Śledczy chcą przesłuchać 12-latkę, która urodziła dziecko

Śledczy złożyli wniosek o przesłuchanie przed sądem 12-latki, która w lipcu urodziła w bielskim szpitalu dziecko. Oczekują teraz na termin posiedzenia – poinformował w czwartek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej Jacek Boda.

Postępowanie prowadzone jest w sprawie. Do tej pory nikomu nie przedstawiono zarzutów. Z uwagi na charakter czynu oraz właściwości osobiste pokrzywdzonej, która jest osobą małoletnią, zgodnie z obowiązującą procedurą prokuratura złożyła wniosek o przesłuchanie pokrzywdzonej przed sądem – powiedział rzecznik.

Jak dodał Boda, dotychczas przesłuchana została już matka dziewczynki. Nie podał żadnych szczegółów z uwagi na delikatną materię sprawy i dobro 12-latki.

Śledztwo w sprawie doprowadzenia do obcowania płciowego z małoletnią pokrzywdzoną w wieku 12 lat prowadzi prokuratura rejonowa Bielsko-Biała – Północ.

Pokrzywdzona w wyniku zaistniałego zdarzenia zaszła w ciążę, do rozwiązania której doszło już w trakcie trwającego śledztwa. Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa złożył do organów ścigania sąd rodzinny, pod którego opieką znajdowała się pokrzywdzona – poinformował Jacek Boda.

12-latka urodziła dziecko w bielskim szpitalu w lipcu. To chłopczyk. Urodził się zdrowy.

W Polsce obcowanie płciowe z osobą małoletnią poniżej 15. roku życia jest przestępstwem ściganym z urzędu. Grozi za to od 2 do 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Europejski Trybunał Praw Człowieka: Władze Polski odpowiedzialne za błędy policji w związku z porwaniem Krzysztofa Olewnika

Władze Polski są odpowiedzialne za serię poważnych błędów ze strony policji w związku z porwaniem Krzysztofa Olewnika, które doprowadziło do jego śmierci – orzekł w czwartek Europejski Trybunał Praw Człowieka. Według sędziów, Polska powinna wypłacić 100 tys. euro rodzinie mężczyzny.

W czwartkowym orzeczeniu Trybunał stwierdził, że w sprawie Krzysztofa Olewnika doszło do naruszenia art. 2 (prawo do życia) Europejskiej Konwencji Praw Człowieka „w związku z niewypełnieniem przez państwo obowiązku ochrony życia krewnego skarżących”.

Sędziowie orzekli, że doszło również do naruszenia art. 2 Konwencji „w związku z nieodpowiednim dochodzeniem w sprawie śmierci”. Trybunał uznał, że w związku z porwaniem Olewnika władze Polski należy uznać za odpowiedzialne za serię poważnych błędów policji, które ostatecznie doprowadziły do śmierci porwanego.

„Ponadto, pomimo dochodzenia parlamentarnego w tej sprawie, które doprowadziło do bardzo krytycznego sprawozdania, i starań organów prokuratorskich o wszczęcie postępowania przeciwko policji, prokuratorom i wysokiej rangi urzędnikom służby cywilnej, postępowanie w sprawie zabójstwa pana Olewnika nadal trwało 17 lat po jego porwaniu i okoliczności tych wydarzeń nie zostały w pełni wyjaśnione” – czytamy w wyroku.

Skargę do Trybunału w Strasburgu złożyli siostra zamordowanego Danuta Olewnik-Cieplińska i jego ojciec Włodzimierz Olewnik. Twierdzili, że to krajowe władze są odpowiedzialne za śmierć Krzysztofa Olewnika, bo nie przeprowadziły skutecznego dochodzenia w sprawie jego porwania i ostatecznie nie ochroniły go. Nie przeprowadziły również skutecznego dochodzenia w sprawie jego zabójstwa.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zatrzymano podejrzanego o napad na taksówkarza

Wczoraj dzięki błyskawicznie podjętym działaniom przez kryminalnych z komisariatu na Targówku wspieranych przez operacyjnych z komendy na Pradze Północ i funkcjonariuszy oddziałów prewencji policji zatrzymano podejrzanego o napad na taksówkarza. 36-latek, grożąc poszkodowanemu przedmiotem przypominającym broń, skradł mu m.in. telefon komórkowy i gotówkę. Mężczyźnie nic się nie stało. Na dzisiaj śledczy zaplanowali dalsze czynności procesowe z zatrzymanym.

Wczoraj po południu w okolicy ul. św. Wincentego doszło do rozboju na taksówkarzu. Pasażer taksówki zastraszył poszkodowanego przedmiotem przypominającym broń i okradł go, a następnie uciekł z miejsca. Napadniętemu mężczyźnie nic się nie stało.

Kryminalni z Targówka przeprowadzili błyskawiczne działania. W akcji wzięło udział kilkudziesięciu policjantów, w tym operacyjni z komendy na Pradze Północ i funkcjonariusze z oddziałów prewencji policji. Do poszukiwań użyto również psa tropiącego. Zorganizowane działania przyniosły oczekiwany skutek.

Zaledwie godzinę po otrzymaniu informacji o zdarzeniu, w okolicy Lasu Bródnowskiego kryminalni zatrzymali 36-letniego mieszkańca Warszawy. Mężczyzna nie stawiał oporu. Mundurowi zabezpieczyli od niego pistolet gazowy.

Dzisiaj śledczy będą wykonywali dalsze czynności procesowe z jego udziałem.
Źródło info i foto: Policja.pl

USA: 14-latek zamordował całą swoją rodzinę

Rodzinna tragedia w amerykańskim Elkmont wstrząsnęła Stanami Zjednoczonymi. 14-letni chłopiec zastrzelił tam pięciu członków swojej rodziny. Nastolatek przyznał się do zbrodni. Motywy jego działania wciąż nie są znane.

Do dramatu doszło w poniedziałek późnym wieczorem w Elkmont w stanie Alabama. 14-letni chłopiec zabił swojego ojca, macochę i przyrodnie rodzeństwo: 5-latkę i dwóch chłopców w wieku 6 lat i 6 miesięcy. Wiadomo, że trzy osoby zginęły na miejscu, a kolejne dwie zmarły w szpitalu. Jak poinformowały we wtorek po południu lokalne służby, wszyscy zostali postrzeleni. Broń, którą posłużył się 14-latek, została znaleziona na poboczu drogi.

14-latek przyznał się do zabójstwa rodziny

O zbrodni policję poinformował sam zatrzymany nastolatek. Początkowo utrzymywał, że gdy usłyszał strzały, był w piwnicy. Do morderstwa przyznał się podczas późniejszego przesłuchania. Na ten moment motywy chłopca nie są znane. 14-latek wkrótce usłyszy zarzuty. Przed sądem będzie odpowiadał prawdopodobnie jako osoba dorosła.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Polacy o działaniach Kościoła ws. walki z pedofilią

Prawie połowa Polaków uważa, że działania podjęte przez Kościół w sprawie przypadków seksualnego wykorzystywania nieletnich przez duchownych są zdecydowanie niewystarczające – wynika z sondażu IBRiS dla Interii.

„W polskim Kościele zdarzały się przypadki wykorzystywania seksualnego małoletnich przez duchownych. Jak ocenia Pan/i działania podjęte przez polski Kościół w sprawie przypadków seksualnego wykorzystywania nieletnich przez duchownych?” – takie pytanie zadano ankietowanym w sondażu IBRiS dla Interii.

47,9 proc. badanych wskazało, że działania Kościoła są „zdecydowanie niewystarczające”. Za „raczej niewystarczające” uznało je 23,5 proc. respondentów.

Odmiennego zdania było niewiele ponad 18 proc. ankietowanych – 2,9 proc. stwierdziło, że działania te są „zdecydowanie wystarczające”, a 15,2 proc. było zdania, że „raczej wystarczające”.

Odpowiedź „nie wiem / trudno powiedzieć” wybrało 10,5 proc. ankietowanych.

Badanie IBRiS dla Interii zostało zrealizowane w dniach 30 sierpnia -2 września metodą telefonicznych, standaryzowanych wywiadów kwestionariuszowych wspomaganych komputerowo (CATI) na próbie 1100 osób.
Źródło info i foto: interia.pl

Walmart ogranicza sprzedaż amunicji. Efekt serii strzelanin w USA

Największy amerykański koncern handlu detalicznego Walmart ogłosił, że wstrzyma sprzedaż niektórych rodzajów amunicji strzeleckiej we wszystkich swych sklepach na terenie USA. To reakcja na niedawne zbiorowe zabójstwa z użyciem broni palnej.

Po wyprzedaniu obecnych zapasów z obrotu wycofana zostanie amunicja do karabinków krótkolufowych kalibru między innymi 5,56 mm. Jest ona używana powszechnie w broni myśliwskiej, ale także w broni stylizowanej na wojskową. Wstrzymanie sprzedaży dotyczy także oferowanej dotąd jedynie w stanie Alaska ręcznej broni strzeleckiej.

Jak oświadczył Walmart, decyzję te podjęto w związku z zabiciem w USA w sierpniu 38 osób w trzech strzelaninach – w El Paso i w Odessie w stanie Teksas oraz w Dayton w stanie Ohio. Zbrodnia w El Paso, której skutkiem było uśmiercenie 22 ludzi, dokonana została w centrum handlowym Walmart.

Koncern przewiduje, że jego udział w rynku amunicji w Stanach Zjednoczonych spadnie z dotychczasowych 20 proc. do poziomu między 6 i 9 proc.
Źródło info i foto: TVP.info

Prokuratura uzupełniła zarzuty wobec byłego prezesa PKN Orlen

CBA zatrzymało ponownie b. prezesa PKN Orlen Jacka K. i pięć innych osób wz. z zarzutami wyrządzenia spółce szkody wielkich rozmiarów. Pozostali zatrzymani, to właściciele i członkowie zarządów agencji eventowych. „Zarzuty wobec b. prezesa PKN Orlen Dariusza Jacka K. uzupełniono o czyn polegający m.in. na wyrządzeniu koncernowi szkody majątkowej w kwocie przekraczającej 500 tys. zł – podała PK.

Centralne Biuro Antykorupcyjne na polecenie łódzkiej prokuratury zatrzymało ponownie b. prezesa PKN Orlen, i pięć innych osób. Usłyszeli oni kolejne zarzuty w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w PKN Orlen. Prokurator nie wystąpił o areszt, zastosował wobec wszystkich wolnościowe środki zapobiegawcze.

Prokuratura Krajowa w środowym komunikacie poinformowała, że „byłemu prezesowi zarządu PKN Orlen – Dariuszowi K. uzupełniono wydane uprzednio zarzuty o czyn polegający m.in. na wyrządzeniu PKN Orlen S.A. szkody majątkowej w wyniku niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień, poprzez pokrycie przez spółkę kosztów wyjazdu, który nie miał charakteru wyjazdu służbowego, w kwocie przekraczającej 500.000 złotych”.

„Najwłaściwsza” forma postawienia zarzutów

Pojawiło się jednak pytanie czy ponowne zatrzymanie byłego prezesa było konieczne. – W tej sprawie CBA realizuje postanowienie prokuratury. To prokuratura w Łodzi prowadzi śledztwo i je nadzoruje. Prokurator uznał, że ta forma postawienia zarzutów jest najwłaściwsza – powiedział Polsat News Stanisław Żaryn, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych.

Zdaniem prawnika, eksperta Business Centre Club, prokurator mógł, ale nie musiał skorzystać z przysługującego mu prawa. – Praktyka w sprawach nie tak głośnych, dotyczących osób niepublicznych, niemedialnych, pokazuje, że uciekanie się do takich środków, jakie zostały zastosowane w tym przypadku jest ostatecznością – powiedział Radosław Płonka.

Jacek K. był szefem PKN Orlen od 2008 do 2015 roku. K. był już zatrzymany przez CBA w lutym, sąd zdecydował wtedy o jego trzymiesięcznym aresztowaniu, ale pozwolił mu odpowiadać z wolnej stopy za kaucję 1 mln zł.

Grozi im kara do 10 lat pozbawienia wolności

„Krzysztofowi H., Annie A., Arkadiuszowi S. oraz Marcinowi S. – osobom związanym z jedną z agencji reklamowych – przedstawione zostały zarzuty przywłaszczenia środków, jakie winny być zwrócone do PKN Orlen w związku z dystrybucja biletów na imprezę Verva Street Racing” – przekazała prokuratura.

Ponadto osobom tym, a także Annie G., prowadzącej działalność w branży eventowo–marketingowej, przedstawiono zarzut poświadczenia nieprawdy w związku z wystawieniem faktur za świadczenie usług przy organizacji imprezy Orlen Warsaw Maraton, które nie zostały w istocie wykonane.

Annie G. przedstawiono również zarzut składania uprzednio fałszywych zeznań.

Wobec przesłuchanych osób prokurator zastosował dozór policyjny oraz poręczenia majątkowe – w kwotach od 20 tys. zł do 300 tys. zł. Podejrzanym może grozić kara do 10 lat pozbawienia wolności.

Zawyżone faktury

Poprzednio K. został zatrzymany wraz z dwoma b. dyrektorami koncernu. Zarzucono im wówczas również wyrządzenie spółce szkody wielkich rozmiarów, nadużycia uprawnień, lub niedopełnienia obowiązków. B. szefa PKN Orlen podejrzewano, że doprowadził do 3,3 mln zł szkody majątkowej przy rozliczaniu imprezy Verva Street Racing – Dakar na Stadionie Narodowym. Jacek K. i dyrektorzy mieli zgodzić się na zapłacenie firmie organizującej imprezę zawyżone faktury i nie rozliczyć sprzedaży biletów.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

30-latka, która kierowała gangiem wystąpiła z wnioskiem o list żelazny

Nowe fakty w sprawie 30-latki, która miała kierować gangiem pseudokibiców Cracovii. O Magdalenie Kralce z Krakowa zrobiło się głośno, kiedy policja ogłosiła, że jest ona poszukiwana listem gończym, Europejskim Nakazem Aresztowania i wydano za nią czerwoną notę Interpolu. Obrońca kobiety – mec. Maciej Burda złożył w sądzie wniosek o list żelazny. Adwokat w rozmowie z Fakt24 tłumaczy, skąd ta decyzja.

Według prokuratury Magdalena Kralka miała kierować gangiem, który zajmował się handlem marihuaną i kokainą oraz tzw. przestępstwami przeciwko życiu i zdrowiu, m.in. pobiciami z użyciem niebezpiecznych narzędzi. Kobieta miała brać udział w rozprowadzaniu narkotyków z Hiszpanii na ogromną skalę i rozliczaniu pieniędzy pochodzących z nielegalnych źródeł.

Obrońca 30-latki – znany karnista mec. Maciej Burda złożył do sądu wniosek o list żelazny, który pozwoliłby jej na powrót do Polski i pozostanie na wolności co najmniej do zakończenia procesu. O tym, że kobieta stara się o list żelazny, jako pierwszy poinformował portal tvn24.

– Policja przekazała mediom, że nie może sobie poradzić ze złapaniem pani Magdaleny Kralki. Chcieliśmy wyjść na przeciw i zaproponować dobrowolne zgłoszenie się. Uznaliśmy, że przekazywanie prasie, łącznie z portalami plotkarskimi informacji dotyczących Magdaleny Kralki to przejaw desperacji, więc chcemy pomóc – tłumaczy mec. Maciej Burda w rozmowie z Fakt24.

Pierwszy wniosek odrzucono. Powód?

Obrońca Magdaleny Kralki wyjaśnia, że wniosek trafił do sądu we wtorek, 3 września i może on zostać rozpoznany dopiero za ok. 1,5 miesiąca.

– W grudniu ubiegłego roku złożyłem taki wniosek po raz pierwszy. Wtedy sąd nie zgodził się na wydanie listu żelaznego. Uznano, że jest obawa matactwa i że miejsce Magdaleny Kralki jest areszcie. Skoro teraz organy ścigania przenoszą dyskusję o jej wolności na łamy prasy, to stwierdziliśmy, że sytuacja się zmieniła i sąd być może uzna że list żelazny powinien zostać wydany – dodaje Maciej Burda w rozmowie z Fakt24.

Zdaniem adwokata informacje, że jego klientka stała na czele bojówki Cracovii nie są zgodne z prawdą. – Każdy, kto zna przestępczą historię Krakowa, wie, że nie było jednej osoby, która by tym wszystkim zarządzała – podkreśla Maciej Burda.

30-latka spędzi kilka lat w areszcie?

Magdalena Kralka była partnerką Mariusza, jednego z trzech braci Z., tzw. „Zielonych”, którzy należeli do grupy kiboli Cracovii. Jej partner został zatrzymany w grudniu 2017 roku. Jego brat Adrian Z. zginął od strzału podczas próby zatrzymania. Za kratki trafiła także jego partnerka – Gabriela S.

Według obrońcy Magdalena Kralka obawia się, że prokuratura będzie chciała wykazać, że bracia Z. to byli „tak groźni przestępcy, że zastrzelenie jednego z nich w chwili zatrzymania było całkowicie uzasadnione”. Jego zdaniem kobieta ma obawiać się także, że długie przetrzymywanie jej w areszcie będzie legitymizowało postępowanie policji wobec jej niedoszłego szwagra.

– Żaden sędzia nie będzie się zastanawiał, czy ona jest winna, czy niewinna. Sędzia powie, że na zakończenie procesu będziemy rozważali, czy popełniła przestępstwo. Przez to Magdalena Kralka może spędzić w areszcie nawet kilka lat. W międzyczasie może okazać się, że przedstawione jej zarzuty są niezasadne – dodaje Maciej Burda w rozmowie z Fakt24.

Wizerunek „miss listów gończych” wpłynie na wyrok?

30-latka ma też obawiać się, że podzieli los swojej niedoszłej szwagierki. Partnerka drugiego z braci „Zielonych” – Adriana Z. od października 2018 roku przebywa w areszcie. Jak twierdzi mecenas Burda, kobieta została oddzielona od 2,5-letniego dziecka i sąd nie reaguje na jej prośby o przekierowanie do zakładu karnego dla matek z dziećmi.

Zdaniem obrońcy sytuacja życiowa Magdaleny Kralki jest na tyle poważna, że prawdopodobnie nie zdaje sobie ona sprawy z tego, iż internauci okrzyknęli ją „miss listów gończych” i nie czyta komentarzy w sieci na swój temat.

Na pytanie, co sądzi o tym, że uroda jego klientki wzbudziła ogromne zainteresowanie internautów odpowiada: – Ja mam młodą żonę i nie skupiam się na walorach estetycznych Magdaleny Kralki. Wierzę w to, że ona jest piękna, ale nie ma to dla mnie żadnego znaczenia. Jeżeli jej walory cielesne budzą zainteresowanie szerszej publiczności, to nie sądzę, żeby to miało jakiekolwiek przełożenie na wynik procesu karnego – dodaje Maciej Burda w rozmowie z Fakt24.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Zaginęła 16-letnia Daryna Rokhmanova

Małopolska policja prosi o pomoc w poszukiwaniu 16-letniej Daryny Rokhmanovej. Nastolatka jest poszukiwana od ponad dwóch tygodni i nie ma z nią żadnego kontaktu. Zaginiona Daryna Rokhmanova we wtorek, 20 sierpnia opuściła miejsce zamieszkania i do chwili obecnej nie powróciła. Miała udać się na koncert do Pragi w Czechach.

W dniu zaginięcia była ubrana w fioletową bluzkę z krótkim rękawem, długie czarne spodnie materiałowe ze ściągaczami na kostkach, buty Converse za kostkę, plecak brązowy skóropodobny, a na szyi gruby srebrny łańcuch.

Osoby, które posiadają jakiekolwiek informacje o zaginionej proszone są o kontakt z Komisariatem Policji III w Krakowie pod nr tel. 12 615 29 12, 12 615 70 23 lub numerem alarmowym 112.
Źródło info i foto: se.pl

CBA o „systemie do masowej inwigilacji”

„CBA nie zakupiło żadnego ‚systemu masowej inwigilacji Polaków’. Pojawiające się w tej sprawie opinie i komentarze są insynuacjami i nie mają poparcia w faktach” – pisze w oświadczeniu Centralne Biuro Antykorupcyjne. To reakcja na doniesienia o systemie Pegasus, którym mają dysponować służby. Technologia pozwala uzyskać wgląd do danych przechowywanych m.in. na telefonach.

„W związku z doniesieniami mediów informujemy, że Centralne Biuro Antykorupcyjne prowadzi swoje działania w oparciu o przepisy polskiego prawa. Kontrola operacyjna jest prowadzona w uzasadnionych i opisanych prawem przypadkach, po uzyskaniu zgody Prokuratura Generalnego i wydaniu postanowienia przez sąd” – przekonuje CBA w komunikacie.

CBA korzysta z Pegasusa do inwigilacji? Jest oświadczenie

Jak twierdzi, biuro „nie zakupiło żadnego ‚systemu masowej inwigilacji Polaków'”. „Pojawiające się w tej sprawie opinie i komentarze są insynuacjami i nie mają poparcia w faktach” – informuje CBA.

O Pegasusie informowała przed kilkoma dniami stacja TVN24. Istnienie systemu miała potwierdzać faktura podpisana przez szefa CBA. Natrafiła na nią NIK, która badała, czy Ministerstwo Sprawiedliwości zgodnie z planem wykorzystuje Fundusz Sprawiedliwości (wcześniej nazywany był Funduszem pomocy Poszkodowanym i Pomocy Postpenitencjarnej). Z kontroli NIK wynika, że największą kwotę, 25 milionów złotych z funduszu, przekazano CBA. Najprawdopodobniej kwota sfinansowała część faktury wystawionej przez warszawską firmę informatyczną na kwotę 33 mln złotych. „Zakup środków techniki specjalnej służących do wykrywania i zapobiegania przestępczości” ma oznaczać zakup systemu do inwigilacji telefonów i komputerów, którym najprawdopodobniej jest Pegasus.
Źródło info i foto: Gazeta.pl