Nowa Zelandia: Wzrosła liczba ofiar zamachów na meczety

Powiększyła się liczba ofiar marcowego zamachu na meczety w Nowej Zelandii. Po prawie dwóch miesiącach zmarł ranny obywatel Turcji. To 51. ofiara śmiertelna.

„Straciliśmy niestety naszego obywatela Zekeriyę Tuyana, który został ciężko ranny w haniebnym ataku w Christchurch na Nowej Zelandii” – poinformował na Twitterze szef tureckiego MSZ Mevlut Cavusoglu. Mężczyzna zmarł po operacji.

Liczba ofiar krwawego zamachu wzrosła tym samym do 51. Większość z nich była migrantami lub uchodźcami z Pakistanu, Indii, Malezji, Indonezji, Turcji, Somalii, Syrii, Afganistanu i Bangladeszu. Nowozelandzkie media podawały, że najmłodsza ofiara miała 2 lata, a najstarsza 77.

„Najczarniejszy dzień w historii kraju”

Premier Nowej Zelandii nazwała atak jednym z „najczarniejszych dni w historii kraju”. – To, co się tutaj stało, jest nadzwyczajnym i bezprecedensowym aktem przemocy – powiedziała wówczas Jacinda Ardern.

Z manifestu 28-letniego terrorysty – określającego się jako faszysta i uczeń Andersa Breivika – wynikało, że Nowa Zelandia nie była przypadkowym celem, choć początkowo planował zamach gdzieś indziej. Uznał jednak, że zamach w tym miejscu pokazałby, że „nie ma miejsca na świecie, które byłoby bezpieczne” od „inwazji” muzułmanów.
Źródło info i foto: wp.pl

Lubartów: Zatrzymano 26-latka, który śmiertelnie potrącił rowerzystę. Zwłoki leżały w rowie

Funkcjonariusze z Lubartowa (województwo lubelskie) zatrzymali kierowcę, który we wtorkowy poranek śmiertelnie potrącił jadącego na rowerze mężczyznę. 26-latek sam zgłosił się na policję.

Mężczyzna uciekł z miejsca wypadku. Do tragicznego zdarzenia doszło około 6.00. Policję z Lubartowa o leżących w przydrożnym rowie zwłokach poinformował jadący kierowca, który je zauważył. 46-letni rowerzysta nie wykazywał oznak życia. Po przybyciu na miejsce ratownicy medyczni stwierdzili zgon. Mężczyzna posiadał na ciele liczne obrażenia.

Kierowca samochodu nie udzielił pomocy poszkodowanemu. Policjanci ustalili wstępnie, że ofiara została potrącona kilka godzin przed znalezieniem jej zwłok w rowie, a sprawca wypadku uciekł. Niedaleko ciała mężczyzny znaleziono złamany w pół rower.
Źródło info i foto: o2.pl

Wietnamka, która została skazana za udział w zamachu na Kim Dzong Nama, jest już na wolności

Z więzienia w Malezji zwolniono w piątek Wietnamkę Doan Thi Huong, która przed miesiącem została skazana na 3 lata i 4 miesiące więzienia za udział w zamachu na Kim Dzong Nama, przyrodniego brata przywódcy Korei Płn. Kim Dzong Una. Jeszcze w piątek Doan Thi Huong odleci do swojego kraju – poinformował jeden z jej adwokatów.

30-latka początkowo oskarżona była o zabójstwo, za które grozi w Malezji kara śmierci. Prokuratura zmieniła jednak stawiany jej zarzut na lżejszy, oskarżając ją o celowe spowodowanie uszczerbku na zdrowiu przy użyciu niebezpiecznej broni. Wietnamka przyznała się do tego zarzutu.

Huong, która odsiedziała już dwa lata w areszcie, mogła wyjść na wolność już na początku maja, ponieważ malezyjskie prawo zezwala na skracanie wszystkich wyroków o jedną trzecią. Do morderstwa doszło w lutym 2017 roku w hali odlotów na lotnisku w Kuala Lumpur. Początkowo o zabójstwo Kima oskarżono dwie kobiety – Huong oraz obywatelkę Indonezji Siti Aisyah – ale w marcu Indonezyjka została oczyszczona z zarzutów i zwolniona z aresztu.

Prokuratura zarzucała obu kobietom, że wtarły w twarz Koreańczyka śmiercionośny środek chemiczny o nazwie VX. Oskarżone nie przyznawały się do winy. Ich obrońcy utrzymywali, że kobiety zostały wykorzystane przez północnokoreańskich agentów, którzy przekonali je, że biorą udział w telewizyjnym programie komediowym, a cała sytuacja jest niegroźnym żartem. Wielu komentatorów oceniało, że to północnokoreański reżim zorganizował zabójstwo Kim Dzong Nama, który uznawany był za krytyka dynastycznych rządów swojej rodziny. Pjongjang zaprzeczał jakimkolwiek związkom z morderstwem.

Interpol wydał nakaz aresztowania czterech obywateli Korei Płn. uznanych przez malezyjską policję za podejrzanych w tej sprawie. Wszyscy oni opuścili jednak Malezję w ciągu kilku godzin po zamachu i prawdopodobnie wrócili do swojego kraju, który nie jest członkiem tej międzynarodowej organizacji policyjnej.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Sri Lanka: Msze wciąż nie są odprawiane. Groźba kolejnych zamachó

Kościół katolicki na Sri Lance zrezygnował z wcześniejszych planów wznowienia w najbliższą niedzielę odprawiania mszy. Decyzję podjęto ze względu na „konkretne zagrożenie” kolejnymi zamachami w co najmniej dwóch świątyniach.

– Ze względu na ostrzeżenia sił bezpieczeństwa „zdecydowaliśmy, że w niedzielę nie zostanie odprawiona żadna msza” na Sri Lance – powiedział arcybiskup stołecznego Kolombo kardynał Malcolm Ranjith. Dodał, że „jest konkretne zagrożenie co do dwóch miejsc”.

Wcześniej arcybiskup planował, by od 5 maja msze na Sri Lance ponownie zaczęły być odprawiane. Zawieszono je po serii zamachów w Niedzielę Wielkanocną na kościoły i hotele, w wyniku których zginęło co najmniej 257 osób. Rany odniosło 496 osób a 47 z nich wciąż przebywa w szpitalu, z czego 12 na oddziałach intensywnej terapii.

Z powodu wciąż istniejącego zagrożenia atakami kardynał Ranjith zdecydował się na odroczenie decyzji o wznowieniu mszy do odwołania – poinformował AFP. Poprzedniej niedzieli kardynał odprawił prywatną mszę, która była transmitowana w telewizji. Od zamachów w Wielkanoc przed kościołami na Sri Lance stoją uzbrojeni strażnicy.

Również ze względu na zagrożenie aktami terroru manifestacje z okazji Święta Pracy odwołały w środę partie polityczne.

Władze Sri Lanki oskarżają o zamachy lokalną organizację islamistyczną o nazwie National Thowheeth Jama’ath (NTJ), ale wskazały, że sprawcy korzystali z pomocy zagranicznej siatki terrorystycznej. Nie wykluczono również, że ataki były zorganizowane z zagranicy. Odpowiedzialność za zamachy wzięło na siebie Państwo Islamskie. Dotychczas w związku z atakami aresztowano ponad 150 osób.
Źródło info i foto: TVP.info

Policja apeluje o pomoc w ustaleniu tożsamości matki noworodka znalezionego w pobliżu wsi Grabiec

Policja z Zawiercia zaapelowała w czwartek o pomoc w ustaleniu tożsamości matki noworodka, którego zwłoki znaleziono w środę po południu w pobliżu wsi Grabiec koło Szczekocin. Przechodzień dostrzegł ciało przy brzegu płynącej wzdłuż drogi krajowej nr 78 rzeki Krztyni.

„Osoby mogące pomóc w ustaleniu tożsamości matki noworodka proszone są o pilny kontakt pod numerem telefonu 32 67 38 255 lub kontakt z najbliższą jednostką policji za pośrednictwem numeru alarmowego 112” – podała w czwartek policja, gwarantując informatorom anonimowość.

Informacje można także przekazać za pomocą poczty elektronicznej na adres: kryminalny@zawiercie.ka.policja.gov.pl lub za pomocą formularza „Powiadom nas”, zamieszczonego na stronie Komendy Powiatowej Policji w Zawierciu.

Martwy noworodek jest płci żeńskiej. Prokurator zlecił przeprowadzenie sekcji zwłok dziecka, która ma pomóc w ustaleniu przyczyn jego śmierci, m.in. stwierdzić, czy dziecko urodziło się żywe.

Swój czwartkowy apel zawierciańscy policjanci skierowali przede wszystkim do mieszkańców gminy Szczekociny i okolicznych miejscowości, choć nie wykluczają, że matka noworodka może pochodzić spoza powiatu zawierciańskiego.

Zgodnie z Kodeksem karnym, za pozbawienie życia dziecka w okresie porodu i pod wpływem jego przebiegu matce może grozić od trzech miesięcy do 5 lat więzienia. Zależnie od okoliczności takie przestępstwo może być także zakwalifikowane jako zabójstwo, za co grozi nawet 25 lat pozbawienia wolności lub dożywocie.
Źródło info i foto: interia.pl