Egipskie siły bezpieczeństwa zabiły 17 ekstremistów

Egipskie siły bezpieczeństwa zabiły 17 ekstremistów z grupy terrorystycznej, która jest odpowiedzialna za niedawny zamach w Kairze – poinformowało w czwartek późnym wieczorem ministerstwo spraw wewnętrznych Egiptu. Według MSW ekstremiści zginęli podczas operacji sił bezpieczeństwa w Kairze i na północnym zachodzie kraju.

Jak twierdzą egipskie władze, mężczyźni należeli do grupy terrorystycznej Hasm odpowiedzialnej za zamach w Kairze w nocy z niedzieli na poniedziałek. W centrum egipskiej stolicy załadowany materiałami wybuchowymi samochód uderzył w inne pojazdy. Doszło do eksplozji, która zabiła 20 osób. Prezydent Egiptu Abd el-Fatah es-Sisi powiedział, że był to „tchórzliwy akt terroru”.

Władze w Kairze uważają Hasm za zbrojne ramię Bractwa Muzułmańskiego, które po przejęciu władzy przez Abda el-Fataha es-Sisiego uznały za organizację terrorystyczną. Tysiące członków tej organizacji stanęło przed sądami w zbiorowych procesach, a setki skazano na karę śmierci lub wieloletnie kary więzienia.

Jak poinformowało egipskie MSW, tożsamość zamachowcy z Kairu została ustalona poprzez analizę DNA. Według śledczych był on członkiem grupy Hasm.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Brazylia: Prokuratura nie oskarży piłkarza Neymara o gwałt

„To była relacja miłosna. Nie zostało udowodnione, że doszło do przemocy podczas aktu seksualnego” – podkreśliła prokurator Estefania Paulin informując jednocześnie, że brazylijska prokuratura zrezygnowała z oskarżenia Neymara o zgwałcenie kobiety w Paryżu. Niespełna dwa tygodnie wcześniej z braku dostarczających dowodów zakończono dochodzenie policji w Sao Paulo przeciwko słynnemu piłkarzowi.

Prokuratura po komunikacie policji miała 15 dni na podjęcie decyzji. Mogła oskarżyć reprezentanta Brazylii, oddalić żądania kobiety lub postanowić o dalszym dochodzeniu.

W dalszej kolejności sędzia musi podpisać decyzję rekomendowaną przez policję, która badała sprawę. Rodzina piłkarza już jednak świętuje pomyślne wieści z prokuratury i traktuje je jako koniec sprawy.

Kolejny krok został zrobiony, ogromny i znaczący, w tej trudnej podróży przez koszmar, w którym żyliśmy przez ostatnich kilka niekończących się miesięcy. Synu, musimy ruszyć do przodu z naszym życiem, zawsze z wysoko podniesioną głową, spokojnym sercem i ciszą właściwą niewinnym – podkreślił Neymar senior, ojciec gwiazdy futbolu.

Oskarżenie o gwałt

Do zdarzenia doszło w połowie maja w jednym z hoteli we francuskiej stolicy. Modelka Najila Trindade zeznała, że do pokoju zaprosił ją Neymar, a następnie zgwałcił. Oboje byli przez wiele godzin przesłuchiwani. Piłkarz odrzucił oskarżenia, twierdząc, że padł ofiarą oszustki, którą poznał za pośrednictwem mediów społecznościowych. Broniąc się, udostępnił zapis ich prywatnych rozmów i intymne zdjęcia, które wymienili. Obecnie wciąż czeka na decyzję, czy popełnił przestępstwo, publikując wspomniane fotografie w sieci.

Ostatnie miesiące to pasmo niepowodzeń 27-letniego zawodnika, który m.in. z powodu kontuzji opuścił wiele meczów w Paris Saint-Germain, a kiedy wrócił do gry, wkrótce sezon się… skończył. Później doznał kolejnego urazu i nie wystąpił w prestiżowym turnieju Copa America, który wygrali Brazylijczycy. Francuski klub chce sprzedać napastnika, ale na razie przeszkodą jest cena; PSG w 2017 roku zapłaciło za niego Barcelonie rekordowe 222 mln euro.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Kirgistan: Ałmazbek Atambajew aresztowany

Po czwartkowym szturmie sił specjalnych i oddaniu się w ręce policji były prezydent Kirgistanu Ałmazbek Atambajew został aresztowany – przekazał w piątek adwokat byłej głowy państwa. Oskarżany o korupcję Atambajew ma pozostać w areszcie do 26 sierpnia.

– Zgodnie z decyzją sądu Atambajew został aresztowany do 26 sierpnia na czas przeprowadzenia działań śledczych – przekazał adwokat Siergiej Sliesariew. – Atambajewowi postawiono zarzut korupcji, na razie nie ma innych informacji – dodał. Atambajew jest oskarżany o przestępstwa popełnione w czasie sprawowania urzędu prezydenta Kirgistanu w latach 2011-17, w tym o korupcję, nadużycie władzy i nielegalne wzbogacenie się.

Były prezydent odrzuca wszystkie oskarżenia, twierdząc, że są one motywowane politycznie. Atambajew trzykrotnie odmawiał stawienia się na przesłuchanie. W czerwcu został przez parlament pozbawiony immunitetu.

Szturm na rezydencję i areszt dla byłego prezydenta

Siły specjalne dwukrotnie – w środę i czwartek – szturmowały rezydencję Atambajewa pod Biszkekiem. W wyniku potyczek między funkcjonariuszami a zwolennikami byłego prezydenta w środę zginęła jedna osoba, a ponad 70 zostało rannych. W czwartek podczas szturmu użyto armatek wodnych, granatów hukowych, gumowych kul i gazu łzawiącego, aby złamać czynny opór zwolenników Atambajewa. Były prezydent wyszedł do policjantów po kilkugodzinnych rozmowach z przedstawicielami MSW. Według prawnika podczas zatrzymania doszło do naruszenia kilku przepisów.

Atambajewowi „nie przekazano żadnych dokumentów dotyczących zatrzymania, wręczono mu powiadomienie i od razu wymierzono środek zapobiegawczy” – wyjaśnił Sliesariew. Urzędujący prezydent Suronbaj Dżibnekow podkreślił, że Atambajew „poważnie” złamał konstytucję, stawiając opór siłom specjalnym. W wyborach prezydenckich w 2017 roku Atambajew poparł obecnego szefa państwa, jednak wkrótce po wyborach wybuchł pomiędzy nimi konflikt. Atambajew skrytykował niektóre nominacje dokonane przez Dżinbekowa, a nowy prezydent zdymisjonował wielu wysokich urzędników państwa blisko związanych z poprzednikiem.

Nocą z czwartku na piątek w stołecznym Biszkeku gromadzili się zwolennicy Atambajewa. Policja rozpraszała zebranych, między innymi przy użyciu granatów hukowych. W piątek w Kirgistanie odbywa się spotkanie premierów krajów Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej (Armenii, Białorusi, Kazachstanu, Kirgistanu i Rosji). Rosyjski premier Dmitrij Miedwiediew podczas spotkania z Dżinbekowem zapewnił, że Moskwa będzie kontynuować wsparcie dla tego środkowoazjatyckiego kraju. Dzień wcześniej ocenił, że Kirgistan „wyczerpał swoje rewolucyjne zapasy”. Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa podkreśliła z kolei, że Rosja traktuje wydarzenia w Kirgistanie jako wewnętrzną sprawę tego kraju.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Agenci CBA kontrolują Urząd Miejski w Alwerni

Centralne Biuro Antykorupcyjne kontroluje Urząd Miejski w Alwerni (Małopolskie) i zamówienia publiczne w tej gminie – dowiedziała się PAP. Inspektor ds. obsługi kancelaryjnej z Urzędu Miejskiego w Alwerni Beata Ścibor potwierdziła w piątek w rozmowie z PAP, że w urzędzie trwa kontrola CBA. „Obejmuje ona inwestycje realizowane przez gminę Alwernia w latach 2014-18” – podała.

Zaznaczyła, że w latach, których dotyczy kontrola CBA, burmistrzem był Tomasz Siemek – poprzednik obecnej szefowej miasta Beaty Nadziei-Szpili.

Ścibor zapewniła, że urząd współpracuje z kontrolerami z CBA. „Udzielamy odpowiedzi oraz dostarczamy dokumenty i materiały, o które zwracają się przedstawiciele CBA” – powiedziała PAP inspektor.

Z nieoficjalnych informacji PAP wynika, że agenci CBA skupią się na kontroli przetargów z lat 2015-18 na remont alei Jana Pawła II w Regulicach.

Naczelnik wydziału komunikacji społecznej Biura Temistokles Brodowski powiedział w piątek PAP, że kontrolę Urzędu Miasta Alwerni prowadzą funkcjonariusze z wydziału postępowań kontrolnych krakowskiej delegatury CBA.

Kontrole CBA trwają trzy miesiące – w Alwerni powinna zakończyć się 2 października, ale zgodnie z ustawą o CBA – w szczególnie ważnych przypadkach – szef Biura może ją przedłużyć maksymalnie o sześć miesięcy.

O tym, że CBA od 2 lipca sprawdza urząd w Alwerni pisał „Przełom” – Tygodnik Ziemi Chrzanowskiej. Według nieoficjalnych informacji tygodnika, CBA skontroluje przede wszystkim zamówienia do 30 tys. euro – przyznawane w trybie bezprzetargowym – z wolnej ręki.

„W tym przypadku w grę wchodzą najczęściej drobne roboty budowlane i prace porządkowe” – podał tygodnik, powołując się na swoje nieoficjalne informacje.
Źródło info i foto: interia.pl

Wpłynęło zawiadomienie do prokuratury w sprawie abp. Marka Jędraszewskiego

Do prokuratury wpłynęło zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez abp. Marka Jędraszewskiego – poinformował Janusz Hnatko z Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Złożył je Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych.

– Do prokuratury wpłynęło zawiadomienie, które zostało przesłane do Prokuratury Rejonowej Kraków – Krowodrza, właściwej do prowadzenia ewentualnie tego typu postępowań – powiedział dziś rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie Janusz Hnatko. – Mailem wpłynęły także dwie takie same informacje od osób prywatnych, które powołują się na słowa Jędraszewskiego; to wszystko razem zostało przekazane do prokuratury – dodał.

Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez abp. Marka Jędraszewskiego dotyczy słów metropolity, wypowiedzianych w czwartek, 1 sierpnia w bazylice Mariackiej. Podczas kazania, wygłoszonego w ramach obchodów 75. rocznicy wybuchu powstania warszawskiego abp Jędraszewski podkreślił, że to z powstańczych mogił narodziła się wolna Polska. – Trzeba było długo na nią czekać (…) Czerwona zaraza już nie chodzi po naszej ziemi, ale pojawiła się nowa, neomarksistowska, chcąca opanować nasze dusze, serca i umysły. Nie czerwona, ale tęczowa – powiedział.

Jak napisał Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych na swoim profilu facebookowym, abp Jędraszewski, „publicznie wypowiadał treści, które, w opinii Ośrodka, można zakwalifikować jako wpisujące się w propagowanie zakazanego totalitarnego faszystowskiego ustroju państwa”. „Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez pana Marka Jędraszewskiego złożyły również osoby pokrzywdzone jego działaniem – Konrad Dulkowski i Rafał Gaweł. Obaj panowie uważają, że wypowiedź sprawcy znieważała ich publicznie oraz wpisywała się w propagowanie zakazanego totalitarnego ustroju państwa” – zaznaczono.

Ośrodek zauważył, że „segregację ze względu na orientację seksualną prowadzili w Polsce niemieccy naziści, oni też używali retoryki, w której osoby homoseksualne określano jako pasożyty lub zarazę, którą trzeba zwalczać”. „Gaweł i Dulkowski złożyli formalnie wniosek o ściganie i ukaranie pana Marka Jędraszewskiego w związku z propagowaniem przez niego idei systemu totalitarnego, który wcześniej stosowany przez nazistów doprowadził do śmierci milionów Polaków, również tych którzy byli homoseksualni” – zaznaczono.

Abp Jędraszewski o „tęczowej zarazie”

Słowa abp. Jędraszewskiego komentowano w przestrzeni publicznej. Odniósł się do nich m.in. prezydent Andrzej Duda, który w piątek w rozmowie z Polsat News powiedział, że nie ma żadnych wątpliwości, iż metropolita „ma ogromny szacunek do człowieka”.- Zresztą chyba nikt w to nie wątpi – zaznaczył prezydent. Według niego hierarcha mówił w czwartek „o pewnym ideologicznym starciu”. – I rzeczywiście ze swojego punktu widzenia – filozofa opowiedział się w tym ideologicznym sporze w sposób zdecydowany – powiedział Duda. Powtórzył, że w słowach abpa Jędraszewskiego chodziło o „o ideologię, a nie o ludzi”.

Duchownego krytykowali z kolei politycy opozycji. Lider Wiosny Robert Biedroń, w związku z atakami na uczestników I Marszu Równości w Białymstoku, napisał list do papieża Franciszka, w którym przekazał „wyrazy głębokiego zaniepokojenia faktem, że przedstawiciele Kościoła Katolickiego w Polsce gloryfikują stosowanie przemocy”. Nawiązał w nim także do słów abp. Jędraszewskiego.

O honorowe podanie się do dymisji do metropolity apeluje z kolei dominikanin, o. Paweł Gużyński. – Proponuję, abyśmy od jutra zaczęli wysyłać listy do abp. Jędraszewskiego z wyrazem oczekiwania, że honorowo poda się do dymisji z powodu słów o „tęczowej zarazie” – napisał w niedzielę na swoim profilu facebookowym.

Na słowa metropolity zareagowały również osoby LGBT, które protestowały pod krakowską kurią; stały w milczeniu, trzymając kartki z napisami m.in. „nie jestem zarazą”, czy „nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu”. Z kolei na sobotę, jak podaje portal Niezależna, planowany jest wiec poparcia dla metropolity. Gazeta Wyborcza informowała natomiast, że pod koniec sierpnia pod obrady Rady Miasta Krakowa trafi projekt uchwały o usunięciu ze składu kapituły nagrody Cracoviae Merenti abp. Jędraszewskiego.
Źródło info i foto: onet.pl

Szczecin: Ruszył proces ws. oszustw przy zamianie mieszkań. Notariusze wśród oskarżonych

W Sądzie Okręgowym w Szczecinie rozpoczął się w czwartek proces w sprawie wyłudzania mieszkań. Oskarżonych jest 11 osób, w tym notariusze, którzy usłyszeli zarzuty pomocnictwa.

Siedem osób zostało oskarżonych o udział w zorganizowanej grupie przestępczej, która działała w Szczecinie, Policach i Warniku. Oszukanych miało być 50 osób, a wartość wyrządzonej szkody oszacowano na niemal 4 mln zł.

Grupa – według prokuratury – wyłudzała mieszkania. Oskarżeni mieli doprowadzać pokrzywdzonych do niekorzystnego rozporządzania lokalami – osoby, które oszukali, traciły tytuły prawne do zajmowanych mieszkań i nie otrzymywały w zamian ekwiwalentnych świadczeń. Zdaniem śledczych, grupa wykorzystywała niezdolność pokrzywdzonych do zrozumienia podejmowanych czynności prawnych.

Oskarżeni – według prokuratury – docierali do pokrzywdzonych posiadających mieszkania m.in. przez ich znajomych i odpowiadając na ogłoszenia o zamianie mieszkań. Oferowali zamianę mieszkania na mniejsze z jednoczesną spłatą zadłużenia i ewentualną dopłatą.

Jeżeli pokrzywdzeni nie byli właścicielami lokali, w których mieszkali, ale mieli spółdzielcze lokatorskie prawo do lokalu, oskarżeni mieli im przekazywać pieniądze na sfinansowanie przekształcenia tego prawa w spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu.

Po akceptacji zaproponowanych warunków zamiany oskarżeni mieli pokazywać pokrzywdzonym mieszkania, w których ci mogliby zamieszkać. Jeśli pokrzywdzeni byli zainteresowani, zawierano jedną lub kilka umów cywilnoprawnych; ich treść nie odpowiadała jednak ustaleniom.

Pokrzywdzeni byli zawożeni do współpracujących z oskarżonymi kancelarii notarialnych, gdzie podpisywano dokumenty, na których podstawie ofiary traciły tytuły prawne do dotychczas zajmowanych lokali. Mieszkania, które nabywali, nie były tymi, które im pokazywano: miały znacznie gorszy standard. Zdarzało się też, że pokrzywdzeni po zawarciu umowy byli umieszczani w lokalach, które podejrzani jedynie wynajęli albo w ogóle nie otrzymywali w zamian jakiegokolwiek lokalu, lecz byli dokwaterowywani do innych oszukanych osób.

Czworgu notariuszy (dwóch nie wykonuje już zawodu) prokuratura zarzuca pomocnictwo w oszustwie i niedopełnienie obowiązków funkcjonariuszy publicznych: nie udzielali pokrzywdzonym informacji, których powinni udzielić.

Grupą przestępczą miał kierować Robert M. Jego rola – według aktu oskarżenia – polegała m.in. na „założeniu zorganizowanej grupy przestępczej, wydawaniu poleceń pozostałym członkom grupy, koordynowaniu i nadzorowaniu ich działań, zapewnianiu środków finansowych na realizację poszczególnych czynów zabronionych”.

Robert M. miał m.in. uczestniczyć w rozmowach dotyczących zamiany mieszkań, posługując się przy tym fałszywymi danymi osobowymi. Miał też uczestniczyć w zawieraniu aktów notarialnych, nadzorować przewożenie rzeczy osób, które zamieniły mieszkania, i brać udział w sprzedaży wyłudzonych lokali osobom trzecim.

Mężczyzna nie przyznał się do winy. Podczas czwartkowej rozprawy odmówił składania wyjaśnień i odpowiedzi na pytania. Oskarżeni odpowiadają z wolnej stopy (oprócz jednego, który odbywa karę więzienia za inną sprawę). Kolejna rozprawa ma się odbyć 10 września.
Źródło info i foto: TVP.info

Śląsk: Trzy plantacje marihuany zlikwidowane

W woj. dolnośląskim oraz wielkopolskim zlikwidowano trzy plantacje marihuany – poinformowała rzeczniczka CBŚP kom. Iwona Jurkiewicz. Z zabezpieczonych przez policję konopi można było uzyskać co najmniej 120 kg marihuany. W sprawie aresztowano łącznie trzy osoby.

Na terenie woj. dolnośląskiego policjanci z zarządu CBŚP w Kielcach znaleźli profesjonalną uprawę konopi funkcjonującą w wynajmowanym domu jednorodzinnym. Rosło tam ponad 250 krzewów w różnych fazach wzrostu. W trakcie czynności zatrzymano 51-letniego mężczyznę, któremu prokurator przedstawił zarzut uprawy znacznej ilości substancji odurzającej oraz udział w zorganizowanej grupie przestępczej.

Kolejna zlikwidowana przez funkcjonariuszy plantacja mieściła się na działce rolnej na terenie województwa wielkopolskiego. Policjanci z zarządu CBŚP w Poznaniu zabezpieczyli około 90 krzewów. Dodatkowo podczas przeszukania miejsca zamieszkania zatrzymanego zabezpieczono marihuanę oraz sprasowaną substancję ciemnego koloru, którą przekazano do analizy. Podejrzanemu przedstawiono zarzuty dotyczące posiadania marihuany oraz uprawy konopi.

Z kolei wrocławscy funkcjonariusze CBŚP wspólnie z funkcjonariuszami z Komendy Powiatowej Policji zlikwidowali plantację położoną w tej miejscowości w budynku gospodarczym na terenie prywatnej posesji. Oprócz krzewów konopi i gotowej marihuany policjanci zabezpieczyli także urządzenia nagrzewające oraz wentylacyjne, służące do uprawy roślin. Zdaniem CBŚP wszystko wskazuje na to, że nielegalna działalność odbywała się tam od jakiegoś czasu. Tylko z zabezpieczonych podczas akcji krzewów można by uzyskać ponad tysiąc porcji handlowych marihuany. Zatrzymano 28-latka, któremu przedstawiono zarzut uprawy znacznej ilości konopi w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.

Wobec wszystkich trzech zatrzymanych zastosowano tymczasowy areszt.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Hiszpania: Zbiorowy gwałt na 20-letniej turystce z Norwegii

Pięciu obywateli Francji zostało zatrzymanych w związku z podejrzeniem dokonania zbiorowego gwałtu na 20-letniej turystce z Norwegii w hiszpańskim kurorcie Benidorm. Ofiara wraz z koleżanką poznała swoich oprawców przez internet, a następnie spotkała się z nimi w ich wynajętym mieszkaniu. Tam mężczyźni mieli zbiorowo zgwałcić 20-latkę.

Pięciu młodych Francuzów zostało aresztowanych w środę w Hiszpanii pod zarzutem zgwałcenia 20-letniej turystki z Norwegii w kurorcie Benidorm, poinformowała hiszpańska Gwardia Cywilna.

Młoda kobieta powiedziała śledczym, że Francuzi skontaktowali się z nią przez media społecznościowe. Następnie 20-latka i jej przyjaciółka spotkały się z mężczyznami w ich wynajętym apartamencie. W pewnym momencie kobieta została z nimi sama. Wówczas Francuzi mieli dokonać zbiorowego gwałtu na 20-latce.

Następnego dnia ofiara zgłosiła się do szpitala. O sprawie powiadomiono policję, która szybko zidentyfikowała podejrzanych. Mężczyźni zostali zatrzymani.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Poszukiwany ENA zatrzymany w Wielkiej Brytanii

Podejrzany o rozbój i handel narkotykami 28-latek z Koszalina poszukiwany był od czterech lat. Wystawiono za nim list gończy i Europejski Nakaz Aresztowania. W końcu, dzięki staraniom policji, udało się go zatrzymać. Mężczyzna ukrywał się w Wielkiej Brytanii.

Podstawą, która uruchomiła całą procedurę było wydanie przez sąd listu gończego. Kryminalni z KWP w Szczecinie prowadząc działania ustalili, że mężczyzna może ukrywać się na terenie jednej z miejscowości w Wielkiej Brytanii. Informację taką przekazali do Biura Międzynarodowej Współpracy Policji Komendy Głównej Policji i nawiązywali współpracę z oficerem łącznikowym w Londynie. Mając już pewność gdzie przebywa 28-latek, wystąpili do sądu z wnioskiem o wydanie Europejskiego Nakazu Aresztowania i wszczęcie poszukiwań międzynarodowych.

W ubiegłym tygodniu, przy współpracy z polskim funkcjonariuszem delegowanym do Policji Metropolitarnej w ramach programu Nexus, zatrzymano poszukiwanego 28-latka, który całkowicie zmienił swój wizerunek a ponadto posługiwał się fałszywymi danymi.

Po przeprowadzeniu wszystkich wymaganych prawem procedur ekstradycyjnych, mężczyzna zostanie sprowadzony konwojem policyjnym do Polski i osadzony w areszcie.

Najbliższe kilka lat mężczyzna spędzi w polskim więzieniu. Nie jest wykluczone, że odpowie też za inne przestępstwa, których się dopuścił.
Źródło info i foto: se.pl

Sąd zaostrzył karę za zabójstwo Anny G. Były policjant Marek G. spędzi za kratkami 25 lat

Na 25 lat więzienia został skazany przez Sąd Apelacyjny w Katowicach były policjant Marek G., uznany za winnego zabójstwa swojej żony Anny. Ciała kobiety nigdy nie odnaleziono. Zdaniem śledczych, mężczyzna miał zabić żonę, a następnie włożyć zwłoki do walizki i zakopać z wykorzystaniem zaprawy murarskiej.

Sąd Apelacyjny w Katowicach zaostrzył karę wobec byłego policjanta Marka G. Sąd pierwszej instancji skazał mężczyznę na 15 lat więzienia, teraz decyzją sądu były policjant spędzi za kratkami łącznie 25 lat – podaje TVN24.

Marek G. wnosił o uniewinnienie. Przekonywał, że jego żona mogła paść ofiarą przestępstwa ze strony innych osób. Obrona sugerowała także, że Anna G. mogła rozpocząć nowe życie, a potem np. stracić pamięć.

Morderstwo Anny G.

Żona Marka G. – Anna – zaginęła w 7 lipca 2012 roku. Marek G. przekonywał, że żona uciekła do Niemiec. By uwiarygodnić tę historię, wysłał jej telefon do Monachium. Chciał, by policjanci podczas poszukiwań trafili na sygnał z telefonu kobiety w Niemczech. Marek G. pomylił jednak adres hotelu, więc telefon wrócił do Polski. Następnie przeleżał na poczcie 13 miesięcy, aż w końcu trafił w ręce policji.

Badania aparatu wykazały, że po trzech godzinach od rzekomego zaginięcia kobiety logował się on w okolicach domu Anny G., następnie blisko dworca katowickiego PKP, skąd policjant nadał przesyłkę. Na telefonie znaleziono odciski palców Marka G.

„Marek G. miał widzę jak zabić”

Zdaniem prokuratury, w związku z tym, że Marek G. był czynnym funkcjonariuszem policji, posiadał wiedzę z zakresu informatyki, wiedział również, jak zabić i pozbyć się ciała.

– Czekał tylko na odpowiedni moment. Zakupił zaprawę murarską i worki foliowe do wyrównania podjazdu do garażu, ale nikt nie widział, żeby podjazd został zrobiony. Kupił linkę rzekomo do nauki jazdy na rowerze, podczas gdy córka umiała już jeździć – mówił prokurator przed sądem w 2018 r.

Ciała Anny G. nie odnaleziono do dzisiaj. Zdaniem prokuratury, Marek G. wywiózł je w walizce, ukrył w dole i zalał zaprawą murarską.

W toku śledztwa prokuratorzy sugerowali, że Marek G. mógł inspirować się zbrodnią, której dopuściła się Katarzyna Waśniewska. W styczniu 2012 roku kobieta zabiła swoją 6-miesięczną córkę, Madzię. Marek G. od samego początku pracował przy sprawie matki dziewczynki.
Źródło info i foto: Gazeta.pl