Rozbito gang złodziei luksusowych samochodów. Ukradli 120 aut o wartości 30 mln złotych

Międzynarodową zorganizowaną grupę przestępczą zajmującą się kradzieżami luksusowych pojazdów rozbili dolnośląscy policjanci wspólnie z funkcjonariuszami z Niemiec, przy wsparciu Europolu. Grupa odpowiada za kradzież co najmniej 120 aut o wartości 30 mln zł.

Jak poinformował w piątek Krzysztof Zaporowski, z biura prasowego dolnośląskiej policji, w wyniku przestępczej działalności grupy, na terenie Polski i innych krajów UE, skradzionych zostało 120 samochodów o wartości prawie 30 mln zł. W trakcie prowadzonych działań na terenie Niemiec i Polski w sumie zatrzymanych zostało sześć osób.

– Na terenie Wrocławia i okolic w wyniku skoordynowanej akcji ponad 100 funkcjonariuszy polskiej i niemieckiej policji zatrzymanych zostało trzech mężczyzn w wieku od 42 do 53 lat, podejrzanych o udział w międzynarodowej zorganizowanej grupie przestępczej – przekazał Zaporowski. Jak wyjaśnił, grupa zajmowała się kradzieżami luksusowych pojazdów, takich jak mercedes, range rover czy porsche, po czym rozbierała je na części i transportowała m.in. do Libanu i do Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

33 zarzuty przestępstwa

– W trakcie przeszukania posesji funkcjonariusze ujawnili części samochodowe pochodzące z 44 skradzionych samochodów, elektroniczne urządzenia służące do kradzieży samochodów, komputery, telefony, karty i nośniki pamięci, nawigacje i kluczyki samochodowe – powiedział Zaporowski.

Poinformował również, że wcześniej niemieccy policjanci prowadząc działania w sprawie przemytu samochodów w porcie w Bremerhaven przejęli dwa kontenery, w których znajdowały się części samochodowe i częściowo pocięte pojazdy. Z ustaleń wynika, że auta zostały skradzione na terenie Niemiec, Austrii i Polski w drugiej połowie 2018 r. Zatrzymano trzy osoby: niemiecko-libańskie rodzeństwo w wieku 34 i 36 lat oraz 46-letnią obywatelkę Słowacji.

Zaporowski przekazał, że zatrzymani mieszkańcy Dolnego Śląska podejrzani są o paserstwo nie mniej niż 120 luksusowych samochodów o łącznej wartości nie mniejszej niż 30 mln zł. Dwóch z zatrzymanych mężczyzn było poszukiwanych Europejskim Nakazem Aresztowania. Dodał też, że policja zajęła mienie zatrzymanych osób na Dolnym Śląsku w kwocie około 220 tys. zł. oraz pięć samochodów o łącznej wartości około 400 tys. zł.

Zatrzymani usłyszeli łącznie 33 zarzuty przestępstwa. Wobec dwóch z zatrzymanych sąd zastosował tymczasowy areszt na okres trzech miesięcy. Śledztwo w tej sprawie prowadzą Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu oraz Prokuratura w Karlsruhe. Zaporowski dodał, że nie wykluczone są kolejne zatrzymania w tej sprawie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Poszukiwany Marek Ślugaj. Podejrzewany jest o zabójstwo i usiłowanie zabójstwa

Wielkopolscy policjanci poszukują Marka Ślugaja. Mężczyzna jest podejrzewany o zabójstwo mężczyzny, a także usiłowanie zabójstwa kobiety. Osoby, które w ostatnim czasie widziały mężczyznę, lub mają jakiekolwiek informacje o miejscu jego pobytu, proszone są o pilny kontakt z Policją. Komendant Wojewódzki Policji w Poznaniu wyznaczył nagrodę za pomoc w ustaleniu miejsca, gdzie może się ukrywać poszukiwany mężczyzna.

Policjanci z Wydziału Kryminalnego Komendy Powiatowej Policji we Wrześni poszukują 62-letniego Marka Ślugaja. Mężczyzna mieszkający we Wrześni jest podejrzewany o zabójstwo mężczyzny, do którego doszło 27 listopada br. w Ksawerowie oraz o usiłowanie zabójstwa kobiety w dniu 26 listopada br. we Wrześni.

Marek Ślugaj może poruszać się rowerem miejskim z charakterystycznym mocno wystającym „rogiem” przy kierownicy z prawej strony oraz z plastikową skrzynką na bagażniku. Gdy był ostatnio widziany, ubrany był w jasne spodnie, czarną czapkę, czarną kurtkę oraz grube, czarne rękawice na dłoniach.

Policjanci prowadzący śledztwo proszą o kontakt wszystkie osoby, które mogą pomóc w ustaleniu miejsca pobytu mężczyzny. Funkcjonariusze czekają na każdą wiadomość pod całodobowymi numerami telefonu: 61-84-131-11, 61-437-52-00, bądź pod numerem alarmowym 112.

Komendant Wojewódzki Policji w Poznaniu wyznaczył nagrodę za pomoc w ustaleniu miejsca, gdzie może się ukrywać poszukiwany mężczyzna.
Źródło info i foto: Policja.pl

Zlikwidowano fabrykę papierosów na Mazowszu. Wspólna akcja CBŚP, KAS i Prokuratury Krajowej

​Zlikwidowana nielegalna fabryka papierosów i jej magazyn – to efekt współpracy CBŚP, KAS oraz Prokuratury Krajowej. Służbom udało się przejąć ponad 2,4 mln papierosów i ponad 10 ton krajanki tytoniowej. Zatrzymano łącznie 7 osób.

Funkcjonariusze z CBŚP w Lublinie i z Lubelskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Białej Podlaskiej prowadzili śledztwo na terenie dwóch miejscowości województwa mazowieckiego. Odnaleźli fabrykę papierosów oraz zewnętrzny magazyn, w którym składowano krajankę.

Nielegalna fabryka działała na terenie kompleksu przemysłowego, należącego do legalnie działających firm w podwarszawskiej miejscowości.

Służby przejęły 2,4 mln sztuk papierosów i ponad 10 ton krajanki tytoniowej. Znaleziono także etykiety, filtry, kartony i bibuły papierosowe.

Szacuje się, że łącznie przejęty towar i maszyny są warte około 5,5 mln zł. W sprawie zatrzymano siedem osób, w tym sześciu obywateli Ukrainy. Wszyscy usłyszeli zarzuty dot. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz wytwarzania wyrobów tytoniowych bez stosownych zezwoleń i opłacania podatków. Aresztowano ich na trzy miesiące.

W fabryce podrabiano marki papierosów dwóch znanych koncernów. Produkty miały trafiał na rynek brytyjski.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Kraków: Bioenergoterapeuta „leczył” seksem. Policja szuka ofiar oszusta

Krakowscy policjanci szukają kobiet, które mogły paść ofiarą bioenergoterapeuty. Ten przez lata mógł wykorzystywać swoje pacjentki. Do tej pory zeznania złożyły dwie pokrzywdzone kobiety, które „uzdrowiciel” wykorzystał seksualnie. Śledczy uważają, że ofiar w całej Polsce może być znacznie więcej.

Pewien czas temu do bioenergoterapeuty, który przyjmował w Krakowie trafiła 26-latka. Młoda kobieta, która miała problemy zdrowotne oraz emocjonalne dostała namiar na cudotwórcę od swojej koleżanki. Na stronach internetowych, które przejrzała przed wizytą, reklamy przekonywały, że mężczyzna jest skuteczny zarówno przy problemach duchowych, jak i przy chorobach somatycznych.

Tak więc 26-latka z dużą nadzieją udała się więc do gabinetu bioenergoterapeuty, który miał jej pomóc wyzdrowieć. Cena jednej wizyty to koszt kilkuset złotych, a wizyt zwykle było kilka. Do tego samego „uzdrawiacza” postanowiła również udać się 48-letnia matka dziewczyny.

Przeczytaj także: Mężczyzna pobity w jednym z klubów w Krakowie. Policja szuka świadków

Obie panie, jak się potem okazało, najpierw były dotykane przez mężczyznę, a następnie „uzdrawiacz” odbywał z każdą z nich stosunek płciowy. Żadna z kobiet nie przyznała się drugiej, do tego, co za każdym razem działo się w gabinecie.

Dopiero po roku 26-latka nie wytrzymała i o swoim „leczeniu” opowiedziała matce. Starsza kobieta również opowiedziała o swoich przeżyciach. Obie panie zdecydowały się złożyć zawiadomienie o wykorzystaniu ich seksualnie przez bioenergoterapeutę.

62-letni mężczyzna usłyszał zarzuty z art.197 § 1 i 2 KK mówiącego o doprowadzeniu podstępem osoby do obcowania płciowego i poddania się innej czynności seksualnej. Za to podejrzanemu grozi do 12 lat więzienia.

Wobec podejrzanego zastosowano policyjny dozór. Zastosowano również zakaz kontaktowania się i zbliżania do pokrzywdzonych na odległość mniejszą niż 50 metrów, a także nakaz powstrzymania się od wszelkiej działalności bioenergoterapeutycznej.

Śledczy uważają jednak, że pokrzywdzonych kobiet może być więcej. Dlatego proszą o zgłaszanie się. Można to zrobić telefonicznie pod numerem 12 6152620 lub zgłosić się do Komendy Miejskiej Policji w Krakowie znajdującej się przy ulicy Siemiradzkiego.
Źródło info i foto: onet.pl

Małopolska: Pijany 21-latek ukradł samochód straży pożarnej

Pijany 21-latek z Małopolski ukradł pojazd pożarniczy z terenu jednej z krakowskich jednostek straży pożarnej. Policja zatrzymała go dopiero pod Krakowem.

Do zdarzenia doszło w środę wieczorem – informuje RMF FM. Mężczyzna wdarł się na teren straży pożarnej, kiedy wszystkie jednostki zostały wysłane w teren do gaszenia ognia. 21-latek wsiadł do wozu strażackiego, staranował bramę, wyłamując przy tym szlaban i wyjechał poza teren komendy.

Na terenie jednostki był dyspozytor, który zamknął zarówno bramę, jak i szlaban. – To nie przeszkodziło sprawcy, żeby przez zamkniętą bramę i szlaban wyjechać z terenu jednostki – powiedział RMF FM kapitan Bartłomiej Rosiek, oficer prasowy Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Krakowie.

Policja zatrzymała go dopiero pod Krakowem. Jak się okazało, spowodował kolizję w miejscowości Słomniki. Był nietrzeźwy.
Źródło info i foto: wp.pl

Deutsche Bank podejrzany o pranie pieniędzy. Policjanci przeszukali siedzibę

Ekipy śledcze dokonały przeszukań w głównej siedzibie największego niemieckiego banku komercyjnego Deutsche Bank we Frankfurcie nad Menem oraz w placówkach w pobliskim Eschborn oraz mieszkaniu w Hesji. Śledczy uważają, że pracownicy banku mogli maczać palce w omijaniu przepisów podatkowych i praniu brudnych pieniędzy.

Chodzi tu o domniemaną pomoc udzielaną przez pracowników banku jego klientom w zakładaniu tak zwanych spółek offshore w rajach podatkowych i praniu pieniędzy pochodzących z przestępstw. Ponadto na konta w Deutsche Bank miały wpływać pieniądze pochodzące z przestępstw, przy czym bank nie zgłosił podejrzenia, że może chodzić o pranie brudnych pieniędzy.

Jak podała prokuratura we Frankfurcie, toczy się śledztwo przeciwko dwóm pracownikom Deutsche Bank w wieku 42 i 50 lat oraz „innym dotąd niezidentyfikowanym odpowiedzialnym” osobom z tej samej instytucji. Zarzuca się im niedopełnienie obowiązku zawiadomienia o podejrzeniu prania pieniędzy, mimo że znamiona tego przestępstwa ujawniały się już w trakcie pierwszych rozmów z klientem.

Jak przypomina agencja dpa, niemieckie prawo nakazuje pracownikom banków natychmiastowe zgłaszanie wymiarowi sprawiedliwości podejrzeń, że dany klient chce wyprać pieniądze pochodzące z działalności przestępczej lub zawiera transakcję służącą finansowaniu terroryzmu. Wysokość kwoty nie ma w tym przypadku znaczenia.

Badany przez prokuraturę przypadek dotyczy należącej do Deutsche Bank spółki z siedzibą na Brytyjskich Wyspach Dziewiczych, której tylko w 2016 roku ponad 900 klientów powierzyło łącznie 311 mln euro. Postępowanie w tej sprawie wszczęto w rezultacie dokonanych przez Federalny Urząd Kryminalny (BKA) analiz tak zwanych Panama Papers – udostępnionych dzięki dziennikarskiemu śledztwu akt panamskiej kancelarii adwokackiej Mossack Fonseca na temat tworzonych przy jej pomocy spółek offshore.

„Uważaliśmy, że udostępniliśmy władzom wszystkie informacje odnoszące się do Panama Papers. Będziemy oczywiście ściśle współpracować z prokuraturą we Frankfurcie nad Menem, gdyż nam także zależy na wyjaśnieniu wszystkich podejrzeń. W ubiegłych latach konsekwentnie udowadnialiśmy, że współpracujemy z władzami w pełnym zakresie. Będziemy tak czynić nadal” – głosi oświadczenie Deutsche Bank.

Według prokuratury przeszukań dokonano w sześciu obiektach – pięciu znajdujących się na terenie placówek Deutsche Bank w samym Frankfurcie i w należącym do jego aglomeracji Eschborn, a ponadto w prywatnym mieszkaniu w Gross-Umstadt w Hesji. W akcji wzięło udział 170 ludzi z frankfurckiej prokuratury, BKA, policji skarbowej i policji federalnej, zabezpieczając obszerną dokumentację w formie papierowej i elektronicznej.
Źródło info i foto: TVP.info

Holandia: Napad na nielegalną fabrykę papierosów. Porachunki gangów?

Holenderska policja znalazła w magazynach w Susteren sześciu związanych Polaków. Okazało się, że nielegalnie produkowali tam papierosy. O napadzie na „fabrykę” mundurowi dowiedzieli się po zgłoszeniu od mieszkańców pobliskich domów, których o pomoc prosił zakrwawiony mężczyzna. Uciekł z magazynu taranując bramę samochodem. Policja nie wyklucza, że to porachunki gangów.

Sprawa wyszła na jaw we wtorek w nocy, gdy w Susteren w Limburgii zakrwawiony mężczyzna dotarł do domów w pobliżu magazynu. Okazało się, że wydostał się on z budynku taranując samochodem bramę – poważnie uszkodzone auto ranny porzucił na pobliskiej łące.

Po przyjeździe policji mężczyzna wskazał, gdzie znajdują się związani mężczyźni. Wszyscy spośród sześciu uwięzionych to Polacy. Nie ma informacji o narodowości mężczyzny, który wezwał pomoc. Śledczy ustalają okoliczności napadu. Miało uczestniczyć w nim co najmniej kilka osób. Na razie aresztowano właściciela magazynu, w którym nielegalnie produkowano papierosy.

Jednym z motywów napadu, jaki biorą pod uwagę kryminalni, są porachunki gangów.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

11 ton haszyszu na pokładzie żaglowca. Próbowali go zatopić

11 ton haszyszu o czarnorynkowej wartości około 100 milionów euro, przemycanego na żaglowcu, skonfiskowała włoska Gwardia Finansowa w rejonie Sycylii – podała w czwartek Ansa. Aresztowano dwóch obywateli Bułgarii, którzy transportowali narkotyki z Maroka.

Żaglowiec, na którego pokładzie przemycano ogromny transport haszyszu, pływa pod banderą holenderską. Jak wyjaśniła Ansa, przechwycony został przez włoskie służby na wodach na południowy zachód od Sycylii. Na razie nie wiadomo, dokąd płynął.

Przemytnicy próbowali zatopić żaglowiec

Gdy do jednostki zbliżyła się łódź patrolowa włoskiej Gwardii Finansowej, przemytnicy próbowali zatopić żaglowiec. Funkcjonariusze mimo trudnych warunków na morzu zdołali go zablokować i weszli na pokład, na którym znaleźli 407 worków z narkotykami. Przejęta przez nich jednostka została następnie wzięta na hol i w ten sposób dotransportowano ją do sycylijskiego portu Pozzallo. Śledztwo zakończone ogromną konfiskatą było prowadzone we współpracy z hiszpańskim wydziałem antynarkotykowym, który zasygnalizował istnienie kanału przemytu – podała strona włoska.
Źródło info i foto: tvn24.pl

USA: Licealiści gwałcili młodszych uczniów. Traktowali to jako tradycję

Czterech licealistów ze stanu Maryland (USA) może trafić do więzienia nawet na resztę swojego życia za to, co prokuratorzy nazywają „szokująco okrutnym” atakiem na czterech młodszych chłopców. Jean „JC” Abedi, Kristian „KJ” Lee, Will Smith i Caleb Thorpe, wszyscy w wieku 15 lat to członkowie drużyny piłkarskiej Damascus Junior High School. Zostali oskarżeni o gwałt pierwszego stopnia i próbę gwałtu z użyciem miotły na czterech 14-latkach.

Swoje ofiary dopadli 31 października w męskiej szatni. Jak podaje Washington Post, jeden z 14-latków opowiadał, jak Abedi i Lee śmiali się, gdy po zgaszeniu światła trzymali go w szatni. Później nastolatkowie zgwałcili chłopca miotłą, zanim przeszli do kolejnych ofiar. Bili młodszych kolegów i skakali po nich.

Kiedy jeden z chłopców błagał, by przestali, Smith miał powiedzieć, że atak to już rodzaj „tradycji”. Adwokat obrony Daniel Wright nazwał to z kolei „niebezpiecznym incydentem, który wymknął się spod kontroli”. – To są prawdziwe zbrodnie – podkreślił prokurator John McCarthy na poniedziałkowej konferencji prasowej. – Władze sprawdzają, czy coś takiego zdarzyło się w poprzednich latach – zapewnił.

Newsweek dotarł do dokumentów sądowych, w których Lee, Smith i Thorpe przyznali się do ataku. Wynika z nich, że ojciec jednej z ofiar znalazł syna płaczącego w swoim pokoju. Wszyscy czterej oskarżeni wyszli z aresztu za kaucją w wysokości 20 000 dolarów. Piąty nastolatek, którego danych nie ujawniono, został opisany w dokumentach sądowych zarówno jako ofiara, jak i podejrzany. Jest oskarżony o gwałt drugiego stopnia.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Szczecin: 60-letni fizyk z jednego z gimnazjów, aresztowany. Miał molestować uczennicę

60-letni fizyk ze szczecińskiego gimnazjum został aresztowany na trzy miesiące. Jak informuje TOK FM, nauczyciel usłyszał zarzut doprowadzenia małoletniej do obcowania płciowego. Informację na temat sprawy zamieścił na Twitterze zamieścił dziennikarz TOK FM Sebastian Wierciak. Jak napisał, 60-letni nauczyciel fizyki z Gimnazjum nr 34 w Szczecinie został aresztowany na trzy miesiące.

60-latek usłyszał zarzut doprowadzenia małoletniej pokrzywdzonej do obcowania płciowego. Do molestowania miało dochodzić w szkolnym kantorku. Jednocześnie poszkodowanych uczennic może być więcej.

Radio Szczecin rozmawiało z kolei z rzeczniczką Prokuratury Okręgowej w Szczecinie Jolantą Biranowską-Sochalską, która potwierdziła, że toczy się takie postępowanie. Nie chciała jednak potwierdzać informacji, że sprawa dotyczy nauczyciela, tłumacząc to dobrem śledztwa.

Rzeczniczka prokuratury wskazała jedynie, że na wniosek prokuratora mężczyzna trafił na trzy miesiące do aresztu.
Źródło info i foto: Gazeta.pl