7-latek z nożem w szkole w Rybniku. Groził rówieśnikowi

O krok od kolejnej tragedii w szkole podstawowej. 7-latek w Rybniku groził koledze ze szkoły nożem. W porę zareagowała pedagog, która wezwała do placówki policję. Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w czwartek, 9 maja, w Szkole Podstawowej nr 35 im. ks. Franciszka Blachnickiego w Rybniku. Przed godziną 9 rybniccy śledczy otrzymali zgłoszenie o uczniu, który przyniósł do szkoły nóż – podaje „Fakt”.

„Chłopiec miał grozić rówieśnikowi niebezpiecznym narzędziem. W rozmowie z funkcjonariuszami przyznał, że nie zamierzał skrzywdzić kolegi, tylko wystraszyć”.

Uczeń oświadczył, że poprzedniego dnia poszedł po lekcjach z koleżanką do lasu, która na miejscu pokazała mu dwa nożyki. Chłopiec wziął jeden, a ona drugi. O dalszym losie 7-latka zdecyduje sąd rodzinny w Rybniku. W przeszłości miał nie sprawiać kłopotów wychowawczych. 

Wawer. Zabójstwo 15-latka w szkole podstawowej 

W ubiegły piątek przed południem w Szkole Podstawowej nr 195 im. Króla Maciusia I w Wawrze jeden z uczniów zaatakował drugiego. Raniony nożem chłopiec zmarł. Podejrzany o zabójstwo 15-latek trafił do schroniska dla nieletnich. Sprawę wyjaśnia policja i prokuratura.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Nawet 30 lat pozbawienia wolności za pedofilię. Zmiany w kodeksie karnym

Rada ministrów przyjęła dzisiaj nowelizację kodeksu karnego, zakładającą m.in. podniesienie górnej granicy kar dla niektórych przestępstw z 25 do 30 lat pozbawienia wolności. Jednym z nich ma być seksualne wykorzystanie nieletnich – poinformował sekretarz stanu w KPRT Łukasz Schreiber.

„Na Radzie Ministrów przyjęliśmy obszerną nowelizację kodeksu karnego, która zakłada podwyższenie górnej granicy kar z 25 do 30 lat. Tak zgodnie z zapowiedzią Prezesa PiS będzie w stosunku do pedofilii” – napisał Schreiber na Twitterze.
Źródło info i foto: onet.pl

Były dyrektor katowickiego oddziału SK Banku zatrzymany. Chodzi o wyłudzenie 200 mln złotych

Były dyrektor katowickiego oddziału SK Banku i czterej biznesmeni zatrzymani przez Centralne Biuro Antykorupcyjne – dowiedział się reporter RMF FM. Akcję przeprowadzono na Śląsku w śledztwie dotyczących gigantycznych wyłudzeń z tej wołomińskiej instytucji finansowej.

Śledczy podejrzewają, że mógł uczestniczyć w wyłudzeniu blisko 200 milionów złotych z SK Banku. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że katowicki oddział udzielił 6 kredytów dwóm bytomskim spółkom działającym w branży węglowej i paliwowej.

Okazało się, że te firmy nie miały zdolności kredytowej, a kredyty dotąd nie zostały spłacone. Teraz zatrzymani trafią do warszawskiej Prokuratury Regionalnej, która prowadzi śledztwo w aferze wołomińskiego banku, z którego w sumie wyłudzono ponad 2,5 miliarda złotych.

Śledztwo w sprawie SK Banku CBA prowadzi od kwietnia 2016 roku i dotyczy nadużycia zaufania przez władze wołomińskiego banku, prowadzenia ksiąg rachunkowych wbrew przepisom ustawy o rachunkowości i podawania w nich nierzetelnych danych. Ówczesne władze banku miały też zatajać prawdziwe dane i podawać nieprawdziwe informacje do Narodowego Banku Polskiego.

Do tej pory w sprawie zarzuty usłyszało ponad 100 osób, m.in. osoby sprawujące funkcje kierownicze w banku w czasie objętym śledztwem oraz szefowie i pracownicy kilkudziesięciu podmiotów gospodarczych z grupy kapitałowej działającej w branży deweloperskiej.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Szczęśliwy finał poszukiwań zaginionej 17-latki

Mundurowi z Kobiernic w ostatniej chwili odnaleźli zaginioną 17-latkę z powiatu bielskiego. Dziewczyna wyszła z domu z myślami samobójczymi i nie było z nią kontaktu. Po kilku godzinach nieprzytomną, przemokniętą i wychłodzoną nastolatkę znaleźli policjanci, którzy udzielili jej pierwszej pomocy i przekazali pod opiekę ratownikom medycznym.

Do zdarzenia doszło w nocy z piątku na sobotę. Po godzinie 23 do oficera dyżurnego z Kobiernic zgłosiła się zaniepokojona kobieta, który powiadomiła o zaginięciu swojej 17-letniej córki. Według relacji zrozpaczonej matki życiu dziewczynki mogło zagrażać niebezpieczeństwo, bowiem miała ona myśli samobójcze. Z nastolatką nie było kontaktu, miała wyłączony telefon komórkowy i ślad po niej zaginął. W poszukiwania natychmiast zaangażowano policjantów z Kobiernic, Bielska-Białej oraz bielskiego samodzielnego pododdziału prewencji włącznie z policyjnymi psami tropiącymi. Szukała jej także rodzina i najbliżsi.

Po niecałej godzinie od rozpoczęcia akcji poszukiwawczej nieprzytomną, przemokniętą i w stanie hipotermii zaginioną dziewczynę znaleźli sierż.szt. Radosław Dendys i sierż. Dariusz Waluś z kobiernickiej policji. Dziewczyna leżała nieprzytomna w zaroślach. Policjanci udzielili jej pomocy i wezwali na miejsce pogotowie ratunkowe, które zabrało nastolatkę do szpitala. Dzięki ich zaangażowaniu i doświadczeniu w akcjach poszukiwawczych nie doszło do tragedii, a dziewczyna została uratowana.
Źródło info i foto: Policja.pl

Szwecja: Prokuratura domaga się ekstradycji Juliana Assange z Wielkiej Brytanii

Szwedzka prokuratura poinformowała w poniedziałek, że wznawia śledztwo przeciwko założycielowi demaskatorskiego portalu WikiLeaks Julianowi Assange’owi w związku z oskarżeniem o gwałt i wystąpi o jego ekstradycję z Wielkiej Brytanii.

Prokurator Eva-Marie Persson powiedziała na konferencji prasowej, że zamierza kontynuować i zakończyć wstępne śledztwo, które zostało umorzone w 2017 roku bez postawienia zarzutów. Prokuratura ma wkrótce wydać europejski nakaz aresztowania.

Sprawa Assange’a także w USA

W kwietniu Assange, przebywający od siedmiu lat w ambasadzie Ekwadoru w Londynie, został aresztowany przez brytyjskie władze. Obecnie odsiaduje on wyrok 50 tygodni więzienia za uchylanie się od stawienia przed brytyjskim sądem.

Ekstradycji Assange’a domagają się też Stany Zjednoczone, które oskarżają go o spiskowanie w celu zdobycia dostępu do komputerów z tajnymi danymi rządowymi, za co grozi mu maksymalnie pięć lat więzienia, ale jak się przypuszcza, resort sprawiedliwości USA może mu postawić dodatkowe zarzuty.

To oznacza, że brytyjski wymiar sprawiedliwości będzie musiał zdecydować, czy i który z wniosków o ekstradycję uwzględni. „Jestem świadoma faktu trwającej w USA procedury ekstradycyjnej i że może on (Assange) zostać przekazany do USA” – oświadczyła Persson.

Jak powiedział agencji Reutera Nick Vaoms, prawnik z kancelarii Peters & Peters, który w przeszłości był szefem departamentu ekstradycji w Koronnej Służbie Prokuratorskiej, spodziewa się on, że priorytet będzie miał szwedzki wniosek.

Tymczasem redaktor naczelny portalu WikiLeaks Kristinn Hrafnsson oświadczył, że wznowienie śledztwa przeciwko Assange’owi „da Julianowi szansę, by oczyścić swoje nazwisko”. Ocenił też, że prokurator Persson znajduje się pod „silną polityczną presją”, aby wznowić śledztwo, a sprawa od początku była prowadzona w niewłaściwy sposób.
Źródło info i foto: interia.pl

Niemiecka policja bada morderstwa w hotelu oraz te popełnione w Wittingen

Najpierw trzy ciała w hotelu na obrzeżach Pasawy w Bawarii, a trzy dni później kolejne zwłoki w mieszkaniu w mieście Wittingen 400 kilometrów od miejsca badanego morderstwa – z taką zagadką mierzą się niemieccy śledczy próbujący rozwikłać zbrodnię, której dokonano z użyciem kuszy. Zaczęło się w sobotę od pukania do drzwi. Zaniepokojony pracownik hotelu w Pasawie (niem.: Passau) – po kilkukrotnej próbie wezwania przez drzwi gości wynajmujących od piątkowego wieczoru trzyosobowy pokój – wszedł do środka i zobaczył zwłoki.

Pięć ofiar w dwóch miejscach

53-letni mężczyzna i 33-letnia kobieta leżeli w łóżku, trzymając się za ręce. Na podłodze w pokoju znajdowało się ciało 30-letniej kobiety. Cała trójka zginęła w ten sam sposób. Ofiary miały w ciałach kilka strzał, mężczyzna m.in. w głowie, a kobieta leżąca na ziemi jedną – w klatce piersiowej.

Wszyscy zginęli od kuszy. Policja znalazła w pokoju trzy sztuki tej broni, nie jest jednak jasne, czy któraś z nich to narzędzie zbrodni. Mężczyzna i starsza kobieta pochodzili z wioski Berod w Nadrenii-Palatynacie, trzecia ofiara mieszkała w Wittingen – mieście położonym 650 kilometrów dalej na północ, w Dolnej Saksonii. Na tym lista faktów, które w sprawie tego morderstwa udostępniono opinii publicznej, się kończy. Wygląda jednak na to, że niemieccy śledczy będą musieli wkrótce odpowiedzieć na więcej pytań. Wszystko za sprawą kolejnego odkrycia, które w poniedziałek opisały już media w całym kraju. Tego dnia policjanci próbujący dowiedzieć się więcej o ofiarach zabójstwa i napastniku lub napastnikach, o których nie wiadomo nic, dotarli bowiem do wspomnianego Wittingen. Tam – w mieszkaniu najmłodszej ofiary z Bawarii – znaleźli kolejne zamordowane osoby.

Jak pisze BBC, powołując się na niemiecki dziennik „Merkur”, to dwie kobiety. Zginęły w ten sam sposób – od strzałów z kuszy. Najprawdopodobniej nie próbowały walczyć. Oznak szamotaniny czy próby ucieczki w mieszkaniu nie ma. O tym zabójstwie też wiadomo bardzo niewiele. Jak pisze gazeta, jedna z ofiar znaleziona w Wittingen była siostrą 30-latki zabitej w hotelu. Policja nie poinformowała, którego z morderstw dokonano jako pierwszego, wydaje się jednak, że to z Wittingen miało miejsce jakiś czas temu.

Agencja Reutera pisze w poniedziałkowy wieczór, że policjanci weszli do mieszkania po tym, jak sąsiedzi poinformowali władze o wydobywającym się z niego fetorze. W rękach policji jest biała ciężarówka, która w piątek pojawiła się przed hotelem w Bawarii. Jak podają niemieckie media, ma na sobie emblematy jednego z klubów łowieckich. Została zarejestrowana w Westerwaldzie w Nadrenii-Palatynacie, a więc tam, gdzie mieszkała para znaleziona w łóżku.

Śledztwo jest w toku.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Palermo: Zwłoki 44-letniej Polki z obrażeniami głowy. Partner przyznał, że ją uderzył

Ciało kobiety z obrażeniami głowy znaleziono w mieście Palermo na Sycylii. Jak informuje włoski dziennik „La Reppublica”, ofiarą jest 44-letnia Polka. Zwłoki znaleźli mieszkańcy dzielnicy Noce. Policjanci ustalili, że kobieta mieszkała niedaleko miejsca, gdzie porzucono jej ciało.

Media informują, że niedługo przed śmiercią między nią a jej partnerem, 44-letnim Włochem, miało dojść do kłótni. Mężczyzna zeznał, że uderzył kobietę w twarz, a ona wyszła z domu. Śledczy sprawdzają, czy przyczyną śmierci był wypadek, czy działanie osób trzecich. Prokuratura zarządziła przeprowadzenie sekcji zwłok.
Źródło info i foto: TVP.info

Warszawa: Uczniowie o zabójcy 15-letniego Jakuba K. „Ćpał, pił, palił, był agresywny”

Tragedia w szkole podstawowej w Warszawie. Ósmoklasista, 15-letni Emil B. w czasie przerwy śmiertelnie zaatakował nożem rówieśnika – Jakuba K. Powodem ataku miał być dług. Wedle jednej z wersji, Jakub K. miał jakiś czas temu pożyczyć pieniądze od Emila B. na komputer. Większość uczniów twierdzi, że z Emilem B. od 3 lat były poważne problemy wychowawcze. Reportaż „Interwencji”.

– Najpierw go pobił, a potem go tam jeszcze dźgał w przeponę i w plecy, więc to była powolna śmierć, bardzo bolesna – powiedział reporterowi „Interwencji” uczeń 7. klasy Szkoły Podstawowej nr 195 w Warszawie.

„W brzuch, obok płuca, w plecy”

W piątek 10.05. w szkole podstawowej nr 195 w Warszawie doszło do makabrycznych wydarzeń. Ósmoklasista – 15-letni Emil B., w czasie przerwy zaatakował nożem swojego rówieśnika – Jakuba K.

– W brzuch, obok płuca i w plecy. To było na przerwie, oni poszli przed salę od fizyki, gdzie normalnie nikt nie siedzi na przerwach, każdy siedzi w głównym miejscu, w korytarzu. Zaczęli się kłócić, bić i Kuba nie miał szans, jest o wiele od niego mniejszy, chudszy. Poszło o pieniądze, około 2 tys. zł – powiedział reporterowi „Interwencji” uczeń 8. klasy.

– Pieniądze potrzebował na jakiś laptop, bo grali w CS (Counter-Strike – red.), a Kuba miał słaby – opowiada uczeń 6. klasy.

Uczniowie w rozmowie z reporterami „Interwencji” przekazali, że Kuba nie miał z czego oddać długu. Pytani, skąd Emil B. miał taką kwotę, mówią, że sprzedał telefon i słuchawki.

Przychodził w bluzie z marihuaną

– Wiem, że Emil jak sprzedawał te rzeczy, to pewnie potrzebował na dragi, bo on ćpał dużo. Nawet na lekcje przychodził w bluzie z marihuaną wyrysowaną – mówi uczeń 8. klasy.

– Ćpał, pił, palił, był agresywny do wszystkich, bez żadnych wyjątków. On tak z byle czego mógł zrobić jakąś wielką aferę, były sytuacje pobicia z jego strony – dodają inni uczniowie.

– Kilka miesięcy wcześniej na przerwie pobił się z jakimś chłopcem, a kolega, który próbował ich rozdzielić, dostał rykoszetem tak bardzo, że bark mu wywalił ten sprawca. A nauczycielkę, która tam dyżurowała, to tak nią cisnął o ścianę, że aż się osunęła. Policja kilka miesięcy temu ze szkoły go wyprowadziła – opowiada matka jednego z uczniów.

– A szkoła dawała mu kolejną szansę i kolejną szansę, kuratorów miał i nic to nie dawało. Miesiąc było dobrze i później znowu to samo. No i tak to się skończyło. Powinni od razu go wywalić do jakiegoś ośrodka – ocenił uczeń szkoły nr 195.

– Zobacz na tę szkołę: narkotyki, handel… skarżyłem tyle razy na policję. My nie odpuścimy tego tematu, naprawdę – zapowiedział ojciec Jakuba K. w rozmowie z „Interwencją”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Prokuratura wszczęła postępowanie ws. księdza Dariusza Olejniczaka

Śledczy z Prokuratury Rejonowej Warszawa Mokotów zajmują się jednym z negatywnych bohaterów filmu braci Sekielskich ks. Dariuszem Olejniczakiem – informuje TVN24. Skazany za seksualne wykorzystywanie nieletnich duchowny jest podejrzany o złamanie sądowego zakazu pracy z dziećmi.

Historia Olejniczaka została przedstawiona w głośnym filmie „Tylko nie mów nikomu” braci Sekielskich. Ksiądz został w 2012 r. prawomocnie skazany za „doprowadzanie do innych czynności seksualnych” siedmio- i ośmioletnich dziewczynek podczas pracy w szkole na warszawskim Mokotowie. Duchowny poza wyrokiem dwóch lat i dwóch miesięcy więzienia dostał dożywotni zakaz działalności związanej z wychowaniem, edukacją oraz opieką nad nieletnimi. Okazuje się jednak, że zakazu tego nie przestrzegał.

W filmie Sekielskich pokazano nagranie z grudnia 2018 r., na którym Olejniczak prowadzi rekolekcje z dziećmi w parafii św. Józefa w Malborku. Mówił wtedy m.in., że trwa nagonka na księży, którzy mają „przehukane”.

Do sprawy ustosunkowała się mokotowska prokuratura. „Pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Warszawa Mokotów w Warszawie prowadzone jest dochodzenie w sprawie niestosowania się do orzeczonego przez Sąd Rejonowy dla Warszawy Mokotowa w Warszawie wyrokiem z dnia 9 lipca 2012 r. środka karnego w postaci zakazu wykonywania zawodu nauczyciela oraz wykonywania działalności związanej z wychowywaniem, edukacją oraz opieką nad małoletnimi poprzez prowadzenie w grudniu 2018 r. rekolekcji, w tym mszy świętej dla dzieci z nauką w Parafii Św. Józefa w Malborku, tj. o przestępstwo określone w art. 244 kk.” – napisał w odpowiedzi na pytania dziennikarzy TVN24 Łukasz Łapczyński, rzecznik mokotowskiej prokuratury.

Jak dodał postępowanie zostało wszczęte jeszcze przed emisją filmu „Tylko nie mów nikomu”. Prokuratorzy zajęli się sprawą 10 kwietnia po zawiadomieniu przez pełnomocnika pokrzywdzonych w sprawie, w której ks. Olejniczak został skazany w 2012 r.

Ks. Olejniczak złożył rezygnację z kapłaństwa

W oświadczeniu opublikowanym wczoraj na stronie archidiecezji warszawskiej poinformowano, że wczoraj ks. Dariusz Olejniczak złożył na ręce papieża Franciszka prośbę o przeniesienie do stanu świeckiego.

„Prośbę umotywował złamaniem zakaz sądowego. Wbrew niemu, podejmował działalność związaną z pracą z dziećmi i młodzieżą, ukrywając ten fakt przed ustanowionym przez władze kościelne kuratorem” – napisano.

Rzecznik archidiecezji poinformował, że ks. Olejniczak po złożeniu prośby na ręce kard. Kazimierza Nycza, opuścił dotychczasowe miejsce pobytu w seminarium misyjnym w Warszawie. „Odchodząc wyraził skruchę i zapewnił, że będzie w pełni współpracował z organami państwowymi” – dodał ks. Śliwiński.

Warszawska kuria wydaje oświadczenie w sprawie

Warszawska archidiecezja twierdzi, że postępowanie organów ścigania zostało wszczęte nawet wcześniej, bo w marcu 2019 r.

– Metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz zawiesił ks. Dariusza Olejniczaka w wykonywaniu czynności kapłańskich niezwłocznie po tym, jak organa ścigania poinformowały, że prowadzą przeciwko niemu postępowanie o złamanie sądowego zakazu, w marcu 2019 r. – poinformował rzecznik prasowy archidiecezji warszawskiej ks. Przemysław Śliwiński.

Dodał, że przed Świętami Wielkanocnymi o sprawie została poinformowana Stolica Apostolska. Kard. Nycz nakazał też zamieszkanie w seminarium misyjnym w Warszawie.

„Postępowanie kanoniczne w sprawie naruszenia zakazu sądowego byłoby kontynuowane dopiero po tym, jak organa ścigania ustaliłyby stan faktyczny. W obecnej sytuacji, gdy ks. Dariusz Olejniczak sam poprosił papieża Franciszka o przeniesienie do stanu świeckiego, procedura karna zmieniła swój charakter i zakończy się – jak można się spodziewać – szybkim przyjęciem tej prośby przez papieża” – podkreślił w komunikacie ks. Śliwiński.

Wyjaśnił jednocześnie, że niezależnie trwa postępowanie prowadzone przez organa państwowe. Ksiądz Dariusz Olejniczak, składając prośbę o przeniesienie do stanu świeckiego, zapewnił, że będzie współpracował i złoży wszelkie wyjaśnienia.

Postępowanie kościelne pozostawiło ks. Olejniczaka w stanie kapłańskim

„Postępowanie kościelne w związku z oskarżeniem o molestowanie seksualne trzech 7-letnich dziewczynek miało miejsce w 2016 roku. Tak późna data w stosunku do samego oskarżenia wynika z faktu, że zgodnie z obowiązującymi wytycznymi procedura kościelna jest finalizowana dopiero po zakończeniu procesu cywilnego i odbyciu kary. Po zakończeniu przez ks. Dariusza O. 2-letniej kary więzienia, metropolita warszawski, zgodnie z wytycznymi, wszczął wobec niego proces kanoniczny” – napisał w komunikacie rzecznik metropolity warszawskiego ks. Śliwiński.

Dodał jednocześnie, że „Stolica Apostolska postanowiła o pozostawieniu go w stanie kapłańskim, z zachowaniem nałożonych przez sąd ograniczeń, czyli: dożywotniego zakazu wykonywania zawodu nauczyciela, wychowania, edukacji, opieki nad małoletnimi. Kard. Nycz ustanowił też kuratora, z którym ks. Dariusz powinien był konsultować wszystkie aktywności swojej pracy. O prowadzeniu rekolekcji adwentowych ks. Dariusz O. kuratora nie poinformował”.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Louisville: Pilot aresztowany tuż przed odlotem. Jest oskarżony o potrójne morderstwo

Pilot Christian Martin został aresztowany na lotnisku w Louisville kilka minut przed odlotem. Jest oskarżony o dokonanie brutalnych zbrodni.

51-letni Christian Martin od roku pracował jako pilot linii lotniczych American Airlines. Pasażerowie przygotowujący się do lotu z Louisville do Charlotte w Północnej Karolinie, nie przypuszczali, że pilot jest podejrzewany o dokonanie trzech morderstw. Martin został aresztowany na lotnisku tuż przed odlotem.

Jakie zarzuty ciążą na pilocie? Christian Martin jest oskarżony o zastrzelenie Calvina Philipsa w Pembroke, a także jego żony oraz sąsiada małżeństwa. Ciało kobiety i jednego z mężczyzn zostało znalezione w spalonym samochodzie na polu kukurydzy. Z ustaleń śledczych wynika, że pilot miał dokonać tych trzech morderstw w listopadzie 2015 roku.

Zwrot w sprawie nastąpił w 2017 roku. Syn Phillipsa skontaktował się ze śledczymi i wyraził zaniepokojenie, że śledztwo w sprawie morderstwa jego rodziców „utknęło w martwym punkcie”. W wydanym oświadczeniu rodzina ofiary wyznała, że zdarzenia z przeszłości „wciąż ich prześladują”. Przedstawiciele linii lotniczych, w których zatrudniony był mężczyzna, deklarują chęć pomocy w wyjaśnianiu sprawy.
Źródło info i foto: Wprost.pl