Archiwum na April, 2018

Sąd Rejonowy w Strzelcach Krajeńskich (Lubuskie) skazał w poniedziałek na cztery lata więzienia ginekologa oskarżonego o gwałt na młodej pacjentce. Orzekł także wobec niego 10-letni zakaz wykonywania zawodu i 40 tys. zł nawiązki dla pokrzywdzonej. Wyrok nie jest prawomocny.

Do przestępstwa miało dojść pod koniec maja 2014 r. w Strzelcach Krajeńskich podczas wizyty młodej kobiety w gabinecie ginekologa. Prokuratura oskarżyła Piotra P., że podczas zabiegu dopuścił się gwałtu na pacjentce, kiedy kobieta była pod wpływem środków znieczulających. Lekarza obciążały twarde dowody, m.in. prezerwatywy z jego nasieniem i śladami biologicznymi pokrzywdzonej.

W mowie końcowej prokurator wnioskował o osiem lat więzienia dla oskarżonego. Pełnomocniczka pokrzywdzonej chciała także dożywotniego zakazu wykonywania zawodu lekarza. Adwokat wystąpił o uniewinnienie swojego klienta.

Pełnomocniczka pokrzywdzonej: łagodna kara

– Wyrok jest satysfakcjonujący w takim zakresie, że oskarżony został uznany za winnego popełnienia czynu z art. 197 § 1 Kodeksu karnego. W przedmiocie kary musimy mieć na uwadze, że czynu tego dopuścił się lekarz, a zatem jest to zawód zaufania publicznego – osoba, która powinna stanowić wzór. Moja klientka udała się do oskarżonego w celu takim, aby udzielił jej profesjonalnej pomocy medycznej, a wyszła z tego gabinetu z traumą do końca życia – powiedziała po ogłoszeniu wyroku adwokat Anna Nowak, pełnomocniczka pokrzywdzonej.

Dodała, że w tej sytuacji kara czterech lat pozbawienia wolności “jawi się jako łagodna i uderza w społeczne poczucie sprawiedliwości”.

- Również zakaz, środek karny w wymiarze 10 lat, w mojej ocenie powinien to być dożywotni zakaz wykonywania zawodu i właśnie w tym zakresie będę prawdopodobnie wywodzić apelację – dodała Nowak.

Pokrzywdzona zgłosiła sprawę policji, gdyż mimo mocnego znieczulenia i braku pełnej świadomości czuła, że została zgwałcona. Opowiedziała to swoim koleżankom czekającym przed gabinetem. Te z kolei słyszały niepokojące odgłosy z tego pomieszczenia. Proces przed Sądem Rejonowym w Strzelcach Krajeńskich był niejawny. Utajnione zostało także uzasadnienie wyroku. Obrońca oskarżonego po ogłoszeniu wyroku nie chciał komentować sprawy. W sądzie nie było w poniedziałek oskarżonego i pokrzywdzonej.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Jak ustaliła Wirtualna Polska, agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego zabezpieczyli dokumentację w siedzibie giełdowej firmy windykacyjnej GetBack. O aferze z wrocławską spółką mówi się, że może być jeszcze większa niż Amber Gold.

Agenci CBA pojawili się we wrocławskiej siedzibie GetBack w piątek z żądaniem wydania rzeczy i dokumentacji. Działania były podjęte w ramach postępowania prowadzonego przez Prokuraturę Regionalną w Warszawie – mówi Wirtualnej Polsce Temistokles Brodowski z wydziału prasowego CBA. Zabezpieczenie dokumentacji trwało kilka godzin, odbyło się w normalnym trybie – bez zamykania siedziby, bez zatrzymywania jakichkolwiek osób.

Przypomnijmy, Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie podania do publicznej wiadomości 16 kwietnia przez członków zarządu spółki GetBack raportu bieżącego, w którym miały znaleźć się nieprawdziwe informacje. W skrócie dotyczyły one tego, że spółka otrzyma finansowe wsparcie od PKO BP i Polskiego Funduszu Rozwoju. – Łączna kwota finansowania udzielonego przez bank i PFR wyniesie do 250 mln zł. Strony prowadzą negocjacje mające na celu ustalenie pozostałych warunków finansowania – informował GetBack.

Zarówno PKO BP, jak i PFR szybko te informacje zdementowały. Sprawa najpierw trafiła do KNF, a później zajęli się nią śledczy. – Rozpowszechnione informacje wprowadzały lub mogły wprowadzić w błąd co do podaży, popytu lub ceny instrumentów finansowych lub mogły zapewnić utrzymanie się ceny jednego lub kilku instrumentów finansowych spółki GetBack. Wszczęcie śledztwa nastąpiło po niezwłocznym rozpoznaniu przez Prokuraturę Regionalną w Warszawie zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa skierowanego przez Komisję Nadzoru Finansowego – informuje rzecznik Prokuratury Regionalnej Agnieszka Zabłocka – Konopka.

Po wydarzeniach z 16 kwietnia, notowania spółki gwałtownie zanurkowały, a na giełdzie pojawiły się symptomy paniki. Po południu obrót akcjami i obligacjami GetBack został zawieszony przez GPW. Nazajutrz rada nadzorcza spółki postanowiła odwołać ze stanowiska prezesa Konrada Kąkolewskiego.

Przypomnijmy, afera z GetBack wybuchła, kiedy okazało się, że dług firmy rośnie w astronomicznym tempie. Jak ujawniono kilka dni temu, spółka nie oddała na czas 88 mln zł z tytułu wykupu obligacji i nie wypłaciła ponad 3 mln zł odsetek. Z kolei w obligacjach GetBack ulokowanych jest w sumie 2,6 mld zł. To blisko 3-krotnie więcej niż pieniądze utopione przez klientów w Amber Gold.
Źródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

Prokuratura Regionalna w Warszawie przedstawiła pierwsze zarzuty dla podejrzanych o popełnienie przestępstwa zbrodni wystawienia i posłużenia się 143 fakturami VAT o łącznej wartości ponad 446 mln zł. W ten sposób narażono Skarb Państwa na straty ponad 83 mln zł z tytułu podatku VAT.

“Prokuratura Regionalna w Warszawie przedstawiła dwóm mężczyznom pełniącym funkcje prezesów zarządów ustalonych spółek z ograniczoną odpowiedzialnością, zarzuty popełnienia przestępstwa zbrodni wystawienia i posłużenia się 143 fakturami VAT, poświadczającymi nieprawdę, co do okoliczności mających znaczenie dla określenia wysokości podatku od towarów i usług, których łączna wartość należności ogółem z tytułu deklarowanych nabyć połączeń typu VoIP przekroczyła 446 mln zł” – poinformowano w komunikacie. “Ogłoszone zarzuty dotyczą także przestępstwa narażenia Skarbu Państwa na uszczuplenie podatku VAT w kwocie ponad 83 mln zł, udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, oszustwa podatkowego oraz czynu zabronionego określanego jako +pranie brudnych pieniędzy+” – dodano.

Podejrzani zostali zatrzymani i doprowadzeni do Prokuratury Regionalnej w Warszawie. Zgromadzone w śledztwie dowody pozwoliły na uznanie, że zatrzymani mężczyźni brali udział w zorganizowanej grupie przestępczej, która zajmowała się m.in. fikcyjnym obrotem połączeniami typu VoIP, wystawianiem i posługiwaniem się nierzetelnymi fakturami VAT, oszustwami podatkowymi polegającymi na podawaniu nieprawdy w deklaracjach dla podatku od towarów i usług VAT – 7 oraz przyjmowaniem środków finansowych na rachunki bankowe i ich dalszym transferowaniem, co miało udaremnić bądź znacznie utrudnić stwierdzenie przestępnego pochodzenia uzyskanych środków pieniężnych.

“Osoby wchodzące w skład badanej grupy przestępczej działały w celu osiągnięcia korzyści majątkowej w okresie od końca maja 2017 roku do końca marca 2018 roku w Warszawie, w innych miastach na terenie Polski, jak też poza granicami kraju” – informuje prokuratura. “W wyniku posłużenia się 143 nierzetelnymi fakturami VAT, które ujęto w ewidencjach zakupów VAT oraz podania nieprawdy w deklaracjach dla podatku od towarów i usług VAT – 7 ustalonej spółki z ograniczoną odpowiedzialnością złożonych do Urzędu Skarbowego, narażono Skarb Państwa na uszczuplenie podatku VAT w kwocie ponad 83 mln zł” – dodano.

Śledztwo wszczęto na podstawie zawiadomienia Generalnego Inspektora Informacji Finansowej, dotyczącego podejrzenia popełniania przestępstwa określanego mianem “prania brudnych pieniędzy”, które miało być popełnione przez osoby reprezentujące ustaloną spółkę z siedzibą w Warszawie.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Trybunał w Bagdadzie powołany do sądzenia terrorystów skazał w niedzielę na dożywocie za przyłączenie się w Iraku do ugrupowania Państwo Islamskie 19 obywatelek Rosji. Identyczne wyroki otrzymało sześć kobiet z Azerbejdżanu i cztery z Tadżykistanu.

Jak pisze agencja AFP, wszystkie oskarżone były identycznie ubrane, miały na sobie czarne szaty założone na czerwone bluzki, a na głowach czarne chusty. Uczestniczyły w rozprawie sądowej wraz ze swymi dziećmi. Sąd porozumiewał się z nimi za pomocą wykładowcy języka rosyjskiego z uniwersytetu w Bagdadzie.

“Nie wiedziałam, że znajdujemy się w Iraku. Pojechałam z moim mężem i z dziećmi do Turcji, aby tam zamieszkać, a po jakimś czasie odkryłam raptem, że jesteśmy w Iraku” – zeznała jedna z oskarżonych. Inne podawały za nią podobne wyjaśnienie. Sędzia prowadzący rozprawę poinformował, że jedna z oskarżonych imieniem Mariana była wcześniej chrześcijanką, podobnie jak jej mąż, ale oboje przeszli na islam. Pozostałe oskarżone od początku były muzułmankami.

“Kontaktujemy się z rodzinami osądzonych, aby poinformować ich o przebiegu rozprawy” – powiedział korespondentowi AFP rosyjski dyplomata obecny na procesie.

Wyroki wydane przez bagdadzki trybunał podlegają apelacji.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

​11-letni Polak pobity w Berlinie przez grupę nastolatków – informuje agencja dpa. Policja podkreśla, że był to atak ksenofobiczny, wcześniej chłopiec był wyzywany z racji swojego pochodzenia. Do ataku doszło w berlińskiej dzielnicy Neukolln. Chłopiec bawił się z kolegą na wzgórzu. Nagle podeszła do nich grupa pięciu nastolatków – czterech chłopców i jedna dziewczyna.

Dwóch członków grupy zaczęło obrażać i wyśmiewać 11-latka, zwracając uwagę na jego pochodzenie. Chłopiec nie reagował. Napastnicy rzucili się następnie na Polaka z pięściami. Grupa uciekła, zanim na miejscu pojawiła się policja. 11-latek trafił do szpitala, gdzie udzielono mu pomocy. Niemiecka policja prowadzi w tej sprawie śledztwo.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Trybunał w Bagdadzie, powołany do sądzenia terrorystów, skazał w niedzielę na dożywocie za przyłączenie się w Iraku do ugrupowania Państwo Islamskie 19 obywatelek Rosji. Identyczne wyroki otrzymało sześć kobiet z Azerbejdżanu i cztery z Tadżykistanu.

Jak pisze agencja AFP, wszystkie oskarżone były identycznie ubrane, miały na sobie czarne szaty założone na czerwone bluzki, a na głowach czarne chusty. Uczestniczyły w rozprawie sądowej wraz ze swymi dziećmi. Sąd porozumiewał się z nimi z pomocą wykładowcy języka rosyjskiego z uniwersytetu w Bagdadzie.

— Nie wiedziałam, że znajdujemy się w Iraku. Pojechałam z moim mężem i z dziećmi do Turcji, aby tam zamieszkać, a po jakimś czasie odkryłam raptem, że jesteśmy w Iraku — zeznała jedna z oskarżonych. Inne podawały za nią podobne wyjaśnienie.

Sędzia prowadzący rozprawę poinformował, że jedna z oskarżonych imieniem Mariana była wcześniej chrześcijanką, podobnie jak jej mąż, ale oboje przeszli na islam. Pozostałe oskarżone od początku były muzułmankami.

— Kontaktujemy się z rodzinami osądzonych, aby poinformować ich o przebiegu rozprawy — powiedział korespondentowi AFP rosyjski dyplomata obecny na procesie. Wyroki wydane przez bagdadzki trybunał podlegają apelacji.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Comments Brak komentarzy »

Do tragedii doszło w niedzielę nad ranem. Jak podaje portal oswiecimskie24.pl o godzinie 5.20 policjanci zostali powiadomieni o ugodzeniu nożem w brzuch i szyję 34-letniego mieszkańca Kęt. Miał tego dokonać inny mężczyzna.

- Rany zadane przez sprawcę okazały się śmiertelne – informuje Małgorzata Jurecka z Komedy Powiatowej Policji w Oświęcimiu.
Jak donosi portal do zdarzenia miało dojść podczas tzw. domówki, w której udział brało kilka osób. – Policję powiadomiły osoby, które przebywały na tej samej posesji, na której doszło do tragedii – mówi Mariusz Słomka z Prokuratury Rejonowej w Oświęcimiu.

Czynności zmierzające do ustalenia dokładnych okoliczności, w jakich doszło do tego tragicznego w skutkach wypadku prowadzą policjanci pod nadzorem prokuratora. W niedzielę przed południem podejrzewany o dokonanie tego czynu po krótkim pościgu został obezwładniony i zatrzymany.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Comments Brak komentarzy »

Co najmniej 154 miliony złotych wykradł z kont bankowych na całym świecie, polski odłam cybergangu, którego bossowie rezydowali w Rosji i mogli mieć powiązania z tamtejszymi służbami specjalnymi. Jak się dowiedział portal tvp.info do sądu trafił właśnie akt oskarżenia przeciwko polskim liderom grupy i ich najbliższym współpracownikom. – To największa w historii polskiego wymiaru sprawiedliwości sprawa dotycząca międzynarodowej cyberprzestępczości – powiedział tvp.info prok. Maciej Florkiewicz, naczelnik lubelskich „pezetów”.

O skali przestępstw popełnianych przez polski odłam cybergangu najlepiej świadczy fakt, że osoby odpowiedzialne w grupie za rozliczanie i przekazywanie pieniędzy dostawały od razu liczarki do banknotów. Tylko na terenie naszego kraju przestępcy założyli dwa tysiące kont rachunków, przez które przepuścili ponad 154 miliony złotych.

Śledczy z Lubelskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej ustalili, że polscy rezydenci cybergangu: przez Dariusz O., Mariusz S. i Mariusz P. zawiadywali blisko 500 osobami: przede wszystkim słupami, którzy zakładali rachunki bankowe potrzebne do transferowania wykradzionych pieniędzy.

Portal tvp.info dotarł do szczegółów aktu oskarżenia w tej sprawie.

Groźny „mały bankowiec”

Cybergansterzy włamywali się na konta bankowe na terenie całego świata, głównie jednak w krajach Unii Europejskiej oraz USA i Kanadzie. Wykorzystywali wirus komputerowy o nazwie Tinba (od słów: Tiny Banker, – czyli mały bankowiec). Ten tzw. trojan był dołączany do fałszywych e-maili pochodzących rzekomo od firm ubezpieczeniowych, kurierskich, banków czy poczty. Wystarczyło otworzyć załącznik do otrzymanej wiadomości i wirus już uzyskiwał dostęp do konta ofiary.

Rada Bakowości Elektronicznej taj przedstawia mechanizm działania „trojana”: „Klient podaje hasło i login do bankowości internetowej, które są następnie przesyłane na serwer hakerów. Na komputerze klienta przez okres czasu około minuty lub dłużej wyświetlany jest komunikat „ trwa przesyłanie danych”, „proszę czekać”, „trwa aktualizacja danych” itp. W tym czasie na podstawie wykradzionego loginu i hasła następuje: logowanie przez hakerów do bankowości internetowej klienta, badanie dostępnych środków, przygotowywanie transakcji oszukańczej, pobranie informacji z banku o konieczności podania numeru wygenerowanego przez Token w celu autoryzacji ww. transakcji.

Po tych czynnościach na komputerze klienta skrypt wyświetla komunikat o rzekomych problemach z uwierzytelnieniem i generuje prośbę o wprowadzenie dodatkowego numeru wygenerowanego przez Token w celu prawidłowego przeprowadzenia procesu uwierzytelnienia tożsamości klienta. Nieświadomy użytkownik wprowadzając numer z Tokena „de facto” autoryzuje transakcję oszukańczą myśląc, iż dokonuje dodatkowego uwierzytelnienia swojej tożsamości”.

Aby zamaskować nielegalne operacje, po kradzieży wirus często wysłał komunikat o ‘pracach modernizacyjnych czy przerwie w pracy bankowości internetowej.

Wirus ze Wschodu

Pieniądze z rachunków bankowych, do których uzyskali dostęp przestępcy, były następnie transferowane przez Polskę i Danię na Ukrainę, następnie trafiały najprawdopodobniej do Rosji lub Łotwy. Z ustaleń prokuratury wynika, że polski oddział cybergangu dokonał 1259 kradzieży. Jednorazowe przelewy wynosiły od kilkunastu do nawet kilkuset tysięcy złotych. Międzynarodowy cgang działał od czerwca 2009 r. do kwietnia 2016 r.

– Z naszych informacji wynika, że organizatorzy cybergangu wywodzili się z Rosji. Nie jest jednak pewne czy pieniądze trafiły do tamtejszej mafii czy do służb specjalnych, które znane są ze skutecznych ataków hakerskich – mówi jeden ze śledczych.

Pewne jest, że właśnie na Łotwie lub w Rosji rezydowali autorzy złośliwego oprogramowania. Do nich trafiało 60 proc. wykradzionych pieniędzy. Pozostałymi 40 proc. dzieli się rezydenci oddziałów krajowych, takich jak polski. – Hakerzy byli na najwyższym poziomie działalności grupy. Osoby te przygotowywały oprogramowanie w celu ataku na klientów określonych banków w różnych krajach. W kodzie oprogramowania złośliwego zaszyfrowywane były numery rachunków założonych przez członków grupy przestępczej przeznaczonych do transferów pieniędzy. Ten poziom grupy przestępczej stanowili obywatele państw rosyjskojęzycznych – dodaje prok. powiedział tvp.info prok. Maciej Florkiewicz, naczelnik Lubelskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej.

Polskie mózgi w akcji

Kolejnymi po hakerach, w hierarchii ważności gangu były osoby nazywane „mózgami”. Odpowiadały one za budowanie siatek osób, za pomocą, których można było bezpiecznie transferować wykradzione pieniądze do organizatorów przestępstwa. Podlegali im „księgowi” (dysponujący dostępem do baz danych okradanych osób) oraz „łowcy mułów” (odpowiedzialni za nadzór nad kontami zakładanymi przez podstawione osoby, czyli „muły”). „Mułami” byli najczęściej alkoholicy z Polski, Ukrainy i Łotwy, którzy za niewielkie wynagrodzenie zakładali rachunki bankowe niezbędne do transferowania zysków gangu.

Na terenie Polski oraz Danii „mózgami” byli: Dariusz O., Mariusz P. i Mariusz S. Dwaj ostatni mężczyźni przez jakiś czas byli samodzielnymi rezydentami cybergangu, ale w końcu podporządkowali się pierwszemu. Mieli stały kontakt z hakerami, od których przyjmowali konkretne zlecenia.

Według śledczych podgrupa Dariusza O. była „nadzwyczaj zorganizowana”. Szef pilnował bezpieczeństwa przedsięwzięcia. Każdy z jego podwładnych musiał na bieżąco zacierać ślady przestępstwa. – Wykorzystane telefony, komputery, a także karty płatnicze były niszczone po realizacji poszczególnych etapów działań. Sprawcy korzystali wyłącznie z telefonów pre-paidowych, kontaktując się między sobą za pomocą komunikatorów internetowych oraz poczty elektronicznej, której konta były zakładane na specjalnych rosyjskich serwerach, gwarantujących użytkownikom pełną anonimowość – dodaje prok. Florkiewicz.

„Muły” jadą po pieniądze

Na samym dole przestępczej hierarchii były tzw. muły. To właśnie oni zakładali rachunki indywidualne lub firmowe po jednym w kilku czy nawet kilkunastu bankach w Polsce, ale także w krajach sąsiednich: Niemczech, Słowacji czy Czechach. Każdy „muł” miał przykazane, aby przy podpisywaniu umowy podać adres do korespondencji wskazany przez swoich nadzorców. Najczęściej były to adresy pustostanów, rzadziej przypadkowych osób. Chodziło o to, aby można było bezpiecznie przejąć karty płatnicze wysłane przez banki. Jeśli chodzi o wykorzystanie adresów przypadkowych osób, to przestępcy włamywali się do ich skrzynek pocztowych, przechwytując korespondencję z bankiem.

„Muły” podawały także numery telefonów do odbierania wiadomości SMS z kodami do autoryzacji transakcji internetowych. Mając już wszystkie dokumenty oraz karty płatnicze przekazywali je „mózgom”. Ci zaś wykorzystywali tak założone konta do otwarcia kolejnych rachunków, za pomocą, których transferowano pieniądze do hakerów. Następnie numery rachunków były przekazywane hakerom. Ci zaś po dokonanej kradzieży, transferowali pieniądze na konta „mułów”, o czym informowali „mózgi”. Dla bezpieczeństwa przelewy na konta cybergangu nie przekraczały kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Na sygnał od nadzorców, „księgowi” przelewali pieniądze na kolejne rachunki. Później „właściciele” kont wypłacali gotówkę w bankomatach lub placówkach banków. Tak wyprane pieniądze były transferowane na Ukrainę za pośrednictwem znanych firm zajmujących się międzynarodowymi przekazami pieniężnymi. Stamtąd gotówka trafiała najprawdopodobniej do Rosji.

Koniec El Dorado

Początkiem końca polskiej rezydentury cybergangu było zatrzymanie w listopadzie 2015 Mariusza S. Mężczyzna ukrywał się w Danii, posługując węgierskim paszportem oraz dwoma węgierskimi dowodami osobistymi. W mieszkaniu jego ukochanej znaleziono 70 tys. euro i 300 tys. koron duńskich.

W marcu 2016 r. policjanci z Wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarczą lubelskiej komendy wojewódzkiej, zatrzymali również w Danii – Dariusza O. Z ustaleń śledczych wynika, że po wyjeździe do Skandynawii, mężczyzna stworzył tam najbardziej liczną sieć „mułów”. Policjanci mówili, że jego organizacja przypominała wręcz obóz pracy dla Polaków i Łotyszy. Miesiąc później w Białej Podlaskiej wpadł Mariusz P.

W czasie śledztwa ustalono, że przez polski odłam gangu przewinęło się 500 osób. Do kwietnia 2018 r. skierowano akty oskarżenia przeciwko 48 osobom, głównie „mułom”. Teraz odpowiedzą „polskie mózgi” oraz ich najbliżsi współpracownicy. W czasie śledztwa udało się zablokować na kontach gangsterów ponad 70 milionów złotych.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

W Kabulu doszło w poniedziałek rano do drugiego zamachu w pobliżu siedziby wywiadu afgańskiego (NDS) – w tym samym miejscu, gdzie chwilę wcześniej kamikadze na motocyklu wysadził się w powietrze – poinformowało AFP ministerstwo spraw wewnętrznych. Według rzecznika prasowego MSW Nadżiba Danisha w pierwszym zamachu zginęły co najmniej cztery osoby, a pięć zostało rannych.

- Krążący na motocyklu sprawca zamachu wysadził się w powietrze w sektorze Szaszdarak. Doliczyliśmy się czterech zabitych i pięciu rannych; wszyscy to cywile – powiedział rzecznik.

W drugim zginęła najprawdopodobniej jedna osoba

Według policji, na którą powołuje się agencja AP, w drugim zamachu zginął dziennikarz, a dwóch policjantów zostało rannych. Szczegóły tego zamachu nie są jeszcze znane. Na razie nikt nie wziął odpowiedzialności za obydwa zamachy.

Jak podaje agencja AFP, w ataku zginął fotograf agencji Shah Marai. “Zginął podczas eksplozji, której celem była grupa dziennikarzy, którzy przybyli się na miejsce ataku samobójczego” – podała agencja.
22 kwietnia w Kabulu przed ośrodkiem rejestracji wyborców wysadził się zamachowiec samobójca; zginęło 48 osób, a 112 zostało rannych. Do zamachu przyznało się Państwo Islamskie (IS).
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

CBA ma rekordowe: wyniki, budżet i poparcie. Polacy chcą walki z korupcją – pisze poniedziałkowa “Rzeczpospolita”. Jak wynika z sondażu IBRiS dla gazety, 47 procent Polaków pozytywnie ocenia działalność Centralnego Biura Antykorupcyjnego. To największy wzrost od czasu powstania tej służby. Dziennik zestawia to badanie z podobnym, wykonanym rok wcześniej przez CBOS.

Z porównania wynika, że liczba zadowolonych z pracy agentów wzrosła aż o 9 pkt. procentowych. – Wśród ankietowanych aż 28,1 proc. wystawiło ocenę raczej dobrą, kolejne 18,2 proc. badanych – zdecydowanie dobrą (połowa z nich to sympatycy PiS). Topnieje też grupa negatywnie oceniających działalność CBA. Według sondażu IBRiS jest to 31 proc. (sympatycy PSL i PO), ponad 22 proc. nie ma zdania – czytamy w gazecie.

Cytowana przez “Rzeczpospolitą” Grażyna Kopińska, ekspertka ds. korupcji z Fundacji Batorego tłumaczy notowania CBA efektem sympatii Polaków do walki z korupcją. – Centralne Biuro Antykorupcyjne ma jasny profil działania, a Polacy od zawsze dostrzegali problem łapownictwa w kraju i opowiadali się za zdecydowanym działaniem przeciwko tej formie przestępstw – oceniła ekspertka.

Jak czytamy, CBA – nazwane przez dziennik “oczkiem w głowie ministra Kamińskiego” – ma w ciągu dwóch najbliższych lat przyjąć pół tysiąca nowych agentów, co stanowi połowę obecnego stanu zatrudnienia. – Biuro dostanie na to, a także na wyposażenie i unowocześnienie narzędzi, co najmniej 80 mln zł więcej w ciągu dwóch lat. CBA ma też rekordowy budżet – prawie 197,5 mln zł (wzrost o jedną czwartą). Pieniądze są potrzebne na nowe etaty, które pochłoną ok. 180 mln zł – pisze “Rzeczpospolita”. Jest to dziś najlepiej opłacana służba.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Comments Brak komentarzy »