Trwa policyjna obława w Krakowie. Bandyci ukradli walizki ze złotą biżuterią, uciekają srebrnym vw passatem

Pościg ulicami Krakowa. Policja ściga srebrnego volkswagena passata: ucieka nim czterech bandytów, którzy przed południem napadli na dwóch obywateli Turcji, kradnąc im – tak twierdzą napadnięci – dwie walizki ze złotą biżuterią. Do napaści doszło przy ulicy Bratysławskiej, kiedy mężczyźni wychodzili z hotelu.

Bandyci czekali na dwóch obywateli Turcji przed hotelem, a gdy ci wyszli z budynku, napastnicy wybiegli z samochodów i pobili obcokrajowców, zabierając ze sobą walizki z kosztownościami o wartości 300 tysięcy euro.

Obaj zaatakowani trafili do szpitala, ale ich życiu nic nie zagraża.

To była zaplanowana akcja. Sprawcy byli zamaskowani, ubrani na czarno. Podjechali dwoma pojazdami, zadali dwóm poszkodowanym kilka ciosów, wrzucili walizki do dwóch samochodów. Odjechali, ale jeden z tych pojazdów porzucili na sąsiedniej ulicy – spalili ten samochód. Nadal poszukujemy srebrnego passata, na terenie Krakowa ustawiliśmy punkty blokadowe – tam można zobaczyć policjantów z bronią długą – i ścigamy sprawców – relacjonował w rozmowie z reporterem RMF FM Markiem Wiosło Sebastian Gleń z małopolskiej policji.

Jak dodał, funkcjonariusze mają informacje od świadków napadu, którzy zdołali nawet sfotografować napastników:
Źródło info i foto: RMF24.pl

18-letnia dziewczyna ofiarą zbiorowego gwałtu?

Jak podaje „Uwaga!” TVN 18-letnia dziewczyna z Dolnego Śląska została brutalnie zgwałcona podczas jej własnej imprezy urodzinowej. Dziewczyna miała zostać zaproszona do domu jednego z przyjaciół. Tam czekała na nią impreza-niespodzianka. Dziewczyna utrzymuje, że przyjaciel podał jej „coś fioletowego do picia”. Wypiła, a od tego momentu nic nie pamięta.

W trakcie, gdy była nieświadoma, miała zostać wielokrotnie zgwałcona. Sprawcy mieli wszystko nagrywać na telefonach komórkowych, również na telefonie ofiary.

Następnego dnia policja zatrzymała dwie osoby. Ustalono, że poza tą dwójką przebywały tam jeszcze inne osoby – trzech obywateli Ukrainy i Polak.

Jak podali dziennikarze „Uwagi!” TVN ofiara zbiorowego gwałtu przeszła załamanie psychiczne, ma za sobą próbę samobójczą oraz zrezygnowała z regularnych zajęć w szkole – jest na indywidualnym toku nauczania.
Źródło info i foto: interia.pl

Monachium: Polski pielęgniarz zabił 6 osób? Wstrzykiwał insulinę

Zatrzymanemu w Monachium Grzegorzowi W. zarzucono zabójstwo sześciu osób i trzykrotną próbę morderstwa. Mężczyzna nie przyznaje się do winy.

Niemiecka prokuratura podejrzewa, że polski pielęgniarz Grzegorz W., zatrzymany na początku roku w Monachium, zabił sześcioro swoich podopiecznych. Monachijscy śledczy poinformowali ponadto, że lista zarzutów wobec Polaka została rozszerzona o usiłowanie trzech innych morderstw i trzech przypadków poważnego uszkodzenia ciała. Jak podano, podejrzany przyznał się, że podawał swoim pacjentom insulinę, zaprzeczył jednak, że działał z zamiarem zabójstwa.

Prokuratura ustaliła już listę 68 miejscowości, w których pracował w ostatnich latach podejrzany. Mężczyzna miał podawać staruszkom insulinę chociaż wcale nie było ku temu przesłanek medycznych. Seria zgonów rozpoczęła się w kwietniu 2017, odnotowano je w Bawarii, Szlezwiku-Holsztynie oraz Dolnej Saksonii. Grzegorz W. przyznał w śledztwie, że przeszukiwał domy swoich zamożnych klientów, szukając wartościowych przedmiotów. Po aresztowaniu u Polaka znaleziono dwie karty bankomatowe, które należały do jego 87-letniego podopiecznego z Ottobrunn. Mężczyzna zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach.

Błędy policji

W śledztwie dotyczącym polskiego opiekuna policja w Essen przyznała się na początku roku do popełnienia błędów. „Błędy te były tak poważne, że trzech funkcjonariuszy policji zostało zawieszonych w czynnościach, a dwóch przeniesiono do innych placówek” – informowała w marcu „Sueddeutsche Zeitung”. Rzecznik esseńskiej policji przyznał, że prowadzone przez funcjonariuszy dochodzenie „nie było wystarczające”. – Z uwagi na te straszne czyny zastanawiam się, czy można było zapobiec kolejnym przestępstwom, gdyby dochodzenie było prowadzone bardziej konsekwentnie” – mówił komendant policji Frank Richter.

Morderstwa Nielsa H.

Przypadek polskiego opiekuna przypomina przestępstwa Nielsa H. – niemieckiego pielęgniarza, który ma na sumieniu śmierć ponad 100 ciężko chorych pacjentów. Były pielęgniarz wstrzykiwał obłożnie chorym leki, które prowadziły do ostrej niewydolności serca lub zapaści. Potem reanimował pacjentów, żeby wypokazać się swoimi umiejętnościami. Odratowywanie pacjentów nie zawsze jednak się udawało. Niels H. odsiaduje dożywocie.
Źródło info i foto: onet.pl

Toruń: Ciała matki i syna znalezione w jednym z domów

Sekcja zwłok ma pomóc w wyjaśnieniu przyczyn śmierci dwóch osób, które znaleziono w domu jednorodzinnym w Toruniu. To 68-letnia kobieta i jej syn. Na środę zaplanowano sekcję zwłok kobiety i 49-latka.

– Zleciliśmy też badania toksykologiczne. Postępowanie jest na bardzo wczesnym etapie – mówi Wirtualnej Polsce Bartosz Wieczorek z toruńskiej prokuratury.

Śledczy nie wiedzą, jak zginęli mieszkańcy Torunia. Wykluczają jednak wstępnie udział osób trzecich. Jedna z hipotez zakłada zatrucie, ale biegli nie mają jeszcze gotowego raportu na temat stanu instalacji budynku, gdzie znaleziono ciała.
Źródło info i foto: wp.pl

Agenci CBA w siedzibie Komisji Nadzoru Finansowego

Z ustaleń radia RMF FM wynika, że do siedziby Komisji Nadzoru Finansowego weszli agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego, którzy zabezpieczają dokumentację.

Radio RMF FM donosi, że agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego wkroczyli do siedziby Komisji Nadzoru Finansowego. Służby zabezpieczają dokumentację m.in. stenogramy i nagrania posiedzeń dotyczących programów naprawczych Getin Banku. Informację potwierdził Stanisław Żaryn, rzecznik koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego.

Czarnecki obciąża Chrzanowskiego

Przypomnijmy, „Gazeta Wyborcza” poinformowała we wtorek 13 listopada, że właściciel Getin Noble Banku Leszek Czarnecki twierdzi, że przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego Marek Chrzanowski zaoferował przychylność dla banku w zamian za około 40 milionów złotych. Czarnecki przekazał prokuraturze stenogram z nagrania wraz z zawiadomieniem o przestępstwie. Wynika z niego, że Chrzanowski proponował mu m.in. usunięcie z KNF Zdzisława Sokala, przedstawiciela prezydenta i szefa Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, który jest zwolennikiem przejęcia banków Czarneckiego przez państwo. Ponadto przewodniczący KNF miał proponować złagodzenie skutków finansowych zwiększenia tzw. stopy podwyższonego ryzyka oraz życzliwe podejście KNF i NBP do planów restrukturyzacji banków Czarneckiego.

Dymisja szefa KNF

Szef Kancelarii Premiera Michał Dworczyk przekazał, że Marek Chrzanowski złożył już oficjalny dokument, w którym była jego dymisja i odebrał odwołanie z funkcji szefa KNF. Chrzanowski uzasadniał swoją decyzję mówiąc, że czyni to z odpowiedzialności za sprawne funkcjonowanie nadzoru nad rynkiem finansowym i konieczność wnikliwego wyjaśnienia sprawy dla dobra państwa. Nowy przewodniczący komisji zostanie powołany przez Mateusza Morawieckiego. Do tego czasu jej pracami będzie kierował jeden z zastępców: Marcin Pachucki albo Andrzej Diakonow. – Ta sprawa od strony formalno-prawnej jest już zamknięta – podkreślał Dworczyk.

Co z komisją śledczą?

Szef KPRM pytany o ewentualne powołanie w tej sprawie komisji śledczej powiedział, że odpowiedź rządu może być tylko jedna. – Komisja śledcza jest powoływana, kiedy nie działają instytucje państwa. Tutaj mamy do czynienia z błyskawicznym działaniem premiera. Wczoraj w nocy premier powziął informacje na temat tej sytuacji, od razu zadaniował służby i prokuraturę. Zostały zebrane w trakcie wczorajszego dnia informacje, które zostały na wieczornej odprawie premierowi przedstawione – wyjaśnił.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Proces „El Chapo”. Boss narkotykowy na resztę życia trafi za kratki?

Przed sądem w Nowym Jorku rozpoczął się proces meksykańskiego barona narkotykowego Joaquina Guzmana zwanego „El Chapo”. Zarzuca mu się m.in. międzynarodowy handel narkotykami, spisek w celu zamordowania rywali i pranie pieniędzy. Prokuratorzy będą się starali dowieść m.in., że zabił lub nakazał zamordowanie ponad 30 rywali i funkcjonariuszy organów ścigania. Mowy oskarżycielskie zostały jednak odłożone ze względu na niedyspozycję jednej z ławniczek.

Telewizja ABC porównała gmach federalnego sądu okręgowego na Brooklynie, gdzie rozpoczął się proces, do fortecy. Aby przetransportować „El Chapo” z najpilniej strzeżonego nowojorskiego wiezienia Metropolitan Correctional Center do sądu, wyłączono z ruchu most Brookliński i kilka ulic. Uzbrojonym funkcjonariuszom federalnym towarzyszą tam policjanci z psami szkolonymi do wykrywania ładunków wybuchowych.

Swój narkotykowy proceder Guzman zaczął w wieku kilkunastu lat od uprawiania marihuany. Później stanął na czele kartelu narkotykowego Sinaloa. W ciągu kilkudziesięciu lat zarobił na swym procederze 14 miliardów dolarów. Był chroniony m.in. przez sieć skorumpowanych funkcjonariuszy policji i polityków.

Numery zamiast nazwisk

Zważywszy na przeszłość Guzmana, uważanego za największego na świecie handlarza narkotyków, prowadzący sprawę sędzia Brian Cogan nakazał, aby nazwiska osób zasiadających w ławie przysięgłych zostały utajnione. Każdy otrzymał swój numer. Do sądu przewozić ich będą uzbrojeni policjanci. W trakcie wtorkowego postępowania jedna z ławniczek niedobrze się poczuła. Dlatego też wstępne oświadczenia zostały odłożone.

Wcześniej jeden z obrońców oskarżonego, Eduardo Balarezo argumentował, że anonimowość przysięgłych i przewożenie ich pod strażą byłyby szkodliwe dla jego klienta; stwarzałyby wrażenie, że jest winny i niebezpieczny. Ekipa obrońców Guzmana skarżyła się też, że nie miała wystarczająco dużo czasu, aby przejrzeć obszerny materiał dowodowy, w tym ponad 100 tys. nagrań dźwiękowych i 14 tys. stron otrzymanych niedawno nowych dokumentów.

Sprawa przeciwko Guzmanowi zostanie częściowo oparta na zeznaniach kilkunastu współpracujących z organami ścigania świadków, w tym byłych wspólników kartelu. Niektórzy są uwięzieni. Inni otrzymali nowe dowody tożsamości i znajdują się pod specjalną ochroną służb federalnych.

Prokuratorzy federalni zwrócili się do sądu, by zakazał odwoływania się do niedawnych komentarzy prezydenta Donalda Trumpa na temat współpracujących z sądem świadków. Potępił on praktykę polegającą na tym, że zeznając przeciwko tym, z którymi popełniali przestępstwa, mogą otrzymać złagodzone wyroki. Jego zdaniem powinno to być nielegalne.

Ucieczki z więzień

Prowadzenie procesu przeciw Guzmanowi w Nowym Jorku uzasadnia się m.in. nieskutecznością meksykańskiego wymiaru sprawiedliwości. Zanim został zatrzymany i trafił do USA, dwukrotnie zdołał zbiec z meksykańskich więzień. W USA „El Chapo” jest oskarżany m.in. o liczne zabójstwa, kierowanie gangiem, pranie pieniędzy i organizowanie stałych przerzutów dużej ilości narkotyków do Stanów Zjednoczonych.

Obława na Guzmana nabrała tempa, kiedy w 1993 roku występujący przeciw handlowi narkotykami meksykański kardynał Juan Jesus Posadas Ocampo został zamordowany na lotnisku w mieście Guadalajara. Guzman został uwięziony, ale w osiem lat później uciekł ukryty w wózku przewożącym pranie.

Zaangażował setki uzbrojonych po zęby ochroniarzy, zbudował wyrafinowaną sieć komunikacyjną z zaszyfrowanymi urządzeniami. Wykorzystywał tajne lotniska i łodzie podwodne mogące transportować do sześciu ton kokainy. Otoczył się profesjonalnymi zabójcami, którzy mordowali jego konkurentów.

Aresztowany ponownie, uciekł z więzienia przez ok. półtorakilometrowy tunel wykopany pod prysznicem celi. Ostatecznie w styczniu 2016 r. wpadł jednak w ręce organów ścigania, a w styczniu 2017 r. władze Meksyku wydały go Stanom Zjednoczonym.
Źródło info i foto: TVP.info

Afera w KNF. Marek Chrzanowski wrócił do kraju. Podejrzenie przekroczenia uprawnień

Podejrzenie przekroczenia uprawnień – to wstępna kwalifikacja czynu, jakiego mógł się dopuścić Marek Chrzanowski, szef Komisji Nadzoru Finansowego. On sam podał się do dymisji, a jego miejsce może zająć człowiek premiera Morawieckiego.

We wtorek ujawniliśmy, że właściciel Getin Noble Banku Leszek Czarnecki zawiadomił 7 listopada prokuraturę, iż szef KNF złożył mu korupcyjną propozycję. W zamian za przychylność dla swoich banków miał zatrudnić wskazanego przez Chrzanowskiego prawnika – Grzegorza Kowalczyka z Częstochowy. Szef KNF zasugerował (pisząc na kartce) jego wynagrodzenie – 1 proc. wartości grupy Getin za trzy lata. Wedle wyliczeń Czarneckiego to ok. 40 mln zł.

Bankier nagrał rozmowę w cztery oczy z Chrzanowskim 28 marca w siedzibie KNF. „Wyborcza” opublikowała jej stenogram, nagranie audio i krótki zapis wideo.
Źródło info i foto: Wyborcza.pl

Francja: Ukrywała nagie dziecko w bagażniku, znalazł je mechanik. Ruszył proces 50-latki

– Odkryłem dziewczynkę na podłodze bagażnika, nagą, w ekskrementach, obok zepsutej kołyski – powiedział przed sądem mechanik, któremu 50-letnia Rosa-Maria Da Cruz powierzyła w 2013 r. samochód do naprawy. Francuzka, matka czworga dzieci, może trafić do więzienia na 20 lat, m.in. za pozbawienie dziewczynki opieki. Zarzutów nie usłyszał ojciec dziecka.

Francuzka została oskarżona o ukrycie istnienia dziecka, wychowywanie go w piwnicy domu oraz w bagażniku samochodu i pozbawienie opieki, przez co doprowadziła do jego niepełnosprawności.

„Odskoczyłem, zapach był odrażający”

Makabryczna historia wyszła na jaw w 2013 r., kiedy kobieta oddała samochód do naprawy w warsztacie w Terrasson-Lavilledieu w regionie Dordogne. Dziecko znalazł mechanik, który otworzył bagażnik.

– Po otwarciu bagażnika odskoczyłem, zapach był odrażający – zeznał mechanik Denis Latour.

Okazało się, że przyczyną były ekskrementy, w których leżało nagie dziecko. Dziewczynka była niedożywiona i miała poważne problemy rozwojowe. Inny z mechaników zeznał, że kiedy w warsztacie pojawiła się matka dziecka „paliła papierosa, wyglądała na rozluźnioną, spokojną”.

„Nie chodzi o dziecko, ale o »coś«”

50-letnia dziś Rosa-Maria Da Cruz (kobieta urodziła się w Portugalii) po poinformowaniu jej o znalezieniu dziecka miała powiedzieć śledczym, że „nie chodzi o dziecko, ale o »coś«”

Siedmioletnią obecnie dziewczynką otoczono specjalną opieką. Jej wady rozwojowe określane są jednak jako nieodwracalne. Dwaj bracia i siostra dziewczynki (w wieku od 9 do 15 lat) na pewien czas również trafiły do zakładu opieki, ale wróciły do rodziców.

Ojcu nie postawiono zarzutów

Kobieta stanęła w poniedziałek przed sądem w Tulle. Grozi jej do 20 lat więzienia.

Ojcu dziecka nie postawiono żadnych zarzutów.

Śledczy uważają, że kobieta ukryła przed nim i trójką dzieci zarówno ciążę, jak i poród.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Białystok: 28-letni Daniel J. adoptował zwierzęta, by później je katować

Trzeba być bezwzględnym sadystą, żeby zachowywać się jak Daniel J. (28 l.) z Białegostoku. Prokuratura udowodniła mu, że zamęczał bezbronne kotki na śmierć. Bezduszny oprawca stanął przed sądem. – Kot mnie zdenerwował, kopnąłem go raz i kot poleciał – tak tłumaczył swoją agresję w trakcie śledztwa oprawca.

Daniel J. (28 l.) udawał miłośnika zwierząt. Często odwiedzał schronisko fundacji „Kotkowo” zajmującej się porzuconymi i chorymi zwierzętami. W końcu oświadczył pracownikom, że chce przygarnąć kotka Hipolita. Ten zwierzak już raz stracił dom i pragnął mieć dobrego właściciela. Po kilku tygodniach Daniel J. wrócił po kolejnego kotka – dostał schorowanego Marcysia, a jeszcze później Miszę. Ich gehennę ujawniła sąsiadka Daniela J.

Jak ustaliła prokuratura, nowy dom stał się miejscem kaźni tych kotków. Zwyrodnialec okrutnie znęcał się nad zwierzętami. Chciał ich śmierci.

– Wypalanie oczu, obcinanie ogonów. Bicie po brzuchu, po nogach, po głowie, kopanie – wyliczał czyny oskarżonego prokurator. Dwa pierwsze kotki nie przeżyły tych męczarni.

Trzeci, Misza, cudem przetrwał, ale do końca swoich dni zostanie kaleką. Daniel J. przyznał się do winy, ale nie potrafił powiedzieć, dlaczego dręczył i mordował zwierzęta. – Kot mnie zdenerwował, kopnąłem go raz i kot poleciał – tak tłumaczył swoją agresję w trakcie śledztwa.

Biegli nie mieli jednak wątpliwości, że jego celem było zabicie zwierząt. Obrońca tłumaczył, że było to skutkiem złego stanu psychicznego. Zapewniał, że oskarżony żałuje tego, co zrobił i chce naprawić swój błąd – Daniel J. leczy się i znalazł pracę. Dlatego prosi o karę ograniczenia wolności, to są np. prace społeczne.

Prokurator chce natomiast kary bezwzględnego więzienia – maksymalny wymiar to 3 lata.
Źródło info i foto: Fakt.pl

12 migrantów przepłynęło kanał La Manche kradzioną łodzią

12 migrantów dotarło z Francji do Wielkiej Brytanii na skradzionej łodzi rybackiej.

Dwunastu migrantów przepłynęło kanał La Manche i dotarło z Francji do Wielkiej Brytanii przy użyciu skradzionej łodzi rybackiej – podaje Agence France Presse. Migrantów zatrzymano dopiero na lądzie, na terenie Zjednoczonego Królestwa. Agencja zauważa, że przepływanie kanału La Manche za pomocą prowizorycznych łodzi to nowa metoda wykorzystywana przez migrantów.
12 migrantów na kradzionej łodzi. AFP: To nowy sposób na przekraczanie kanału La Manche

Francuskie służby patrolujące północne wybrzeże skontaktowały się ze swoim brytyjskim odpowiednikiem po tym, jak zaobserwowały łódź rybacką, poruszającą się nietypową dla tego typu łodzi trasą. Następnie skontaktowano się z właścicielem, który zorientował się wówczas, że jego jego łódź zacumowana w porcie w Boulogne-sur-Mer zniknęła.

Gdy migranci przybili do brytyjskiego brzegu, tamtejsze służby porządkowe zatrzymały ich. Strona francuska wszczęła śledztwo dot. kradzieży łodzi.
Źródło info i foto: Gazeta.pl