Malezja: Zaginęła 15-letnia Nora Quoirin. Została porwana?

​15-letnia Brytyjka zaginęła w Malezji, do której pojechała z rodzicami na „wakacje życia”. Policja uważa, że mogło dojść do porwania. Nora Quoirin jest nastolatką wymagającą ciągłej opieki. W sobotę przyleciała z rodzicami do Malezji na „wakacje życia”.

W niedzielę ojciec 15-latki wszedł do jej pokoju. Zauważył puste łóżko i otwarte okno. Natychmiast wezwał policję. Funkcjonariusze przeszukali okolicę, wysłano także jednostki z psami tropiącymi. Według śledczych, mogło dojść do porwania, gdyż nastolatka prawdopodobnie nie oddaliłaby się z własnej woli.

15-letnia Nora ma problemy z nauką i komunikowaniem się. „Nie wiedziałaby nawet jak poprosić o pomoc, nie opuściłaby rodziny sama” – mówi ciotka nastolatki.
Źródło info i foto: interia.pl

Stefan W. zabił matkę i ciężko ranił sąsiadkę. Grozi mu dożywocie albo psychiatryk

01.29.2018 Zielona Gora Swiatla sygnaly policyjne na radiowozie fot. Piotr Jedzura/REPORTER

Chciał zabić matkę i sąsiadkę – uważają śledczy z Prokuratury Rejonowej w Gorlicach badający sprawę Stefana W. Mężczyzna z Małopolski w ubiegły poniedziałek ostrym narzędziem zabił swoją matkę, a następnie ciężko ranił spieszącą jej na pomoc sąsiadkę. Prokuratura postawiła W. dwa zarzuty – zabójstwa i usiłowania zabójstwa ze spowodowaniem ciężkich obrażeń ciała. Do zdarzenia doszło w miejscowości Florynka, niedaleko Gorlic.

„Mężczyzna trafił do aresztu. Został przesłuchany, ale nie przyznał się do popełnienia tych przestępstw i odmówił składania jakichkolwiek wyjaśnień” – TADEUSZ CEBO, PROKURATOR REJONOWY W GORLICACH

Sąd rejonowy zastosował wobec podejrzanego trzymiesięczny areszt tymczasowy. Powołał też biegłych, którzy ocenią poczytalność W. w chwili, gdy miał zabijać matkę i ranić sąsiadkę. W sprawie będą powołani biegli, którzy stwierdzą jego ewentualną chorobę psychiczną oraz czy w chwili przestępstwa wiedział, co robi – dodał prokurator Cebo.

Stefanowi W. grozi dożywotnie więzienie.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Policjanci przechwycili ponad tonę „pigułek gwałtu”. Zlikwidowano kanał przewozu na Zachód

Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji wraz z Krajową Administracją Skarbową i Prokuraturą Okręgową w Łodzi doprowadzili do likwidacji kanału przewozowego GBL – tzw. pigułek gwałtu – oraz przejęcia 1,2 tony tego narkotyku.

GBL to niebezpieczna substancja psychoaktywna, nazywana potocznie „kropelkami gwałtu” lub „pigułką gwałtu”; m.in. wywołująca stany śpiączkowe, krótkotrwałą amnezję i utratę świadomości. Jej przedawkowanie lub połączenie z alkoholem może grozić śmiercią. Kom. Iwona Jurkiewicz z CBŚP. poinformowała, że na trop szlaku tranzytowego przerzutu GBL wpadli policjanci z rzeszowskiego CBŚP. Jak ustalili, substancja była przesyłana z Chin na Litwę, a następnie przez Polskę do krajów Europy Zachodniej i Południowej oraz Wielkiej Brytanii. W sprawę zamieszani byli m.in. obywatele Polski, Holandii i Litwy.

Podczas wspólnych działań z funkcjonariuszami Krajowej Administracji Skarbowej, pełniącymi służbę w Mobilnych Referatach Realizacji Podkarpackiego Urzędu Celno-Skarbowego w Przemyślu zabezpieczono 1,2 tony GBL, czyli prawie 2,5 miliona działek handlowych narkotyku. Niebezpieczna substancja znajdowała się w przesyłkach kurierskich; do jej wykrycia wykorzystano m.in. wyszkolonego psa.

Pod szyldem legalnie prowadzonej działalności podejrzani mogli przesłać ponad 335 ton narkotyku o czarnorynkowej wartości ponad 21 mln euro. Przesyłki poprzez firmy kurierskie trafiały do państw europejskich, a stamtąd także do Polski, a nawet do krajów Ameryki Północnej i Azji – powiedziała o ustaleniach śledczych rzeczniczka CBŚP.

CBŚP zatrzymało podczas swoich działań dwie osoby, a dwie kolejne stawiły się w Prokuraturze Okręgowej w Łodzi, gdzie przedstawiono im łącznie 20 zarzutów z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii.

Likwidacja kanału przewozu GBL z Litwy do Europy, a także dalszego obrotu narkotykiem w Europie i poza jej granicami, to niejedyny sukces polskich organów ścigania. Jak podała kom. Jurkiewicz na bazie prowadzonej sprawy zorganizowano spotkanie w Europolu z funkcjonariuszami policji litewskiej oraz konferencję Europolu w Krakowie z przedstawicielami policji krajów Unii Europejskiej, która poświęcona była zagrożeniom związanym z GBL.

Miały one wpływ na delegalizację GBL na Litwie i wciągnięcie go na listę narkotyków ściganych na podstawie przepisów karnych; podjęto też działania w kierunku monitorowania obrotu tym środkiem w krajach Unii Europejskiej. W Polsce GBL jest na liście zakazanych substancji psychoaktywnych od 2015 r.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Prokuratura nie odpuszcza Bartłomiejowi Misiewiczowi. Śledczy chcą, by trafił do aresztu

W tym tygodniu Sąd Apelacyjny w Warszawie zajmie się zażaleniem prokuratury okręgowej w Tarnobrzegu na decyzję ws. Bartłomieja Misiewicza. Śledczy chcą nadal, żeby były rzecznik MON siedział w areszcie.

– Termin posiedzenia w sprawie podejrzanego Bartłomieja Misiewicza wyznaczono na dzień 7 sierpnia – informuje Wirtualną Polskę Renata Rzepczyńska z Sądu Apelacyjnego w Warszawie.

Jak ustaliła Wirtualna Polska, tarnobrzeska prokuratura nadal chce, by Misiewicz przebywał w areszcie. – Naszym zdaniem nadal istniała potrzeba prawidłowego zabezpieczenia toku postępowania z uwagi na obawę matactwa oraz grożącą surową karę. Dlatego argumentowaliśmy, że tylko ten izolacyjny środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania jest w stanie prawidłowo zabezpieczyć dalszy tok postępowania – mówił nam po ostatniej rozprawie prokurator Andrzej Dubiel z prokuratury okręgowej w Tarnobrzegu.

Misiewicz wyszedł z aresztu 27 czerwca. Dzień wcześniej warszawski sąd okręgowy zdecydował o tym, że były rzecznik MON może wyjść na wolność po wpłaceniu 100 tys. zł kaucji. Pieniądze wpłacił ojciec Misiewicza. Po wyjściu na wolność 29-latek napisał tweeta, w którym zapewnia o swojej niewinności i domaga się, by podawać jego pełne nazwisko. „Nazywam się Misiewicz, Bartłomiej Misiewicz. A nie Bartłomiej M.” – napisał.

Przypomnijmy, Bartłomiej M. został zatrzymany przez funkcjonariuszy CBA pod koniec stycznia. Decyzją Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu trafił na trzy miesiące do aresztu. Później sąd przedłużył mu areszt o kolejne dwa miesiące.

Według śledczych, były rzecznik MON wraz z byłym posłem PiS Mariuszem Antonim K. miał „powoływać się wspólnie i w porozumieniu na wpływy w instytucji państwowej i pośredniczyć w załatwieniu określonych spraw celem uzyskania korzyści majątkowej w kwocie ponad 90 tys. zł”. Dodatkowo prokuratura postawiła mu zarzut przekroczenia uprawnień jako funkcjonariusza publicznego i działania na szkodę spółki Polska Grupa Zbrojeniowa. Razem z byłą pracownicą resortu obrony narodowej Agnieszką M. miał doprowadzić do wyrządzenia spółce szkody w wysokości 491 964 zł.

Misiewiczowi grozi 8 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: wp.pl

Włochy: Aresztowano sprawców wybuchu paniki w dyskotece

Pod zarzutem zabójstwa aresztowano we Włoszech siedmiu członków grupy przestępczej, która wywołała panikę w dyskotece w regionie Marche, gdzie w grudniu 2018 roku zginęło pięcioro nastolatków i kobieta.

W wyniku śledztwa ustalono, że grupa z miasta Modena rozpyliła w zatłoczonym lokalu w miejscowości Corinaldo koło Ankony gaz pieprzowy, by okraść uczestników koncertu. Wybuchła tam panika, w wyniku której ludzie tratowali się uciekając na zewnątrz.

Gang z Modeny w czasie licznych napadów przeprowadzanych tą metodą zdobywał łupy w wysokości nawet 15 tysięcy euro – poinformowali śledczy, którzy analizują 60 podobnych ataków we Włoszech i poza granicami tego kraju.

Członkowie gangu mają od 19 do 22 lat. Postawiono im zarzuty wielokrotnego zabójstwa.

Inne tragiczne zdarzenie z użyciem gazu pieprzowego miało miejsce w 2017 roku w Turynie, gdzie został on rozpylony, także z zamiarem dokonania rabunku, w strefie kibica. Zginęły dwie osoby, a ponad 1500 zostało rannych. Sprawcami byli imigranci z Afryki Północnej.
Źródło info i foto: TVP.info

Sprawca strzelaniny w El Paso zostanie skazany na śmierć?

Resort sprawiedliwości USA rozważa postawienie sprawcy sobotniej strzelaniny w El Paso zarzutu przestępstwa z nienawiści, za co może grozić kara śmierci. Zamiar ubiegania się o najwyższy wymiar kary dla sprawcy ogłosiła też stanowa prokuratura w Teksasie.

Amerykańskie ministerstwo sprawiedliwości chce ustalić, czy strzelanina stanowiła przestępstwo popełnione z nienawiści w związku z odkryciem rasistowskiego, antyimigranckiego „manifestu”, jaki został zamieszczony w internecie na krótko przed atakiem – przekazał w niedzielę prokurator federalny John Bash.

Śledczy badają, czy napisał go mężczyzna podejrzany o otwarcia ognia od osób w centrum handlowym Cielo Vista.

Szef policji w El Paso wcześniej określił ten tekst jako pełen mowy nienawiści, nawołujący do przemocy, rasistowski, przekonujący o wyższości białych i obfitujący w pogróżki wobec różnych mniejszości w USA, w tym wobec imigrantów.

Także przedstawiciel miejscowej prokuratury w El Paso Jaime Esparza ogłosił w niedzielę na konferencji prasowej, że stan Teksas również zamierza domagać się dla sprawcy kary śmierci.

„Atak terrorystyczny na terytorium USA”

Amerykańska prokuratura federalna przekazała, że obecnie traktuje sobotnie wydarzenia w El Paso jako atak terrorystyczny na terytorium USA.

W związku z masakrą w El Paso oraz kolejną w Dayton w stanie Ohio prezydent USA Donald Trump zarządził opuszczenie do połowy masztu flag przed Białym Domem i innymi budynkami państwowymi.

Wbrew początkowym ustaleniom obecnie policja uważa, że w El Paso był tylko jeden sprawca strzelaniny, zidentyfikowany jako 21-letni Patrick Crusius z Allen, miasta oddalonego od El Paso o ok. 1000 km.

Przedstawiciel szpitala, do którego przewieziono 11 z 26 rannych w strzelaninie, powiedział w niedzielę, że co najmniej trzy osoby, w wieku od 35 do 82 lat, są w stanie krytycznym, a w przypadku „części pacjentów” konieczne będą kolejne operacje.

Kolejna strzelanina

Miasto El Paso położone jest na zachodzie stanu Teksas, przy granicy z Meksykiem. Supermarket, w którym padły strzały, znajduje się przy autostradzie międzystanowej we wschodniej części miasta. Często robią w nim zakupy imigranci. 80 proc. mieszkańców El Paso to Latynosi – wynika z najnowszego spisu ludności. Ponadto codziennie do miasta legalnie wjeżdżają dziesiątki tysięcy Meksykanów, by pracować w tym mieście i robić w nim zakupy.

Była to kolejna strzelanina w USA w ostatnich dniach. Krótko później, w nocy z soboty na niedzielę, inny napastnik otworzył ogień do ludzi w mieście Dayton w stanie Ohio, zabijając dziewięć osób i raniąc 27. Z kolei we wtorek dwie osoby zginęły od strzałów w supermarkecie w stanie Missisipi, a kilka dni wcześniej 19-latek otworzył ogień podczas lokalnego festiwalu na północy Kalifornii, zabijając trzy osoby, a następnie zginął od strzałów wezwanych na miejsce policjantów.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Anglia: Pedofil skazany na 11 lat więzienia za gwałt na 4-latce. Współwięzień wymierzył mu własną karę

Zawiązał oczy 4-letniej dziewczynce, a potem brutalnie ją zgwałcił. Za to bestialstwo Jonathan Byram został skazany przez sąd na 11 lat więzienia. To jednak nie najgorsza kara, jaka go spotkała. Jak ujawnia prawniczka pedofila, jej klient przechodzi za kratkami prawdziwe piekło. Tym razem własną sprawiedliwość postanowił wymierzyć mu kolega z celi.

Prawniczka Jonathana Byrama przed sądem w Leeds (Anglia) ujawniła szczegóły pobytu swojego klienta w więzieniu. – Musi nieustannie walczyć. Teraz został zaatakowany przez swojego kolegę z celi – mówi Katherine Robinson. – Ktoś może myśleć, że na to zasłużył i on to rozumie – dodaje adwokat.

Rozprawa skazująca Byrama została na krótko przerwana po wybuchu agresji jednego z widzów słuchających szczegółowego opisu tego, co zrobił Byram. Pracownicy ochrony zostali wezwani do sali rozpraw po tym, jak mężczyzna krzyknął: „Lepiej dajcie mu dożywocie, bo inaczej go zabiję!”

Prokurator Rupert Doswell opowiedział sądowi, jak 50-latek polował na dziewczynkę. Policja dowiedziała się o wszystkim, gdy 4-latka opowiedziała krewnemu, co ją spotkało. Podała też opis krawata, którym pedofil zasłonił jej oczy przed zgwałceniem. Taki sam znaleziono w domu Byrama w miejscowości Hazel Close.

Mężczyzna przyznał się do winy. Był już wcześniej karany za podpalenie, okrucieństwo wobec dzieci i napaść. Byram został skazany na 11 lat wiezienia. Zostanie także na całe życie wpisany do rejestru przestępców seksualnych. Nie wymaże to traumy, jaka powstała w umyśle 4-latki, ale być może dzięki temu zboczeniec nie skrzywdzi już więcej żadnego dziecka.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Porwał i więził swojego 5-letniego syna. 23-latek usłyszał zarzuty

23-latek, który w piątek porwał swojego 5-letniego syna i więził przez kilka godzin, dziś usłyszał zarzuty, w tym m.in. narażenia dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężki uszczerbek na zdrowiu.

Przypomnijmy, chodzi o sprawę z Trąbek Wielkich koło Gdańska. Mężczyzna zabrał z domu 5-letniego synka. Następnie wysłał do swojej partnerki SMSa o niepokojącej treści: „Zabiję go i siebie”. Przerażona kobieta wezwała policję, a do akcji wkroczyli antyterroryści.

Zorganizowano obławę, zarówno w postaci blokad na drogach, jak i obserwacji z powietrza.

23-latka wraz z dzieckiem znaleziono w lesie. Mężczyzna zamknął się w samochodzie. Na miejscu pojawił się negocjator. Mężczyzna poddał się po dwóch godzinach.

Jak podaje prokuratura, chłopiec przez kilka godzin nie miał dostępu do pożywienia, picia ani ciepłej odzieży czy środków higieny osobistej.

Jak się również okazało, 23-latek był pod wpływem amfetaminy.

Porywacz usłyszał kilka zarzutów, w tym narażeniem dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężki uszczerbek na zdrowiu. Kolejne dotyczyły również pozbawienia dziecka wolności, a także kierowania pod adresem swojej partnerki gróźb pozbawienia jej życia.

Mężczyzna miał znęcać się nad nią, bić ją i ograniczać kontakty z bliskimi.

Mężczyzna przyznał się do stawianych mu zarzutów. Swoje zachowanie tłumaczył tęsknotą za dzieckiem (para rozstała się w lipcu). Prokurator wystąpił do sądu z wnioskiem o tymczasowy areszt dla 23-latka.
Źródło info i foto: se.pl

USA: Wśród ofiar strzelaniny w Dayton jest 22-letnia siostra zamachowca i jej chłopak

Dziewięć osób zginęło z rąk zamachowca w barze w Dayton (Ohio) w USA. Wśród ofiar jest 22-letnia Megan Betts i jej chłopak. Policja potwierdziła, że Betts była siostrą 24-latka, który otworzył ogień.

Minionej nocy uzbrojony w kamizelkę kuloodporną i karabin mężczyzna otworzył ogień do ludzi w znanej z licznych restauracji i nocnych klubów dzielnicy Oregon w Dayton. Minutę później na miejscu pojawili się policjanci, którzy zastrzelili sprawcę. Wiadomo, że za zamachem stał 24-letni Connor Betts. Zabił 9 a ranił ponad 20 osób.

Strzelanina w Dayton. Zamachowiec zabił własną siostrę

– Gdyby nie szybka akcja policji zginęłyby setki ludzi – powiedział później burmistrz Dayton Nan Waley. Policja poinformowała, że motyw mordercy nie jest na razie znany. Służby przeszukały jego mieszkanie.

W zamachu zginęła m.in. Megan Betts, media już wcześniej informowały, że to siostra zamachowca. Niedługo po nieoficjalnych doniesieniach, potwierdziła to policja. Razem z 22-latką zginął jej chłopak.

To druga strzelanina, do której doszło w krótkim odstępie czasu w USA. Wcześniej w sobotę uzbrojony w półautomatyczny karabin AK-47 mężczyzna zaczął strzelać do ludzi na parkingu przed supermarketem Walmart w El Paso w Teksasie. Następnie wszedł do zatłoczonego sklepu. Zginęło 20 osób, a 26 zostało rannych. Zamachowiec wcześniej opublikował w internecie antyimigrancki manifest. Miał też chwalić zamachowca z Christchurch w Nowej Zelandii. W tamtejszym meczecie zabito 51 osób.
Źródło info i foto: Gazeta.pl