Archiwum na March, 2017

Hiszpańska policja rozbiła groźną siatkę pedofilską, dopuszczająca się wykorzystywania seksualnego dzieci i dystrybucji materiałów pornograficznych. Aresztowano 102 mężczyzn, przy których znaleziono ponad 450 tys. zdjęć i filmów porno z udziałem nieletnich.

Jak ujawniła w piątek policja, w ramach prowadzonej pod kryptonimem Pilumnus akcji na terenie 36 hiszpańskich prowincji zatrzymano pedofilów, a także producentów, posiadaczy i dystrybutorów materiałów pornograficznych z udziałem dzieci. Wszyscy aresztowani to mężczyźni. Mają od 21 do 60 lat. To bardzo zróżnicowana grupa osób: od studentów po ludzi, którzy ledwie potrafią korzystać z internetu – poinformowała policja.

Z informacji śledczych wynika, że wśród zatrzymanych są też bardzo groźni pedofile, m.in. mężczyzna, który na Balearach wykorzystywał seksualnie co najmniej ośmiu chłopców, a także posiadacz filmów pornograficznych, w których poza dziećmi występują też zwierzęta.

Mówimy o aktach seksualnych z bardzo dużą przemocą i okrucieństwem”- powiedział sierżant Pedro Corrales. Hiszpańscy śledczy ujawnili, że udało im się już ustalić personalia dziesięciorga z dzieci, które pojawiły się w zarekwirowanym materiale pornograficznym. Ośmioro z nich było wykorzystywanych seksualnie, dwoje pozostałych pozowało nago do zdjęć.

Ujawniona w piątek operacja jest drugą w tym roku dużą akcją przeciwko pedofilom i osobom rozpowszechniającym dziecięcą pornografię w Hiszpanii. W lutym funkcjonariusze policji aresztowali w kilku miastach tego kraju 22 członków siatki zajmującej się dystrybucją zdjęć i filmów pornograficznych z udziałem nieletnich.

Z policyjnych statystyk wynika, że pomiędzy 2012 a 2015 rokiem ujęto na terenie Hiszpanii ponad 2100 osób, które posiadały dziecięcą pornografię, zajmowały się jej produkcją lub rozpowszechnianiem.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Comments Brak komentarzy »

Na pierwszą połowę kwietnia zaplanowano kolejne przesłuchania świadków w śledztwie dotyczącym wypadku z udziałem premier Beaty Szydło w Oświęcimiu – ustaliła w piątek PAP w Prokuraturze Okręgowej. Początkowo przesłuchanie 11 kolejnych świadków planowano na koniec marca w Krakowie i Oświęcimiu. Okazało się jednak, że w tym terminie prokuratorzy nie mogli skorzystać z pomocy biegłego psychologa. Kolejne przesłuchania zaplanowano więc na 6 i 11 kwietnia.

Jak poinformowano PAP w prokuraturze, udział biegłego był konieczny ze względów formalnych dla oceny wiarygodności zeznań, ponieważ świadkami mają być głównie pacjenci ośrodka leczenia uzależnień. Według mediów, mieli oni wypowiadać się, że nie słyszeli sygnałów dźwiękowych kolumny rządowej. Ponadto prokuratura planuje ponowne przesłuchanie funkcjonariuszy BOR towarzyszących premier podczas przejazdu przez Oświęcim. Funkcjonariusze ci byli już przesłuchiwani bezpośrednio po wypadku, prokuratura chce jeszcze przesłuchać ich dokładniej. Terminów nie ustalono – dowiedziała się PAP w prokuraturze.
Prokuratura oczekuje także na opinie biegłych dotyczące zarówno stanu technicznego pojazdów uczestniczących w wypadku, jak i z odczytu danych zarejestrowanych w samochodzie audi A8, którym jechała premier.

Z kolei biegli z Instytutu Ekspertyz Sądowych dokonają rekonstrukcji przebiegu wypadku. Jak podawała prokuratura, podstawą kompleksowej opinii rekonstrukcyjnej będzie m.in. to, co wynika z analizy danych rejestratorów pojazdów kolumny rządowej, zapisów monitoringów, a także z zeznań świadków i wyjaśnień podejrzanego.

Dla potrzeb tej opinii wykonano także ekspertyzę porównawczą, mającą ocenić dynamikę samochodu marki Audi A8 L 6,3 Security, jakim poruszała się premier Beata Szydło 10 lutego. Chodziło o kwestie związane z poruszaniem się samochodu tego samego typu, sprawdzenie, jak zachowuje się w sytuacji hamowania, skrętu, przyspieszenia itp. Do badań tych użyto pojazdu, którym wożony jest prezydent.

Co wydarzyło się 10 lutego

Do wypadku doszło 10 lutego w Oświęcimiu. Policja podała, że rządowa kolumna trzech samochodów (pojazd premier Beaty Szydło jechał w środku) wyprzedzała fiata seicento; jego 21-letni kierowca przepuścił pierwszy samochód, a następnie zaczął skręcać w lewo i uderzył w auto szefowej rządu, które następnie uderzyło w drzewo.

W wyniku wypadku poważne obrażenia ciała odnieśli premier i jeden z funkcjonariuszy BOR – szef ochrony Beaty Szydło. U drugiego funkcjonariusza BOR – kierowcy pojazdu – stwierdzono lżejsze obrażenia. Beata Szydło do 17 lutego przebywała w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie.

14 lutego prokuratorski zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku usłyszał kierowca fiata Sebastian K. Kierowca nie przyznał się do winy, prokuratura nie podaje treści jego wyjaśnień. Śledztwo w tej sprawie prowadzi zespół trojga prokuratorów z Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Nadzór nad śledztwem objęła Prokuratura Regionalna w Krakowie.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

​Obywatel Rosji narodowości czeczeńskiej ze statusem uchodźcy w Polsce jest podejrzany o służbę w zakazanej przez prawo międzynarodowe wojskowej służbie najemnej na Bliskim Wschodzie. Miał przez dwa lata walczyć w szeregach Państwa Islamskiego (ISIS) w Syrii. Grozi mu do 8 lat więzienia. Zatrzymanego przez ABW aresztował stołeczny sąd.

Postępowanie zostało wszczęte po tym, jak ABW uzyskała informacje dotyczące podejrzenia przyjęcia przez obywatela Federacji Rosyjskiej narodowości czeczeńskiej, posiadającego status uchodźcy w Polsce, obowiązków w zakazanej przez prawo międzynarodowe wojskowej służbie najemnej w jednym z krajów Bliskiego Wschodu – podał dział prasowy Prokuratury Krajowej.

Na wniosek ABW, złożony według ustawy z 2016 r. o działaniach antyterrorystycznych, prokurator polecił zatrzymanie Czeczena i przeszukanie zajmowanych przez niego pomieszczeń. Funkcjonariusze ABW zatrzymali Kyuri A. 24 marca.

Po doprowadzeniu go do mazowieckiego wydziału zamiejscowego departamentu Prokuratury Krajowej ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji prokurator postawił mu zarzuty. Zgodnie z nimi, kto przyjmuje obowiązki w zakazanej przez prawo międzynarodowej wojskowej służbie najemnej, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8. Innym zarzut dotyczy nielegalnego posiadania broni palnej lub amunicji – zagrożonego taką samą karą.

Na wniosek prokuratora Sąd Rejonowy dla Warszawy-Woli aresztował mężczyznę na 3 miesiące.

Śledztwo ma charakter rozwojowy. Cały czas trwają intensywne czynności procesowe – podała Prokuratura Krajowa.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Jest już akt oskarżenia w głośnej sprawie, którą udało się ujawnić dzięki społeczności użytkowników portalu wykop.pl. Pracujący w Szczecinie fotograf miał wstrzykiwać nasienie do pączków. Jak się okazuje, przewinień mogło być więcej. Fotograf wpadł niemal na własne życzenie. Nagrywał, a następnie udostępniał w sieci filmy, które stały się dokumentacją jego bulwersujących działań. Widać na nich, jak wstrzykuje podejrzaną substancję do pączków, ciastek i napojów, a następnie częstuje nimi kobiety.

Dzięki śledztwu internautów udało się namierzyć nie tylko lokal pojawiający się na nagraniach, ale również schwytać samego delikwenta. Zatrzymania dokonali mężczyźni, którzy na filmach rozpoznali swoje znajome. Jak informuje prokuratura, u podejrzanego znaleziono komputer, na którym znajdowały się treści pornograficzne z udziałem małoletnich. Ponadto, w toalecie swojego zakładu miał zamontowaną ukrytą kamerę, przez którą podglądał klientki.
Źródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

Trzy miesiące aresztu dla 25-latki z Jaworzna, która udusiła swojego 5-miesięcznego syna – dowiedziało się Radio ZET. Kobieta trafiła do specjalnego oddziału psychiatrycznego jednego z krakowskich aresztów. Ma być poddana obserwacji sądowo-psychiatrycznej. Biegli ocenią, czy w chwili zabójstwa była poczytalna.

Matka śmiertelnie zraniła 5-miesięcznego chłopczyka. Później kobieta próbowała popełnić samobójstwo. 25-latka miała rany brzucha zadane nożem. Wezwani na miejsce ratownicy pogotowia próbowali reanimować dziecko. Niestety bezskutecznie.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Comments Brak komentarzy »

Szef policji w Huntingdon w Anglii zapewnia, że po formalnym rozpoczęciu Brexitu służby są przygotowane na ewentualne akty agresji wobec polskiej społeczności. Tuż po referendum w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej w miasteczku pojawiły się antypolskie ulotki. Inspektor Paul Rogerson przyznaje, że miejscowa policja poczyniła stosowne przygotowania, by nie doszło do powtórzenia się takich sytuacji. Dodaje, że nie ma jednak sygnałów o bezpośrednim zagrożeniu. – Oczywiście, że mamy plany. To moja praca. Zadbaliśmy o to, byśmy byli przygotowani – powiedział inspektor Rogerson.

- Lokalni radni współpracują w tej sprawie z policją. Wszyscy wysyłają sygnał, że takie czyny są nie do zaakceptowania. Czy spodziewamy się, że to się powtórzy? Mam nadzieję, że nie, ale jesteśmy gotowi, jeśli do tego dojdzie – oświadczył inspektor.

Na początku roku David Isaac – przewodniczący parlamentarnej komisji do spraw praw człowieka – ostrzegał, że uruchomienie artykułu 50. Traktatu Lizbońskiego, rozpoczynającego wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, może doprowadzić do wzrostu liczby incydentów antyimigranckich.

“Nienawiść wobec Polaków spotka się ze zdecydowaną reakcją”

Paul Rogerson zapewnia, że funkcjonariusze wyciągnęli wnioski z wydarzeń z czerwca minionego roku. – Ostatnim razem zareagowaliśmy ostro. Każdy, kto chciałby rozniecać nienawiść wobec polskiej społeczności, spotka się z naszą zdecydowaną reakcją – zapewnia funkcjonariusz policji.

W samym tylko pierwszym tygodniu po czerwcowym referendum w sprawie Brexitu liczba antyimigracyjnych incydentów w Wielkiej Brytanii zwiększyła się niemal o 60 procent w porównaniu z tym samym okresem sprzed roku. W środę premier Theresa May uruchomiła formalnie procedurę wychodzenia kraju z Unii Europejskiej. Negocjacje mają potrwać dwa lata.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Setki tysięcy złotych miesięcznie zarabiał kielecki gang na wstawianiu do miejscowych lokali nielegalnych automatów do gier. Grupę rozbili funkcjonariusze CBŚP z Kielc, których w akcji zatrzymań i zabezpieczenia automatów musiała wspierać ponad setka kolegów z innych miast oraz funkcjonariusze służb celno-skarbowych. Boss grupy liczył, że umknie obławie chowając się w swoim gołębniku, w którym urządził sobie kryjówkę.

Kontrolowanie przez grupy przestępcze automatów do gier o niskich wygranych (znanych lepiej, jako „jednoręcy bandyci”) to jedno z bardziej dochodowych przedsięwzięć w półświatku. Jedna tylko „maszyna” wstawiona w lokalu o dobrej lokalizacji może przynieść miesięcznie kilkadziesiąt tysięcy złotych zysku. Policjanci i celnicy regularnie zatrzymują setki automatów, ale kolejne bardzo szybko wracają na miejsce. Bo grupa dysponująca kilkudziesięcioma maszynami, może zarabiać na nielegalnym hazardzie więcej niż bardziej ryzykownego haraczowania agencji towarzyskich.

Wielka obława

Funkcjonariusze CBŚP namierzyli gang, który wstawiał automaty do lokali w Kielcach i okolicach. Grupą kierował znany lokalny kryminalista, który zwerbował do współpracy znajomego po fachu i kilku „akwizytorów”. – Funkcjonariusze CBŚP ustalili, że grupa działała od połowy 2016 roku. Urządzenia należącego do podejrzanych nie miały koncesji i nie były nigdzie rejestrowane. W ciągu kilkunastu tygodni funkcjonariusze ustalili kompletny skład grupy przestępczej i adresy lokali, do których wstawiono automaty – powiedziała tvp.info kom. Agnieszka Hamelusz, rzeczniczka CBŚP.

Kiedy śledczy uznali, że zebrali wystarczające dowody do uderzenia w grupę, to wkroczyli do akcji. W tym samym czasie, kilkanaście ekip policyjnych pojawiło się w ustalonych miejscach. Policjantów z Kielc wspierali koledzy z Radomia, Łodzi, Krakowa i Katowic oraz funkcjonariusze służb celno-skarbowych. Do członków gangu z kryminalna przeszłością wysłano antyterrorystów. Zachodziła obawa, że obaj gangsterzy mogą być uzbrojeni i stawiać opór.

Udawał gołębia?

Siedmiu z ośmiu członków bandy zatrzymano bez większych problemów. Nieco problemów, nastręczyło funkcjonariuszom znalezienie herszta bandy. Z informacji policyjnych wynikało, że mężczyzna miał być w domu. Jednak, gdy funkcjonariusze wkroczyli na jego posesję, okazało się, że ten zniknął. Przeszukano wszystkie pomieszczenia w domu, a po gangsterze nie było śladu. Uwagę funkcjonariuszy zwrócił profesjonalny gołębnik. Boss był, bowiem zapalonym miłośnikiem tych ptaków. Funkcjonariusze przeszukali te pomieszczenia, ale również nie znaleźli w nim poszukiwanego. Ich uwagę zwróciła jednak jedna ścianka działowa. Okazało się, że można ją tak przesuwać, że tworzyła specyficzną kryjówkę. I tam znaleziono bossa.

Policjanci zabezpieczyli 44 maszyny hazardowe i pieniądze oraz samochody o wartości 350 tys. złotych. W kieleckiej Prokuraturze Okręgowej, członkowie gangu usłyszeli zarzuty związane z udziałem w zorganizowanej grupie przestępczej i przestępstwami karno-skarbowymi, za co grozi im do 5 lat więzienia.

Miłośnik gołębi odpowie dodatkowo za kierowanie gangiem.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

Policjanci z Aleksandrowa zatrzymali 35-letniego mieszkańca Piły, który w trakcie jazdy autostradą uderzył w bariery ochronne. We wnętrzu jego samochodu mundurowi znaleźli 400 kg krajanki tytoniowej, a dodatkowo posiadał przy sobie amfetaminę. Po sprawdzeniu w systemach policyjnych okazało się, że mężczyźnie zostały cofnięte uprawnienia do kierowania.

Wczoraj tj. 29 marca br. około godz. 16.00 w Otłoczynie w powiecie aleksandrowskim, kierujący citroenem nie dostosował prędkości do warunków panujących na drodze i uderzył w bariery ochronne. Policjanci z “drogówki”, którzy przyjechali na miejsce we wnętrzu jego samochodu znaleźli 20 worków jutowych wypełnionych krajanką tytoniową.

Łącznie mundurowi zabezpieczyli 400 kg nielegalnego towaru. Straty Skarbu Państwa z tytułu uszczuplenia należnego podatku akcyzowego wynoszą ponad 400 tys. złotych. W trakcie przeszukania samochodu mundurowi natknęli się jeszcze na charkterystyczny woreczek, w którym były niewielkie ilości amfetaminy. Po sprawdzeniu w systemach policyjnych okazało się, że mężczyźnie zostały cofnięte uprawnienia do kierowania.

35-latek został zatrzymany i spędził noc w policyjnym areszcie. Jeszcze dzisiaj usłyszy zarzuty kierowania pojazdem, pomimo cofniętych uprawnień oraz przewożenia krajanki tytoniowej jak również posiadania środków narkotycznych. Przestępstwa te zagrożone są karą do 3 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Comments Brak komentarzy »

Brytyjczyk Amo Singh zobaczył, że uzbrojona w łomy i kije bejsbolowe grupa napastników otoczyła i zaczepia przed jego sklepem nastolatka. Mężczyzna pobiegł mu na pomoc. Został pobity i trafił do szpitala. Policja poszukuje sprawców ataku. Jak opisują lokalne media, do zdarzenia doszło w niedzielę wieczorem przy Queen’s Drive w angielskiej miejscowości Stroud w hrabstwie Gloucestershire. Na nagraniach z kamery monitoringu, umieszczonej na sklepie Brytyjczyka widać, jak sześciu nastolatków bije i kopie właściciela sklepu. W pewnym momencie atakujący potrącili Singha samochodem. Przed odjazdem z miejsca zdarzenia znów skopali leżącego już na ziemi mężczyznę.

“Używali rasistowskiego języka”

Brytyjczyk został przewieziony do szpitala Gloucestershire Royal Hospital, gdzie stwierdzono u niego uraz głowy i założono mu kilka szwów. Ponadto Singh przeszedł operację nadgarstka.

Z relacji jego żony wynika, że napastnicy używali w stosunku do Singha rasistowskiego języka. Jej zdaniem, grupa zaatakowała 15-letniego Polaka ze względu na jego narodowość. Na izbę przyjęć trafił także pobity 15-latek, który odniósł niezagrażające życiu obrażenia głowy. Jak przyznał, został zaatakowany, gdy rozmawiał ze swoją dziewczyną w języku polskim.

Zgłoszenia, że “ktoś niszczy samochody”

W sprawie ataku wypowiedział się rzecznik prasowy policji w Gloucestershire. – Około godziny 22:30 policja otrzymała telefony ze zgłoszeniami, że ktoś niszczy samochody w okolicy, gdzie znajduje się sklep Amo Singha – powiedział. Potwierdził też, że policja znalazła na miejscu pobitego mężczyznę.

Funkcjonariusze starają się zidentyfikować sprawców ataku.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Kilka osób zostało rannych w starciach, do jakich doszło wczoraj wieczorem przed tureckim konsulatem w Brukseli między zwolennikami i przeciwnikami prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana. Rzecznik policji powiedział agencji AFP, że rannych przewieziono do szpitala. Starcia ostro potępił premier Belgii. Charles Michel ostrzegł, że rząd nie będzie tolerował przemocy i przenoszenia tureckich konfliktów do jego kraju.

Dlaczego doszło do zamieszek?

Zamieszki przed turecką placówką mają związek z referendum w sprawie reformy tureckiej konstytucji, która ma wzmocnić władzę prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana. Głosowanie odbędzie się w Turcji 16 kwietnia, jednak obywatele Turcji mieszkający w Belgii i innych krajach europejskich mogą głosować od 27 marca do 9 kwietnia w tureckich konsulatach.

Jakie są założenia nowej konstytucji?

Reforma konstytucji zakłada m.in., że prezydent będzie jednocześnie szefem państwa i rządu, będzie mógł sprawować władzę za pomocą dekretów, a także rozwiązywać parlament. Wzrośnie także jego wpływ na wymiar sprawiedliwości. Sprawowanie urzędu prezydenta nadal będzie ograniczone do dwóch kadencji, ale ich liczenie rozpocznie się na nowo od wyborów zaplanowanych na listopad 2019 roku. Teoretycznie dzięki tym zmianom Erdogan będzie mógł pozostać przy władzy przynajmniej do 2029 roku.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Comments Brak komentarzy »