Niemcy: Policja zatrzymała trzech islamistów planujących zamach

Niemiecka policja zatrzymała we wtorek w mieście Offenbach trzech zwolenników Państwa Islamskiego (IS), którzy planowali przeprowadzenie zamachu. Prokuratura ujawnia, że celem terrorystów było zabicie jak największej liczby „niewiernych”. Główny podejrzany, to 24-letni obywatel Niemiec pochodzący z Macedonii – poinformowała prokurator z Frankfurtu nad Menem Nadja Niesen.

Z ustaleń śledczych wynika, że udało mu się nabyć materiały do konstrukcji bomby oraz że próbował kupić w internecie broń palną. Jego wspólnicy to obywatele Turcji w wieku 21 i 22 lata. W akcji zatrzymania terrorystów, którzy są zwolennikami Państwa Islamskiego (IS) brało udział 170 funkcjonariuszy.

Jak podaje prokuratura celem niedoszłych zamachowców było „zabicie jak największej liczby niewiernych”
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Rosja: Historyk Oleg Sokołow przyznał się do zabójstwa byłej studentki

Przez lata uczył studentów historii, był znany z uwielbienia Napoleona, teraz czeka na proces o zabójstwo. Znany rosyjski historyk wojskowości Oleg Sokołow przyznał się przed sądem do zamordowania swojej byłej studentki, z którą miał wieloletni romans. W sobotę pijanego mężczyznę wyciągnięto z rzeki w Petersburgu, po tym, gdy do niej wpadł, najprawdopodobniej chcąc pozbyć się części zwłok ofiary. W jego plecaku znaleziono kobiece ręce.

63-letni Oleg Sokołow to jeden z najbardziej znanych rosyjskich historyków i ekspert w dziedzinie wojen napoleońskich, o których napisał kilka książek. Był też konsultantem przy filmach o tej tematyce. Profesor został w poniedziałek oskarżony o zabójstwo swojej 24-letniej kochanki i byłej studentki Anastasji Juszczenko. O zatrzymaniu Sokołowa media powiadomiły w weekend. Według tych doniesień kobieta została zastrzelona, a sprawca próbował ukryć fragmenty jej ciała w jednym z kanałów.

„Nie rozumiem, jak do tego doszło”

Historyk w poniedziałek złożył zeznania przed sądem. Mężczyzna przyznał się do zabójstwa 24-latki. Wyznał, że przez pięć lat miał z nią romans i zapewnił, że ją kochał. Jak relacjonował, w dzień śmierci kobiety oboje pokłócili się o jego dzieci z poprzedniego małżeństwa, o które Juszczenko miała być zazdrosna. Jak zeznał, w pewnym momencie partnerka zaatakowała go nożem, wtedy on miał oddać do niej cztery strzały z broni myśliwskiej.

– Nie rozumiem, jak do tego doszło. Coś takiego nigdy wcześniej mi się nie przytrafiło. Zaatakowała mnie – powiedział w sądzie Sokołow cytowany przez agencję Interfax. – Ta dziewczyna, która wydawała mi się pięknym ideałem, zamieniła się w potwora – stwierdził, cytowany przez BBC.

Jak zeznał, po zabójstwie poćwiartował ciało ofiary przy użyciu piły i noża kuchennego. Szczątki spakował do trzech plecaków i wrzucił do petersburskiej rzeki Mojka, by ukryć ślady zbrodni. Do tej pory śledczy znaleźli tylko jeden z nich.

Skrucha mordercy

Jak relacjonują media, Sokołow wyraził skruchę. Na sali sądowej był wyraźnie przybity, co jakiś czas chowając twarz w dłoniach – relacjonuje Reuters. Jak podało BBC, w pewnym momencie mężczyzna zaczął szlochać tak głośno, że sędzia zdecydował wstrzymać przesłuchanie. Prawnik profesora Aleksander Poczujew przekonywał, że jego klient mógł działać pod wpływem stresu. Historyk przebywa obecnie w petersburskim areszcie pod zarzutem zabójstwa. W poniedziałek sąd zarządził, że ma w nim spędzić dwa miesiące w oczekiwaniu na proces.

Ręce kochanki w plecaku

Policja dokonała makabrycznego odkrycia po tym, gdy pijanego Sokołowa wyciągnięto z rzeki. W jego plecaku znaleziono ręce ofiary, których prawdopodobnie chciał się pozbyć. Służby przeszukały dom mężczyzny, gdzie znaleziono pozbawione głowy i kończyn ciało. Historyk przyznał – cytowany przez BBC – że chciał pozbyć się zwłok, a następnie publicznie popełnić samobójstwo przebrany za Napoleona. Zespół poszukiwawczy przekazał w poniedziałek, że szczątki ofiary mogły zostać porwane przez prąd aż do Zatoki Fińskiej. Nurkowie, którzy wciąż poszukują w rzece pozostałych części ciała Juszczenko, w poniedziałek trafili na szkielet mężczyzny. Według agencji Reutera znalezisko nie ma związku ze sprawą zabójstwa 24-latki.

„Dość ekscentryczny człowiek”

Oleg Sokołow to jeden z najbardziej znanych rosyjskich naukowców i miłośnik okresu napoleońskiego, określany jako jeden z liderów ruchu rekonstrukcji historycznych w Rosji. Został między innymi odznaczony francuskim Orderem Narodowym Legii Honorowej. Według rosyjskich mediów ofiara Sokołowa brała udział w tworzeniu licznych publikacji naukowych historyka. O profesorze w rosyjskich mediach opowiadali jego studenci. Jak stwierdził jeden z nich, jest on „dość ekscentrycznym człowiekiem”.

– Bardzo często wyzwala swoje emocje i nie przejmuje się swoimi zachowaniami – dodał. Inny student opowiedział, jak Sokołow zarządził w klasie egzamin, ponieważ któryś z jego uczniów „zakwestionował cechy Napoleona”. – Profesor często egzaminował studentów w bardzo subiektywny sposób – powiedział.

Placówki usuwają nazwisko historyka po drastycznym zabójstwie

Sokołow był członkiem Francuskiego Instytutu Nauk Społecznych, Ekonomicznych i Politycznych (Issep), z którego został usunięty kilka godzin po tym, jak informacja o zbrodni dotarła też do Francji. „Nie wyobrażaliśmy sobie, że mógłby dokonać tak okropnego czynu” – napisano w oświadczeniu instytutu. W poniedziałek niezależna rosyjska telewizja Dożd podała, że Instytut Nauk Społecznych, Ekonomicznych i Politycznych w Lyonie wykluczył historyka ze swej rady naukowej. Francuska uczelnia poinformowała na swojej stronie internetowej, że „z przerażeniem dowiedziała się z mediów o okrutnej zbrodni popełnionej prawdopodobnie przez Sokołowa” i podjęła decyzję o bezzwłocznym pozbawieniu go stanowiska w radzie naukowej. Według mediów nazwisko naukowca zniknęło wcześniej ze strony internetowej Rosyjskiego Towarzystwa Wojskowo-Historycznego (RWIO). Organizacja ta, w której władzach zasiada minister kultury Rosji Władimir Miedinski, zapewniła ze swej strony, że wbrew doniesieniom medialnym Sokołow nie był z nią związany.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Wojna gangów szwedzkim Malmoe. Mobilizacja policji

Szwedzka policja ogłosiła w poniedziałek rozpoczęcie akcji „operacja szron”, mającej zatrzymać walkę gangów w Malmoe. W weekend w tym mieście doszło do śmiałej egzekucji przy użyciu broni palnej. Wcześniej miały miejsce eksplozje.

Dowodzący „operacją szron” szef policyjnej grupy szybkiego reagowania NOA Stefan Hector oświadczył, że celem akcji, która potrwa sześć miesięcy, jest „zmniejszenie liczby strzelanin i wybuchów dokonywanych w środowisku gangów oraz osłabienie tych grup”. – Chcemy skoncentrować się na przejęciu broni palnej, materiałów wybuchowych oraz części służących do konstrukcji bomb. Będziemy współpracować ze służbami celnymi, a także wspierać działania mające umożliwić młodym ludziom opuszczenie środowisk przestępczych- powiedział Hector na konferencji prasowej w Sztokholmie.

Nastolatek ranny po strzelaninie w Malmoe

W sobotę w Malmoe w strzelaninie w popularnej pizzerii śmierć poniósł 15-letni Jafar, a inny nastolatek walczy o życie w szpitalu. Dwóch nieznanych sprawców uciekło z miejsca zdarzenia rowerami. Kilka minut wcześniej doszło do eksplozji samochodu. Policja wiąże ze sobą oba wydarzenia. Dotychczas nikt nie jest podejrzany.

W poprzedni weekend w kilku miejscach w Malmoe miały miejsce silne eksplozje w budynkach wielorodzinnych. Nie było ofiar, ale wybuchy spowodowały poważne straty materialne.

Jak zapowiedziała w poniedziałek tamtejsza policja, dzięki „operacji szron” służby mundurowe mają być bardziej widoczne na ulicach. Na konferencji prasowej obiecano działania na rzecz zwalczania handlu narkotykami w miejscach publicznych. Właśnie z tą działalnością – podkreśla policja – wiąże się walka o wpływy między gangami.

Pierwsza taka akcja od dwóch lat

„Operacja szron” została rozpoczęta w oparciu o ustawę o „narodowych wydarzeniach specjalnych” i pozwala służbom w miejscu kryzysu zgromadzić jednostki z innych regionów. Wcześniej podobną akcję podjęto m.in. po ataku terrorystycznym w Sztokholmie w kwietniu 2017 roku.

W związku z falą przestępczości politycy szwedzkich ugrupowań opozycyjnych, konserwatywnej Umiarkowanej Partii Koalicyjnej oraz nacjonalistycznej partii Szwedzcy Demokraci, poinformowali o złożeniu wniosku o wotum nieufności wobec socjaldemokratycznego ministra sprawiedliwości Morgana Johanssona.
Źródło info i foto: onet.pl

Nowe kłopoty Marka F.

Prokuratura i urząd skarbowy domagają się od odbywającego karę pozbawienia wolności Marka F. zaległego podatku od sprzedaży gruntów – donosi „Fakt”. Jak pisze „Fakt”, główny bohater afery taśmowej Marek F. po raz kolejny ma poważne kłopoty. Odbywający karę 2,5 roku więzienia F. ma niezapłacony podatek.

W 2007 roku F. sprzedał położone niedaleko Lubina na Dolnym Śląsku grunty warte kilkadziesiąt milionów złotych – czytamy. Według śledczych, F. nie uiścił należnego od transakcji podatku. Jak szacują inspektorzy skarbówki, to prawie 8,5 mln zł. Niebawem w tej sprawie przed sądem we Wrocławiu rozpocznie się proces.

Więcej w „Fakcie”.
Źródło info i foto: interia.pl

Chiny: Zaatakował dzieci żrącą substancją. Kilkadziesiąt przedszkolaków rannych

51 dzieci zostało poparzonych żrącą substancją przez napastnika w przedszkolu w południowo-zachodnich Chinach. Mężczyzna – według relacji chińskich mediów – chciał „zemsty na społeczeństwie”.

Do ataku w mieście Junnan doszło w poniedziałek po południu. Mężczyzna przedostał się na teren placówki i zaatakował dzieci z użyciem wodorotlenku sodu. Jak podaje rp.pl, powołując się na państwową agencję informacyjną Xinhua, obrażenia odniosły 54 osoby – w tym 51 dzieci i troje nauczycieli.

Napastnikiem okazał się 23-latek. Mężczyzna zbiegł, zatrzymano go pół godziny później. Według chińskiej agencji prasowej dwie osoby mają poważne obrażenia.
Źródło info i foto: TVP.info

Przed Marszem Niepodległości zatrzymano grupę uzbrojoną w maczety, noże i toporki

Tegoroczny Marsz Niepodległości był najbezpieczniejszy od 10 lat, czyli od początku swojego istnienia – przekazał PAP rzecznik KSP nadkom. Sylwester Marczak. Poinformował też, że policja uniemożliwiła dotarcie na marsz grupie kilkunastu osób, przy których znaleziono m.in. pałki teleskopowe.

W poniedziałek Marsz Niepodległości przeszedł stołecznymi ulicami po raz dziesiąty. Według szacunków organizatorów wzięło w nim udział 150 tys. uczestników, z kolei zgodnie z obliczeniami ratusza było to 47 tys. osób. Demonstrujący przeszli Alejami Jerozolimskimi, mostem Poniatowskiego, następnie ulicą Wybrzeże Szczecińskie między Wisłą a Stadionem Narodowym aż na błonia przy Stadionie Narodowym.

Jak poinformował PAP rzecznik KSP nadkom. Sylwester Marczak, w ocenie policji tegoroczny marsz był najbezpieczniejszy od 10 lat, czyli od początku swojego istnienia. Jak podkreślił, to m.in. zasługa działań wyprzedzających ze strony policji. W ich ramach funkcjonariusze uniemożliwili dotarcie na marsz grupie kilkunastu osób, przy których znaleziono m.in. pałki teleskopowe.

„Jeszcze przed rozpoczęciem zgromadzenia zatrzymaliśmy grupę kilkunastu osób, przy których zabezpieczono pałki teleskopowe, maczety, noże, toporki. Wszystkie te osoby zostały zatrzymane” – podał Marczak. „Gdyby te osoby dotarły do Warszawy i wzięły udział w Marszu Niepodległości, mogłoby być bardzo niebezpiecznie” – RZECZNIK KSP, NADKOM. SYLWESTER MARCZAK
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Izrael zlikwidował dowódcę ugrupowania Islamski Dżihad

Jeden z czołowych dowódców wspieranego przez Iran radykalnego ugrupowania Islamski Dżihad zginął we wtorek nad ranem w Strefie Gazy w rezultacie precyzyjnego izraelskiego ataku lotniczego – poinformowały miejscowe źródła.

Śmierć 42-letniego Baha Abu Al-Atty, który zginął we własnym domu, potwierdził Islamski Dźihad. Kilka minut później ze Strefy wystrzelono na terytorium Izraela kilkanaście rakiet. Jak głosi komunikat ugrupowania, Al-Atta zginął w mieście Gaza podczas dokonywania „heroicznego czynu”. Nie podano bliższych szczegółów, ale zapowiedziano zemstę. Według ministerstwa zdrowia Strefy Gazy w ataku zginęli mężczyzna i kobieta, dwie inne osoby zostały ranne. Zaatakowany budynek został częściowo zniszczony.

Komunikat izraelskiego dowództwa wojskowego stwierdza, że atak został dokonany na polecenie premiera Benjamina Netanjahu, który obarczał Al-Attę odpowiedzialnością za ataki rakietowe i przy pomocy dronów oraz ostrzał snajperski terytorium Izraela. Al-Atta miał również planować dokonanie w najbliższej przyszłości ataków terrorystycznych. Reuters zauważa, że zabicie Al-Atty może stworzyć nowe problemy dla rządzącego w Gazie palestyńskiego Hamasu, który usiłuje utrzymać kruchy rozejm z Izraelem po wojnie z 2014 roku.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Duńscy myśliwi zabili na polowaniu 47-letniego Andrzeja K.

Naganiał zwierzęta pod lufy duńskich myśliwych, a sam stał się ofiarą. Tak skończyło się polowanie dla Andrzeja K. (†47 l.). Pocisk przeszył mężczyźnie serce. Jak do tego doszło? Wyjaśnia to policja. Było niedzielne popołudnie. Pod Włościborzem (woj. zachodniopomorskie) odbywało się komercyjne polowanie, czyli takie, za udział w którym się płaci. Zorganizowało je Koło Łowieckie „Świt”. Uczestniczyło w nim 16 myśliwych z Danii.

Zasadzili się w ogrodzonym siatką, niedużym sosnowym lasku i czekali na dziki, które pod same lufy mieli im nagonić polscy myśliwi. – Duńczycy stali tuż przy siatce i mieli strzelać do dzików biegnących wzdłuż ogrodzenia – tłumaczy jedna z osób, biorących udział w polowaniu. – Mieli celować w dół, nie dalej niż na 5 metrów od siebie. Niestety jedna z kul wystrzelonych ze sztucera musiała zrykoszetować i trafiła naganiacza, który zginął na miejscu – dodaje.

Jak udało nam się dowiedzieć, ofiara to Andrzej K. (†47 l.), mieszkaniec pobliskiego Gąskowa. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że wszyscy myśliwi byli trzeźwi. Nie wiadomo, który z Duńczyków oddał śmiertelny strzał. – Za wcześnie na stawianie komukolwiek zarzutów. Mogę jedynie powiedzieć, że w trakcie polowania został postrzelony biorący udział w nagonce mężczyzna. Teraz przesłuchujemy świadków – mówi Tomasz Kwaśnik, rzecznik policji w Kołobrzegu.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Płock: Zwłoki 69-letniej kobiety w jednym z mieszkań

Jak informuje Krystyna Kowalska z Komendy Miejskiej Policji w Płocku, o sprawie poinformowała mundurowych sąsiadka denatki. W sobotę późnym popołudniem znaleźli oni na miejscu zwłoki 69-letniej kobiety. Jak dodaje Kowalska, po wstępnych czynnościach z udziałem prokuratora wykluczono udział osób trzecich. Lokatorzy tego samego budynku nie widzieli kobiety od kilku dni.

Funkcjonariusze KMP w Płocku znaleźli ciało denatki w sobotę po godzinie 17 po zgłoszeniu od jednej z jej sąsiadek. Na miejscu potwierdzili najgorsze obawy pozostałych lokatorów, którzy nie widzieli kobiety od kilku dni.

Wstępna analiza wskazuje, że do śmierci 69-latki nie przyczyniły się osoby trzecie.
Źródło info i foto: se.pl

Chile: 56-letni Amerykanin strzelał do protestujących

56-letni Amerykanin żyjący w Chile, który sam określa siebie jako „największego neoliberała w całym kraju”, trafił za kratki po tym, jak otworzył ogień do protestujących. Mężczyzna tłumaczył, że „nie zrobił nic złego”. Jak podaje Reuters, w niedzielne popołudnie w regionie Valparaiso, mężczyzna oddał kilka strzałów podczas protestu, w którym brało udział około pięciu tysięcy osób. Według oświadczenia gubernatora Jorge Martineza, jedna z kul trafiła 33-letniego mężczyznę w udo. Poszkodowany trafił do szpitala.

„Największy neoliberał w całym kraju”

W nagraniu opublikowanym na YouTube Cobin przekonywał, że oddał kilka strzałów z pistoletu po tym, jak został otoczony przez grupę protestujących na nabrzeżu Reñaca, gdy jechał na strzelnicę. – Bałem się o swoje życie, gdy zostałem zaatakowany przez brutalny tłum – mówił mężczyzna. Przekonywał również, że „nie zrobił nic złego” i „na szczęście miał broń, żeby się obronić”.

Na nagraniach widać jednak, że sytuacja wyglądała zgoła inaczej. Grupa protestujących stawała przed autami na światłach i zaczynała zabawę – kto zatańczy, przejedzie. Pierwszy kierowca wysiadł z auta, zatańczył i grupa się rozstąpiła. Następny w kolejce był Cobin, który przejechał zanim protestujący znów zagrodzili przejazd. Mężczyzna odjechał, zatrzymał auto i zaczął strzelać. Cobin został aresztowany i oskarżony o próbę zabójstwa.

John Cobin jest amerykańskim ekonomistą i wykładowcą, znanym z libertariańskich i konserwatywnych przekonań. Próbował zrobić polityczną karierę w USA, jednak wycofał swoją kandydaturę do amerykańskiego Kongresu z powodu zarzutów o przemoc domową. Po wyemigrowaniu do Chile, Amerykanin zrobił karierę jako polityczny komentator. Sam tytułował się „największym neoliberałem w całym kraju”. Chilijskie media nazywają go jednak „białym suprematystą”.

Jak podaje „The Washington Post” w 2012 roku pomagał kilku innym libertarianom osiedlić się w Chile, na farmie „wolnej od natarczywości i nadużyć rządu”. Grupa Anonymous twierdzi, że Cobin chciał stworzyć tam faszystowską grupę kilkuset rodzin.
Źródło info i foto: Gazeta.pl