Nashville: Wbiegł do restauracji, zastrzelił cztery osoby i uciekł. Policja szuka sprawcy

Co najmniej cztery osoby zginęły, a cztery inne zostały ranne w nocy z soboty na niedzielę w strzelaninie w restauracji koło Nashville w amerykańskim stanie Tennessee. Jak relacjonują amerykańskie media, napastnik wtargnął ze strzelbą do restauracji sieci Waffle House w miejscowości Antioch i otworzył ogień. Gdy jeden z klientów odebrał mu broń, napastnik zrzucił płaszcz i nagi uciekł pieszo.

Morderstwo w Nashville

Policjanci zorganizowali pościg za zabójcą czterech osób, który około godz. 3.25 czasu miejscowego (godz. 9.25 czasu polskiego) z nieznanych dotąd powodów zastrzelił cztery przypadkowe osoby w restauracji.

Napastnik był nagi

Uwaga służb z Nashville skupia się na 29-letnim Travisie Reinkingu, na którego zarejestrowany jest samochód, pozostawiony przez zabójcę przed restauracją.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Akcja ABW w Dzierżonowie. Zatrzymano dwie osoby

Dwie osoby zostały zatrzymane w czasie sobotniej akcji ABW i policji w dolnośląskim Dzierżoniowie. To główni organizatorzy koncertu grup neofaszystowskich, do którego miało dojść w miasteczku. Koncert nie odbył się. Prokuratura potwierdza – w akcji wzięło udział blisko 300 funkcjonariuszy ABW i policji. Prokuratura dementuje informacje, jakoby w czasie akcji miały paść strzały.

W czasie rozpoczętej wczoraj wieczorem i trwającej do rana akcji przeszukano kilkanaście lokali, w tym miejsce, gdzie miał być zorganizowany koncert oraz kilka samochodów. Skonfiskowano banery i flagi służące do dekoracji pomieszczeń, a przedstawiające treści neofaszystowskie. Jutro dwójka zatrzymanych zostanie doprowadzona do prokuratury rejonowej w Wałbrzychu, gdzie usłyszy zarzuty – związane z propagowaniem neofaszyzmu. Dokładne zarzuty zostaną sformułowane dopiero jutro.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że akcja została zorganizowana zainspirowana zorganizowanym w ubiegłym roku koncertem w Grodziszczu koło Świdnicy.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Akcja funkcjonariuszy ABW w Dzierżoniowie

Funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego przeprowadzili w Dzierżoniowie na Dolnym Śląsku akcję wymierzoną w środowisko neofaszystów. W mieście tym miał się odbyć koncert propagujący tę ideologię. W akcji przygotowywanej od kilku tygodni miało brać udział ponad stu funkcjonariuszy ABW wspieranych przez inne służby.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Świdnicy prok. Tomasz Orepuk powiedział, że akcja rozpoczęta w godzinach popołudniowych w sobotę. Przed północą jeszcze trwała. – Z tego powodu nie mogę powiedzieć, jakie są jej efekty: ile osób zatrzymano i czy znaleziono materiały propagujące neofaszystowski ustrój państwa – mówił w nocy prokurator.

Dodał, że w Dzierżoniowie był zaplanowany w sobotę koncert organizowany przez środowiska neofaszystowskie, który w efekcie działań służb się nie odbył. Funkcjonariusze m.in. przeszukiwali miejsce, gdzie miał odbyć się koncert. Prokurator zaprzeczył, by z powodu akcji powstały jakiekolwiek utrudnienia dla osób postronnych czy mieszkańców.

Działania ABW i policji odbyły się na polecenie Prokuratury Rejonowej w Wałbrzychu, która prowadzi w okręgu świdnickim wszystkie śledztwa związane z propagowaniem nienawiści oraz systemów totalitarnych.
Źródło info i foto: TVP.info

Grupa terrorystów zaatakowała instalacje naftowe w Libii

Nieznana bliżej grupa terrorystyczna zaatakowała wczoraj ropociąg łączący złoża eksploatowane przez koncern naftowy al-Waha z portem As-Sidr – podały władze spółki. Instalacje są objęte pożarem, trwają próby jego ugaszenia – napisano w komunikacie koncernu.

– Za wcześnie na oszacowanie możliwych strat – podkreślono.

Ropociąg ten był już raz zaatakowany przez grupę islamistów w grudniu. Straty koncernu al-Waha oceniono wówczas na od 70 tys. do 100 tys. baryłek ropy dziennie.

Porty As-Sidr i Ras Lanuf leżą między Syrtą, którą przez długi czas kontrolowali islamiści a Bengazi, gdzie ma siedzibę uznawany przez społeczność międzynarodową rząd Libii. Oba porty były nieczynne od grudnia 2014 roku.

Od upadku reżimu Muammara Kadafiego w 2011 roku Libia znajduje się w stanie chaosu. W kraju przez kilka lat funkcjonowały dwa rywalizujące ze sobą parlamenty i wyłonione przez nie rządy. Uznawany przez społeczność międzynarodową parlament (Izba Reprezentantów) działał w Tobruku, natomiast parlament w Trypolisie, Powszechny Kongres Narodowy, sprzyjał radykalnym islamistom i nie był uznawany na świecie.

Kryzys dwuwładzy udało się ostatecznie zażegnać, jednak zamęt i brak autorytetu władzy wykorzystywane są przez radykalne ugrupowania. Pilnująca As-Sidr i Ras Lanuf Straż Instalacji Naftowych jest lojalna wobec rządu Libii, ale musi stawić czoła próbującym kontrolować infrastrukturę petrochemiczną grupom.

Przed dwoma laty w obu portach doszło do pożaru siedmiu zbiorników ropy. Zostały one zaatakowane i podpalone przez dżihadystów.

Libijski eksport ropy spadł do mniej niż jednej czwartej sięgającego 1,6 mln baryłek dziennie eksportu z 2011 roku.
Źródło info i foto: onet.pl

Kara śmierci za gwałt na dzieciach do 12 roku życia w Indiach

Indyjski rząd uchwalił w sobotę karę śmierci dla gwałcicieli dzieci poniżej 12 roku życia. Następuje to po protestach i wzburzeniu, jakie zapanowało w kraju po gwałcie na 8-letniej dziewczynce i jej zamordowaniu. Zaostrzono też minimalne kary za gwałt.

Po powrocie ze szczytu Wspólnoty Narodów (byłych dominiów i części brytyjskiego imperium kolonialnego) premier Indii Narendra Modi w sobotę zwołał posiedzenie rządu, by zatwierdzić poprawkę w przepisach o przemocy seksualnej. Rząd dla gwałcicieli dzieci w wieku poniżej 12 lat wprowadził karę śmierci.

Kara śmierci tylko za gwałt zbiorowy

Rozporządzenie zostanie przedłożone do aprobaty prezydentowi. Jak powiedział agencji AFP rozmówca ze sfer rządowych, złożenie podpisu przez prezydenta Rama Natha Kovindę wydaje się tylko formalnością. By stało się obowiązującym prawem, rozporządzenie musi otrzymać w ciągu pół roku aprobatę parlamentu, a do tego czasu będzie samo stanowiło podstawę prawną w sprawach przeciwko gwałcicielom.

Do tej pory najwyższym wymiarem kary na mocy przepisów z 2012 roku za gwałt na nieletnich była kara dożywotniego więzienia. Kodeks karny przewiduje jednak karę śmierci za gwałt zbiorowy. Ale gwałty na dzieciach mimo ówczesnego zaostrzenia kar trwały, ich liczba nie wykazywała tendencji spadkowych. W 2015 roku doszło do 11 tys. przestępstw tego typu.

Więzili i gwałcili 8-latkę

Zgwałcenie i zabójstwo ośmioletniej dziewczynki wywołały ostatnio protesty w dużych miastach Indii, ale dopiero w dwa miesiące po fakcie. Od tygodnia w dużych miastach Indii młodzi ludzie protestowali przeciw zbrodni na kaszmirskiej muzułmańskiej dziewczynce i przeciw gwałtowi popełnionemu przez posła lokalnego parlamentu w stanie Uttar Pradeś.

Ośmiolatka zaginęła 10 stycznia, gdy poszła wypasać konie. Dziewczynka należała do grupy koczowników Bakarwal, którzy zimą schodzą z gór Kaszmiru na cieplejsze wzgórza regionu Dżammu w północno-zachodnich Indiach. Grupa wypasała konie dość blisko miasta Kathua. Zwłoki znaleziono dopiero po tygodniu. We krwi dziewczynki lekarze wykryli lek na padaczkę, który ma działanie usypiające. Dziecko było przetrzymywane i gwałcone przez tydzień w miejscowej świątyni. Aresztowano osiem osób, w tym emerytowanego urzędnika i czterech policjantów. Dwóch z nich miało brać udział w gwałcie, a reszta funkcjonariuszy zacierała ślady przestępstwa.

Chcieli przestraszyć koczowników

Zdaniem śledczych zabójcy chcieli przestraszyć i przegonić koczowników z wioski. Do protestujących mieszkańców dołączyli dwaj stanowi ministrowie z Indyjskiej Partii Ludowej, która jest w koalicyjnym rządzie stanu Dżammu i Kaszmir. Na początku kwietnia, podczas sporządzania protokołu dochodzenia przez śledczych, lokalna rada adwokacka z Kathui przez pół dnia blokowała wejście do sądu.

Część opinii publicznej uważa, że media w Delhi cenzurują informacje płynące ze stanów Dżammu i Kaszmir i nie chcą poruszać spraw związanych z muzułmanami z obawy, że zostaną oskarżone przez władze o poglądy antypaństwowe. Kaszmir od kilkudziesięciu lat jest podzielony między Indie i Pakistan, a miejscowa ludność muzułmańska żąda niepodległości.

Największe kanały telewizyjne i gazety podchwyciły temat zbrodni dopiero wtedy, kiedy lider opozycji z partii Indyjski Kongres Narodowy Rahul Gandhi wziął udział w demonstracji ze świecami pod Bramą Indii, monumentem w centrum Delhi. Protest Gandhiego objął również sprawę posła Indyjskiej Partii Ludowej (BJP) do parlamentu stanowego Uttar Pradeś, który w połowie 2017 r. miał zgwałcić 17-latkę. Na początku kwietnia br. ojciec dziewczyny zmarł po pobiciu przez zwolenników posła. Krótko po tym dziewczyna próbowała podpalić się pod siedzibą szefa stanowych władz.

Decyzja rządu ma odstraszyć mężczyzn

Wielu protestujących wyrażało swój gniew zwłaszcza na rządzącą BJP. Do tej pory aresztowano łącznie co najmniej dziewięciu podejrzewanych, w tym posła BJP i czterech urzędników policji w obu tych sprawach.

Jak mówi prawniczka Abha Singh, sobotnie rządowe posunięcie ma odstraszyć mężczyzn do popełniania gwałtów. Singh wzywa jednak rząd do wyznaczenia ram czasowych na postawienie podejrzanych przed sądem, ponieważ w Indiach instytucje te znane są z notorycznego zwlekania i odraczania spraw. Liczba tak przewlekających się spraw przekracza 30 mln.

Według niej wskaźnik zasądzeń w sprawach o gwałt wynosi jedynie 28 proc, a to oznacza, że 72 sprawców na 100 żyje dalej bezkarnie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Berlin: Ahmed T. zabił Polkę. Wcześniej groził, że „wytnie jej mózg”

32-letnia Polka została w czwartek wieczorem zamordowana w mieszkaniu w dzielnicy Berlina Wedding najprawdopodobniej przez swego 39-letniego partnera Ahmeda T.; dramat ten rozegrał się na oczach ich czworga dzieci – podała niemiecka policja.

Ze względu na dobro dzieci i wrażliwość sytuacji nie będziemy podawać żadnych innych informacji – oświadczył w rozmowie z PAP dyrektor biura rzecznika prasowego MSZ Artur Lompart. Podał, że dzieci zamordowanej Polki znajdują się pod opieką strony niemieckiej. Niemiecka policja nie ujawniła motywów tego czynu, ale według berlińskiego dziennika bulwarowego „B.Z.” była nim zazdrość, gdyż kobieta zamierzała rozstać się ze swym partnerem; Ahmed T., wielokrotnie wcześniej karany, wywoływał często domowe awantury, w których interweniowała policja.

Zaalarmowani w czwartek wieczorem przez sąsiadów pary funkcjonariusze znaleźli w mieszkaniu zasztyletowaną kobietę, próby jej reanimowania okazały się daremne. W mieszkaniu zatrzymano też Ahmeda T. Opiekę nad czworgiem ich dzieci w wieku od dwóch do 11 lat przejął Jugendamt. Ahmed T. przebywa w areszcie tymczasowym jako podejrzany o dokonanie zabójstwa.
Źródło info i foto: Dziennik.pl