Jutro kolejny akt oskarżenia w związku z aferą reprywatyzacyjną. Dotyczy 13 osób

We wtorek prokuratura skieruje do sądu kolejny akt oskarżenia w związku z tzw. aferą reprywatyzacyjną w Warszawie – poinformował w poniedziałek prokurator generalny Zbigniew Ziobro. Jak zaznaczył, akt oskarżenia obejmuje 13 osób i dotyczy 13 nieruchomości.

Z informacji przekazanej przez prokuraturę wynika, że w zapowiadanym akie oskarżenia zarzucono oskarżonym popełnienie 37 przestępstw, w tym korupcji. Z ustaleń śledczych wynika, że urzędnicy warszawskiego ratusza przyjęli łapówki w kwocie ponad 2 mln zł, a szkoda wyrządzona w związku z przestępczym procederem przekracza 90 mln zł.

Podczas konferencji prasowej Zbigniew Ziobro, przekazał, że „jutro (wtorek – PAP) wpływa do sądu kolejny akt oskarżenia w sprawie nieruchomości warszawskich i oszustw związanych z działalnością grup przestępczych, które grabiły Warszawę z nieruchomości”.

Z kolei prokurator Michał Ostrowski podkreślił, że akt oskarżenia, który zostanie skierowany do sądu przez Prokuraturę Regionalną we Wrocławiu we wtorek, będzie już siódmym aktem oskarżenia w zakresie tzw. afery reprywatyzacyjnej w Warszawie. „Akt oskarżenia dotyczy 13 oskarżonych. Łącznie zarzucono im 37 przestępstw, w tym przestępstw korupcyjnych, gdzie kwota korzyści majątkowych przyjętych przez urzędników Urzędu m. st. Warszawy przekracza dwa miliony zł” – zaznaczył prok. Ostrowski.

Jak dodał, łączna szkoda wyrządzona w zakresie tego aktu oskarżenia przekracza 90 mln zł.

Prokurator przekazał przy tym, że w ramach tego aktu oskarżenia oskarżonych zostanie sześciu urzędników warszawskiego ratusza, czterech radców prawnych, jeden notariusz i dwóch handlarzy roszczeń.

– Kolejny akt oskarżenia wobec 13 osób w związku z reprywatyzacją w Warszawie to dowód na patologię, jaka miała miejsce w urzędzie miasta; za błędnymi decyzjami często szły wręczane korzyści majątkowe, łącznie mówimy o ponad 45 mln zł – powiedział wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta.

Kaleta, który jest też przewodniczącym komisji weryfikacyjnej, powiedział podczas konferencji we wtorek, że zapowiedziany akt oskarżenia wobec 13 osób w związku z reprywatyzacją „to kolejny dowód na to, jaka patologia miała miejsce w urzędzie m.st. Warszawy”.

Zaznaczył, że komisja weryfikacyjna zajmowała się wieloma adresami, które są objęte aktem oskarżenia. „Wskazywaliśmy na szereg wątpliwości towarzyszących wydawaniu decyzji reprywatyzacyjnych, również oskarżeni w tej sprawie zeznawali przed komisją i w wielu sprawach komisja poczyniła szereg ustaleń, we współpracy z prokuraturą udało się zbudować pełny obraz tej patologii” – powiedział Kaleta.

Mówił, że za błędnymi decyzjami reprywatyzacyjnymi „bardzo często szły wręczane korzyści majątkowe urzędnikom m.st. Warszawy w niebagatelnych kwotach”. „Łącznie mówimy o korzyściach majątkowych obecnie powyżej 45 mln zł” – powiedział Kaleta.

Przypomniał, że we wtorek zaproponuje komisji weryfikacyjnej treść raportu z ponad dwuletniej pracy.
Źródło info i foto: gazetaprawna.pl

CBŚP, SG i KAS przechwyciły 10 milionów sztuk nielegalnych papierosów. Zatrzymano 18 osób

​Funkcjonariusze CBŚP, Straży Granicznej i KAS zlikwidowali trzy fabryki nielegalnych papierosów zlokalizowane na terenie trzech województw. Przejęto ponad 10 mln gotowych papierosów oraz prawie 10 ton tytoniu, zabezpieczono także specjalistyczne maszyny służące do produkcji i pakowania papierosów.

Kilkudziesięciu funkcjonariuszy zlikwidowało linie produkcyjne i zatrzymało kilkunastu Polaków i obcokrajowców, oskarżonych o udział w nielegalnym procederze. Każda z zabezpieczonych podczas akcji maszyn mogła dziennie wyprodukować milion papierosów. Łącznie zatrzymano 18 osób, które odpowiedzą za nielegalną produkcję wyrobów akcyzowych.

Akcja funkcjonariuszy doprowadziła do zlikwidowania fabryk nielegalnych papierosów w trzech województwach. W województwie dolnośląskim odkryto funkcjonowanie kompletnej linii z profesjonalnymi maszynami służącymi do produkcji papierosów oraz ich pakowania. Na miejscu zatrzymano osiem osób – dwóch Polaków i sześciu obcokrajowców, kolejne dwie osoby zostały zatrzymane w magazynie fabryki. Łącznie funkcjonariusze przejęli niemal 10 milionów sztuk papierosów i 7 ton krajanki tytoniowej i suszu tytoniowego. Wartość towarów została oszacowana nawet na 17 milionów złotych.

Papierosy były oznaczone logiem jednej ze znanych zagranicznych marek tytoniowych. Zatrzymanym przedstawiono zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, produkcji wyrobów tytoniowych bez wymaganego wpisu do rejestrów i popełnienia przestępstwa skarbowego. Grozi im kara 5 lat więzienia oraz wysoka grzywna.

Kolejna fabryka została zlikwidowana na terenie województwa mazowieckiego. W hali, w której miał znajdować się warsztat naprawy obrabiarek, funkcjonariusze CBŚP odkryli kompletną, profesjonalną linię do produkcji papierosów, , a także przemysłowy agregat prądotwórczy, pompy, filtry i separatory pyłów. Zabezpieczono również prawie 420 tysięcy gotowych papierosów i niemal półtorej tony krajanki tytoniowej oraz surowce służące do produkcji papierosów.

Na miejscu zatrzymano 3 mężczyzn, a wartość przechwyconych papierosów i tytoniu oszacowano na prawie 2 miliony złotych.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Nie poznamy dziś wyroków ws. afery Amber Gold

Sędzia Lidia Jedynak nadal będzie czytać wyrok w sprawie Amber Gold. Zdecydowała, że nie może skrócić jego odczytywania. Wysokości kar dla Marcina i Katarzyny P. poznamy więc prawdopodobnie pod koniec września. W związku z wątpliwościami interpretacyjnymi nowych przepisów sędzia Lidia Jedynak zdecydowała, że nie przerwie odczytywania wyroku w sprawie Amber Gold. Wróci więc do odczytywania kolejnych tomów do pustych ścian, trzy razy w tygodniu.

– Kierując się dbałością o dobro toczącego się postępowania, w szczególności nie chcą narażać tego ogromnego postępowania na ryzyko prowadzenia od początku, z uwagi na wątpliwości interpretacyjne, które się pojawiły, sąd podejmuje decyzję o kontynuowaniu ogłaszania wyroku w sposób dotychczasowy – przekazała na poniedziałkowej rozprawie Jedynak.

Winni, ale jeszcze bez kary

W maju, gdy sędzia zaczęła czytać, dowiedzieliśmy się, że Katarzyna i Marcin P. zostali uznani za winnych oszustwa oraz niekorzystnego rozporządzenia mieniem. Według sądu twórcy Amber Gold wprowadzali klientów w błąd i „prowadzili działalność parabankową bez pozwolenia”. Na ogłoszenie wymiaru kar musieliśmy poczekać kilka miesięcy. Sędzia miała do przeczytania 59 tomów po 200 stron każdy. Po ponad trzech miesiącach czytania, wciąż zostało jej 11 tomów. Kary poznamy więc prawdopodobnie pod koniec miesiąca. Zgodnie z dotychczas obowiązującymi przepisami, a dokładnie zgodnie z art. 418 Kodeksu postępowania karnego sąd musiał odczytać całą sentencję wyroku razem z listą osób poszkodowanych i zarzutami. Kiedy poszkodowanych jest ponad 18 tysięcy, a proces trwał ponad trzy lata, odczytanie wyroku musiało trwać miesiącami.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Powstanie elektroniczna baza drobnych przestępców

Dzięki rejestrowi trudno będzie ukryć kryminalną przeszłość. „Zawodowi złodzieje” muszą się mieć na baczności. Rejestr ma ruszyć w listopadzie – pisze poniedziałkowa „Rzeczpospolita”. Jak informuje dziennik, minister spraw wewnętrznych wysłał właśnie do Rządowego Centrum Legislacji projekt rozporządzenia o utworzeniu rejestru wykroczeń.

Elektroniczny rejestr ma ruszyć od 1 listopada 2019 r. i obejmować wykroczenia przeciwko mieniu – kradzież przedmiotu, drewna z lasu, paserstwo. Ma służyć policji, prokuraturze i sądom, by złodzieje, którzy popełniają drobne kradzieże w różnych miastach nie odpowiadali za pojedyncze wykroczenia, lecz za zsumowane, czyli surowiej karane – pisze „Rz”.

Dane mają być kasowane z rejestru po trzech latach liczonych od dnia wprowadzenia, chyba że w ciągu trzech lat pojawi się kolejny wpis. Mogą zniknąć także wcześniej, np. gdy dojdzie do uniewinnienia osoby, której dotyczą, odmowy wszczęcia wobec niej postępowania lub jego umorzenia prawomocnym orzeczeniem sądu. Wraz z danymi sprawców znikają dane pokrzywdzonych – informuje gazeta.

Podstawą wprowadzenia informacji do rejestru (w tym danych osobowych podejrzanego) będzie sporządzenie notatki urzędowej przez policjanta, który ujawnił wykroczenie. W projekcie wymieniono cztery przypadki: naoczne stwierdzenie przez policjanta wykroczenia, schwytanie sprawcy na gorącym uczynku lub bezpośrednio po jego popełnieniu, otrzymanie informacji o popełnionym wykroczeniu od organu, który prowadzi takie sprawy, wreszcie – odczytanie przez policjanta informacji, w szczególności w postaci obrazu lub dźwięku, utrwalonych za pomocą dostępnych środków lub urządzeń technicznych.

Utworzenie rejestru, który będzie wchodził w skład Krajowego Systemu Informacyjnego policji, ma kosztować około 15 mln zł. Jak przypomina „Rz”, od listopada 2018 r. kradzież do 500 zł to wykroczenie, a powyżej to przestępstwo. „Dzięki rejestrowi sądy będą mogły skazywać za przestępstwo kradzieży w sytuacji, gdy dojdzie na przykład do trzech kradzieży o każdorazowej wartości po 200 zł” – zauważa dziennik.
Źródło info i foto: interia.pl

29 ofiar śmiertelnych po atakach na konwoje z żywnością w Burkina Faso

Do 29 wzrosła liczba ofiar śmiertelnych dwóch ataków terrorystycznych, które miały miejsce w niedzielę w północnej części Burkina Faso – podała agencja AFP. Ofiarami zamachów byli pasażerowie samochodu transportowego oraz kierowcy skuterów z żywnością.

Do ataków doszło w prownicji Sanmatenga. Najpierw samochód ciężarowo-osobowy wjechał na prowizoryczną minę, w wyniku czego śmierć poniosło 15 osób. Następnie ostrzelany został konwój skuterów z żywnością dla osób przesiedlonych w miejscowościach Dablo i Kelbo. Zginęło 14 osób.

Burkina Faso od czterech lat jest miejscem coraz częstszych i coraz krwawszych ataków przypisywanych grupom dżihadystycznym, w tym Ansar ul Islam (nie mylić z Ansar al-Islam z irackiego Kurdystanu), Nusrat al-Islam (Grupie Wsparcia Islamu i Muzułmanów, GSIM) oraz EIGS – Państwu Islamskiemu na Wielkiej Saharze (organizacja terrorystyczna dżihadystów ideologii salafickiej).

Ataki, początkowo koncentrujące się na północy kraju, następnie objęły stolicę – Wagadugu – i inne regiony. Zginęło w nich co najmniej 400 osób. Głównie na północy kraju często atakowani są duchowni, tak chrześcijańscy, jak i muzułmańscy, uważani przez dżihadystów za nie dość radykalnych i współpracujący z władzami.
Źródło info i foto: TVP.info

Ukraina: Matka przykuła 36-letniego syna łańcuchem by pobierać rentę

36-letniego mężczyznę przykutego łańcuchem do słupa we własnym pokoju uwolnili policjanci z Sołonego na Ukrainie. Niepełnosprawnego uwięziła matka, która zrobiła to, by bez przeszkód korzystać z renty przysługującej synowi. Policję o uwięzionym we własnym domu w Sołonym (ok. 40 km na południe od Dniepropietrowska) 36-latku powiadomili sąsiedzi.

Wysłana na miejsce grupa reagowania zastała w jednym z pokojów mężczyznę przykutego łańcuchem do metalowego słupa. Okazało się, że uwięziony jest osobą niepełnosprawną z przyznaną rentą socjalną. Do słupa przykuła go matka, by móc swobodnie pobierać i wykorzystywać należne mu świadczenia.

Funkcjonariusze uwolnili mężczyznę i przewieźli do szpitala. Matce postawiono zarzut z art. 146 kodeksu karnego Ukrainy dotyczący nielegalnego pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Warszawa: Izraelscy studenci brutalnie zaatakowani pod jednym z klubów

Izraelscy studenci zostali zaatakowani pod jednym z klubów przy ul. Twardej na warszawskim Śródmieściu. Zdarzenie opisał w sieci w sieci brat jednego z poszkodowanych – Barak Kashpizky. Według jego relacji napastnicy mieli mówić po arabsku. Policja bada sprawę pod kątem przestępstwa na tle narodowościowym. Głos zabrali też przedstawiciele ministerstwa spraw zagranicznych i ambasador Polski w Izraelu.

Sprawę pobicia czterech izraelskich studentów w centrum Warszawy bada policja. Funkcjonariusze poszukują sprawców. Według policji jeden z nich miał krzyczeć, że jest Palestyńczykiem.

– Do grupy osób podeszło trzech mężczyzn, z których jeden był bardzo agresywny. Do szpitala trafiło dwóch pokrzywdzonych. Stąd też trafiła do nas informacja o zdarzeniu – informuje rzecznik Komendy Stołecznej Policji, Sylwester Marczak w rozmowie z Onetem.

Jednym z pobitych miał być brat Baraka – Yotam, student prawa, który w sobotę nad ranem wychodził z kolegami z warszawskiego klubu. Z jego relacji wynika, że chłopak został zaatakowany po tym, jak agresorzy dowiedzieli się, że jest z Izraela. Mieli też wykrzykiwać wulgarne hasła dotyczące jego kraju. W wyniku zadanych ciosów młody mężczyzna stracił przytomność. Miał uszkodzony oczodół i złamany nos.

Brat poszkodowanego ma żal do świadków zdarzenia, że nie pomogli studentowi i nie wezwali policji.

Głos w sprawie zdarzenia zabrał Marek Magierowski – ambasador Polski w Izraelu. „Podły akt barbarzyństwa. Nie ma usprawiedliwienia dla przemocy. Wierzę, że sprawcy zostaną wkrótce zatrzymani. Życzę Yotamowi i innym szybkiego powrotu do zdrowia” – napisał Magierowski na Twitterze. Także ministerstwo spraw zagranicznych wyraziło sprzeciw wobec aktów przemocy.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Polski dżihadysta zostanie skazany za terroryzm

Czy Dawid Ł. należał do organizacji islamskich terrorystów? W tej sprawie przed Sądem Okręgowym w Łodzi już czwarty rok toczy się bezprecedensowy proces. Kolejna rozprawa odbędzie się 10 września.

– To test dla naszego wymiaru sprawiedliwości – mówi dr hab. Ryszard Machnikowski, profesor UŁ, biegły sądowy w tej sprawie, wykładowca Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politologicznych Uniwersytetu Łódzkiego, zajmujący się tematyką terroryzmu.

Dlaczego proces Dawida Ł., Polaka podejrzewanego o terroryzm, tak długo trwa? To już czwarty rok.

Na to pytanie powinien odpowiedzieć Sąd Okręgowy w Łodzi, który prowadzi postępowanie. A jest ono wyjątkowo trudne. Oskarżenia częściowo opierają się na przesłankach o charakterze poszlakowym. Dawidowi postawiono zarzut posiadania materiałów propagandowych Państwa Islamskiego oraz przynależności do nielegalnej organizacji o charakterze zbrojnym.

Przypomnijmy. W 2013 roku Dawid Ł., pochodzący z Radomia, a mieszkający z rodzicami w Norwegii, poznaje przez Internet Małgorzatę B. z Piotrkowa Trybunalskiego. On ma lat 21, ona 18. Biorą ślub w obrządku muzułmańskim. Wspólnie wyjeżdżają na front turecko-syryjski. Tam spędzają półtora roku. Dawid – jako członek Muzułmańskiego Ruch Świt Syrii, Małgosia czeka na niego w Turcji. Wracają w 2015 roku. Opisałam ich historię w reportażu w „Dużym Formacie”. W procesie Dawida jedno z pytań brzmi, czy Ruch Świt Syrii, do którego należał, rzeczywiście ma charakter zbrojny. Bo jeśli ma, to Dawid jest terrorystą. Pana ekspertyza w tej sprawie jest istotna.

Ruch Świt Syrii jest relatywnie niewielką, lokalną grupą działającą w okolicach Aleppo, a także w miastach Idlib, Homs i Hama, czyli w północno-zachodniej i zachodniej części Syrii. Jej liczebność szacowana jest na około 1500-2000 członków. Bezpośrednio nie podlega innemu dowództwu, ale w latach 2013-2014 wchodziła w skład sojuszu zwanego Koalicją Islamską. W połowie 2014 roku dołączyła do Frontu Zwolenników Religii. Ściśle też współpracowała z organizacją dżihadystyczną o nazwie Front Al-Nusra, która kiedyś podporządkowana była bezpośrednio Al-Kaidzie i stanowi największą konkurencję wobec najbardziej znanej dziś grupy dżihadystycznej zwanej  Państwem Islamskim czy – przez jej przeciwników – Daesh.

Tego typu niewielkich grup – jak Świt – było bardzo dużo na terenie konfliktu. Jednego dnia ze sobą współpracowały, innym razem walczyły. Tam była i jest bardzo skomplikowana sytuacja. Nam się wydaje, że jest tylko jedna organizacja radykałów –  Państwo Islamskie, podczas gdy w konflikt w Syrii zaangażowane są ich dziesiątki.

Świt Syrii ma profil jednoznacznie salaficki, czyli nawołujący do organizowania porządku społecznego tak, jak to się działo w czasach Proroka. Nie ulega także wątpliwości, że grupa działa zbrojnie. Jej trzon stanowiły oddziały uczestniczące w walce z armią rządową i potyczkach ze swoimi konkurentami. Członkowie jej tzw. Biura Wojskowego organizowali aktywne działania zbrojne. Prowadzili także rekrutację, indoktrynację, zbieranie funduszy itp. Organizacja ta jest uważana za nielegalną przez rząd Assada, nie znajduje się jednak na międzynarodowych listach grup terrorystycznych.

Skąd wiadomo, że Dawid Ł. z nimi współpracował?

Służby norweskie znalazły przy Dawidzie „glejt” wystawiony przez Świt Syrii. Napisano w nim: to jest nasz brat Dawood. Miało mu to ułatwiać podróżowanie po terytorium Syrii i przekraczanie checkpointów.

Jego żonie nie postawiono żadnych zarzutów ze względu na diagnozę medyczną – jest leczona psychiatrycznie. A co, gdyby nie była chora?

Nie miała takiego zaświadczenia jak Dawid, nie walczyła w Syrii, nie zrobiono jej zdjęć z bronią ani z innymi bojownikami. Za co miałaby być sądzona? Polski obywatel ma prawo wyjechać w dowolne miejsce, nawet jeśli to jest teren wojenny. Prawo jest prawem.

Na świecie mamy jednak obecnie bardzo poważny problem z żonami bojowników działających w Syrii, które funkcjonują lub funkcjonowały w świecie Państwa Islamskiego, a zamierzają wrócić do krajów zachodnich. W Wielkiej Brytanii pozbawiono niedawno obywatelstwa Shamimy Begum, a ona nawet nie wypiera się swoich radykalnych poglądów. Uważa, że działanie ISIS jest równoprawne z działaniem bombardujących Syrię Stanów Zjednoczonych i innych krajów zachodnich. Takich dziewczyn do Syrii z Europy wyjechało co najmniej kilkaset. Wśród nich mogą być Polki, takie przynajmniej krążą pogłoski. Pytanie, co z nimi zrobić, jak traktować ich udział?

Wiemy cokolwiek na ich temat?

Spotkałem się z informacjami o co najmniej kilkunastu Polkach znajdujących się w Syrii na terenach należących niegdyś do Daesh, jednak brak jest szczegółów i ostatecznego potwierdzenia tej wiadomości.

Wiemy natomiast, że niezależnie od płci i narodowości w działalność terrorystyczną angażują się bardzo różni ludzie, również wykształceni.

Ha! Funkcjonuje mit terrorysty, mówiąc potocznie, „świra” i barbarzyńcy, któremu nie wiadomo, o co chodzi – poza zabijaniem. Takie stereotypy istnieją wśród ludzi, którzy na co dzień nie zajmują się tą tematyką. Od razu je dementuję.

Ciężkie zaburzenia psychiczne znacząco utrudniałyby prowadzenie działalności terrorystycznej, która opiera się przecież na konspiracji. Na przykład trzeba zdobyć broń lub materiały wybuchowe, ukrywać je, zaplanować ataki w warunkach, w których państwo dąży do wykrycia i ścigania takich działań. Człowiek mało inteligentny, słabo wykształcony czy wręcz poważnie zaburzony zwyczajnie sobie z tym wszystkim nie poradzi. Wpadnie.

Na czele Państwa Islamskiego stoją absolwenci uniwersytetów, byli żołnierze armii Saddama Husajna, klerycy i intelektualiści. Zwykle podobnie jest z innymi organizacjami terrorystycznymi czy tzw. samotnymi terrorystami. Nie wszyscy to ludzie, którym się w życiu nie powiodło albo nie wiedzą, co dalej ze swoim życiem zrobić.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Gliwice: Zaginął 29-letni Mariusz Wojkowski

Gliwiccy policjanci proszą o pomoc w poszukiwaniach 29-letniego Mariusza Wojkowskiego. Jeśli ktoś z Was widział tego mężczyznę, proszony jest o kontakt z jednostką policji. Policjanci z Gliwic rozpoczęli poszukiwania 30 sierpnia. Funkcjonariusze opublikowali wizerunek i rysopis mężczyzny.

Rysopis: wiek z wyglądu 30 lat, wzrost około 173 cm, szczupła budowa ciała, twarz pociągła cera śniada, włosy ciemne czarne krótkie, oczy jasne niebieskie, nos średni prostolinijny, uszy małe przylegające, uzębienie pełne.

Prawdopodobny ubiór: kurtka przeciwdeszczowa czarna, elastyczna pomarańczowa koszulka z krótkim rękawem, spodenki czarne elastyczne długości do kolan, obuwie sportowe. Przedmioty, jakie może posiadać: rower typu damka koloru szarego grube orurowanie

– Wszelkie informacje mogące przyczynić się do ustalenia miejsca pobytu osoby, proszę kierować do Wydziału Kryminalnego KMP Gliwice ul. Powstańców Warszawy nr 12, tel. 32-3369342, 32-3369309, 32-3369299, e-mail: kryminalny@gliwice.ka.policja.gov.pl lub najbliższej jednostki – podaje gliwicka policja.
Źródło info i foto: se.pl

Zwłoki na placu budowy

21.06.2019 – Gdynia, fatalne skutki ulewy, zapadnieta jezdnia na ul. Janka Wisniewskiego N/z tasma policja | Fot. Marcin Bruniecki/REPORTER

Jak informują w sobotę lokalne media, tragiczne odkrycie miało miejsce w piątek, w Ostrowie Wielkopolskim. Przy ulicy Przeskok, na terenie budowy znaleziono zwłoki. Zwłoki mężczyzny na terenie firmy budowlanej zauważył jeden z pracowników w trakcie nadzoru pracy. Jak podaje portal faktykaliskie.pl, ciało znajdowało się w stanie częściowego rozkładu. Wszystko wskazuje na to, że leżało tam już przez dłuższy czas.

Będzie sekcja zwłok

Według Głosu Wielkopolskiego, zmarłym znalezionym na terenie budowy może być mieszkaniec Ostrowa, który od tygodnia jest poszukiwany. Na razie jednak nie ma potwierdzenia tych informacji. Sprawą zajęła się prokuratura. Decyzją prokuratora ciało zostało przekazane do Zakładu Medycyny Sądowej w celu wykonania sekcji zwłok.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl