Ciało noworodka znalezione w koszu na bieliznę

Prokuratura Rejonowa w Siedlcach wyjaśni, co stało się w mieszkaniu 20-letniej mieszkanki miasta. W ubiegłą sobotę kobieta po domowym porodzie zgłosiła się do miejscowego szpitala z krwotokiem. W tym samym czasie członek rodziny pacjentki znalazł noworodka w koszu na bieliznę i zaalarmował służby. Przybyłym na miejsce ratownikom medycznym udało się przywrócić funkcje życiowe maluchowi. Dziecko zostało przetransportowane helikopterem do szpitala.

Zdarzenie miało miejsce 7 września. Tego dnia, około godziny 15 kobieta trafiła do szpitala z krwotokiem z dróg rodnych. – Lekarz szybko zorientował się, że 20-latka niedawno musiała urodzić. W tym samym czasie członek rodziny znalazł dziecko w koszu na bieliznę w mieszkaniu bloku wielorodzinnego i wezwał służby ratunkowe – relacjonuje podinspektor Katarzyna Kucharska, oficer prasowa Komendy Wojewódzkiej Policji w Radomiu.

Przybyły na miejsce zdarzenia patrol policji zastał już noworodka zaopatrzonego medycznie przez ratowników z karetki pogotowia. Na miejsce zadysponowano również helikopter Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, który zabrał niemowlę do szpitala w Warszawie.

Jak dodaje, rzeczniczka radomskiego KWP, obecnie trwa kompletowanie materiału dowodowego, który niebawem zostanie przekazany prokuraturze. Matka dziecka ciągle przebywa w szpitalu. – Będziemy wyjaśniać wszystkie okoliczności tego zdarzenia – informuje prokurator Katarzyna Wąsak z Prokuratury Rejonowej w Siedlcach.
Źródło info i foto: slowopodlasia.pl

Warszawa: 35-latek w dwa tygodnie okradł prawie 100 razy

​Warszawska policja, we współpracy z kierownictwem hotelu na Mokotowie, zatrzymała 35-letniego pracownika technicznego, który w ciągu dwóch tygodni miał wymontować z prawie 100 pokoi urządzenia multimedialne, rozszerzające możliwości telewizorów. Straty hotelu oszacowano na 20 tysięcy złotych.

Jak poinformowała policja, w jednym z hoteli na Mokotowie, pracownik techniczny, zajmujący się usuwaniem awarii oraz obsługą techniczną hotelu, ukradł 98 zainstalowanych w każdym pokoju urządzeń multimedialnych, podłączonych do telewizorów.

Sprawca dysponował kartą, która umożliwiała mu wejście do pokoi hotelowych. Jak wynika z ustaleń policji, mężczyzna spędzał w pokojach za mało czasu, aby usunąć jakąkolwiek awarię, ale wystarczająco dużo, aby wymontować z telewizora interesujące go urządzenie.

Według śledczych, 35-letni pracownik techniczny zrobił tak 98 razy w ciągu około dwóch tygodni. Naraził tym samym swojego pracodawcę na straty wynoszące około 20 tysięcy złotych.

Sprawę na policję zgłosiło kierownictwo hotelu, które po analizie monitoringu wytypowało sprawcę kradzieży urządzeń multimedialnych.

Śledczy musieli ustalić miejsce pobytu poszukiwanego mężczyzny. W dokumentacji pracownik podał adres zamieszkania w zachodniej Polsce. Zatrzymanie utrudniał również fakt, że mężczyzna zaraz po dokonaniu kradzieży poszedł na zwolnienie lekarskie i nie pojawiał się w pracy.

Z pomocą śledczym ruszyło kierownictwo hotelu, które kilka razy próbowało skontaktować się z 35-latkiem. Dzięki prowokacji pracowników hotelu, mężczyzna przyszedł na umówione spotkanie, podczas którego został zatrzymany i usłyszał zarzut kradzieży.

35-latek nie przyznał się do zarzucanego mu czynu. Odmówił też składania wyjaśnień. Mężczyźnie grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności. Sprawca kradzieży był już wcześniej karany.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Morski Oddział Straży Granicznej interweniował na statku Greenpeace

Funkcjonariusze Morskiego Oddziału Straży Granicznej podjęli w poniedziałek przed północą w porcie w Gdańsku siłową interwencję na żaglowcu Rainbow Warrior, należącym do Greenpeace, który wcześniej blokował statek z transportem węgla z Mozambiku. Na przesłuchanie do placówki Morskiego Oddziału Straży Granicznej doprowadzonych zostało 18 aktywistów Greenpeace – poinformował we wtorek po północy pełniący obowiązki rzecznika prasowego komendanta Morskiego Oddziału Straży Granicznej w Gdańsku, Tadeusz Gruchalla.

Według komunikatu prasowego Greenpeace „zamaskowani funkcjonariusze straży granicznej z bronią maszynową wtargnęli na pokład żaglowca Rainbow Warrior”, „grozili bronią, rozbili okno i dostali się na mostek”.

Gruchalla wyjaśnił, że kilka godzin wcześniej członkowie Greenpeace, używając trzech pontonów, podpłynęli pod samą burtę statku z węglem z Mozambiku zmierzającego do portu w Gdańsku. „Dwa pontony próbowały skutecznie nie wpuścić statku do portu. Członkowie Greenpeace nie reagowali na wielokrotne wezwania funkcjonariuszy straży granicznej do poddania się kontroli” – dodał.

Zaznaczył, że podczas przesłuchań aktywistów Greenpeace ustalana będzie ich rola w naruszeniu przepisów bezpieczeństwa żeglugi i ustawy o straży granicznej.

Przedstawiciele Greenpeace poinformowali media, że podczas akcji protestacyjnej na burcie statku płynącego z Afryki namalowali napis „Węgiel stop”.

Według Greenpeace protest miał charakter „pokojowy” i miał zwrócić uwagę polskiego rządu na „pilną potrzebę działań na rzecz ochrony klimatu i konieczność odejścia od węgla do 2030 r.”.

„Zostało nam 11 lat, by zapobiec katastrofie klimatycznej. Jeśli nic nie zrobimy, to w ciągu zaledwie kilku dekad świat, który dziś znamy, przestanie istnieć. Polska musi do 2030 r. odejść od spalania węgla. Tymczasem nasz rząd, zamiast dbać o bezpieczeństwo Polek i Polaków i polską rację stanu, broni interesów lobby węglowego i importerów zagranicznych paliw” – powiedział, cytowany w komunikacie prasowym, dyrektor programowy Greenpeace Polska Paweł Szypulski.
Źródło info i foto: interia.pl

Krosno: Amerykanin zaatakował nożem dwie kobiety

Obywatel USA miał ranić nożem swoją żonę i teściową. Następnie próbował podpalić budynek. W rodzinie miało często dochodzić do kłótni. Napastnik został zatrzymany przez policjantów. Do zdarzenia doszło w poniedziałek w okolicach południa w Krośnie (woj. podkarpackie). Policjanci zostali powiadomieni o awanturze. Mężczyzna miał w jednym z domów zaatakować dwie kobiety nożem. Następnie próbował podpalić budynek.

Niegroźnie ranne zostały żona i teściowa nożownika – informuje portal krosno112.pl. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. W rodzinie miało często dochodzić do kłótni. Napastnik został zatrzymany przez funkcjonariuszy i przewieziony na komisariat policji.

Sprawcą okazał się obywatel Stanów Zjednoczonych. 12 września miał opuścić Polskę. Wewnątrz budynku przebywała jeszcze jedna osoba – właściciel domu, który ugasił pożar przed przybyciem straży. Trwa ustalanie dokładnych przyczyn okoliczności zdarzenia.
Źródło info i foto: wp.pl

Włochy: Zatrzymani za pranie pieniędzy i finansowanie terroryzmu. Wśród nich imam

Włoska policja zatrzymała na terenie regionu Abruzzo 10 osób współpracujących z dżihadystami w Syrii. W komórce organizacji terrorystycznej znajdował się m.in. imam prowincji Teramo. Jak podają włoskie media, aresztowane osoby podejrzane są o finansowanie działań terrorystycznych. Pozyskiwane przez nich pieniądze pochodziły z oszustw podatkowych.

Wśród aresztowanych w sobotę we wschodnich Włoszech znajdują się m.in. imam meczetu w miejscowości Martinsicuro i tunezyjski przedsiębiorca – informuje Rai News. Śledztwo w sprawie 10 zatrzymanych dotyczy przestępstw podatkowych i prania brudnych pieniędzy w celu finansowania terroryzmu.

Aresztowani, uchylając się od podatków za pośrednictwem różnych spółek, pobierali ogromne kwoty. Po czym, finansowali działania zbrojnej grupy islamskiej An-Nusra. Pieniądze przechodziły przez pośredników w Niemczech, w Belgii i w Anglii, a ostatecznie trafiały do organizacji terrorystycznej w Syrii – wynika z informacji włoskiej żandarmerii oraz policji finansowej.

Jak podaje dziennik, tunezyjski przedsiębiorca działający na terenie Turynu zebrał około 2 milionów euro. Oszukiwał on skarb państwa przez nielegalne zarządzanie spółkami oraz zakładanie funduszy. Zajmował się m.in. wprowadzaniem do obiegu fałszywych faktur. Jest podejrzany o popieranie ataków terrorystycznych w Paryżu w 2015 roku.

Tunezyjski przedsiębiorca współpracował z różnymi imamami, m.in. ze skazanym na blisko 5 lat więzienia za związek z terroryzmem, duchownym z Bari podejrzanym o terroryzm międzynarodowy. Pracował on w sektorze budowlanym; zajmował się też handlem dywanami. Policja aresztowała również jego włoską księgową.
Źródło info i foto: TVP.info

Kraków: Wpłynął akt oskarżenia ws. „oskórowania” studentki

Prokuratura Krajowa złożyła do Sądu Okręgowego w Krakowie akt oskarżenia przeciwko Robertowi J. Jest on podejrzany o brutalne zabójstwo studentki Uniwersytetu Jagiellońskiego Katarzyny Z. w 1998 r. Szczątki ofiary – fragmenty skóry i ciała – wyłowiono z Wisły 7 i 14 stycznia 1999 r.

Robert J. został zatrzymany w październiku 2017 roku. Decyzją sądu zastosowano areszt tymczasowy, który był kilka razy przedłużony. Przygotowanie aktu trwało tak długo, gdyż śledczy po zatrzymaniu mężczyzny zlecili przygotowanie szeregu ekspertyz w tej sprawie. Ich sporządzenie przez instytucje oraz biegłych przedłużało się. Bez tych dokumentów prokuratura nie mogła przygotować aktu oskarżenia i przesłać go do sądu.

Akta sprawy liczą prawie 490 tomów.

Robert J. został zatrzymany i aresztowany w październiku 2017 r. Mężczyzna jest podejrzany o zabójstwo studentki Uniwersytetu Jagiellońskiego Katarzyny Z., której szczątki – fragmenty skóry i ciała – wyłowiono z Wisły 7 i 14 stycznia 1999 r. Jej tożsamość ustalono dzięki badaniom genetycznym. Kobieta zaginęła w listopadzie 1998 r.

Miał się inspirować filmem „Milczenie owiec”

Według śledczych, mężczyzna miał ofiarę torturować, zdjąć z niej skórę i wypreparować. Wszystko wskazuje na to, że inspirował się filmem „Milczenie owiec”, który miał wówczas swoją telewizyjną premierę w Polsce.

Robert J. usłyszał zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Nie przyznał się do winy. Jak podała Prokuratura Krajowa, złożył obszerne wyjaśnienia, ale odmówił odpowiedzi na niektóre pytania. W przypadku uznania winy, Robertowi J. grozi nawet dożywocie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zabójca 10-letniej Kristiny nie pójdzie siedzieć?

– Tak okrutnie zamordował Krysię i zadał tyle bólu jej rodzinie, a teraz wymiga się od kary? – mieszkańcy wsi Mrowiny na Dolnym Śląsku są pełni obaw, czy surowa ręka sprawiedliwości dosięgnie zabójcę – Jakuba A. (22 l.). Od zbrodni minęły prawie trzy miesiące i wciąż nie ma opinii psychologicznej. – Pewnie udaje wariata i mu się upiecze – mówią sąsiedzi Kristiny (†10 l.).

Tę dziewczynkę 13 czerwca zadźgał z zimną krwią student Jakub A., który podkochiwał się w mamie ofiary. Powodem była zazdrość. Sprawca zadał Krysi kilkanaście ciosów nożem i obnażył zwłoki, żeby upozorować napaść pedofila.

Śledczy szybko aresztowali zwyrodnialca, ale do tej pory nie wiadomo, czy stanie on przed sądem. Mieszkańcy Mrowin obawiają się, że Jakubowi A. się upiecze, bo uznają go za niepoczytalnego. – Miał krewnych, którzy się leczyli. Ale jak trzeba być chorym, aby zrobić coś tak okropnego dziecku?! – mówi sąsiadka ofiary.

Te obawy są niestety uzasadnione. Na przełomie sierpnia i września miała być gotowa opinia psychologiczna Jakuba A., ale jej nie ma. – Biegli zlecili wykonanie dodatkowych badań – mówi prokurator Mariusz Pindera z Prokuratury Okręgowej w Świdnicy. Czy to oznacza, że zabójca trafi do zamkniętego zakładu psychiatrycznego, zamiast do więzienia?
Źródło info i foto: Fakt.pl

Zaginęła 16-letnia Elwira Gacuta

Hajnowscy policjanci poszukują zaginionej 16-letniej mieszkanki Hajnówki. Elwira Gacuta zaginęła 17 sierpnia. Od ponad 3 tygodni rodzice Elwiry nie mają z nią kontaktu. 16-latka po raz ostatni była widziana w 17 sierpnia 2019 roku około godziny 8. Do chwili obecnej nie powróciła do miejsca zamieszkania i nie nawiązała żadnego kontaktu z rodziną.

Rysopis: wzrost 158 cm, szczupłej budowy ciała, włosy średniej długości koloru blond z zielonymi końcówkami, oczy koloru zielonego, piegi na twarzy.

W momencie zaginięcia ubrana była w spodnie koloru czarnego, bluzę koloru czarnego z białymi napisami, buty sportowe koloru czarnego ze znakiem firmowym NIKE koloru białego.

Prosimy wszystkie osoby, które widziały zaginioną lub mogą pomóc w ustaleniu miejsca jej pobytu o kontakt z Komendą Powiatową Policji w Hajnówce pod numerem telefonu /85/ 831 04 00 lub z numerem alarmowym 112, bądź z najbliższą jednostką Policji.
Źródło info i foto: se.pl

Holandia: Strzelanina w miejscowości Dordrecht. Nie żyją 3 osoby

Holenderska policja poinformowała, że w miejscowości Dordrecht w strzelaninie zginęły trzy osoby, a jedna została poważnie ranna. Media podają, że sprawcą był policjant. Policja z Rotterdamu poinformowała na Twitterze, że w Dordrechcie doszło do strzelaniny, w wyniku której zginęły trzy osoby, a jedna została poważnie ranna.

Policjanci twierdzą, że zdarzenie nie miało podłoża terrorystycznego i należy je zakwalifikować jako „konflikt rodzinny”. Gazeta „De Telegraaf” podała, że sprawcą strzelaniny był policjant, który zabił dwóch członków swojej rodziny, a następnie popełnił samobójstwo.

Do strzelaniny doszło w domu w dzielnicy willowej. Na miejscu pojawiły się wozy policyjne i karetki pogotowia. Burmistrz Dordrechtu napisał na Twitterze, że jest wzburzony „tym brutalnym incydentem” i przekazał wyrazy współczucia bliskim ofiar.
Źródło info i foto: Gazeta.pl