Atak w szkole w Finlandii. Sprawca zaatakował mieczem. Nie żyje jedna osoba

Jedna osoba zginęła, a dziesięć zostało rannych w wyniku ataku, którego uzbrojony w miecz mężczyzna dokonał w szkole zawodowej w Kuopio w Finlandii – poinformowała policja.

Do ataku doszło na terenie centrum handlowego Hermanni w Kuopio, gdzie szkoła zawodowa Savo wynajmuje pomieszczenia. Jak powiedział fińskim mediom świadek zdarzenia, mężczyzna (według niektórych źródeł – uczeń) uzbrojony w miecz wtargnął do szkoły i zaatakował uczniów.

Wezwani na miejsce policjanci użyli broni palnej. Napastnik został postrzelony i zatrzymany. Według funkcjonariuszy, miał przy sobie pistolet. Policja podała, że w wyniku zajścia jedna osoba zginęła, a dziesięć jest rannych. Stan dwóch ofiar jest ciężki.

Szkoła zawodowa Savo w Kuopio ma 600 uczniów i 40 pracowników. Nie wiadomo, ile osób przebywało na terenie szkoły w momencie ataku.

Premier Finlandii Antti Rinne nazwał wydarzenia w Savo Vocational College „wstrząsającymi i nie do przyjęcia”. – Rozmawiałem z komendantem głównym policji, rząd bacznie obserwuje sytuację – zapewnił.

Potępienie dla „szokujących aktów przemocy w Kuopio” wyraziła także minister sprawiedliwości Anna-Maja Henriksson.
Źródło info i foto: rp.pl

Rosjanin próbował przemycić haszysz wart ponad 4 mln złotych

Podlascy pogranicznicy w minioną sobotę zatrzymali rosyjskiego kierowcę, który jechał w stronę granicy polsko – litewskiej. Po skontrolowaniu jego samochodu ujawnili ponad 81 kilogramów haszyszu o czarnorynkowej wartości ponad 4 milionów złotych. Mężczyzna trafił do aresztu na trzy miesiące. 43-letniego obywatela Rosji podlascy strażnicy graniczni zatrzymali do kontroli w okolicach miejscowości Wiżajny. Jechał samochodem marki Mercedes ML 350.

– Nienaturalne zachowanie kierowcy podczas przeprowadzanych czynności wzbudziło podejrzenie funkcjonariuszy, że w aucie może znajdować się nielegalny towar. Samochód poddano szczegółowym sprawdzeniom, które potwierdziły przypuszczenia funkcjonariuszy Straży Granicznej. W pojeździe znajdowała się podwójna podłoga – opisuje działania pograniczników major Katarzyna Zdanowicz, rzecznik prasowa Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej w Białymstoku.

Haszysz wart ponad 4 miliony złotych

W trakcie przeszukania ciężarówki strażnicy ujawnili 134 zamknięte hermetycznie paczki różnej wielkości z suszem roślinnym. Tester narkotyczny wykazał, że Rosjanin ukrył haszysz. Łącznie zabezpieczono ponad 81 kilogramów haszyszu o szacunkowej wartości ponad 4 milionów. Sąd Rejonowy w Białymstoku w poniedziałek zdecydował o tymczasowym aresztowaniu obywatela Rosji na trzy miesiące. Jego samochód o wartości około 150 tysięcy złotych, także został zatrzymany. Teraz Rosjaninowi grozi grzywna i nie mniej niż trzy lata pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: tvn24.pl

„Łowcy głów” zatrzymali mężczyznę poszukiwanego ENA. Pedofil wpadł w Łodzi

Poznańscy „Łowcy głów” zatrzymali mężczyznę poszukiwanego europejskimi nakazami aresztowania w śledztwach dotyczących przestępstw seksualnych wobec dzieci. Mężczyzna trafił do aresztu w Łodzi, gdzie będzie oczekiwał na decyzję sądu o przekazaniu go do Irlandii Północnej. Poszukiwany mężczyzna został zatrzymany w Łodzi. Na jego trop wpadli policjanci z Zespołu Poszukiwań Celowych KWP w Poznaniu tzw. „Łowcy głów”.

Rzecznik wielkopolskiej policji mł. insp. Andrzej Borowiak wyjaśnił, że „policja z Irlandii Północnej od jakiegoś czasu prowadziła dwa śledztwa w sprawie przestępstw seksualnych na szkodę dzieci oraz osób starszych i nieporadnych”. Podejrzanym okazał się Polak mieszkający na stałe od kilkunastu lat w Irlandii Północnej – dodał.

Mężczyźnie postawionych zostało łącznie ponad 80 zarzutów. Po opuszczeniu policyjnego aresztu zniknął.

Policjanci z Poznania ustalili, że podejrzany sprzedał swoje mieszkanie w Irlandii Północnej za dość dużą sumę pieniędzy. Kilkanaście lat wcześniej służył jako najemnik w Legii Cudzoziemskiej. To mogło wskazywać, że mógł zaszyć się w jakimś zakątku na świecie i odszukanie go nie będzie proste – podkreślił Borowiak.

„Łowcy głów” ustalili, że uciekinier jakiś czas temu poznał kobietę z tego miasta i dwa miesiące temu wprowadził się do jej mieszkania. Tam został zatrzymany.

Trafił do Aresztu Śledczego w Łodzi, gdzie będzie oczekiwał na decyzję sądu o przekazaniu go do Irlandii Północnej.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Chciał „przemycić” przez granicę pięcioro Wietnamczyków

Pomagał w nielegalnym przedostaniu się przez granicę Rzeczypospolitej Polskiej. 29 latek, pochodzący z Armenii usłyszał zarzuty oraz został aresztowany na najbliższe trzy miesiące. Przewożonych przez niego pięcioro Wietnamczyków, nielegalnie przebywających na terytorium Polskich bez żadnych dokumentów czy rzeczy osobistych zostało zatrzymanych i przekazanych Straży Granicznej. Oczekują na deportację do rodzinnego kraju.

Świebodzińscy policjanci z Wydziału Kryminalnego w wyniku działań operacyjnych ustalili miejsce przebywania i po realizacji zatrzymali sześć osób. Te ewidentnie starając się pozostać przez nikogo nie zauważonymi wsiadało do auta. Wszystko działo się niedaleko trasy K-92 w rejonie miejscowości Stok. To główny szlak komunikacyjny prowadzący z centralnej Polski w kierunku granicy z zachodem.

Kiedy biały lexus zapełniał się „podróżnymi” do działań wkroczyli policjanci ze Świebodzina. Pięcioro z zatrzymanych to pochodzące z Wietnamu osoby w wieku od 16 do 38 lat. Nielegalnie, bez żadnych dokumentów czy też rzeczy osobistych przedostali się najpierw na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, a następnie próbowali dotrzeć do Niemiec. Czynności prowadzone z zatrzymanymi początkowo były utrudnione z powodu bariery językowej ponieważ zatrzymani posługiwali się jedynie językiem ojczystym. Podczas czynności procesowych z udziałem tłumacza, mieli jednak okazję do złożenia wyjaśnień. Zebrany przez śledczych materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie im zarzutów. Pięcioro z nich odpowie za nielegalne przekroczenie oraz usiłowanie przekroczenia granicy Polski.

Po przeprowadzeniu z nimi kolejnych czynności zostali przekazani Oddziałowi Straży Granicznej w Słubicach. Następnie zostaną deportowani do kraju pochodzenia. Szósta osoba, zatrzymana wraz z nimi, to 29 -letni Armeńczyk, który legalnie przebywał na terytorium Polski. Ale to właśnie ten mężczyzna pomagał im w przejeździe przez Polskę i odpowiadał za próbę przedostania ich na terytorium Niemiec. Usłyszał zatem zarzut związany z pomaganiem w nielegalnym przekroczeniu granic. Mężczyzna na wniosek Policji i Prokuratury Rejonowej ze Świebodzina został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące.
Źródło info i foto: Policja.pl

Meksyk: Uczestnicy proaborcyjnej manifestacji próbowali podpalić katedrę. Powstrzymali ich wierni i policja

Uczestnicy proaborcyjnej manifestacji w mieście Meksyk próbowali podpalić katedrę. Nie udało się im to dzięki mobilizacji wiernych oraz reakcji służb. Do sytuacji doszło podczas demonstracji ruchów proaborcyjnych. Uczestnicy demonstracji domagali się pełnej legalizacji aborcji, która jest zakazana w większości stanów Meksyku. W trakcie manifestacji próbowali podpalić budynek meksykańskiej Izby Handlowej i zabytkową katedrę.

Zamiary pokrzyżowali im wierni, którzy wcześniej mobilizowali się przez media społecznościowe, by bronić świątyni. Zgromadzili się oni przed drzwiami do katedry. Jak powiedział Mauricio Alfonso Guitar z meksykańskiej Gwardii Narodowej, dzięki informacjom o mobilizacji katolików rząd zdecydował się wysłać na miejsce policję, by osłaniała budynek. Interweniowała również straż pożarna.

Na Twitterze głos zabrał w tej sprawie metropolita Meksyku abp Carlos Aguiar Retes. Duchowny podziękował broniącym świątyni, wyrażając sprzeciw wobec stosowania przemocy w konfrontacji pomiędzy różnymi światopoglądami.

Katedra Metropolitalna w stolicy Meksyku jest największą i najstarszą katedrą w Ameryce oraz siedzibą arcybiskupa archidiecezji meksykańskiej.

To nie pierwsza taka sytuacja w kraju Ameryki Łacińskiej. W 2013 r. zwolennicy aborcji zdemolowali katedrę w stolicy Chile – Santiago, do której wtargnęli w trakcie mszy. W tym samym roku proaborcyjni manifestanci zaatakowali katedrę w Buenos Aires w Argentynie.
Źródło info i foto: TVP.info

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało 9 osób podejrzewanych o zmowy przetargowe w kilku gminach

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało dziewięć osób podejrzewanych o zmowy przetargowe. Mieli doprowadzać do niekorzystnego rozporządzenia finansami kilku gmin w Polsce. Naczelnik wydziału komunikacji społecznej Biura Temistokles Brodowski potwierdził we wtorek w rozmowie z PAP, że funkcjonariusze katowickiej delegatury CBA dokonali zatrzymań dziewięciu osób.

– Zorganizowana grupa przestępcza składająca się z szefów kilku firm oferowała gminom uzyskanie pomocy unijnej w zamian za wygranie przetargu – powiedział Brodowski. – Oferowali szkolenia dla szkół i przedszkoli, m.in. gminom Panki i Herby (Śląskie) oraz Opatów (Świętokrzyskie) i narazili je na straty do 3 mln zł – dodał.

– Agenci CBA przeszukali mieszkania zatrzymanych, zabezpieczyli też dokumentację, nośniki danych i kopie elektroniczne materiałów – podkreślił Brodowski.

Brodowski zaznaczył, że śledztwo CBA prowadzone jest wspólnie z Prokuraturą Okręgową w Katowicach i tam trafią osoby zatrzymane. Mają one usłyszeć zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, prania pieniędzy pochodzących z przestępstwa, fałszowania dokumentów i działania na szkodę jednostek samorządowych.

– Sprawa ma wiele wątków i rozwija się. Nie wykluczamy kolejnych zatrzymań – zapowiedział Brodowski.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Lagos: Policja uwolniła 19 kobiet. Kobiety są porywane i siłą zapładniane. Ich dzieci miały trafić na sprzedaż

Policja w Lagos – największym mieście Nigerii – uwolniła 19 kobiet i dziewcząt, które w większości zostały porwane i zapładniane wbrew własnej woli. Ich dzieci miały trafić na sprzedaż. Kobiety w wieku od 15 do 28 lat pochodziły ze wschodnich i południowych stanów Nigerii. Były kuszone obietnicą pracy – poinformowała policja. Funkcjonariusze znaleźli także czworo niemowląt.

„Fabryki dzieci”

Najwięcej tak zwanych „fabryk dzieci” jest na wschodzie kraju. – Młode kobiety były w większości przypadków porwane przez podejrzanych po to, by zaszły w ciążę i oddały swoje dzieci potencjalnym kupcom. Mydlono im oczy, obiecując zatrudnienie jako pomoc domowa w Lagos – wyjaśnił rzecznik miejscowej policji. Jak dodał, za chłopca można dostać 500 tysięcy naira (ok 5,5 tysiąca złotych), za dziewczynkę prawie połowę mniej. Kobiety uwolniono 19 września, ale policja utrzymywała ten fakt w tajemnicy, by nie utrudniać ścigania sprawców. W związku ze sprawą aresztowano dwie kobiety – 40-latkę i 54-latkę. Poszukiwania trzeciej trwają.

„Poród trwał całe trzy dni, a ja nie mogłam urodzić”

Jedna z uwolnionych kobiet powiedziała policji, że została zapłodniona przez swojego chłopaka, a o pracy w Lagos zapewniała ją ciocia.

– Jakaś kobieta mnie zbadała i włożyła lek w moje miejsce intymne. Nagle zaczęłam rodzić, byłam w siódmym miesiącu ciąży. Poród trwał całe trzy dni, a ja nie mogłam urodzić. W końcu policja przyszła nas aresztować, bo rodzimy i sprzedajemy dzieci – relacjonowała. Dodała, że jej dziecko przyszło na świat bardzo słabe i niedługo później zmarło.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Zwrot ws. zabójstwa małżeństwa Jaroszewiczów

Dariusz S. — jeden z oskarżonych o uprowadzenie 10-letniego chłopca oraz krakowskiego biznesmena — przyznał, że w 1992 r. brał udział w zabójstwie byłego premiera PRL Piotra Jaroszewicza i jego żony. Była to jedna z najbardziej tajemniczych zbrodni w historii kraju.

O sprawie informuje „Interwencja” Polsatu. Dariusz S. został wydany policji przez Bogusława K. w toku śledztwa dotyczącego porwania 10-letniego Kamila w Krakowie w 2017 r. Bogusław K. zeznał, że w 2013 r. razem z nim uprowadził też krakowskiego biznesmena, 76-letniego Zbigniewa P. Mężczyzna nie przeżył porwania.

Jak przypomina „Interwencja”, Dariusz S. poszedł na współpracę z policją. Okazało się, że już w latach 90. miał konflikty z prawem. Działał w tzw. gangu karateków, zajmujących się napadami na domy. Podczas jednego z przesłuchań wyznał, że brał udział w zabójstwie 83-letniego premiera Piotra Jaroszewicz i jego żony, 67-letniej Alicji Solskiej. Nie wiadomo na razie, jaka była rola Dariusza S. Śledczy nie ujawniają szczegółów.

Kto zabił premiera?

Jaroszewiczów zamordowano w nocy z 31 sierpnia na 1 września 1992 r. w ich willi w podwarszawskim Aninie.

W marcu 2018 r. minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro poinformował na konferencji prasowej, że zatrzymano w tej sprawie trzy osoby. – Dwóch [domniemanych] sprawców zabójstwa, którym ogłoszono zarzuty i przesłuchano jako podejrzanych w tej sprawie, przyznało się do popełnienia tej zbrodni i opisało szczegóły przebiegu przestępstwa zabójstwa oraz rabunku – poinformował Ziobro.

Dodał, że trzeci podejrzany nie przyznał się i odmówił składania wyjaśnień.

Kilka dni temu do sądu trafił akt oskarżenia w sprawie dwóch porwań, w których brał udział Dariusz S. Do końca roku prokuratura zapowiada również akt oskarżenia w sprawie Jaroszewiczów – informuje Polsat. Dariusz S. o ma być też oskarżony o dwa inne napady sprzed lat, w tym jeden zakończony zabójstwem.
Źródło info i foto: onet.pl

Policjanci rozbili gang „Bąbla”. Policja szuka ofiar grupy

Policjanci ze szczecińskiego CBŚP i tamtejsi prokuratorzy rozbili grupę przestępczą Tomasza Sz., ps. „Bąbel”, zajmującą się głównie handlem narkotykami. Jej członkowie są też podejrzani o porwania, pobicia, wymuszenia i uszkodzenia mienia – powiedziała rzecznik Centralnego Biura Śledczego Policji kom. Iwona Jurkiewicz.

Według śledczych grupa „Bąbla” działała w latach 2014-2018 w Kamieniu Pomorskim i jego okolicy. W tym czasie przestępcy mieli wprowadzić do obrotu co najmniej 120 kg marihuany i amfetaminy oraz co najmniej 500 tabletek ekstazy.

Wyjątkowo brutalni

Jak twierdzą śledczy, „Bąbel” i jego „żołnierze”, walcząc z innymi grupami przestępczymi o wpływy i zyski z handlu narkotykami, byli wyjątkowo brutalni. „Przejawem tej walki, a zarazem eskalacji konfliktu były tragiczne w skutkach przestępstwa m.in. pobicia osób związanych z handlem narkotykami, dokonanie zbiorowego gwałtu na młodym mężczyźnie oraz rozpowszechnieniu zdjęć z tego zdarzenia w internecie w zamiarze wymuszenia pieniędzy, spalenie samochodu ciężarowego o wartości 100 tysięcy złotych” – powiedziała PAP rzecznik Prokuratury Krajowej Ewa Bialik. „Ofiarami sprawców padały nie tylko osoby związane ze światem przestępczym, ale również zwykli obywatele, którzy w codziennym życiu +narazili się+ liderowi tej grupy, Tomaszowi Sz. lub jego rodzinie” – dodała.

Prokurator wskazała, iż „w toku postępowania prokurator ustalił, że Tomasz Sz., ps. „Bąbel” posiadał własne ‚bojówki’, które na jego polecenie stosowały przemoc wobec niewygodnych dla tej grupy lub jej lidera osób, dokonując ich zastraszenia i pobicia lub zniszczenia ich mienia”.

W minionym tygodniu policjanci z CBŚP zatrzymali pięć osób. Przy okazji przeszukali też ich posiadłości. „W efekcie zabezpieczono narkotyki: marihuanę i amfetaminę” – powiedziała komisarz Jurkiewicz. Dodała, że „przejęto także urządzenia służące do porcjowania narkotyków oraz niebezpieczne narzędzia, w tym maczety”.

Śledczy zabezpieczyli też samochody: BMW i8 warte około 350 tys. zł i Audi A6 o wartości około 40 tys. zł, skuter wodny z przyczepą o wartości łącznej około 70 tys. zł, zegarek o wartości około 35 tys. zł, quad wart około 35 tys zł oraz kilka tysięcy złotych w banknotach.

W Zachodniopomorskim Wydziale Zamiejscowym Departamentu do spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Szczecinie zatrzymanym przedstawiono 18 zarzutów, w tym kierowania i udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, udziału w obrocie narkotykami i handlu narkotykami, zniszczenia mienia oraz zbiorowego gwałtu.

Decyzją Sądu Rejonowego Szczecin Prawobrzeże i Zachód zatrzymani zostali tymczasowo aresztowani na trzy miesiące.

Za zarzucane im czyny może grozić do 12 lat pozbawienia wolności, a Tomaszowi Sz. nawet 15 lat więzienia.

Śledczy szukają ofiar „Bąbla” i jego żołnierzy

Śledczy szukają osób pokrzywdzonych przez działania „Bąbla” i jego „żołnierzy”, który terroryzowali mieszkańców Kamienia Pomorskiego i okolic. „Jeśli padłeś ofiarą lub masz wiedzę o takich osobach, prosimy o kontakt osobisty z policjantami CBŚP przy ul. Małopolskiej 15 w Szczecinie, ewentualnie kontakt telefoniczny z prowadzącym sprawę – nr tel. (91) 821-68-35 lub do sekretariatu – nr tel. (91) 821-68-05 w godz. 8-15” – zaznaczyła Jurkiewicz.
Źródło info i foto: interia.pl

Niemcy: Więcej kontroli na granicach

Szef niemieckiego MSW Horst Seehofer zapowiedział zwiększenie wyrywkowych kontroli na granicach RFN. Ma to pomóc zwalczać nielegalne przedostawanie się migrantów do Niemiec z terytoriów innych państw strefy Schengen.

„Bezpieczeństwo zaczyna się na granicach. Oprócz przedłużenia kontroli na granicy z Austrią, poleciłem Policji Federalnej (Bundespolizei), by zintensyfikowała kontrole wyrywkowe na innych odcinkach niemieckiej granicy” – poinformował w niedzielę późnym wieczorem na Twitterze szef MSW. Jak wyjaśnił, chodzi w tej decyzji o zwalczanie tzw. migracji wtórnej, czyli zapobieganie przedostawania się do Niemiec migrantów pochodzących spoza UE, którzy jednak są już w strefie Schengen i wykorzystują brak „twardych” granic, by znaleźć się w RFN.

Co prawda układ z Schengen, do którego należy 26 europejskich krajów, przewiduje zniesienie kontroli na wewnętrznych granicach, to w konkretnych sytuacjach państwa mogą je tymczasowo ponownie wprowadzić. Dzieje się tak m.in. podczas masowych imprez sportowych. Jesienią 2015 roku Niemcy wprowadziły ponownie kontrole na granicy z Austrią w związku z kryzysem migracyjnym. Od tamtego czasu są one regularnie przedłużane. „Wciąż mamy do czynienia z dużą liczbą przypadków nielegalnego przekraczania granicy” – mówił w ubiegłą środę rzecznik MSW Steve Alter, uzasadniając dalsze utrzymanie kontroli. W pierwszych ośmiu miesiącach br. policja federalna zatrzymała na granicy z Austrią 6 749 nielegalnych imigrantów. 3 792 osoby zostały deportowane. W 2018 roku złapano 11 464 osoby, wydalono – 6 208.

Oprócz tego patrole Bundespolizei i policji landowych regularnie zatrzymują do wyrywkowych kontroli na terenach przygranicznych w całym kraju samochody o obcych rejestracjach i autokary. Współrządzący w Niemczech socjaldemokraci uważają „zasadniczo za słuszne zabezpieczanie granic i zwalczanie nielegalnej imigracji” – jak mówiła w rozmowie opublikowanej w poniedziałek przez dzienniki lokalnej grupy medialnej RND wiceszefowa frakcji SPD w Bundestagu Eva Hoegl. „Jednocześnie otwarte granice są dla Europy dużym osiągnięciem i dobrem. Byłoby zatem lepiej nie podejmować decyzji o kontrolach jednostronnie, tylko w porozumieniu z europejskimi partnerami” – przekonywała.

Tymczasem opozycyjna partia Zielonych uważa intensyfikację wyrywkowych kontroli za błąd. „Jest to nie tylko niebezpieczny antyeuropejski sygnał, ale też nadwyrężanie możliwości policji federalnej” – oznajmiła RND posłanka ugrupowania Irene Mihalic.

Z kolei przewodnicząca największego opozycyjnego klubu w Bundestagu prawicowo-populistycznej Alternatywy dla Niemiec (AfD) Alice Weidel zwracała uwagę w ubiegłym tygodniu, że na terytorium RFN znajduje się ok. 600 tys. nielegalnych imigrantów spoza UE. „Większość z nich przekroczyła niezauważenie naszą granicę i nie figuruje w żadnych rejestrach. Część +zakonspirowała się+ po odrzuceniu ich wniosków o azyl. Kto przebywa nielegalnie w naszym kraju, musi go opuścić” – domaga się polityk AfD.
Źródło info i foto: Dziennik.pl