Brutalne zabójstwo we Florynce. Sprawca zostanie przesłuchany w tym tygodniu

Jeszcze w tym tygodniu możliwe będzie przesłuchanie sprawcy makabrycznej zbrodni, do której doszło w poniedziałek we wsi Florynka w Małopolsce – dowiedzieli się reporterzy RMF FM. 31-latek najpierw zamordował własną matkę, a później oślepił sąsiadkę. W poniedziałek (29 lipca) 31-letni Stefan W. wszedł przez okno do domu sąsiadów. Zaatakował tam 78-letnią kobietę, której wydłubał oczy nożyczkami.

Sprawca został zatrzymany przez mieszkańców. Ci przekazali go patrolowi policji. Pokrzywdzona kobieta została zabrana śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do szpitala. W miejscu zamieszkania Stefana W. znaleziono zwłoki jego matki. Kobieta miała rozcięty brzuch.

Mężczyzna był w przeszłości leczony psychiatrycznie. Do tej pory nie udało się przesłuchać mężczyzny, ponieważ nie pozwalał na to jego stan psychiczny. Nie dotarłaby do niego informacja nawet o najpoważniejszym zarzucie – wytłumaczył prokurator. W tej chwili sprawca zbrodni przebywa w szpitalu i jest pod stałą obserwacją lekarzy psychiatrów. Tam pilnują go policjanci.

Jak od śledczych dowiedział się reporter RMF FM Michał Dobrołowicz, możliwe jest postawienie mężczyźnie zarzutu zabójstwa. Śledczy przesłuchują także kolejne osoby z jego rodziny oraz sąsiadów. Nie jest to łatwe, bo jak podkreślają funkcjonariusze wszystkie te osoby przez wiele godzin po tragedii były w szoku.

Śledztwo w sprawie zbrodni prowadzi prokuratura w małopolskich Gorlicach.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Rozpoznanie kasacji sprawy Marka Falenty dopiero w listopadzie

Na 19 listopada został wyznaczony termin rozpoznania kasacji skazanego prawomocnie na 2,5 roku więzienia biznesmena Marka Falenty, w związku z tzw. aferą podsłuchową.

Jak przekazał Krzysztof Michałowski z zespołu prasowego Sądu Najwyższego sprawę ma rozpatrzyć skład trzech sędziów Izby Karnej – Tomasz Artymiuk, Piotr Mirek i Zbigniew Puszkarski. Ten ostatni będzie jej sprawozdawcą. W grudniu 2017 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie wymierzył Falencie prawomocnie karę 2,5 roku więzienia oraz grzywnę za podsłuchy w restauracjach. Tym samym SA utrzymał wtedy wyrok wymierzony biznesmenowi w 2016 r. przez warszawski sąd okręgowy.

Obrońca Falenty mec. Marek Małecki zapowiedział wówczas złożenie kasacji. Kasacja wpłynęła do SN w sierpniu ub.r. Obrona – jak informowano – wnosi w kasacji o uchylenie wyroku i „uniewinnienie oskarżonego z uwagi na oczywistą niesłuszność skazania lub ewentualnie o przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania”.

O tym, że Falenta ma odbyć zasądzoną mu karę 2,5 roku więzienia, zdecydował 31 stycznia Sąd Apelacyjny w Warszawie. Odrzucił tym samym zażalenia obrońców, którzy ubiegali się o odroczenie wykonania kary m.in. ze względu na stan zdrowia skazanego.

Falenta miał się stawić w zakładzie karnym 1 lutego, ale tego nie zrobił. Od tamtego czasu się ukrywał i był poszukiwany. Wydano za nim także Europejski Nakaz Aresztowania. Falenta został zatrzymany w Hiszpanii 5 kwietnia br. Przewieziono go do Polski. Trafił do więzienia.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Zaginęła 17-letnia Natalia Fluder

Zaginęła 17-letnia krakowianka. Natalia Fluder 27 lipca opuściła miejsce zamieszkania i do tej pory nie powróciła – informuje Straż Miejska. Dziewczyna jest szczupłej budowy ciała i ma 155 cm wzrostu. Ma długie brązowe włosy do pasa.

W chwili zaginięcia miała przy sobie dużą kwadratową torebkę koloru łososiowego oraz telefon w czerwonej obudowie. Brak jest informacji na temat ubioru w chwili zaginięcia.

Policja prosi o pomoc w poszukiwaniach. Informacje na temat pobytu Natalii można przekazać telefonicznie pod nr 12/615-29-12, 615-70-23.
Źródło info i foto: interia.pl

Były wiceprezydent Iranu skazany na śmierć za zabicie swojej żony

Jeden z byłych wiceprezydentów Iranu i były burmistrz Teheranu Mohammad Ali Najafi został skazany na karę śmierci za zabicie swojej żony – poinformowała irańska telewizja państwowa, powołując się na źródła sądowe. Ciało 36-letniej Mitry Ostad znaleziono 28 maja w wannie jej mieszkania. Byłego burmistrza aresztowano jeszcze tego samego dnia. Wówczas, w wywiadzie telewizyjnym, spokojnie i przy herbacie opowiadał o kłótni małżeńskiej.

Rzecznik sądu przekazał, że Najafi został skazany za zastrzelenie swojej żony Mitry Ostad; w ciągu 20 dni może odwołać się od wyroku.

Pod koniec maja tego roku, kiedy policja ujęła byłego burmistrza Teheranu, udzielił on wywiadu państwowemu nadawcy telewizyjnemu IRIB. Rozmowę zarejestrowano na posterunku w Teheranie. Najafi w towarzystwie policjantów i urzędników, pijąc z nimi herbatę, opowiadał reporterowi o okolicznościach kłótni z żoną. Uśmiechając się sugerował, że był to wypadek w czasie małżeńskiego sporu, który w ostatnim czasie narastał.

– Poszła do łazienki. Poszedłem za nią głównie dlatego, że chciałem ją przestraszyć. Pokazałem jej pistolet i powiedziałem: chcesz zakończyć kłótnię czy nie? Spanikowała i wskoczyła na mnie – relacjonował Najafi, cytowany przez brytyjski „Independent”. Były burmistrz oddał kilka strzałów, trafiając m.in. w serce i ramię swojej żony.

Najafi zrezygnował z funkcji burmistrza irańskiej stolicy po ośmiu miesiącach, w kwietniu 2018 roku, gdy został skrytykowany za nagranie ujawniające, że uczestniczył w występie tanecznym młodych dziewcząt na szkolnym pokazie.

Funkcję wiceprezydenta Iranu i szefa Organizacji Dziedzictwa Kulturowego i Turystyki Najafi pełnił od sierpnia 2013 do stycznia 2014 roku. Jak zwraca uwagę agencja Associated Press, przemoc z użyciem broni jest w Iranie bardzo rzadka, zwłaszcza wśród elit politycznych i gospodarczych kraju.
Źródło info i foto: TVP.info

Watykan: Powstanie system zgłaszania pedofilii i zaniedbań

Do końca tego roku w Państwie Watykańskim powstanie stały, publiczny i łatwo dostępny system zgłaszania przestępstw pedofilii i seksualnego wykorzystywania osób niepełnosprawnych. Poinformowano o tym we wtorek na łamach dziennika „L’Osservatore Romano”.

Szczegóły inicjatywy oraz procedur przedstawił wikariusz generalny Państwa Watykańskiego kardynał Angelo Comastri w liście do szefów tamtejszych urzędów i asystentów duchowych.

Decyzja o wprowadzeniu nowego systemu to realizacja zalecenia papieża Franciszka, który dokumentem „Vos estis lux mundi” (Wy jesteście światłem świata) na temat ochrony nieletnich i walki z nadużyciami oraz obowiązku ich zgłaszania nakazał utworzenie punktów przyjmowania zgłoszeń. Przepisy te obowiązują od 1 czerwca tego roku.

Z inicjatywy papieża

Na mocy tego dokumentu mianowany został specjalny pełnomocnik ksiądz Robert Oliver z Papieskiej Komisji ds. Ochrony Nieletnich.

To do niego, jak postanowiono, mogą zgłaszać się wszystkie osoby mające informacje lub podejrzenia, że osoba nieletnia lub niepełnosprawna jest narażona na wykorzystywanie lub padła jego ofiarą, a także zawiadamiać o sygnałach zaniedbań ze strony władz kościelnych.

Nowy system zgłaszania przestępstw pedofilii i uchybień zostanie zintegrowany z zasadami wcześniej wprowadzonymi przez inne watykańskie instytucje. Zaostrzenie walki z pedofilią w Kościele i przepisów zapowiedziano po lutowym szczycie w Watykanie, zwołanym przez papieża.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Sąd nie umieścił Kamila Durczoka w areszcie

Kamil Durczok, który w piątek spowodował kolizję na autostradzie A1, prowadząc samochód pod wpływem alkoholu, na razie nie trafi do aresztu – informuje Wirtualna Polska. Dziennikarz zgodził się na publikację jego wizerunku.

Wniosek o tymczasowe aresztowanie Durczoka, któremu za spowodowanie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym oraz kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości grozi więzienie oraz grzywna, wpłynął do sądu rejonowego w Piotrkowie Trybunalskim w niedzielę.

W poniedziałek decyzja sądu ws. aresztu została jednak przełożona – i dziennikarz, zatrzymany po wypadku – wychodzi na wolność. Po posiedzeniu sądu Durczok przeprosił swoich bliskich za swoje zachowanie.

Kolizja z udziałem samochodu Durczoka miała miejsce ok. 13 na autostradzie A1, w pobliżu Piotrkowa Trybunalskiego. Samochód prowadzony przez Durczoka, który w wydychanym powietrzu miał 2,6 promila alkoholu (takie informacje przekazała policja), w pewnym momencie wypadł z pasa ruchu i staranował barierki na autostradzie.

Kamil Durczok to były dziennikarz TVP, wieloletni prowadzący „Faktów” w TVN, w ostatnim czasie prowadził program publicystyczny w Polsat News.
Źródło info i foto: rp.pl

Kolejny atak na księdza. Tym razem w kancelarii parafialnej

Cztery osoby zaatakowały księdza w kancelarii parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Turku (Wielkopolska) – poinformowała we wtorek kuria diecezji włocławskiej. Kapłan został zrzucony z fotela na podłogę i był obrażany. Napastnicy opuścili kancelarię po interwencji policji. Do zdarzenia doszło 26 lipca, ale kuria diecezja poinformowała o nim we wtorek.

Relacja kapłana wskazuje, że ataku doszło ok. godziny 10.30.

– Do biura parafialnego weszło czworo ludzi, trzy kobiety i mężczyzna, pragnący złożyć akt apostazji. Po wyjaśnieniu, że taki dokument, zgodnie z prawem, może przyjąć i podpisać jedynie ksiądz proboszcz i poinformowaniu, kiedy pełni on dyżur w kancelarii, ks. wikariusz Remigiusz Zacharek został zaatakowany przez mężczyznę, który chwycił jedną ręką stojący na regale krzyż, a drugą zrzucił prezbitera z fotela na podłogę – poinformowano na stronie diecezji.

Atakujący mieli używać wulgarnych określeń wobec kapłana, a także całego Kościoła. Nie chcieli opuścić kancelarii, więc ksiądz zdecydował się wezwać policję. Dopiero po interwencji funkcjonariuszy agresorzy opuścili budynek plebanii.

Księdzu nie była potrzebna pomoc medyczna. Policja w Turku potwierdza, że do takiego zdarzenia doszło. Zastępująca oficera prasowego komendy powiatowej policji w tym mieście st. asp. Dorota Grzelka wskazała jednak, że ksiądz nie chciał składać zawiadomienia w tej sprawie, a funkcjonariusze nie mają informacji o szczegółach ataku opisywanych na stronie diecezji. – W notatce nie ma informacji o krzyżu i zrzuceniu księdza z fotela. Nie jest więc prowadzone w tej sprawie postępowanie – dodała st. asp. Grzelka.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Brutalne szczegóły masakry we Florynce. 29-latek zabił matkę, sąsiadce wydłubał oczy nożyczkami

Makabryczna zbrodnia, do jakiej doszło we Florynce pod Nowym Sączem wstrząsnęła mieszkańcami całej Małopolski. 29-letni mężczyzna najpierw zabił swoją 63-letnią matkę, a następnie udał się do domu 78-letniej sąsiadki, której wydłubał oczy nożyczkami. Kobieta walczy o życie w szpitalu.

Nic nie zapowiadało tragedii

To było spokojne popołudnie w miejscowości Florynka położonej pomiędzy Nowym Sączem a Gorlicami w Małopolsce. Do czasu, gdy okoliczni mieszkańcy zorientowali się, że dzieje się coś niepokojącego.

Zaraz przed 16 służby ratunkowe otrzymały przerażające zgłoszenie od wnuczki 78-letniej mieszkanki miejscowości, która poinformowała, że jej babcia została bestialsko zaatakowana przez sąsiada. Jak się okazało, był to tylko wierzchołek góry lodowej – pół godziny później małopolscy policjanci otrzymali bowiem zgłoszenie dotyczące zabójstwa.

Szokujące kulisy zbrodni

Według wstępnych ustaleń śledczych 29-letni mieszkaniec Florynki najpierw zabił swoją 63-letnią matkę i rozciął jej brzuch, a następnie z niewyjaśnionych przyczyn wybił okno w domu sąsiadów i wtargnął do budynku, gdzie ciężko zranił 78-latkę.

Jak relacjonują świadkowie, z którymi rozmawiała nasza korespondentka, zaniepokojeni wnukowie udali się do domu babci, skąd dochodziły niepokojące odgłosy. To co zobaczyli było przerażające – napadnięta ofiara miała wydłubane oczy, a narzędziem tortur okazały się nożyczki. Gdy przybyli do domu, 29-letni sprawca uciekał w kierunku rzeki Biała. Mieszkańcy wsi widzieli go zupełnie nago, gdy miał zmywać z siebie ślady zbrodni.

Agresywnego mężczyznę udało się obezwładnić synowi napadniętej 78-latki oraz sąsiadowi. Następnie został on przekazany przybyłym na miejsce policjantom.

Napad na staruszkę okazał się jednak wierzchołkiem góry lodowej, bowiem 29-letni Stefan W. kilka minut wcześniej zabił swoją matkę i rozciął jej brzuch. Jak udało nam się ustalić mężczyzna miał problemy psychiczne.
Źródło info i foto: se.pl

Szczecin: Zarzuty dla mężczyzn, którzy zaatakował księdza na plebanii

Mężczyźni, którzy zaatakowali proboszcza bazyliki w Szczecinie, usłyszeli już zarzuty. Chodzi o aż cztery przestępstwa, za które może grozić nawet 10 lat więzienia. Policja informuje, że zatrzymani od dawna byli znani policji, bo miewali problemy z prawem.

Trzech mężczyzn w wieku od 27 do 53 lat, którzy zaatakowali w niedzielę proboszcza Bazyliki św. Jana Chrzciciela w Szczecinie oraz dwie inne osoby, usłyszeli już zarzuty. Chodzi o kilka przewinień. Skierowano również do sądu wniosek o trzymiesięczny areszt.

„Podstawowy zarzut dotyczy tzw. kradzieży rozbójniczej, przy czym – udało się ustalić, że sprawcy działali także z powodu przynależności wyznaniowej osób pokrzywdzonych do Kościoła katolickiego” – poinformowała we wtorek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Szczecinie Joanna Biranowska-Sochalska. Dodała, jednak, że to nie jedyny zarzut, który usłyszeli mężczyźni. Zostali również oskarżeni o naruszenie nietykalności cielesnej, naruszenie miru domowego oraz próbę oszustwa.

Z ustaleń policji wynika, że trzech mężczyzn weszło w niedzielę do zakrystii bazyliki i nie chciało jej opuścić, pomimo próśb. Gdy jeden z nich był wyprowadzany, uderzył w twarz proboszcza parafii. Zaatakował także kościelnego oraz zakrystiankę, którzy znajdowali się w środku. Podczas pobytu w zakrystii ukradli różaniec. Próbowali także zabrać ze sobą szaty liturgiczne. Właśnie wtedy miało dojść do próby oszustwa – mężczyźni próbowali wmówić osobie w zakrystii, że mają pozwolenie od proboszcza na zabranie szat. Nikt w to nie uwierzył i ubrania nie zostały wydane. Z informacji Radia Szczecin wynika, że mężczyźni domagali się wydania szat, ponieważ chcieli „odprawić mszę”.

Po wszystkim napastnicy uciekli, ale policji udało się ich zatrzymać półtorej godziny po całym zdarzeniu. Musieli na kilka godzin trafić do cel policyjnych, aby wytrzeźwieć – wszyscy byli pod wpływem alkoholu. Szczecińska policja informuje, że sprawcy napadu byli już wcześniej znani policji i karani za różne przestępstwa.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Prokuratura wszczęła śledztwo ws. ciąży 12-latki. Dziewczyna nie chce podać kim jest ojciec jej dziecka

Prokuratura z Bielska-Białej wszczęła śledztwo w tej sprawie, bo obcowanie płciowe z osobą nieletnią jest przestępstwem. Policja szuka ojca dziecka, bo jego personaliów nie chce zdradzić nastoletnia matka. Śledczy ustalają też, kto wiedział o ciąży 12-latki.

Sprawą z urzędu zajmuje się prokuratura, bo za współżycie płciowe z dzieckiem poniżej 15 lat, grozi do 12 lat więzienia. Śledczy będą wyjaśniali nie tylko, kto jest ojcem dziecka, ale też, kto wiedział o ciąży dziewczynki. Niepoinformowanie organów ścigania o tym, również podlega karze.

– Są dwie możliwości co do osoby sprawcy. Może to być dorosły, który podlega odpowiedzialności na podstawie przepisów Kodeksu karnego, albo nieletni, którego dotyczą przepisy o postępowaniu w sprawach nieletnich – powiedział TVP3 Jacek Boda, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej.

Nastolatka w zaawansowanej ciąży w poniedziałek wieczorem zgłosiła się do Beskidzkiego Centrum Onkologii – Szpitala Miejskiego w Bielsku-Białej. Chłopczyk przyszedł na świat we wtorek 23 lipca. Lekarze zrobili nastolatce cesarskie cięcie, a dziecko urodziło się zdrowe. W piątek nieletnia matka wraz z synkiem opuściła szpital. 12-latką i noworodkiem ma się zająć matka dziewczynki.

Przesłuchanie matki i babci dziecka

Szpital powiadomił organy ścigania o nietypowym porodzie, ale nie były tym zaskoczone. O tym, że 12-latka jest w ciąży, sąd rodzinny wiedział już od czerwca tego roku. Został o tym poinformowany przez kuratora, który opiekuje się dziewczynką.

– Prowadzimy czynności wspólnie z prokuraturą. W najbliższym czasie przesłuchana zostanie matka dziewczynki – powiedziała TVN24 aspirant Ilona Michalczyk z policji w Bielsku-Białej. Potem zostanie przesłuchana 12-letnia matka.

Wiadomo tylko, że dziewczynka jest Polką i mieszkanką Bielska-Białej. Śledczy nie chcą udzielać więcej informacji ze względu na dobro nieletniej matki.
Źródło info i foto: wp.pl