Były prezes Interpolu został formalnie aresztowany za korupcję

Były prezes Interpolu, a zarazem były wiceminister bezpieczeństwa publicznego Chin Meng Hongwei, został formalnie aresztowany za korupcję – podała w środę chińska agencja Xinhua. Hongwei został zatrzymany jesienią 2018 roku w czasie podróży do swojego kraju. W krótkiej depeszy napisano, że najwyższa prokuratura ludowa „wydała niedawno decyzję” o aresztowaniu Menga. Wcześniej jego sprawę badała państwowa agencja antykorupcyjna. W marcu został on usunięty z rządzącej Komunistycznej Partii Chin (KPCh) za „poważne naruszenie prawa i dyscypliny”.

Jesienią 2018 roku mieszkająca w Lyonie żona Menga zgłosiła, że jej mąż zaginął w czasie podróży do Chin. Wkrótce Interpol poinformował, że Meng ustąpił z funkcji prezesa, a chińskie władze ogłosiły, że toczy się przeciwko niemu śledztwo korupcyjne. Meng jest podejrzany o przyjmowanie łapówek, szkodzenie wizerunkowi partii i niewykonywanie poleceń partyjnego kierownictwa – poinformowała centralna komisja kontroli dyscypliny. Według niej były szef Interpolu „bez skrupułów wydawał olbrzymie sumy z publicznych funduszy na luksusowy styl życia swej rodziny”.

Żona wnosi o azyl

Żona Menga, Grace Meng, złożyła we Francji wniosek o azyl dla siebie i dwójki ich dzieci twierdząc, że była śledzona, otrzymywała podejrzane telefony, a nieznane jej osoby robiły zdjęcia tablic rejestracyjnych jej samochodu, w związku z czym obawia się porwania – informowała rozgłośnia France Info.

Według agencji AFP Grace Meng napisała w marcu list do prezydenta Francji Emmanuela Macrona. Zawarła w nim prośbę, aby poruszył temat jej męża na spotkaniu z przywódcą Chin Xi Jinpingiem w czasie jego niedawnej wizyty w Europie. W liście napisała, że chciałaby się dowiedzieć, „gdzie jest i jak się czuje” jej mąż, z którym nie miała kontaktu od blisko pół roku. Mimo jej prośby po spotkaniu nie pojawiły się doniesienia, że Macron rozmawiał z Xi o Meng Hongweiu – podaje hongkoński dziennik „South China Morning Post”. Pod rządami prezydenta Xi Jinpinga chińskie władze prowadzą szeroko zakrojoną kampanię antykorupcyjną, w ramach której ukarano już wielu wysokiej rangi urzędników. Według krytyków Xi wykorzystuje również kampanię do usuwania swoich przeciwników ze sceny politycznej.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Nowa afera w CBA. Paweł Wojtunik idzie na wojnę z obecnym szefem Biura

Paweł Wojtunik, były szef CBA, złożył zawiadomienie do prokuratury obecnego – Ernesta Bejdę. To efekt afery w CBA – były agent tej służby twierdzi, że Bejda zlecił mu „szukanie haków” na Wojtunika.

O Wojciechu J., byłym superagencie Biura, jest głośno od kilku tygodni. Oskarża on swoich byłych przełożonych, że został zwolniony po tym, jak trafił na nagranie ważnego polityka PiS w niedwuznacznej sytuacji z nieletnią prostytutką.

Choć CBA zaprzecza jego wersji, J. ma dokumenty nadające mu specjalne uprawnienia, wystawione przez obecnego szefa Biura. Ernest Bejda miał dać mu jedno zadanie: rozpracować Pawła Wojtunika, poprzedniego szefa CBA i byłych szefów delegatur Biura.

Jak donosi tvn24.pl, Paweł Wojtunik w środę złożył do prokuratury zawiadomienie, w którym zarzuca Ernestowi Bejdzie przekroczenie uprawnień. – To tak rażący przykład poszukiwania materiałów obciążających na siłę, że nie może pozostać bez mojej reakcji. Dziennikarze zrobili swoją robotę śledczą. Ciekawe, czy zrobi to prokuratura – skomentował Wojtunik w rozmowie z TVN24.
Źródło info i foto: wp.pl

Kielce: Zamordował brata bliźniaka. Zapadł wyrok

Na 10 lat więzienia skazał w środę Sąd Okręgowy w Kielcach 54-letniego Wojciecha Z. oskarżonego o zabójstwo brata bliźniaka. Wyrok jest nieprawomocny.

Do zdarzenia doszło pod koniec marca ub.r. w Tudorowie pod Opatowem, w domu, w którym bracia wspólnie mieszkali. Jak wynika z ustaleń prokuratury, doszło między nimi do kłótni. W jej trakcie Wojciech Z. zadał bratu, używając „ustalonego narzędzia”, serię ciosów. Mężczyzna zmarł w wyniku odniesionych obrażeń.

W toku śledztwa Wojciech Z. przyznał się do popełnienia przestępstwa. Z uzyskanej opinii sądowo-psychiatrycznej wynika, że w czasie popełniania zarzucanego mu czynu miał ograniczoną w stopniu znacznym zdolność do pokierowania swoim postępowaniem.

W trakcie procesu Wojciech Z. potwierdził wcześniejsze wyjaśnienia złożone w śledztwie, z których wynika, że do kłótni pomiędzy nim a bratem dochodziło już od dłuższego czasu, a głównym powodem konfliktów była ich sytuacja finansowa. – Brat prowokował mnie od dawna, natomiast ja nigdy wcześniej go nie pobiłem – mówił oskarżony.

Podkreślił, że w dniu zdarzenia jego brat spożywał alkohol. – Gdy wszedłem do domu, Maciek stał przy stole i jak mnie zobaczył, to wziął ze stołu nóż. Odwrócił się do mnie, trzymając w prawej ręce nóż o ostrzu długości około 20 cm, powiedział do mnie „zaszlachtuje cię” – opowiadał Wojciech Z. Dodał, że chcąc się bronić, chwycił drewniany kołek i zadał nim bratu kilkadziesiąt ciosów w głowę, ręce oraz tułów.

Prokurator domagał się dla Wojciecha Z. kary 25 lat więzienia oraz zasądzenia wobec niego kosztów postępowania. Z kolei obrona wniosła o zmianę kwalifikacji prawnej czynu i uznanie tego zdarzenia za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, czego następstwem była śmierć pokrzywdzonego.

Podczas uzasadnienia wyroku sędzia Krzysztof Rachwał podkreślił, że w dużej mierze okoliczności tej sprawy są bezsporne. – Bardzo istotne znaczenie, i to sąd wziął pod uwagę przy rozstrzyganiu o karze, mają wyjaśnienia oskarżonego, który opisał okoliczności zdarzenia. Biorąc pod uwagę, że sprawca i ofiara to byli bracia bliźniacy, którzy mają identyczne DNA, naprawdę fundamentalne znaczenie dla rozstrzygnięcia tej sprawy miały wyjaśnienia oskarżonego – powiedział sędzia.

Ostatecznie sąd uznał, że oskarżony zarzucony czyn popełnił z zamiarem ewentualnym, a nie bezpośrednim – jak zawarto w akcie oskarżenia. – Niewątpliwie chciał spowodować u Macieja Z. poważne obrażenia ciała, zadawał bardzo wiele ciosów, następnie pozostawił go bez pomocy, a zatem w takich sytuacjach mógł przewidzieć, że dojdzie do zgonu Macieja Z. i na to się godził – dodał Rachwał.

Zaznaczył, że orzeczona przez sąd kara 10 lat więzienia wobec oskarżonego uwzględnia zmianę w opisie czynu oraz rolę Wojciecha Z., który przyznał się do winy i opisał okoliczności zdarzenia. – Tam nie było świadków, ci bracia żyli sami w odrębnym domu, w sąsiedztwie nie było osób, które mogłyby cokolwiek na temat zdarzenia powiedzieć, a zatem musiała znaleźć odzwierciedlenie w rozstrzygnięciu również postawa oskarżonego, to że żałuje on tego postępku, wyrażał skruchę przed sądem – podkreślił sędzia.

W poczet kary sąd zaliczył ponad roczny pobyt oskarżonego w areszcie.

Wyrok jest nieprawomocny.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Sri Lanka: Bilans ofiar zamachów wzrósł do 359

Do 359 wzrosła liczba śmiertelnych ofiar serii ataków na kościoły i hotele, do których doszło w niedzielę wielkanocną na Sri Lance – poinformowała miejscowa policja. Jak dodano, w związku ze śledztwem w tej sprawie dokonano kolejnych zatrzymań.

Poprzedni bilans mówił o 321 ofiarach śmiertelnych. Liczba zabitych wzrosła, gdy na skutek odniesionych w zamachach obrażeń zmarły kolejne osoby.

Rzecznik policji Ruwan Gunasekara powiedział, że zatrzymanych zostało 18 kolejnych podejrzanych o udział w zamachach i obecnie w rękach wymiaru sprawiedliwości jest 58 osób, które mogły mieć związek z atakiem. Służby ostrzegają, że na wolności nadal może pozostawać kilku uzbrojonych terrorystów.

W niedzielę wielkanocną zamachowcy samobójcy dokonali serii skoordynowanych ataków na kościoły, w tym dwa katolickie i jeden protestancki, oraz luksusowe hotele na Sri Lance. Były to największe ataki na Sri Lance, odkąd w 2009 roku w kraju tym zakończyła się wojna domowa. Odpowiedzialność za ataki wzięło na siebie Państwo Islamskie.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Dziś sąd zdecyduje czy Bartłomiej M. zostaje w areszcie

Jak ustaliła Wirtualna Polska, w warszawskim sądzie okręgowym odbyło się posiedzenie w sprawie przedłużenia aresztu dla Bartłomieja M. Decyzja ma być ogłoszona po południu. Śledczy chcą, by współpracownik Antoniego Macierewicza spędził kolejne 3 miesiące w areszcie. Obrońcy wnioskują o opuszczenie aresztu.

Posiedzenie Sądu Okręgowego w Warszawie zakończyło się ok. godz. 10. Obecni byli na nim tarnobrzescy prokuratorzy, którzy prowadzą śledztwo i obrońcy byłego współpracownika Antoniego Macierewicza. Przypomnijmy, Bartłomiej M. został zatrzymany przez funkcjonariuszy CBA pod koniec stycznia. Decyzją Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu trafił na trzy miesiące do aresztu.

Według śledczych, były rzecznik MON wraz z byłym posłem PiS Mariuszem Antonim K. miał „powoływać się wspólnie i w porozumieniu na wpływy w instytucji państwowej i pośredniczyć w załatwieniu określonych spraw celem uzyskania korzyści majątkowej w kwocie ponad 90 tys. zł”. Dodatkowo prokuratura postawiła mu zarzut przekroczenia uprawnień jako funkcjonariusza publicznego i działania na szkodę spółki Polska Grupa Zbrojeniowa. Razem z byłą pracownicą resortu obrony narodowej Agnieszką M. miał doprowadzić do wyrządzenia spółce szkody w wysokości 491 964 zł.
Źródło info i foto: wp.pl

Po zamachach na Sri Lance aresztowano 100 osób

Już ponad 100 osób aresztowano w związku z niedzielną serią ataków terrorystycznych na Sri Lance – poinformowała w środę miejscowa policja. Jak dodano, saperzy dokonali kontrolowanej eksplozji podejrzanego pojazdu w pobliżu jednego z kin w Kolombo.

Wcześniej w środę informowano o łącznie 58 aresztowanych osobach. Służby ostrzegały, że na wolności nadal może pozostawać kilku uzbrojonych terrorystów. Najnowszy bilans ofiar po atakach dokonanych w Niedzielę Wielkanocną na hotele i kościoły na Sri Lance to 359 zabitych.
Źródło info i foto: interia.pl

Podpalenie przyczyną pożaru Notre Dame?

Pożar Notre Dame to umyślne podpalenie? Prokuratura w Paryżu bada wszystkie poszlaki, włącznie z hipotezą o podpaleniu. Amatorskie nagranie z kamery monitorującej miasto wydaje się potwierdzać tezę o umyślnym podpaleniu katedry Notre Dame. W momencie, gdy pojawiają się pierwsze przecieki na temat przyczyn pożaru, po sieci krąży nagranie zarejestrowane przed tragedią, na którym widać „tajemniczą postać” na dachu Notre Dame i „błyski”.

CNN informuje, że do zaprószenia ognia doszło na środku dachu świątyni, następnie płomienie przemieszczały się w kierunku iglicy. Jaka była przyczyna? Jedni w ogniu trawiącym katedrę Notre Dame widzieli Jezusa, drudzy wieścili zamach terrorystyczny, inni twierdzą z kolei, że ów pożar to symbol „upadku Chrześcijańskiej Europy”. Zobaczcie wideo i oceńcie sami.

Pożar Notre Dame

Czy katedra Notre Dame została podpalona?

W czwartek Associated Press cytowało anonimowego przedstawiciela francuskiej policji, który miał przekazać agencji pierwsze informacje na temat przyczyn pożaru katedry Notre Dame. Zdaniem śledczych prawdopodobnie do tragedii doprowadziło zwarcie elektryczne. Oficjalnych informacji jednak jeszcze nie znamy.

W dochodzeniu w sprawie pożaru katedry Notre Dame pomagają nagrania z kamer monitoringu na pobliskich budynkach, ale także amatorskie nagrania świadków zdarzenia.

Jak pisze CNN, powołując się na swoje źródła, dzięki nim śledczym udało się ustalić, że do zaprószenia ognia doszło na środku dachu świątyni, następnie płomienie przemieszczały się w kierunku iglicy.

Amerykański portal informuje, że śledczy badają obecnie także dwie kwestie związane z wybuchem pożaru. Jedną z nich jest możliwy problem z czujnikami systemu przeciwpożarowego. Druga ma związek z windami, zbudowanymi na potrzeby prac renowacyjnych. Policja nie ujawniła jednak więcej szczegółów w tej sprawie.
Źródło info i foto: dziennikzachodni.pl

Ukraina: Skradziony we Francji obraz Paula Signaca odnaleziony w Kijowie

Ukraińskie władze ogłosiły we wtorek, że odnalazły w Kijowie obraz francuskiego impresjonisty Paula Signaca, o wartości szacowanej na 1,5 mln euro, skradziony w 2018 roku z muzeum w Nancy w północno-wschodniej Francji.

– Wkrótce będziemy mogli zwrócić muzeum ten obraz – cieszył się ukraiński minister spraw wewnętrznych Arsen Awakow, prezentując płótno „Port w La Rochelle” w obecności ambasador Francji Isabelle Dumont.

Olejny obraz z 1915 roku o wymiarach 46 na 55 cm przedstawia łodzie u wejścia do portu w La Rochelle; skradziony został w Muzeum Sztuk Pięknych w Nancy w maju 2018 roku. Złodzieje wycięli go z ramy, którą pozostawili na miejscu.

„Francuscy eksperci potwierdzili autentyczność płótna” – napisały w oświadczeniu władze Nancy.

Złodzieje obrazu, Ukraińcy, zostali zatrzymani – podał szef ukraińskiej policji Serhij Kniazew, dodając, że płótno zostało odnalezione w Kijowie w domu człowieka podejrzanego o zabójstwo jubilera.

– Otrzymaliśmy informacje o grupie ludzi poszukującej nabywców obrazów skradzionych w Europie w zeszłym roku – powiedział inny przedstawiciel ukraińskiej policji, Serhij Tychonow.

– Podczas przeszukiwań odnaleziono wiele dzieł sztuki, w tym poszukiwany obraz Signaca – oznajmił.

Według Kniazewa ukraińska policja współpracuje także z austriackimi kolegami, aby sprawdzić ewentualne powiązania tej grupy przestępczej z niedawną kradzieżą w Wiedniu obrazu Auguste’a Renoira.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Młodzi Polacy przyznali się, że podżegali do zabicia brytyjskiego księcia. Działali w nazistowskiej organizacji

Cała sprawa sięga grudnia 2018 roku, gdy w Wielkiej Brytanii w związku z działalnością skrajnie prawicowych grup w mediach społecznościowych zatrzymano trzy osoby.

Dwie z nich – jak się później okazało – to Polacy. Młodzi mężczyźni mieli tworzyć materiały propagandowe zachęcające m.in. do zabicia księcia Harry’ego, nazywanego zdrajcą rasy za to, że związał się z Meghan Markle, wychwalali też dokonania sprawcy masakry na Utoyi Andersa Breivika.

18-letni Oskar D.-K. przyznał się do winy jeszcze w tym samym miesiącu, zarzucano mu podżeganie do terroryzmu.

19-letni Polak przyznał się do zarzutów zachęcania do terroryzmu

Teraz, jak donosi BBC, zrobił to drugi z Polaków, 19-letni Michał Sz. Zarzucano mu zachęcanie do dokonania ataku terroru i posiadanie dokumentów przydanych do przeprowadzenia zamachu, m.in. instrukcji budowy ładunków wybuchowych. Wyrok w ich sprawie zapadnie 17 czerwca.

W przypadku Michała Sz. pojawił się jeszcze jeden wątek. 19-latek, ukrywając się pod pseudonimem, nawoływał do „systematycznego uboju” kobiet i gwałcenia dzieci.

BBC informuje, że należeli do neonazistowskiej organizacji Sonnenkrieg Division. Inspiracją dla niej były postacie Adolfa Hitlera i Charlesa Mansona, przywódcy sekty, która w 1969 roku dokonała serii brutalnych morderstw w Kalifornii.
Źródło info i foto: msn.com/pl-pl

Sri Lanka. Jest nagranie z chwili przed atakiem

Na Sri Lance doszło w niedzielę do serii zamachów, z których najgorszy pod względem liczby ofiar miał miejsce w kościele w Negombo. Lokalne media dotarły do nagrania, na którym widać domniemanego sprawcę. Tuż przed wybuchem zatrzymuje się, by pogłaskać dziewczynkę.

Według najnowszych informacji liczba ofiar niedzielnych ataków terrorystycznych na Sri Lance wzrosła do 321. Około 500 osób zostało rannych – podaje BBC. Na Sri Lance obowiązuje stan wyjątkowy i godzina policyjna.

We wtorek, dwa dni po zamachach, tzw. Państwo Islamskie opublikowało komunikat, w którym twierdzi, że stoi za zamachami i nazywa sprawców swoimi „żołnierzami”. Opublikowano też nagranie, w którym domniemani zamachowcy przysięgają wierność liderowi organizacji. Nie wiadomo jednak, w jakim stopni PI rzeczywiście było zaangażowane w ataki.

W związku z zamachami do tej pory zatrzymano ponad 40 osób, w tym jednego obywatela Syrii. Pojawiają się nowe informacje, które pozwalają lepiej prześledzić bieg wydarzeń. Lokalne media zdobyły nagranie, na którym widać mężczyznę podejrzewanego o bycie jednym ze sprawców. Na materiale z kamery ochrony można zobaczyć, jak mężczyzna z dużym plecakiem wchodzi do kościoła św. Sebastiana w Negombo na chwilę przed wybuchem. Zamachowiec-samobójca zdetonował tam ładunek wybuchowy podczas wielkanocnej mszy. W tej eksplozji zginęło ponad 100 osób – więcej niż w którymkolwiek z pozostałych ataków.
Źródło info i foto: Gazeta.pl