Olecko: Po zabójstwie 9-miesięcznej dziewczynki miasto zaczyna kontrolę w MOPS-ie

Burmistrz Olecka (Warmińsko-mazurskie) wszczął kontrolę w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej po tragicznej śmierci 9-miesięcznej dziewczynki. Prokuratura postawiła rodzicom zarzuty zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, znęcanie się i wykorzystanie seksualne dziecka.

Kto zawinił w śmierci małej Blanki?

Specjalna komisja ma dokładnie zbadać procedury i zachowanie pracowników MOPS w sprawie nadzoru nad rodziną, w której doszło do tej tragedii, poinformowała rzeczniczka burmistrza Alicja Mieszuk.

„Musimy sprawdzić czy pracownicy społeczni prawidłowo zajmowali się tą rodziną, czy nie zaniedbali swoich obowiązków. To bardzo trudna sytuacja. Może wszystko zadziałało prawidłowo, ale czasem nie na wszystko mamy wpływ” – powiedziała PAP Mieszuk.

Do zabójstwa dziewczynki doszło po trzech miesiącach od jej powrotu z rodziny zastępczej do biologicznych rodziców.

Prokuratura Okręgowa w Suwałkach wszczęła śledztwo dotyczące niedopełnienia obowiązków służbowych i przekroczenia uprawnień w czterech instytucjach, które nadzorowały tę rodzinę.

Siniaki, urazy głowy, przebite serce i gwałt

9-miesięczna dziewczynka zmarła w ubiegły piątek wieczorem. Policja zatrzymała jej rodziców. Prokurator zdecydował o przeprowadzeniu sekcji zwłok dziecka. Ta wykazała, że przyczyną śmierci był krwotok wewnętrzny i uszkodzenie mózgu. Dziewczynka miała obrażenia głowy, klatki piersiowej, uszkodzone płuco przebite żebrem. Dziecko było prawdopodobnie bite tępym narzędziem. Mogło także być uderzane o kant stołu. Dziewczynka była także wykorzystana seksualnie.

We wtorek rodzice zostali tymczasowo aresztowani. Wcześniej prokuratura przedstawiła im zarzuty zabójstwa dziecka ze szczególnym okrucieństwem, znęcania się nad niemowlęciem i wykorzystaniem seksualne dziewczynki. 35-latka i 45-latek nie przyznają się do zarzutów.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Francja: Strzelanina w pobliżu meczetu. Są ranni

W mieście Brest doszło do strzelaniny w pobliżu meczetu. Jak podają media, dwie osoby zostały ranne. Jak podaje prokurator Jean-Philippe Recappe, cytowany przez Daily Mail, napastnik otworzył ogień, gdy ludzie opuszczali meczet.

W wyniku ataku ranne zostały dwie osoby, jednak obrażenia mają nie zagrażać ich życiu. Wśród ofiar ma być imam Rachid El Jay – podaje francuski Le Telegramme.

Napastnik uciekł z miejsca zdarzenia samochodem. Tuż przed godziną 20 poinformowano, że został znaleziony martwy. Franuskie media nieoficjalnie podają, że mężczyzna popełnił samobójstwo, strzelając sobie w głowę. Na razie nie wiadomo, jakie były motywy jego działania.
Źródło info i foto: wp.pl

W Niemczech zatrzymano Bośniaka, który stoi za zamachami w Paryżu w listopadzie 2015 roku

W Saksonii-Anhalcie, w środkowych Niemczech, zatrzymano Bośniaka poszukiwanego na mocy wydanego przez Belgię Europejskiego Nakazu Aresztowania w związku z zamachami w Paryżu w listopadzie 2015 roku – poinformowała drezdeńska prokuratura. 39-letni mężczyzna przebywa obecnie w tymczasowym areszcie ekstradycyjnym. Nie podano, o co konkretnie jest podejrzewany.

Dpa pisze, że Bośniakiem śledczy zainteresowali się podczas postępowania przeciwko jego dwóm rodakom, podejrzanym o złamanie prawa dotyczącego kontroli broni wojskowej. Zatrzymali go tydzień temu koło Halle funkcjonariusze sił specjalnych Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA). Nie znaleziono przy nim żadnej broni ani innych zabronionych przedmiotów.

Seria ataków w Paryżu

13 listopada 2015 roku terroryści z tak zwanego Państwa Islamskiego (IS) zamordowali w Paryżu 130 ludzi. Dziewięciu mężczyzn zaatakowało kilka punktów w stolicy Francji. Na Stade de France trzech dżihadystów wysadziło się w powietrze, zabijając jedną osobę i raniąc kilkadziesiąt. W barach i restauracjach zastrzelonych zostało 39 osób, a dwie zostały ciężko ranne, gdy zamachowiec samobójca zdetonował swój ładunek.

Najwięcej – 90 osób – poniosło śmierć w sali koncertowej Bataclan, gdzie napastnicy strzelali do tłumu zgromadzonego na koncercie, a następnie wzięli zakładników. Po rozpoczęciu operacji policyjnej dwaj terroryści wysadzili się w powietrze, a trzeci został zastrzelony przez siły bezpieczeństwa. Były to najbardziej krwawe zamachy w historii Francji. W 2018 w Brukseli skazano Salaha Abdeslama, jedynego żyjącego członka grupy dżihadystów, która dokonała tamtejszych zamachów. Abdeslam odsiaduje wyrok 20 lat pozbawienia wolności za udział w późniejszej strzelaninie w belgijskiej stolicy.
Źródło info i foto: tvn24.pl

CBŚP i KAS zatrzymali 9 osób podejrzanych o udział w mafii paliwowej

Fot. Stanislaw Kowalczuk/East News. Warszawa 20.05.2016. Sad Okregowy Rozprawa w sprawie Afery Podsluchowej n/z: CBSP

Funkcjonariusze CBŚP wspólnie z KAS zatrzymali 9 osób podejrzanych o udział w tzw. mafii paliwowej, która wprowadzała do obrotu olej smarowy jako napędowy. Straty skarbu państwa szacowane są na około 60 mln zł. Zatrzymania dziewięciu osób miały miejsce w drugiej połowie czerwca na terenie województw: mazowieckiego, zachodnio-pomorskiego i lubelskiego. Zatrzymani są podejrzewani o to, że brali udział w procederze wprowadzenia na rynek ok. 1,2 tys. cystern z 36 mln oleju smarowego jako oleju napędowego.

Wspólne śledztwo w tej sprawie od dwóch lat prowadzą pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Warszawie funkcjonariusze Zarządu CBŚP w Olsztynie oraz Warmińsko-Mazurskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Olsztynie. Według śledczych możliwe straty Skarbu Państwa szacowane są na kwotę co najmniej 60 mln zł.

„Z dotychczasowych ustaleń wynika, że metoda działania grupy polegała na tym, iż podejrzani wywozili z Polski do Niemiec, wyprodukowany w Polsce olej smarowy, a następnie za zachodnią granicą dokonywano przeładunku tego produktu i przywożono go z powrotem do Polski” – SIERŻ. SZTAB. PAWEŁ ŻUKIEWICZ Z ZESPOŁU PRASOWEGO CBŚP

W dokumentacji transportowej zamieszczano informację, że paliwo docelowo ma trafić na Łotwę, Litwę, do Rumunii lub innych krajów UE, a Polska jest tylko krajem tranzytowym. – Towar ostatecznie nie docierał do tych krajów i był rozprowadzany wśród odbiorców w Polsce jako olej napędowy, za który nie opłacano wymaganych stawek podatku akcyzowego i VAT – dodał Żukiewicz.

Mafia paliwowa zatrzymana przez CBŚP

Jak poinformował zespół prasowy CBŚP, w czerwcu 2017 roku zatrzymano 18 głównych członków grupy, którzy organizowali cały proceder. 15 z nich zostało wtedy tymczasowo aresztowanych.

Z ustaleń śledczych wynika również, że odbiorcami oleju były stacje paliw, firmy transportowe i budowlane oraz rolnicy. Do sprawy zatrzymano wcześniej między innymi właścicieli tych firm, a także kierowców cystern transportujących paliwo.

Śledczy poinformowali, że podejrzani w Prokuraturze Regionalnej w Warszawie usłyszeli zarzuty dotyczące m.in. oszustwa, prania pieniędzy oraz udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. W tym trzy osoby usłyszały zarzut kierowania grupą przestępczą, zaś trzem innym przedstawiono zarzut tzw. zbrodni fakturowej, co jest zagrożone karą 25 lat pozbawienia wolności.

Chodzi o wystawienie fałszywych faktur VAT na łączną kwotę 138 milionów złotych, które legalizowały olej smarowy jako napędowy. Do sprawy zabezpieczono mienie na kwotę blisko 70 milionów złotych, w tym milion zł w gotówce.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Maroko: Prokuratura zażądała kary śmierci dla trzech zabójców Skandynawek

Marokańska prokuratura zażądała w czwartek kary śmierci dla trzech spośród 24 oskarżonych w sprawie zabójstwa dwóch turystek ze Skandynawii z grudnia 2018 r. Morderstwa dokonano w imię Państwa Islamskiego (IS). Najwyższego wymiaru kary prokuratura domaga się dla 25-letniego Abdesamada Edżdżuda, uznawanego za szefa grupy, oraz dla dwóch zradykalizowanych Marokańczyków 27-letniego Junesa Uzijada i 33-letniego Raszida Afattiego.

Dwaj pierwsi przyznali się do zamordowania 24-letniej Louisy Vesterager Jespersen z Danii i 28-letniej Maren Ueland z Norwegii, podczas gdy Afatti mówił, że nagrał film z całego zdarzenia.

Pozostali oskarżeni w tym samym procesie, w wieku od 20 to 51 lat, usłyszeli zarzuty tworzenia grupy w celu popełniania aktów terroru, propagowania terroryzmu czy naruszania porządku publicznego. Prokuratura domaga się dla nich kar od 15 lat więzienia do dożywocia.

„Krwiożercze bestie”

Jak wynika z aktu oskarżenia, grupa mężczyzn przed zamordowaniem turystek popełniła wiele innych aktów terroru wymierzonych w różne cele. Podkreślono ponadto, że tylko trzy spośród wszystkich oskarżonych osób nie przyznało się do popierania dżihadystycznego IS.

Zabójców kobiet nazwano „krwiożerczymi bestiami”.

Trzej mężczyźni, wobec których zażądano kary śmierci, mówili przed sądem, że wcześniej próbowali dołączyć do IS. Gdy im się to nie udało, „zdecydowali prowadzić dżihad” na własną rękę. Na kilka dni przed zdarzeniem złożyli na nagraniu wideo przysięgę wierności IS. Państwo Islamskie oficjalnie nie wzięło na siebie odpowiedzialności za ten zamach.

Zwłoki Dunki i Norweżki znaleziono 17 grudnia na terenie Atlasu Wysokiego niedaleko wsi Imlil, ok. 60 km na południe od Marrakeszu. Tam, w odludnym miejscu turystki rozbiły namiot. Obu odcięto głowy. Gdy media obiegła informacja o morderstwie turystek, w internecie zaczęła krążyć petycja, w której domagano się kary śmierci dla ich zabójców.

Marokański wymiar sprawiedliwości wciąż wydaje wyroki kary śmierci, jednak od 1993 r. obowiązuje moratorium na ich wykonywanie; temat zlikwidowania kary śmierci jest w tym kraju obecny w debacie publicznej, a nowa konstytucja z 2011 roku wyraźnie mówi o „prawie do życia”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Meksyk: 134 nielegalnych migrantów uwolniono z przyczepy ciężarówki. Połowa z nich to dzieci

Meksykańskie siły bezpieczeństwa uwolniły 134 nielegalnych migrantów, którzy zamknięci byli w przyczepie porzuconej na poboczu autostrady w prowincji Veracruz na południowym wschodzie Meksyku – poinformowały władze tego kraju. Migrantom, z których ponad połowę stanowiły dzieci, udzielono pomocy medycznej. Według meksykańskich mediów wszyscy pochodzą z Hondurasu i prawdopodobnie byli w drodze do USA.

Nie wiadomo, dlaczego przemytnicy pozostawili ich w zamkniętej przyczepie na poboczu autostrady i jak długo w niej się znajdowali.

Od połowy października 2018 r. obserwuje się w Meksyku silny wzrost napływu nielegalnych migrantów, zwłaszcza z krajów Ameryki Środkowej, którzy przybywają tam w celu dotarcia do Stanów Zjednoczonych. To niezwykłe nasilenie ruchu migracyjnego wywołało poważny kryzys w stosunkach między Stanami Zjednoczonymi a Meksykiem.

Prezydent USA Donald Trump zagroził 30 maja wprowadzeniem bardzo wysokich ceł na wszystkie meksykańskie towary eksportowane do jego kraju. Po „bardzo trudnych negocjacjach z Waszyngtonem”, jak określają to meksykańskie media, 7 czerwca ogłoszono zawarcie porozumienia, które przewidywało jako jeden ze środków powstrzymania napływu nielegalnych przybyszy obsadzenie granicy meksykańsko-amerykańskiej dodatkowo 6 tys. żołnierzy Gwardii Narodowej Meksyku. Gdyby środek ten okazał się niewystarczający, to zgodnie z zawartym porozumieniem po 45 dniach strona amerykańska może nałożyć na towary z Meksyku podwyższone cła.
Źródło info i foto: TVP.info

Miał bronić Jakuba A., będzie reprezentował matkę zamordowanej 10-latki

Pełnomocnikiem matki zamordowanej Kristiny został mec. Sebastian Kujacz, ten sam, który miał reprezentować Jakuba A. jako wylosowany przez system obrońca z urzędu. – Mama Kristiny poprosiła mnie, bym reprezentował ją w tej sprawie – mówi Onetowi mecenas. – Będę zalecał mojej klientce, żeby występowała jako oskarżycielka posiłkowa, jeżeli sprawa trafi do sądu – dodaje.

Do bronienia Jakuba A. wyznaczono Sebastiana Kujacza. Prawnik złożył wniosek o zwolnienie go z tego obowiązku, co motywował tym, że zna rodzinę zamordowanej 10-letniej Kristiny. Do śledczych zgłosiła się Katarzyna Bórawska, którą rodzina Jakuba A. wyznaczyła do obrony. Zgoda Jakuba A. na zmianę reprezentacji automatycznie odsunęła Kujacza, który postanowił reprezentować matkę zamordowanego dziecka.

– Śledztwo toczy się prawidłowo. Moim zadaniem jest teraz pomaganie prokuratorowi, składanie wniosków dowodowych, proponowanie przeprowadzenia różnych czynności. Muszę się jednak zapoznać z aktami, liczę na to, że prokurator wyrazi na to zgodę – mówił pełnomocnik rodziny Kristiny.

Zabójstwo Kristiny

Do zabójstwa 10-letniej Kristiny doszło 13 czerwca. Dziewczynka wracała ze szkoły po lekcjach, które skończyła o 12.30. Do domu w Mrowinach oddalonego o niecały kilometr dalej jednak nie dotarła. Po raz ostatni dziewczynka żywa była widziana 200 metrów od domu. Gdy zaniepokojona matka zgłosiła jej zaginięcie, rozpoczęły się poszukiwania. Kilka godzin później – w lesie koło Żarowa sześć kilometrów od domu – ciało dziewczynki znalazła spacerująca z psem kobieta. Przyczyną śmierci dziecka były rany kłute klatki piersiowej i szyi. W sobotę Kristina została pochowana na cmentarzu komunalnym w Żarowie.

Z ustaleń śledczych wynika, że 22-latek już w maju proponował zabicie dziewczynki komuś innemu. Nieoficjalnie mówi się, że zlecenie na Kristinę opiewało na kwotę 10 tys. zł. Gdy jego propozycja została odrzucona, postanowił sam pozbyć się dziecka.

Z nieoficjalnych wciąż informacji wynika, że Jakub A. kochał się w matce Kristiny, z którą ma być spokrewniony. 10-latka miała natomiast stać na drodze do jego szczęścia z kobietą, bo go nie lubiła.

Oświadczenie Rzecznika Praw Obywatelskich

– Sposób zatrzymania podejrzanego „narusza godność zatrzymanego i stanowi pogwałcenie praw człowieka” – oceniał Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar w związku z zatrzymaniem Jakuba A., podejrzanym o morderstwo 10-letniej Kristiny. Do wypowiedzi krytycznie odniósł się rzecznik policji insp. Mariusz Ciarka. Słowa Bodnara wywołały także poruszenie w mediach społecznościowych.

Użyte przez policję środki wobec 22-latka podejrzanego o zabójstwo w Mrowinach wydają się nieproporcjonalne i mają charakter pokazowy – ocenił dziś Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur. KMPT wskazuje także na wątpliwości co do właściwej realizacji prawa mężczyzny do obrony. Zadania Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur (KMPT) wykonuje w Polsce Rzecznik Praw Obywatelskich.W ocenie KMPT zatrzymany mógł zostać doprowadzony na czynności procesowe bez kajdanek, a w przypadku uzasadnionej konieczności wystarczającym środkiem wydaje się stosowanie kajdanek zakładanych na ręce. Ponadto – zdaniem KMPT – wyprowadzenie zatrzymanego z budynku boso i niekompletnie ubranego, a następnie pozostawienie go w takim stanie w czasie wykonywania czynności procesowych, „narusza godność zatrzymanego i stanowi pogwałcenie praw człowieka”.

Do stanowiska KMPT odniósł się rzecznik Komendanta Głównego Policji, który podkreślił: „Nie wierzę, to zapewne fake”. Jak zaznaczył, RPO powinien mieć w pierwszej kolejności na uwadze prawa rodziny okrutnie zamordowanej dziewczynki i ludzi, których zbrodnia w Mrowinach naruszyła poczucie bezpieczeństwa. – Powinien złożyć kondolencje rodzinie, a policjantom i prokuraturze podziękować za skuteczne i szybkie działania przeprowadzone zgodnie z prawem – oświadczył Ciarka.

Rzecznik policji wskazał, że ze względu na strach ludzi ważne były zarówno szybkie działania, jak i informacja, że mogą oni czuć się już bezpiecznie.
Źródło info i foto: onet.pl

Jest ostateczny wyrok dla Artura K. za gwałt i zabójstwo 24-letniej kobiety

Na karę dożywotniego więzienia skazał Sąd Apelacyjny we Wrocławiu 35-letniego Artura K. oskarżonego o gwałt i zabójstwo 24-letniej kobiety – jego byłej partnerki. Sąd drugiej instancji przychylił się do apelacji prokuratury i uznał, że K. działał ze szczególnym okrucieństwem.

Do wydarzeń opisanych w akcie oskarżenia doszło w lutym 2018 r. w Lubaniu (Dolnośląskie). Artur K. wieczorem przyszedł do mieszkania swoje byłej dziewczyny – 24-letniej Kamili K. Według prokuratury był wówczas pod wpływem alkoholu. Mężczyzna zaatakował kobietę. Bił ją i dusił, a następnie zgwałcił. Kobieta zmarła wskutek uduszenia.

W lutym tego roku Sąd Okręgowy w Jelenie Górze w pierwszej instancji skazał K. na dożywocie. Sąd uznał wówczas, że zarzucone oskarżonemu przestępstwo stanowiło zbrodnię zabójstwa w typie zwykłym, nie dopatrzył się w niej znamion szczególnego okrucieństwa – czego chciała prokuratura.

Prokurator złożył apelację od tego wyroku w części dotyczącej opisu i przyjętej kwalifikacji czynu. Domagał się, aby sąd uznał, że K. działał ze szczególnym okrucieństwem. Jak poinformowała w czwartek PAP rzeczniczka Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu prok. Katarzyna Bylicka, Sąd Apelacyjny przychylił się do stanowiska prokuratury i zmienił zaskarżony wyrok, przyjmując, że K. dopuścił się gwałtu, działając ze szczególnym okrucieństwem.

Prok. Bylicka poinformowała, że sąd apelacyjny orzekł przy tym, że K. będzie mógł ubiegać się o warunkowe przedterminowe zwolnienie dopiero po odbyciu 30 lat kary.

Wyrok jest prawomocny.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Wrocław: Kolejne uderzenie w handlarzy narkotyków

CBŚP zatrzymało 8 osób podejrzanych o handel znacznymi ilościami narkotyków. Poszczególni podejrzani mogli wprowadzić na rynek od około pół kilograma do nawet 48 kg różnych rodzajów narkotyków o wartości szacunkowej blisko 1,6 miliona złotych. Śledztwo nadzoruje Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu.

Policjanci Zarządu we Wrocławiu Centralnego Biura Śledczego Policji, pod nadzorem Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu, prowadzą śledztwo dotyczące wprowadzania do obrotu znacznych ilości narkotyków na terenie Wrocławia i okolic. Akcja została przeprowadzona w ramach postępowania będącego jednym z wątków sprawy dotyczącej tzw. „dopalaczy”. Działania przeprowadzone przez funkcjonariuszy obejmują członków wrocławskiej grupy zajmującej się rozprowadzaniem tych substancji zastępczych. Zebrany materiał dowodowy przez policjantów i prokuratora, pozwolił na przedstawienie zarzutów wszystkim podejrzanym.

Na początku tygodnia funkcjonariusze wrocławskiego CBŚP przeprowadzili działania, w wyniku których zatrzymali 8 mężczyzn w wieku od 27 do 49 lat. Wszyscy są mieszkańcami Wrocławia. Ponadto policjanci przeprowadzili w sposób skoordynowany szereg przeszukań nieruchomości zajmowanych przez zatrzymanych. W ich wyniku także znaleźli narkotyki.

Osoby podejrzane są o to, że w latach 2010 – 2014 wprowadzały do obrotu narkotyki, w postaci heroiny, amfetaminy, mefedronu i marihuany, na terenie Wrocławia i okolic. Poszczególne osoby mogły wprowadzić na rynek od ok. pół kilograma do nawet 48 kilogramów narkotyków. Według śledczych szacunkowa wartość tych środków to blisko 1,6 miliona złotych.

Zatrzymanych doprowadzono do Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu, gdzie prokurator przedstawił im zarzuty dotyczące wprowadzania do obrotu znacznych ilości narkotyków. Decyzją sądu siedmiu zatrzymanych zostało tymczasowo aresztowanych na okres trzech miesięcy.
Źródło info i foto: Policja.pl

Bartłomiej Misiewicz po wyjściu z aresztu. „Nazywam się Misiewicz, Bartłomiej Misiewicz”

„Jestem pewny, że udowodnię swoją niewinność przed Sądem. Tymczasem… carpe diem!” – napisał po opuszczeniu aresztu Bartłomiej Misiewicz. Warunkiem opuszczenia aresztu przez byłego rzecznika MON było wpłacenie poręczenia w wysokości 100 tysięcy złotych.

W czwartek rzecznik tarnobrzeskiej prokuratury Andrzej Dubiel potwierdził, że Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu odrzucił wniosek Prokuratury Okręgowej dotyczący przedłużenia aresztu tymczasowego wobec Bartłomieja Misiewicza. „Został sporządzony nakaz zwolnienia i Bartłomiej M. opuścił areszt” – potwierdził Dubiel.

Były rzecznik MON, a także były szef gabinetu politycznego Antoniego Macierewicza już po wyjściu na wolność podziękował na Twitterze za wsparcie:

Bardzo dziękuję za wszystkie wyrazy wsparcia i modlitwy!!! Jestem pewny, że udowodnię swoją niewinność przed Sądem. Tymczasem… carpe diem! 🙂

Jak zaznaczył, nie chce by w związku z ciążącymi na nim zarzutami nazywać go Bartłomiejem M. „Ps. Nazywam się Misiewicz, Bartłomiej Misiewicz. A nie Bartłomiej M… ;)” – napisał.

Bliski współpracownik Antoniego Macierewicza trafił do aresztu pod koniec stycznia. Razem z byłym posłem PiS Mariuszem Antonim K. miał powoływać się na wpływy w państwowej instytucji i pośredniczyć w załatwieniu spraw celem uzyskania korzyści majątkowej. Ponadto Bartłomiej Misiewicz usłyszał zarzut przekroczenia uprawnień funkcjonariusza publicznego i działania na szkodę spółki Polska Grupa Zbrojeniowa.
Źródło info i foto: Gazeta.pl