Podejrzany o zabójstwo 10-letniej Kristiny stawia żądania

Œwidnica, 16.06.2019. Zatrzymany mê¿czyzna doprowadzany na przes³uchanie w prokuraturze w Œwidnicy, 16 bm. Mê¿czyzna zosta³ zatrzymany ws. zabójstwa dziewczynki. Jak informowa³a wczeœniej prokuratura w Œwidnicy, przyczyn¹ œmierci 10-letniej dziewczynki, której cia³o znaleziono 13 bm. w lesie szeœæ kilometrów od miejscowoœci Mrowiny, by³y rany k³ute klatki piersiowej i szyi; zbrodnia mia³a pod³o¿e seksualne. (mr) PAP/Maciej Kulczyñski
UWAGA!!! ZAKAZ PUBLIKACJI WIZERUNKU ZATRZYMANEGO ORAZ WIZERUNKU FUNKCJONARIUSZY OPERACYJNYCH POLICJI!!!

Czekający na osądzenie Jakub A., podejrzany o zabicie 10-letniej Kristiny, może zostać przeniesiony do szpitala. Na razie przebywa w jednym z dolnośląskich zakładów karnych, gdzie ma opinię grzecznego, ale roszczeniowego więźnia. 

O sprawie pisze wrocławska „Gazeta Wyborcza”. Jakub A. przebywa obecnie na terenie zakładu karnego w Wołowie niedaleko Trzebnicy (woj. dolnośląskie). Został tam umieszczony po tym, jak usłyszał zarzut zabójstw 10-letniej Kristiny (córki kobiety, z którą się spotykał), przyznał się do winy, a sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu. 

Jakub A. pod stałą ochroną 

Z uwagi na charakter przestępstwa (jego ofiarą padło dziecko) oraz możliwy lincz ze strony współwięźniów 22-latek przebywa w jednoosobowej, odizolowanej celi pod stałą, 24-godzinną kontrolą ze strony personelu więziennego. 

Jak donosi „GW”, A. przebywa w pomieszczeniu, które zostało oddzielone tzw. kordonem buforowym, co oznacza, iż w cele sąsiadujące z jego celą są puste. Cela podejrzanego jest ponadto monitorowana całą dobę — do tego stopnia, że ekran, na których widać pomieszczenie, obserwuje jeden funkcjonariusz. Zwykle taka osoba musi rozdzielić swoją uwagę na dziewięć ekranów. 

Co ciekawe, mężczyzna zdaje sobie sprawę z zagrożenia ze strony innych osadzonych, którzy już w trakcie, gdy transportowano go do więzienia, grozili mu śmiercią (sprawcy przestępstw wobec dzieci znajdują się bowiem najniżej w więziennej hierarchii i są przez innych osadzonych dręczeni). Z tego też powodu nie korzysta z przysługującej mu możliwości wychodzenia na spacery. 

Może trafić na poddział szpitalny, na razie żąda prasy i TV

To jednak niejedyny kłopot, z jakim muszą się zmierzyć pracownicy wołowskiego zakładu penitencjarnego. Jak bowiem informuje „Wyborcza”, Jakub A. ma opinię więźnia grzecznego, ale przy tym bardzo roszczeniowego. 

– Zażądał np. codziennego dostępu do świeżej prasy i telewizora. Protestuje też przeciwko objęciu go „enką” („N” oznacza status więźnia wyjątkowo niebezpiecznego), a nawet sugerował, żeby przenieść go do celi z jakimś znajomym, który też odbywa tu karę – mówi jeden z rozmówców „GW”.

Wrocławska „Wyborcza” pisała już wcześniej o tym, że 22-latek najprawdopodobniej zostanie przeniesiony na oddział szpitalny, gdzie poddany zostanie obserwacji psychiatrycznej. Wynika to z faktu, iż w jego rodzinie zanotowano przypadki schizofrenii, a wątek ten może być przydatny w kontekście ew. próby uznania go za osobę niepoczytalną. Do tego potrzebna będzie jednak kolejna opinia biegłych. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Uderzenie lubelskich kryminalnych w narkobiznes

Kolejny cios lubelskich policjantów wymierzony w narkobiznes. Policjanci z KWP w Lublinie zatrzymali dwóch mężczyzn, którzy odpowiadać będą za udział w obrocie znacznych ilości środków odurzających. Kryminalni zabezpieczyli ponad 40 kg marihuany. Wartość zabezpieczonych narkotyków szacowana jest na kwotę około 2 mln zł.

Pod koniec ubiegłego tygodnia policjanci z komendy wojewódzkiej, na jednej z ulic na lubelskich Tatarach, zatrzymali dwa samochody: Fiat Ducato i Renault Clio. Zatrzymanie pojazdów nie było przypadkowe. Z ustaleń policjantów wynikało, że w samochodach mają znajdować się narkotyki. Policjanci zatrzymali dwóch mieszkańców Lublina w wieku 28 i 55 lat. W trakcie przeszukania samochodów funkcjonariusze ujawnili ponad 30 kg suszu roślinnego. Po zbadaniu narkotesterem okazało się, że jest to marihuana. Mężczyźni zostali zatrzymani i trafili do policyjnego aresztu.

Dalsze ustalenia policjantów doprowadziły ich do odnalezienia trzeciego samochodu, w którym ukryte były także środki odurzające. W zaparkowanym w Dzielnicy Bronowice samochodzie zabezpieczyliśmy kolejne 10 kg marihuany. Łącznie zabezpieczono 40 kg marihuany o wartości około 2 mln zł. Mundurowi zabezpieczyli także trzy pojazdy oraz pieniądze.

28-latek i 55-latek zostali już doprowadzeni do Prokuratury Okręgowej w Lublinie, gdzie usłyszeli zarzuty uczestniczenia w obrocie znaczną ilością środków odurzających. Sąd przychylił się do wniosku Policji i Prokuratury i zastosował wobec podejrzanych tymczasowy areszt na okres 3 miesięcy. 28-latek karany był w przeszłości za udział w bójce. Z kolei 55 latek był wielokrotnie karany m.in za. kradzieże z włamaniem, rozboje, wymuszenia rozbójnicze czy oszustwa.

Zgodnie z Ustawą o przeciwdziałaniu narkomanii grozi im kara nawet do 12 lat pozbawienia wolności. 55-latek będzie odpowiadał w warunkach powrotu do przestępstwa.
Źródło info i foto: Policja.pl

Lublin: Rodzina pobiła się na ulicy. Ranna kobieta trafiła do szpitala

Policja interweniowała przy ul. Lubomelskiej w Lublinie. Doszło tam do rodzinnej kłótni, a potem bójki, w której ranna została kobieta. Trafiła do szpitala. Będący na urlopie policjant zauważył w sobotę wieczorem leżącą na ulicy Lubomelskiej w Lublinie kobietę. Miała poważne obrażenia głowy. Po chwili straciła przytomność.

Na miejsce wezwano karetkę pogotowia i 44-latka trafiła do szpitala. Okazało się, że wcześniej uczestniczyła w rodzinnej bójce wspólnie z pięcioma innymi osobami. Byli to czterej mężczyźni w wieku 17, 23, 44 i 45 lat oraz 40-letnia kobieta. Wszyscy byli pijani.
Źródło info i foto: wp.pl

Donald Tusk nie pojawi się jutro przed komisją śledczą ds. VAT

Donald Tusk nie pojawi się we wtorek na przesłuchaniu przed sejmową komisją śledczą do spraw VAT. Jak napisał jego pełnomocnik Roman Giertych: „Złożyłem wniosek o usprawiedliwienie jutrzejszej nieobecności mojego klienta. (…) Tak jak już przed ostatnim przesłuchaniem sygnalizowałem Komisji w końcówce kadencji PDT jest bardzo zajęty”.

Na razie nie ma nowego terminu przesłuchania Donalda Tuska.

Po raz pierwszy Donald Tusk zeznawał przed komisją śledczą ds. VAT 17 czerwca tego roku. Jak powiedział w ostatni piątek wiceprzewodniczący komisji Kazimierz Smoliński (PiS), ma jeszcze bardzo dużo pytań do byłego premiera. Jak tłumaczył, chodzi o to, że poprzednie przesłuchanie było bardzo krótkie. W dalszym ciągu nie wiem, na ile premier miał wiedzę o tym, o czym raportowały podległe mu służby – o wyłudzeniach – dodał poseł PiS.

Do tej pory komisja śledcza ds. VAT przesłuchała kilkudziesięciu świadków. Jako pierwszy, we wrześniu ubiegłego roku zeznawał były wiceminister finansów w latach 1992-96 Witold Modzelewski, a ostatnim świadkiem- 9 lipca – był były podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów Andrzej Parafianowicz.

Komisja śledcza ds. VAT została powołana na początku lipca 2018 roku.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zaginięcie 5-letniego Dawida. Trwa analiza kryminalistyczna

Nawet dwa dni może potrwać szczegółowa analiza wszystkich informacji zebranych dotąd w sprawie zaginięcia 5-letniego Dawida z Grodziska Mazowieckiego. W poniedziałek poszukiwań nie rozpoczęły pododdziały zwarte, ale w rejonie działają policjanci z pionu kryminalnego – przekazał rzecznik KSP kom. Sylwester Marczak.

Przypomnijmy, że poszukiwania chłopca rozpoczęły się o północy w środę, 10 lipca, kiedy utratę kontaktu z nim i jego ojcem zgłosiła rodzina.

5-letni Dawid został zabrany przez ojca z Grodziska Mazowieckiego około godz. 17.00 w środę. Według ustaleń policji, tego samego dnia przed godz. 21.00 ojciec odebrał sobie życie, rzucając się pod pociąg. Wciąż nie wiadomo, gdzie jest dziecko.

Trwa analiza kryminalistyczna
W niedzielę zakończyły się poszukiwania w terenie przez pododdziały zwarte z oddziału prewencji w Grodzisku Mazowieckim i okolicy. Obecnie szczegółowej analizie poddawane są zebrane informacje w sprawie zaginięcia chłopca.

„Cały czas prowadzona jest analiza kryminalistyczna” – poinformował w poniedziałek rano kom. Sylwester Marczak, rzecznik Komendy Stołecznej Policji. Wyjaśnił, że w skład zespołu prowadzącego analizę wchodzą analitycy i eksperci w zakresie poszukiwań z komendy głównej, stołecznej i z komendy w Grodzisku.

Wcześniej rzecznik wskazał, że w przypadku analizy mowa jest o ustaleniach operacyjnych, a także o nagraniach z monitoringów, kamer samochodów oraz informacjach przekazywanych policji przez społeczeństwo.

Ponadto w rejonie cały czas działania prowadzą policjanci z pionu kryminalnego. Jak przekazał rzecznik stołecznej policji, do zakończenia analizy nie ma w planach podjęcia działań przez służby, które dotychczas uczestniczyły w poszukiwaniach – Wojska Obrony Terytorialnej, Państwową Straż Pożarną czy Ochotnicze Straże Pożarne.

Największe poszukiwania w historii polskiej policji

Funkcjonariusze podkreślają, że to największe poszukiwania w historii polskiej policji. Analizują setki materiałów: zapisy z kamer monitoringu, sygnały od mieszkańców, a także tzw. procesowe ustalenia. To m.in. protokoły z przesłuchań. Wszystkie informacje zostaną posegregowane i uporządkowane. Policjanci podkreślają, że właśnie ten trwający etap – dokładna analiza – w wielu podobnych sytuacjach przybliżyła do rozwiązania sprawy.
Źródło info i foto: interia.pl

Atak na ośrodek dla imigrantów w Tacoma

Uzbrojony w strzelbę mężczyzna zaatakował ośrodek dla nielegalnych imigrantów oczekujących na procedurę deportacyjną w Tacoma, w stanie Waszyngton. Mężczyzna zginął po wymianie ognia z policjantami. Do ataku doszło w sobotę nad ranem czasu lokalnego, wkrótce po tym jak przed ośrodkiem odbyła się pokojowa demonstracja protestacyjna przeciwko sposobom traktowania imigrantów.

Według policji w Tacoma, mężczyzna obrzucił ośrodek „ładunkami zapalającymi”. Nie wiadomo jakimi kierował się motywami.

Rzeczniczka miejscowej policji Loretta Cool oświadczyła, że mężczyzna podpalił samochód i próbował spowodować pożar ośrodka, w którym przebywają także rodzice oddzieleni od ich dzieci, oczekujący na rozpatrzenie ich sprawy przez władze imigracyjne.

Media poinformowały, że ataku dokonał 69-letni Willem Van Spronsen z Vashon Island. W ubiegłym roku został on zatrzymany po tym jak zaatakował policjanta podczas protestu przed jednym z ośrodków dla migrantów.

Do incydentu doszło w przeddzień zapowiedzianej przez władze zakrojonej na szeroką skalę akcji przeciwko nielegalnym imigrantom. Według amerykańskich mediów akcja obejmie ponad 700 mniejszych i większych miast w całych Stanach Zjednoczonych.

Prezydent Donald Trump przypomniał w piątek, że naloty rozpoczną się w niedzielę. Jak powiedział „niektórzy imigranci zostaną odesłani do swych krajów, a kryminaliści trafią do więzień”. W sobotę w wielu miastach USA odbyły się protesty przeciwko zaplanowanej akcji. Władze niektórych stanów i miast zapowiedziały, że nie będą udzielać pomocy służbom imigracyjnym.

Związek na rzecz Wolności Obywatelskich (ACLU) wystąpił z pozwem przeciwko rządowi uzasadniając, że przed deportacją nielegalni powinni mieć prawo przedstawienia swojej sprawy sędziemu imigracyjnemu.
Źródło info i foto: TVP.info

Australijska policja zidentyfikowała szczątki zaginionego turysty z Francji

Policja australijska poinformowała w poniedziałek, że jej zdaniem ludzkie szczątki niedawno znalezione w Pacyfiku u wschodnich wybrzeży Australii to szczątki zaginionego w lutym bieżącego roku młodego turysty z Francji.

21-letni Erwan Ferrieux był po raz ostatni widziany pięć miesięcy temu z brytyjskim turystą Hugo Palmerem w pobliżu Port Macquarie, popularnej miejscowości turystycznej, położonej ok. 385 km na północ od Sydney. Obawy co do losu dwóch młodych turystów pojawiły się, gdy znaleziono wypożyczony przez nich samochód z rzeczami w środku pozostawiony bez nadzoru – podaje agencja Reutera.

Szczątki w pobliżu plaży

Na część szczątków policja natrafiła w zeszłym miesiącu w pobliżu plaży i poinformowała, że badania potwierdziły najgorsze obawy. W niedzielę znaleziono kolejne szczątki, które również zostały wysłane do analizy kryminalistycznej w celu ustalenia, czy pochodzą od jednego z zaginionych turystów.

Australia jest popularnym miejscem dla turystów w każdym wieku i z różnymi zasobami portfela; wielu z nich to tzw. młodzi backpackersi, czyli młodzi turyści wędrujący z plecakiem. Policja szuka również innego zaginionego turysty, 18-letniego Belga Theo Hayeza, którego nie widziano od ponad miesiąca. Hayez zniknął 31 maja po opuszczeniu baru w Byron Bay, miasteczku położonym ok. 765 km na północ od Sydney.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Trzech Polaków skazanych po bijatyce w stolicy Słowacji

Po bójce, w której uczestniczyli kibice Cracovii, Ajaxu Amsterdam, a także Lewskiego Sofia, policja w Bratysławie zatrzymała w sumie 107 osób, w tym 41 Polaków, informuje portal rmf24.pl. Trzech polskich chuliganów usłyszało wyrok sześciu miesięcy więzienia i trzech lat zakazu wjazdu na teren Słowacji. Taki sam wyrok usłyszało czterech stadionowych bandytów z Holandii.

Chuligani odsiedzą wyrok w słowackich zakładach karnych o najniższym stopniu dozoru. Po trzech miesiącach będą mogli zwrócić się o warunkowe zwolnienie.

To konsekwencje masowej bójki chuliganów związanych z Cracovią i Ajaksem Amsterdam oraz Lewskim Sofia. Do fatalnego spotkania doszło w Bratysławie. Polacy jechali na mecz 1. rundy kwalifikacyjnej Ligi Europy do Dunajskiej Stredy, a Bułgarzy na spotkanie ich drużyny do Rużomberoka. Z kolei Holendrzy jechali na sparing Ajaksu z Istambul BB, który odbył się w Austrii.

Gdy doszło do spotkania grup w centrum Bratysławy, rozpętało się piekło. Chuligani niszczyli wszystko, co wpadło im w ręce. Latały kawiarniane stoliki i krzesła. Słyszano dwie silne eksplozje, prawdopodobnie petard hukowych. W sumie dziewięć osób z powodu obrażeń zostało przewiezionych do szpitala, jak podaje portal rmf24.pl.

Siedmiu pseudokibiców zostało oskarżonych o udział w zamieszkach. W niedzielę usłyszeli wyroki w tzw. trybie przyspieszonym. Możliwe, że oskarżenia usłyszą także kolejni uczestnicy bójki. Policja wzywa świadków do przekazywania nagrań z telefonów komórkowych.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Koniec poszukiwań w terenie. 5-letniego Dawida wciąż nie odnaleziono

Policja zapewnia, że nie ustaje w próbach odnalezienia 5-letniego Dawida Żukowskiego. Ale przyznaje, że po przeczesaniu czterech tysięcy hektarów, skończyła pracę w terenie. Teraz policjanci skupiają się na pracy analitycznej.

Dawid Żukowski z Grodziska Mazowieckiego po raz ostatni widziany był w środę o godzinie 17. Siedem godzin później, o północy, rozpoczęły się jego poszukiwania.

Skończyli poszukiwania w terenie…

Jak przekazał w poniedziałek rano rzecznik Komendy Stołecznej Policji Sylwester Marczak, na razie zakończyły pracę grupy prowadzące poszukiwania w terenie. – Od wczoraj wieczora trwa bardzo szczegółowa analiza kryminalistyczna tych wszystkich ustaleń, które mamy. Mówimy tutaj zarówno o ustaleniach wynikających z pracy operacyjnej i ustaleniach procesowych. To też przesłuchania świadków i wszystkie protokoły, które zostały już wykonane – poinformował.

Wyjaśnił, że teren, który został wyznaczony do przeszukania, został już sprawdzony. – Mówimy tutaj o wykonaniu naszej pracy. Teren został sprawdzony przez pododdziały zwarte, jednak zawsze przy tego typu poszukiwaniach konieczna jest analiza. Musimy wszystkie te materiały, które zostały zgromadzone, jeszcze raz zweryfikować – zaznaczył.

I doprecyzował: – Są rzeczy na które początkowo nie musimy zwracać uwagi, ale okazuje się, że przy połączeniu tych wszystkich punktów, wychodzą trzy czy cztery bardzo istotne informacje dla rozwiązania sprawy.

…ale mogą je wznowić

Marczak nie wykluczył jednak, że poszukiwania w terenie mogą zostać wznowione. – Na razie to wstępna decyzja, że z samego rana nie będą wykorzystywane, ale wszystko uzależnione jest od analizy. Po jej zakończeniu, jeśli będzie trzeba użyć pododdziałów zwartych, to zostaną ponownie użyte – podkreślił.

Dodał, że analizę wykonują policyjni analitycy, ale także grupy ekspertów w zakresie poszukiwania z KSP i Grodziska Mazowieckiego, którzy dobrze znają rejon. – Liczba tych materiałów jest tak ogromna, więc nie ma możliwości, żeby ta analiza została zakończona dzisiaj rano. Raczej ten czas będzie się wydłużał, ona musi być bardzo skrupulatnie przeprowadzona – przekazał.

„Możemy zmienić taktykę”

Policja, Wojsko Obrony Terytorialnej, straż pożarna, a także działania społeczne ze strony mieszkańców – tak wyglądały w niedzielę poszukiwania pięcioletniego Dawida. – To są największe poszukiwania w historii polskiej policji – mówił w niedzielę po południu Sylwester Marczak.

Stwierdził, że do tej pory przy wykorzystaniu sprzętu GPS sprawdzono już ponad trzy tysiące hektarów. Dodał, że gdyby doliczyć obszary przeszukane przez policjantów pionów kryminalnych, „to śmiało możemy mówić, że to już jest cztery tysiące hektarów”. Zaznaczył, że funkcjonariusze wracali w niektóre miejsca, żeby się upewnić, że nic nie zostało pominięte.

Rzecznik pytany o to, czy policja podejrzewa, gdzie szukać śladów Dawida – czy koło Grodziska czy bliżej Warszawy, odpowiedział, że trasę – zarówno przejazdu, jak i przejścia ojca Dawida – policja zna dokładnie.

– Mamy to w rozbiciu dosłownie na minuty. Dlatego te miejsca, w których prowadzimy działania, nie są przypadkowe. To są miejsca, gdzie najbardziej prawdopodobne jest, że Dawid mógł opuścić pojazd – powiedział Marczak. Wyjaśnił, że te miejsca były wyznaczone bardzo szczegółowo, objęte są nadzorem, podzielone na sektory i szczegółowo sprawdzane.

Akcja polegała na przeszukiwaniu terenów przez pododdziały zwarte. – Nie wykluczamy tego, że w najbliższym czasie możemy zmienić taktykę tych działań. Pododdziały zwarte mogą przestać być wykorzystywane, aczkolwiek to nie oznacza, że będą przerwane poszukiwania z naszej strony. Nie planujemy, by w najbliższym czasie były przerwane – podkreślał jeszcze w niedzielę Marczak.

Zwrócił też uwagę, że ze strony mieszkańców nie ma chwili, aby nie napływały kolejne informacje. – Spora część tych informacji przede wszystkim potwierdza nasze wcześniejsze ustalenia – powiedział.
Źródło info i foto: tvnwarszawa.tvn24.pl

5-letni Dawid ofiarą zemsty? Zakończyła się czwarta doba poszukiwań zaginionego chłopca

„Już nigdy go nie zobaczysz” – powiedział do matki chłopca jego ojciec zanim popełnił samobójstwo rzucając się pod pociąg. Wygląda na to, że swój szaleńczy plan zrealizował w perfekcyjny sposób – mimo poświęcenia policjantów i ochotników, dotąd nie trafili na ślad pozwalający ustalić co stało się z chłopcem – pisze dziś „Rzeczpospolita”.

Poszukiwania Dawida trwają już kolejną dobę, a biorą w nich udział policjanci, wspierani przez żołnierzy WOT i strażaków, tropu szukają specjalnie wyszkolone psy – jednak nadal nie wiadomo, jaki jest los pięciolatka z Grodziska Mazowieckiego. W środę ojciec zabrał go z domu, i po kilku godzinach popełnił samobójstwo. Wcześniej zadzwonił do matki chłopca jasno dając jej do zrozumienia, że więcej syna nie zobaczy. Odtąd los Dawida jest nieznany.

Wszyscy liczą na optymistyczny wariant – że chłopiec odnajdzie się cały i zdrowy. Jednak z upływem czasu – jak twierdzą eksperci – coraz trudniej o taki scenariusz.

– Poprzez oddzielenie dziecka od matki, mężczyzna chciał się na niej zemścić za swoje porażki i nieporozumienia rodzinne. To przykre, że wybrał tak tragiczny sposób na rozwiązanie swoich problemów. Kosztem dziecka, które potraktował jako kartę przetargową – mówi prof. Brunon Hołyst, kryminolog i suicydolog.

Podobnie uważa dr Jerzy Pobocha, prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrii Sądowej: – Mężczyzna był w konflikcie z żoną i jego zachowanie mogło być elementem zemsty na niej, myślenia w rodzaju: ja nie będę żył, ale ty też nie będziesz miała dziecka – mówi dr Pobocha.

– Niestety, istnieje ryzyko, że ojciec pozbawił chłopca życia – uważają eksperci.

Nieporozumienia rodzinne to – wśród ustalonych przyczyn – główna, jaką kierują się desperaci podejmując decyzję o odebraniu sobie życia. Statystyki wskazują, że choć samobójstw jest mniej niż kilka lat temu, to ich skala wciąż jest alarmująca.
Źródło info i foto: onet.pl