Spotkanie afgańskich talibów z Amerykanami

Delegacja afgańskich talibów spotkała się w stolicy Pakistanu ze specjalnym wysłannikiem USA Zalmayem Khalilzadem – poinformowała agencja Reutera, powołując się na dwa pakistańskie źródła. W czwartek talibowie spotkali się w Islamabadzie z szefem pakistańskiej dyplomacji Mehmoodem Qureshim. Jest to pierwszy znany kontakt talibów i Amerykanów po tym, gdy prezydent USA Donald Trump zawiesił w ubiegłym miesiącu rozmowy na temat wycofania z Afganistanu tysięcy amerykańskich żołnierzy w zamian za gwarancje niewykorzystywania jego terytorium jako bazy do zbrojnych ataków na Stany Zjednoczone i państwa sprzymierzone.

Trump zareagował w ten sposób na dokonany w Kabulu talibski zamach bombowy, w którym zginęli amerykański żołnierz i 11 innych osób. Źródła agencji Reutera zaznaczyły jednak, że trwające ponad godzinę spotkanie nie było wznowieniem formalnych negocjacji. – Przedstawiciele Talibanu spotkali się z Zalmayem Khalilzadem. Wszystko co mogę oświadczyć to to, że Pakistan odegrał wielką rolę w przekonaniu ich, jak ważne jest to dla procesu pokojowego – powiedział agencji Reutera zastrzegający sobie anonimowość wyższy przedstawiciel pakistańskich władz. Dodał, że w trakcie potwierdzonego także przez drugie źródło spotkania nie prowadzono formalnych negocjacji, gdyż jego celem było budowanie zaufania. Dalszych szczegółów nie ujawnił.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Policja poszukuje mężczyzny ze zdjęcia. Jest podejrzany o oszustwo metodą „na córkę”

Policjanci z Komendy Miejskiej Policji w Opolu opublikowali portret pamięciowy mężczyzny podejrzewanego o oszustwo metodą „na córkę”. Jego ofiarą padła 79-letnia mieszkanka gminy Ozimek (woj. opolskie). Kobieta przekazała mu ponad 120 tysięcy złotych. Funkcjonariusze apelują o pomoc w śledztwie.

Jak informują opolscy policjanci, w ostatnich dniach września do 79-latki zadzwoniła kobieta, która płacząc, podawała się za jej córkę. Z relacji rozmówczyni wynikało, że spowodowała wypadek komunikacyjny i potrzebuje pomocy. Oszustka poprosiła o pieniądze, dzięki którym mogłaby uniknąć więzienia. Zaznaczyła, że w domu 79-latki zjawi się wkrótce mężczyzna, który je odbierze.

„To typowa metoda działania oszustów” – podkreślają policjanci.

79-latka niestety straciła swoje oszczędności – ponad 120 tysięcy złotych.

Policjanci z Komendy Miejskiej Policji w Opolu sporządzili portret pamięciowy mężczyzny, któremu seniorka przekazała pieniądze. Funkcjonariusze zwracają się z prośbą do osób, które rozpoznają tego mężczyznę lub mają jakąkolwiek wiedzę na jego temat, o kontakt pod numerem tel. 77 422 25 45 lub 77 422 25 57.
Źródło info i foto: interia.pl

Kim był sprawca ataku na policjantów w Paryżu?

Francja jest wstrząśnięta atakiem nożownika w komendzie głównej policji w Paryżu. Napastnik zabił cztery osoby, piątą ciężko ranił. Wciąż nie są jasne motywy jego działania. Rozważana jest wersja, że mógł to być zamach terrorystyczny. Francuskie media informują, że mężczyzna przeszedł na islam. Napastnik jest piątą śmiertelną ofiarą tragicznych wydarzeń w Paryżu. Co o nim wiadomo? Mickaël H., miał 45 lat, pochodził z Martyniki. Był zatrudniony jako specjalista w dziedzinie konserwacji komputerów w wydziale wywiadu paryskiej komendy, która specjalizuje się w walce z terroryzmem.

Mickaël H. był niepełnosprawny – nie słyszał. Jego koledzy twierdzą, że nigdy nie było z nim problemów, był spokojny, opanowany.

– Wszyscy są zaskoczeni – stwierdził jeden z jego znajomych, który widział się z napastnikiem zaledwie kilka minut przed atakiem.

Według informacji portalu leparisien.fr Mickaël H. mieszkał od kilka lat w miejscowości Gonesse, odległej o ok. 30 km od centrum Paryża. W czwartkowe popołudnie w jego mieszkaniu pojawili się policjanci. Zatrzymali jego żonę. – To była cicha para – opowiada sąsiad, który dodaje, że partnerka napastnika również była niesłysząca.

Według kilku źródeł Mickaëla H. miał przejść kilka miesięcy temu na islam – religię swojej żony. Ta informacja jest obecnie weryfikowana. Jak na razie jednak nic nie wskazuje, by mężczyzna uległ radykalizacji.

Sąsiedzi pary twierdzą, że nigdy nie zauważyli żadnych oznak religijności u małżonków. – To bardzo miła para, prawdziwa mieszanka Martyniki i Maghrebu – stwierdził jeden z sąsiadów.

Małżeństwo ma dwójkę dzieci w wieku 9 i 3 lat.

Według jednego ze znajomych Mickaëla H. powodem jego ataku był raczej długotrwały konflikt z przełożoną. Z doniesień francuskiego korespondenta „The Telegraph” wynika, że to właśnie ona była jego pierwszą ofiarą.
Źródło info i foto: wp.pl

Sztokholm: W mieście działa 50 gangów. Przywódcami są również kobiety

W Sztokholmie jest 50 gangów (w 2017 roku było ich 46), w których działa 1,5 tys. osób. Członkami grup przestępczych są coraz młodsi ludzie, a kluczowe role odgrywają w nich także kobiety – alarmuje ujawniony w czwartek raport szwedzkiej policji.

W dokumencie o „zorganizowanych siatkach przestępczych regionu sztokholmskiego” wyodrębniono 50 gangów, z czego za nowe uznano 20 grup. Jak podkreślają autorzy, niektóre powstały w wyniku transformacji poprzednich.

„W większości to lokalne grupy walczące ze sobą za pomocą broni palnej. Strzelaniny coraz bardziej zagrażają jednak osobom postronnym” – stwierdza szef wywiadu kryminalnego sztokholmskiej policji Palle Nilsson.

Według policji spiralę przemocy nakręca 25-30 osób. Najmniejsze grupy przestępcze liczą kilkanaście osób, największe mają nawet setki członków. W gangach aktywnie działają osoby poniżej 16. roku życia, które są rekrutowane ze szkolnych świetlic. „Widzimy także rosnące znaczenie kobiet, prowadzących działalność operacyjną, gdy mężczyźni zostają aresztowani lub zastrzeleni” – podkreśla Nilsson.

Przyczyną konfliktów między gangami jest walka o wpływy z handlu narkotykami. Jak podawały wcześniej media, w Sztokholmie od niedawna działa międzynarodowa grupa przestępcza Black Axe. Przestępcy trudnią się sprowadzaniem imigrantów z Afryki Zachodniej pod pretekstem pracy. W rzeczywistości imigranci są zmuszani do sprzedaży heroiny oraz prostytucji.

Bieżący rok uważany jest w stolicy Szwecji za wyjątkowo krwawy. Do końca sierpnia w Sztokholmie i okolicach miały miejsce 72 strzelaniny. W ich wyniku 15 osób poniosło śmierć, a 23 zostały ranne.

Jak twierdzi policja, sposobem na walkę z gangami powinno być zwiększenie obecności mundurowych w zagrożonych dzielnicach oraz rozszerzenie programu ułatwiającego młodym członkom opuszczenie świata przestępczego. Według mediów to dokonana w 2015 roku reorganizacja policji spowodowała, że w wielu miejscach przestała być ona widoczna, ustępując pola gangom.

Szwedzki rząd pracuje nad pakietem zmian przepisów mających zaostrzyć kary. Wciąż trwa dyskusja, na ile surowiej powinny być traktowane osoby poniżej 21. roku życia. Dziś przysługuje im specjalne złagodzenie wymiaru kary, co powoduje, że najczęściej unikają więzienia.
Źródło info i foto: TVP.info

Gdańsk: Areszty dla trzech członków gangów wyprowadzających leki z Polski

Gdański sąd podjął w czwartek decyzję o tymczasowym aresztowaniu trzech osób podejrzanych o wyprowadzanie z Polski leków i sprzedaż ich – po dużo wyższych cenach, za granicą. W piątek sąd rozważy siedem kolejnych wniosków aresztowych.

Prokuratura Regionalna w Gdańsku, policja i funkcjonariusze ABW zatrzymali 16 osób, które należały do dwóch grup przestępczych zajmujących się wyprowadzaniem z Polski leków i ich sprzedażą po dużo wyższych cenach za granicą.

O sukcesie organów ścigania działających przeciw „mafii lekowej” poinformowali w czwartek na konferencji prasowej w Gdańsku minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro i szefowa Prokuratury Regionalnej w Gdańsku Teresa Rutkowska-Szmydyńska.

Sześciu podejrzanych przyznało się do winy

W czwartek wieczorem Remigiusz Signerski z Prokuratury Regionalnej w Gdańsku powiedział, że tego dnia zakończono rozpoczęte dzień wcześniej stawianie zatrzymanym zarzutów. Były one związane z „kierowaniem zorganizowaną grupą przestępczą lub udziałem w niej, nielegalnym obrotem lekami, praniem pieniędzy pochodzących z przestępczego procederu, stwarzaniem zagrożenia dla życia i zdrowia wielu osób a także posługiwaniem się podrobionymi lub poświadczającymi nieprawdą dokumentami”.

Signerski poinformował, że sześciu podejrzanych przyznało się do udziału w przestępstwie i opisało, jak wyglądał proceder stosowany przez grupy. Wobec tych osób zastosowano środki zapobiegawcze w postaci poręczeń majątkowych, zakazów opuszczania kraju oraz dozorów policji.

Dodał, że 10 kolejnych osób nie przyznało się do popełnienia przestępstw. Część z nich odmówiła złożenia wyjaśnień, a ci, którzy to zrobili zaprzeczali udziałowi w bezprawnym procederze. Signerski wyjaśnił, że w przypadku tych osób prokuratura postanowiła o skierowaniu do sądu wniosków o ich tymczasowe aresztowanie.

Trzy takie wnioski zostały rozpatrzone przez sąd do czwartkowego wieczora: sąd przychylił się do wniosków prokuratury. Pozostałych siedem wniosków dotyczących tymczasowego aresztowania zostanie rozpatrzonych przez gdański sąd w piątek.

Wśród zatrzymanych byli lekarz i prawnicy

Ziobro poinformował, że zatrzymano 16 osób, w tym „osoby, które odgrywały kierownicze role w zorganizowanych grupach przestępczych zajmujących się dystrybucją leków w sposób przestępny poprzez stwarzanie realnego niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia polskich pacjentów”. Ziobro wyjaśnił, że przestępcy mieli – wykorzystując tzw. odwrócony łańcuch dystrybucji leków, wywozić za granicę leki, często rzadkie, trudno dostępne dla polskich pacjentów.

Rutkowska-Szmydyńska wyjaśniła, że zatrzymania odbyły się w środę, a dokonali ich funkcjonariusze z gdańskiej Komendy Wojewódzkiej Policji, Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku, miejscowej delegatury Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Krajowej Administracji Skarbowej. Dodała, że zatrzymani, to członkowie dwóch zorganizowanych grup przestępczych zajmujący się nielegalną dystrybucją leków. Wyjaśniła, że wśród zatrzymanych są m.in. lekarz, dwóch adwokatów, którzy mieli doradzać przestępcom, oraz farmaceuci.

Prokurator powiedziała, że jednocześnie z zatrzymaniami w kilkudziesięciu miejscach w woj. pomorskim, kujawsko-pomorskim i mazowieckim, odbyły się przeszukania, w których brali udział m.in. inspektorzy farmaceutyczni i pomorski wojewódzki konsultant apteczny. Zaznaczyła, że w prowadzonej w różnych miejscach akcji brało udział ponad 300 funkcjonariuszy.

Zakładali fikcyjne ośrodki zdrowia

Rutkowska-Szmydyńska poinformowała, że jedna z rozbitych grup zakładała fikcyjne niepubliczne ośrodki zdrowia, które nie prowadziły działalności, ale zamawiały leki – rzekomo na własne potrzeby. Potem medykamenty były przekazywane drugiej grupie, która je sprzedawała poza Polską, m.in. w Holandii i Wielkiej Brytanii, za ceny wielokrotnie wyższe niż obowiązujące w naszym kraju.

Dodała, że z ustaleń śledczych wynika, iż przez półtora roku – od stycznia 2018 r. do lipca 2019 r. – grupy wyprowadziły za granicę leki warte co najmniej 15 mln zł. Były to leki stosowane m.in. w terapii onkologicznej, leczeniu kardiologicznym lub poprzeszczepowym. – Skutkiem tego było to, że na polskim rynku tych leków brakowało i z całą pewnością utrudniało to prowadzenie terapii osób z poważnymi schorzeniami zdrowotnymi – powiedziała prokurator.

Może grozić im do 20 lat więzienia

Rutkowska-Szmydyńska poinformowała, że w środę w prokuraturze rozpoczęły się przesłuchania i stawianie zarzutów zatrzymanym i były kontynuowane w czwartek. Podejrzani usłyszeli zarzuty związane z kierowaniem zorganizowaną grupą przestępczą lub udziałem w zorganizowanej grupie przestępczej, nielegalnym obrotem lekami, praniem pieniędzy pochodzących z przestępczego procederu, stwarzaniem zagrożenia dla życia i zdrowia wielu osób, a także posługiwaniem się podrobionymi lub poświadczającymi nieprawdą dokumentami.

Prokurator wyjaśniła, że osobom, które kierowały grupami, może grozić nawet 20 lat więzienia – takie łączne kary przewiduje kodeks karny za popełnienie zarzuconych im przestępstw.

Dodała, że w przypadku części podejrzanych prokuratura skierowała do sądu wnioski o tymczasowe areszty. Niektóre z tych wniosków mają być rozpatrzone przez w czwartek, a pozostałe w piątek.

Śledztwo w tej sprawie rozpoczęło się w lipcu ubiegłego roku. Przeszukano wtedy kilkadziesiąt nieruchomości w Trójmieście i okolicy oraz w Toruniu. Zabezpieczono m.in. dokumentację finansowo-księgową i dużą ilość leków. W czwartek Rutkowska-Szmydyńska poinformowała, że było to około 60 tys. opakowań medykamentów które miały trafić za granicę i tam zostać sprzedane po wyższych niż w Polsce cenach. Dodałą, że leki te były przechowywane w niewłaściwy sposób, m.in. nie trzymano w lodówkach specyfików, które powinny być w nich przechowywane.

„Kary w takich sprawach będą bardzo surowe”

Rutkowska-Szmydyńska poinformowała, że w lipcu ub.r. postawiono zarzuty czterem osobom, w sumie więc w śledztwie podejrzanych jest 20 osób.

– Wnioski co do kar w takich sprawach będą bardzo surowe. Będziemy chcieli, aby one oscylował w granicach górnych zagrożeń – podkreślił minister Ziobro. Dodał, że „społeczna szkodliwość tych przestępstw, które były popełniane, zagrożenie dla tysięcy ludzi i ta nonszalancja przestępców, uzasadnia bardzo wysokie kary”. One muszą też pełnić tą funkcję odstraszającą innych od popełnienia tego rodzaju czynów – podkreślił.

– Musimy dać jasny sygnał przestępcom, że po prostu to się nie opłaca. To musi być taki sam przekaz jak w przypadku przestępstw VAT-owskich – powiedział minister. Jego zdaniem, „wcześniej tego rodzaju sprawy traktowano w sposób niezwykle łagodny, z pewną wyrozumiałością”, „stosowano możliwie najłagodniejsze kwalifikacje prawne”. – My zmieniliśmy to w sposób zasadniczy – dodał.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Ojciec z kolegami brutalnie gwałcił 7-letniego syna. Jest wyrok

Dziecko przez długi czas było usypiane tabletkami i brutalnie gwałcone przez swojego ojca i jego kolegów. Zwyrodnialcy stanęli przed sądem, bo były policjant, pod którego skrzydła trafił chłopiec, nagrał jego wstrząsającą relację. Sąd nie miał litości dla bezwzględnych oprawców.

Pierwsze sygnały, że w życiu chłopca ze Zborowa dzieje się coś złego, pojawiły się w 2013 roku, gdy ten miał sześć lat. Wówczas, jak podaje „Gazeta Wyborcza”, pracownicy socjalni zaniepokoili się wybuchami agresji dziecka oraz niekontrolowaniem przez niego potrzeb fizjologicznych.

Mniej więcej w tym czasie ojciec chłopca wyprowadził się z domu, jednak co jakiś czas mężczyzna zabierał syna do siebie na weekendy. Gdy chłopiec miał 8 lat, w 2015 roku, przyłapano go w szkole na alarmującym zachowaniu – dziecko symulowało akt seksualny na uczniu. Szkoła powiadomiła wówczas policję. Śledczy sprawdzali, czy dziecko nie jest wykorzystywane seksualnie, jednak nie znaleźli dowodów.

Pod koniec 2016 roku sąd rodzinny postanowił odebrać chłopca matce, która nadużywała alkoholu i nie interesowała się dzieckiem. Kilkulatek trafił do pogotowia rodzinnego w Mosinie prowadzonego przez byłego policjanta Krzysztofa Matusiaka.

– To była najbardziej dramatyczna historia, z jaką się zetknęliśmy, a trafiały już do nas i wciąż trafiają dzieci wykorzystywane seksualnie. Żadne nie miało jednak takiej traumy – powiedział Matusiak w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”.

Gdy chłopiec trafił do pogotowia rodzinnego, rozpoznano u niego syndrom stresu pourazowego. Dziecko moczyło się, wyszukiwało w internecie treści pornograficzne, bawiło się genitaliami. Jednak dopiero po pewnym czasie Matusiak poznał dokładne przyczyny tego zachowania. Gdy chłopiec zaufał nowym opiekunom, opowiedział im o traumie, jakiej doświadczył. Były policjant wszystko nagrał, zdobywając tym samym dla sądu materiał dowodowy.

Prokuratura oskarżyła ojca chłopca, 50-letniego Krzysztofa K., o wielokrotne zgwałcenie syna ze szczególnym okrucieństwem. Zarzuty gwałtów na chłopcu postawiono także znajomym mężczyzny – 38-letniemu Marcinowi W. oraz 35-letniemu Karolowi K. Chłopcu pokazywano także treści pornograficzne.

Sąd nie miał litości

Proces mężczyzn był niejawny. Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, wszyscy oskarżeni zostali uznani winnymi. Krzysztof K. za wielokrotne zgwałcenie syna ze szczególnym okrucieństwem otrzymał maksymalny wymiar kary przewidziany za to przestępstwo w polskim prawie, czyli 15 lat więzienia. Marcin W. został skazany na 12 lat więzienia, a Karol K. na sześć lat. Oprócz tego mężczyźni zostali pozbawieni praw publicznych odpowiednio na 10, 15 oraz 10 lat. Mężczyźni mają także wypłacić poszkodowanemu chłopcu nawiązkę w łącznej kwocie 250 tys. zł. Zwyrodnialcy nie mogą się także kontaktować z pokrzywdzonym.

„Wyborcza” podaje, że gwałcony chłopiec przebywał w pogotowiu rodzinnym przez rok. Stamtąd trafił do specjalistycznego ośrodka wychowawczego, gdzie przebywa już od dwóch lat. Jego były opiekun Krzysztof Matusiak twierdzi, że trauma, jakiej doznało dziecko, jest tak ogromna, że najprawdopodobniej nigdy nie będzie ono w stanie normalnie funkcjonować w społeczeństwie.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Nowe fakty w sprawie poszukiwanej szefowej gangu

Nowe fakty w sprawie głośnych poszukiwań Magdaleny Kralki z Krakowa. Jej adwokat złożył drugi wniosek o wydanie tzw. listu żelaznego, który zapewniłby kobiecie wolność do czasu prawomocnego zakończenia postępowania. Według Darii Pichórz z biura prasowego Sądu Okręgowego w Krakowie, kobieta miała stać na czele zorganizowanego gangu, którego członkowie mieli zajmować się sprowadzaniem narkotyków z Hiszpanii do województwa pomorskiego i małopolskiego.

Tymczasem do krakowskiego sądu trafił drugi już wniosek o wydanie listu żelaznego dla poszukiwanej Magdaleny Kralki.

– To już drugi wniosek. Pierwszy złożyłem w grudniu ubiegłego roku. Wówczas nie został uwzględniony z powołaniem się przede wszystkim na to, że jest zagrożenie dla prawidłowego toku postępowania – przekazał Gazecie Krakowskiej mecenas Maciej Burda, który reprezentuje poszukiwaną.

Magdalena Kralka ma się ukrywać poza Europą, ale jak przyznaje krakowska policja – jej zatrzymanie to kwestia czasu.

30-letnia Magdalena Kralka jest poszukiwana na podstawie listu gończego wydanego przez Małopolski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie oraz na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania i czerwonej noty Interpolu.

Kralka podejrzewana jest o kierowanie gangiem kiboli Cracovii.
Źródło info i foto: se.pl

Policja z Poznania szuka sprawców brutalnego pobicia. Jest nagranie z monitoringu

Policjanci z Komisariatu Poznań Jeżyce poszukują dwóch sprawców, którzy 8 maja br. wieczorem, w jednej z kamienic przy ul. Dąbrowskiego pobili lokatora. Funkcjonariusze publikują nagranie z monitoringu i proszą o kontakt osoby, które rozpoznają sprawców.

„Bandyci bez żadnego powodu zaatakowali mężczyznę, bili go pięściami i kopali. W międzyczasie jeden z nich wybił kilka szyb na klatce schodowej. Po wszystkim uciekli” – czytamy na stronie poznańskiej policji, która zdecydowała się na opublikowanie wizerunków sprawców napaści. Chodzi o zdarzenie z 8 maja 2019 r., kiedy dwóch napastników pobiło na mężczyznę w bloku przy ul. Dąbrowskiego.

„Rozpoznajesz te osoby? Zadzwoń!” – apelują funkcjonariusze i podają telefon kontaktowy: 61 84 12211/12.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Indie: Skradziono część prochów Gandhiego

W 150. rocznicę urodzin Mahatmy Gandhiego, nazywanego w Indiach Ojcem Narodu, skradziono jego prochy z poświęconego mu muzeum w okręgu Rewa. W sprawie określonej jako wymierzona w narodową integrację wszczęto dochodzenie – podała indyjska prasa. Prochy Gandhiego po tradycyjnej kremacji w Delhi nad Jamuną w 1948 roku nie zostały wrzucone zgodnie z hinduskim zwyczajem do rzeki, tylko podzielone i rozesłane po różnych miejscach w Indiach; trafiły m.in. do Rewy w stanie Madhya Pradeś.

Kradzież prochów uznano również za potencjalne naruszenie pokoju, gdyż w upamiętniającym Mahatmę miejscu złodzieje zostawili po sobie napis „zdrajca” na jego zdjęciu na plakacie.

Część nacjonalistycznie nastawionych hinduistów uważa Gandhiego, mimo że był on pobożnym hinduistą, za zdrajcę narodu. Winią go za podział Indii i rozlew krwi, do którego doszło po uzyskaniu niepodległości. W latach 1946–1947 w rezultacie zamieszek o charakterze religijnym zginęło kilka tysięcy ludzi, m.in. doszło do rzezi Hindusów w Kalkucie. Sam Gandhi, który był przeciwny podziałowi kraju i nie chciał godzić się na udział muzułmanów we władzy, zaakceptował jednak utworzenie muzułmańskiego Pakistanu. Przekonywano go, że inaczej dojdzie do wojny domowej.

Mohandas Karamćand Gandhi urodził się 2 października 1869 roku. Zamordował go w styczniu 1948 roku fundamentalista należący do skrajnie prawicowych organizacji hinduistycznych.
Źródło info i foto: onet.pl