Groźny narkotyk o nazwie „Niebieski Budda” zalewa Francję

Nowy groźny narkotyk o nazwie „Niebieski Budda” – produkowany najczęściej w chińskich laboratoriach – zaczyna zalewać Francję! Tamtejsza policja apeluje do rodaków i turystów o zachowanie nadzwyczajnej ostrożności. Francuska policja apeluje do obywateli i turystów, by nie przyjmowali od nieznajomych osób napojów i papierosów – w tym nie korzystali z papierosów elektronicznych, które należą do nieznanych im bliżej osób.

Narkotyk zwany „Niebieskim Buddą” lub „Eksplozją Czaszki” rozpowszechniany jest bowiem w formie pozbawionego smaku i zapachu płynu lub proszku. Jego zażycie może powodować nie tylko halucynacje i naglą depresję, ale również problemy oddechowe i sercowe oraz utratę przytomności. Jest czasami wykorzystywany przez osoby, które następnie okradają ofiary lub wykorzystują je seksualnie.

„Niebieski Budda” coraz częściej trafia do młodzieży

Policja alarmuje też, że narkotyk ten coraz częściej zażywany jest również przez młodzież w szkołach średnich, głównie w Normandii i Bretanii. Funkcjonariusze apelują do dyrektorów liceów, by zachowali również szczególną ostrożność. „Niebieski Budda” sprzedawany jest często przez handlarzy jako substancja, która ma podobne działanie jak haszysz, choć w praktyce ma inny wpływ na organizm.

Według specjalistów narkotyk ten produkowany jest najczęściej w laboratoriach w Chinach, gdzie nie został on jeszcze prawne zakazany. Przemycany jest również czasami z Indii.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Była prezes Wisły Kraków aresztowana na 3 miesiące

Poznański sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu byłej prezes Wisły Kraków Marzeny S.-C. oraz byłego wiceprezesa klubu, Roberta Sz. Oboje w więzieniu spędzą trzy miesiące. Są podejrzani o udział w zorganizowanej grupie przestępczej.

Jak poinformowała Polska Agencja Prasowa, we wtorek Sąd Okręgowy w Poznaniu przychylił się do wniosku prokuratury i zadecydował o trzymiesięcznym aresztowaniu Marzeny S.-C. oraz Roberta Sz. Była prezes Wisły Kraków została wyprowadzona z sali sądowej przez policjantów. Z kolei Sz. nie był obecny w sądzie.

Prokuratura już we wrześniu domagała się zastosowania środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztu dla podejrzanych byłych działaczy Wisły, ale wtedy sąd odrzucił wniosek. Na S.-C. i Sz. nałożono jedynie dozór policyjny i poręczenia majątkowe w wysokości od 20 do 100 tysięcy złotych.

Śledczy nie zgodzili się z argumentacją sądu, który uznał, że w sprawie zachodzi małe prawdopodobieństwo matactwa. Po odwołaniu zmieniono decyzję dotyczącą dwójki byłych działaczy krakowskiego klubu.

Przypomnijmy, że zatrzymania były związane z prowadzonym śledztwem o nadużycia uprawnień i niedopełnienie obowiązków przez osoby zobowiązane do zajmowania się sprawami majątkowymi spółki Wisła Kraków S.A. i wyrządzenia tym szkody majątkowej w mieniu spółki. Trójka zatrzymanych (Marzena S.-C., Anna M.-Z. oraz Robert S.), według prokuratury, miała wyprowadzić z kasy Wisły nawet 10 milionów złotych.

Trójce podejrzanym postawiono również zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Zostali przesłuchani przez prokuraturę, ale nie przyznają się do winy. Grozi im do 10 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: sportowefakty.wp.pl

Zaginął 43-letni Wojciech Kalisiak

Policja szuka zaginionego 43-latka z Olsztyna, Wojciecha Kalisiaka. Mężczyzna zniknął w sobotę, 26 października. Około godziny 23.00 wyszedł z domu i ślad po nim zaginął.

43-letni Wojciech Kalisiak do tej pory nie zjawił się w miejscu swojego zamieszkania ani nie nawiązał kontaktu z nikim z rodziny. Jak informuje olsztyńska policja, 43-latek ostatni raz widziany był na osiedlu Gutkowo. O pomoc w poszukiwaniach – oprócz funkcjonariuszy – apeluje przede wszystkim rodzina zaginionego.

Jak wygląda zaginiony?

„Policjanci prowadzą poszukiwania za zaginionym Wojciechem Kalisiakiem. Mężczyzna w sobotę wieczorem wyszedł z domu i do chwili obecnej do niego nie powrócił oraz nie nawiązał kontaktu z rodziną” – apelują policjanci z Olsztyna.

43-letni Wojciech Kalisiak ma około 175 centymetrów wzrostu i szczupłą budowę ciała. W momencie wyjścia z domu miał na sobie dresowe spodnie w kolorze szarym, granatową bluzę z kapturem i białe buty. Jego znakiem charakterystycznym jest blizna nad prawym okiem.

Mieszkaniec Olsztyna przemieszczał się samochodem marki BMW 3 w o niebieskiej, metalicznej barwie. Numer rejestracyjny pojazdu to NO 4337E.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Agenci CBA zatrzymali burmistrza warszawskich Włoch Artura W.

Agenci warszawskiej delegatury CBA zatrzymali burmistrza stołecznej dzielnicy Włochy Artura W. Urzędnik przyjął 200 tys. zł łapówki, w zamian wydawał decyzje dotyczące warunków zabudowy. Pieniądze wręczył mu znany warszawski deweloper. Jak ustalił nieoficjalnie portal tvp.info, to Sabri B., były właściciel Pogoni Szczecin.

Fakt zatrzymania potwierdził w rozmowie z portalem tvp.info rzecznik CBA Temistokles Brodowski. Jak powiedział, zatrzymania dokonano na gorącym uczynku, chwilę po przyjęciu 200 tys. zł łapówki.

– Pieniądze wziął od znanego dewelopera i jednocześnie przedsiębiorcy budowlanego. Włodarz dzielnicy próbował ukryć gotówkę w garażu należącym do rodziny – informuje rzecznik.

Dodaje, że burmistrz w zamian za łapówki wydawał decyzje administracyjne, korzystne dla dewelopera, dotyczące warunków zabudowy.

– Podejmował się także załatwiania podobnych decyzji w innych, warszawskich urzędach. Z ustaleń śledztwa wynika, że była to już najprawdopodobniej kolejna transza przyjęta przez urzędnika – mówi Brodowski.

Agenci przeszukali gabinet burmistrza i siedziby firm należące do biznesmena. Tam zabezpieczono dokumentację, nośniki danych i kopie binarne, które będą stanowić dowody w sprawie. Mężczyźni trafili do Prokuratury Okręgowej w Warszawie, tam usłyszą zarzuty karne.
Źródło info i foto: TVP.info

Inowrocław: Zatrzymano mężczyznę, który miał zaprószyć ogień w kamienicy. Nie żyje matka i troje dzieci

Zatrzymano 60-letniego mężczyznę, który miał zaprószyć ogień w Inowrocławiu. Zginęła tam w pożarze matka i jej trzy córki. Do pożaru doszło w poniedziałek na na poddaszu w trzykondygnacyjnej kamienicy przy ul. Orłowskiej 6 ok. godz 13. 31-letnia matka z trojgiem dzieci została ewakuowana przez strażaków. Rodzina była nieprzytomna. Były reanimowane kilkadziesiąt minut. Mimo tego nie udało się ich uratować.

Służby potwierdziły śmierć 31-latki i jej trzech córek: trzymiesięcznej Leny, czteroletniej Zuzi i pięcioletniej Oliwii.

Pożar wybuchł w mieszkaniu przylegającym do tego, w którym znajdowała się matka z dziećmi. Jak informuje policja, zatrzymano 60-latka, który mógł zaprószyć ogień. To lokator mieszkania, w którym wybuchł pożar. Mężczyzna został zatrzymany w poniedziałek wieczorem. Noc spędził w policyjnej izbie zatrzymań. Jak informuje TVN24, w chwili zatrzymania miał we krwi 3 promile alkoholu.

Wciąż nie znana jest bezpośrednia przyczyna pojawienia się ognia. Prezydent Ryszard Brejza wprowadził w mieście żałobę, odwołując wszystkie imprezy miejskie o charakterze rozrywkowym.

– Aniołki, ściska za serce – mówi TVN24 łamiącym się głosem jeden z mieszkańców. Przed budynek ludzie przynoszą znicze i maskotki.
Źródło info i foto: wp.pl

Francja: Atak na meczet. 84-latek próbował podpalić meczet, postrzelił dwie osoby

Francuska policja zatrzymała mężczyznę podejrzanego o otwarcie ognia przed meczetem w mieście Bajonna w regionie Nowa Akwitania na południu Francji. Dwie osoby zostały poważnie ranne – przekazała agencja Reutera Jak podało regionalne Radio Bleu Gaskonia, napastnik ciężko ranił dwie osoby, w wieku 74 i 78 lat, które próbowały go powstrzymać przed podpalaniem drzwi świątyni. Ranni zostali hospitalizowani, jeden z nich został trafiony w tułów, a drugi w bark.

Uciekając z miejsca ataku, sprawca podpalił samochód stojący przed meczetem. Interweniowała straż pożarna. Napastnik, były wojskowy, który kandydował w wyborach regionalnych z ramienia skrajnie prawicowego Zjednoczenia Narodowego (dawniej Front Narodowy), został zatrzymany w pobliżu swego domu w miejscowości Saint-Martin-de-Seignanx. Miał przy sobie pistolet Smith&Wesson, z którego próbował strzelać, zanim rozbroiła go policja. W jego samochodzie znaleziono butlę z gazem – podaje Radio Bleu.

Marine Le Pen napisała na Twitterze, że czyn, którego dopuścił się mężczyzna, jest „absolutnie sprzeczny z wartościami naszego ruchu”. Minister spraw wewnętrznych Francji Christophe Castaner zwrócił się do społeczności muzułmańskiej z wyrazami wsparcia i współczucia. Prezydent Emmanuel Macron napisał na Twitterze, że „zdecydowanie potępia ten odrażający atak”.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Groził prezydent Gdańska. 32-latek z zarzutami

Mężczyzna wysyłał do prezydent Gdańska wiadomości z groźbami za pośrednictwem komunikatora internetowego. Prokuratura postawiła mu całą listę zarzutów, zawnioskował także do sądu o areszt tymczasowy. Jak ustalili śledczy 32-latek w okresie od 22 września do 11 października wielokrotnie groził prezydent Gdańska śmiercią i uszkodzeniem ciała. Dodatkowo miał on publikować na swoim profilu w mediach społecznościowych posty, w których znieważał Aleksandrę Dulkiewicz. Mogło to, zdaniem prokuratury, narazić ją na utratę zaufania publicznego.

O sprawie policję poinformowała sama poszkodowana. Na wniosek prokuratury sąd zastosował wobec podejrzanego areszt tymczasowy. Jednakże ze względu na stan zdrowia psychicznego, 32-latek odbywa go w warunkach szpitalnych. Za groźby i znieważanie mężczyzna może pójść do więzienia na 2 lata.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Policja ostrzega przed złodziejami w czasie Święta Zmarłych

Funkcjonariusze płockiej policji, straży miejskiej i uczniowie szkół mundurowych z Płocka zawczasu rozpoczęli ostrzeganie ludzi przed złodziejami z nekropolii. W ramach działań prewencyjnych odwiedzili największe cmentarze, by pouczyć płocczan, jak ustrzec się przed kradzieżą.

Szczególną uwagę mundurowi zwracali na pilnowanie torebek w czasie wykonywania porządków na cmentarzach, jak i przechowywaniu pieniędzy czy telefonów komórkowych w wewnętrznych kieszeniach odzieży. Od dzielnicowych można się było m.in dowiedzieć, jak charakterystycznie oznaczyć wartościowe przedmioty, które pozostawiamy na grobach bliskich, np. mosiężne wazony.

Wszystkich Świętych to nie tylko okazja dla złodziei grasujących na nekropoliach, ale też tych, którzy czyhają na to, że na dłużej opuścimy nasze mieszkania i zostawimy niezabezpieczone samochody. W tym przypadku też można zminimalizować ryzyko, o czym można było przeczytać w ulotkach rozdawanych przez funkcjonariuszy. Oprócz rzeczy oczywistych, jak sprawdzanie czy zamknęliśmy dom lub auto, mundurowali apelowali, by nie pozostawiać na widoku przedmiotów, jak telefony, laptopy czy torebki, które mogą skusić niejednego przestępcę.
Źródło info i foto: se.pl

Łomża: Gwałt na 15-miesięcznej dziewczynce. Krewny dziecka z zarzutami

Znęcanie się nad dziewczynką i doprowadzenie jej do poddania się „innej czynności seksualnej” zarzuciła w poniedziałek Prokuratura Okręgowa w Łomży młodemu mężczyźnie zatrzymanemu w związku z obrażeniami u 15-miesięcznego dziecka, które m.in. z urazami głowy trafiło do szpitala.

W niedzielę policja poinformowała, że jeden z domowników został zatrzymany. Dodano, że „to nie rodzic”. W poniedziałek reporter Polsat News Przemysław Sławiński dowiedział się, że chodzi o 22-letniego o kuzyna matki dziecka.

Według dotychczasowych ustaleń, do znęcania się i wykorzystania seksualnego miało dojść w momencie, gdy rodzice dziewczynki byli w pracy. Dzieckiem opiekował się kuzyn matki. Kiedy rodzice przyjechali do mieszkania, zobaczyli, że dziecko ma obrażenia. Około północy, z soboty na niedzielę, przywieźli 15-miesięczną córkę do szpitala w Łomży.

„Uderzał dziewczynkę po całym ciele, przypalał papierosem”

Obrażenia były na tyle poważne, że trzeba było przewieźć dziecko do bardziej specjalistycznej placówki – Uniwersyteckiego Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Białymstoku. Życiu dziewczynki nie zagraża niebezpieczeństwo.

22-latek w chwili zatrzymania miał być pod wpływem alkoholu. Do sądu będzie skierowany wniosek o areszt tymczasowy podejrzanego – podała prokuratura. Szczegółów wyjaśnień złożonych przez tego mężczyznę, m.in. tego, czy przyznał się do zarzutów, śledczy nie podają. Na razie nie wiadomo też, czy jeszcze w poniedziałek sąd zajmie się wnioskiem o areszt – ma na to 24 godz. od złożenia.

Podejrzanemu został przedstawiony zarzut tego, że 26 października 2019 roku w Łomży, działając ze szczególnym okrucieństwem, znęcał się fizycznie i psychicznie nad piętnastomiesięcznym dzieckiem w ten sposób, że – jak to opisano w komunikacie prokuratury – „uderzał dziewczynkę po całym ciele, przypalał żarem papierosa, a następnie doprowadził małoletnią do poddania się innej czynności seksualnej, w wyniku czego pokrzywdzona doznała obrażeń ciała stanowiących naruszenie czynności narządu ciała na okres poniżej siedmiu dni”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Belgia: „Potwór z Charleroi” seryjny gwałciciel i morderca wyjdzie na wolność?

W poniedziałek belgijski seryjny gwałciciel, morderca i pedofil Marc Dutroux, który za swoje zbrodnie skazany został na dożywocie, uzyskał zgodę na poddanie się testom psychiatrycznym. Dzięki nim będzie on mógł wnioskować o przedterminowe zwolnienie. Marc Dutroux znalazł się na ustach całego świata w latach dziewięćdziesiątych, kiedy porwał i zgwałcił sześć dziewczynek. Dwie z nich zamordował, dwie torturował i zagłodził na śmierć, dwie przeżyły jedynie dzięki policyjnej akcji. Z powodu tych zbrodni okrzyknięty został „potworem z Charleroi”.

Dutroux zostanie ponownie przebadany

Profil psychologiczny Dutroux nie był poddawany ocenie od 2013 roku. Podczas procesu 15 lat temu eksperci opisali go jako „psychopatę”, „perwersyjnego narcyza” i „manipulatora”. Prawnicy mężczyzny chcą zaktualizować ocenę z nadzieją, że uda mu się uzyskać warunkowe zwolnienie w 2021 r.

Zespół sędziów orzekł, że trzech ekspertów psychiatrycznych do 11 maja przyszłego roku ma przedstawić raport końcowy na temat zdrowia psychicznego Dutroux i niebezpieczeństw, jakie stwarza on dla społeczeństwa. Wyrok sądu w Brukseli wywołał kontrowersje i komentowany jest przez lokalne i światowe media. Historia „potwora z Charleroi” w latach 90. wstrząsnęła Belgami i wymusiła reformę wymiaru sprawiedliwości. Wcześniej, w latach 80. Dutroux został skazany za porwania i gwałty na nieletnich. Swoich zbrodni dopuścił się po tym, jak został zwolniony z więzienia za dobre sprawowanie.

Belgowie obawiają się, że znów wyjdzie na wolność. Ponad miesiąc temu w ramach zwolnienia warunkowego więzienie opuścił jego współpracownik Michel Lelievre.
Źródło info i foto: Gazeta.pl