Archiwum na November, 2017

W kompleksie wojskowym w Orzyszu, należącym do 15. Brygady Zmechanizowanej w Giżycku, został śmiertelnie postrzelony człowiek. To jeden z cywilnych pracowników, którzy ochraniają obiekty wojskowe. Rano, podczas przekazywania obowiązków wartowniczych, jeden z cywilnych wartowników postrzelił drugiego – informuje rmf24.pl. Według nieoficjalnych informacji strzelił niechcący w plecy kolegi.

Na miejscu wypadku pracuje Żandarmeria Wojskowa. Zabezpieczono już broń, z której padł strzał. Funkcjonariusze będą tez sprawdzać, czy wartownicy mieli pozwolenia na broń i przeszli odpowiednie szkolenie.
Źródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

Kłobuccy śledczy publikują wizerunek zrekonstruowanej twarzy nieznanego mężczyzny, którego szczątki odnaleziono w lesie pomiędzy Nowinami a Kulejami na początku grudnia ubiegłego roku. Jeśli ktoś z Państwa rozpoznaje mężczyznę lub posiada jakiekolwiek informacje, które mogłyby pomóc ustalić tożsamość zmarłego, prosimy o kontakt z Komendą Powiatową Policji w Kłobucku lub najbliższą jednostką Policji.

Przypominamy, że chodzi o sprawę z 3 grudnia 2016 roku. W trakcie polowania prowadzonego w kompleksie leśnym należącym do Leśnictwa Połamaniec (Nadleśnictwo Herby), myśliwi odnaleźli ludzką czaszkę. Na miejscu, w trakcie oględzin, kłobuccy śledczy i technicy kryminalistyki, odnaleźli resztę szkieletu ludzkiego oraz ubrania, okulary i charakterystyczny rower.

W sprawie tej prowadzone jest śledztwo, nadzorowane przez Prokuraturę Rejonową w Częstochowie. W toku postępowania przeprowadzono sekcję zwłok oraz pobrano próbki DNA.

Przeprowadzono badania antropologiczne i śledczy dysponują opinią biegłego, z której wynika, że odnalezione szczątki należą do mężczyzny w wieku około 51 lat, o wzroście około 169 cm i wadze około 64 kg. Prawdopodobny czas zgonu mężczyzny to przełom 2014/2015 roku. Poniżej publikujemy tablice z wizerunkiem zrekonstruowanej twarzy nieznanego mężczyzny.
Źródło info i foto: Policja.pl

Comments Brak komentarzy »

Premier Chorwacji Andrej Plenković ubolewał w środę z powodu śmierci wysokiego rangą dowódcy wojska bośniackich Chorwatów Slobodana Praljaka, który zażył truciznę w sali ONZ-owskiego trybunału ds. zbrodni wojennych w dawnej Jugosławii.

Gdy ogłoszono, że sąd podtrzymuje wobec niego karę 20 lat więzienia, 72-letni pułkownik krzyknął: “Praljak nie jest zbrodniarzem wojennym. Z pogardą odrzucam taki wyrok”. Następnie Chorwat wyjął z kieszeni fiolkę i połknął jej zawartość przed kamerami. Jego obrońca przekazał następnie, że w fiolce była trucizna.

- Niestety wszyscy byliśmy świadkami jego aktu, poprzez który odebrał sobie życie – powiedział na konferencji prasowej szef chorwackiego rządu, składając kondolencje rodzinie skazanego.

Według premiera działania Praljaka świadczą o “głębokiej moralnej niesprawiedliwości”, jaką było podtrzymanie przez haski trybunał wyroków skazujących dla sześciu bośniackich Chorwatów. Plenković wyraził “niezadowolenie i ubolewanie” z powodu tego werdyktu. Śmierć Praljaka potwierdził też rzecznik trybunału Nenad Golczevski, informując, że zmarł on w szpitalu w Hadze “po wypiciu płynu”, który według jego adwokatów był trucizną.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Comments Brak komentarzy »

Bezdzietne, duńskie małżeństwo przyznało się do kupienia w Polsce noworodka. Sąd skazał ich za podanie nieprawdziwych danych personalnych przy rejestracji dziecka w urzędzie. Para kupiła chłopca w 2014 roku płacąc matce dziecka 750 euro.

Podczas dzisiejszej rozprawy sądowej w Sonderborgu kobieta zeznała, że zamieściła w internecie ogłoszenie. Napisała w nim, że poszukuje kobiety, która ze względu na trudną sytuację materialną, zechce oddać jej dziecko do adopcji. Na ogłoszenie odpowiedziała ciężarna Polka, która zażądała 10 tysięcy euro. Duńczycy zgodzili się na taka cenę, jednak ostatecznie uzgodnili z kobietą, że zapłacą za chłopca 750 euro.

Gdy dziecko przyszło na świat duńskie małżeństwo pojechało do Polski, by je odebrać. Po powrocie do kraju udało im się zarejestrować noworodka. Pokazali akt urodzenia wystawiony w Holandii, gdzie para ma rodzinę. Sprawa wyszła na jaw po tym, jak duńskie władze zaalarmowała polska policja. Chłopiec ma dziś trzy lata i wciąż jest wychowywany przez duńskie małżeństwo. Prokuratura żądała ukarania Duńczyków za złamanie przepisów prawa adopcyjnego.

Sąd uznał jednak, że odpowiedzą jedynie za poświadczenie nieprawdy i skazał ich na karę 21 dni więzienia w zawieszeniu oraz 40 godzin prac społecznych.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Dwóch mężczyzn ukryło się przed policją na stromym dachu pięciopiętrowej kamienicy w Gryfowie Śląskim. To jednak nie zmyliło funkcjonariuszy – wyszli na dach i zatrzymali poszukiwanego mężczyznę i jego kolegę.

Późnym wieczorem policja w Gryfowie Śląskim na Dolnym Śląsku otrzymała informację o miejscu pobytu poszukiwanego mężczyzny. Na miejsce skierowani zostali funkcjonariusze z nakazem zatrzymania. Poszukiwany nie otworzył jednak drzwi. Policjanci musieli wyłamać zamek. Po wejściu do środka okazało się, że dwaj mężczyźni, którzy byli w mieszkaniu, wyszli przez okno na stromy dach pięciopiętrowego budynku. Liczyli, że funkcjonariusze ich nie zauważą.

Pomysł okazał się bezskuteczny. Obaj mężczyźni zostali zatrzymany.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Jedną z norweskich wiosek wstrząsnął skandal – w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat dopuszczono się tam ponad 150 przestępstw o charakterze seksualnym, w tym gwałtów na dzieciach. Sprawą zajmuje się tamtejsza policja.

Tysfjord to licząca 2 tys. mieszkańców wioska położona na wybrzeżu na północy Norwegii. Niestety, malownicze krajobrazy przez lata skrywały przerażającą tajemnicę. Lokalna policja poinformowała w tym tygodniu, że od 1953 roku odnotowano tutaj aż 151 przestępstw o charakterze seksualnym. Afera wybuchła rok temu, gdy w jednej z norweskich gazet ukazał się artykuł z wyznaniami 11 ofiar przemocy na tle seksualnej, które doświadczyły jej właśnie w Tysfjord. Szczegółowe dane informują, że wśród 151 przestępstw, 43 to były gwałty (w trzech przypadkach ofiarami były dzieci). Ogółem, akta mówią o 92 podejrzanych oraz 82 poszkodowanych w wieku od 4 do 75 lat.

Według raportu policji, 70 proc. ofiar to przedstawiciele lapońskiej mniejszości etnicznej. Wielu z nich wyznaje laestadianizm, konserwatywny nurt luteranizmu, potępiający m.in. alkohol, sport, telewizję, kino i inne zdobycze nowoczesnej cywilizacji. Praktykują natomiast gorliwą wiarę, hierarchię i tradycjonalizm, co sprawiło śledczym niemałe trudności w dotarciu do faktów, jako że poszkodowani w większości zamiast na policję, zwracali się do miejscowych duchownych.

Jak na razie w stan oskarżenia postawiono dwie osoby, którym zarzucono łącznie 10 przestępstw. Zarówno przedstawiciele władz, jak i społeczności lapońskiej w Norwegii zapowiadają jak najszybsze i jak najdokładniejsze rozwiązanie sprawy. Zwracają uwagę na wieloletnią zmowę milczenia, jaka panowała w ramach społeczności Tysfjord.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Comments Brak komentarzy »

Niemal 200 policjantów z Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach, Centralnego Biura Śledczego Policji i Komendy Głównej Policji przez ponad 2 tygodnie, w dzień i w nocy pracowało nad uwolnieniem porwanej kobiety i zatrzymaniem podejrzanych o jej uprowadzenie dla okupu. Dzięki ogromnemu zaangażowaniu i bardzo intensywnym działaniom policjantów ze specjalnej grupy powołanej przez Komendanta Głównego Policji kobieta bezpiecznie wróciła do domu. W Śląskim Wydziale Prokuratury Krajowej zatrzymani usłyszeli zarzuty uprowadzenia jej dla okupu i zostali tymczasowo aresztowani.

Do zdarzenia doszło w poniedziałek, 13 listopada br., w małej miejscowości na terenie Śląska. Wówczas to, 43-letnia kobieta została zatrzymana do kontroli drogowej przez osoby przebrane w policyjne mundury, a następnie uprowadzona. Jeszcze tego samego dnia porywacze wysłali do rodziny ofiary wiadomość z żądaniem okupu.

Policjanci z Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach i Centralnego Biura Śledczego Policji natychmiast rozpoczęli działania, chcąc jak najszybciej uwolnić kobietę i zatrzymać sprawców. Utworzona została specjalna grupa dowodzona przez CBŚP i KWP Katowice, składająca się z najbardziej doświadczonych policjantów, specjalizujących się w takich sprawach. Oprócz policjantów z CBŚP i KWP w Katowicach, w akcji brali udział także policjanci z Komendy Głównej Policji, Komend Wojewódzkich Policji z Opola, z Krakowa, z Kielc, z Wrocławia, z Radomia oraz funkcjonariusze Straży Granicznej. Od początku w sprawę zaangażowani byli prokuratorzy ze Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej.

Każdy z policjantów, biorących udział w akcji, miał przydzielone konkretne zadania. Ich celem było uwolnienie kobiety oraz zatrzymanie sprawców. Ale priorytetem dla śledczych było bezpieczeństwo porwanej, dlatego większość działań ukierunkowana była na jej powrót do domu. Tak też się stało trzy dni później, kiedy po przekazaniu okupu kobieta została uwolniona.

Wówczas śledczy całość działań skierowali na zatrzymanie sprawców. W tym celu weryfikowali i szczegółowo analizowali każdą informację. Zabezpieczono łacznie ponad 1000 śladów. Szybko okazało się, że związek z porwaniem mieli dwaj mieszkańcy województwa śląskiego w wieku 36 i 52 lat. Obaj zostali zatrzymani przy wsparciu śląskich antyterrorystów. Za trzecim z porywaczy został wydany list gończy.

W poniedziałek w Ustroniu został zatrzymany ostatni podejrzany, 43-latek również pochodzący ze Śląska. Podczas przeszukań mieszkań zatrzymanych oraz wynajętego domu, w którym, jak się okazało, przetrzymywana była kobieta, policjanci znaleźli hełmy, kominiarki oraz odzież imitującą policyjny mundur, a także telefony, z których korzystali zatrzymani. W garażu na terenie posesji znajdował się samochód, którym jak wynika z przeprowadzonych analiz przewożona była porwana. Policjanci odzyskali również część pieniędzy z okupu, które ukrywał 43-latek.

Cała trójka została już tymczasowo aresztowana. Za bezprawne pozbawienie wolności grozić im może kara nawet 15 lat więzienia. Śledztwo prowadzą policjanci z Zarządu w Katowicach Centralnego Biura Śledczego Policji pod nadzorem Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej.

Wyjaśniając okoliczności sprawy śledczy współpracowali także z policjantami z Czech i Słowacji.
Źródło info i foto: Policja.pl

Comments Brak komentarzy »

Niemiecki Trybunał Federalny nakazał zwolnić przebywającego od kwietnia w areszcie oficera Bundeswehry Franco A. podejrzanego o przygotowywanie zamachu terrorystycznego wymierzonego w państwo. Podejrzany udawał uchodźcę, by zrzucić winę na migrantów. Trybunał w Karlsruhe pełniący funkcję sądu najwyższego w sprawach cywilnych i karnych uchylił nakaz aresztowania wobec oficera.

Zdaniem sędziów wyniki śledztwa obciążają w pewien sposób Franco A., nie potwierdziły jednak uzasadnionego podejrzenia o przygotowywanie zamachu na przedstawicieli życia publicznego w Niemczech, co jest warunkiem kontynuowania aresztu.

Porucznik Bundeswehry przebywał od 26 kwietnia w areszcie. Zdaniem prokuratury oficer, działając w porozumieniu z innymi wojskowymi, przygotowywał zamach na osobistości życia politycznego w Niemczech. Prokuratura uważa, że działał z pobudek skrajnie prawicowych i ksenofobicznych, a winę za zamach chciał zrzucić na migrantów.

W tym celu prowadził podwójne życie, udając uchodźcę z Syrii. W grudniu 2015 r. zgłosił się do Urzędu Migracji i Uchodźców (BAMF) w swoim rodzinnym mieście Offenbach w Hesji. Skierowano go do ośrodka dla uchodźców w Giessen, a następnie do Zirndorf w Bawarii, gdzie wystąpił o azyl. Franco A. nie zna arabskiego, z pracownikami BAMF rozmawiał po francusku.

Sprawa Franco A. obnażyła błędy w pracy władz migracyjnych i wywołała falę krytyki pod adresem polityki migracyjnej rządu Angeli Merkel.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

Trzy wysoko postawione osoby w hierarchii koncernu Lafarge zatrzymano w sprawie finansowania tak zwanego Państwa Islamskiego w Syrii. Francusko-szwajcarski koncern jest światowym potentatem w dziedzinie produkcji cementu. To pierwsze aresztowania w tej sprawie.

Wśród zatrzymanych jest dwóch byłych dyrektorów. Jeden z nich pełnił tę funkcję w latach 2008-2014, drugi był jego następcą od lata 2014 roku. Na zarządzie Lafarge ciążą zarzuty dotyczące związków finansowych koncernu z dżihadem.

Według ujawnionych w ubiegłym roku informacji zarząd Lafarge zdecydował się w okresie ekspansji tak zwanego Państwa Islamskiego finansować terrorystów, by zapewnić sobie możliwość bezpiecznego działania w Syrii. Na terytorium tego państwa znajdują się zakłady francusko-szwajcarskiej firmy. Francję z Syrią tradycyjnie wiązały bliskie kontakty gospodarcze, polityczne i kulturalne.

Korzyści płynące z umowy dla koncernu były ogromne. W wyniku dochodzenia okazało się, że Lafarge kupował ropę naftową od różnych organizacji związanych z dżihadem. Według francuskich obserwatorów, zatrzymanie trzech osób to wierzchołek góry lodowej. Dochodzenie jest prowadzone także w szwajcarskiej filii koncernu.
Źródło info i foto: onet.pl

Comments Brak komentarzy »

ONZ-owski trybunał ds. zbrodni wojennych w dawnej Jugosławii utrzymał w środę wyrok 25 lat więzienia w procesie apelacyjnym Jadranko Prlicia, byłego przywódcy bośniackich Chorwatów, skazanego w 2013 roku za zbrodnie wojenne na Bałkanach.

58-letni obecnie Prlić był premierem samozwańczego państwa Chorwatów bośniackich – proklamowanej w 1993 roku “Herceg-Bośni”. W 2013 r. został uznany za winnego zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości, popełnionych na Bośniakach podczas wojny z lat 1992-95, w której zginęło ponad 100 tysięcy ludzi, a 2,2 mln musiało opuścić swe domy. Podczas procesu apelacyjnego prokuratura żądała dla niego 40 lat więzienia.

Wraz z nim skazano wtedy na kary od 10 do 20 lat więzienia pięciu innych wysokich rangą funkcjonariuszy “Herceg-Bośni”. Ogłaszanie wyroku w sprawie ich apelacji przerwano w środę, kiedy jeden z nich, pułkownik Slobodan Praljak – jak powiedziała jego obrończyni – zażył truciznę. Wezwano do niego lekarza i przerwano transmisję z trubunału.

Miał zażyć truciznę

Bruno Stojić, w czasie wojny minister obrony “Herceg-Bośni”, gen. Milivoj Petković, przysłany z Chorwacji szef sztabu generalnego wojska bośniackich Chorwatów (HVO) i 72-letni Praljak, b. wiceminister obrony Chorwacji, zastępca szefa sztabu HVO – zostali w 2013 roku skazani na kary po 20 lat więzienia. Valentin Czorić, szef żandarmerii i późniejszy minister spraw wewnętrznych “Herceg-Bośni”, otrzymał karę 16 lat więzienia, a Berislav Puszić, odpowiedzialny za obozy i ośrodki zatrzymań – 10 lat więzienia.

Praljak miał zażyć truciznę, kiedy usłyszał, że trybunał utrzymał skazanie go na 20 lat więzienia.

Mladić skazany na dożywocie

Chorwaci przez większą część wojny w Bośni i Hercegowinie (BiH) byli sojusznikami Bośniaków w walce z siłami serbskimi. Jednak od kwietnia 1993 roku wspierani militarnie i politycznie przez Zagrzeb prowadzili także wojnę z Bośniakami, zakończoną 1 marca 1994 roku podpisaniem układu o utworzeniu federacji muzułmańsko-chorwackiej w BiH.

Na mocy porozumienia pokojowego z Dayton, które w 1995 roku zakończyło wojnę w BiH, federacja muzułmańsko-chorwacka wraz z Republiką Serbską są autonomicznymi “jednostkami państwowymi”, tworzącymi Bośnię i Hercegowinę. 22 listopada haski trybunał skazał Ratko Mladicia, byłego dowódcę Serbów bośniackich, na karę dożywotniego więzienia, uznając go za winnego ludobójstwa, zbrodni wojennych i zbrodni przeciw ludzkości podczas wojny w Bośni i Hercegowinie z lat 90.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »