Jelena Baturina, najbogatsza Rosjanka, poszukiwana listem gończym

Jelena Baturina, wdowa po byłym merze Moskwy i najbogatsza Rosjanka, nie stawiła się w sądzie pięć razy i teraz jest poszukiwana listem gończym. „Forbes” szacuje jej majątek na 1,2 mld dolarów. Jak podaje serwis informacyjny RBC, sąd w Kałmucji uznał Baturinę za uciekinierkę i dlatego wysłał za nią list gończy. Powód? Kobieta notorycznie unikała pojawiania się na procesie, który ma dotyczyć zniesławienia menedżera jej brata. W tle mają być również rozliczenia finansowe.

Sąd podjął taką decyzję po tym, jak najbogatsza Rosjanka nie stawiła się na piąty wyznaczony termin. Sędzia Oksana Sewostianowa uznała, że Baturina „nie wykazała należytej staranności w egzekwowaniu swoich praw”.

RBC informuje również, że rosyjskie prawo pozwala na to, aby oskarżeni byli reprezentowani na rozprawach przez osoby trzecie, ale sędzia orzekła tym razem, że 56-latka nie wyjaśniła, dlaczego sama nie mogła pojawić się w sądzie.

Baturina to wdowa po zmarłym niedawno Juriju Łużkowie, który był bardzo wpływowym merem Moskwy w latach 1992-2010. Ona sama dorobiła się pokaźnego majątku dzięki spółce Inteko (założonej z bratem Viktorem; dostarczali m.in. krzesełka na modernizowany stadion Łużniki). Sporo zarobiła też na inwestycjach w nieruchomości.
Źródło info i foto: interia.pl

Nożownik spod Wilkowic aresztowany

Trzymiesięczny areszt dla mężczyzny z powiatu bielskiego, który nożem ugodził 18-latka. Taką decyzję, na wniosek prokuratury, podjął sąd. Wcześniej podejrzany usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa. Reporter RMF FM usłyszał w prokuraturze, że atak to wynik „osobistych spraw między mężczyznami”. Obaj dobrze się znają.

Atak miał nie być przypadkowy. 18- i 24-latek w minioną sobotę spotkali się w ustronnym miejscu niedaleko Wilkowic. W pewnym momencie starszy z mężczyzn zaatakował młodszego. Napastnik zadawał ciosy w plecy, szyję i ramiona. Na szczęście 18-latek zdołał się obronić, a w szpitalu okazało się, że jego obrażenia nie zagrażają życiu.

Prokurator postawił podejrzanemu zarzut usiłowania zabójstwa.
Źródło info i foto: RMF24.pl

19-latek zabił nożem 9-letniego brata

Tragedia w Turku. Nie żyje 9-latek. Miał zginąć od ran zadanych nożem przez 19-letniego brata. Rodzeństwo pokłóciło się o dostęp do komputera – ustalono nieoficjalnie. – Doszło do tragedii, w której śmierć poniósł 9-letni chłopiec. Na miejscu przeprowadzane są oględziny w celu zabezpieczenia śladów i dowodów przestępstwa. Pracuje grupa dochodzeniowo-śledcza pod nadzorem prokuratora – powiedziała w rozmowie z portalem turek.net.pl rzeczniczka prokuratury w Koninie.

Z nieoficjalnych ustaleń RMF FM wynika, że wśród rodzeństwa mieszkającego w Turku doszło do kłótni. 19-latek i 9-latek sprzeczali się o dostęp do komputera. Podczas awantury starszy brat miał sięgnąć o nóż i pchnąć nim dziecko. Chłopiec zmarł mimo reanimacji.
Źródło info i foto: wp.pl

Prokuratura Okręgowa w Olsztynie umorzyła śledztwo ws. śmierci Piotra Woźniaka-Staraka

Śledztwo, dotyczące wypadku na jeziorze Kisajno, w którym zginął producent filmowy Piotr Woźniak-Starak, zostało umorzone w środę przez Prokuraturę Okręgową w Olsztynie. Wciąż prowadzone jest postępowanie ws. jego pochówku poza terenem cmentarza. O umorzeniu śledztwa dotyczącego wypadku na jeziorze Kisajno w nocy 18 sierpnia 2019 r. poinformował w środę rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Krzysztof Stodolny.

– Jak wynika z ustaleń śledztwa w nocy 17/18 sierpnia 2019r. znajdujący się w stanie nietrzeźwości Piotr W.-S. (1,7 promila alkoholu etylowego we krwi, oraz 2,4 promila alkoholu etylowego w moczu) prowadził na jeziorach Kisajno, Niegocin i Boczne łódź motorową, a następnie około godziny trzeciej nad ranem, naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu wodnym, wykonując manewr gwałtownego skrętu łodzi z jednoczesnym przyspieszeniem, w wyniku czego pasażerka łodzi wypadła za burtę – poinformował prokurator i dodał, że płynąca w łodzi z Woźniakiem-Starakiem kobieta doznała wielu potłuczeń kończyn „z ograniczeniami ruchomości jednego ze stawów, co naruszyło funkcjonowanie narządów ciała na okres powyżej 7 dni”.

Według ustaleń śledztwa ten sam manewr spowodował wypadnięcie do wody także kierującego łodzią Piotra Woźniaka-Staraka. W wodzie producent filmowy „został uderzony pracującą śrubą m.in. w głowę, co spowodowało szereg obrażeń skutkujących śmiercią”. W związku z tym, że winę za spowodowanie zdarzenia ponosi zmarły, prokuratura wobec śmierci sprawcy sprawę umorzyła.

Krzysztof Stodolny przyznał, że w skrytce łodzi podczas jej oględzin zabezpieczono 11 gramów marihuany. – Pomimo uzyskania opinii z zakresu biologii i daktyloskopii, nie udało się ustalić do kogo przedmiotowy środek odurzający należał, śledztwo w tym zakresie umorzono wobec niewykrycia sprawców – poinformował rzecznik prokuratury.

Wypadek na jeziorze Kisajno

Nad ranem 18 sierpnia na Kisajnie odnaleziono dryfującą motorówkę, na pokładzie której nikogo nie było. Po wszczęciu poszukiwań osób, które płynęły motorówką, natrafiono na brzegu na 27-letnią kobietę. Z jej relacji wynikało, że płynęła łodzią z 39-letnim mężczyzną i podczas manewru skrętu obydwoje wypadli do wody. Kobieta zdołała dopłynąć sama do brzegu.

Ciało Piotra Woźniaka-Staraka było przez kilka dni poszukiwane przez ekipy nurków. Znaleziono je 22 sierpnia.

Piotr Woźniak-Starak został pochowany na terenie prywatnej posesji rodziny Staraków w Fuledzie. Oficer prasowa policji w Giżycku Iwona Chruścińska powiedziała, że postępowanie dotyczące pochowania Piotra Woźniaka-Staraka poza terenem cmentarza wciąż jest prowadzone. Polskie prawo zabrania pochówku zmarłych poza wyznaczonymi terenami, o zbadanie tej sprawy poprosił policję wójt Giżycka i powiatowy Sanepid.

Piotr Woźniak-Starak był producentem filmowym i reklamowym. Jego największym sukcesem byli „Bogowie” w reż. Łukasza Palkowskiego. Wyprodukował także m.in. „Sztukę kochania” w reż. Marii Sadowskiej oraz „Ukrytą grę” Łukasza Kośmickiego.
Źródło info i foto: onet.pl

Brazylia: 13-latka urodziła dziecko i zmarła. Gwałcił ją własny ojciec

13-latka została przewieziona do szpitala w Brazylii z powodu silnych bólów brzucha. Po badaniach okazało się, że dziewczynka jest w siódmym miesiącu ciąży. 13-latka urodziła zdrowe dziecko i zmarła w wyniku komplikacji.

Lekarze w Coari w Brazylii byli w szoku, gdy odkryli, że 13-latka przyjęta do szpitala z bólem brzucha, jest w siódmym miesiącu ciąży. U dziewczynki zdiagnozowano również ostrą niedokrwistość. Lekarze zdecydowali o natychmiastowym rozwiązaniu ciąży. 13-latka urodziła zdrowego chłopca.

Zdrowie Luany Ketlen pogorszyło się po porodzie. Specjalistyczne testy wykazały wiele powikłań, w tym niskie ciśnienie krwi, marskość wątroby i wodę w płucach. 13-latka miała zostać przetransportowana samolotem do specjalistycznego szpitala w oddalonym o blisko 400 km Manaus. 13-latka zmarła w trakcie lotu. 

Po śmierci dziewczynki, policja rozpoczęła poszukiwania ojca 13-latki. Mężczyzna został aresztowany  w Coari. 36-latek jest oskarżony o molestowanie córki i nieumyślne spowodowanie śmierci.

13-latka mieszkała z rodzicami na wsi poza miastem. Jak relacjonują brazylijskie media, Luana była gwałcona przez ojca podczas wyjazdów ”na ryby”. Mężczyzna zagroził, że zabije córkę, jeśli ona lub inni członkowie rodziny spróbują zgłosić przestępstwo policji. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Wielka Brytania: Pięciu aresztowanych za przygotowanie zamachu terrorystycznego

Pięć osób aresztowali brytyjscy antyterroryści w skoordynowanej operacji przeprowadzonej w Londynie, Manchesterze i Peterborough. Zatrzymani mieli brać udział w przygotowaniach do przeprowadzenia zamachu terrorystycznego.

Zatrzymania, których dokonano w północnej części Londynu, w Manchesterze oraz Peterborough, były częścią zaplanowanej wcześniej operacji i nie miały związku ani z zamachem na London Bridge 29 listopada, ani ze zbliżającym się Sylwestrem – poinformowała brytyjska policja. „Funkcjonariusze wydziału antyterrorystycznego komendy policji Wielkiego Londynu wraz z kolegami z północno-zachodniej i ze wschodniej Anglii zatrzymali pięciu mężczyzn w związku z podejrzeniem o działalność terrorystyczną. „Zatrzymań dokonano 30 grudnia rano, cała piątka pozostaje w rękach policji” – czytamy w wydanym w tej sprawie przez Metropolitan Police komunikacie.

Zarzut udziału w przygotowaniach do popełnienia aktu terroru dotyczy czterech spośród zatrzymanych: 21-latka z Manchesteru, 19-latka z Peterborough oraz dwóch mężczyzn z Londynu, w wieku 22 i 23 lat. Piątemu zatrzymanemu, również 19-latkowi z Peterborough, przedstawiono zarzut nakłaniania do terroryzmu.
Źródło info i foto: TVP.info

Policja nie znalazła dowodów użycia broni przy Checkpoint Charlie w Berlinie

Berlińska policja nie znalazła dowodów użycia broni palnej w kawiarni Starbucks przy popularnym wśród turystów dawnym przejściu granicznym Checkpoint Charlie. Nie potwierdziły się też wcześniejsze doniesienia o napadzie rabunkowym. Wczesnym popołudniem w poniedziałek policja dostała informację o strzałach, które miały paść w okolicy skrzyżowania ulic Friedrichstrasse i Kochstrasse w centrum Berlina. Świadkowie mówili o napadzie na pobliską kawiarnię Starbucks.

Łuska

Do tej pory policja nie była jednak w stanie potwierdzić tych doniesień. W okolicy zdarzenia, które zostało odgrodzone i przeszukane m.in. przez antyterrorystów z jednostki SEK, znaleziono jedynie łuskę, która prawdopodobnie pochodzi ze straszaka. Rzeczniczka berlińskiej policji cytowana na stronie internetowej dziennika „Tagesspiegel” poinformowała, że panikę mógł wywołać strzał ze ślepaka albo petarda. – W dniu przed sylwestrem wszystko jest możliwe – dodała.

Kilku przestępców

Wcześniej informowano, że funkcjonariusze policji wyposażeni w broń długą otoczyli okolicę skrzyżowania ulic Friedrichstrasse i Kochstrasse. Szukają napastnika. Dziennik „Bild” informował z kolei o kilku przestępcach

„Sytuacja jest pod kontrolą” – napisała na Twitterze berlińska policja.

Relacje świadków

Pracownicy pobliskiej piekarni, którzy jako pierwsi zawiadomili policję, mówili, że widzieli krzyczących ludzi wybiegających ze Starbucksa. Jeden z dziennikarzy „Bild”, Julian Röpcke, zamieścił na Twitterze film pokazujący policyjną blokadę i zabezpieczenie okolicy.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

23-latek zginął w policyjnym pościgu

– To była egzekucja, staranowanie człowieka – opowiada Zbigniew Ostaszewski (50 l.) z Dobrego Miasta (woj.warmińsko-mazurskie). Jego syn Daniel (†23 l.) zginął pod kołami ścigającego go radiowozu w drugi dzień świąt wielkanocnych. Chłopak pędził motocyklem bez tablicy rejestracyjnej. Wcześniej policjanci w nieoznakowanym radiowozie obserwowali stację benzynową, na której tankował. Wtedy żaden nie pokwapił się zatrzymać motocyklisty…

– Dawaj go! Bierz go! – padła komenda w radiowozie i policjanci rozpoczęli szalony pościg za motocyklistą. Za kierownicą siedział sierżant sztabowy Karol S. (32 l.). Jadąc wąską osiedlową uliczką rozpędził BMW do ponad 120 kilometrów na godzinę. W miejscu po chodnikach spacerowali rodzice z małymi dziećmi.

– Daniel mógł nawet nie wiedzieć, że jest ścigany – przypuszcza ojciec. Miał na głowie kask, a motocykl był bardzo głośny. Mogli go zatrzymać, kiedy przyjechał na stację benzynową. Poczekali, aż odjedzie i dopiero wtedy ruszyli w pościg. Próbowali mu zajechać drogę, ale im się wywinął. Gdy wjechał na drogę szutrową, rozpędzone policyjne BMW uderzyło w motocykl Daniela i po nim przejechało z prędkością ponad 110 kilometrów na godzinę.

Chłopak nie miał szans, zginął na miejscu. Prokurator oskarżył kierującego radiowozem o stworzenie zagrożenia podczas pościgu, naruszenie zasad bezpieczeństwa ruchu lądowego i spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Policjant nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Grozi mu do ośmiu lat więzienia.

– Dla mnie i mojej żony życie przewróciło się do góry nogami – wyznaje ojciec Daniela. – My nie dostaliśmy żadnego wsparcia ze strony policji, a policjant trzy miesiące był na zwolnieniu pod opieką psychologa. Takie osoby nigdy nie powinny pracować w policji.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Krasnystaw: Skatowali kierowcę pałkami, bo ochlapał ich błotem. Jest wyrok sądu

Wyrok czterech i pięciu lat więzienia usłyszeli Patryk H. i Paweł S. Mężczyźni śmiertelnie pobili 38-letniego kierowcę, który wcześniej ochlapał jednego z nich błotem. Zrobili to przed jego domem, na oczach żony i dzieci.

Jak informuje Polsat News, Patryk H. został skazany na pięć lat więzienia, a jego kompan Paweł S. na cztery lata. Mężczyźni muszą wpłacić też po 50 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz „pokrzywdzonych małoletnich”. – W ocenie sądu brak jest podstaw, jak mówili oskarżeni, że to Henryk H. był osobą atakującą. Tego dnia T. udał się na cmentarz, aby zapalić świeczkę na grobie i wracał z dzieckiem do domu, jak zeznali świadkowie. Był spokojny, nikogo nie zaczepiał – powiedział sędzia Paweł Tobala, uzasadniając wyrok. Wyrok nie jest prawomocny, obie strony rozważają apelację. W lipcu na jednej z rozpraw obrońca Pawła S. powiedział reporterom Polsat News, że to „pokrzywdzony dał początek temu nieszczęściu”, bo „wulgarnie odezwał się” do późniejszych napastników.

Krasnystaw. Skatowali kierowcę, bo ochlapał ich błotem
38-letni mężczyzna został zaatakowany przez dwóch napastników przed swoim domem w styczniu 2019 r.. Napastnicy brutalnie go pobili i skatowali pałkami na oczach jego rodziny. Mężczyzna z bardzo poważnymi obrażeniami trafił do szpitala, gdzie jego stan oceniono jako zagrażający życiu. Wkrótce zmarł.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

19-latek, który rzucił się z nożem na policjantów z zarzutem usiłowania zabójstwa

Prokurator rozszerzył zarzuty stawiane 19-latkowi, który w sobotę nożem zaatakował policjantów w Bytomiu. Według policji doszło do napaści na funkcjonariuszy. Prokurator uznał, że było to też usiłowanie zabójstwa i taki zarzut postawił dziś podejrzanemu. Mężczyzna miał również zażywać środki psychoaktywne. Mężczyzna przyznał się tylko do tego, że posługiwał się nożem. Odpiera natomiast zarzut, że chciał zabić dwóch policjantów. Jak usłyszał od prokuratora reporter RMF FM, taki zarzut postawiono 19-latkowi na podstawie zebranych dowodów.

Śledczy cały czas czekają na wyniki badań krwi mężczyzny. W czasie dzisiejszego przesłuchania miał powiedzieć, że przed całym zajściem zażywał środki psychoaktywne i palił marihuanę.

Prokurator już skierował do sądu wniosek o tymczasowy areszt dla 19-latka.
Źródło info i foto: RMF24.pl