Dwóch 14-latków odpowiedzialnych za brutalny napad

47-latek z Gdańska wezwał policję zaraz po tym, jak rzuciło się na niego dwóch nastolatków. Pobili go i okradli z komórki i pieniędzy. Policja szybko złapała napastników, którzy byli już poszukiwani za ucieczkę z ośrodka odwykowego. Mężczyzna wezwał policję w piątek około drugiej w nocy. Wywiadowcy z gdańskiej komendy i policjanci z komisariatu przy ul. Białej pojechali w rejon Wrzeszcza, gdzie wstępnie opatrzyli rany 47-latka. Gdańszczanin wyjaśnił, że został napadnięty przez dwóch nastolatków.

„Do mężczyzny podeszło dwóch sprawców, którzy pobili go i ukradli mu telefon oraz pieniądze” – relacjonują policjanci.

Kilkaset metrów dalej funkcjonariusze zobaczyli dwóch nastolatków. Sprawdzając pobliskie ulice policjanci natknęli się na osoby odpowiadające rysopisowi sprawców. Na widok policji nastolatkowie rozdzielili się i zaczęli uciekać.
Źródło info i foto: o2.pl

Wielka Brytania: Trwa ustalanie tożsamości ofiar, których zwłoki znaleziono w ciężarówce

Wciąż trwa identyfikacja ofiar, które znaleziono w ciężarówce na Wyspach Brytyjskich. Najprawdopodobniej byli to obywatele Chin i Wietnamu. Ze wstępnych ustaleń wynika, że przyczyną ich śmierci było zamarznięcie. Jak podaje agencja Reutera, jedna z domniemanych ofiar, mniej więcej w chwili, gdy ciężarówka była w drodze z Belgii do Wielkiej Brytanii, wysłała SMS do swojej matki.

Pochodząca z wietnamskiej prowincji Ha Thin, 26-letnia Pham Thi Tra My, miała wysłać SMS-a do swojej matki, w którym napisała, że nie może oddychać. Wiadomość została wysłana mniej więcej w chwili, gdy ciężarówka była w drodze z Belgii do Wielkiej Brytanii – podaje agencja Reuters.

„Przepraszam, Mamo!”

Wcześniej powiadomiła o tym Hoa Nghiem z wietnamskiej organizacji praw człowieka Human Rights Space.

„Przepraszam Mamo. Moja droga za granicę nie wyszła. Mamo, tak bardzo Cię kocham! Umieram, bo nie mogę oddychać. Jestem z Nghen, Can Loc, Ha Tinh w Wietnamie.. Przepraszam, Mamo!” – miała napisać w wiadomości, którą ujawniła aktywistka, 26-letnia ofiara.

Ksiądz zabiera głos

Ojciec Anthony Dang Huu Nam, katolicki ksiądz z miasta Yen Thanh w prowincji Nghe An na północy Wietnamu, powiedział, że utrzymuje kontakty z członkami rodzin ofiar.

– Cały dystrykt jest zasmucony”, „to katastrofa dla naszej społeczności” – powiedział ksiądz, gdy w sobotę z głośników na ulicy rozległy się modlitwy za zmarłych.

– Ciągle zbieram dane dla wszystkich rodzin ofiar i zorganizuję ceremonię, aby się za nich pomodlić dzisiaj wieczorem – przekazał.

Anthony Dang Huu Nam poinformował, że członkowie rodzin ofiar powiedzieli mu, że wiedzieli, iż w tym czasie ich krewni podróżują do Wielkiej Brytanii i że nie byli w stanie skontaktować się z najbliższymiCiała w ciężarówce

Ministerstwo spraw zagranicznych Wietnamu oświadczyło w sobotę, że poinstruowało swą ambasadę w Wielkiej Brytanii, aby pomogła brytyjskiej policji w identyfikacji ofiar. Ministerstwo nie odpowiedziało na prośbę o informacje dotyczące narodowości zmarłych – podał Reuters.

Nghe An jest jedną z najbiedniejszych prowincji Wietnamu; pochodzi stamtąd wiele ofiar handlu ludźmi, którzy trafiają do Europy – wynika z opublikowanego w marcu raportu amerykańskiej organizacji zajmującej się zwalczaniem handlu ludźmi Pacific Links Foundation.

Ojciec Anthony dodał, że inne ofiary najprawdopodobniej pochodzą z sąsiedniej prowincji Ha Tinh, skąd w pierwszych ośmiu miesiącach tego roku ponad 41 tysięcy ludzi wyjechało szukać pracy, m.in. za granicę. Prowincja ta została spustoszona przez jedną z największych katastrof ekologicznych w Wietnamie w 2016 r., gdy huta należąca do tajwańskiej firmy Formosa Plastics zanieczyściła wody przybrzeżne, dewastując lokalne rybołówstwo i turystykę.

Trwa ustalanie tożsamości ofiar

Brytyjska policja poinformowała w czwartek, że wszystkie 39 osób, których zwłoki znaleziono w nocy z wtorku na środę w naczepie ciężarówki w parku przemysłowym w południowo-wschodniej Anglii, były obywatelami Chin. W piątek rzeczniczka chińskiego MSZ Hua Chunying powiedziała na briefingu w Pekinie, że narodowość ofiar nie została jeszcze potwierdzona.

Tego samego dnia ambasada Wietnamu w Londynie potwierdziła, że skontaktowała się z brytyjską policją w związku z podejrzeniem, że jedna z kobiet, których ciała znaleziono w ciężarówce, jest Wietnamką.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Ruszył proces Krzysztofa G. Były policjant jest oskarżony o gwałt i wykorzystanie seksualne czterech kobiet

W Sądzie Rejonowym w Brodnicy ruszył proces b. policjanta z tego miasta oskarżonego m.in. o gwałt, do którego miało dojść na komendzie, a także o usiłowanie gwałtu i dwa inne przestępstwa seksualne. W Sądzie Rejonowym w Brodnicy ruszył proces b. policjanta z tego miasta oskarżonego m.in. o gwałt, do którego miało dojść na komendzie, a także o usiłowanie gwałtu i dwa inne przestępstwa seksualne.

Prokuratura oskarża mężczyznę w procesie, który ruszył w piątek, o przestępstwa seksualne wobec czterech kolejnych kobiet. Były policjant miał na komendzie zgwałcić jedną z nich, a wobec dwóch innych – w tym samym miejscu – doprowadzić do tzw. innych czynności seksualnych m.in. całując je, dotykając ich miejsc intymnych oraz władające ręce pod odzież. Czwarty z zarzutów dotyczy usiłowania gwałtu, którego Krzysztof G. miał się dopuścić w mieszkaniu kolejnej z pań.

Do gwałtu w prywatnym mieszkaniu nie doszło, gdyż nagle zadzwonił telefon policjanta i kobieta wyswobodziła się.

W piątek sąd podjął decyzję o wyłączeniu jawności postępowania w tej sprawie. Przed wejściem na salę rozpraw mężczyzna powiedział dziennikarzom, że nie przyznaje się do winy. Na pytanie, czy skrzywdził kobiety, odpowiedział: „nie”.

Za gwałt – najcięższe z czterech przestępstw, o której jest oskarżony – byłemu policjantowi grozi do 12 lat więzienia.

W maju Krzysztof G. został już skazany nieprawomocnie na 2,5 roku więzienia za seksualne „nadużycie stosunku zależności”. Do przestępstwa, o które był wówczas oskarżony, doszło w 2017 roku. Mężczyzna, będąc kierownikiem izby zatrzymań w Komendzie Powiatowej Policji w Brodnicy był oskarżony o zgwałcenie w toalecie zatrzymaną do jednej ze spraw kobietę. Następnego dnia pokrzywdzona złożyła zawiadomienie o przestępstwie.

G. został zawieszony w czynnościach w związku ze wszczętym postępowaniem dyscyplinarnym, a dzień później wydalony z policji „ze względu na interes służby”. Nie przyznał się do winy.

24 maja Sąd Rejonowy w Brodnicy skazał byłego policjanta, ale nie za gwałt, lecz za przekroczenie uprawnień i wykorzystanie zależności. Krzysztof G. usłyszał wyrok 2,5 roku więzienia.

Sąd zakazał mu też zajmowania stanowisk w administracji publicznej jako funkcjonariusz przez okres 15 lat i przyznał częściowe zadośćuczynienie pokrzywdzonej w kwocie 10 tys. zł – przekazał wówczas PAP rzecznik prasowy Prokuratora Okręgowego w Toruniu prokurator Andrzej Kukawski. Prokuratura złożyła apelację w tej sprawie. Nie został jeszcze wyznaczony termin jej rozpatrzenia.

Szefowa Prokuratury Rejonowej w Brodnicy Alina Szram powiedziała PAP, że to śledczy z własnej inicjatywy prześledzili dokumentację związaną z osobami zatrzymywanymi w Brodnicy, które mogły stać się ofiarami b. policjanta.

Po tej pierwszej sprawie miałem wrażenie, że ten mężczyzna robił to zawsze, ale po prostu raz wpadł. On to robił „tak na pewniaka”, że wydawało mi się, iż każda osoba płci żeńskiej, która była w izbie zatrzymań i znajdowała się w sferze zainteresowania tego mężczyzny – mając na uwadze wiek, wygląd i zapach – mogła stać się jego ofiarą. W ramach działań własnych poleciłam więc analizę książki zatrzymań – powiedziała PAP prokurator Szram.

To pozwoliło na dotarcie do osób pokrzywdzonych. Do wszystkich osób, do których mogliśmy dotrzeć, dotarliśmy i dzisiejsza sprawa jest tego pokłosiem – wyjaśniła szefowa brodnickiej prokuratury.

Mężczyzna był także oskarżony w innym procesie o znęcanie się nad żoną. Sąd umorzył jednak postępowania, gdyż uznał, że nie było to znęcanie, a stalking. Znęcanie się jest ścigane z urzędu, a stalking na wniosek, a tego nie złożyła w toku postępowania żona mężczyzny. Prokuratura również w tej sprawie złożyła apelację.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Kolejne aresztowania ws. znalezienia ciał 39 osób w ciężarówce

Brytyjska policja poinformowała w piątek po południu, że aresztowała czwartą osobę w związku ze śmiercią 39 ludzi, których ciała znaleziono w ciężarówce w Anglii. Wcześniej w piątek aresztowano mężczyznę i kobietę, którzy są podejrzani są o przemyt ludzi i zabójstwo. Zastępca komendanta policji w Essex Pippa Mills przekazała, że 48-letni mężczyzna z Irlandii Północnej został zatrzymany na lotnisku Stansted, również pod zarzutem przemytu ludzi i zabójstwa.

Wcześniej aresztowano 25-letniego kierowcę ciężarówki, który też mieszka w Irlandii Północnej. Trwają jego przesłuchania.

W czwartek brytyjska policja poinformowała, że wszystkie 39 osób, których zwłoki znaleziono w nocy z wtorku na środę w naczepie ciężarówki w parku przemysłowym w południowo-wschodniej Anglii, były obywatelami Chin. Tego samego dnia funkcjonariusze przeszukali dwie nieruchomości w Irlandii Północnej, aby zbadać, czy w sprawę przemytu ludzi były zaangażowane zorganizowane grupy przestępcze.

W piątek ambasada Wietnamu w Londynie potwierdziła, że skontaktowała się z brytyjską policją w związku z podejrzeniem, że jedna z kobiet, których ciała znaleziono w ciężarówce, jest Wietnamką.

11 ciał przewieziono do szpitala w Chelmsford, gdzie ma rozpocząć się sekcja zwłok.

Ofiarami najtragiczniejszego w skutkach zdarzenia tego typu w historii Wielkiej Brytanii byli również Chińczycy. W czerwcu 2000 roku w porcie w Dover w kontenerze ciężarówki znaleziono ciała 58 chińskich nielegalnych imigrantów, którzy się udusili; dwie osoby przeżyły. Rok później holenderski kierowca ciężarówki został skazany na 14 lat więzienia za udział w zorganizowanej grupie przestępczej zajmującej się przemytem ludzi.
Źródło info i foto: interia.pl