Oświęcim: Zaginął 6-letni Hubert Jarosz

Poszukiwania 6-letniego Hubert Jarosza z gminy Oświęcim. Dziecko ma autyzm. Służby prowadzą poszukiwania przede wszystkim na terenie powiatu oświęcimskiego. Jak podaje policja, 6-letni Hubert Jarosz wyszedł z domu na granicy Pław i Harmęż (w gminie Oświęcim) w poniedziałek (19 sierpnia) ok. godz. 16.

Chłopiec ma autyzm i może potrzebować pomocy lekarskiej. Bliscy wyjaśniają, że dziecko nie odezwie się do obcej osoby i nie poprosi o pomoc. Kontakt z nim może być utrudniony. Hubert Jarosz w chwili zaginięcia ubrany był w granatowa koszulkę i krótkie jaskrawozielone spodenki. Chłopiec jest szczupły i ma jasne, krótkie blond włosy.

Każdy, kto może pomóc w odnalezieniu 6-latka powinien skontaktować się z policją w Oświęcimiu (tel. 33 847 52 80) lub najbliższą komendą (tel. 112).
Źródło info i foto: wp.pl

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało 8 osób podejrzewanych o oszustwa podatkowe

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało osiem osób podejrzewanych o oszustwa podatkowe przy wykorzystaniu funduszu inwestycyjnego. Wśród zatrzymanych jest dwóch przedstawicieli kancelarii podatkowej i trzy osoby powiązane z funduszem inwestycyjnym. ​Trzy pozostałe osoby to przedsiębiorcy z Piotrkowa Trybunalskiego.

Naczelnik wydziału komunikacji społecznej Biura Temistokles Brodowski potwierdził , że zatrzymań dokonali funkcjonariusze warszawskiej delegatury CBA wraz pracownikami Mazowieckiego Urzędu Celno-Skarbowego w Warszawie.

Prowadzone są przeszukania w kilkunastu miejscach w Warszawie, w tym w jednej ze stołecznych kancelarii podatkowych – powiedział Brodowski. Jest to nowe śledztwo prowadzone przez CBA i pierwsze zatrzymania w tej sprawie. Badane są kolejne wątki i niewykluczone kolejne działania wobec innych osób – dodał Brodowski.

Według śledczych przedsiębiorcy dla uniknięcia opodatkowania wykorzystywali fundusz inwestycyjny, współpracując z kancelarią podatkową. Agenci CBA prowadzą śledztwo w sprawie zorganizowanych na dużą skalę oszustw podatkowych, poświadczenia nieprawdy w dokumentach oraz nieujawniania informacji organom podatkowym. Szkody w mieniu Skarbu Państwa szacowane są na co najmniej 1 mln złotych.

Brodowski zaznaczył, że zatrzymane przez CBA osoby zostaną przewiezione do Prokuratury Krajowej w Gdańsku, gdzie mają usłyszeć zarzuty.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Pabianice: Zwłoki 25-latka znalezione w garażu

Makabrycznego odkrycia 24-latka dokonała dziś rano. W garażu na osiedlu mieszkaniowym przy ul. Nawrockiego znalazła swego narzeczonego. 25-latek siedział w samochodzie marki BMW. Nie dawał oznak życia. Na miejsce przyjechało pogotowie ratunkowe, straż pożarna i policja. Lekarz stwierdził zgon.

Czy to było samobójstwo? Wyjaśni to prokuratorskie śledztwo.

– Ciało zostało zabezpieczone do dyspozycji pabianickiej prokuratury – informuje nadkom. Joanna Szczęsna z pabianickiej policji.

Wiadomo już, że prokurator zarządził sekcję zwłok. Jej wyniki pozwolą odpowiedzieć na pytanie o przyczynę śmierci młodego pabianiczanina.
Źródło info i foto: zyciepabianic.pl

Nowe problemy Kamila Durczoka. Może mu grozić 25 lat pozbawienia wolności

14.08.2019 PIOTRKOW TRYBUNALSKI SAD OKREGOWY ROZSTRZYGA CZY KAMIL DURCZOK ZOSTANIE ARESZTOWANY ZA KIEROWANIE AUTEM W STANIE NIETRZEZWOSCI KAMIL DURCZOK FOT. DARIUSZ SMIGIELSKI/DZIENNIK LODZKI

Kamil Durczok w 2009 roku miał złożyć w banku „weksel własny” na kwotę ponad 2 mln franków szwajcarskich jako poręczenie kredytu na zakup nieruchomości. Na papierze widniały podpisy Durczoka i jego żony Marianny — podał portal TVP Info. Podpis żony Durczoka miał być sfałszowany.

Jak podaje TVP Info, 10 lat później bank zwrócił się do byłej już żony dziennikarza (która zmieniła nazwisko) z wezwaniem do wykupu weksla z powodu nieuiszczenia należności przez kredytobiorcę. Była żona Durczoka zaprzeczyła wtedy, że złożyła swój podpis na wekslu.

Kwestionuje ona autentyczność podpisu, który widnieje na papierze. Oświadczyła ponadto, że podpis został podrobiony, a jej nie było przy sporządzeniu tego weksla ani nigdy go nie widziała.

Jak podaje TVP Info, jej adwokaci w lipcu 2019 r. złożyli do Prokuratury Regionalnej w Katowicach zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa podrobienia podpisu na wekslu. W sierpniu prokuratura wszczęła śledztwo w tej sprawie.

Zgodnie z Kodeksem karnym przestępstwo z artykułu 310 par. 1 „podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 5 albo karze 25 lat pozbawienia wolności”. W tej sprawie została już przesłuchana była żona Durczoka. Kamil Durczok nie złożył jeszcze wyjaśnień.

Kamil Durczok prowadził pod wpływem alkoholu

Pod koniec lipca na drodze krajowej nr 1 pod Piotrkowem Trybunalskim 51-letni Kamil Durczok uczestniczył w kolizji na remontowanym odcinku trasy. Jadąc samochodem BMW w kierunku Katowic, najechał na pachołki oddzielające pasy ruchu. Następnie jeden z pachołków uderzył w auto nadjeżdżające z przeciwka. Nikt z uczestników kolizji nie ucierpiał.

Dziennikarz miał 2,6 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Trafił do policyjnej izby zatrzymań. Po wytrzeźwieniu został przewieziony do piotrkowskiej prokuratury rejonowej, gdzie przedstawiono mu zarzuty. Grozi może mu do 12 lat więzienia. Przyznał się tylko do jazdy pod wpływem alkoholu.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Polski kapitan statku UBC Savannah aresztowany w Meksyku trafił do szpitala. Zatrzymano go, gdy odkrył przemyt

Polski kapitan statku UBC Savannah, którego całą załogę aresztowano w Meksyku, trafił do szpitala. Jego stan w areszcie gwałtownie się pogorszył po tym, jak zarekwirowano lekarstwa, które musi przyjmować codziennie. Następnie jednak, wbrew decyzji sądu, został przewieziony z powrotem do więzienia.

Załoga pływającego pod cypryjską banderą masowca UBC Savannah została aresztowana w Altamirze na atlantyckim wybrzeżu Meksyku na początku sierpnia. Do zatrzymania trzech Polaków – kapitana, pierwszego oficera i pracownika maszynowni – oraz 19 Filipińczyków doszło po tym, gdy kapitan statku ujawnił przemyt kokainy. Narkotyki mogły zostać podrzucone podczas załadunku towaru w Kolumbii, co kontrolowały tamtejsze władze.

Meksykańscy śledczy przeszukali statek i zarekwirowali wszystkie dokumenty jednostki, a także komputery, pieniądze oraz rzeczy osobiste załogi w tym leki, które kapitan statku musi przyjmować każdego dnia. Kiedy w areszcie jego stan się pogorszył, przewieziono go do szpitala, a decyzję o hospitalizacji podtrzymał sąd.

– Personel szpitala wiedział o tym, że jest sądowy nakaz hospitalizacji, ale pod presją policji kapitan został „wydany”. Zadajemy więc sobie pytanie, jak działa prawo w Meksyku, skoro wyrok sądu jest ignorowany przez stróżów prawa? Chcielibyśmy takie pytanie zadać ambasadorowi meksykańskiemu w Polsce, dlaczego w ten sposób policja traktuje polskiego obywatela? – oświadczył przedstawiciel firmy, która zatrudnia załogę UBC Savannah.

W areszcie kapitan otrzymał osobną celę, ale pozostałych 21 członków załogi przebywa we wspólnej celi, w której temperatura sięga 40 stopni. Śpią na podłodze lub na ławkach. Wszyscy siedzą w więzieniu w Ciudad Victoria odległym o 300 km od portu w Altamirze. Firma zatrudniająca załogę informuje, że jej pracownicy starają się o zezwolenie na dostarczanie marynarzom żywności i odzieży.

Firma złożyła także skargę na łamanie praw konstytucyjnych członków załogi. Chodzi o przetrzymywanie w areszcie przez 72 godziny i kolejne trzy doby bez postawienia zarzutów.

MSZ zapewnia, że również konsul RP w Meksyku udał się do Ciudad Victoria. Podejmuje działania i interwencje wobec władz meksykańskich celem poszanowania praw i godności polskich obywateli, zapewnienia im uczciwego i zgodnego z prawem postępowania oraz prawa do obrony.
Źródło info i foto: TVP.info

Dekompletowali luksusowe samochody sprowadzane z Niemiec. Oszukiwali na akcyzie

Policjanci CBŚP, z pomocą KAS i prokuratury rozbili grupę przestępczą, która miała zaniżać podatki od aut sprowadzanych z Niemiec. W przypadku 11 pojazdów straty Skarbu Państwa oszacowano na ok. 500 tys. zł. Weryfikowana jest dokumentacja dotycząca kolejnych 150 aut. O rozbiciu grupy poinformowała we wtorek rzecznik prasowa Centralnego Biura Śledczego Policji kom. Iwona Jurkiewicz. Jak wyjaśniła, na trop przestępczej działalności wpadli funkcjonariusze z gdańskiego oddziału CBŚP.

Podkreśliła, że – we współpracy z funkcjonariuszami Warmińsko-mazurskiego Urzędu Celno-Skarbowego oraz CBŚP w Gorzowie, przeprowadzili działania w kilkunastu miejscach na terenie województw pomorskiego, wielkopolskiego i lubuskiego. W ich efekcie zatrzymano sześć osób i przejęto siedem luksusowych aut: BMW, Porsche i Mercedes wartych w sumie około 2 mln zł. Zabezpieczono też dokumenty, komputery i inne dowody, które zostaną poddane analizie.

W proceder był zamieszany rzeczoznawca

Jak wyjaśniła Jurkiewicz, z ustaleń policjantów wynika, że sprowadzane do Polski samochody były dekompletowane w warsztacie. Usuwano z nich np. fotele, lampy, nadkola czy zderzaki. „Następnie niekompletne już pojazdy były poddawane oględzinom przy pomocy rzeczoznawcy – również podejrzanego o udział w grupie. W ten sposób zaniżano ich wartość wskazując na rzekome uszkodzenia, które w rzeczywistości nie występowały. Dzięki temu uiszczano podatek akcyzowy w kwocie znacząco niższej od należnej od danego pojazdu” – podała rzecznik.

Jurkiewicz wyjaśniła, że wstępne wyliczenia, w których pod uwagę wzięto 11 aut, wskazały na uszczuplenie podatków w wysokości co najmniej 500 tys. zł. „Obecnie śledczy weryfikują sposób sprowadzenia do Polski 150 samochodów” – podała rzecznik.

Śledztwo w tej sprawie prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Gdańsku. Prokurator z tej jednostki – Remigiusz Signerski, poinformował, że zarzuty w tej sprawie przedstawiono czterem osobom. Dotyczą one udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, poświadczania nieprawdy w dokumentach i narażenia Skarbu Państwa na uszczuplenie podatku akcyzowego. Za takie przestępstwa kodeks karny przewiduje nawet 15 lat więzienia.

Podrabiana dokumentacja

Signerski wyjaśnił, że trzech podejrzanych zostało – na wniosek prokuratury, tymczasowo aresztowanych przez sąd, a wobec jednej osoby zastosowano wolnościowe środki zapobiegawcze.

Prokurator poinformował także, że 150 pojazdów, których sposób sprowadzenia do Polski jest poddawany analizie, to auta zarejestrowane przez członków grupy na terenie Polski jako „pojazdy specjalistyczne”, od których nie odprowadza się podatku akcyzowego. „W rzeczywistości pojazdy nie posiadały cech konstrukcyjnych pozwalających na zakwalifikowanie ich do tego typu pojazdów, a dokumentacja była podrabiana” – poinformował Signerski.

Dodał, że auta te sprowadzano do Polski z Niemiec i śledczy skierowali do tego kraju Europejskie Nakazy Dochodzeniowe „z wnioskiem o przekazanie dokumentacji dotyczącej rejestracji pojazdów”. Signerski poinformował też, że śledztwo w sprawie grupy ma charakter rozwojowy. „Prokurator nie wyklucza nowych zarzutów oraz dalszych zatrzymań w tej sprawie” – dodał.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Wznowiono poszukiwania Piotra Woźniaka-Staraka

Na mazurskim jeziorze Kisajno wznowiono poszukiwania producenta filmowego Piotra Woźniaka-Staraka, który w niedzielę nad ranem wypadł z motorówki. Akcja poszukiwawcza trwa już trzeci dzień i jest prowadzona od świtu do zmroku. Jak powiedziała PAP asp. Iwona Chruścińska z policji w Giżycku, w poszukiwaniach uczestniczą policyjni wodniacy i straż pożarna. – W ciągu dnia ma dołączyć Mazurskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe i mam informację, że również WOPR z Gdyni będzie nas wspierał – dodała.

Koordynatorem akcji jest policja. Na godz. 9 zaplanowano odprawę służb, podczas której zostaną omówione wyniki dotychczasowych działań i zaplanowane szczegóły kolejnych.

Piotr Woźniak-Starak poszukiwany. Żołnierze WOT w akcji

Dzień wcześniej, w poszukiwaniach brali udział żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej, którzy przeczesywali brzegi jeziora. Zdaniem asp. Chruścińskiej wtorkowe działania mają się koncentrować na wodzie. Służby używają specjalistycznego sprzętu do poszukiwań, w tym sonarów i robota do prac podwodnych.

Prokuratura potwierdziła w poniedziałek, że osobą poszukiwaną na jeziorze Kisajno jest producent filmowy Piotr Woźniak-Starak. Jak przekazał PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Krzysztof Stodolny, „pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Giżycku trwają czynności w niezbędnym zakresie, mające ustalić okoliczności i przyczyny zdarzenia na jeziorze Kisajno”.

Według policji, z soboty na niedzielę przed godz. 4 nad ranem odebrano zgłoszenie, że po jeziorze pływa motorówka i może zakłócać odpoczynek żeglarzy. Funkcjonariusze i ratownicy MOPR odnaleźli na miejscu dryfującą łódź motorową, na pokładzie, której nikogo nie było. Silnik łodzi nie pracował.

W ocenie policjantów, rzeczy pozostawione na motorówce wskazywały, że mogły nią płynąć dwie osoby. Natychmiast rozpoczęto poszukiwania, w trakcie których znaleziono na brzegu jeziora jedną z tych osób.

Asp. Chruścińska mówiła wcześniej PAP, że z relacji odnalezionej kobiety wynikało, że płynęła motorówką z 39-letnim mężczyzną i podczas wykonywania manewru skrętu obydwoje wypadli do wody. Kobieta zdołała dopłynąć sama do brzegu. Relacjonowała, że przepłynęła ok. stu metrów.

Policja informowała wówczas, że odnaleziona na brzegu 27-letnia mieszkanka Łodzi była w dobrym stanie zdrowia.
Źródło info i foto: onet.pl

Ciało Polki znalezione na plaży. Ustalono, co się stało

Na ciało Anastazji P. natknął się 15 kwietnia na plaży Perranporth spacerowicz. 22-latka na sobie tylko bieliznę i buty. Po odnalezieniu zwłok w mediach pojawił się policyjny apel z prośbą o pomoc w ustaleniu personaliów zmarłej. Polka mieszkała w Anglii od 2016 roku. Urodziła się w Łodzi, ale dorastała w Holandii.

Anastazja P. została znaleziona martwa rankiem 15 kwietnia na plaży w Perranporth w Anglii. Na ciało natknął się wczasowicz z Londynu, który spacerował z psem po okolicy. 22-latka miała na sobie trampki i czarną bieliznę. Ubrudzone piaskiem ciało, leżało nieopodal klifu Droskyn Point.

Jak podał serwis Cornwall Live w trakcie przeczesywania terenu, policja znalazła spodnie zmarłej oraz kurtkę. Ustalono, że 22-latka kilka godzin przed odnalezieniem jej zwłok, kontaktowała się ze swoim chłopakiem. Później usunęła swoje konto na Facebooku, opuściła czat rodzinny na aplikacji WhatsApp oraz zresetowała swojego Ipada.

Jeden ze świadków widział ją przed śmiercią, gdy siedziała na krawędzi klifu. Jak zeznał – zrobił jej nawet zdjęcie, myśląc przy okazji, że sam nie odważyłyby się, by podejść tak blisko. Zaznaczył przy tym, że nie sprawiała wrażenia kogoś, kto chce targnąć się na swoje życie.

Badanie toksykologiczne wykazało, że Anastazja P. miała w chwili śmierci w organizmie 21 mg kokainy i 1700 mg MDMA. Toksyczność tego drugiego narkotyku wynosi 1800 mg. Zdaniem policji Polka wzięła co najmniej 10 tabletek MDMA.

Koroner stwierdził, że nic nie wskazuje na to, iż 22-latka popełniła samobójstwo, a narkotyki, które zażyła wprawiają w dobry nastrój, poczucie euforii. Stwierdzono, że 22-latka zmarła na skutek nieszczęśliwego wypadku. Fakt, że Anastazja P. była w samej bieliźnie wytłumaczono tym, iż substancje te podnoszą temperaturę ciała. Mogła je więc celowo ściągnąć, by się ochłodzić.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Strzelanina w Białymstoku. Policja zatrzymała dwie osoby

Strzelanina w Białymstoku to prawdopodobnie efekt kłótni dwóch kierowców. Jeden z nich wyciągnął przedmiot przypominający broń i oddał strzał. Policjanci zatrzymali w tej sprawie dwie osoby. Policja zatrzymała w poniedziałek wieczorem dwie osoby, które prawdopodobnie brały udział w strzelaninie na osiedlu Wygoda w Białymstoku. Zatrzymane osoby to 20-letni kierowca samochodu, który, jak wynika ze wstępnych ustaleń policji, zajechał drogę innemu kierowcy i oddał strzał w jego kierunku. W poniedziałek zatrzymano też jego 16-letnią pasażerkę. Nastolatka przebywa obecnie w policyjnej izbie dziecka. Autem podróżowała jeszcze trzecia osoba.

– Policja nadal prowadzi czynności w tej sprawie. Zatrzymanie ostatniego z pasażerów tego pojazdu to jedynie kwestia czasu – poinformowała asp. Edyta Wilczyńska z zespołu prasowego podlaskiej policji.

Do tych wstrząsających zdarzeń doszło w poniedziałek około godziny 14:30 na osiedlu Wygoda. Policjanci otrzymali zgłoszenie, że między dwoma kierowcami doszło do wymiany zdań. Wcześniej jeden z nich zajechał drogę poszkodowanemu na ul. Wincentego Pola.

– Kierowca, który zajechał drogę poszkodowanemu, wyciągnął w jego kierunku przedmiot przypominający wyglądem broń i oddał strzał – kontynuuje oficer prasowa policji i podkreśla, że są to wstępne informacje na temat przebiegu tego zdarzenia.
Źródło info i foto: se.pl

Dziś zostaną wznowione poszukiwania Piotra Woźniaka-Staraka

Na jeziorze Kisajno zawieszono w poniedziałek poszukiwania producenta filmowego Piotra Woźniaka-Staraka, który w niedzielę w nocy wypadł z motorówki. Według giżyckiej policji, akcja zostanie wznowiona we wtorek rano. Jak podała PAP asp. Iwona Chruścińska z policji w Giżycku, strażacy uczestniczący w akcji poszukiwawczej już spłynęli z jeziora; policjanci z powodu zapadającego zmroku także kończą poszukiwania. Dodała, że we wtorek rano służby wznowią działania.

Prokuratura potwierdziła w poniedziałek, że osobą poszukiwaną na jez. Kisajno jest producent filmowy Piotr Woźniak-Starak. Jak przekazał PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Krzysztof Stodolny, „pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Giżycku trwają czynności w niezbędnym zakresie mające ustalić okoliczności i przyczyny zdarzenia na jeziorze Kisajno”.

W trwających od dwóch dni poszukiwaniach uczestniczą policyjni wodniacy z Giżycka i Mrągowa, strażacy z Państwowej Straży Pożarnej z Giżycka ze specjalistycznym sprzętem – sonarem, robotem. Do poszukiwań włączeni zostali płetwonurkowie oraz policyjna łódź z sonarem. Linię brzegową przeczesywali w poniedziałek żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej.

Według policji, z soboty na niedzielę przed godz. 4 nad ranem odebrano zgłoszenie, że po jeziorze pływa motorówka i może zakłócać odpoczynek żeglarzy. Funkcjonariusze i ratownicy Mazurskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego odnaleźli na miejscu dryfującą łódź motorową, na pokładzie której nikogo nie było. Silnik nie pracował, być może skończyło się paliwo.

W ocenie policjantów, rzeczy pozostawione na motorówce wskazywały, że mogły nią płynąć dwie osoby. Natychmiast rozpoczęto poszukiwania, w trakcie, których znaleziono na brzegu jeziora jedną z tych osób.

Asp. Chruścińska mówiła wcześniej PAP, że z relacji odnalezionej kobiety wynikało, że płynęła motorówką z 39-letnim mężczyzną i podczas wykonywania manewru skrętu obydwoje wypadli do wody. Kobieta zdołała dopłynąć sama do brzegu. Relacjonowała, że przepłynęła ok. stu metrów.

Policja poinformowała, że odnaleziona na brzegu 27-letnia mieszkanka Łodzi była w dobrym stanie.
Źródło info i foto: Dziennik.pl