Szczecińska policja opublikowała zdjęcia mężczyzny, który groził kierowcy i ukradł taksówkę

Policja ze Szczecina opublikowała zdjęcia mężczyzny, który najpierw zmusił kierowcę taksówki, by ten go przewiózł, a potem ukradł pojazd. Funkcjonariusze proszą o pomoc świadków i wszystkich, którzy wiedzą gdzie może znajdować się sprawca. Do zdarzenia doszło w niedzielę po godz. 18 przy ul. Heleny w Szczecinie. Mężczyzna w wieku 30-35 lat wsiadł do taksówki, groził kierowcy i wymusił na nim przejazd. Ostatecznie ukradł samochód, który porzucił kilka ulic dalej.

Policja podaje jego rysopis. Sprawca ma włosy w kolorze ciemny blond, wygolone boki głowy, nie ma brody ani wąsów. Był ubrany w czarną skórzaną kurtkę, jeansowe spodnie wytarte na nogawkach. Miał przy sobie czarną torbę sportową.

Wszystkie osoby, które mają jakiekolwiek informacje na temat tożsamości poszukiwanego lub jego obecnego miejsca pobytu, są proszone o kontakt z policją pod numerem (91) 82 14 578. Funkcjonariusze zachęcają również do składania zgłoszeń osobiście w budynku Komisariatu Policji Szczecin Niebuszewo przy al. Papieża Jana Pawła II.
Źródło info i foto: wp.pl

Biskupiec: Zaatakował nożem konkubinę i 1,5-roczną córkę. Dziecko w ciężkim stanie trafiło do szpitala

Do tragicznych wydarzeń doszło w jednym z mieszkań przy ulicy Wojska Polskiego w Biskupcu w woj. warmińsko-mazurskim. 29-latek zaatakował nożem konkubinę i swoją półtoraroczną córkę. 29-letni mężczyzna wtargnął do mieszkania konkubiny przy ulicy Wojska Polskiego w Biskupcu po północy. Był trzeźwy.

Najpierw nożem zaatakował swoją konkubinę, potem półtoraroczną córkę. Według nieoficjalnych informacji reportera RMF FM Piotra Bułakowskiego, 29-letnia kobieta jest w stanie stabilnym, stan półtorarocznej dziewczynki niestety jest ciężki.

Śledztwo w tej sprawie prowadzone jest w kierunku usiłowania zabójstwa. Nasz dziennikarz dowiedział się, że 29-latek był wcześniej karany.
Źródło info i foto: RMF24.pl

17-latek zaatakował nożem w noc sylwestrową. Usłyszał zarzuty

Zarzuty bójki z użyciem noża i spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu usłyszał 17-latek, który wraz z kolegami miał zaatakować w noc sylwestrową 26-latka. Do zdarzenia doszło w Jastrowiu (województwo wielkopolskie). Poszkodowany mężczyzna jest w ciężkim stanie.

Pan Mateusz został zaatakowany nożem przed jednym z bloków w Jastrowiu, gdzie wraz z rodziną bawił się na zabawie sylwestrowej. Do ataku doszło kilkanaście minut po północy, po pokazie fajerwerków. Wcześniej miał zwrócić uwagę nastolatkom, by nie rzucali petard, w miejscu, gdzie stał stał z rodziną.

„Było mu zimno, nie mógł oddychać”

– Został zaatakowany przez nastolatków nożami, znienacka, z tyłu. Ma kilkanaście ran ciętych i kłutych na udach, klatce piersiowej, głowie – mówi Krzysztof Koźlak, brat ofiary.

26-letni Mateusz cały czas leży w szpitalu. Jego stan określany jest jako ciężki, ale stabilny. Jego brat nie ma wątpliwości – gdyby nie pomoc jego kolegi, mógłby tego ataku nie przeżyć. – Był ratownikiem medycznym i zaczął mu udzielać pierwszej pomocy. Mateusz mówił, że mu zimno, że nie może oddychać – opisuje Krzysztof Koźlak.

Zatrzymani to nastolatkowie

Podejrzanych o napaść na Mateusza zatrzymała policja. To trzech 17-latków i jeden 14-latek.

– Jeden z 17-latków usłyszał zarzuty bójki z użyciem noża i spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu – mówi Michał Smętkowski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

Grozi mu za to nawet 15 lat więzienia. Podczas przesłuchania nie przyznał się do winy, złożył jednak zeznania. Śledczym potwierdził, że pokłócił się z 26-latkiem. Twierdził jednak, że nie pamięta, by używał noża. Prokurator złożył wniosek o jego tymczasowe aresztowanie, do którego przychylił się sąd. Najbliższe trzy miesiące spędzi za kratkami. Pozostali uczestnicy napaści usłyszeli zarzuty udziału w bójce. Dla 14-latka sprawa zakończy się w sądzie dla nieletnich. Wobec dwóch innych 17-latków zastosowano dozór policji.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Biznesmen Zbigniew S. ponownie zatrzymany

Zbigniew S, który publicznie groził ministrowi sprawiedliwości Zbigniewowi Ziobrze i jego rodzinie, został zatrzymany przez kieleckich policjantów. Prokuratura postanowiła o zmianie i uzupełnieniu zarzutów, które zostaną mu przedstawione.

Zbigniewowi S. postawiony zostanie zarzut popełnienia przestępstwa, w związku z wydarzeniami, do których doszło 15 października 2019 r. w Warszawie, w budynku Ministerstwa Sprawiedliwości. Według prokuratury podczas wizyty w siedzibie ministerstwa Zbigniew S. użył groźby pozbawienia „życia matki oraz dziecka ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry”. Groźby te powtórzył następnie w nagranym materiale audio–wideo upublicznionym w internecie.

„Miały one na celu wymuszenie na prokuratorze generalnym podjęcia działań zmierzających do polecenia prokuratorom i funkcjonariuszom organów ścigania zaniechania czynności służbowych związanych z prowadzeniem postępowań przeciwko członkom rodziny Zbigniewa S.” – czytamy w komunikacie Prokuratury Krajowej.

Świadek koronny i zdjęcia w internecie

Kolejne nowe zarzuty dotyczą także popełnienia przestępstw, których Zbigniew S. dopuścił się wspólnie i w porozumieniu ze świadkiem koronnym Piotrem K., ps. Broda. Polegały one m.in. na rozpowszechnianiu fałszywych zdjęć i informacji mających zdyskredytować i pozbawić zaufania publicznego najważniejsze w prokuraturze osoby, odpowiadające za walkę z przestępczością zorganizowaną – prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobrę oraz zastępcę prokuratora generalnego do spraw przestępczości zorganizowanej i korupcji Beatę Marczak.

Prokuratura zamierza też postawić w tej sprawie zarzuty Piotrowi K. W związku z innymi wcześniej popełnionymi przez niego przestępstwami, w czerwcu 2019 r. została skierowana prośba o pomoc prawną do ukraińskiej prokuratury, celem możliwości ekstradycji.

W sumie w śledztwie prowadzonym przez Prokuraturę Okręgową w Kielcach Zbigniewowi S. zostały lub zostaną postawione zarzuty popełnienia 188 przestępstw. Wśród osób pokrzywdzonych bezprawnymi groźbami lub zniewagami Zbigniewa S. są m.in. politycy, policjanci, prokuratorzy i sędziowie. Wśród nich są prezydent Andrzej Duda, a także Jarosław Kaczyński, Jacek Sasin czy Barbara Piwnik.
Źródło info i foto: onet.pl

Manchester: Indonezyjczyk skazany za 136 gwałtów

Na kolejną karę dożywotniego więzienia bez możliwości warunkowego zwolnienia przed upływem 30 lat skazał w poniedziałek sąd w Manchesterze 36-letniego studenta studiów doktoranckich z Indonezji, który został uznany za winnego co najmniej 136 gwałtów. To prawdopodobnie tylko część dokonanych przez niego przestępstw seksualnych. Według prokuratury, Reynhard Sinaga jest „najbardziej masowym gwałcicielem w historii brytyjskiego wymiaru sprawiedliwości”, a możliwe, że także na świecie.

Sinaga, który mieszka w Wielkiej Brytanii od 2007 r., czatował na swoje ofiary przed barami i klubami nocnymi w Manchesterze, po czym zachęcając drinkami bądź darmowym noclegiem, zwabiał je do mieszkania. Tam podawał ofiarom, którymi przeważnie byli heteroseksualni mężczyźni, GHB, czyli tzw. pigułkę gwałtu – substancję chemiczną powodującą utratę świadomości, po czym wykorzystywał ofiary seksualnie, filmując i fotografując przy okazji swoje czyny.

Sporządzona przez Sinagę dokumentacja ma w przeliczeniu rozmiar 250 płyt DVD lub 300 tysięcy zdjęć. Jednak nie wszystkie ofiary udało się zidentyfikować, bo niektóre nawet nie wiedzą, że zostały zgwałcone.

Indonezyjczyk wpadł w czerwcu 2017 r., gdy jeden z mężczyzn, któremu podał narkotyk, odzyskał świadomość w trakcie napaści seksualnej, po czym zaczął z nim walczyć i wezwał policję. Prowadzone w tej sprawie śledztwo jest największym dotyczącym przestępstw seksualnych w historii brytyjskiego wymiaru sprawiedliwości.

„Potwór”

Z racji ogromu zgromadzonego materiału sprawę podzielono na cztery odrębne procesy, z czego dwa już wcześniej się zakończyły – latem 2018 i wiosną 2019 r. W ich efekcie Sinaga został już skazany na dożywotnie więzienie bez możliwości warunkowego wyjścia z więzienia przed upływem 20 lat. Ten, w którym wyrok wydano w poniedziałek, dotyczy 159 przestępstw seksualnych, w tym 136 gwałtów, dokonanych między styczniem 2015 a majem 2017 r.

Policja przypuszcza, że Sinaga działał na przestrzeni co najmniej 10 lat, ale obawia się, że pełna skala jego czynów nigdy nie zostanie poznana.

Sędzia Suzanne Goddard powiedziała w uzasadnieniu, że skala i potworność przestępstw Sinagi oznacza, że opisanie go – jak to zrobiła jedna z jego ofiar – jako potwora, jest właściwe. Jak dodała, Sinaga pokazał, że „nie ma w sobie ani krztyny wyrzutów sumienia” i czasami wydawał się „faktycznie cieszyć się procesem”. Według niej, nigdy nie przestanie stanowić zagrożenia.
Źródło info i foto: interia.pl

Afera dotycząca molestowania seksualnego. Policja w mieszkaniu dyrektora Teatru Bagatela

Dyrektor krakowskiego Teatru Bagatela Henryk Jacek Schoen został zatrzymany. Materiał dowodowy ma obejmować molestowanie, mobbing i przekroczenie uprawnień – podaje RMF FM. Jak informuje rozgłośnia, ta decyzja może oznaczać przełom w sprawie.

Pod koniec października pracownice Teatru Bagatela poinformowały prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego o tym, że dyrektor placówki miał się wobec nich zachowywać niestosownie. Majchrowski złożył wówczas zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa nadużycia zależności służbowej. Prezydent złożył też wniosek o zawieszenie dyrektora.

Z czasem coraz więcej kobiet oskarżało dyrektora Teatru Bagatela o molestowanie seksualne i zastraszanie. – To był język w uchu, przyciskanie, dotykanie, telefony, mówienie, co będzie ze mną robił – zdradziła reporterce Polsat News Alina Kamińska, aktorka Teatru Bagatela.

Dyrektor wszystkiemu zaprzeczał, ale ostatecznie zdecydował się pójść na urlop.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

W USA ruszył proces Harveya Weinsteina. Chodzi o molestowanie seksualne i gwałty

Przed Sądem Najwyższym stanu Nowy Jork stanął w poniedziałek hollywoodzki producent Harvey Weinstein m.in. pod zarzutem gwałtu oraz wymuszenia aktu seksualnego. Tymczasem prokuratura w Los Angeles powiadomiła, że także tam czeka go podobna sprawa.

Chociaż ponad 80 kobiet, w tym Polka, publicznie obciążyło byłego potentata z Hollywood winą o różne nadużycia na tle seksualnym, rozprawa na Manhattanie ma objąć zeznania sześciu kobiet. Jedną z nich jest znana z serialu „Rodzina Soprano” aktorka Annabella Sciorra. Sprawa będzie się głównie koncentrować na oskarżeniach dwóch kobiet. Pierwsze dotyczy gwałtu w hotelu na Manhattanie w 2013 roku, ale domniemana ofiara pragnie zachować anonimowość. Drugim zarzutem jest wymuszenie w 2006 roku aktu seksualnego na asystentce producenta Mimi Haleyi w jego apartamencie.

Weinsteinowi grozi też kara za popełnienie „drapieżnej napaści seksualnej” (predatory sexual assault) wobec więcej niż jednej osoby. W przypadku udowodnienie winy może on dostać maksymalny wyrok dożywotniego więzienia.

Rozgłos wokół sprawy Weinstein doprowadził w 2017 roku do intensyfikacji ruchu #MeToo. Skierowany jest przeciw nadużyciom seksualnym w miejscu pracy ze strony wpływowych mężczyzn. Doprowadziło to do złamania wielu z nim kariery.

„Weinstein jest seryjnym drapieżcą i przez dekady wykorzystywał seksualnie kobiety, wykorzystując swoją władzę i powiązania, aby móc systematycznie uciszać te, które mogłyby ujawnić jego zbrodnie” – twierdzi grupa 25 kobiet tzw. Silence Breakers, w tym aktorki Rose McGowan i Rosanna Arquette. Wyraziły nadzieję, że Weinstein spotka się z „publiczną i profesjonalną odpowiedzią za swoje czyny”.

Z cywilnym pozwem do sądu na Manhattanie o molestowanie seksualne w roku 2002 wystąpiła w grudniu ubiegłego roku była modelka – Kaja Sokoła, pochodząca z Wrocławia. Twierdzi, że zdarzenie spowodowało jej rezygnację z kariery aktorskiej.

67-letni Weinstein utrzymuje, że nigdy nie uprawiał z nikim seksu bez zgody. Jego obrońcy podkreślali, że chcą, aby proces skupiał się na zarzutach, a nie na publicznych oświadczeniach ok. 80 kobiet. Sąd odrzucił wniosek obrońców o przeniesienia procesu z Manhattanu, ze względu na nadawany mu przez media rozgłos, przez co potencjalni przysięgli mogli sobie już wyrobić zdanie w sprawie producenta.

Prawniczka Donna Rotunno zapowiedziała agresywnie przesłuchać oskarżycieli. Mówiła o próbach uciszenia obrońców i nazywaniu producenta „drapieżcą”.

Pan Weinstein ma prawo do uczciwego procesu. Jak sądzę, uważa on, że już jest skazany. (…) Przypominamy wszystkim, że w tym wielkim kraju jesteś niewinny, dopóki nie zostanie ci dowiedziona wina. Dotychczas sędziom przysięgłym nie przedstawiono żadnych dowodów – argumentowała w poniedziałek Rotunno, zwracając się przed sądem do dziennikarzy.

Producent, który w zeszłym miesiącu poddał się operacji pleców, w drodze do sądu poruszał się korzystając ze specjalnego wózka. Indagowany przed rozprawą przez CNN wysłał e-mail, że przez ostatnie dwa lata nauczył się autorefleksji.

„Zdaję sobie teraz sprawę, że pochłonęła mnie moja praca, moja firma i dążenie do sukcesu. To spowodowało, że zaniedbałem rodzinę, relacje i walczyłem z ludźmi wokół mnie. Odbyłem rehabilitację od października 2017 roku i brałem udział w 12-etapowym programie oraz medytacji” – pisał.

W kilka godzin po tym, kiedy Weinstein znalazł się w nowojorskim sądzie, prokuratorzy w Los Angeles oskarżyli go o zgwałcenie w tym mieście w lutym 2013 jednej kobiety w hotelu oraz napaść seksualną na drugą także w hotelu w Beverly Hills. Miało to miejsce w ciągu kilku dni.

Naszym zdaniem dowody pokażą, że oskarżony wykorzystał swoją siłę i wpływy, aby uzyskać dostęp do swoich ofiar, a następnie popełnić wobec nich brutalne przestępstwa – wskazał prokurator okręgowy LA Jackie Lacey.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Francja: W ataku nożownika zginął Polak

Tragiczne wieści z Francji. Jak donoszą tamtejsze media, ofiara nożownika, który rzucił się na przechodniów z nożem w Villejuif – to 56-latek o polsko brzmiącym nazwisku, z zawodu elektryk. Mężczyzna zginął ratując swoją towarzyszkę, lub – jak podają niektóre media – żonę. Kobieta z ciężkimi obrażeniami trafiła do szpitala.

Do ataku nożownika w parku Villejuif doszło w piątek, 3 stycznia. Napastnik – 22-letni Nathan C. zaatakował trzy osoby. Jedną z nich ranił śmiertelnie. Według „Ouest-France” zmarły to 56-letni „J. Michalski” – mieszkaniec Villejuif. Mężczyzna zginął, gdy próbował ratować partnerkę – 47-letnią Karine B., na którą rzucił się napastnik. Pomimo reanimacji nie udało się przywrócić mu funkcji życiowych.

Jak powiedział dziennikarzom burmistrz Villejuif – Franck Le Bohellec, ranna kobieta z ciężkimi obrażeniami trafiła do szpitala. Trzecia poszkodowana w ataku nożownika to według doniesień francuskich mediów – 30-letnia Aurora K., która została lekko ranna w plecy.

Mieszkańcy Villejuif są wstrząśnięci po śmierci 56-latka. Mężczyzna i jego partnerka cieszyli się dużą sympatią wśród sąsiadów. Nie wiadomo, czy mieli dzieci. W parku regularnie ćwiczyli jogę. Polscy internauci piszą, że mężczyzna był Polakiem i miał na imię Janusz. Francuskie źródła nie podają jednak jego imienia ani narodowości. Z kolei kilka osób we Francji napisało, że ofiara miała na imie Jean. Nie wspominają jednak ani słowem o tym, że był Polakiem. Być może zamordowany mężczyzna był potomkiem polskich emigrantów.

Kim był nożownik z Villejuif pod Paryżem?

Przedstawicielka francuskiej prokuratury Laure Beccuau opisała 22-letniego sprawcę ataku – Nathana C. jako mężczyznę z długą i poważną historią chorób psychicznych. – Nie można wykluczyć podłoża terrorystycznego tylko dlatego, że ktoś ma problemy psychiczne- – podkreśliła w trakcie konferencji prasowej.

Prokurator dodała, że Nathan C. przeszedł na islam między majem a lipcem 2019 roku, a w czasie ataku krzyczał „Allahu akbar” (Bóg jest wielki). W torbie, którą miał przy sobie 22-latek, znaleziono egzemplarz Koranu i kilka książek o islamie.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Wrocław: W aucie 36-latka znaleziono dużą ilość heroiny

Wrocławscy funkcjonariusze zatrzymali 36-latka podejrzanego o rozprowadzanie narkotyków. Mężczyzna wpadł podczas prowadzonej przez policjantów obserwacji. W jego samochodzie mundurowi znaleźli worki strunowe z narkotykami. Badanie potwierdziło, że jest to heroina. O dalszym losie mężczyzny zdecyduje teraz sąd.

Kryminalni z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu prowadzą na co dzień różnego rodzaju działania mające na celu zawalczenie przestępczości, w tym także narkotykowej. Właśnie podczas takiej akcji, funkcjonariusze namierzyli mężczyznę podejrzanego o związek z tym przestępczym procederem.

W niedzielę (5 stycznia) około godziny 17:00 policjanci zatrzymali auto, którym poruszał się 36-latek, podejrzewając, że przewożone są w nim narkotyki. – Mężczyzna początkowo nie przyznawał się do ich posiadania, ale podczas przeszukania jego samochodu, funkcjonariusze ujawnili kilkadziesiąt porcji środków odurzających. Schowane były w metalowym pojemniku, który znajdował się w jednym ze schowków auta – opisuje policja.

Kierowca został zatrzymany i trafił do aresztu, a badania substancji wykazały, że zabezpieczone narkotyki to sproszkowana heroina.

Obecnie policjanci ustalają, czy mężczyzna tylko posiadał środki odurzające, czy także zajmował się ich rozprowadzaniem. Za czyny, o które jest podejrzany, grozić mu może kara nawet do 10 lat więzienia. O dalszym losie 36-latka zdecyduje sąd.
Źródło info i foto: se.pl

Zarzut zabójstwa drogowego dla kierowcy, który wjechał w turystów we Włoszech. Nie żyje 6 osób

Włoska policja poinformowała o aresztowaniu sprawcy tragicznego wypadku w miasteczku Lutago w Górnej Adydze pod zarzutem zabójstwa drogowego. Pijany kierowca w nocy z soboty na niedzielę wjechał w grupę turystów. Zginęło sześć osób, a 11 odniosło rany. Do tragedii doszło po pierwszej w nocy. Młodzi niemieccy turyści w wieku od 20 do 25 lat po wyjściu z dyskoteki stali w grupie na poboczu obok autokaru, który miał ich zawieźć do hotelu. Wówczas wjechał w nich jadący z ogromną prędkością samochód.

Włochy: pijany kierowca wjechał w turystów

Szef lokalnej policji poinformował, że 28-letni kierowca z pobliskiego Chienes miał bardzo wysoki poziom alkoholu we krwi. Mężczyzna został aresztowany pod zarzutem zabójstwa drogowego. Ten termin został wprowadzony do włoskiego prawa w 2016 r. Przepisy mówią m.in., że za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym pod wpływem alkoholu grozi do 12 lat więzienia, w przypadku śmierci więcej niż jednej osoby – 18 lat.

Włoskie media podkreślają, że akcja ratunkowa, w której uczestniczyło ponad stu medyków, strażaków i wolontariuszy ochrony cywilnej, przebiegła bardzo sprawnie. Lokalni mieszkańcy i turyści kładą kwiaty i znicze w miejscu, w którym doszło do tragicznego zdarzenia.
Źródło info i foto: Gazeta.pl