poszukiwanego mężczyznę, ale zostali zaatakowani.

– W trackie tych działań mężczyzna ruszył na jednego z policjantów z nożem w ręku, nie reagował na wezwania, ani strzały ostrzegawcze, dlatego została wobec niego użyta broń. W wyniku obrażeń odniesionych po postrzale mężczyzna zmarł – dodał policjant.
Żródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

Mieszkanka stanu Waszyngton może odpowiedzieć przed sądem za swoje nieodpowiedzialne zachowanie. 27-latka zrzuciła z mostu na rzece Wynoochee swojego 4-letniego syna. Świadkowie zdarzenia relacjonowali, że chłopiec krzyczał i płakał z przerażenia. Biuro szeryfa w hrabstwie Grays Harbor, prowadzi śledztwo w sprawie pary, która znęcała się nad swoim 4-letnim synem. Chłopiec został zrzucony z kilkumetrowego mostu na rzece Wynoochee.

Świadkami zdarzenia była grupa młodych ludzi, którzy akurat tego dnia wybrali się nad rzekę, by nieco się ochłodzić w upalne popołudnie. Brianna Jones relacjonowała, że przygotowywali sobie do zrobienia zdjęcia na tle rzeki, kiedy spostrzegli niepokojącą scenę na moście. Kolega Brianny przełączył wówczas aparat na kamerę i sfilmował całe zajście.

Chłopiec został zrzucony z kilkumetrowego mostu. Z pod wody wody wyciągnął go czekający na dole ojciec. Chociaż dziecku nic się nie stało, upadek z tak dużej wysokości mógł skończyć się dla niego tragicznie. Aż strach pomyśleć co stałoby się, gdyby ojciec nie zdążył wyciągnąć go w porę lub jeżeli 4-latek zachłysnąłby się wodą. Teraz rodzice będą tłumaczyć się ze swojej bezmyślności przed sądem.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Comments Brak komentarzy »

Do 2 tys. wzrosła liczba osób zabitych na Filipinach od początku lipca w ramach walki z przestępczością narkotykową, którą w swojej kampanii wyborczej zapowiadał nowy prezydent Rodrigo Duterte – wynika z opublikowanych we wtorek danych. Choć operacje wymierzone w handlarzy narkotyków cieszą się popularnością wśród obywateli, to fala morderstw, które nastąpiły w ich ramach, zaalarmowała wiele organizacji broniących praw człowieka. W odpowiedzi na liczne wezwania ONZ do zaprzestania zabójstw, Duterte zapowiedział, że Filipiny mogą opuścić tę organizację. Wypowiedź ta została potem cofnięta przez ministra spraw zagranicznych Filipin.

Filipińska policja poinformowała na wtorkowej konferencji prasowej, że od 1 lipca do 20 sierpnia policja zlikwidowała 900 dilerów i osób zażywających narkotyki. Ponadto prowadzone jest śledztwo w sprawie innych 1100 powiązanych z narkotykami zabójstw, wobec czego liczba ofiar zbliża się do 2 tys. Bilans podawany w kolejnych komunikatach zwiększa się o około 20 osób dziennie – informuje Reuters.

- Niektórzy ludzie za granicą muszą zrozumieć, dlaczego tak wiele osób ginie podczas tej kampanii antynarkotykowej. Muszą zrozumieć, że to jest wojna i że są ofiary – tymi słowami sekretarz prezydenta Martin Andanar zapowiedział nowe plany dotyczące wyjaśnienia wysokiej liczby zabitych.

Dwa sposoby kampanii informacyjnej

Biuro prezydenta postanowiło przeprowadzić kampanię informacyjną na temat walki z przestępcami narkotykowymi na dwa sposoby. Pierwszym jest 30-sekundowy spot reklamowy wyjaśniający główne założenia walki z narkotykami, który od przyszłego tygodnia ma być wyświetlany w publicznej i prywatnej telewizji oraz w kinach. Wszystkie spoty będą wyświetlane za darmo – zapewnił Andanar.

Drugim sposobem, a równocześnie odpowiedzią na płynące z całego świata wyrazy niezadowolenia z powodu tak znacznego wzrostu liczby ofiar, będzie 40-stronicowa broszura, która ma wyjaśnić, dlaczego w takim tempie rośnie liczba zabitych.

- Rząd nie zabija ludzi bez przyczyny, to nie są pozasądowe zabójstwa, lecz część kampanii antynarkotykowej. Wśród zabitych są policjanci wplątani w działalność przestępczą – powiedział Andanar. Między innymi takie dane mają znaleźć się w dokumencie. Jego publikacja zapowiedziana jest na początek przyszłego tygodnia, kiedy Duterte wybierze się z wizytą do Brunei i Laosu. Tam spotka się m.in. z prezydentem Stanów Zjednoczonych Barackiem Obamą, bliskim sojusznikiem Filipin.

Dylemat Białego Domu

Biały Dom zapowiedział, że podczas spotkania z Duterte szef państwa poruszy temat praw człowieka. Jak komentuje agencja Reutera, walka z przestępcami oraz ostre słowa prezydenta Filipin wobec Stanów Zjednoczonych postawiły Waszyngton przed dylematem. USA dążą do jedności wśród swych sojuszników i partnerów w Azji wobec rosnącej stanowczości Chin, w szczególności w strategicznym regionie Morza Południowochińskiego.

Comments Brak komentarzy »

Państwo Islamskie poinformowało we wtorek w internecie o “męczeńskiej śmierci” swego rzecznika Abu Mohammeda al-Adnaniego. Portale bliskie dżihadystom podają, że al-Adnani zginął w syryjskiej prowincji Aleppo.

Kim był Al-Adnani?

Abu Mohammed Al-Adnani był jednym z najbardziej znanych przywódców Państwa Islamskiego. Zamieszczał w internecie wiele przesłań audio, w których groził atakami przeciwnikom IS. W maju al-Adnani wzywał sympatyków Państwa Islamskiego do dokonywania zamachów na Zachodzie podczas ramadanu. Był szefem operacji zagranicznych, odpowiedzialnym m.in. za ataki w Europie – podał Reuters. Amerykanie wyznaczyli za głowę al-Adnaniego nagrodę wysokości 5 milionów dolarów.
W jakich okolicznościach zginął terrorysta?

Według powiązanej z IS agencji Amak, al-Adnani nadzorował “działania mające na celu odpieranie operacji militarnych przeciwko Aleppo”. Reuters zwraca uwagę, że Państwo Islamskie kontroluje pewne obszary w prowincji Aleppo, ale nie w samym mieście, gdzie rebelianci walczą z syryjskimi siłami rządowymi. Amak nie ujawnia, w jakich okolicznościach al-Adnani zginął.
Co to jest Państwo Islamskie?

Powstanie Państwa Islamskiego (IS, skrót pochodzi od angielskich słów “Islamic State”) ogłoszono 29 czerwca 2014 roku. To organizacja terrorystyczna, która dokonała wielu zamachów, porwań i masakr ludności cywilnej. Została założona przez jedną z grup Al-Ka’idy. Udało jej się zająć część terytoriów Iraku, Syrii oraz Libanu i ogłosić powstanie kalifatu na okupowanych ziemiach. To quasi-państwo nie jest uznawane przez społeczność międzynarodową.
Jakie są podstawowe fakty o Państwie Islamskim?

W Państwie Islamskim dominującą religią jest islam sunnicki. Państwem rządzi kalif Abu Bakr al-Baghdadi, który przyjął imię Ibrahim ibn Awwad. Dewizą państwa jest “Trwanie i ekspansja”. Jego zadaniem jest prowadzenie dżihadu – świętej wojny, której celem jest umacnianie islamu i nawracanie niewiernych pokojowo albo z użyciem siły. Państwo Islamskie nie jest uznawane przez żadne organizacje i kraje na świecie za rzeczywisty, suwerenny twór. Jego uznania odmawiają nawet główne grupy muzułmańskie. Nieformalną stolicą Państwa Islamskiego jest Ar-Rakka.
Żródło info i foto: Gazeta.pl

Comments Brak komentarzy »