Ruszył proces Krzysztofa S. z Izdebek. Miał molestować seksualnie swoje córki

38-letni Krzysztof S. z Izdebek (Podkarpackie) oskarżony o molestowanie seksualne trzech córek poniżej 15. roku życia stanął przed sądem w Brzozowie, gdzie w czwartek rozpoczął się jego proces. Z uwagi na charakter sprawy, odbywa się on z wyłączeniem jawności. O tym, że w domu dzieje się źle zrobiło się głośno niespełna rok po tym jak przez 3 dni służby ratunkowe i mieszkańcy szukali 12-letniego syna mężczyzny.

Odnaleziony chłopiec był wychłodzony, miał problemy z komunikowaniem się. Okazało się, że w rodzinie dzieje się bardzo źle. Dzieci były zaniedbane i żyły w fatalnych warunkach, głodne jadły to, co znalazły w psiej misce. Dom zamienił się w melinę.

Co gorsza – o wszystkim wiedział miejscowy GOPS. Rodzina miała wyznaczonego asystenta, korzystała z zasiłków, ale pieniądze wydawane były głównie na alkohol. W toku postępowania wyszło na jaw, że 3 dziewczynki były molestowane seksualnie przez swojego ojca.

Każdą z dziewczynek molestował co najmniej kilka razy

Oskarżony został dowieziony na rozpoczęcie procesu z aresztu. Prokuratura w Lublinie oskarżyła 38-letniego Krzysztofa S., ojca dziesięciorga dzieci, o doprowadzenie trzech swoich małoletnich córek, poniżej 15. roku życia, do tzw. innych czynności seksualnych. Według aktu oskarżenia, czynów tych dopuścił się w okresie od kwietnia do listopada 2018 r.

Jak mówiła w chwili skierowania aktu oskarżenia rzeczniczka lubelskiej prokuratury prok. Agnieszka Kępka nie były to pojedyncze przypadki – ojciec molestował każdą z dziewczynek co najmniej kilka razy.

W trakcie śledztwa oskarżony nie przyznał się do żadnego z zarzucanych mu czynów, składał jedynie krótkie wyjaśnienia.

Zdaniem biegłych psychiatrów i seksuologa Krzysztof S. miał zdolność rozpoznania znaczenia swoich czynów i pokierowania swoim postępowaniem. Jego stan psychiczny pozwala na udział w procesie.

Żona nie wierzy w winę męża

Żona oskarżonego, która występuje jako świadek, powiedziała dziennikarzom przed rozpoczęciem rozprawy, że nie wierzy w winę Krzysztofa, i że jest on dobrym ojcem. Dodała, że dzieci obecnie przebywają w placówce opiekuńczej w Sanoku i chce, żeby szybko wróciły do domu.

Prokurator Dariusz Lenard z prokuratury w Lublinie powiedział dziennikarzom, że w sprawie przesłuchano około 30 świadków, w tym niektóre z dzieci oskarżonego (część skorzystała z odmowy składania zeznań, a część jest zbyt mała na przesłuchanie).

Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do sądu w Brzozowie jesienią 2019 r. ale akta sprawy zostały zwrócone prokuraturze, bowiem sąd uznał, że w postępowaniu przygotowawczym występują istotne braki, które prokuratura powinna uzupełnić.

Chodziło m.in. o to, że zwyczajowo w tego typu sprawach do akt dołącza się stenogram z przesłuchania małoletniego. Tymczasem w aktach sprawy znajdował się protokół z tego przesłuchania, wobec czego – według prokuratury – stenogram nie był konieczny.

Prokuratura złożyła zażalenie na postanowienie sądu o zwrocie akt i sąd II instancji uchylił decyzję sądu w Brzozowie i skierował sprawę do rozpoznania ponownie do tamtejszego sądu. Krzysztof S. został zatrzymany i postawiono mu zarzut dopuszczenia się innej czynności seksualnej wobec dziecka.

W międzyczasie śledztwo przeniesiono do Lublina. W jego trakcie pojawiły się nowe okoliczności, świadczące o tym, że również dwie inne córki Krzysztofa S. mogły być przez niego wykorzystywane seksualnie. Z nieoficjalnych informacji wynika, że dziewczynki miały wtedy po kilka lat. Wówczas prokuratura uzupełniła 38-latkowi zarzuty.

Ze śledztwa w tej sprawie wyłączony został do odrębnego postępowania wątek dotyczący niedopełnienia obowiązków przez pracowników Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej oraz narażenia przez to małoletnich dzieci na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i uszczerbku na zdrowiu. Pracownicy GOPS mieli także nie zobowiązać rodziców do opieki i przez to również narazić dzieci.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Szefowa wywiozła pracownika do lasu. Mężczyzna zmarł. Grażyna F. stanęła przed sądem

36-letni Wasyl C. zasłabł podczas pracy. Według prokuratury właścicielka firmy produkującej trumny, zamiast mu pomóc, zabroniła wzywać karetkę, a potem wywiozła go do lasu. Mężczyzna zmarł. Właśnie ruszył proces, w którym na ławie oskarżonych zasiadają Grażyna F. i jeden z jej pracowników Serhij H.

Przed Sądem Rejonowym w Nowym Tomyślu ruszył proces Grażyny F., właścicielki zakładu produkującego trumny. Kobieta jest oskarżona w sprawie śmierci swojego pracownika Wasyla C. Do tragedii doszło 12 czerwca ubiegłego roku. Mężczyzna w upalny dzień zasłabł podczas pracy i stracił przytomność.

– Kiedy 36-latek zasłabł, właścicielka zakładu wyprosiła wszystkich pracowników. Został tylko mężczyzna, który prowadził akcję reanimacyjną. 36-latek na chwilę odzyskał przytomność, ale potem znów ją stracił – mówił Michał Smętkowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

Jak ustalili śledczy, udzielający pierwszej pomocy Serhij J. domagał się wezwania karetki, ale szefowa nie zgodziła się na to.

– Kobieta nielegalnie zatrudniała obywateli Ukrainy, dlatego obawiając się konsekwencji, postanowiła wywieźć 36-latka poza miejsce pracy. Zmusiła pracownika, by przeniósł zwłoki kolegi do jej auta. Zagroziła, że jeśli jej nie pomoże, to poinformuje służby o jego nielegalnym pobycie w Polsce. Mężczyzna wiedział, że to wiązałoby się z deportacją, dlatego wypełnił jej polecenie – tłumaczy Smętkowski.

Ciało Wasyla C. znalazł leśniczy. Leżało w pobliżu miejscowości Skoki niedaleko Wągrowca. To około 120 kilometrów od zakładu, w którym pracował mężczyzna. Biegłym nie udało się ustalić, czy 36-latek żył w momencie, gdy był wieziony. Według śledczych Wasyl C. zmarł między godzinami 18.30 a 22.30 w wyniku niewydolności krążeniowej, ale biegłym nie udało się ustalić jej przyczyny.

Nie przyznała się do winy

W październiku ubiegłego roku prokuratura skierowała akt oskarżenia. Grażynie F. zarzucono, że nie udzieliła Wasylowi C. niezbędnej pomocy w chwili bezpośredniego zagrożenia jego życia oraz że nie wezwała pomocy medycznej. Według prokuratury Grażyna F. przez swoje zachowanie nieumyślnie doprowadziła do śmierci 36-latka. Kobieta nie przyznała się do winy. Jak podaje prokuratura, kobieta podczas postępowania cały czas twierdziła, że Wasyl C. już nie żył, więc wezwanie pogotowia nie miało, jej zdaniem, sensu. Drugim oskarżonym jest Serhij H.

Obywatel Ukrainy jest oskarżony o to, że utrudnił postępowanie karne, pomagając Grażynie F. zatrzeć ślady przestępstwa poprzez pomoc w załadunku zwłok Wasyla C. do samochodu, którym Grażyna F. wywiozła je z miejsca zdarzania. Według prokuratora Smętkowskiego, w przypadku Serhija H. sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary. Oskarżony miał działać w stanie przymusu, obawiał się odpowiedzialności karnej.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Zaginął 31-letni Grzegorz Zyskowski

Rodzina poszukuje 31-latka. Ostatni raz widziany był w stolicy. Grzegorz Zyskowski zaginął. 31-latka poszukuje rodzina. Mężczyzna ostatni raz widziany był w maju 2019 roku w Warszawie na Dworcu Zachodnim. Od tamtego czasu nie wrócił do domu ani nie nawiązał kontaktu z bliskimi. Zaginiony miał zamiar udać się do Belgii, gdzie mieszkał przez kilka lat.

Kochani, rodzina odchodzi od zmysłów, bardzo prosimy o udostępnianie postu szczególnie na zagranicznych grupach – czytamy w poście udostępnionym na fanpage’u Grzesia Ratownika.

Rodzina podała rysopis Zyskowskiego i prosi o udostępnianie wizerunku zaginionego. Mężczyzna ma 190 cm wzrostu, szczupłą sylwetkę, krótkie ciemne włosy i zielone oczy. Ktokolwiek wie coś na temat miejsca przebywania 31-latka, jest proszony o kontakt z policją na numer 112 lub o e-mail na adres zaginelazaginal@wp.pl.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Prokuratura Rejonowa Warszawa Wola prowadzi śledztwo dotyczące zabójstwa dziennikarza Krzysztofa Leskiego

Prokuratura Rejonowa Warszawa Wola prowadzi śledztwo w sprawie zabójstwa znanego dziennikarza. Ciało Krzysztofa Leskiego zostało znalezione w poniedziałek w mieszkaniu na warszawskiej Woli. Podejrzany zgłosił się na policję w Krakowie.

Również w poniedziałek zatrzymano mężczyznę podejrzewanego o dokonanie zbrodni – poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Łukasz Łapczyński. 34-latek zgłosił się do funkcjonariuszy policji patrolujących Rynek Główny w Krakowie, oświadczając, iż w nocy z 31 grudnia 2019 roku na 1 stycznia 2020 roku pozbawił życia Krzysztofa L. – podał rzecznik. Mężczyzna powiedział, gdzie i jak to zrobił. Policjanci potwierdzili prawdziwość tych informacji podczas swoich czynności.

We wtorek prokurator przedstawił 34-letniemu Łukaszowi B. zarzut zabójstwa dziennikarza poprzez zadanie rany ciętej w szyję. Podejrzany przyznał się do zarzucanego mu czynu i skorzystał z prawa do odmowy złożenia wyjaśnień – przekazał prokurator Łapczyński. Prokuratura złożyła do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie Łukasza B. Posiedzenie w tej sprawie odbędzie się w środę.

Z dotychczasowych ustaleń prokuratury wynika, że zatrzymany i pokrzywdzony znali się od jesieni ubiegłego roku. Poznali się w jednej z placówek medycznych w Warszawie, a w ostatnim czasie zatrzymany mieszkał w mieszkaniu należącym do pokrzywdzonego.

Krzysztof Leski karierę dziennikarską rozpoczął na początku lat 80. w prasie Niezależnego Zrzeszenia Studentów, a potem Agencji Solidarność. W stanie wojennym był internowany.

Po 1989 roku publikował w „Gazecie Wyborczej”, później przez wiele lat współpracował w TVP, gdzie prowadził m.in. „Wiadomości”. Był korespondentem „The Daily Telegraph” i BBC. Publikował też m.in. we „Wprost”, „Polityce” i „Press”. Był synem Kazimierza Leskiego, pseudonim „Bradl”, żołnierza Armii Krajowej i uczestnika Powstania Warszawskiego.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Bogdan R. skazany na 4 lata więzienia za pobicie i gwałt na 17-latce

Mężczyzna, który brutalnie pobił i zgwałcił w parku 17-latkę, został skazany przez Sąd Rejonowy w Kędzierzynie-Koźlu na cztery lata więzienia. Sąd zastosował też wobec niego zakaz zbliżania się do ofiary. Wyrok nie jest prawomocny.

Jak poinformowała Prokuratura Okręgowa w Opolu, do zdarzenia doszło w nocy z 11 na 12 maja 2019 roku w lesie przy Alejach Jana Pawła II w Kędzierzynie-Koźlu, w czasie odbywającej się w tym miejscu imprezy plenerowej.

Podczas śledztwa ustalono, że w pewnym momencie jedna z uczestniczek imprezy odeszła od grupy uczestników zabawy. Za 17-latką poszedł Bogdan R. Mężczyzna znał swoją ofiarę. Gdy wiedział, że nikt ich nie widzi, uderzył dziewczynę w tył głowy pałką teleskopową, a następnie dusząc, zgwałcił ją. Pokrzywdzona bezpośrednio po zdarzeniu poinformowała policjantów, którzy zatrzymali sprawcę.

W trakcie śledztwa oskarżony nie przyznawał się do winy, jednak oprócz zeznań pokrzywdzonej, na jego niekorzyść przemawiały zabezpieczone ślady biologiczne.

Sąd uznał Bogdana R. za winnego zarzucanych mu czynów i wymierzył mu karę czterech lat więzienia. Skazany ma siedmioletni zakaz kontaktowania się w jakiejkolwiek formie z pokrzywdzoną i zbliżania się do niej na odległość mniejszą niż 50 metrów. W tym czasie nie może także podejmować żadnej pracy związanej z wychowaniem, opieką czy edukacją małoletnich. Został także zobowiązany do zapłacenia 15 tysięcy złotych pokrzywdzonej tytułem zadośćuczynienia. Wyrok nie jest prawomocny.
Źródło info i foto: interia.pl

Prokuratura zarzuca Zbigniewowi S. 188 przestępstw

Zarzuty popełnienia 188 przestępstw przedstawiła kielecka prokuratura Zbigniewowi S., podejrzanemu o kierowanie gróźb pod adresem ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry i jego żony Patrycji Koteckiej. Do sądu trafił wniosek o trzymiesięczny areszt dla Zbigniewa S. Zbigniew S. został zatrzymany we wtorek na polecenie Prokuratury Okręgowej w Kielcach przez policjantów z Komendy Wojewódzkiej Policji. Prokuratura postanowiła o zmianie i uzupełnieniu zarzutów wobec niego.

– Śledztwo wszczęto w oparciu o zawiadomienie o przestępstwie na szkodę funkcjonariuszy publicznych, tj. konkretnie prokuratorów z jednej z krakowskich prokuratur. Materiały przekazano do prowadzenia Prokuraturze Okręgowej w Kielcach. Następnie do sprawy dołączano sukcesywnie materiały innych postępowań, które związane były podmiotowo i przedmiotowo z tym postępowaniem – powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach Daniel Prokopowicz.

Dodał, że „zebrany w toku śledztwa materiał dowodowy dał podstawy do przedstawienia Zbigniewowi S. szeregu zarzutów”.

– Dotyczących przede wszystkim znieważania funkcjonariuszy publicznych, m.in. prokuratorów, sędziów, funkcjonariuszy służby więziennej i policji oraz wywierania groźbami bezprawnymi wpływu na ich prawne czynności służbowe, a nadto kierowania wobec nich gróźb bezprawnych oraz znieważania i zniesławiania tych funkcjonariuszy – podkreślił Prokopowicz.

Rzecznik kieleckiej Prokuratury Okręgowej przypomniał, że w maju zeszłego roku prokurator przedstawił Zbigniewowi S. 145 zarzutów. Przesłuchany w charakterze podejrzanego, nie przyznał się do zarzuconych mu przestępstw i skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień.

– Mmimo tego Zbigniew S. nie zaprzestał swojej przestępczej działalności. Systematycznie gromadzony nowy materiał dowodowy uzasadniał wydanie postanowienia o uzupełnieniu mu zarzutów, ogłoszenia ich podejrzanemu, jego przesłuchania i podjęcia decyzji co do stosowania środków zapobiegawczych. Te okoliczności legły u podstaw decyzji o zatrzymaniu podejrzanego – zaznaczył Prokopowicz.

Wśród nowych czynów zarzucanych Zbigniewowi S. znalazły się przestępstwa kierowania gróźb pozbawienia życia matki ministra sprawiedliwości, Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobry. Groźby te padły w wideo opublikowanym na stronie internetowej S.

– Kolejne nowe zarzuty dotyczą czynów popełnionych przez Zbigniewa S. wspólnie i w porozumieniu z inną ustaloną osobą. Polegały na rozpowszechnianiu fałszywych zdjęć i informacji mających zdyskredytować ministra sprawiedliwości i zastępcę Prokuratora Generalnego do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Beatę Marczak. Ofiarą tych działań padła także żona Zbigniewa Ziobry – powiedział Prokopowicz.

Jak ustaliła prokuratura, „te działania Zbigniewa S., mają na celu wywarcie bezprawnego wpływu na pracę prokuratorów w sprawach dotyczących Zbigniewa S. i innych osób podejrzanych o popełnienie poważnych przestępstw”.

Wśród osób pokrzywdzonych bezprawnymi działaniami Zbigniewa S. są też politycy, a wśród nich prezydent RP Andrzej Duda, a także posłowie Jarosław Kaczyński i Jacek Sasin.

– Prokurator przedstawił Zbigniewowi S. zarzuty popełnienia 188 przestępstw. Przesłuchany w charakterze podejrzanego Zbigniew S. nie przyznał się do popełnienia żadnego z zarzucanych mu czynów i skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień – poinformował Prokopowicz.

Dodał, że prokurator zdecydował o skierowaniu do Sądu Rejonowego w Kielcach wniosku o zastosowanie tymczasowego aresztowania wobec podejrzanego.

– Spełnione zostały wymagane przesłanki ogólne do stosowania środków zapobiegawczych, tj. uprawdopodobnienie popełnienia przez podejrzanego zarzucanych mu czynów, konieczność zapobiegnięcia popełnieniu nowego ciężkiego przestępstwa, konieczność zabezpieczenia prawidłowego toku śledztwa, a nadto zaistniały przesłanki szczególne w postaci uzasadnionej obawy bezprawnego utrudniania postępowania przez podejrzanego oraz uzasadnionej obawy, że podejrzany popełni przestępstwo przeciwko życiu i zdrowiu, zwłaszcza, że popełnieniem takich właśnie przestępstw groził – podkreślił prokurator.

Dodał, że „tylko środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania może prawidłowo zabezpieczyć dalszy tok śledztwa. Obecnie oczekujemy na decyzję sądu” – powiedział Prokopowicz.
Źródło info i foto: TVP.info

Strzelanina w Ottawie. Nie żyje jedna osoba

Jedna osoba zginęła, a trzy zostały ranne w strzelaninie w Ottawie, kilometr od budynku kanadyjskiego parlamentu. Sprawca jest poszukiwany – poinformowała policja.

„Sprawca nie został dotychczas zatrzymany, jednak śledczy uważają, że był to atak wycelowany w konkretną osobę” – zakomunikowała policja w Ottawie na swoim koncie na Twitterze. „Śledczy potwierdzili, że incydent nie ma wpływu na bezpieczeństwo narodowe” – zaznaczono.

Nie uważa się również, aby napastnik poszukiwał kolejnych ofiar, mimo początkowego ostrzeżenia ze strony służb ochrony parlamentu.

Policja nie ma na razie rysopisu sprawcy, wciąż zbiera informacje od świadków z okolicznych domów – powiedział inspektor Francois D’Aoust. Zgłoszenie o strzelaninie policja dostała ok. godz. 7.30 (13.30 czasu polskiego). Trzy poważnie ranne osoby, w tym 15-letni chłopiec, zostały przewiezione do szpitala.

W 2014 roku uzbrojony mężczyzna zastrzelił żołnierza w pobliżu parlamentu w Ottawie. Napastnik został zabity przez ochronę budynku, a atak uznany został później za zamach terrorystyczny.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Biskupiec: 29-letni Mariusz P. chciał zamordować żonę i córkę. Zadał dziecku 9 ciosów nożem

– Wszystkich was pozabijam! – krzyczał Mariusz P. (29 l.) z Biskupca (woj. warmińsko-mazurskie), wpadając do pokoju, gdzie spała jego żona Kinga L. (24 l.) razem z ich półtoraroczną córeczką Roksaną. Furiat zaczął dźgać na oślep nożem kuchennym. Kobieta zraniona dwukrotnie zdołała wybiec na klatkę schodową po pomoc. Maleństwo dostało od rozszalałego ojca dziewięć ciosów. Nie wiadomo, co by było, gdyby nie szybka reakcja policji…

– Usłyszałem krzyki i jakiś rwetes. Jak wyszedłem na korytarz, to na schodach wszędzie była krew, a ten bandzior leżał już skuty – opowiada Faktowi mieszkaniec bloku.

Ciężko ranna córeczka nożownika została przewieziona śmigłowcem do Szpitala Dziecięcego w Olsztynie. Tam trafiła od razu na stół operacyjny. Ojciec uderzył ją nożem 9 razy w klatkę piersiową – dwa razy na wylot. To cud, że przeżyła!

Jej mama dostała trzy uderzenia w klatkę piersiową i dwa w przedramię. Musiała zasłaniać się przez atakiem. Jest w ciężkim stanie.

Na razie nie wiadomo, dlaczego Mariusz P. zaatakował żonę i dziecko. Fakt dotarł do świadka, który twierdzi, że bandyta musiał planować zbrodnię. – Parę dni temu stał pod domem i wygrażał, że ich zabije. Policja zamknęła go wtedy w areszcie. Następnego dnia jednak wyszedł i prawie mu się udało spełnić groźby. Wcześniej siedział już za rozboje, pobicia i kradzieże – mówi nasz informator.

Nożownik krótko po ataku został złapany i siedzi w areszcie. – Nie przyznaje się do winy i zasłania niepamięcią – zdradza prokurator Krzysztof Stodolny, rzecznik prasowy olsztyńskiej prokuratury. Mężczyzna usłyszał zarzuty usiłowania zabójstwa dwóch osób. Grozi mu dożywocie.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Zaginął 50-letni Jan Stalec. Trwają poszukiwania

Policjanci z Rzeszowa poszukują zaginionego 50-letniego mieszkańca naszego miasta. Jan Stalec wyszedł z domu w piątek, 3 stycznia 2020 r. pomiędzy godz. 14.00 a 14.30 i do chwili obecnej nie powrócił oraz nie nawiązał kontaktu z rodziną.

Rysopis: wzrost ok. 170 cm, średnia budowa ciała, włosy krótkie ciemne.

Ubiór: spodnie dresowe koloru ciemnego, koszula w kratę z długimi rękawami, kurtka typu jeans koloru niebieskiego, buty kapcie typu zakopiańskiego

Zaginiony może mieć problemy z pamięcią oraz poruszaniem się. Nie posiadał przy sobie dokumentów ani telefonu komórkowego.

Osoby, które widziały zaginionego, znają miejsce jego pobytu lub posiadają informacje mogące przyczynić się do ustalenia miejsca pobytu proszone są o kontakt z funkcjonariuszami Komisariatu Policji II w Rzeszowie przy ul. Obrońców Poczty Gdańskiej, osobiście lub telefonicznie pod nr tel. 17 858 35 66 lub z dyżurnym komisariatu tel. 17 858 3550 albo dyżurnym Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie tel. 17 858 33 10 lub 112.
Źródło info i foto: se.pl

Trwają poszukiwania mężczyzny w związku z zabójstwem nad Wartą

Policja wciąż poszukuje mężczyzny, które może mieć związek z zabójstwem kobiety nad Wartą. Jej ciało znaleziono w 2018 roku. Funkcjonariusze sporządzili portret pokazujący jak może wyglądać poszukiwany. Funkcjonariusze z Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu poszukują mężczyzny, który może mieć związek z morderstwem 75-letniej kobiety nad Wartą. Jej ciało odnaleziono 19 września 2018 roku w pobliżu Mostu św. Rocha. Trzy dni wcześniej kamery monitoringu zarejestrowały mężczyznę, który może mieć związek z zabójstwem.

Policja opublikowała portret pokazujący jak może wyglądać poszukiwany mężczyzna

Po opublikowaniu wizerunku mężczyzny funkcjonariusze otrzymali kilka informacji na temat domniemanego sprawcy. Jednak żadne z nich nie miały związku ze sprawą. Policjanci z Laboratorium Kryminalistycznego KWP w Poznaniu na podstawie monitoringu sporządzili portret pokazujący jak może wyglądać poszukiwany.

Policja prosi o kontakt wszystkie osoby, które rozpoznają mężczyznę ze zdjęć, bądź mają jakiekolwiek wieści na temat miejsca jego pobytu. Informacje można zgłaszać na numer 609 802 912 lub w każdej jednostce policji na terenie całej Polski.

Zabójstwo nad Wartą

75-letnia kobieta wyszła z domu, mówiąc wnukowi, że idzie na spacer i już nie wróciła. Zgłoszono jej zaginięcie. Sekcja zwłok wykazała, że została uduszona. Miała obrażenia klatki piersiowej, żeber i narządów wewnętrznych.
Źródło info i foto: Gazeta.pl