Były komornik w rękach policji. Miał przywłaszczyć prawie 3 mln złotych

Ponad rok trwała wnikliwa praca policjantów zwalczających przestępczość korupcyjną, aby ustalić dokładne okoliczności przywłaszczenia przez byłego komornika blisko 3 mln zł. Wysiłki śledczych skutkowały zatrzymaniem 61-latka, przedstawieniem mu niemal 400 zarzutów korupcyjnych i tymczasowym aresztowaniem. Akt oskarżenia w tej sprawie trafił już do Sądu.

Policjanci z Wydziału do Walki z Korupcją Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wlkp. wspólnie z Prokuraturą Okręgowa w Zielonej Górze prowadzą śledztwo przeciwko byłemu komornikowi podejrzanemu o niedopełnienie obowiązków w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i przywłaszczenia powierzonych mu środków finansowych w ramach postępowań egzekucyjnych. Mężczyzna działał tym samym na szkodę interesu publicznego i stron postępowania egzekucyjnego to jest o czyny z art. 231 § 2 k.k. i z art. 284 § 2 k.k. Śledztwo w przedmiotowej sprawie wszczęto w wyniku zawiadomienia złożonego przez Przewodniczącego Rady Izby Komorniczej w Poznaniu po uzyskaniu wyników wizytacji w toku której stwierdzono niedobory kasowe w łącznej kwocie 2.810.031,30 zł.

W toku śledztwa policjanci ustalili, że komornik prowadząc kancelarię komorniczą przywłaszczył powierzone mu środki na szkodę 527 ustalonych wierzycieli, nieterminowo i ze znacznymi opóźnieniami dokonywał przelewów należności uzyskanych od dłużników w postępowaniach egzekucyjnych. Ponadto nie wywiązywał się również z obowiązku spłaty odsetek wierzycielom za nieterminowe przekazywanie należności.

W poniedziałek /20 maja/ został zatrzymany przez policjantów w swoim mieszkaniu. Dzień później Sąd Rejonowy na wniosek Prokuratora Okręgowego w Zielonej Górze zastosował wobec podejrzanego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy. Akt oskarżenia w tej sprawie trafił już do Sądu.
Źródło info i foto: Policja.pl

Wrocław: Zatrzymano nożownika, który zaatakował w szpitalu

W środę późnym wieczorem na dziecięcym oddziale szpitala przy ul. Chałubińskiego we Wrocławiu podczas obchodu sal i podawania leków, jeden z pacjentów zaatakował nożem pielęgniarkę. Zadał jej trzy ciosy nożem, a następnie uciekł. Dzięki szybkiej pomocy medycznej kobieta przeżyła. Po godz. 10 wrocławska policja zatrzymała nożownika.

– Wiadomo, że młody mężczyzna został przewieziony na Chałbińskiego ze szpitala przy ul. Borowskiej. Prawdopodobnie trafił tam jeszcze z innego szpitala. Te szczegóły są w tej chwili ustalane. Zaatakowana pielęgniarka otrzymała trzy ciosy nożem. Natychmiast udzielono jej pomocy, jest już po operacji, a jej stan jest stabilny – mówi portalowi GazetaWroclawska.pl szefowa prokuratury Rejonowej Śródmieście Karolina Stocka – Mycek. Pielęgniarka była operowana w szpitalu przy ul. Borowskiej. Dariusz Rajski z policji zapewnia, że życiu kobiety nie zagraża niebezpieczeństwo.

Atak nożownika nagrany został przez szpitalny monitoring. Pacjent zaatakował na dziecięcym oddziale chorób zakaźnych. W każdej sali jest tam zamontowana kamera. Na nagraniu widać jak pielęgniarka daje pacjentowi lekarstwa i odwraca się do wyjścia. W tym momencie młody człowiek zrywa się z łóżka i zadaje ciosy nożem w plecy. To był nóż, który miał kilkunastocentymetrowe ostrze. Nie wiadomo jak to się stało, że napastnik miał przy sobie nóż.

– Ofiarą jest pielęgniarka z dwudziestoletnim stażem. Jest w ciężkim ale stabilnym stanie. Rozmawiałam z nią. Chyba jeszcze do niej nie dotarło co się stało – mówi Violetta Magiera, zastępca dyrektora do spraw pielęgniarstwa Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego.

Policja dziś rano zatrzymała nożownika. – To siedemnastoletni Krystian B., mieszkaniec Strzegomia – mówi Dariusz Rajski z wrocławskiej policji. Został zatrzymany około godz. 10 na jednym z podwórek na Śródmieściu. Teraz jest przesłuchiwany.

Jak nieoficjalnie ustalił portal GazetaWroclawska.pl, nożownik trafił do szpitala z powodu powikłań po zażyciu nieznanej substancji chemicznej. Mogły to być dopalacze.

– Pacjent ten używał środków psychoaktywnych, ale w momencie napaści nie był pod ich wpływem – powiedział portalowi GazetaWroclawska.pl dr Bogusław Beck, zastępca dyrektora do spraw lecznictwa w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu.

Zatrzymany młodzieniec – choć nie skończył jeszcze 18 lat – będzie odpowiadał jak dorosły. Można się spodziewać, że usłyszy zarzut usiłowania zabójstwa. Grozi mu maksymalnie 25 lat więzienia. Prawo zabrania karania na dożywocie osób nieletnich i młodocianych.
Źródło info i foto: gazetawroclawska.pl

Kolejne uderzenie w rynek dopalaczy. Policjanci CBŚP zatrzymali 15 osób. Grupa mogła wyprodukować nawet 580 kg dopalaczy

Policjanci CBŚP zatrzymali łącznie 15 członków zorganizowanej grupy przestępczej trudniącej się wytwarzaniem i wprowadzeniem do obrotu tzw. „dopalaczy”. Grupa mogła wprowadzić nawet 580 kg „dopalaczy” o wartości ok. 14 mln złotych. Zabezpieczono 120 kg substancji psychoaktywnych o wartości nawet 3 mln złotych. Wśród zatrzymanych jest mężczyzna podejrzany o kierowanie tą grupą.

Policjanci CBŚP i prokuratura ustaliła, że zorganizowana grupa przestępcza działała w okresie od kwietnia 2015 r. do sierpnia 2018 r., głównie na terenie województw śląskiego, mazowieckiego, pomorskiego, lubelskiego oraz opolskiego, ale także w innych częściach kraju. Działanie grupy polegało na wysyłkowej sprzedaży „dopalaczy”, za pośrednictwem sklepów internetowych. Jak wynika z ustaleń śledczych, przesyłki wysyłano kurierem na fałszywe dane nadawców. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że grupa mogła przeprowadzić nawet 15 tysięcy internetowych transakcji handlowych.

Policjanci CBŚP zabezpieczyli łącznie około 120 kilogramów „dopalaczy” o szacunkowej wartości nawet 3 milionów złotych. Grupa mogła wprowadzić nawet 580 kg „dopalaczy” o wartości ok. 14 mln złotych.

W minionym tygodniu funkcjonariusze CBŚP przeprowadzili kolejne działania, tym razem na terenie Śląska i Opolszczyzny. Zatrzymali 5 osób podejrzanych o udział w zorganizowanej grupie przestępczej, sprowadzenie niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób poprzez sprzedaż szkodliwych dla zdrowia substancji nie odpowiadających obowiązującym warunkom jakości, a także pranie pieniędzy. Na wniosek prokuratora sąd tymczasowo aresztował 4 osoby.

We wtorek policjanci CBŚP przeprowadzili następną akcję w ramach tej sprawy, w wyniku której zatrzymali kolejne 5 osób. Policjanci działali też na terenie województw małopolskiego i śląskiego. Zatrzymane osoby, czterech mężczyzn i jedna kobieta, w wieku od 24 do 44 lat, są podejrzane o pranie pieniędzy pochodzących z handlu „dopalaczami”.

Łącznie w ramach tej sprawy funkcjonariusze CBŚP zatrzymali już 15 osób, z czego 8 zostało tymczasowo aresztowanych

Zażycie „dopalaczy” może stanowić śmiertelne niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia człowieka, poprzez zaburzenie rytmu serca, zmiany ciśnienia krwi skutkujące utratą przytomności a także zatrzymaniem krążenia. Ponadto osoba, która zażyła „dopalacze” może zachowywać się w sposób nieprzewidywalny i irracjonalny oraz stwarzać zagrożenie dla siebie a także innych ludzi.

Przyjęcie nawet najmniejszej ilości dopalaczy może spowodować śmierć osoby, która je zażyła.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Były rzecznik MON, Bartłomiej M. walczy o wyjście na wolność

Bartłomiej M. trafił do aresztu pod koniec stycznia. W kwietniu Sąd Okręgowy w Warszawie zdecydował o przedłużeniu pobytu za kratami o kolejne dwa miesiące. Od decyzji odwołali się jego prawnicy. – 13 maja wpłynęło zażalenie obrońców podejrzanego. Termin posiedzenia wyznaczono na 31 maja – informuje Wirtualną Polskę Jerzy Leder, pełniący funkcję rzecznika prasowego Sądu Apelacyjnego. Przypomnijmy, że decyzją Sądu Okręgowego Bartłomiej M. ma przebywać w areszcie do 27 czerwca.

Według śledczych, były rzecznik MON wraz z byłym posłem PiS Mariuszem Antonim K. miał „powoływać się wspólnie i w porozumieniu na wpływy w instytucji państwowej i pośredniczyć w załatwieniu określonych spraw celem uzyskania korzyści majątkowej w kwocie ponad 90 tys. zł”.

Dodatkowo prokuratura postawiła mu zarzut przekroczenia uprawnień jako funkcjonariusza publicznego i działania na szkodę spółki Polska Grupa Zbrojeniowa. Razem z byłą pracownicą resortu obrony narodowej Agnieszką M. miał doprowadzić do wyrządzenia spółce szkody w wysokości 491 964 zł.

Śledztwo w tej sprawie od grudnia 2017 roku prowadzi prokuratura okręgowa w Tarnobrzegu. Dotyczy ono niegospodarności, powoływania się na wpływy oraz fałszowania dokumentów przy okazji zawierania umów przez spółkę PGZ.

Oprócz wymienionej trójki zarzuty usłyszeli również: były członek zarządu PGZ Radosław O., były dyrektor biura marketingu PGZ Robert K. oraz były dyrektor wykonawczy firmy Robert Sz.

Za Bartłomieja M. poręczył osobiście ojciec Tadeusz Rydzyk. W specjalnym liście chwalił byłego współpracownika Antoniego Macierewicza. – Z tego co znam pana Bartłomieja M. to zawsze zachowywał się odpowiednio, a przez ostatnie lata jako student WSKSiM nie tylko bez zastrzeżeń, ale bardzo przykładnie. Mam nadzieję, że powstałe niejasności zostaną szybko wyjaśnione bez krzywd dla Pana Bartłomieja i całej sprawy – napisał Tadeusz Rydzyk. Poręczenia redemptorysty śledczy nie uwzględnili.
Źródło info i foto: wp.pl

Brazylia: 39-latek zamordował byłą dziewczynę następnie poszedł do kościoła i zaczął strzelać

W brazylijskim mieście Paracatu 39-letni mężczyzna śmiertelnie ranił nożem swoją byłą dziewczynę. Potem wtargnął do pobliskiego kościoła baptystów, gdzie zastrzelił trzy osoby. Po interwencji funkcjonariuszy, ciężko ranny napastnik został przewieziony do szpitala. We wtorek wieczorem czasu miejscowego Rudson Aragao Guimaraes, 39-letni były żołnierz, wbiegł do ewangelikalnego kościoła Igreja Batista Shalom w mieście Paracatu na wschodzie Brazylii. Chciał zabić pastora, męża zamordowanej przez siebie wcześniej kobiety – poinformował portal Globo, powołując się na policję. Pastorowi udało się uciec. Napastnik zastrzelił w świątyni jego 67-letniego ojca oraz dwie około 50-letnie kobiety.

Napastnik wtargnął do kościoła. Ofiar mogło być więcej

Wezwani funkcjonariusze sił bezpieczeństwa użyli broni. Ciężko ranny napastnik został przewieziony do szpitala. Jak podaje internetowe wydanie dziennika „Estado de Minas”, Guimaraes znajduje się w stanie krytycznym. Według miejscowej straży pożarnej, pastor, próbując uciec, złamał nogę. Dokładny stan jego zdrowia nie jest znany. Rzecznik Żandarmerii Wojskowej Flavio Santiago ocenił, że przybyli na miejsce policjanci zapobiegli masakrze. – W okolicy nadal było 20 osób, a napastnik miał jeszcze sześć nabojów – zaznaczył żandarm.

Mogło dojść do linczu

Globo informuje, że wzburzeni mieszkańcy chcieli wedrzeć się do kościoła i sami rozprawić się z zabójcą, jednak powstrzymała ich żandarmeria wojskowa. Paracatu w stanie Minas Gerais leży w odległości około 200 kilometrów na południowy wschód od Brasilii.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Wyszków: Policjanci strzelali ogień do kierowcy, który uciekł podczas próby zatrzymania

Podczas próby zatrzymania mężczyzna podejrzewany o przestępstwa narkotykowe próbował rozjechać policjantów w okolicach Wyszkowa (woj. mazowieckie). Funkcjonariusze zaczęli strzelać, gdy auto gwałtownie odjechało. Natychmiast ustawiono blokady na terenie powiatu, aby zatrzymać sprawcę. – Poszukiwany został zatrzymany w powiecie wołomińskim – poinformowała polsatnews.pl Komenda Stołeczna Policji.

Policjanci z wydziału do zwalczania przestępczości narkotykowej podjęli w środę próbę zatrzymania mężczyzny podejrzewanego o przestępstwa narkotykowe. Podczas próby zatrzymania mężczyzna gwałtownie ruszył i odjechał.

– Policjanci oddali kilka strzałów, a następnie podjęli pościg przez kilka powiatów. Ostatecznie mężczyzna został zatrzymany na terenie powiatu wołomińskiego – powiedziała polsatnews.pl kom. Ewa Szymańska-Sitkiewicz z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji.

Okazało się, że podejrzany kierowca został lekko ranny.

– Lekarz, który badał zatrzymanego stwierdził, że może być osadzony w policyjnej izbie zatrzymań – poinformowała kom. Szymańska-Sitkiewicz.

Po udzieleniu mu pomocy w szpitalu, mężczyzna został przewieziony do policyjnego aresztu.

Trwa śledztwo policji w tej sprawie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Atak nożownika w jednym z wrocławskich szpitali. Trwają poszukiwania napastnika

Wrocławska policja poszukuje nastolatka, który w środę późnym wieczorem zaatakował nożem pielęgniarkę w szpitalu dziecięcym przy ul. Chałubińskiego. Jak informuje „Gazeta Wrocławska”, w środę późnym wieczorem, w czasie obchodu sal, jeden z pacjentów zadał trzy ciosy nożem pielęgniarce i uciekł.

– Wiadomo, ze młody mężczyzna został przewieziony na Chałbińskiego ze szpitala przy ul. Borowskiej. Prawdopodobnie trafił tam jeszcze z innego szpitala. Te szczegóły są w tej chwili ustalane. Zaatakowana pielęgniarka otrzymała trzy ciosy nożem. Natychmiast udzielono jej pomocy, jest już po operacji, a jej stan jest stabilny – powiedziała cytowana przez dziennik szefowa prokuratury Rejonowej Śródmieście Karolina Stocka-Mycek.

Według RMF FM napastnik to 17-letni Krystian B. Policja poszukuje nożownika i zakwalifikowała atak jako próbę zabójstwa. Na miejscu zdarzenia zabezpieczono nóż i monitoring.
Źródło info i foto: rp.pl

W Niemczech policyjna obława na iracki gang motocyklowy

Od rana trwa obława na iracki gang motocyklowy w 12 miejscowościach Zagłębia Ruhry i okolic Kolonii. Grupa przestępcza Al-Salam-313 zajmuje się m.in. przemytem ludzi, handlem narkotykami i bronią.

W akcji przeciwko irackiemu gangowi bierze udział ponad pół tysiąca policjantów, w tym jednostki antyterrorystyczne. Od rana przeszukują 43 obiekty użytkowane przez członków przestępczej grupy, m.in. w Essen, Duisburgu, Bonn, Dortmundzie i Kolonii.

„Prokuratura i policja Essen prowadzą śledztwo przeciwko większej grupie osób. Zarzuca się im popełnienie różnych przestępstw. Celem przeszukań jest znalezienie kolejnych dowodów. Oprócz funkcjonariuszy śledczych w akcji biorą też udział jednostki specjalne” – czytamy w oświadczeniu policji.

Członkowie bandy motocyklowej są irackimi szyitami i rozpoczęli działalność w 2016 r. Sami siebie nazywają „wojownikami Mahometa” – liczba 313 w nazwie nawiązuje do 313 żołnierzy, którzy walczyli w 624 r. o boku Mahometa w bitwie pod Badrem. Był to punkt zwrotny w kampanii założyciela islamu przeciwko rywalom z Mekki.

Według informacji tabloidu „Bild” członkowie Al-Salam-313, która ma w Niemczech około 50 członków, wspierają datkami szyickie formacje zbrojne w Iraku i mają kontakt z otoczeniem wpływowego duchownego szyickiego Muktady as-Sadra. Oprócz tego inwigilują i mobilizują do działań na rzecz as-Sadra swoich współwyznawców w Niemczech.

Jak wynika z najnowszego raportu Urzędu Kryminalnego (LKA) Nadrenii Północnej–Westfalii na temat przestępczości zorganizowanej, po kryzysie migracyjnym bardzo szybko rozpoczęła się walka o strefy wpływów między zasiedziałymi w RFN organizacjami przestępczymi, mającymi korzenie w Turcji i Libanie, a nowymi graczami z Syrii i Iraku, którzy niejednokrotnie są byłymi żołnierzami i mają doświadczenie wojenne.
Źródło info i foto: TVP.info

Szwecja: Peter Lundgren oskarżony o molestowanie seksualne partyjnej koleżanki

W końcówce kampanii przed wyborami do Parlamentu Europejskiego lider listy nacjonalistycznej partii Szwedzcy Demokraci (SD) Peter Lundgren został oskarżony o molestowanie seksualne partyjnej koleżanki. Według mediów sprawa może zaszkodzić wizerunkowi SD w UE.

Partia SD opublikowała we wtorek film wideo, na którym Lundgren oraz kobieta wspólnie opowiadają o zajściu, jakie miało miejsce w zeszłym roku podczas prywatnej imprezy. Spokojnie tłumaczą, że już dawno wyjaśnili tę sprawę między sobą i nadal pozostają bliskimi przyjaciółmi.

Skandal wybuchł w poniedziałek, gdy tabloid „Expressen” opublikował zapis nagrania dźwiękowego świadczącego o niewłaściwym zachowaniu Lundgrena wobec koleżanki; miał on położyć dłonie na jej piersiach. Rozmowę zarejestrowała eurodeputowana SD Kristina Winberg.

W niedzielę, czyli przed publikacją w gazecie, Winberg została wykreślona z listy kandydatów SD do europarlamentu, ma też opuścić partię. Jako oficjalne powody podano „działalność na szkodę partii” oraz „konspirację”. Winberg tłumaczyła w mediach, że to nie ona jest źródłem przecieku, a telefon, którym zarejestrowała zwierzenia koleżanki, został skradziony.

Sprawa molestowania seksualnego nie została zgłoszona policji. W związku z jej ujawnieniem w mediach, mimo braku doniesienia ze strony poszkodowanej, postępowanie może zostać wszczęte z urzędu przez prokuratora.

We wtorek Lundgren, który zanim został politykiem, przez 30 lat był zawodowym kierowcą, wycofał się z debat politycznych w mediach. Wcześniej w swoich wypowiedziach wielokrotnie wspierał stanowisko rządu Polski wobec Brukseli. W ostatnim wywiadzie dla agencji prasowej TT ocenił m.in., że z praworządnością w Szwecji jest gorzej niż w Polsce, gdyż 16 sędziów Sądu Najwyższego jest wskazywanych przez szwedzki rząd.

Według komentarza gazety „Svenska Dagbladet” informacje o skandalu w szeregach Szwedzkich Demokratów mogą zaszkodzić wizerunkowi tego ugrupowania w UE.

Szwedzcy Demokraci mają obecnie w PE dwóch eurodeputowanych, którymi są Lundgren oraz Winberg, należący do frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Według sondaży w najbliższych wyborach europejskich, które w Szwecji odbędą się 26 maja, partia może liczyć w kraju na dwukrotny wzrost poparcia (16-18 proc.), co może przełożyć się na cztery lub pięć miejsc.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

9-latka uwięziona w wersalce. Nowe szczegóły śledztwa

Dlaczego oddała własne dziecko potworowi? Dlaczego nie szukała Sary? Dlaczego zaufała obcemu mężczyźnie? Anna W. (36 l.) miała już dość medialnych domysłów i sąsiedzkich plotek. Wczoraj przerwała milczenie i opowiedziała portalowi gorzowianin.com jak to się stało, że jej córeczka padła ofiarą pedofila, który podstępnie wkradł się w łaski rodziny.

Koszmar! Tak jednym słowem można opisać to, co przeżywają Anna W. i jej dzieci – 9-letnia Sara i 14-letni Boguś. Sara powoli dochodzi do siebie w szpitalu, a jak z niego wyjdzie, trafi tam, gdzie już jest jej starszy brat – do ośrodka opiekuńczo-wychowawczego. Bo o to, co się stało, śledczy obwiniają również ich matkę, dlatego czasowo ograniczono jej prawa rodzicielskie.

Anna W. nie zgadza się z tym. – To nieprawda, że nie obchodziło mnie, co się dzieje z Sarą. Dzwoniłam do niej, a kiedy nie odebrała, od razu pojechałam do mieszkania Mateusza. Powiedział mi, że uciekła mu podczas spaceru. Nie uwierzyłam! Poszłam do domu na wypadek, gdyby Sara wróciła, a szukać jej zaczęli Boguś z kolegą – opowiada.

Dlaczego Sara w ogóle poszła do Mateusza K.? – Znaliśmy go dwa lata. Dzieci bywały u niego, bo dostał od nich na przechowanie trzy szczury. Odwiedzały swoje zwierzaki. Nigdy nic się nie stało. A o przeszłości Mateusza, że był w psychiatryku, nie mieliśmy pojęcia. Gdybym wiedziała, że on miał taka przeszłość, na pewno nie powierzyłabym mu dziecka

O tym, co wydarzyło w mieszkaniu mężczyzny w minioną niedzielę, opowiedziała mamie Sara. – Dał jej jakieś tabletki, a później zgwałcił moją córkę, związał, zakleił jej usta taśma i zamknął ją w wersalce. Udało się jej odkleić taśmę z ust, przez kilka godzin wołała o pomoc, aż w końcu usnęła. Obudziło ją kopanie w drzwi Bogusia.

To starszy bat Sary zawiadomił policję. Usłyszał zza drzwi jej głos i sprowadził pomoc. Drzwi do mieszkania zostały wyważone. – W sama porę, bo Sara już by nie żyła – mówi Anna W.

Gwałciciel został schwytany kilka godzin później. Prokuratura zarzuciła mu gwałt ze szczególnym okrucieństwem na 9-latce i pozbawienie jej wolności ze szczególnym udręczeniem. Decyzją sądu trafił do tymczasowego aresztu.
Źródło info i foto: se.pl