Była analityk armii USA Chelsea Mannning znów trafiła do aresztu

Była analityk armii USA Chelsea Mannning w czwartek czasu miejscowego po raz kolejny trafiła do aresztu. Powodem jest odmowa przez nią składania zeznań przed wielką ławą przysięgłych w toczącej się przed sądem w Wirginii sprawie demaskatorskiego portalu WikiLeaks. Odmowa składania zeznań została potraktowana jako obraza sądu. Sędzia Anthony Trenga zdecydował, że Manning ma pozostać w areszcie albo do czasu, aż zgodzi się zeznawać, albo do wygaśnięcia kadencji wielkiej ławy przysięgłych (grand jury), co nastąpi za półtora roku. Ponadto nałożył na Manning grzywnę, która po upływie 30 dni będzie naliczana w wysokości 500 dolarów dziennie, a po upływie kolejnych 30 dni dwukrotnie wzrośnie.

Manning odmawia współpracy

– Wolę umrzeć z głodu, niż zdradzić swoje zasady w tej sprawie – oświadczyła Manning na sali sądowej w Alexandrii.

Była analityk wojskowa spędziła już dwa miesiące w areszcie za odmowę zeznań przed wielką ławą przysięgłych w sprawie WikiLeaks i założyciela tego portalu Juliana Assange’a. Po upływie kadencji ławników została w zeszłym tygodniu wypuszczona na wolność, jednak prokuratura wystawiła kolejne wezwanie. Prawnicy Manning argumentują, że ich klientka nie powinna była po raz kolejny trafić do aresztu, ponieważ swoim dotychczasowym postępowaniem udowodniła, że nie skłoni się jej do zeznań. To zaś sprawia, że ponowne jej aresztowanie ma charakter represyjny, a nie środka przymusu.

Taką argumentację odrzuca prokuratura, która wskazuje, że poprzedni pobyt Manning w areszcie trwał zaledwie dwa miesiące i dlatego nie może ona wiedzieć, czy znacznie dłuższy okres pozbawienia wolności nie sprawi, że będzie skłonna złożyć zeznania. Manning odmawia zeznawania w sprawie WikiLeaks i Assange’a. W 2010 roku – wówczas jeszcze przed zmianą płci jako Bradley Manning – udostępniła WikiLeaks setki tysięcy tajnych dokumentów wojskowych na temat interwencji amerykańskiego wojska w Iraku i Afganistanie. W tym samym roku trafiła do aresztu śledczego, a dwa lata później została skazana przez sąd wojskowy na 35 lat więzienia. W 2017 roku Manning wyszła na wolność po siedmiu latach, gdy ówczesny prezydent USA Barack Obama darował jej resztę kary.

Aresztowanie założyciela WikiLeaks

11 kwietnia 2019 roku Assange, który wcześniej przez siedem lat ukrywał się przed brytyjskimi i szwedzkimi organami ścigania w ambasadzie Ekwadoru w Londynie, został aresztowany i obecnie odsiaduje wyrok 50 tygodni więzienia za uchylanie się od stawienia przed brytyjskim sądem. Ekstradycji Assange’a domaga się Szwecja w związku z zarzucanym Australijczykowi gwałtem, a także USA, które oskarżają go o spiskowanie w celu zdobycia dostępu do komputerów z tajnymi danymi rządowymi; jak się przypuszcza, mogą mu zostać postawione dodatkowe zarzuty.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Gdańsk: Zdewastowano pomnik Jana Pawła II i Ronalda Reagana. Sprawcy poszukiwani

Nieznani sprawcy pomazali w nocy farbą wspólny pomnik Jana Pawła II i Ronalda Reagana stojący w parku na gdańskim Przymorzu. Gdańska policja ustala sprawców dewastacji. Oczyszczeniem pomnika mają się zająć miejskie służby.

Jak poinformowała oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku asp. Karina Kamińska, że dewastację zauważył wcześnie rano operator miejskiego monitoringu. Dodała, że na miejsce udali się policjanci z wydziału dochodzeniowo-śledczego i technik kryminalistyki, którzy zebrali materiał dowodowy.

Zapis parkowego monitoringu zabezpieczono, a o zniszczeniu i powiadomiono samorząd, którego służby sprawują pieczę nad pomnikiem. Alicja Bittner z referatu prasowego gdańskiego magistratu poinformowała, że Gdański Zarząd Dróg i Zieleni „niezwłocznie przystąpi do oczyszczenia pomnika”.

Stojący na jednej z alejek w parku nadmorskim na gdańskim Przymorzu pomnik to dwie wykonane z brązu rzeźby o wysokości ponad dwóch metrów przedstawiające Jana Pawła II i Ronalda Reagana. Postaci te wyglądają, jakby uchwycono je w trakcie wspólnego spaceru.

Powstał on na podstawie słynnego zdjęcia wykonanego we wrześniu 1987 r. przez Scotta Stewarta z Associated Press, na którym fotograf utrwalił wspólną przechadzkę papieża i prezydenta USA po parku w Miami na Florydzie.

Pomysłodawcą budowy i inicjatorem zbiórki funduszy na pomnik upamiętniający duchowego i politycznego przywódcę, było miejscowe Stowarzyszenie „Godność”.
Źródło info i foto: TVP.info

Wczoraj odbył się pogrzeb zamordowanego ucznia

Bliscy pożegnali w czwartek zabitego 16-letniego Kubę. Podczas uroczystości, które odbyły się na Muzułmańskim Cmentarzu Tatarskim w Warszawie, odprawiający uroczystość duchowny wezwał wiernych do zachowania spokoju oraz podkreślił zaufanie do polskiego wymiaru sprawiedliwości.

Ceremonia pogrzebowa odbyła się w obrządku muzułmańskim. Zamordowanego 16-latka żegnali rodzina i bliscy, wśród nich także uczniowie szkoły, do której uczęszczał. Uczestnicy ceremonii mają ze sobą m.in. białe róże i lilie. W takiej sytuacji powinniśmy być spokojni, to nie jest wina wszystkich, to jest wina jednego człowieka – mówił podczas uroczystości duchowny muzułmański Bahader Ali Oglu, przebywający z wizytą w Polsce w związku z trwającym Ramadanem.

16-letni Kuba zmarł w piątek 10 maja po tym, jak w szkole im. Króla Maciusia I w warszawskim Wawrze zaatakował go nożem inny uczeń. Podejrzany o zabójstwo piętnastoletni Emil B. trafił do schroniska dla nieletnich. Sprawę wyjaśnia prokuratura i specjalna grupa powołana w Komendzie Stołecznej Policji.

Sąd rodzinny w sobotę postanowił przekazać sprawę zabójstwa prokuraturze. Biegli mają zbadać m.in. poczytalność i stopień rozwoju 15-latka podejrzewanego o zabójstwo. Następnie prokuratura zdecyduje, czy będzie on sądzony na podstawie przepisów Kodeksu karnego jak osoba dorosła. Decyzja sądu jest nieprawomocna. Pełnomocnik obrońcy Emila B. złożył wniosek o wstrzymanie postanowienia o przekazaniu sprawy.

W sprawie zatrzymano także cztery inne osoby nieletnie. We wtorek wobec dwóch z nich Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Południe wydał postanowienia, na mocy których nastoletni zatrzymani mieli trafić do schroniska dla nieletnich. Jak poinformowano, osoby te mają ukończone 15 lat i nie są uczniami szkoły, w której doszło do zabójstwa.

W czwartek Komenda Stołeczna Policji poinformowała o zatrzymaniu dwóch kolejnych osób – 15-letniej dziewczyny i 14-letniego chłopaka.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Policjanci CBŚP zatrzymali 15 osób. Wielka akcja policji na Śląsku

Centralne Biuro Śledcze na Śląsku zatrzymało 15 osób i rozbiło zorganizowaną grupę przestępczą pseudokibiców – informuje radio RMF FM. W akcji udział wzięło aż 400 policjantów. Grupa, związana z jednym ze śląskich klubów piłkarskich, działała od kilku lat na terenie całego województwa. Członkowie zajmowali się przede wszystkim przemytem i handlem narkotykami.

Z zebranych dowodów wynika, że wprowadzili do obrotu środki o łącznej wartości kilku milionów złotych – donosi RMF FM. Akcja policji rozpoczęła się we wtorek. Tego dnia o poranku zatrzymano dwie pierwsze osoby, a następnie kolejnych 13 poprzez szturm na mieszkania podejrzanych. Kolejne dwie osoby doprowadzono do prokuratury z aresztu śledczego.

Policjanci zatrzymali m.in. osoby o pseudonimach: „Kecher”, Małolat”, „Lazania”, „Mara” czy „Nowy”.
Źródło info i foto: sportowefakty.wp.pl

Funkcjonariusze ABW zatrzymali mężczyznę deklarującego zamiar przeprowadzenia zamachu terrorystycznego

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała Mikołaja B. używającego imienia Mohammed – deklarującego zamiar zamachu terrorystycznego w miejscu publicznym – dowiedziała się PAP. Sąd aresztował go na trzy miesiące. Według śledczych, B. był leczony psychiatrycznie.

Rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn potwierdził w piątek PAP, że do działań ABW wobec B. doszło 9 maja. „Zatrzymany jest obywatelem polskim, członkiem społeczności muzułmańskiej w Warszawie; nieoficjalnie posługuje się imieniem Mohammed” – podał rzecznik.

„Z materiałów ABW wynika, że Mikołaj B. deklarował zamiar przeprowadzenia zamachu terrorystycznego w miejscu publicznym. Zamach miał być zemstą na przeciwnikach religii islamskiej – wynika z ustaleń śledczych” – powiedział Żaryn.

Zatrzymano go, jako podejrzanego o prowadzenie przygotowywań do popełnienia przestępstwa o charakterze terrorystycznym na terytorium Polski. ABW doprowadziła go do nadzorującego śledztwo mazowieckiego wydziału zamiejscowego departamentu ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji Prokuratury Krajowej w Warszawie – wyjaśnił rzecznik.

„Prokurator przedstawił Mikołajowi B. zarzut zagrożony karą od 3 miesięcy do 5 lat więzienia. Na wniosek prokuratury sąd zdecydował, że B. pozostanie w areszcie na 3 miesiące” – powiedział Żaryn.

Zatrzymany przez ABW nie przyznał się do zarzucanego mu czynu.
Źródło info i foto: interia.pl

USA: Wykonano dwie kary śmierci

Dwie kary śmierci zostały wykonane w czwartek w Stanach Zjednoczonych. W Alabamie stracony został 42-letni Michael Samra, natomiast w Tennessee uśmiercono 68-letniego Donnie Johnsona. Samra otrzymał śmiertelny zastrzyk 20 lat po wyroku sądu, który skazał go na śmierć za to, iż w 1997 roku wraz ze swoim przyjecielem zabił jego ojca, partnerkę życiową ojca i jej dwie córki – dziewczynki sześcio i siedmioletnią. Zabójstwo zostało dokonane w wyniku konfliktu o używanie samochodu pickup.

Prokurator dowiódł, że obaj zabójcy zastrzelili ojca jednego z nich i jego partnerkę, natomiast dziewczynki zostały zabite kuchennym nożem. Donnie Johnson także dostał zastrzyk z trucizną. Na śmierć został skazany w 1985 roku za to, iż rok wcześniej udusił swoją żonę plastikowym workiem na śmieci.

Przewiózł następnie ciało kobiety do pobliskiego centrum handlowego, gdzie je zostawił. Następnego dnia rano poprosił kierownika sklepu o pomoc w poszukiwaniu żony, która dzień wcześniej „zaginęła”. Zwłoki zostały znalezione na tyłach sklepowego magazynu.

Johnson do ostatnich chwil życia nie przyznał się do winy. Samra i Johnson to szósta i siódma osoba w tym roku w USA, na których został wykonany wyrok śmierci.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Sejm przyjął projekt zmian kodeksu karnego ws. pedofilii

PiS wycofał się z podwyższenia wieku legalnego rozpoczęcia inicjacji seksualnej, ale resztę drakońskich zmian w kodeksie karnym zachował. – Są absurdalne – uważa wielu specjalistów.

Prace nad fundamentalną zmianą kodeksu karnego zajęły posłom niespełna dwa dni. Liczący 40 stron projekt wpłynął do Sejmu we wtorek, w środę po godz. 21 było już po pierwszym czytaniu. W czwartek marszałek Marek Kuchciński szybko zorganizował drugie i trzecie czytanie.

Podczas trzeciego czytania poseł Sławomir Nitras (PO), który schodził z mównicy, próbował wręczyć Jarosławowi Kaczyńskiemu dziecięce buciki, symbolizujące ofiary księży pedofilów. Do przekazania jednak nie doszło, bo Ryszard Terlecki, siedzący obok Kaczyńskiego, rzucił je na podłogę. Nitras podniósł buciki, ale Kaczyński ostatecznie ich nie dostał. Na odsiecz prezesowi przybiegli m.in. Marek Suski i Patryk Jaki, którzy zastawili siedzącego Kaczyńskiego.

Posłowie PO tuż przed głosowaniem wnieśli na salę sejmową transparenty, czytamy na nich „Komisja natychmiast” i „Stop pedofilii”. Ustawa została przyjęta przed godz. 22. Głosowało 269 posłów, za było 263, przeciw trzech, wstrzymało się również trzech. Teraz ustawa trafi do Senatu.

Opozycja na próżno wzywała do przerwania obrad. – Pod pozorem walki z pedofilią PiS wprowadza przepisy prowadzące do państwa policyjnego – protestował poseł Nowoczesnej Mirosław Suchoń, ale jego wniosek przepadł.
Źródło info i foto: Wyborcza.pl

Druga kobieta oskarżyła Jarosława Bieniuka

Na nieskazitelnym dotychczas wizerunku Jarosława Bieniuka pojawia się coraz więcej rys. Fakt24 dotarł do kolejnej kobiety, która oskarża byłego piłkarza polskiej reprezentacji o napaść na tle seksualnym. 24-letnia kobieta długo się wahała, zanim zdecydowała się na spotkanie z nami. Jakie były jego kulisy?

Do szokujących zdarzeń miało dojść trzy lata temu w popularnym sopockim klubie „Ego”. Z relacji Katarzyny (prawdziwe imię do wiadomości red.) wynika, że podczas imprezy znalazła się sam na sam z Jarosławem Bieniukiem. Miała się natknąć na byłego piłkarza w toalecie znajdującej się obok loży dla VIP-ów. Kobieta podkreśla, że była to toaleta koedukacyjna, z której korzystali zarówno goście, jak i obsługa lokalu. Tam – jak twierdzi Katarzyna – były piłkarz najpierw zażył przy niej narkotyk, a następnie chwycił ją brutalnie za włosy i próbował zmusić do seksu oralnego.

Kulisy spotkania z Katarzyną

Katarzyna, szczupła, długowłosa 24-latka, na spotkanie z nami przybyła punktualnie. Już na samym początku zaznaczyła, że do Trójmiasta przyjechała tylko po to, by opowiedzieć nam swoją historię. Kobieta długo się wahała, zanim to zrobiła, jednak – jak podkreśla – czuła, że powinna to zrobić. Według niej ludzie niesłusznie dokonali linczu na Sylwii Sz., która oskarżyła Jarosława Bieniuka o gwałt. Katarzyna jej uwierzyła, bo – jak twierdzi – sama miała okazję zobaczyć drugą twarz wdowca po Annie Przybylskiej.

Na początku rozmowy Katarzyna sprawiała wrażenie bardzo przestraszonej i niepewnej. Wielokrotnie podkreślała, że chce pozostać anonimowa, bo obawia się o swoje bezpieczeństwo i boi się podobnej fali hejtu, jaka wylała się na Sylwię Sz. Poprosiła też, by przy rozmowie była obecna feministka Maja Staśko, bo dzięki temu będzie czuła się pewniej.

O zdarzeniach, do których miało dojść w sopockim klubie „Ego” Katarzyna mówiła bardzo emocjonalnie. Widać było, że jest wyraźnie poruszona. Opowiadała z detalami, a nawet pokazywała, w jaki sposób Jarosław Bieniuk miał ją chwycić za włosy, jak miał rozpinać rozporek, i jak następnie miał ją chwycić za twarz. Kiedy to robiła na jej twarzy malowało się wzburzenie.

Z relacji Katarzyny wynika, że w tamtym czasie studiowała w Trójmieście i często bawiła się w sopockich klubach. Tam też miała widywać czasami Sylwię Sz., którą – jak twierdzi – znała tylko z widzenia.

Kobieta przyznaje, że do tej pory ciężko jej uwierzyć w to, co spotkało ją ze strony Jarosława Bieniuka. Wcześniej – jak twierdzi – znała go jedynie z telewizji. Nie ukrywa, że podobał jej się jako mężczyzna i uważała go za swego rodzaju ideał. Tym bardziej – jak podkreśla – incydent w klubie „Ego” był dla niej olbrzymim szokiem. Katarzyna dodaje, że nigdy wcześniej ani później nie przeżyła podobnego upokorzenia, dlatego o całej sprawie chciała jak najszybciej zapomnieć. Bała się też, że nikt jej nie uwierzy…

W klubie Ego bywał wielokrotnie, więc…

Jarosław Bieniuk kategorycznie zaprzeczył, aby doszło do podobnej sytuacji.

– Pan Jarosław absolutnie neguje, aby przytoczona sytuacja miała mieć miejsce i jest zszokowany tymi zarzutami. Dodatkowo wskazuje, że w klubie Ego bywał wielokrotnie, więc potencjalny wybór miejsca, co do którego padają nowe oskarżenia może nie być przypadkowy. Jednocześnie proszę zwrócić uwagę, iż często w sprawach, w których jedna ze stron jest osobą medialną, z czasem pojawiają się kolejne rzekome pokrzywdzone na fali popularności tematu – napisała mecenas Olga Jędraszko, pełnomocniczka Jarosława Bieniuka. – Z punktu wiedzenia obrony zastanawiającym jest, czemu te informacje nie pojawiły się trzy lata temu, kiedy miało dojść do rzekomego zdarzenia, a dopiero teraz, kiedy sprawa stała się medialna. Bez wątpienia działania te mogą mieć na celu wzmocnienie wiarygodności osoby pierwotnie składającej zawiadomienie.

Kobieta nie zawiadomiła oficjalnie organów ścigania o tym, co nam opowiedziała. Chcieliśmy jednak dowiedzieć się, czy śledczy podejmą kroki mające na celu sprawdzenie jej słów w kontekście oskarżenia wysuwanego wobec Jarosława Bieniuka przez Sylwię Sz. Z tym pytaniem zwróciliśmy się do prokuratury, ta jednak odmówiła komentarza w tej sprawie.

Śledztwo wciąż trwa

Przypomnijmy, że cała historia to pokłosie nocy z 12 na 13 kwietnia. Sylwia Sz. spotkała się z Jarosławem Bieniukiem w Sopocie, gdzie najpierw imprezowali, a potem poszli do hotelu. Co dokładnie się tam wydarzyło? To wciąż wyjaśnia prokuratura.

Sylwia Sz. po tym spotkaniu oskarżyła byłego piłkarza o gwałt, a Bieniuk trafił do aresztu, z którego wyszedł za kaucją w wysokości 20 tys. zł dopiero 17 kwietnia. Zarzuty usłyszał, lecz nie dotyczyły one napaści na tle seksualnym, a udzielenia narkotyków. Śledztwo jednak wciąż trwa i nie można wykluczyć, że prokuratura może oskarżyć byłego piłkarza o kolejne czyny.

Były piłkarz od początku twierdzi, że jest niewinny, dlatego sam dobrowolnie stawił się na posterunku policji. „Od początku wyrażałem i w dalszym ciągu wyrażam swoją pełną gotowość do współpracy z wymiarem sprawiedliwości w celu jak najszybszego wyjaśnienia zaistniałej sytuacji” – napisał Bieniuk w oficjalnym oświadczeniu.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Papież Franciszek jest bardzo zaniepokojony sytuacją w polskim Kościele

Wieści o filmie Sekielskich „Tylko nie mów nikomu” dotarły także do Watykanu. Nuncjusz apostolski przekazał, że papież Franciszek jest „bardzo zaniepokojony”. Papież Franciszek zaledwie 9 maja ogłosił nowe zasady dla duchownych w zakresie walki z pedofilią w Kościele, a dwa dni później swoją premierę miał film braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”.

O dokumencie Sekielskich wypowiedzieli się już w zasadzie wszyscy polscy, kościelni hierarchowie, przez prymasa Wojciecha Polaka po przewodniczącego KEP abp Stanisława Gądeckiego. Agencja AP, gdy opisywała reakcje na „Tylko nie mów nikomu” w depeszy zamieściła też komentarz nuncjusza apostolskiego w Polsce Salvatore Penacchiego.

Nuncjusz apostolski: Papież jest bardzo zaniepokojony

Ambasador Watykanu nad Wisłą wyraził współczucie wobec wszystkich ofiar nadużyć seksualnych księży, zarówno w swoim imieniu, jak i papieża Franciszka.

„Papież jest bardzo zaniepokojony i wyrażamy współczucie oraz solidarność” – powiedział Penacchio.

Jak dotąd film Sekielskich, który jest dostępny na YouTube, odnotował ponad 18 milionów wyświetleń.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Agenci CBA kontrolują decyzje burmistrza Kolbuszowej dotyczące ulg podatkowych

Informację o trwającej w urzędzie miejskim w Kolbuszowej kontroli potwierdził PAP sekretarz gminy Kolbuszowa Krzysztof Matejek. – W Urzędzie Miejskim w Kolbuszowej trwa kontrola CBA. Urząd w pełni współpracuje z kontrolerami – powiedział Matejek. Podał, że kontrola dotyczy udzielania wybranym osobom fizycznym i prawnym ulg w spłacie zaległego podatku w latach 2012-18.

Naczelnik wydziału komunikacji społecznej CBA Temistokles Brodowski powiedział PAP, że kontrolę w Gminie Kolbuszowa podjęli funkcjonariusze departamentu postępowań kontrolnych z rzeszowskiej delegatury CBA.

„Agenci przyjrzą się jak w tym samorządzie udzielano ulg w spłacie zaległych podatków” – powiedział Brodowski. Przypomniał, że zgodnie z prawem, burmistrz może dokonywać umorzeń, odroczenia terminu płatności czy rozłożenia na raty zaległego podatku dla mieszkańców gminy, firm czy instytucji.

– W ramach naszych działań od początku maja analizowana jest dokumentacja, czy wnioski o ulgi zostały rzetelnie zbadane – dodał.

Brodowski wyjaśnił, że kontrola CBA skupi się na tym, czy przeprowadzono we właściwy sposób postępowanie dowodowe odnośnie każdego z wniosków o umorzenie zaległości podatkowych i czy wydane przez burmistrza decyzje spełniały kryteria „ważnego interesu publicznego” lub „ważnego interesu podatnika”, tak jak przewiduje to ordynacja podatkowa.

Działania kontrolne mają skończyć się na początku sierpnia. Zgodnie z ustawą o CBA, kontrola może zostać przedłużona maksymalnie do sześciu miesięcy – za zgodą szefa Biura i w szczególnie ważnych przypadkach.
Źródło info i foto: rzeszow.onet.pl