Zatrzymanie założyciela WikiLeaks to skutek wycofania azylu

Brytyjska policja poinformowała w czwartek o aresztowaniu założyciela serwisu WikiLeaks Juliana Assange’a, który od siedmiu lat przebywał w ambasadzie Ekwadoru w Londynie. Mężczyzna został przewieziony do aresztu i ma wkrótce stanąć przed sądem.

Policjanci mogli przeprowadzić działania dzięki temu, że władze Ekwadoru podjęły decyzję o wycofaniu udzielonego mu azylu politycznego i pozwoliły funkcjonariuszom na wejście na teren placówki dyplomatycznej.

46-letni Assange ukrywał się tam przed brytyjską policją, która chciała go aresztować za zlekceważenie wezwania do stawienia się w sądzie 29 czerwca 2012 roku. Szef WikiLeaks i jego prawnicy argumentowali, że mógłby zostać wydany władzom USA w związku z ujawnianymi przez WikiLeaks tajnymi amerykańskimi dokumentami dotyczącymi wojska i dyplomacji. Był to największy wyciek informacji w historii USA.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Wniosek o ułaskawienie Marka Falenty prezydent przekazał prokuraturze

Prezydent Andrzej Duda przekazał do prokuratury wniosek o ułaskawienie zamieszanego w aferę podsłuchową biznesmena Marka Falenty – poinformował rzecznik prezydenta Błażej Spychalski. Jak zaznaczył, jest to standardowa procedura i nie oznacza, że prezydent zamierza zastosować prawo łaski wobec skazanego za podsłuchiwanie polityków Falenty. Z informacji tvn24.pl wynika, że wniosek o ułaskawienie Marka Falenty do Kancelarii Prezydenta 19 stycznia 2018 złożyła córka biznesmena.

„Standardowa procedura, jeżeli chodzi o wnioski o ułaskawienie”

– To jest zwykła, standardowa procedura, jeżeli chodzi o wnioski o ułaskawienie, które są składane do Pałacu Prezydenckiego. W trybie zwykłym, a tu został przyjęty tryb zwykły, one są przesyłane do Prokuratury Krajowej, która dalej procedurę prowadzi – przekazał w środę Błażej Spychalski, rzecznik prezydenta Andrzeja Dudy.

Jak dodał, prezydent będzie teraz oczekiwał na opinię sądu w sprawie wniosku. Zaznaczył, że nadanie sprawie biegu nie świadczy w najmniejszym stopniu o intencjach prezydenta dotyczących ułaskawienia Falenty. O nadaniu przez prezydenta biegu wnioskowi o ułaskawienie biznesmena informował wcześniej RMF.

Prośba o ułaskawienie

Zgodnie z artykułem 561 Kodeksu postępowania karnego prośbę o ułaskawienie przedstawia się sądowi, który wydał wyrok w pierwszej instancji. Powinien on rozpoznać prośbę o ułaskawienie w ciągu dwóch miesięcy od daty jej otrzymania. Zgodnie z artykułem 565 prośbę o ułaskawienie skierowaną bezpośrednio do Prezydenta RP przekazuje się Prokuratorowi Generalnemu w celu nadania jej biegu.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Policjanci zlikwidowali kolejną „dziuplę” samochodową

Piotrkowscy policjanci wspólnie z funkcjonariuszami z Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach oraz Policją z Czech, zlokalizowali dwie „dziuple” samochodowe, znajdujące się na terenie sąsiadujących ze sobą przedsiębiorstw w powiecie piotrkowskim. Funkcjonariusze zabezpieczyli także podzespoły pochodzące z samochodów skradzionych na terenie Polski oraz Wielkiej Brytanii, Czech i Słowacji. Zatrzymany w tej sprawie 27-latek usłyszał już zarzuty paserstwa w stosunku do mienia znacznej wartości. Za popełnione przestępstwo grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.

Informacja i natychmiastowa reakcja piotrkowskich policjantów we współpracy z policjantami z Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach i funkcjonariuszami z Czech. Przeszukanie na terenie dwóch sąsiadujących ze sobą firm w Woli Krzysztoporskiej i ujawnione samochody oraz podzespoły od pojazdów pochodzące z kradzieży – to tylko początek czynności procesowych. 7 i 8 kwietnia 2019 roku piotrkowscy stróże prawa na podstawie uzyskanych informacji przeszukali teren należący do właścicieli dwóch sąsiadujących ze sobą firm. Ogromny teren a na nim magazyny i samochody oraz części i podzespoły od ekskluzywnych pojazdów. Żmudna i ciężka praca mundurowych pozwoliła na zabezpieczenie części samochodowych pochodzących z kradzieży z terenu Polski oraz Wielkiej Brytanii, Czech i Słowacji. 8 kwietnia 2019 roku we wczesnych godzinach porannych funkcjonariusze zatrzymali jednego z właścicieli tożsamych firm. 27-latek usłyszał już prokuratorskie zarzuty paserstwa w stosunku do mienia znacznej wartości, w tym samochodu bmw oraz podzespołów do pojazdów audi i bmw.

Z ustaleń policjantów wynika, że po kradzieży pojazdy trafiały do dziupli, gdzie następnie były demontowane na części. Grupa przestępcza specjalizowała się przede wszystkim w markach mercedes i bmw. Sprawca nielegalnej działalności, decyzją sądu najbliższe 3 miesiące spędzi w areszcie. Piotrkowscy policjanci nadal pracują nad wyjaśnieniem wszystkich okoliczności tego przestępczego procederu, w związku z powyższym nie wykluczają też kolejnych zatrzymań. Przypomnijmy, że za włamanie do pojazdu i jego kradzież grozi kara do 10 lat, a za paserstwo do 5 lat pozbawienia wolności. W przypadku paserstwa w stosunku do mienia znacznej wartości kara do 10 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Jest przełom w sprawie „łowcy nastolatek”. Są nowe dowody

Krystian W. ps. Krystek jest podejrzany o kilkadziesiąt gwałtów na 33 kobietach. Mężczyzna już odsiaduje trzyletni wyrok, jednak grożą mu kolejne zarzuty. W sprawie jednej z ofiar „łowcy nastolatek” odkryto nowe dowody. W marcu 2015 roku ofiarą 42-letniego zwyrodnialca padła 14-letnia Anaid. Mężczyzna zgwałcił dziewczynę, a całe zdarzenie nagrał telefonem. Pod wpływem traumy Anaid następnego dnia odebrała sobie życie, rzucając się pod pociąg.

– Nigdy nie miała czarnych myśli. Była pogodna, zawsze wszystkich rozbawiała. Nie mogłam uwierzyć, że to jest samobójstwo. Pamiętam, jak dzień wcześniej wróciła do domu. Była jakaś dziwna, nieswoja. Coś ją gryzło. Szybko położyła się spać. Wtedy nie wiedziałam, że wróciła ze spotkania z „Krystkiem” – mówi matka nastolatki.

Śledczy nie odnaleźli na telefonie ofiary żadnych wiadomości. 14-latka prawodopodobnie ze strachu skasowała wszystkie SMS-y i historię połączeń. Teraz do śladów kontaktów dotarli śledczy z Gdańska. – Śledztwo nigdy nie było umorzone. Teraz zostało podjęte z zawieszenia, po tym jak prokuratura otrzymała zagraniczną pomoc prawną, o którą wystąpiła wcześniej – tłumaczy Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.
Źródło info i foto: wp.pl

W Niemczech rośnie liczba najcięższych przestępstw. Sprawcami najczęściej migranci

Rośnie liczba brutalnych przestępstw, takich jak zabójstwa, gwałty czy pobicia, popełnianych przez migrantów w Niemczech. Dane Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA) przedstawił portal dziennika „Die Welt”.

W raporcie „Przestępczość w kontekście migracji” brane są pod uwagę tylko ciężkie naruszenia prawa, takie jak zabójstwo, usiłowanie zabójstwa, gwałt, usiłowanie gwałtu, uszkodzenie ciała czy rozbój. W ubiegłym roku policja zarejestrowała 1 mln 25 tys. przestępstw z tej kategorii.

102 tys. z nich to przypadki, w których co najmniej jednym z podejrzanych był migrant. Jest to skok o 7 proc. w porównaniu z rokiem 2017. Szczególnie wzrosła liczba przestępstw w kategorii: zabójstwo i usiłowanie zabójstwa – 105 proc. W 2017 roku ofiarami migrantów padło 112 osób, zaś w 2018 r. – 230.

Liczba przestępstw w kategorii: gwałt i usiłowanie gwałtu podskoczyła o jedną piątą – z 2706 przypadków w 2017 roku do 3261 w 2018 r.

Wśród 102 tys. ofiar ciężkich przestępstw, w których przynajmniej jednym podejrzanym był migrant, nieco ponad 46 tys. to obywatele Niemiec – o 19 proc. więcej niż w roku 2017.
Źródło info i foto: TVP.info

Policjanci CBŚP rozbili gang „Braciaków”

Centralne Biuro Śledcze Policji rozbiło gang „Braciaków” trudniący się m.in. sutenerstwem i handlem narkotykami. Zatrzymano 14 osób, w tym szefów grupy – braci Aleksandra i Leszka B. Są oni podejrzani m.in. o zlecenie podpalenia konkurencyjnej agencji towarzyskiej w Danii. W pożarze zginęła Polka. Nadal poszukiwany jest na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania trzeci z braci 39-letni Paweł.

Przed Sądem Okręgowym w Gdańsku toczy się już inny proces braci B. Są oskarżeni o działanie w zorganizowanej grupie przestępczej, posiadanie znacznej ilości narkotyków, zmuszanie kobiet do nierządu i czerpanie z tego korzyści oraz paserstwa luksusowych pojazdów.

Podczas jednej z rozpraw w 2015 r. sąd podjął jednak decyzję o zmianie środka zapobiegawczego wobec oskarżonych z tymczasowego aresztowania na środki wolnościowe, stosując wobec nich poręczenie majątkowe oraz zakaz opuszczania kraju.

Bracia, jak twierdzą śledczy, przenieśli wówczas nielegalną działalność za granicę.

Podpalenie „salonu masażu”

Rzecznik prasowy CBŚP komisarz Iwona Jurkiewicz poinformowała, że grupa działała na terenie kilku europejskich państw. Wyjaśniła, że większość członków grupy stanowili Polacy, głównie z Pomorza. Zdaniem funkcjonariuszy gang ma na koncie zabójstwo i usiłowanie zabójstwa, do których doszło na terenie Danii.

Zdaniem śledczych, doszło do tego na tle porachunkówj między gangami zajmującymi się sutenerstwem i handlem narkotykami.

– Członkowie gangu weszli w konflikt z inną grupą przestępczą w Danii i zlecili zabójstwo osoby, która kierowała „salonem masażu”. Na tym tle w styczniu 2017 r. doszło do podpalenia tego budynku, w wyniku czego śmierć poniosła obywatelka Polski, jak również jeden z bezpośrednich wykonawców tego zamachu – powiedział Polsat News Remigiusz Signerski z Prokuratury Regionalnej w Gdańsku.

Jak dodał, dwa miesiące później CBŚP zatrzymało 6 sprawców tego przestępstwa. – Kilka miesięcy później na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania sprowadzono kolejnego sprawcę – dodał.

220 kilogramów haszyszu

Po tym zdarzeniu liderzy gangu „Braciaków” – Aleksander i Leszek B. – mieli uciec do Hiszpanii i zająć się tam handlem narkotykami. O ich zatrzymaniu poinformowano w środę. W ręce policji trafił również ostatni z domniemanych bezpośrednich wykonawców zabójstwa – Mateusz W.

– W jednym z domów na terenie Hiszpanii znaleziono też plantację konopi indyjskich, na której rosło niemal 2,5 tys. krzewów. Z takiej ilości roślin można by uzyskać co najmniej 750 kg marihuany. Tam także znaleziono i zabezpieczono 220 kilogramów haszyszu. Z ustaleń policjantów wynika, że narkotyki miały trafić na rynek europejski – poinformowała rzecznik CBŚP.

Zatrzymani wkrótce zostaną przekazani do Polski. Prokurator ma przedstawić braciom B. zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, zlecenia zabójstwa, czerpania korzyści z cudzego nierządu oraz posiadania znacznych ilości środków odurzających. Mateusz W. z kolei usłyszy zarzut zabójstwa i działania w zorganizowanej grupie przestępczej.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Wnuk Lecha Wałęsy skazany za pijacki rajd

Wnuk byłego prezydenta Dominik W. (22 l.) został skazany na dwa lata i osiem miesięcy więzienia za niebezpieczną jazdę po pijaku i bez prawa jazdy ulicami Gdańska.

Do pijackiego rajdu Dominika W. doszło 25 lutego 2018 roku. Wnuk Lecha Wałęsy jeździł golfem po ulicach gdańskiej Oruniiod krawężnika do krawężnika, a później chodnikiem. Na parkingu pod sklepem uderzył w prawidłowo zaparkowane auta. W końcu porzucił auto na środku skrzyżowania i usiadł na przystanku autobusowym gdzie po szarpaninie zatrzymała go policja.

Badania krwi wykazały 1,88 promila alkoholu we krwi. Policja postawiła mu pięć zarzutów, m.in. znieważenia policjantów i uszkodzenia trzech aut w wyniku kolizji oraz najpoważniejszy nieumyślnego spowodowania katastrofy w ruchu lądowym, za co grozi do ośmiu lat więzienia. – To była głupota. Przepraszam, naprawię wszystkie szkody – przyrzekał Dominik W. przed sądem, który pozwolił mu odpowiadać z wolnej stopy i wypuścił z aresztu.

Chociaż groziło mu 12 lat więzienia Sąd Rejonowy w Gdańsku, skazał go w środę na 2 lata i osiem miesięcy więzienia. Wyrok jest nieprawomocny.

Z kolei w sierpniu Dominik W. został skazany na pół roku prac społecznych i 1 tys. zł. odszkodowania za naruszenie nietykalności cielesnej kobiety.
Źródło info i foto: se.pl

Legnica: Pracownik prosektorium zatrzymany przez policję. Bezcześcił ciała zmarłych

Pracownik prosektorium legnickiego szpitala traktował ciała zmarłych pacjentów jak przedmioty! Rozkładał nogi martwych kobiet, dotykał intymnych części ciała i obmacywał ich piersi. Zdjęciami chwalił się w gronie znajomych! Ryszard G. (56 l.) został zatrzymany przez policję, a prokuratura wszczęła śledztwo.

Ryszard G. jest technikiem sekcyjnym Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Legnicy. Ma 35-letnie doświadczenie. O tym, czego się dopuścił, poinformował portal gazetawroclawska.pl. Jak ustaliliśmy nieoficjalnie, od pewnego czasu było wiadomo, że Ryszard G. (56 l.) dopuszcza się ohydnych praktyk i je fotografuje, by chwalić się zdjęciami przed znajomymi. Policjanci przeszukali jego szafki, znaleźli jego zdjęcia z ciałami zmarłych i przekazali je prokuraturze. Z opowieści świadków wynika, że technik rozkładał nogi martwych kobiet, dotykał intymnych części ciała, obmacywał ich piersi itp.

– Na razie nie mamy dowodów, aby zatrzymany dopuszczał się czynów seksualnych, ale prokurator zajmujący się sprawą wyjaśnia wszystkie wątki – mówi Lidia Tkaczyszyn, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Legnicy.

Według dziennikarzy „Gazety Wrocławskiej” Ryszard G. komentował wygląd piersi kobiecych zwłok i wyrażał się o nich wulgarnie. O tym, jak się zachowuje, jego współpracownicy mieli wiedzieć od dawna. Ale przedstawiciele szpitala zaprzeczają.

– Zaskoczyła nas ta bulwersująca informacja, do wtorku nie mieliśmy żadnych sygnałów na temat pracy tego pracownika – mówi Tomasz Kozieł (42 l.), rzecznik prasowy szpitala. – Jest zawieszony w obowiązkach, a jeśli prokuratura potwierdzi zarzuty, zostanie dyscyplinarnie zwolniony.

W tej sprawie przewija się także inny wątek: Ryszard G. (56 l.) miał za pieniądze podmieniać próbki moczu i krwi ofiar wypadków, które są dowodami w jednym z procesów. O tym miał G. napisać w swoich notatkach. – Sprawdzimy także i ten wątek – dodaje prokurator Tkaczyszyn. Za znieważenie zwłok grożą mu dwa lata więzienia.

Według „Gazety Wrocławskiej” Ryszard G. wiele lat pracował w prosektorium w Lubinie, ale został zwolniony. Obecnie pracuje także w jednym z lubińskich zakładów pogrzebowych.
Źródło info i foto: Fakt.pl

W Watykanie ruszyło śledztwo w sprawie zaginięcia 15-letniej Emanueli Orlandi

W Watykanie wszczęto wewnętrzne śledztwo w sprawie Emanueli Orlandi, 15-latki, która zaginęła latem 1983 roku.

Emanuela Orlandi, córka urzędnika rzymskiej kurii, zniknęła 22 czerwca 1983 roku. Okoliczności zaginięcia 15-letniej wówczas Orlandi pozostają niewyjaśnione, choć na przestrzeni lat pojawiały się różne teorie. Wśród nich są spekulacje, że mogła być porwana przez osoby chcące wymusić zwolnienie z więzienia Alego Agcy, zamachowca, który strzelał do Jana Pawła II w 1981 roku.

Teraz, jak donosi agencja Associated Press, Laura Sgro, adwokat rodziny Orlandich przekazała, że zgodę na rozpoczęcie śledztwa wyraził Sekretariat Stanu Watykanu. W jego ramach zbadany zostanie jeden z grobów na cmentarzu teutońskim w Watykanie. Według anonimowego informatora, to właśnie tam mają znajdować się szczątki nastolatki.

Niedawno sam Watykan potwierdził, że rodzina Orlandich zgłosiła się z prośbą, by otworzyć jeden z grobów niedaleko posągu anioła trzymającego w rękach płytę z napisem „Spoczywaj w pokoju”.

Sprawa Orlandi wróciła w ubiegłym roku, gdy podczas prac budowlanych w podziemiach watykańskiej nuncjatury odnaleziono ludzkie szczątki. Media zaczęły spekulować, że mogą one należeć do Orlandi, jednak badania DNA wykazały, że należały do mężczyzny, który zmarł przed 1964 rokiem.
Źródło info i foto: Gazeta.pl