Policjant śmiertelnie postrzelił 21-latka w Koninie. „Sytuacja zmusiła policjanta do użycia broni”

W Koninie na ulicy kard. Stefana Wyszyńskiego padły strzały. Jak podaje policja, podczas pościgu jeden z funkcjonariuszy śmiertelnie postrzelił młodego mężczyznę. – Podczas pościgu doszło do sytuacji, która zmusiła policjanta do użycia broni. Na miejscu obok ciała zabezpieczono duże nożyczki, które traktujemy jako niebezpieczne narzędzie – mówi Mariusz Ciarka, rzecznik Komendanta Głównego Policji.

Tragiczny koniec policyjnej interwencji w Koninie (woj. wielkopolskie). W czwartek około godz. 10 na ul. kardynała Stefana Wyszyńskiego policjanci chcieli wylegitymować trójkę młodych mężczyzn. Jak podaje policja, jeden z nich zaczął uciekać. Dlatego jeden z funkcjonariuszy ruszył za nim w pościg.

– Mężczyzna pomimo okrzyków „stój policja” nie reagował i dalej uciekał. Doszło niestety do sytuacji, że policjant musiał użyć broni – informuje podkom. Marcin Jankowski, rzecznik konińskiej policji.

Natychmiast po postrzeleniu mężczyzny policjanci rozpoczęli udzielanie pierwszej pomocy. Szybko wezwano też pogotowie ratunkowe. Niestety, mimo reanimacji, postrzelony mężczyzna zmarł – informuje podkom. Marcin Jankowski, rzecznik konińskiej policji. Policjanci zabezpieczyli miejsce zdarzenia.

– Na miejscu obok ciała zabezpieczono duże nożyczki, które traktujemy jako niebezpieczne narzędzie i torebkę z białym proszkiem, prawdopodobnie narkotykami. Miejsce zabezpieczyliśmy i nie wykonujemy tam żadnych czynności, aby mógł je – włącznie z przeszukaniem ciała – wykonać prokurator – powiedział Mariusz Ciarka, rzecznik Komendanta Głównego Policji.

Nie żyje 21-latek

Jak podaje rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak, postrzelony mężczyzna to 21-letni mieszkaniec Konina, a towarzyszący mu dwaj nastolatkowie mają po 15 lat. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, policjanci nie wykluczają, że tuż przed ich interwencją 21-latek mógł próbować sprzedać narkotyki. Sprawą śmiertelnego postrzelenia zajmuje się Prokuratura Okręgowa w Koninie.

– Na miejscu są prokuratorzy, którzy wykonują oględziny, po nich będę mogła udzielić szerszych informacji – powiedziała Aleksandra Marańda, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Zaznaczyła, że na razie nie zostało formalnie wszczęte śledztwo.

Z kolei Andrzej Borowiak poinformował, że sprawą zajmie się również wysłana przez szefa wielkopolskiej policji specjalna komisja z Wydziału Kontroli KWP.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Rosja: Naukowiec-morderca z Petersburga może mieć inne zbrodnie na koncie

Naukowiec-morderca z Petersburga, oskarżony o zamordowanie swojej asystentki, może mieć na koncie inne zbrodnie. 63-letni Oleg Sokołow w weekend został zatrzymany z torbą, w której odnaleziono odcięte ręce kobiety. Zabójstwa 24-letniej Anastazji Jeszczenko – swojej studentki i kochani – miał dokonać w afekcie. Sokołow jest znanym historykiem, specjalistą od wojen napoleońskich.

Słynny historyk został zatrzymany w sobotę 9 listopada, gdy wpadł do Mojki – rzeki w Petersburgu. Okazało się, że próbował wyrzucić worek z odciętymi rękami młodej kobiety. W jego mieszkaniu znaleziono rozczłonkowane ciało 24-letniej Anastazji Jeszczenko – jego studentki, współpracownicy i kochanki.

Sokołow przyznał się do morderstwa, zeznał, że to jedyny taki czyn w jego sprawiedliwym i porządnym życiu. Powiedział, że do morderstwa doszło podczas kłótni. Twierdzi, że kobieta sama chwyciła za nóż. Myślałem, że to ideał, a ona stała się koszmarem – zeznał Sokołow.

63-latek powiedział, że zastrzelił kobietę w swoim mieszkaniu, a po dwóch dniach postanowił pozbyć się ciała. Po wszystkim chciał w stroju Napoleona popełnić samobójstwo przed Twierdzą Pietropawłowską.

Rzucał nią, aż się trzęsły ściany

„Komsomolskaja Prawda” dotarła do sąsiada Sokołowa. Wspomina on, że w noc, kiedy doszło do zabójstwa, słyszał kłótnię pary. Anastazja chciała jechać na urodziny przyjaciółki, a 63-latek robił jej sceny zazdrości. W pewnym momencie słychać było jak Jeszczenko nazywa swojego partnera „draniem”. Wtedy Sokołow zaczął krzyczeć, że jest niewdzięczna.

Według sąsiada chwilę później pokój się zatrząsł – twierdzi, że naukowiec musiał rzucić kobietą. Samego morderstwa, momentu strzału, nie słyszał.

Już kiedyś miał spowodować śmierć człowieka

Pod adresem Sokołowa wciąż pojawiają się nowe oskarżenia. Według niektórych ten weteran historycznych rekonstrukcji miał w 1981 roku doprowadzić na Bałtyku do utonięcia zabytkowego okrętu i śmierci człowieka – napisał o tym na blogu pisarz Andriej Jegorow. 25-letni wówczas Oleg Sokołow brał udział w zdjęciach do filmu pod adresem Jurija Giermana „Młoda Rosja”. Był tak nieodpowiedzialny, że utopił statek i człowieka – pisze Jegorow.

Ciągle wraca także sprawa studentki z 2008 roku. Kobieta twierdziła, że Sokołow pobił ją, przywiązał do krzesła i groził, że oszpeci ją gorącym żelazem.

Rosyjskie media piszą i zwracają uwagę także na tajemniczą śmierć pierwszej żony Sokołowa. Szef Komitetu Śledczego Aleksandr Bastrykin, wprost powiedział, że bada się także inne epizody z przeszłości petersburskiego docenta.

Oleg Sokołow był uznanym naukowcem, specjalistą od wojen napoleońskich. Otrzymał nawet Order Legii Honorowej od francuskiego prezydenta Jacquesa Chiraca. Mieszkał w prestiżowej dzielnicy, miał wpływowych patronów, wśród których był m.in. kontrowersyjny biznesmen Wiktor Baturin.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Ihor Mazur opuścił Polskę

Zatrzymany w Polsce na wniosek Rosji ukraiński weteran wojny w Donbasie Ihor Mazur wyjechał z Polski na Ukrainę. Informację potwierdziła ukraińska Rzecznik Praw Człowieka Ludmiła Denisowa.

Ihor Mazur, weteran walk z prorosyjskimi separatystami w Donbasie, członek skrajnie prawicowej organizacji UNA-UNSO i współpracownik sekretariatu rzecznika praw człowieka Ukrainy, został zatrzymany 9 listopada przez polską Straż Graniczną w Dorohusku. Do zatrzymania doszło na wniosek Rosji, która umieściła Mazura w bazie osób ściganych Interpolu.

Tą informacją podzieliła się na swoim profilu na Facebooku ukraińska rzecznik Praw Człowieka Ludmiła Denisowa. Napisała, że do uwolnienia Mazura doszło dzięki współpracy biura prezydenta Ukrainy, Rzecznika Praw Obywatelskich i dyplomatów, a także „ogromnemu wsparciu społeczeństwa obywatelskiego i mediów”.

Jak podał RMF24, Interpol przyznał rację Ukraińcom i przyznał Mazurowi status osoby nieposzukiwanej.

W uwolnienie Mazura zaangażował się także szereg polityków i instytucji w Polsce, m.in. Rzecznik Praw Obywatelskich oraz wicemarszałek sejmu Małgorzata Gosiewska, która już w pierwszych godzinach po zatrzymaniu Mazura powiedziała Onetowi, że nie wyobraża sobie wydania Mazura Rosji.

Głos zabrał wówczas także minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz, przypominając, że „czasami strony porozumienia Interpolu nadużywają możliwości wpisania na listę”.

Rosja jest znana z nadużywania tej możliwości, podobnie inne wschodnie reżimy jak Kazachstan, Azerbejdżan czy Uzbekistan. Po nieudanym zamachu stanu w Turcji, na listę Interpolu wpisano 60 tys. osób.
Źródło info i foto: onet.pl

Łódź: Ciało mężczyzny znalezione na klatce schodowej

Do dramatycznego odkrycia doszło na osiedlu na łódzkim Widzewie. Jeden z mieszkańców bloku przy ul. Bartoka zauważył w nocy przed klatką schodową ciało mężczyzny. Łódź. Jak informuje „Express Ilustrowany”, jeden z lokatorów w nocy ze środy na czwartek zauważył przed klatką schodową przy ul. Bartoka 41 nieprzytomnego mężczyznę. Wezwał na miejsce pogotowi ratunkowe.

Lekarz, który przyjechał na miejsce, stwierdził zgon. Na ciele zmarłego nie było widocznych ran. Nie wykluczono jednak udziału w jego śmierci osób trzecich. Dlatego wezwano policję.

Sprawę wyjaśniają śledczy.
Źródło info i foto: wp.pl

Okęcie: 11 kg heroiny w walizkach podróżnego, który przyleciał z Kataru

Ponad 11 kg heroiny o wartości blisko 4,5 mln zł znaleźli w październiku br. funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej i Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej. Narkotyki znajdowały się w walizkach podróżnego, który przyleciał z Kataru – poinformowała w czwartek KAS.

Krajowa Administracja Skarbowa poinformowała PAP, że w październiku br. funkcjonariusze KAS z Mazowieckiego Urzędu Celno-Skarbowego wraz z funkcjonariuszami Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej skontrolowali bagaże pasażerów samolotu, który do Warszawy przyleciał z Dohy w Katarze.

„Przeszkolone do wykrywania środków odurzających psy służbowe KAS – Loca i Nutka – wskazały walizki należące do jednego z podróżnych lecących tym rejsem. Nie zmylił ich zapach mieszanki egzotycznych przypraw, które podróżny umieścił w walizkach” – podano.

W komunikacie KAS zaznaczono, że bagaż poddano prześwietleniu rentgenowskiemu, które pokazało, że jest w nim podwójne dno, dlatego funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej podjęli decyzję o jego szczegółowej kontroli.

„Na początku zachowywał się spokojnie, jednak gdy się dowiedział, że zabezpieczyliśmy jego bagaż, zaczął się nerwowo zachowywać” – poinformował oficer z pionu operacyjno-śledczego Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej. Mężczyzna twierdził, że swojego bagażu nie pakował osobiście.

„Po otwarciu obu walizek, pomiędzy ich ściankami, w podwójnych dnach, znaleźli osiem pakietów oklejonych folią i taśmą, zawierających granulat koloru beżowego. W tym samym czasie obywatel Wielkiej Brytanii był poddawany kontroli przez funkcjonariuszy Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej” – dodano.

Wstępne badania narkotestem wykazały, że ukryta w bagażu substancja to heroina – potwierdziły to szczegółowe badania w Laboratorium Kryminalistycznym Komendy Głównej Straży Granicznej.

Łącznie, w dwóch walizkach 51-letni obywatel Wielkiej Brytanii przemycał ponad 11 kg heroiny. Z takiej ilości narkotyku, można wyprodukować blisko 25 tysięcy „działek” o szacunkowej wartości blisko 4,5 mln zł.

„Co ciekawe, mężczyzna zapach przemycanego narkotyku próbował zagłuszyć egzotyczną mieszanką przypraw” – dodaje rzecznik Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej por. SG Dagmara Bielec-Janas. Według niej heroina prawdopodobnie miała trafić na rynek jednego z krajów Unii Europejskiej.

Podróżny został zatrzymany. Sąd zastosował wobec mężczyzny tymczasowy areszt na okres 3 miesięcy. Za przemyt takiej ilości narkotyków grozi mu kara pozbawienia wolności od 3 do 15 lat.

Dalsze postępowanie w sprawie przemytu prowadzi Placówka Straży Granicznej Warszawa-Okęcie pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Warszawa-Ochota.

Krajowa Administracja Skarbowa dodała, że to kolejne w ostatnim czasie ujawnienie przemytu heroiny na Lotnisku Chopina. Na początku października, mazowieccy funkcjonariusze KAS zatrzymali u dwóch podróżnych ponad 8,5 kg heroiny, która także została ukryta w podwójnych dnach walizek.
Źródło info i foto: interia.pl

Rosja: Strzelanina w szkole w Błagowieszczeńsku

W Błagowieszczeńsku, głównym mieście obwodu amurskiego na Dalekim Wschodzie Rosji, jeden ze studentów otworzył ogień w miejscowej szkole gospodarki komunalnej – podały agencje informacyjne. Jak poinformowało MSW, zginęły dwie osoby, w tym napastnik. Trzy osoby są ranne i jedna z nich jest w stanie ciężkim. Do tragedii doszło w godzinach rannych, gdy w uczelni kształcącej specjalistów z zakresu budownictwa i gospodarki komunalnej zaczęły się już zajęcia.

19-letni student strzelał w broni myśliwskiej. Gdy przybyła policja, wywiązała się wymiana ognia i sprawca został ranny. Jak podają niektóre portale informacyjne, popełnił samobójstwo.

W szkole w Błagowieszczeńsku kształci się łącznie 1,5 tys. osób. Administracja miasta poinformowała, że władze zwołały nadzwyczajną naradę w sprawie bezpieczeństwa w placówkach edukacyjnych Błagowieszczeńska.
Źródło info i foto: TVP.info

Organizacja bojowa Palestyński Islamski Dżihad ogłasza zawieszenie broni w Strefie Gazy

Organizacja bojowa Palestyński Islamski Dżihad ogłosiła w czwartek rano zawieszenie broni z Izraelem, kończąc dwa dni ostrej wymiany ognia na granicy Izraela i Strefy Gazy, w wyniku której zginęło co najmniej 32 Palestyńczyków. Izrael nie potwierdził tej informacji.

Rzecznik prasowy Islamskiego Dżihadu Musab al-Berim powiedział, że porozumienie o przerwaniu ognia, w zawarciu którego pośredniczył Egipt, weszło w życie w czwartek o godz. 5:30 rano (godz. 4:30 w Polsce).

Al-Berim sprecyzował, że umowa została oparta na liście żądań przedstawionych w środę wieczorem przez jego organizację, w tym wstrzymanie przez Izrael tzw. selektywnej eliminacji liderów ugrupowania i złagodzenie 12-letniej blokady Strefy Gazy.

Izrael nie potwierdza

Izrael nie potwierdził informacji o porozumieniu w sprawie zawieszenia broni. I – jak zwraca uwagę agencja Associated Press – Izrael rzadko uznaje umowy z grupami bojowymi ze Strefy Gazy.

AP podaje jedynie, że przedstawiciele ONZ i Islamskiego Dżihadu kontaktowali się w środę z egipskimi mediatorami, którzy zazwyczaj pośredniczą w umowach dotyczących zakończenia walk w Gazie. Od wtorku liczba ofiar śmiertelnych izraelskich ataków z powietrza na Strefę Gazy wzrosła do 32; co najmniej jedna
trzecia z nich to cywile.

Wystrzelonych blisko 400 rakiet

Celem izraelskich nalotów są pozycje bojowników Palestyńskiego Islamskiego Dżihadu. Z kolei w stronę Izraela z palestyńskiej enklawy ta organizacja zbrojna wystrzeliła w ostatnich dwóch dniach od 360 do 400 rakiet. Większość z nich została przechwycona i zniszczona przez izraelski system obrony przeciwrakietowej Żelazna Kopuła. W wyniku ostrzału w Izraelu rannych zostało co najmniej 60 osób.

Fala przemocy rozgorzała we wtorek, gdy w precyzyjnym ataku lotniczym sił izraelskich zginął jeden z czołowych dowódców Palestyńskiego Islamskiego Dżihadu Baha Abu Al-Atta. Wywołało to najcięższe walki z bojownikami Gazy od maja br. – podkreśla AP.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Lublin: Rafał S. skazany na 25 lat więzienia za zabójstwo żony

Małżeństwo Eweliny (†27 l.) i Rafała S. (30 l.) nie należało do spokojnych. W ich mieszkaniu w centrum Opola Lubelskiego często dochodziło do awantur, zdarzały się rękoczyny. Rodzice rocznej Lilianki najczęściej kłócili się o pieniądze. W październiku ub. r. doszło do tragedii. W pewnym momencie Rafał S. przewrócił swoją żonę na łóżko, odebrał jej nóż, usiadł na niej i dwukrotnie przeciągnął jej nożem po gardle. Dla pewności zadał jej też siedem ran kłutych. W środę Sąd Okręgowy w Lublinie skazał mordercę.

Finał ostatniej sprzeczki okazał się dramatyczny. Ewelina chwyciła z nóż. Mąż przewrócił ją na łóżko, odebrał nóż, usiadł na niej i dwukrotnie przeciągnął nożem po gardle. Dla pewności zadał jej jeszcze siedem ran kłutych. Nie miała szans na przeżycie.

Sąd nie miał litości

W środę Sąd Okręgowy w Lublinie skazał 30-letniego Rafała S. na 25 lat więzienia za zamordowanie nożem swojej żony, Eweliny. Mężczyzna będzie mógł skorzystać z warunkowego zwolnienia nie wcześniej niż po 17 latach. Poza tym skazany będzie musiał zapłacić 200 tysięcy złotych zadośćuczynienia rocznej córeczce Liliance, oraz 40 tys. zł matce zamordowanej. Wyrok nie jest prawomocny.

– Sąd nie podzielił zapatrywań obrony, jakoby oskarżony działał pod wpływem silnego wzburzenia, czy też w obronie koniecznej (…) Odebrał nóż żonie, w tym momencie nie stwarzała ona żadnego zagrożenia, tak dla niego jak i dla śpiącego w pokoju dziecka, co sugerował oskarżony – przyznała sędzia.

Tak doszło do tragedii

Rafal S. był kierowcą. Jeździł tirami do Niemiec. Nie zarabiał wiele. Przed zabójstwem z własnej winy spowodował poważną stłuczkę, przez którą mógł stracić pracę. – Ewelina opiekowała się córeczką, nie pracowała. Skarżyła się, że nie starcza im na życie – opowiadali nam znajomi kobiety.

W październiku ubiegłego roku małżonkowie wrócili ze spotkania, na którym ustalali szczegóły chrztu córeczki. Położyli Liliankę spać i zaczęli podliczać koszty. W pewnej chwili wybuchła kłótnia.

Rafał S. w sądzie przyznał się do winy, ale nie chciał nic wyjaśniać. Sąd uznał, że zabił żonę umyślnie, a zamiar zabójstwa zrodził się nagle. Świadczą o tym jego wyjaśnienia złożone w śledztwie. „Wtedy to oskarżony wprost powiedział: czułem, że muszę to zrobić, to był impuls. Nie chciałem by Ewelina cierpiała. Dalej dodał, że gdy patrzył, kiedy Ewelina się dusiła, to chciał, żeby to było szybko” – cytowała w środę w sądzie słowa oskarżonego sędzia Monika Komsta.
Źródło info i foto: Fakt.pl

CBŚP zlikwidowało ekskluzywną agencję towarzyską

Zlikwidowana agencja towarzyska na terenie Lubina, zatrzymanie 6 osób, z czego 5 tymczasowo aresztowanych, to efekt działań policjantów CBŚP i Prokuratury Krajowej – powiedziała w czwartek PAP rzecznik CBŚP kom. Iwona Jurkiewicz. Według informacji śledczych, agencja towarzyska na terenie Lubina (dolnośląskie) miała działać od kilku lat, a grupa która ją stworzyła miała charakter wysoce zhierarchizowany, gdzie każda z osób podejrzanych miała określoną rolę i zadania.

Jak przekazała komisarz Jurkiewicz, osoba podejrzana o kierowanie grupą prawdopodobnie nakłaniała i werbowała kobiety do „pracy”, a także omawiała z nimi warunki „zatrudnienia” oraz kwestie finansowe. Z kolei rola reszty podejrzanych sprowadzała się do „ochrony” oraz „nadzoru” nad kobietami, oraz do pracy w charakterze kierowcy lub osoby odbierającej telefony od potencjalnych klientów i przyjmującej zlecenia.

– Wybierane były kobiety w trudnej sytuacji finansowej i osobistej, a także uzależnione od używek. Werbowano zarówno Polki, ale także cudzoziemki, głównie zza wschodniej granicy Polski – tłumaczyła policjantka.

Dodała, że kobiety dostawały tylko część zarobionych pieniędzy, a większość środków miała być przeznaczona na „rzekomą ochronę i transport”. – W niektórych przypadkach kobiety traciły nawet 3/4 zarobionych pieniędzy – powiedziała Jurkiewicz.

Śledczy wskazali, że usługi były oferowane także na stronach internetowych, podczas których kobiety były dowożone do klientów.

Jak się nieoficjalnie dowiedział PAP, agencja towarzyska działała w domu jednorodzinnym. – Można powiedzieć, że była to ekskluzywna agencja. W każdym pokoju był między innymi prysznic oraz rura do tańca – powiedział PAP jeden ze śledczych znający kulisy sprawy.

Do zatrzymań doszło pod koniec października na terenie województwa dolnośląskiego. – Na polecenie prokuratora Dolnośląskiego Wydziału Prokuratury Krajowej we Wrocławiu funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji zatrzymali sześć osób w sprawie zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się czerpaniem korzyści z cudzego nierządu i nakłanianiem do nierządu – powiedziała PAP rzecznik Prokuratury Krajowej Ewa Bialik.

Rzecznik PK dodała, że jednemu z zatrzymanych prokurator przedstawił zarzut kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, a pozostali udziału w grupie przestępczej. – Ponadto wszyscy zatrzymani usłyszeli zarzuty czerpania korzyści z cudzego nierządu oraz doprowadzania groźbą lub przemocą innych osób do uprawienia prostytucji – tłumaczyła prokurator.

Bialik wskazała, że na wniosek prokuratora pięciu podejrzanych zostało tymczasowo aresztowanych na trzy miesiące.

Za zarzucane czyny może im grozić nawet do 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Laboratorium Farmakologii i Toksykologii pod Hamburgiem zostanie zamknięte. Zwierzęta leżały tam we własnej krwi i odchodach

Niemieckie władzę zadecydowały o zamknięciu Laboratorium Farmakologii i Toksykologii (LPT) niedaleko Hamburga. To wynik interwencji organizacji działających na rzecz praw zwierząt. Aktywiści ujawnili bulwersujące nagrania z placówki, na których widać, w jaki sposób traktowane były zwierzęta laboratoryjne.

Nagrania wykonane w Laboratorium Farmakologii i Toksykologii pod Hamburgiem opublikowały organizacje Cruelty Free International i Soko Tierschutz, które przeprowadziły w placówce tajne śledztwo. Dzięki ukrytym kamerom aktywiści pozyskali materiał wideo, na którym widać małpy, psy i koty traktowane przez pracowników laboratorium w barbarzyński sposób. Poddawane testom małpy były przetrzymywane w za ciasnych klatach, a kiedy przeprowadzano na nich badania, przytrzymywane były metalowymi obręczami zaciśniętymi na szyjach. Na nagraniach widać także zamknięte w klatkach psy, które leżą we własnej krwi i odchodach oraz koty z wygolonymi łapami, którym podawano kilkanaście zastrzyków dziennie.

Nagranie z Laboratorium Farmakologii i Toksykologii pod Hamburgiem zostało opublikowane m.in. na YouTubie. Uwaga! Są to materiały drastyczne!

Niemieckie laboratorium LPT zostanie zamknięta. Firma ma jednak jeszcze dwie placówki

Organizacja Cruelty Free International, która opublikowała materiał z placówki LPT pod Hamburgiem, stwierdziła, że warunki, w jakich przetrzymywane są zwierzęta należące do tej firmy „wyraźnie naruszają” minimalne wymogi Unii Europejskiej w zakresie prawa o dobrostanie zwierząt i wezwała do zamknięcia obiektu. Tak też się stanie. Władze Niemiec doszły do porozumienia z LPT i placówka pod Hamburgiem zostanie zamknięta. Aktywiści uważają jednak, że to za mało, bo Laboratorium Farmakologii i Toksykologii ma jeszcze dwa ośrodki badawcze – w Neugraben-Hamburg i Löhndorf w kraju związkowym Szlezwik-Holsztyn.
Źródło info i foto: Gazeta.pl