Szwecja: Strzelanina na dworcu w Malmo. „Krzyczał, że ma bombę”

Szwedzka policja postrzeliła mężczyznę, który na dworcu centralnym w Malmo groził wysadzeniem bomby. Budynek został ewakuowany, sprowadzeni na miejsce antyterroryści unieszkodliwili pozostawiony przez mężczyznę bagaż. O godzinie 10:00 policja w Malmo została powiadomiona o mężczyźnie, który na dworcu centralnym groził wysadzeniem bomby. Z zeznań świadków wynika, że mężczyzna miał plecak i przewieszoną przez ramię torbę sportową. Krzyczał w języku angielskim, że w środku ma bombę.

Funkcjonariusze oddali w kierunku mężczyzny strzały, został ranny – powiedział Calle Persson, rzecznik policji w Malmo.

Budynek dworca został ewakuowany i sprawdzony przez wezwanych na miejsce antyterrorystów. Pozostawiona przez mężczyznę torba została – według DN – zneutralizowana na miejscu.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zwłoki 51-latka w mieszkaniu. Ślady krwi na ciele, zatrzymano dwie osoby

O sprawie donosi „Głos Wielkopolski”. 51-latka znaleziono w sobotę wieczorem w mieszkaniu na Osiedlu Leśnym w Koziegłowach pod Poznaniem. Na jego ciele widoczne były ślady krwi, choć wstępne oględziny nie wykazały przyczyn śmierci oraz tego, czy mógł paść ofiarą zabójstwa. 

Jak przekazał w rozmowie z gazetą rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak, oprócz denata w lokalu mieszkalnym znajdowały się jeszcze dwie osoby pod wpływem alkoholu. Zostały zatrzymane, aczkolwiek nie wiadomo na razie, czy mają jakikolwiek związek ze śmiercią 51-latka. 

„Funkcjonariusze będą też wyjaśniali dlaczego dwie osoby, które przebywały w mieszkaniu nie udzieliły pomocy zmarłemu mężczyźnie i nie poinformowały o niczym pogotowia oraz policji” – czytamy w artykule. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie tragicznej w skutkach kłótni sąsiedzkiej. Nie żyje 65-latek

Zielonogórska policja i prokuratura wyjaśniają okoliczności sąsiedzkiej sprzeczki, w wyniku której zmarł 65-latek. W sprawie zatrzymano jego 56-letniego sąsiada – poinformowała w niedzielę Małgorzata Barska z Komendy Miejskiej Policji w Zielonej Górze. Do zajścia doszło w sobotę w Ochli, będącej osiedlem Zielonej Góry.

Policja około godz. 19.00 otrzymała zgłoszenie o bójce miedzy sąsiadami. Na miejscu okazało się, że jeden z mężczyzn nie żyje. Wstępnie ustalono, że prawdopodobnie zmarł na skutek uderzenia drewnianą pałką w głowę.

„Policjanci zatrzymali jego sąsiada, który jest podejrzewany o zadanie ciosu. Mężczyzna był trzeźwy. Na razie trudno mówić o kwalifikacji prawnej tego zdarzenia. Śledztwo w tej sprawie będzie prowadziła prokuratura” – powiedziała Małgorzata Barska z komendy w Zielonej Górze.
Źródło info i foto: interia.pl

Nożownik zaatakował księdza we Wrocławiu. Duchowny trafił do szpitala

Dziś przed Kościołem Najświętszej Marii na Piasku we Wrocławiu mężczyzna zaatakował księdza. Duchowny został ugodzony nożem. Agresor został już ujęty przez policję. Do zdarzenia doszło po godzinie 8 rano. Duchowny został zaatakowany w drodze do kościoła, gdzie miał odprawić mszę łacińską. Przed wejściem do świątyni pojawił się agresywny mężczyzna, który zadał duchownemu cios nożem. Na miejsce szybko przybyła karetka.

Ksiądz przetransportowany do szpitala. Do tej pory placówka nie poinformowała o jego stanie. Nożownik uciekł z miejsca ataku, jednak po kilkunastu minutach został zatrzymany przez policjantów. Śledczy sprawdzają motyw ataku.
Źródło info i foto: onet.pl

Portugalia: Komisje ds. nadużyć seksualnych we wszystkich diecezjach

We wszystkich diecezjach Portugalii rozpoczęło się tworzenie komisji ds. nadużyć seksualnych – poinformował w sobotę przewodniczący Konferencji Episkopatu tego kraju kardynał Manuel Clemente.

Lizboński hierarcha oznajmił, że głównym celem komisji będzie ochrona dzieci i nieletnich przed ewentualnymi nadużyciami seksualnymi. – Wychodzimy z założenia, że lepiej jest podejmować działania prewencyjne, niż później naprawiać szkody wyrządzone ofiarom – dodał kard. Clemente.

Komisja w Lizbonie

Przewodniczący portugalskiego episkopatu wyjaśnił, że odpowiednie komórki do ochrony nieletnich powstaną również w trzech diecezjach kraju – Porto, Lamego i Santarem – gdzie lokalne władze kościelne wyrażały wcześniej sceptycyzm co do konieczności utworzenia komisji ds. nadużyć seksualnych.

Władze Kościoła w Portugalii szacują, że najpóźniej do grudnia w 17 diecezjach i 3 archidiecezjach tego kraju powstanie struktura komisji ds. nadużyć seksualnych wobec dzieci i nieletnich. Jedna z pierwszych takich jednostek powstała już w Lizbonie. W jej władzach zasiadają byli i obecni dyrektorzy służb bezpieczeństwa oraz policji.

Kardynał Clemente przypomniał, że tworzenie komisji ds. nadużyć seksualnych poprzedził wydany 7 maja przez Franciszka list papieski o charakterze dekretu pt. „Wy jesteście światłem świata”. W dokumencie tym Franciszek zalecił wszystkim diecezjom uruchomienie w ciągu roku łatwo dostępnego systemu przyjmowania zgłoszeń o nadużyciach.

Kilkanaście przypadków nadużyć seksualnych

W połowie maja ordynariusz diecezji Leiria-Fatima kardynał Antonio Marto ogłosił uruchomienie instytucji do spraw zwalczania nadużyć seksualnych w lokalnym Kościele.

– Głównym zadaniem nowej instytucji, funkcjonującej w ramach naszych diecezjalnych struktur, będzie przyjmowanie informacji od osób denuncjujących nadużycia – powiedział wówczas kardynał Marto.

W lutym Konferencja Episkopatu Portugalii poinformowała, że od 2001 roku jej przedstawiciele potwierdzili zaledwie kilkanaście przypadków nadużyć seksualnych ze strony duchownych.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Agenci CBA kontrolują Urząd Marszałkowski Województwa Wielkopolskiego

Centralne Biuro Antykorupcyjne prowadzi kontrolę w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Wielkopolskiego – dowiedziała się w poniedziałek Polska Agencja Prasowa. Kontrola ma dotyczyć dofinansowania udzielonego jednej z poznańskich kancelarii prawnych na niemal 5 mln zł.

Naczelnik wydziału komunikacji społecznej Biura Temistokles Brodowski potwierdził, że kontrola samorządu wojewódzkiego jest prowadzona przez agentów z poznańskiej delegatury CBA.

Do wielkopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego na lata 2014-2020 wpisano projekt „Wzmocnienie konkurencyjności Kancelarii Adwokatów i Radców Prawnych P. J. Sowisło&Topolewski spółka komandytowo-akcyjna poprzez wdrożenie innowacyjnych technologii IT w procesie świadczenia usługi prawnej”.

– Agenci CBA sprawdzą, czy przyznanie kancelarii 5-milionowego – bez jednego grosza – dofinansowania udzielonego ze środków wielkopolskiego RPO było zasadne, jak podejmowano decyzję dotyczącą dotacji i jak była ona wykonywana – wyjaśnił. – Przyjrzą się też prawidłowości realizacji całego projektu zawartego w wielkopolskim RPO na lata 2014–2020 – dodał.
Źródło info i foto: TVP.info

Wciąż nie wiadomo gdzie są pieniądze zrabowane w „skoku stulecia”

Sprawa odwoławcza nic nie zmieniła – sąd utrzymał wyroki dla czterech mężczyzn oskarżonych w tzw. skoku stulecia czyli napadzie na konwój z pieniędzmi pod Swarzędzem (Wielkopolskie). Szajka zrabowała wtedy prawie 8 mln zł. Do dziś udało się odzyskać niewielką część – kilkaset tysięcy złotych. Wciąż nie wiadomo, gdzie jest reszta gigantycznej kwoty

Do skoku stulecia doszło 10 lipca 2015 roku. Zatrzymani wskazują, że całą akcję wymyślił Grzegorz Ł. (53 l.). Zasugerował Adamowi K. (48 l.), swojemu koledze, z którym razem wstępowali do policji, że można obrabować konwój wprowadzając do firmy „kreta”. Znaleźli Krzysztofa W. (50 l.). Stworzyli dla niego fałszywą tożsamość. Nazwali Mirosławem Dudą i zatrudnili w firmie. 10 lipca w konwoju była duża suma. Mirosław Duda, twierdząc, że boli go noga, przekonał dyspozytora, by siąść za kierownicą bankowozu. Potem wysłał tylko krótki sygnał do wspólników: – Jestem kierowcą. Możemy robić. Kiedy załoga bankowozu opuściła kabinę, Krzysztof W. vel Mirosław Duda po prostu odjechał z pozostałymi pieniędzmi. W lesie pod Poznaniem wspólnicy przepakowali pieniądze do innego samochodu i rozjechali się. W garażu pod Łodzią zrabowany łup podzielili – część rozdali sobie, drugą jak twierdził Adam K. razem z Grzegorzem Ł. zakopali w lesie za jego działką. – Po pewnym czasie sprawdziłem to miejsce w lesie i zastałem tylko wykopany, pusty dół. Pieniędzy nie było – mówi Adam K.

Zniknął też Grzegorz Ł. Był poszukiwany międzynarodowym listem gończym. Początkowo pojawiła się hipoteza, że został ograbiony ze swojej doli i zamordowany przez wspólników. Jak się jednak okazało w listopadzie 2017 roku wytropili go w Odessie „łowcy głów” z poznańskiej policji. Grzegorz Ł. został zatrzymany i zeznawał w procesie odwoławczym. – Słyszałem, że zakopałem 4 miliony złotych, że uciekłem, że mnie zabito i nie żyję. Żyję, nie uciekłem, a pieniędzy nie miałem i nie mam. Wyjechałem na Ukrainę legalnie, z moim paszportem na zaproszenie miasta Truskawiec. Nie ukrywałem się. Wypoczywałem w towarzystwie pięknych kobiet. zajmowałem się też uprawą warzyw na Ukrainie – mówił przed obliczem sądu.

Sąd Apelacyjny w Łodzi czekał na te wyjaśnienia. Dlatego nawet była przerwa w prowadzonej sprawie odwoławczej. Teraz, mając komplet materiałów, wydał wyrok. Rozpatrując odwołanie obrońców oskarżonych, ale i prokuratury, uznał, że ustalenia w pierwszej instancji były trafne, słuszne i nie można ich podważyć. Nie zgodził się także z prokuratorem, który chciał złagodzić karę dla dwóch skazanych, uważając że dzięki ich zeznaniom udało się doprowadzić do zatrzymań w tej sprawie. Jak stwierdziła uzasadniając wyrok sędzia Barbara Augustyniak nie może być w tej sprawie mowy o tzw. małym świadku koronnym, czyli nadzwyczajnego złagodzenia kary, bo oskarżeni, szczególnie Adam K. nie byli szczerzy, dozowali informacje.

Prawomocnym już wyrokiem Krzysztof W. został skazany na 8 lat i dwa miesiące więzienia. Marek K., który zwerbował do pracy fałszywego konwojenta, na siedem lat więzienia, Adam K. na 6 lat i dwa miesiące, natomiast Dariusz D. – pomocnik grupy, który zajął się przerzuceniem pieniędzy z ciężarówki do innego auta, na 6 lat. Oprócz tego zostali oni zobowiązani do zapłacenia ponad 3,2 mln złotych w ramach napraw szkody.

Wciąż pozostaje nierozwiązana zagadka zniknięcia pieniędzy. Według śledczych to niedorzeczne, że przy tak drobiazgowo zaplanowanym napadzie, „rozwiała się” w powietrzu cała zrabowana suma. Czy uczestnicy skoku wkalkulowali sobie odsiadkę w koszty? Czy jeszcze jakieś nowe okoliczności wyjdą na jaw przy sprawie Grzegorza Ł., która jest wyodrębniona do osobnego postępowania?
Źródło info i foto: Fakt.pl

Chełmża: Zatrzymano oprawcę maltretowanej i więzionej 30-latki

Adrian K. (31 l.) porwał, następnie uwięził, bił i brutalnie gwałcił 30-letnią kobietę. Wczoraj policjanci dopadli oprawcę. Brat ofiary mówi, że sprawca już dawno powinien siedzieć w ośrodku dla najniebezpieczniejszych przestępców.

– Byłem w szpitalu. Lekarze ze względu na jej stan nie dopuścili mnie do siostry. Nerki jej nie pracują – mówi nam Paweł, brat ofiary. – To się nie mieści w głowie, co ten Adrian jej zrobił. To nienormalny facet. On powinien siedzieć z Bestią z Piotrkowa. Był już wcześniej skazany. – mówią znajomi kobiety W sobotę pogotowie ratunkowe przywiozło ledwo żyjącą kobietę do szpitala w Chełmży. Ciężko pobita, miała uszkodzone nerki i głowę. – Była przerażona. Cała we krwi – mówi nam jeden z pracowników placówki. Lekarze natychmiast zaalarmowali policję.

– W godzinach popołudniowych dostaliśmy zgłoszenie ze szpitala w Chełmży o tym, że trafiła tam kobieta, która mogła zostać pobita i wykorzystana seksualnie – mówi mł. asp. Wojciech Chrostowski, oficer prasowy KMP Toruń.

Okazało się, że 30-latka została porwana i uwięziona w pustostanach obok dworca kolejowego w Chełmży. Powiedziała policjantom, że była tam przetrzymywana od piątku Mężczyzna ją związał, bił i wielokrotnie gwałcił.

Wczoraj rano Adrian K. został zatrzymany. Minister Zbigniew Ziobro polecił Prokuraturze Krajowej objąć nadzorem śledztwo w tej sprawie. – My tylko sporządziliśmy notatkę z krótkiej rozmowy z ofiarą. Musieliśmy zatrzymać podejrzanego, bo baliśmy się, że może nam uciec. Do prokuratury będziemy mogli go doprowadzić dopiero po tym, jak kobieta zostanie oficjalnie przesłuchana. W niedzielę, ze względu na jej stan zdrowia, nie zgodzili się na to lekarze – mówi nam jeden z policjantów pracujących nad tą sprawą.
Źródło info i foto: se.pl

Marek Falenta domaga się ułaskawienia

„Rzeczpospolita” opublikowała fragmenty wniosku o ułaskawienie, który biznesmen Marek Falenta skierował do prezydenta Andrzeja Dudy. Skazany za aferę podsłuchową Falenta twierdzi, że został „oszukany” przez Prawo i Sprawiedliwość, a działacze partii mieli obiecywać mu „wiele korzyści i łupy politycznych”.

Biznesmen Marek Falenta w kwietniu skierował trzeci wniosek do prezydenta Andrzeja Dudy o ułaskawienie. Dwa poprzednie zostały odrzucone. „Rzeczpospolita” poznała treść kwietniowego pisma. Wniosek powstał w momencie, gdy Falenta znajdował się w areszcie w Walencji w Hiszpanii. Trafił tam na początku kwietnia po tym, jak został zatrzymany przez polskich i hiszpańskich funkcjonariuszy. Na początku lutego nie stawił się w zakładzie karnym, aby odbyć karę pozbawienia wolności.

Marek Falenta do Andrzeja Dudy: Zostałem okrutnie oszukany

Za zlecenie nagrywania rozmów między innymi polityków Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego w warszawskich restauracjach Marek Falenta został prawomocnie skazany w styczniu 2017 roku na 2,5 roku więzienia.

„W hiszpańskim więzieniu „gnije” człowiek, który wierzył w sprawę pt. Polska uczciwa i sprawiedliwa. Zrobił, co do niego należało, wywiązał się ze wszystkich złożonych obietnic i został okrutnie oszukany przez ludzi wywodzących się z Pana formacji. Obiecali wiele korzyści i łupów politycznych. Czekałem lata codziennie łudzony, że niebawem nadejdzie dzień, w którym zostanę przez Pana ułaskawiony. Nie widać nadziei na jego nadejście” – napisał Marek Falenta do Andrzeja Dudy. Jak informuje „Rzeczpospolita”, Falenta zapowiada, że jeśli nie zostanie ułaskawiony, „ujawni zleceniodawców i wszystkie szczegóły”.

Marek Falenta został w piątek przetransportowany do Polski i trafił do jednego z warszawskich aresztów śledczych. Został umieszczony w celi przejściowej, gdzie w najbliższym czasie wykonane zostaną badania lekarskie. W tym tygodniu komisja penitencjarna ma zdecydować o tym, do jakiego zakładu karnego trafi.
Źródło info i foto: Gazeta.pl