Atak nożem w londyńskiej siedzibie Sony Music. Sprawcy zatrzymani przez policję

Dwie osoby zostały ugodzone nożem w siedzibie Sony Music w Londynie. Policja aresztowała już dwóch mężczyzn zamieszanych w zdarzenie. Motywy ataku nie są na razie znane. Do incydentu doszło w piątek przed południem w biurowcu na Derry Street w londyńskiej dzielnicy Kensington. Znajduje się tam siedziba wytwórni Sony Music. Wszyscy, którzy przebywali w budynku, zostali już ewakuowani.

Mężczyzna, który zaatakował nożem dwie osoby, trafił już w ręce policji. Motywy jego działania są na razie nieznane, aczkolwiek służby wykluczają podłoże terrorystyczne. 

Kilkanaście minut później londyńska policja wydała komunikat o zatrzymaniu drugiego mężczyzny:
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Zabójstwo Pauliny D. Zatrzymany Gruzin pracował jako rzeźnik

„W Gruzji ciął mięso, w Polsce zasztyletował Paulinę. Kim jest Mamuka K.?” – krzyczy okładka jednego z tabloidów. Gruzin, któremu zarzuca się zamordowanie Polki został zatrzymany w czwartek w Kijowie.

„Ten człowiek ma krew na rękach” – pisze o 39-letnim Gruzinie „Super Express”. Chodzi nie tylko o morderstwo Pauliny D. z Łodzi, ale i profesję, którą trudnił się w rodzinnej Gruzji.

Jak donosi tabloid, mężczyzna pochodzący z Kutaisi był rzeźnikiem. Na swoim profilu na Facebooku zamieścił zdjęcie z dwoma znajomymi w białych fartuchach. „W swoim kraju pracował między innymi jako rzeźnik przy rozbieraniu mięsa. Nożem władał więc perfekcyjnie. Tym samym narzędziem zabił Paulinę” – czytamy.

Zatrzymany w Kijowie

Wirtualna Polska dotarła do szczegółów akcji zatrzymania Mamuki K. na Ukrainie. Został namierzony przez policję, bo logował się na elektroniczną pocztę i na Facebooka. Do zatrzymania doszło w czwartek o szóstej rano na ulicach Kijowa.

– Był zaskoczony. Nie stawiał oporu – mówi nam jeden ze śledczych pracujących przy sprawie. Mężczyzna przebywa obecnie w areszcie w Kijowie. Polska prokuratura już wystąpiła do ukraińskich służb o zgodę na przewiezienie do łódzkiego aresztu.

Zabójstwo Pauliny D.

28-letnia Paulina D. z Łodzi w nocy z 19 na 20 października imprezowała w klubach przy ulicy Piotrkowskiej. Ostatni opuściła w towarzystwie kolegi około godz. 6:30.

Ostatni raz kamery zarejestrowały ją z nieznajomym mężczyzną przed godziną ósmą. Śledczy ustalili, że towarzyszył jej Gruzin, Mamuka K. 28-latka weszła z nim do budynku przy ul. Żeromskiego. Kamery monitoringu już nie zarejestrowały momentu, w którym wychodziła.
Źródło info i foto: wp.pl

Nashville: Edmund zagorski stracony na krześle elektrycznym

W więzieniu w Nashville w stanie Tennessee wykonano w czwartek wieczorem czasu lokalnego egzekucję Edmunda Zagorskiego, skazanego na karę śmierć za podwójne zabójstwo. 63-letni mężczyzna, zgodnie ze swoim życzeniem, został stracony na krześle elektrycznym.

Krzesło elektryczne, którego stosowanie dozwolone jest tylko w dziewięciu stanach, nie było używane w USA od 2013 roku.

Zagorski został skazany na śmierć w 1984 roku za zabicie rok wcześniej dwóch mężczyzn podczas sprzedaży narkotyków. W październiku br., po 34 latach w celi śmierci, miał on zostać stracony za pomocą zastrzyku trucizny, ale niemal w ostatniej chwili poprosił o krzesło elektryczne.

Prawnik Zagorskiego tłumaczył, że jego klient obawiał się, że będzie dłużej i bardziej cierpiał po zastrzyku niż jeśli zostanie porażony prądem.

W Tennessee skazani przed rokiem 1999 mają wybór między dwoma sposobami egzekucji: poprzez zastrzyk trucizny lub porażenie prądem. W więzieniu w Nashville krzesło elektryczne nie było jednak używane od 2007 roku i służby penitencjarne potrzebowały czasu na jego sprawdzenie i przygotowanie.

Na ostatni posiłek Edmund Zagorski zażyczył sobie marynowaną golonkę i wieprzowe ogony.
Źródło info i foto: interia.pl

Szwecja: Imigrant z Libii zgwałcił 10-latkę. Sąd zlecił badania psychiatryczne

Imigrant z Libii jest podejrzany o zgwałcenie 10-letniej dziewczynki w Szwedzkim Malmö. 30-latek przyznał się do winy. Sąd nakazał poddanie go badaniom psychiatrycznym.

Do ataku na dziecko doszło w ubiegły czwartek. Około godz. 17.30 dziewczynka wracała rowerem ze szkoły. Policja ustaliła, że 30-latek rzucił się na nią, zaciągnął do komórki na rowery obok bloku i tam wykorzystał seksualnie.

Policja odnalazła i zatrzymała Libijczyka. Podczas przesłuchania mężczyzna przyznał się do napaści. Sąd nakazał umieszczenie go w szpitalu i poddaniu badaniom psychiatrycznym.

Imigrant był wcześniej oskarżony w sierpniu o obnażanie się przed ponad 50-letnią kobietę i proponowanie jej pieniędzy za seks. Miał też molestować 14-latkę w mieście Skellefteå. U ubiegłym roku na policję w Malmö zgłoszono 207 gwałtów. 34 spośród nich popełniono na osobach nieletnich. Szwecja zmaga się z kryzysem migracyjnym. Po jego wybuchu w Malmö doszło do gwałtownego wzrostu przestępczości.
Źródło info i foto: TVP.info

Warszawa: Zepchnął kontrolera na tory w metrze. Akt oskarżenia już gotowy

Prokuratura Rejonowa Warszawa-Żoliborz oskarżyła 36-letniego mężczyznę o narażenie kontrolera biletów na utratę życia. 36-latek w lipcu zepchnął kontrolera na tory w metrze, bo nie miał ważnego biletu. Jak podała szefowa żoliborskiej prokuratury, prok. Maja Kasperkiewicz-Radtke, akt oskarżenia wpłynął właśnie do sądu rejonowego.

Śledczy ustalili, że 30 lipca w pociągu I linii metra, dojeżdżającego do stacji Marymont, trwała kontrola biletów. 36-letni mężczyzna twierdził, że bilet wykupił przez aplikację, ale nie potrafił go okazać. Pasażer został poproszony o wyjście na peron.

Tam dwaj kontrolerzy próbowali wylegitymować mężczyznę, by móc wypisać mu mandat za jazdę bez biletu. Pouczyli 36-latka o możliwości złożenia reklamacji, jeżeli faktycznie wykupił bilet przez telefon. Pasażer nie chciał współpracować z kontrolerami.

– Starając się uciec odepchnął jednego z nich z dużą siłą. Kontroler spadł na tory – powiedziała prok. Kasperkiewicz-Radtke.

Pasażerowie pomogli pokrzywdzonemu kontrolerowi wydostać się z torów. Według ustaleń śledczych, chwilę później na stację wjechał kolejny pociąg.

„Agresywny gapowicz”

W tym czasie drugi z kontrolerów ruszył w pościg za agresywnym „gapowiczem”, ale nie udało się go zatrzymać. Mężczyzna uciekając zgubił kluczyki od samochodu. Policja opublikowała monitoring, ujawniając wizerunek podejrzanego. Został zatrzymany w październiku.

Prokuratura Rejonowa Warszawa-Żoliborz oskarżyła 36-latka o narażenie kontrolera na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia, połączone z „naruszeniem czynności narządu ciała lub rozstroju zdrowia powyżej 7 dni”. Kontroler w wyniku upadku z peronu doznał licznych obrażeń: złamania paliczka, krwiaków na ciele i stłuczenia głowy. Po zdarzeniu trafił do szpitala.

36-latek odpowie przed sądem także za zniszczenie mienia, bo kontroler, którego popchnął, trzymał w dłoni terminal oraz telefon komórkowy.

Urządzenia zniszczyły się podczas upadku. Były warte w sumie ponad 5 tysięcy złotych. Oba te czyny prokuratura określa jako „chuligańskie”. Oskarżony w toku śledztwa wyjaśnił, że nie pamięta zajścia na stacji Marymont, ale nie kwestionował swojego udziału. Mężczyzna jest objęty dozorem policyjnym. Grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Kulisy zatrzymania Gruzina podejrzanego o zabójstwo Pauliny D.

Mężczyzna, którego prokuratura podejrzewa o zabójstwo 28-letniej Pauliny D. z Łodzi, został zatrzymany na Ukrainie – ustalił reporter śledczy tvn24.pl, Robert Zieliński. Informację potwierdził Mariusz Ciarka, rzecznik Komendanta Głównego Policji. Zatrzymany to 39-letni Gruzin Mamuka K. Wcześniej wystawiono za nim tak zwaną czerwoną notę Interpolu, czyli informację dla policjantów z innych krajów, że jest bardzo niebezpiecznym przestępcą.

Gruzin zatrzymany na Ukrainie

– Policjanci z Łodzi i Biura Kryminalnego KGP zatrzymali podejrzanego na jednej z ulic Kijowa po szóstej rano przy wsparciu policjantów ukraińskich i oficera łącznikowego Gruzji (który na co dzień stacjonuje w Polsce – red.) – mówi portalowi tvn24.pl Mariusz Ciarka, rzecznik Komendanta Głównego Policji.

Podkreśla, że „zatrzymanie możliwe było dzięki wzorowej współpracy z policją ukraińską, wsparciu oficera łącznikowego Gruzji i Polski na Ukrainie oraz Biura Międzynarodowej Współpracy Policji Komendy Głównej Policji”. Ciarka powiedział też, że Mamuka K. „w momencie zatrzymania był zupełnie zaskoczony, nie stawiał oporu”.

– Teraz zgodnie z procedurą, polska prokuratura wystąpi o wydanie podejrzanego polskiemu wymiarowi sprawiedliwości, wówczas zostanie on przewieziony do kraju, gdzie usłyszy zarzuty – zapowiedział rzecznik.

– Zatrzymanie odbywało się bardzo dynamicznie, mężczyzna nie stawiał większego oporu. Wiemy, że ukrywał się w różnych miejscach na terenie Kijowa. Przemieszczał się, mieszkał w różnych hostelach, utrzymywał się z prac dorywczych, niewykluczone, że dzisiaj również udawał się do pracy – mówiła Joanna Kącka z łódzkiej policji.

– Mężczyzna nie zmienił w sposób znaczący swojego wyglądu. Myślę, że zachowywał się w taki sposób, że wiedział, że policja depcze mu po palcach, że wcześniej czy później dojdzie do tego zatrzymania – dodała.

Zabójstwo 28-latki

W sobotę 20 października Mamuka K. zaczepił na ulicy Piotrkowskiej Paulinę, która przez całą noc bawiła się ze znajomymi w jednym z łódzkich lokali. Prokuratura chce sprawdzić, czy kobiecie zostały podane środki, które mogły wpłynąć na jej ocenę sytuacji.

Wiadomo, że Mamuka K. poprowadził kobietę do hostelu przy ul. Żeromskiego. Tam mieszkała grupa obcokrajowców pracujących na okolicznej budowie. Wtedy, tuż po ósmej rano, większość lokatorów była już w pracy. – Nasze ustalenia wskazują, że kobieta została pobita i pozbawiona życia. Sprawca działał z motywów seksualnych. Przyczyną zgonu były ciosy ostrym narzędziem w szyję. Najpewniej nożem, który udało się zabezpieczyć – mówił Krzysztof Kopania z łódzkiej prokuratury. Wszystko to działo się niedługo po tym, jak Paulina weszła do gmachu przy Żeromskiego. Jej ciało zostało przewiezione w pobliże Stawów Jana i tam porzucone. Mamuka K. niedługo potem wyjechał z Łodzi.

Trzy osoby zatrzymano już wcześniej

W sprawie aresztowano już trzy osoby: 44-letnią Białorusinkę i dwóch Gruzinów. Prokuratura wnioski o areszt dla dwójki podejrzanych dla Gruzina i Białorusinki skierowała do sądu w sobotę wieczorem. W niedzielę sędzia zadecydował o zastosowaniu tego środka zapobiegawczego. Zarzuty usłyszał też trzeci zatrzymany, 38-letni Gruzin. Mężczyzna odpowie nie tylko za zatajenie zbrodni, ale też za poplecznictwo – zdaniem śledczych podejrzany zacierał ślady przestępstwa. Wniosek o areszt dla 38-latka również został skierowany do sądu. W poniedziałek Gruzin trafił do aresztu.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Przemoc seksualna w Korei Północnej. Jest raport Human Rights Watch

Przemoc seksualna w Korei Północnej jest ogólnie tolerowana i niezwalczana, a molestowanie kobiet jest na porządku dziennym – wynika z opublikowanego wczoraj raportu organizacji Human Rights Watch (HRW). Prześladowcami są często pracownicy służb państwowych – policjanci, prokuratorzy, żołnierze i wysocy urzędnicy państwowi.

Ten zaprezentowany w Seulu dokument jest pierwszym tak szczegółowym raportem na temat nadużyć i przemocy seksualnej w Korei Północnej, ponieważ zdobycie informacji na temat tego zamkniętego kraju jest niezwykle trudne.

Organizacja opiera swoje wnioski na prowadzonych od 2015 roku wywiadach z 62 uciekinierami z Korei Północnej, którzy opuścili kraj po 2011 roku (gdy do władzy doszedł Kim Dzong Un). Wśród przesłuchanych przez HRW osób jest ośmiu byłych północnokoreańskich urzędników.

Raport przedstawia ponury obraz codziennych gwałtów i innych nadużyć seksualnych, popełnianych głównie przez mężczyzn na wysokich stanowiskach, m.in. przez członków służb bezpieczeństwa. Chodzi na przykład o „policjantów, prokuratorów, żołnierzy, kontrolerów w pociągach” – wylicza organizacja, która wyjaśnia, że w Korei Północnej za gwałt uważa się jedynie czyn, przy którym doszło do użycia przemocy. Za to przestępstwo, według danych ONZ, w 2015 roku skazano tam jedynie pięć osób.

– Przemoc seksualna w Korei Północnej to tajemnica poliszynela, ogólnie tolerowana i niezwalczana – powiedział dyrektor generalny HRW Kenneth Roth.

W raporcie podkreślono, że w Korei Płn. nie opracowano narzędzi do ścigania takich zachowań; nie ma również możliwości, by ofiary mogły zgłosić nadużycia lub otrzymać jakąkolwiek pomoc medyczną czy psychologiczną, z kolei przemoc seksualna jest tak częsta, że stanowi właściwie element codziennego życia, który kobiet nie dziwi.

„Brak edukacji seksualnej i niekontrolowane nadużycia władzy to jedne z wielu czynników, które doprowadziły do ukształtowania się takiej mentalności” – napisano w raporcie.

– To jest tak częste, że nikt nie uważa, by to było poważne. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, że cierpimy – mówiła jedna z ofiar, cytowana w raporcie. – Ale jesteśmy istotami ludzkimi, więc czasami nagle nocą płaczemy i nie wiemy dlaczego – dodała.

Inna z ofiar opowiadała natomiast, że była gwałcona przez policjanta, po tym jak wcześniej w przygranicznym ośrodku zatrzymań przez trzy dni więziono ją w pomieszczeniu bez światła i bez jedzenia. Obecnie mieszka w Korei Południowej i „wie, co to przemoc i gwałt”. – Ale wtedy myślałam, że oferuję swoje ciało, żeby móc stamtąd wyjść. Nie czułam się zagrożona. Myślałam nawet, że mam szczęście – wyjaśniała.

W swoim raporcie HRW wezwała Koreę Północną, by „uznała problem przemocy seksualnej” i zapewniła, by „traktowano ją jak przestępstwo”.

W odpowiedzi na pytania wystosowane przez agencję Reutera północnokoreańskie przedstawicielstwo przy ONZ oświadczyło, że „stanowczo odrzuca” oskarżenia, która nazwało „trywialnymi” i „zmyślonymi”.
Źródło info i foto: onet.pl

Harvey Weinstein molestował seksualnie 16-letnią polską modelkę?

Do sądu wpłynęło kolejne oskarżenie w sprawie Harveya Weinsteina. Kobieta twierdzi, że Weinstein zmusił ją do dotknięcia swojego penisa w jego nowojorskim apartamencie w 2002 roku. Była wtedy 16-letnią polską modelką, aspirującą do bycia aktorką. Dziś chce jednak pozostać anonimowa. Po incydencie Weinstein miał też szantażować ją emocjonalnie i blokować jej karierę przez niemal dekadę. Prawnik producenta Benjamin Brafman nazwał te zarzuty niedorzecznymi.

Oskarżony jest także zarząd studia filmowego Weinsteina, który miał umożliwiać i tuszować jego wykroczenia.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Pedofil Mariusz Trynkiewicz uhonorowany na festiwalu w Łodzi!

3 listopada w Łodzi odbędzie się festiwal tatuażu Tattoo Days. Organizatorzy reklamują wydarzenie możliwością spotkania ponad 300 tatuatorów z Polski i Europy, pokazami mody, burleską, koncertami a także wystawą pt.: „Twórczość zza krat”. W ramach tego wydarzenia, uczestnicy będą mogli „podziwiać” obrazy autorstwa Mariusza Trynkiewicza – skazanego za zabicie i molestowanie czterech chłopców z Piotrkowa Trybunalskiego. Co ciekawe, organizator zapewnia, że Tattoo Days jest „imprezą dla całych rodzin”, także dla najmłodszych.

3 listopada do Hali Expo w Łodzi zjadą tatuażyści z całej Europy. To właśnie tam odbędzie się 11. edycja Tattoo Days. Wydarzenie będzie obfitować w wiele atrakcji: pokazy mody, burleskę, mistrzostwa w strzyżeniu bród oraz koncerty (gwiazdą będzie Quebonafide). Nas jednak zainteresowała wystawa organizowana przez Polskie Muzeum Tatuażu, na której zostaną zaprezentowane prace polskich więźniów.

W zbiorach znalazły się także dzieła Mariusza Trynkiewicza. Organizator nie precyzuje, czy chodzi o „szatana z Piotrkowa”, być może mamy do czynienia ze zbieżnością nazwisk. Przy czym sam fakt wspominania o pedofilu, który z zimną krwią zabił czterech chłopców, a ich ciała spalił w lesie, jest kiepskim pomysłem na rozreklamowanie imprezy. Tym bardziej, że jeśli wierzyć opisowi – mogą w niej uczestniczyć całe rodziny.

Warto nadmienić, że w 2014 roku pod ostrzałem opinii publicznej znalazła się Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, która jak ustalił dziennik.pl, sprzedawała na swoich aukcjach obrazy więźniów zakładu karnego w Strzelcach Opolskich, gdzie karę odbywał Trynkiewicz. Na licytację miały trafić także obrazy jego autorstwa, które namalował podczas zajęć arteterapii (wykorzystywanej w resocjalizacji). Fundacja tłumaczyła później, że obrazy przekazane przez zakład karny są zazwyczaj anonimowe. Nie wiadomo również przez kogo zostały kupione i za ile.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Nowy Jork: Ciała sióstr pochodzących z Arabii Saudyjskiej znaleziono sklejone taśmą na brzegu rzeki

Pochodzące z Arabii Saudyjskiej 16- i 22-latka były zaginione. Policja bada okoliczności ich śmierci, saudyjski konsulat wyznaczył prawnika do śledzenia tej sprawy.

Według mediów 16-letnia Talal Farea i 22-letnia Rotana Farea zaginęły w sierpniu. Po raz ostatni widziano je Fairfax w Wirginii, gdzie mieszkały. Jednak serwis The Cut informuje, że rodzina zaprzeczała, jakoby kobiety były zaginione przez cały ten czas. Młodsza siostra miała odwiedzać starszą w Nowym Jorku, a matka zgłosiła to jako zaginięcie.

Ciała dwóch sióstr nad brzegiem rzeki Hudson
Ponownie zawiadomiła policję o tym, że nie ma kontaktu z córkami ponad tydzień temu. We wtorek 23 października ich zwłoki, sklejone razem taśmą, znaleziono na brzegu rzeki Hudson w Nowym Jorku – opisuje „The Guardian”. 

Śledczy wciąż nie wiedzą, co dokładnie się stało. Przeprowadzono sekcję zwłok, jednak jej wyniki na razie nie zostały podane do wiadomości publicznej. Policja opublikowała jednak wizerunek sióstr i prosi wszystkich, którzy je widzieli lub mieli z nimi kontakt, o skontaktowanie się z prowadzącymi śledztwo.

Dzień przed tym, jak ciała zostały odnalezione, matka 16- i 22-latki powiedziała policji, że dostała telefon z ambasady Arabii Saudyjskiej. Rozmówca miał kazać rodzinie opuścić USA, ponieważ córki miały złożyć wniosek o nadanie statusu uchodźcy. Kobieta mieszka w USA od 2015 roku. Przeprowadziła się razem z córkami. 

Saudyjski konsulat w Nowym Jorku poinformował, że „wyznaczył prawnika, który ma uważnie śledzić sprawę”.

Początkowo policja miała trudności ze zidentyfikowaniem znalezionych ciał. Opublikowano szkice tego, jak mogły wyglądać i proszono ludzi o pomoc. „The Guardian” zwraca uwagę, że w zeszłym tygodniu policja mogła nie mieć po prostu zasobów do pracy – znaczne siły były skierowane na poszukiwanie terrorysty, który wysyłał bomby do osób związanych z Partią Demokratyczną.

Turecka prokuratura o śmierci Chaszodżdżiego
Od czterech tygodni media na świecie piszą o sprawie Dżamala Chaszodżdżiego, dziennikarza i dysydenta, który został zamordowany w konsulacie Arabii Saudyjskiej w Stambule.

Znany z krytyki wobec władz w Rijadzie dziennikarz zginął w saudyjskim konsulacie 2 października. Był rezydentem Stanów Zjednoczonych, pisał m.in. do „Washington Post”. Początkowo Arabia Saudyjska twierdziła, że opuścił on placówkę, później wielokrotnie zmieniano wersję wydarzeń. Po dwóch tygodniach od jego zaginięcia przyznała, że zginął w konsulacie. Najpierw oświadczono, że „wdał się w bójkę”, a dopiero po jakimś czasie, że został zabity. Władze w Rijadzie twierdzą, że królewska rodzina nie miała żadnego związku z morderstwem. 

Turecka prokuratura podaje, że wg jej ustaleń Chaszodżdżi został uduszony tuż po tym, jak wszedł do konsulatu. Jego ciało zostało potem rozczłonkowane i usunięte.
Źródło info i foto: Gazeta.pl