Wielka Brytania: Ciała 39 osób w ciężarówce

Ciała 39 osób odkryto w naczepie ciężarówki w Grays (Essex) kilkanaście kilometrów na wschód od Londynu. Pojazd został porzucony na terenie magazynów. Policjanci dotarli na miejsce w nocy z wtorku na środę. W naczepie ciężarówki zaparkowanej na terenie magazynów znaleziono 39 ciał. 38 z nich to zwłoki osób dorosłych.

Makabryczne odkrycie jest określane przez miejscowe media jako „największe morderstwo w historii Wielkiej Brytanii”. Policja zatrzymała już 25-letniego kierowcę ciężarówki. To Irlandczyk. Wielka Brytania. W ciężarówce w hrabstwie Essex odkryto 39 zwłok. Ciężarówka została porzucona na terenie Waterglade Industrial Park w Grays. To miasto położone kilkanaście kilometrów na wchód od Londynu.

Policja informuje, że kierowca z ludzkim ładunkiem wjechał na teren Wielkiej Brytanii w sobotę. Zjechał z promu w walijskim Holyhead. Ciężarówka trafiła tam z Bułgarii.
Źródło info i foto: wp.pl

Lubuskie: Efekty kontroli wewnętrznych po zabójstwie młodej Ukrainki Kristiny V.

Dymisje, postępowania dyscyplinarne i wyjaśniające w lubuskiej policji – to efekty kontroli wewnętrznych rozpoczętych po zabójstwie młodej Ukrainki Kristiny V. Kobieta szukała ochrony przed jej przyszłym zabójcą, ale jej nie znalazła. Na razie nie wiadomo jednak, czy to wyłącznie błędy ludzkie, czy winny jest system działania policji.

Mordercą 26-letniej Ukrainki był jej równolatek, mieszkaniec Gorzowa Paweł R. Kamery monitoringu pralni, w której pracowała kobieta, zarejestrowały zabójstwo: 11 września mężczyzna wszedł do środka, wyciągnął broń i z bardzo bliskiej odległości strzelił jej w głowę. W trzy godziny po dokonaniu zabójstwa sam został śmiertelnie postrzelony przez niemieckich policjantów na autostradzie pod Berlinem.

– Nie chciała być z Pawłem R., dlatego odgrażał się jej wielokrotnie. On się w niej zakochał na zabój, nagabywał ją, wysyłał SMS-y – relacjonowali dziennikarzom „Uwaga TVN” znajomi Kristiny i Pawła R. Z dotychczasowych ustaleń policji wiadomo, że mężczyzna strzelił z broni „czarnoprochowej”, na którą nie jest potrzebne żadne zezwolenie.

Tylko wykroczenie

Po zabójstwie komendant główny policji generał Jarosław Szymczyk zdecydował, że wszystkie okoliczności działań lubuskiej policji mają wyjaśnić doświadczeni funkcjonariusze z biura kontroli. Poznaliśmy wstępne ustalenia opisane w ich raporcie. Wiadomo, że młoda Ukrainka w połowie czerwca przyszła do komisariatu II w Gorzowie. Prosiła policjantów o pomoc. Tłumaczyła, że czuje się zastraszana przez Pawła R.

– Oficer dyżurny po wysłuchaniu kobiety uznał, że działania Pawła R. to wyłącznie wykroczenie, a nie przestępstwo – mówi nasz rozmówca z lubuskiej policji.

Już następnego dnia komendant komisariatu potwierdził decyzję oficera dyżurnego i skierował sprawę do prowadzenia przez funkcjonariusza referatu do spraw wykroczeń. Chodzi o wykroczenie z artykułu 107 Kodeksu wykroczeń, który mówi o „złośliwym dokuczaniu innej osobie”. Grozi za to kara ograniczenia wolności (np. do ograniczenia pobytu do miejsca zamieszkania) lub grzywna w maksymalnej wysokości 1500 złotych.

Doświadczony funkcjonariusz policji w ten sposób wyjaśnia znaczenie decyzji oficera dyżurnego, którą potwierdził później komendant: – Artykuł 107 Kodeksu wykroczeń jest stosowany najczęściej w przypadku sporów sąsiedzkich. Oficer dyżurny miał wybór, mógł zakwalifikować doniesienie Kristiny jako przestępstwo z artykułu 190 Kodeksu karnego, czyli gróźb karalnych. To otwiera drogę policjantom i prokuraturze do zdecydowanych działań, jak wydania zakazu zbliżania się, kontaktowania, a nawet objęcia ochroną osoby zagrożonej. Nasz rozmówca prosi przy tym o zachowanie anonimowości.

Pomoc policjanta

Postępowanie o wykroczenie szybko trafiło z komisariatu do Sądu Rejonowego w Gorzowie, który już na początku września uznał winę Pawła R. i ukarał go finansowo. Niemal w tym samym czasie w pomoc Kristinie V. zaangażował się funkcjonariusz miejscowego zarządu Centralnego Biura Śledczego Policji.

– Skontaktował się z nim kolega Kristiny, opowiedział o jej problemach z Pawłem R. O rosnącym strachu, kolejnych pogróżkach kierowanych przez SMS-y i poprzez komunikatory. Policjant przejrzał materiały, przejął się sprawą. Wszyscy wspólnie pojechali ponownie do komisariatu – relacjonuje nam osoba znająca kulisy sprawy.

Policjanta z CBŚP, Kristinę V. oraz jej kolegę przyjął zastępca komendanta komisariatu. Ukrainka potwierdziła wtedy, że Paweł R. kieruje wobec niej groźby karalne. Jednak nie złożyła zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa z artykułu 190 tego dnia – policjanci z pionu dochodzeniowego byli zajęci innymi sprawami.

– Następnego dnia policjant z CBŚP osobiście napisał zawiadomienie do prokuratury, skierował wniosek o ściganie Pawła R. Jednak Kristina V. nie złożyła pod tym dokumentem swojego podpisu, bo uznała, że poprzedniego dnia źle została potraktowana na komisariacie – mówi nasz rozmówca.

To ważny moment, gdyż zgodnie z kodeksowymi zapisami przestępstwo groźby karalnej – czyli właśnie artykuł 190 Kk – ścigane jest na wniosek pokrzywdzonego. To znaczy, że ani policja, ani prokuratura bez inicjatywy ze strony osoby zagrożonej nie mogą podejmować żadnych czynności.

W służbie statystyki

Dlaczego Kristina V. tak się zachowała? – Proszę wczuć się w jej sytuację. Imigrantka, starająca się ułożyć sobie życie w nowym kraju. Jej było strasznie ciężko zdecydować się na działania przeciwko Polakowi. Bała się, że straci szansę na stały pobyt, pracę i przyszłość – mówi dziennikarzowi tvn24.pl jeden z jej polskich znajomych. A dlaczego tak się zachowywali funkcjonariusze z komisariatu II w Gorzowie Wielkopolskim?

– Myślę, że minimalne znaczenie miała narodowość dziewczyny. Dla mnie działanie oficera dyżurnego i jego przełożonego to klasyczna ucieczka przed wszczęciem postępowania o przestępstwo. To rzutuje na statystykę przestępczości, która jest ujęta w mierniki. A jak ktoś ma złe wyniki, to obrywa na odprawach, więc najlepiej jest spychać przestępstwa na wykroczenia – mówi doświadczony funkcjonariusz. – Policjant z CBŚP nie ma mózgu opanowanego przez dążenie do sukcesu statystycznego i dzięki temu dobrze ocenił sytuację. Bo Centralne Biuro Śledcze jest w ogromnej mierze wolne od statystyki – dodaje.

– Gdy będą znane pełne wnioski z kontroli w tej sprawie, natychmiast je wdrożymy – deklaruje rzecznik lubuskiej Komendy Wojewódzkiej Policji nadkomisarz Marcin Maludy.

Kontrola kontroli

W Komendzie Głównej Policji potwierdziliśmy oficjalnie odwołania z funkcji komendanta i zastępcy komendanta komisariatu II w Gorzowie Wielkopolskim.

– Dodatkowo prowadzone są postępowania dyscyplinarne wobec funkcjonariusza komisariatu, który prowadził czynności po pierwszym zgłoszeniu o zagrożeniu od Kristiny V. Prowadzone są również czynności wyjaśniające wobec funkcjonariuszy wydziału kontroli komendy wojewódzkiej, którzy jako pierwsi badali sprawę – usłyszeliśmy w KGP.

Udało nam się również potwierdzić, że trwa „postępowanie wyjaśniające” wobec funkcjonariuszy pionu kontroli wewnętrznej z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie, wysłanych na miejsce tuż po zabójstwie. Ich zadaniem było prześwietlenie działań policjantów z komisariatu i przedstawienie raportu przełożonym.

– Mamy podejrzenia, że nie przedstawili prawdziwego przebiegu zdarzeń. Nie tyle chcieli bezstronnie skontrolować działanie policjantów z komisariatu, co je wytłumaczyć – mówi nam oficer komendy głównej policji.

Niezależne od ustaleń kontrolerów Komendy Głównej Policji śledztwo prowadzi także prokuratura wspólnie z Biurem Spraw Wewnętrznych, czyli „policją w policji”. Prokuratorzy będą oceniać działania funkcjonariuszy w kontekście ewentualnej odpowiedzialności karnej – żadne takie decyzje jeszcze nie zapadły, choć np. niedawno na komisariacie II „policja w policji” zabrała wszelkie dokumenty związane ze sprawą Kristiny V. Natomiast ustalenia kontroli wewnętrznej służą komendantowi głównemu policji i komendantom wojewódzkim do podejmowania decyzji personalnych, takich jak dymisje lub nawet wydalenie ze służby, a także do wprowadzania zmian w funkcjonowaniu policji.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Zaginęła 13-letnia Justyna Wiedeńska

Justyna Wiedeńska zaginęła w Częstochowie. 13-latka we wtorek rano wyszła z domu do szkoły i dotychczas nie nawiązała kontaktu z bliskimi. Policja apeluje do internautów o pomoc. Justyna Wiedeńska we wtorek godzinach porannych wyszła z domu do szkoły. Jak informuje policja w Częstochowie, 13-latka nie dotarła na lekcje. Śledczy opublikowali wizerunek dziewczyny. 

Justyna Wiedeńska zaginęła. Rysopis 13-latki 

wzrost ok 165 cm,

szczupła budowa ciała,

włosy ciemny blond, proste do ramion,

oczy brązowe.

Zaginiona 13-letnia ubrana była w ciemne dresowe spodnie, białą bluzkę, niebieską kurtkę z zielonym zamkiem, czarne buty z różowymi sznurówkami. Posiadała przy sobie czarną torbę na ramię. Każdy, kto posiada jakiekolwiek informacje na temat miejsca pobytu zaginionej, proszony jest o kontakt z Komendą Miejską Policji w Częstochowie – telefon (34) 369 12 55/1266 lub z najbliższą jednostką policji pod numerem telefonu alarmowego 112.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Zabójczyni z Bydgoszczy zatrzymana w Niemczech

W Niemczech zatrzymano Dorotę K. – poszukiwaną Europejskim Nakazem Aresztowania, skazaną na 25 lat więzienia za zabójstwo męża w Bydgoszczy w 2008 roku. Kobieta ukrywała się od 2014 roku. Wówczas nie wróciła do więzienia po przerwie w odbywaniu kary.

Policjanci Wydziału Kryminalnego KWP w Bydgoszczy zdobyli bardzo precyzyjne informacje, które umożliwiły zatrzymanie na terenie Niemiec poszukiwanej Doroty K. Kobieta ma do odbycia karę za zabójstwo, do którego doszło w Bydgoszczy na Osowej Górze w 2008 roku – poinformowała we wtorek rzecznik prasowa kujawsko-pomorskiej policji mł. insp. Monika Chlebicz.

Policjanci z Bydgoszczy – z Zespołu Poszukiwań Celowych – prowadzili poszukiwania od 2014 roku. Wówczas sąd w tym mieście wydał list gończy za Dorotą K., która nie wróciła do więzienia po przerwie w odbywaniu kary.

Policjanci pracując przy tej sprawie zdobyli informacje świadczące o tym , że kobieta mogła wyjechać z Polski. Stąd z czasem wystawiono także Europejski Nakaz Aresztowania. Praca przy poszukiwaniach nie była łatwa. Szczególnie trudne było zdobywanie precyzyjnych informacji umożliwiających dokonywanie sprawdzań jakichkolwiek miejsc. Przełom nastąpił w ostatnim czasie. Policjanci Wydziału Kryminalnego KWP w Bydgoszczy zdobyli bardzo precyzyjną informację, o miejscu pobytu Doroty K. w Niemczech. Wspólna praca z policjantami z Wydziału Poszukiwań i Identyfikacji Osób Biura Kryminalnego KGP pozwoliła na przekazanie niemieckiej policji, że kobieta przebywa w miejscowości Wuppertal – wyjaśniła okoliczności zatrzymania kobiety mł. insp. Chlebicz.

Tam też zatrzymano Dorotę K. Teraz trwają procedury związane z jej ekstradycją do Polski. Wizerunek skazanej za zabójstwo kobiety został rozpropagowany w kampanii Europolu „Przestępstwo nie ma płci”.

Dorota K. zastrzeliła męża i została za to skazana na 25 lat więzienia. Przedterminowe zwolnienie możliwe było najwcześniej w 2023 roku, ale w 2013 roku otrzymała z uwagi na trudną sytuację rodziną zgodę sądu na przerwę w odbywaniu kary – wyrażaną dwukrotnie. Po zakończeniu drugiego okresu przerwy – nie stawiła się w więzieniu.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Niemcy: Oto lista najczęściej kradzionych aut

Niemieckie Towarzystwo Ubezpieczeniowe opublikowało listę najczęściej kradzionych za Odrą samochodów. Jak się okazuje, na pierwszym miejscu plasuje się Mazda CX-5 2.2 D AWD – podaje portal interia.pl.Z raportu Niemieckiego Towarzystwa Ubezpieczeniowego wynika, że w ciągu 2018 r. w Niemczech zgłoszono kradzież 15 037 ubezpieczonych samochodów.

Najczęściej kradzionym w Niemczech samochodem była Mazda CX-5 2.2 D AWD. Na 1 tys. ubezpieczonych pojazdów tego typu kradzionych jest aż 15,4 aut.

Drugie miejsce zajmuje BMW X6 M z wynikiem 14,6 kradzieży na 1 tys.0 ubezpieczonych samochodów. Trzecia jest Toyota RAV4 Hybrid (13,5 kradzieży na 1 tys. pojazdów).

Poza podium znalazły się: BMW X5 M50d (12,1 kradzieży na 1tys. pojazdów) i Mercedes ML 63 AMG (11,8). Szóste było BMW X6 xDrive 40d (11,1), siódme – Audi Q7 3.0 TDI (9,5), ósmy – Range Rover 3.0 TDV6 (8,7), dziewiąta – Toyota Prius+ Hybrid 1,8 (7,7), a dziesiąte – Audi RS6 Avant (7,1).
Źródło info i foto: TVP.info

Włochy: Sąd Najwyższy zajmie się sprawą napaści na polskich turystów w Rimini

12 grudnia włoski Sąd Najwyższy rozpatrzy odwołanie złożone przez sprawcę brutalnego ataku na dwoje Polaków i gwałtu w Rimini, Kongijczyka Guerlina Butungu od wyroku 16 lat więzienia – poinformował we wtorek PAP pełnomocnik ofiar Maurizio Ghinelli.

Wyrok 16 lat więzienia za pobicie młodego Polaka i gwałt na jego partnerce w sierpniu 2017 roku na plaży w Rimini wydał najpierw sąd pierwszej instancji w tym mieście, a następnie utrzymał go sąd apelacyjny w Bolonii. Obrona Butungu złożyła od niego odwołanie, twierdząc, że nie ma dowodów na to, że imigrant uczestniczył w zbiorowym gwałcie na młodej Polce na plaży i ciężkim pobiciu jej partnera oraz w innych napaściach.

Ponadto obrońca wśród powodów zaskarżenia wyroku wskazał to, że sądy nie uznały okoliczności łagodzących, to znaczy faktu, iż Butungu nie był wcześniej karany i ma za sobą „trudną przeszłość” w swoim kraju. Według adwokata skazany, który do Włoch przypłynął z innymi migrantami pontonem, był jako nastolatek żołnierzem. Już wcześniej podkreślano jednak, że nie ma na to dowodów.

Trzej pozostali członkowie gangu, który napadł na polskich turystów, czyli nastoletni synowie imigrantów z Maroka i Nigerii, zostali skazani przez sąd dla nieletnich na kary po 9 lat i 8 miesięcy. Wyrok ten utrzymał sąd apelacyjny.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Konającego pracownika wywiozła do lasu. Grażyna F. odpowie za nieumyślne spowodowanie śmierci

Gdy Wasyl Czornej (†36 l.) zasłabł w pracy jego kierowniczka, Grażyna F. zamiast po pogotowie, zadzwoniła do znajomego. Pomógł jej zapakować konającego pracownika do auta, a ona go wywiozła do lasu. Ukrainiec zmarł. Do sądu trafił wczoraj akt oskarżenia w jej sprawie.

Wasyl Czornej (†36 l.) przyjechał do Polski, żeby zarobić na lepsze życie dla swojej rodziny. Na Ukrainie czekała na niego trójka dzieci. Obcokrajowiec zatrudnił się w stolarni Grażyny F. pod Nowym Tomyślem (woj. wielkopolskie). 12 czerwca zasłabł.

– Pracujący w zakładzie obywatele Ukrainy poprosili kierowniczkę o wezwanie pogotowia. Ta oświadczyła, że nigdzie nie zadzwoni, jak również zakazała im wzywania pomocy – mówi Michał Smętkowski z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

Kolega reanimował Wasyla. Bezskutecznie. Gdy 36-latek nie dawał oznak życia, Grażyna F. wywiozła go do lasu. Kobieta odpowie za nieudzielenie pomocy i nieumyślne spowodowanie śmierci. Grozi jej za to 5 lat więzienia.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Oslo: Wjechał w tłum karetką. Dzieci wśród rannych

Nie wiadomo, co kierowało mężczyzną, który w norweskim Oslo zdecydował się na porwanie karetki pogotowia, po czym wjechanie nią w grupę osób. Wiadomo, że wśród rannych jest dwójka dzieci (7-miesięczne bliźniaki – na szczęście ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo). Co więcej, świadkowie twierdzą, że w kierunku uciekającego ambulansu oddano 10 strzałów. Ostatecznie agresora udało się na szczęście zatrzymać, choć część miasta została zablokowana.

Jak poinformowała tamtejsza policja, uzbrojony mężczyzna przejął ambulans w dzielnicy Torshov. Po zdarzeniu uciekał on przed funkcjonariuszami, którym jednak udało się przejąć kontrolę nad skradzionym pojazdem. Policja potwierdziła, że musiała oddać w kierunku podejrzanego strzały, ale w ich wyniku nie odniósł on poważniejszych obrażeń. Zatrzymany miał na sobie zielone wojskowe spodnie, kamuflaż i coś, co wyglądało na kamizelkę kuloodporną.

Jak informują norweskie media, służby usiłują zapanować nad chaosem, który pojawił się wraz z pierwszymi sygnałami o incydencie. Trwa również obława, gdyż służby podejrzewają, że ambulansem mogły jechać dwie osoby. Znaczna część stolicy Norwegii została zablokowana przez policję.

W jednym z komunikatów policja napisała: – Poszukujemy kobiety: białej, o wzroście ok. 165 cm, z lekko kręconymi brązowymi włosami, ubranej w czarną kurtkę. Nie sprecyzowano jednak, czy ma ona być zamieszana w wypadek, czy też być jedną z ofiar.
Źródło info i foto: se.pl

32-latek udusił pasażera w pociągu. Nie stanie przed sądem

„32-letni mężczyzna, który w listopadzie 2018 r. w wagonie Szybkiej Kolei Miejskiej zabił 59-letniego pasażera, nie odpowie za swój czyn przed sądem” – donosi RMF24. Biegli stwierdzili, że mężczyzna był niepoczytalny, dlatego zamiast do więzienia trafi do zamkniętego zakładu psychiatrycznego.

Jak podaje RMF24, tragedia miała miejsce 19 listopada 2018 r. W wagonie Szybkiej Kolei Miejskiej doszło do bójki pomiędzy dwoma mężczyznami. O wydarzeniu zawiadomieni zostali policjanci. Gdy dotarli na miejsce 32-letni mężczyzna dusił przypartego do podłogi 59-latka. Po interwencji policji okazało się, że starszy mężczyzna jest nieprzytomny. Został przewieziony do szpitala. Nazajutrz zmarł.

Ofiara przypominała mu kogoś innego

W toku śledztwa 32-letniemu mężczyźnie postawiono zarzut zabójstwa. Podejrzany nie przyznał się do winy i odmówił złożenia wyjaśnień. W wyniku obserwacji sądowo-psychiatrycznej biegli stwierdzili, że mężczyzna jest chory psychicznie.

32-latek, „dokonując zarzuconego mu czynu miał całkowicie zniesioną zdolność rozpoznania jego znaczenia i pokierowania swoim postępowaniem” – poinformowała rzecznik prasowej Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyny Wawryniuk. Twierdził również, że mężczyzna, którego udusił śmiał się z niego oraz przypominał mu osobę, która w przeszłości zrobiła mu krzywdę.

Biegli orzekli również, że z powodu „wysokiego ryzyka” ponownego popełnienia przez niego podobnego czynu, mężczyzna powinien zostać umieszczony na leczeniu w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym.

32-latek od chwili zatrzymania przebywa w areszcie.
Źródło info i foto: Gazeta.pl