Sprawa śmierci Igora Stachowiaka. Byli policjanci skazani

Przed wrocławskim sądem zapadł wyrok w sprawie czterech byłych już policjantów oskarżonych po śmierci Igora Stachowiaka. Łukasz R., który użył paralizatora, został uznany winnym przekroczenia uprawnień – donosi reporterka Radia ZET.

Igor Stachowiak został zatrzymany na wrocławskim Rynku i przewieziony do jednego z komisariatów, ale do domu już nie wrócił. Na ławie oskarżonych w procesie w sprawie śmierci 25-latka zasiadało czterech byłych policjantów. To oni, Łukasz R., Paweł G., Paweł P. oraz Adam W., w dniu śmierci mężczyzny pełnili służbę jako funkcjonariusze Komisariatu Policji Wrocław Stare Miasto. 

Zostali oskarżeni o przekroczenie uprawnień i znęcanie się nad osobą pozbawioną wolności. Prokuratura stwierdziła jednak, że „wyczerpująco zebrany w toku śledztwa materiał dowodowy nie daje podstaw do skierowania aktu oskarżenia w zakresie nieumyślnego spowodowania śmierci Igora S.” Prokurator domagał się 2,5 roku więzienia dla Łukasza R, a dla pozostałych oskarżonych po 1,5 roku. Z kolei obrońcy chcieli ich uniewinnienia.

Byli policjanci skazani w procesie ws. śmierci Stachowiaka

W piątek w sprawie zapadł wyrok. Łukasz R. który użył paralizatora, został uznany winnym przekroczenia uprawnień i znęcania się nad zatrzymanym . Mężczyzna usłyszał wyrok 2,5 roku wiezienia. Pozostali oskarżeni dostali po 2 lata.

Śmierć Igora Stachowiaka

25-letni Igor Stachowiak został zatrzymany 15 maja 2016 roku na wrocławskim Rynku. Zmarł na komisariacie policji Wrocław Stare Miasto niedługo po tym, jak kilkukrotnie rażono go paralizatorem.

Według pierwszej opinii lekarzy, przyczyną śmierci była ostra niewydolność krążeniowo-oddechowa. Tę samą przyczynę biegli medycy sądowi potwierdzili przed sądem. Zeznali, że Stachowiak był pod wpływem narkotyków i został kilkakrotnie rażony paralizatorem, a te czynniki w połączeniu doprowadziły do niewydolności.

Śledztwo dotyczące przekroczenia uprawień przez funkcjonariuszy policji i nieumyślnego spowodowania śmierci Igora Stachowiaka wszczęła Prokuratura Rejonowa dla Wrocławia Starego Miasta. Decyzją Prokuratury Krajowej postępowanie zostało jednak przekazane Prokuraturze Okręgowej w Poznaniu.

Podczas śledztwa przesłuchano kilkudziesięciu świadków, powołano biegłych lekarzy medycyny sądowej, biegłych z zakresu fonoskopii, biologii, toksykologii, genetyki, informatyki, daktyloskopii oraz z dziedziny taktyki i techniki interwencji. Zabezpieczono dokumenty oraz nagrania z monitoringu, paralizatora i telefonów komórkowych. Przeprowadzono też eksperyment procesowy.

Po śmierci Stachowiaka w maju 2016 r. pod komisariatem przez kilka dni trwały zamieszki. Mieszkańcy protestowali, sugerując, że policjanci doprowadzili do śmierci zatrzymanego. Za spowodowanie tych zamieszek i naruszenie nietykalności policjantów oskarżono i skazano kilkadziesiąt osób.

W maju 2017 roku telewizja TVN ujawniła nagrania z kamery paralizatora, którego funkcjonariusze użyli wobec Stachowiaka na komisariacie, ówczesny minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak odwołał komendanta wojewódzkiego policji we Wrocławiu. Stanowiska stracili też komendant miejski i zastępca komendanta komisariatu Stare Miasto.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Rośnie liczba osób rannych w zamieszkach w stolicy Gruzji

Prezydent Gruzji Salome Zurabiszwili skróci wizytę na Białorusi w związku z gwałtownymi starciami, które w nocy z czwartku na piątek wybuchły na ulicach Tbilisi – podała rosyjska agencja RIA Nowosti. Wizytę w Azerbejdżanie przerwie także szef parlamentu gruzińskiego. W zamieszkach zostało rannych 240 osób, w tym 80 policjantów. Demonstranci usiłowali wtargnąć do gmachu parlamentu, protestując przeciwko obecności rosyjskiego deputowanego.

Salome Zurabiszwili miała przebywać z wizytą na Białorusi do soboty. W jej planach były spotkania z prezydentem, premierem, a także udział w ceremonii otwarcia II Igrzysk Europejskich w Mińsku – podała agencja RIA Nowosti, powołując się na źródła w administracji białoruskiej. W piątek Zurabiszwili spotka się jedynie z prezydentem Alaksandrem Łukaszenką i wróci do Tbilisi.

Z kolei portal Radia Swoboda napisał, że wizytę w Azerbejdżanie ma przerwać także przewodniczący parlamentu Irakli Kobachidze. Miał przebywać w Baku do soboty.

Opozycja wznowi protesty

Po nocnych starciach główne ulice Tbilisi opustoszały. Część demonstrantów została zatrzymana przez policję, inni się rozeszli – informuje gruzińska agencja Interpressnews. Opozycja zapowiada, że wznowi protesty w piątek wieczorem. W gwałtownych starciach, które w nocy z czwartku na piątek wybuchły na ulicach Tbilisi, zostało rannych 240 osób, w tym 80 policjantów – poinformował w piątek zastępca ministra zdrowia Gruzji Zaza Bochua. W szpitalach pozostają 102 osoby.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Matka i konkubent z zarzutami w sprawie pobicia dziecka?

Z czterech zatrzymanych do wyjaśnienia osób w sprawie podejrzenia pobicia dwumiesięcznej dziewczynki z Darłowa, dwie to świadkowie. Zostali zwolnieni – poinformowała w piątek prokuratura. Matka dziecka i jej konkubent są przesłuchiwani. Prokuratura planuje postawienie im zarzutów.

Trwają czynności procesowe. Prokuratorzy przesłuchują dwie zatrzymane osoby – matkę dziecka i jej konkubenta – wyjaśnił rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ryszard Gąsiorowski. Jego zdaniem „dotychczas zebrany materiał dowodowy wskazuje na to, że jest to niezbędne i konieczne, ponieważ dziecko, które znalazło się w koszalińskim szpitalu ma bardzo poważne obrażenia ciała. I na pewno nie doszło do tego, że obrażenia te powstały przypadkiem”.

Według rzecznika pozostałe dwie osoby, które były w tej sprawie zatrzymane do wyjaśnienia, okazały się być świadkami. Zostały zwolnione.

Biegły w szpitalu osobiście zbadał dziecko, zlecił dodatkowe badania i wydał opinię, która wskazuje, że dziecko ma obrażenia ciała realnie, bardzo poważnie zagrażające jego życiu. Jednocześnie w toku tych badań wykluczono, by do tych obrażeń mogło dojść w sposób przypadkowy. Dwumiesięczne dziecko nie mogło po prostu upaść i spowodować tych obrażeń samo – powiedział Ryszard Gąsiorowski.

„Matka udzielała pokrętnych odpowiedzi”

18 czerwca w godzinach wieczornych pogotowie w Darłowie dostało informację o tym, że potrzebna jest pomoc dziecku, które nie oddycha. Ratownicy, którzy przyjechali na miejsce, wezwali też helikopter LPR. Dziecko zostało zabrane do szpitala w Koszalinie. Tam maluch został poddany kolejnym badaniom lekarskim. W placówce pojawiła się również matka dziecka. Jak powiedział Ryszard Gąsiorowski, „na pytanie lekarza, jak mogło dojść do tego, że dziecko znajduje się w takim stanie zdrowia, udzielała dość wykrętnych odpowiedzi”.

Po badaniach okazało się m.in. że dziecko ma poważne obrażenia głowy.

Wiadomo też, że konkubent matki był poszukiwany listem gończym za przestępstwa związane z kradzieżami. Mężczyzna jest ojcem dwumiesięcznej dziewczynki.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Jakub A. mówił o swoich planach. Znały je dwie osoby z Gliwic

Mrowiny próbują otrząsnąć się po tragedii, a na jaw wychodzą nowe informacje. Okazuje się, że o planach zabójcy Kristiny wiedziały aż dwie osoby. Mężczyzna nie tylko proponował 10 tys. zł za morderstwo dziewczynki, ale wskazywał dokładne miejsce, gdzie ma się to wydarzyć.

Morderca Kristiny już miesiąc temu kontaktował się ze znajomym z Gliwic i oferował pieniądze za zabójstwo. „Robił to za pomocą komunikatorów internetowych. Znajomemu złożył kilka propozycji, a następnie je ponawiał” – informuje w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” osoba związana ze sprawą.

Dodaje, że Jakub A. miał w głowie gotowy plan. Wskazywał nawet dokładne miejsce, gdzie chciał, aby doszło do morderstwa Kristiny. To las pomiędzy Imbramowicami a Domanicami, leżący w pobliżu Mrowin, gdzie dziecko mieszkało.
Kto wiedział o planach mężczyzny. Jak ustalili śledczy, co najmniej dwie osoby, czyli znajomy Jakuba A. z Gliwic oraz koleżanka tego mężczyzny – także z woj. śląskiego. Gdy doszło do tragedii, zeznania tej pary bardzo pomogły policji w ustaleniu zabójcy i dotarciu do niego. Dlaczego o zagrożeniu nie poinformowali wcześniej. Osoby zbliżone do sprawy twierdzą, że nie uwierzyli oni iż Jakub A. naprawdę zdolny jest do morderstwa. Myśleli, że młody mężczyzna jest bardzo zazdrosny o matkę Kristiny i będzie szukał z nią głębszej relacji, ale nie wierzyli, że jest gotów posunąć się do zbrodni.

Mrowiny. „Jakub A. mógł to zrobić z zemsty”

Jakub A. miał nie zabić Kristiny z Mrowin dlatego, że go nie lubiła, tylko z zemsty na matce dziewczynki. To miała być kara za odtrącenie jego miłości przez matkę dziewczynki. Mężczyzna podejrzany o morderstwo 10-latki często spędzał z nią czas. – Był opiekuńczy i Kristina by się do niego przekonała – twierdzą znajomi matki w rozmowie z „Super Expressem”.
Źródło info i foto: wp.pl

Jakub A. wypożyczył auto do porwania 10-letniej Kristiny

Jakub A. użył do porwania 10-letniej Kristiny samochodu z wypożyczalni – podał w czwartek nieoficjalnie portal TVP Info. Mężczyzna, oddając samochód, miał być zdenerwowany, próbował także zacierać ślady obecności dziewczynki w aucie.

„Śledczy przyznali, że technicy kryminalistyczni bardzo dokładnie badają samochód użyty przez Jakuba A. do uprowadzenia 10-letniej Kristiny. Prokuratura nie chce jednak ujawnić, jakie ślady znaleziono w pojeździe” – podano w artykule.

Z ustaleń portalu TVP Info wynika, że Jakub A., przygotowując się do zabójstwa dziewczynki, skorzystał z auta z wypożyczalni. „Wybrał hyundaia i to nim pojechał do Mrowin, aby uprowadzić Kristinę” – podano w artykule.

„Kiedy oddawał auto, był zdenerwowany. Okazało się, że wysprzątał dokładnie wnętrze samochodu. Miał także wyprać tapicerkę na siedzeniach” – powiedział jeden z rozmówców portalu TVP Info.

10-letnia Kristina w ubiegły czwartek około godziny 13 wyszła ze szkoły w centrum wsi Mrowiny, gdzie mieszkała; od domu dzielił ją kilometr. Ostatni raz była widziana 200 metrów od domu. Jej ciało znaleziono tego samego dnia w lesie – sześć kilometrów od Mrowin. Prokuratura w Świdnicy poinformowała w piątek, że przyczyną śmierci 10-letniej dziewczynki były rany kłute klatki piersiowej i szyi.

Podejrzany o jej zabójstwo 22-letni Jakub A. został zatrzymany w niedzielę w godzinach popołudniowych. Wieczorem został doprowadzony do Prokuratury Okręgowej w Świdnicy na przesłuchanie. Prokuratura postawiła mu zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem – w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie, ze znieważeniem zwłok – oraz zarzut podżegania we wcześniejszym okresie innej osoby do udziału w zabójstwie. Według prokuratury podejrzany przyznał się do obu stawianych mu zarzutów także podczas posiedzenia aresztowego w sądzie. We wtorek sąd aresztował go na trzy miesiące.
Źródło info i foto: interia.pl

Helsińska Fundacja Praw Człowieka interweniuje ws. Jakuba A.

Helsińska Fundacja Praw Człowieka skierowała do Prokuratora Okręgowego w Świdnicy pismo ws. mężczyzny podejrzanego o zabójstwo w Mrowinach 10-letniej Kristiny. Fundacja postanowiła interweniować po tym, jak media informowały o braku ustanowienia obrońcy dla Jakuba A.

HFPC domaga się od prokuratury informacji, czy podejrzanemu „został wyznaczony obrońca oraz jakie działania były podejmowane w celu jego wyznaczenia, tak aby wszelkie jego prawa wynikające z prawa krajowego oraz międzynarodowego zostały zapewnione.”

Według Fundacji „brak ustanowienia przez organy ścigania oraz sąd obrońcy, może stanowić naruszenie Konstytucji RP, Europejskiej Konwencji Praw Człowieka oraz Kodeksu postępowania karnego. Takie działanie może być też sprzeczne z Dyrektywą o dostępie do adwokata oraz Dyrektywą o pomocy prawnej”.

Helsińska Fundacja Praw Człowieka w piśmie skierowanym do Prokuratora Okręgowego powołała się na art. 42 ust. 2 Konstytucji RP: „Każdy, przeciw komu prowadzone jest postępowanie karne, ma prawo do obrony we wszystkich stadiach postępowania. Może on w szczególności wybrać obrońcę lub na zasadach określonych w ustawie korzystać z obrońcy z urzędu.”

Zdaniem HFPC, „w kontekście prawa do obrony należy zwrócić szczególną uwagę na Dyrektywę o dostępie do adwokata oraz Dyrektywę o pomocy prawnej, które w swoich artykułach nakładają na państwa członkowskie, w tym Polskę, obowiązek zapewnienia obrońcy przede wszystkim przed pierwszym przesłuchaniem. Brak ustanowienia takiego obrońcy może stanowić naruszenie prawa UE.”

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur o traktowaniu podejrzanego

W sprawie zatrzymania Jakuba A. głos zabrał również Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur. „Sposób traktowania zatrzymanego przez organy ścigania stanowi poniżające traktowanie, które jest bezwzględnie zabronione zarówno przez konstytucję, jak i umowy międzynarodowe” – oświadczył KMPT, działający przy Biurze RPO. Podejrzanego o zabójstwo 10-latki z Mrowin wyprowadzono boso, w samej bieliźnie, ze skutymi rękami i nogami.

Rzecznikowi Praw Obywatelskich Adamowi Bodnarowi odpowiedział rzecznik Komendanta Głównego Policji insp. Mariusz Ciarka. „(RPO – red.) Powinien złożyć kondolencje rodzinie, a policjantom i prokuraturze podziękować za skuteczne i szybkie działania przeprowadzone zgodnie z prawem” – oświadczył funkcjonariusz.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Gang przemycił ponad 500 kg narkotyków

Co najmniej 500 kg narkotyków o wartości przeszło 10 mln zł przemycił i sprzedał rodzinny gang rozbity w ostatnich dniach przez CBŚP. Funkcjonariusze zatrzymali siedmioro podejrzanych. Większość z nich jest członkami jednej rodziny. Jak ustalili śledczy, członkowie gangu sprzedawali narkotyki w Polsce, Niemczech i Holandii. Jeden z podejrzanych odpowie dodatkowo za podżeganie do zabójstwa jednego z konkurentów.

Członkowie rodzinnego gangu mieli działać co najmniej od 2005 r. głównie na terenie województwa kujawsko–pomorskiego oraz Niemiec. Przestępcy przemycali narkotyki z Polski i Holandii. Ich klientami były zorganizowane grupy przestępcze z tych krajów.

– Policjanci z bydgoskiego zarządu CBŚP zatrzymali podczas akcji dwie kobiety i siedmiu mężczyzn. Większość podejrzanych jest powiązana ze sobą rodzinnie. Z zebranego materiału wynika, że wówczas wprowadzono do obrotu około 250 kg amfetaminy i 250 kg marihuany. Śledczy oszacowali czarnorynkową wartość tych narkotyków na blisko 10 mln zł – powiedziała kom. Iwona Jurkiewicz, rzeczniczka CBŚP.

W Prokuraturze Okręgowej w Bydgoszczy całej siódemce przedstawiono zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze zbrojnym oraz przemytu i obrotu znacznych ilości środków odurzających i substancji psychotropowych.

Ponadto jeden z mężczyzn odpowie także za podżeganie do zabójstwa dwóch osób, które miały przeszkadzać handlarzom w prowadzeniu ich działalności. Jeden z mężczyzn usłyszał także zarzut podżegania do popełnianie zbrodni zabójstwa dwóch osób.

Cała siódemka została aresztowana przez sąd. Policjanci zapowiadają kolejne zatrzymania, w tym kurierów i odbiorców narkotyków.
Źródło info i foto: TVP.info

Ciało zaginionej 11-latki znalezione w ściekach

11-letnia Daria zaginęła niemalże w tym samym czasie, co Kristina z Mrowin (woj. dolnośląskie). Dziewczynka zniknęła w drodze na zajęcia taneczne, w pobliżu Iwaniwki. Świadkowie wspominali, że w pewnej chwili usłyszeli przeraźliwy krzyk. Gdy wybiegli sprawdzić, co się stało Darii nie było już w okolicy. Poszukiwania młodej Ukrainki trwały kilka dni. Ich finał okazał się tragiczny.

Daria Lukianenko zaginęła w czwartek, 13 czerwca. Dziewczynka około godziny 14 wyszła z domu na zajęcia taneczne. Portal uaportal.com donosi, że 11-latka prowadziła relację na Instagramie, po czym nagle ją przerwała. Mieszkańcy Iwaniwki opowiadali, że nagle usłyszeli przeraźliwy krzyk. Myśleli, że jakiś pies zaatakował dziecko. Gdy wyszli sprawdzić, co się dzieje, młodej Ukrainki już nie było.

Jeszcze tego samego dnia rodzice Darii zgłosili jej zaginięcie. Zaniepokoiło ich, że nie mogli skontaktować się z córką. Miała wyłączony telefon. Podejrzewano, że 11-latka została porwana. Policjanci zatrzymali 24-latka, który chciał wzbogacić się na dramacie rodziny dziewczynki. Mężczyzna zadzwonił do jej krewnych i próbował wyłudzić od nich pieniądze w zamian za informacje na temat młodej Ukrainki. Okazało się, że był zwykłym oszustem.

Ciało w ściekach

Poszukiwania Darii Lukianenko trwały niemal tydzień. Uczestniczyli w nich funkcjonariusze, wolontariusze i żołnierze. W sumie blisko 500 osób. Do akcji zaangażowano też psy tropiące i nurków. Finał okazał się tragiczny. 19 czerwca w jednym z gospodarstw w Iwaniwce odnaleziono ciało 11-latki. Odkryto je niedaleko miejsca, w którym słyszano krzyk dziecka. Zwłoki znajdowały się w ściekach. Zagraniczne media donoszą, że już wcześniej sprawdzano teren, ale wtedy niczego nie odnaleziono.

Wszystko wskazuje na to, że młoda Ukrainka została zamordowana. O zabójstwo dziewczynki śledczy podejrzewają jej sąsiada, 22-letniego Nikołaja T. Sądzą, że mężczyzna zobaczył Darię, gdy szła ulicą i podążył za nią. Gdy 11-latka mijała jego dom, mężczyzna nagle ją zaatakował i wciągnął do budynku. Zwyrodnialec próbował zgwałcić Ukrainkę. Ta jednak walczyła. Mężczyzna najprawdopodobniej założył jej na głowę plastikową torbę, a następnie udusił. Ciała ofiary pozbył się w ściekach. „The Sun” informuje, że mężczyzna oblał ubrania Darii benzyną i je podpalił.

Portal odessamedia.net donosi, że Nikołaj T. był postrzegany przez ludzi jako osoba „zamknięta”. Podobno 22-latek lubił oglądać seriale kryminalne i grać na komputerze. Mężczyzna został zatrzymany przez policję i przesłuchany. Zagraniczne media podają, że przyznał się do zabójstwa Darii. Śledczy chcą, by spędził w więzieniu resztę życia.

Kristina z Mrowin

Daria Lukianenko zniknęła tego samego dnia i o podobnej godzinie, co 10-letnia Kristina z Mrowin (woj. dolnośląskie). Dziewczynka po szkole miała udać się do Żarowa na lekcje śpiewu. Gdy tam nie dotarła, rozpoczęto jej poszukiwania.

Jeszcze tego samego dnia, w pobliskim lesie niedaleko Ibramowic odnaleziono zwłoki 10-letniej Kristiny. Na ciele dziewczynki z Mrowin były liczne rany kłute. Rozpoczęły się poszukiwania zabójcy dziecka.

Przełom

Przełom w sprawie nastąpił prawdopodobnie w ostatnią sobotę, kiedy na policję zgłosił się świadek, który zeznał, że Jakub A. od miesiąca miał planować zbrodnię na Kristinie. Mężczyzna uważał, że dziewczynka przekonuje matkę, by nie wiązała się z dużo młodszym od niej partnerem.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Jakub A. zabił 10-letnią Kristinę, żeby zemścić się na jej matce

To zemsta pchnęła Jakuba A. (22 l.) do bestialskiego zabójstwa 10-letniej Kristinki z Mrowin (woj. dolnośląskie). Mężczyzna w ten sposób chciał ukarać matkę dziecka za to, że odrzuciła jego miłość. Tak wynika z relacji najbliższych przyjaciół Agnieszki L. (40 l.), z którymi rozmawiał „Super Express”. Wcześniej dominowała wersja, że Jakub A. zabił dziewczynkę, bo ta go nie lubiła i namawiała mamę, żeby przestała się z nim zadawać. Nasze ustalenia wskazują na inny motyw.

– Przecież to 10-letnie dziecko. Dziś kogoś nie lubi, jutro już uwielbia. A Jakub często spędzał czas i z nią, i z pozostałym rodzeństwem. Był opiekuńczy i być może w końcu Kristinka by się do niego przekonała – mówi nam przyjaciel rodziny. – To nie dlatego ją zabił, żeby pozbyć się przeszkody na drodze do związku z Agnieszką. Prawdziwym powodem była zemsta – dodaje. Chodzi o zemstę na matce dziewczynki, w której zadurzył się Jakub A. – Kilka tygodni temu Agnieszka powiedziała mu, że nie chce z nim być. On nie chciał się z tym pogodzić, bo wszystko inaczej sobie wyobrażał – słyszymy. Wcześniej Jakub A. pomagał w budowie domu Agnieszki. Ładny biały budynek jest już prawie gotowy. 22-latek sądził, że wprowadzi się tam z ukochaną i jej dziećmi. Że będzie wraz z nimi tworzyć rodzinę. Gdy usłyszał, że nie ma na to szans, wściekł się. I postanowił opracować plan zemsty.

Wiedział, że dzieci dla Agnieszki są najważniejsze na świecie. Za odrzucenie postanowił ją ukarać w najgorszy z możliwych sposobów – zabijając Kristinkę! Śledczy nie chcą mówić dlaczego doszło do zbrodnii. – Na tym etapie nie ujawniamy, jaki był motyw Jakuba A. – mówi Tomasz Orepuk, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Świdnicy. W sobotę na cmentarzu parafialnym w Żarowie odbędzie się pogrzeb zamordowanego dziecka. Jego mama Agnieszka L. prosi, żeby żałobnicy ubrali się na biało i niebiesko, bo to były ulubione kolory Kristinki.
Źródło info i foto: se.pl

Tbilisi: 70 rannych w nocnych starciach

Blisko 70 osób, w tym policjanci i dziennikarze, trafiło do szpitali w wyniku starć w stolicy Gruzji, Tbilisi. W demonstracjach wzięło udział 10 tysięcy osób. Wywołało je wystąpienie rosyjskiego deputowanego w gruzińskim parlamencie.

O blisko 70 rannych, w tym 39 policjantach, mówił Dawid Sergienko, doradca premiera Gruzji, Mamuki Bachtadze. Lokalne media podają jednak, że dokładna liczba poszkodowanych nie jest znana. Według portalu informacyjnego „Gruzja Online” chodzi o kilkadziesiąt osób, w tym dziennikarzy. Z kolei telewizja Rustavi-2 podała, że do szpitali trafiło 100 rannych demonstrantów.

Gruzja. Protesty i starcia z policją

Policja odzyskała kontrolę nad centrum Tbilisi nad ranem w piątek. Protesty zaczęły się po południu w czwartek, wieczorem przerodziły się w starcia. Na ulice gruzińskiej stolicy wyszło około 10 tysięcy osób. Tłum zebrał się przed siedzibą parlamentu próbował go szturmować. Według niektórych z relacji, części demonstrujących udało się wedrzeć do środka. Policja miała użyć pałek, gazu łzawiącego i gumowych kul. Protestujący rzucali butelkami i kamieniami. Według gruzińskich portali, uczestnicy demonstracji wdarli się też do siedziby rządzącej partii Gruzińskie Marzenie i zdemolowali biura.

Rosjanie w gruzińskim parlamencie

Gruzinów zdenerwowało pojawienie się w ich parlamencie rosyjskiej delegacji. Przebywała w kraju w ramach spotkania parlamentarzystów z krajów prawosławnych. Po tym, jak rosyjski deputowany Siergiej Gawriłow wygłosił przemówienie z miejsca przewodniczącego parlamentu, tysiące ludzi wyszły na ulice. Po to, by przypomnieć, iż Rosja okupuje część terytorium Gruzji. Jak podaje agencja AP Siegiej Gawriłow w przeszłości wspierał separatystyczne dążenia Abchazji oraz Osetii Południowej, nad którą Gruzja straciła kontrolę po wojnie z Rosją w 2008 roku. Po tym kraje zerwały stosunki dyplomatyczne.

Gruzini, w tym część posłów, żądali dymisji rządu i rozpisania przedterminowych wyborów. Organizatorzy protestu wezwali swoich zwolenników, aby dziś wieczorem ponownie wyszli na ulice.
Źródło info i foto: Gazeta.pl