Celebrytka Dominika T.-W. z zarzutami prokuratorskimi. Zarzuty dotyczą wyłudzenia pieniędzy

Dominika T.-W. ma poważne kłopoty. Prokuratura doszukała się u niej powodów, by osądzić ją o popełnienie przestępstwa w sprawie SKOK Wołomin.

Jak informuje PAP, w czwartek w Prokuraturze Okręgowej Warszawa-Praga w związku ze śledztwem w sprawie SKOK Wołomin zostały postawione celebrytce – Dominice T.-W. – zarzuty dotyczące wyłudzenia kredytu w kwocie miliona złotych – powiedział PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga Marcin Saduś.

Dominika T.-W. miała nie przyznać się do zarzucanych czynów. „Odmówiła też składania wyjaśnień” – dodał prokurator w rozmowie z PAP.

Dalej czytamy, że według śledczych Dominika T.-W. we wrześniu 2013 roku „ubiegając się o wsparcie finansowe przedłożyła nierzetelne oraz nieprawdziwe pisemne oświadczenia dotyczące uzyskiwanych przez nią dochodów”. Prokurator podał, że pracownicy SKOK Wołomin zostali również wprowadzeniu w błąd co do tożsamości osób, na których rzecz kredyt został faktycznie udzielony.

„Na skutek tych działań pracownicy SKOK Wołomin udzielili jej kredytu w wysokości jednego miliona złotych” – wyznał w rozmowie z PAP Saduś.

Kim jest Dominika T. -W.?

Dominika T.-W. jest córką prezesa Polskiego Związku Narciarskiego oraz byłą żoną znanego polskiego piosenkarza.
Źródło info i foto: wp.pl

Coraz więcej uchodźców w Niemczech działa w zorganizowanych grupach przestępczych

Federalny Urząd Kryminalny, walcząc z gangami, coraz częściej wykrywa w ich strukturach uchodźców. W co trzecim śledztwie Federalnego Urzędu Kryminalnego BKA, wszczynanym przeciwko tzw. przestępczości klanowej, podejrzanymi są uchodźcy. Poinformował o tym dyrektor BKA Holger Muench. Jego zdaniem, trzeba baczniej przyglądać się rozwojowi sytuacji w tym zakresie.

Występując w filmie dokumentalnym telewizji ARD „Beuteland – die Millionengeschäfte krimineller Clans”, Muench zastrzegł, że nawet biorąc pod uwagę coraz większą liczbę podejrzanych uchodźców, nie można jeszcze mówić o trwałych strukturach. Trzeba jednak być czujnym – podkreślił.

– Po doświadczeniach z libańskimi imigrantami, którzy przybyli do Niemiec w latach 70., nie można latami przyglądać się bezczynnie, kiedy przybywający do Niemiec ludzie zaczynają schodzić na drogę przestępstw – mówił. Z kręgów libańskich uchodźców wywodzą się przestępcze klany działające m.in. w Berlinie i Zagłębiu Ruhry. Liczą one po kilka tysięcy osób, żyją w równoległym społeczeństwie, mając własny kodeks postępowania, rozjemców i zwyczaje.

Walka o rynek

– Jest to chyba największa nauka, jaką musimy wyciągnąć z doświadczeń ubiegłych 30 lat – dodał Muench. Obok libańskich teraz tworzą się także klany syryjskie i irackie. Śledczy stwierdzili, że w konfliktach między zasiedziałymi klanami i nowymi grupami na polu zorganizowanej przestępczości będzie przypuszczalnie dochodzić do brutalnych porachunków, ponieważ nowi imigranci mają doświadczenie w walce.

Naczelny dowódca policji w Essen Frank Richter mówił z kolei o obserwacjach policji, która zauważyła, że nowi imigranci w coraz większym stopniu stają się konkurencją dla zasiedziałych już klanów arabsko-libańskich i wywierają na nie presję. Podczas gdy np. uchodźcy z Iraku przez długi czas byli tylko gońcami w handlu narkotykami, na usługach starych klanów, obecnie obserwuje się powstawanie ugrupowań, które przejmują w swoje ręce cały biznes. Senator Berlina do spraw wewnętrznych Andreas Geisel (SPD) stwierdził w odniesieniu do sytuacji w stolicy, że policji znanych jest tam około 20 klanów, z których siedem do ośmiu specjalizuje się w zorganizowanej przestępczości. Chodzi tu o kilka tysięcy osób.

Według informacji krajowego ministerstwa spraw wewnętrznych w Düsseldorfie, od początku roku przeprowadzono w Nadrenii Płn.-Westfalii 720 obław na struktury klanowe. Od lipca 2018 przeprowadzono ogólnie 860 rewizji lokali. Policjanci skontrolowali przy tym ponad 26 tys. osób, z czego 19 tys. w roku bieżącym. Policja zarejestrowała ponad 10 tys. czynów karalnych i wykroczeń, zatrzymując 350 osób.
Źródło info i foto: interia.pl

Agenci CBA zatrzymali kolejne 4 osoby podejrzane o wyłudzenie VAT

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało cztery osoby w związku z podejrzeniem o wyłudzenie podatku VAT. Wartość fikcyjnych faktur wprowadzonych przez nich do obrotu ma sięgać kilkuset tysięcy złotych. Naczelnik wydziału komunikacji społecznej Biura Temistokles Brodowski potwierdził, że funkcjonariusze z rzeszowskiej delegatury CBA dokonali zatrzymań czworga właścicieli prywatnych firm z branży finansowej, doradczej i usługowej.

– Agenci zatrzymali ich na terenie woj. lubelskiego i podkarpackiego – dodał Brodowski.

– Wcześniej w tym wielowątkowym śledztwie zarzuty usłyszał właściciel przedsiębiorstwa, które wystawiało puste faktury – wyjaśnił naczelnik wydziału komunikacji społecznej CBA.

Według śledczych zatrzymani przez CBA mieli działać w zorganizowanej grupie przestępczej, zajmującej się m.in. wyłudzeniami podatku VAT i wprowadzali do obrotu faktury dokumentujące fikcyjny obrót towarów. Agenci uważają, że grupa działała w latach 2014-18.

Brodowski zaznaczył, że śledztwo CBA prowadzone jest wspólnie z Prokuraturą Regionalną w Lublinie i tam po zakończeniu czynności trafią osoby zatrzymane. W prokuraturze mają usłyszeć zarzuty.
Źródło info i foto: TVP.info

17-latek zabił ojca w obronie matki. Sąd wypuścił go z aresztu

Matka 17-latka zapewnia, że syn uratował jej życie. Chłopakowi za zabicie ojca grozi 25 lat więzienia, ale wyszedł z aresztu. Wrócił do szkoły dzięki poręczeniu dyrektora, który przekonuje, że jego uczeń był ofiarą domowej przemocy. Prokuratura nie zgadza się z decyzją sądu. Chce, żeby nastolatek wrócił do aresztu.

Do tragedii doszło w Międzyrzecu Podlaskim (woj. lubelskie). Ojciec przez lata znęcał się nad rodziną, był za to też karany. Pod koniec sierpnia sytuacja się powtórzyła i 17-letni syn stanął w obronie maltretowanej matki. Ciosy nożem okazały się śmiertelne. Prokuratura postawiła mu zarzut zabójstwa z premedytacją.

17-letni Michał P. przyznał się do zadania ciosów. Na trzy miesiące trafił do aresztu. Opuścił go dzięki osobistemu poręczeniu, jakie złożył dyrektor szkoły, w której uczy się nastolatek.

„W normalnym domu do czegoś takiego nigdy by nie doszło”

– Nie powinien tego zrobić i jestem przekonany, że w normalnej sytuacji, w normalnym, zdrowym domu do czegoś takiego nigdy by nie doszło – wyjaśniał swoje zaangażowanie w sprawę Arkadiusz Stefaniak, dyrektor Zespołu Szkół technicznych w Międzyrzecu Podlaskim.

Matka nie ma wątpliwości, że syn ją uratował. – Dzięki mojemu dziecku żyję… Tak! – podkreślała pani Joanna, matka Michała. – Myślę, że prokuratura weźmie też pod uwagę różne aspekty całej sytuacji – dodała z nadzieją.

Z obrońcą syna walczy teraz o zmianę kwalifikacji czynu na zabójstwo w afekcie, za co sankcje są niższe. Ofiara – 40-letni ojciec – miał konflikty z prawem. Siedział w więzieniach. Był kilkukrotnie skazany za znęcanie się nad żoną.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zaginął 19-letni Jakub Dudkiewicz

Jakub Dudkiewicz zaginął w Aleksandrowie Łódzkim. 19-latek nie wrócił ze szkoły do domu oraz nie nawiązał kontaktu z bliskimi. Rodzice apelują o pomoc w poszukiwaniach. 

Jakub Dudkiewicz zaginął w środę, 27 listopada. 19-latek około godziny 11.30 wyszedł z miejsca zamieszkania na terenie Aleksandrowa Łódzkiego do szkoły. Do chwili obecnej nie powrócił do domu oraz nie nawiązał kontaktu z bliskimi.

Rysopis zaginionego:

wzrost 184 cm,
średniej budowy ciała,
włosy krótkie w kolorze ciemny blond,
oczy niebieskie.

19-latek w momencie zaginięcia ubrany był w czarną zimową kurtkę, szare spodnie, buty czarne typu adidasy. Miał ze sobą szkolny plecak. Wszystkie osoby, które mogą pomóc w ustaleniu miejsca pobytu zaginionego, proszone są o kontakt z policjantami z Komendy Powiatowej Policji w Zgierzu, ul. Długa 58/60, tel. (0-42) 714-22-23, (0-42) 714-22-00 lub najbliższą jednostką policji.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Kielce. Były dyrektor szkoły oskarżony o molestowanie nauczycielek. Zapadł prawomocny wyrok

Sąd Okręgowy w Kielcach utrzymał w środę w mocy karę orzeczoną wyrokiem sądu I instancji, który skazał na 11 miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata b. dyrektora szkoły we Włoszczowie, oskarżonego o „doprowadzenie do innej czynności seksualnej” dwóch nauczycielek.

W myśl wyroku sądu I instancji, oskarżony 69-letni Wiesław P. ma też zapłacić 3 tys. zł grzywny, pokryć koszty sądowe i zamieścić w lokalnym dzienniku przeprosiny. Zasądzono także świadczenie pieniężne w wysokości 5,8 tys. zł na rzecz Caritas Diecezji Kieleckiej z przeznaczeniem na pomoc ofiarom przestępstw przeciwko wolności seksualnej i obyczajności.

Sprawa była wyłączona z jawności, dlatego dziennikarze nie mogli – poza treścią wyroku – wysłuchać uzasadnienia rozstrzygnięcia.

Wyrok Sądu Okręgowego w Kielcach, który rozpatrywał apelację obrońcy oskarżonego, jest prawomocny.

W 2013 r. prokuratura zarzuciła ówczesnemu dyrektorowi Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 3 we Włoszczowie Wiesławowi P., doprowadzenie pracownic internatu szkoły do „innej czynności seksualnej”, z nadużyciem stosunku zależności służbowej. W stosunku do jednej z pokrzywdzonych to czyn ciągły, gdyż te zachowania miały miejsce od stycznia 2008 r. do stycznia 2013 r. W stosunku do drugiej było to jednorazowe zachowanie – przekazała wówczas PAP szefowa włoszczowskiej prokuratury Małgorzata Zarychta-Chodup.

Wiesław P. nie przyznał się do winy.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Ruszył proces Roberta J. 20 lat temu zamordował studentkę

Kraków, 2 listopada 1998 roku. Katarzyna Z., nieśmiała, spokojna studentka nie wraca na noc do domu. Dwa miesiące później załoga barki wiślanej spomiędzy łopat wyciąga wielki płat ludzkiej skóry. Dzisiaj wiadomo już, że był to fragment ciała 23-letniej Kasi. Niemal 20 lat trwało poszukiwanie wystarczających dowodów przeciwko Robertowi J. Dzięki nowym technologiom kryminalistycznym, udało się przedstawić mocne dowody, które przyczyniły się do aresztowania podejrzanego Roberta J. Niebawem rusza proces.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Poznań: Fałszując faktury oszukali Skarb Państwa na wiele milionów

Policjanci z Poznania wspólnie z Funkcjonariuszami Krajowej Administracji Skarbowej rozbili zorganizowaną grupę przestępczą wprowadzającą do obrotu nierzetelne faktury VAT. Zatrzymano 7 osób, ale niewykluczone są kolejne zatrzymania.

Do zatrzymań doszło 19 listopada na terenie województw wielkopolskiego i lubuskiego. 7 osób podejrzanych między innymi o udział w zorganizowanej grupie przestępczej i fałszowanie faktur. Proceder trwał od początku 2018 roku do maja 2019 roku.

– Działalność grupy polegała na oferowaniu i dostarczaniu różnym podmiotom gospodarczym tzw. nierzetelnych faktur dokumentujących fikcyjne transakcje dostawy towarów lub świadczenia usług. Do wytwarzania nierzetelnych faktur wykorzystywano firmy tzw. „słupy” zarejestrowane na podstawione osoby z siedzibami głównie w wirtualnych biurach na terenie Warszawy – relacjonuje Maciej Święcichowski z wielkopolskiej policji.

Klienci byli pozyskiwani wśród prowadzących rzeczywistą działalność gospodarczą przedsiębiorców, zainteresowanych niezgodną z prawem optymalizacją podatkową.

– Prawdopodobnie znaczna część z nich z własnej inicjatywy zgłaszała się do członków grupy w sprawie nabycia nierzetelnych faktur. Odbiorcy faktur bezpodstawnie zawyżali wartość podatku naliczonego, a prawdopodobnie także i kosztów uzyskania przychodów, co prowadziło do zaniżania zobowiązań podatkowych lub wyłudzania zwrotu podatku, a w konsekwencji do uszczuplenia majątku Skarbu Państwa – opowiada Święcichowski.
Źródło info i foto: se.pl

Matka Stefana W. o zabójstwie prezydenta Gdańska: To nie był mord polityczny. Mój syn jest chory

– Ja jako matka tak uważam, że niestety mój syn jest chorym człowiekiem, więc absolutnie nie był to mord polityczny – mówi w „Faktach” TVN matka Stefana W., mężczyzny podejrzanego o zabójstwo Pawła Adamowicza.

Pani Jolanta, matka Stefana W., udzieliła pierwszego od śmierci Pawła Adamowicza, wywiadu telewizyjnego. W rozmowie z dziennikarzem „Faktów” TVN kobieta stwierdziła, że instytucje państwa popełniły błąd, wypuszczając na wolność jej syna. Jak sama przyznaje, mężczyzna w momencie wyjścia z więzienia był wciąż niebezpieczny. – Powiedział, że coś takiego spektakularnego zrobi, tak, ale co? Nie określił tego. Na tyle mnie to zaniepokoiło, że postanowiłam jednak to jakoś ujawnić – powiedziała.

Matka Stefana W.: To nie był mord polityczny

Kobieta miała powiedzieć o słowach swojego syna znajomemu policjantowi, ten zaś powiadomił Służbę Więzienną. Służba z kolei informowała policję o poglądach politycznych Stefana W. – Ja myślałam o tym, że on będzie śledzony, po prostu, co robi, że ktoś będzie za nim chodził – mówi kobieta.

Matka W. utrzymuje też, że atak na prezydenta Gdańska nie miał podłoża politycznego. – Ja jako matka tak uważam, że niestety mój syn jest chorym człowiekiem, więc absolutnie nie był to mord polityczny – stwierdziła.

Według niej jej syn cierpi na depresję. Po zamachu na Pawła Adamowicza nie było z nim kontaktu. – Mnie się zapytał, mnie jedynej, której ufał najbardziej. Zapytał się: „czy to prawda? Mamo, czy ja naprawdę kogoś zamordowałem?” Powiedziałam: „tak, Stefan”. „A kogo mamo?” I mu powiedziałam kogo. Wtedy on strasznie się rozpłakał – opowiedziała.

Zabójstwo Pawła Adamowicza

Stefan W. kilkakrotnie dźgnął nożem prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza 13 stycznia 2019 roku podczas finału WOŚP. Następnego dnia samorządowiec zmarł. Napastnik został zatrzymany bezpośrednio po ataku. Postawiono mu zarzut zabójstwa z motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Nie przyznał się do winy. Wcześniej odbywał karę 5 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności za napady na banki. Z więzienia wyszedł na trzy tygodnie przed zabójstwem Adamowicza. Z nieoficjalnych ustaleń wynika, że biegli uznali Stefana W. za niepoczytalnego.
Źródło info i foto: Gazeta.pl