Sąd nie zgodził się na areszt dla Zbigniewa S.

Sąd Rejonowy w Kielcach nie zgodził się na tymczasowe aresztowanie Zbigniewa S., podejrzanego o kierowanie gróźb po adresem ministra sprawiedliwości i jego żony Patrycji Koteckiej. Zbigniew S. ma dozór policji, zakaz opuszczania miejsca stałego pobytu i zakaz zbliżania się do pokrzywdzonych. Prokuratura zapowiedziała odwołanie.

Zbigniew S. został zatrzymany we wtorek na polecenie Prokuratury Okręgowej w Kielcach przez funkcjonariuszy Komendy Wojewódzkiej Policji. Prokuratura postanowiła o zmianie i uzupełnieniu zarzutów wobec niego.

Śledztwo wszczęto w oparciu o zawiadomienie o przestępstwie na szkodę funkcjonariuszy publicznych, tj. konkretnie prokuratorów z jednej z krakowskich prokuratur. Materiały przekazano do prowadzenia Prokuraturze Okręgowej w Kielcach. Następnie do sprawy dołączano sukcesywnie materiały z innych postępowań, które związane były podmiotowo jak i przedmiotowo z tym postępowaniem – mówi rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach Daniel Prokopowicz. Dodał, że „zebrany w toku śledztwa materiał dowodowy dał podstawy do przedstawienia Zbigniewowi S. szeregu zarzutów”.

Dotyczących przede wszystkim znieważania funkcjonariuszy publicznych, m.in. prokuratorów, sędziów, funkcjonariuszy służby więziennej i policji oraz wywierania groźbami bezprawnymi wpływu na ich prawne czynności służbowe, a nadto kierowania wobec nich gróźb bezprawnych oraz znieważania i zniesławiania tych funkcjonariuszy – podkreślił Prokopowicz.

„Zbigniew S. nie zaprzestał przestępczej działalności”

14 maja 2019 roku prokurator przedstawił Zbigniewowi S. 145 zarzutów. Przesłuchany w charakterze podejrzanego Zbigniew S. nie przyznał się wówczas do zarzuconych mu przestępstw i skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień.

Mimo to Zbigniew S. nie zaprzestał swojej przestępczej działalności. Systematycznie gromadzony nowy materiał dowodowy uzasadniał wydanie postanowienia o uzupełnieniu mu zarzutów, ogłoszenia ich podejrzanemu, jego przesłuchania oraz podjęcia decyzji co do stosowania środków zapobiegawczych. Te okoliczności legły u podstaw decyzji o zatrzymaniu podejrzanego – zaznaczył Prokopowicz.

Wśród nowych czynów zarzucanych Zbigniewowi S. znalazły się przestępstwa kierowania gróźb pozbawienia życia matki ministra sprawiedliwości, Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobro. Groźby te zostały przedstawione w materiale wideo opublikowanym na stronie internetowej Zbigniewa S.

Kolejne nowe zarzuty dotyczą czynów popełnionych przez Zbigniewa S. wspólnie i w porozumieniu z inną ustaloną osobą. Polegały one na rozpowszechnianiu fałszywych zdjęć i informacji mających zdyskredytować ministra sprawiedliwości i zastępcę Prokuratora Generalnego do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Beatę Marczak. Ofiarą tych działań padła także żona Zbigniewa Ziobro – powiedział Prokopowicz.

Jak ustaliła prokuratura, „te działania Zbigniewa S., mają na celu wywarcie bezprawnego wpływu na pracę prokuratorów w sprawach dotyczących Zbigniewa S. i innych osób podejrzanych o popełnienie poważnych przestępstw”. Wśród osób pokrzywdzonych bezprawnymi działaniami Zbigniewa S. są też politycy, a wśród nich prezydent RP Andrzej Duda, a także posłowie Jarosław Kaczyński i Jacek Sasin.

Prokuratura chciała, by Zbigniew S. trafił do aresztu

We wtorek prokurator przedstawił Zbigniewowi S. zarzuty popełnienia 188 przestępstw. Przesłuchany w charakterze podejrzanego Zbigniew S. nie przyznał się do popełnienia żadnego z zarzucanych mu czynów i skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień – poinformował Prokopowicz. W środę prokurator zdecydował o skierowaniu do Sądu Rejonowego w Kielcach wniosku o zastosowanie tymczasowego aresztowania wobec podejrzanego.

Kielecki sąd w czwartek nie zgodził się jednak na ten środek zapobiegawczy. „Sąd zastosował wolnościowe środki zapobiegawcze w postaci dozoru policji. Podejrzany ma obowiązek zgłaszania się raz w tygodniu do jednostki policji najbliższej jego miejsca zamieszkania. Sąd połączył ten dozór z zakazem opuszczania miejsca stałego pobytu oraz zakazem kontaktowania się podejrzanego z osobami pokrzywdzonymi w tym postępowaniu – powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach.

Prokopowicz dodał że „sąd uznał, iż zarzuty, które przedstawiliśmy podejrzanemu, zostały w sposób należyty, wymagany przepisami prawa uwiarygodnione dowodami zgromadzonymi w tym postępowaniu”. Sąd uznał też, że istnieją podstawy do stosowania środków zapobiegawczych. Nie zgodził się natomiast z tym, że jedynie środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania zabezpieczy w sposób prawidłowy to postępowanie – powiedział.

Prokopowicz zaznaczył, że prokuratura nie zgadza się z decyzją sądu. Będziemy składać zażalenie na to postanowienie do Sądu Okręgowego w Kiecach – zapowiedział.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Gdańsk: Morderstwo w szpitalu na Zaspie. Atak na pielęgniarkę

W szpitalu na Zaspie w Gdańsku w nocy doszło do ataku na pielęgniarkę, znaleziono także ciało pacjenta. Wszystko wskazuje na to, że został zamordowany – dowiedział się reporter RMF FM Kuba Kaługa. W tej sprawie został zatrzymany jeden z pacjentów.

Według informacji reportera RMF FM, do zdarzenia doszło około godziny 3 w nocy. W jednej z sal na oddziale chorób wewnętrznych przez leżącego tam pacjenta zaatakowana została pielęgniarka, która sprawdzała poszczególne sale – chwilę później w tej samej sali znaleziony został martwy inny z pacjentów. Miał na ciele ślady wskazujące na to, że mógł zostać zamordowany.

Szpital potwierdził, że doszło do takiego zdarzenia, przyznając, że zaatakowana pielęgniarka jest w stanie dobrym, nie zdradzając jednak szczegółów dotyczących tego, jak wyglądał atak.

„Napastnik, który też jest pacjentem szpitala zadał ofierze szereg ciosów głównie w obrębie głowy. Wyjaśniamy, co się wydarzyło. Na miejscu jest prokurator i policja. Cały czas prowadzone są czynności w tej sprawie” – powiedziała PAP rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk.

Dodała, że napastnik jest w wieku ok. 60 lat, a nieżyjący miał ponad 90 lat.

„Radio Gdańsk”, które jako pierwsze poinformowało o zabójstwie podało, że nieoficjalnie wiadomo, iż ofiara została uderzona elementem wyposażenia sali.
Źródło info i foto: interia.pl

Prawnik z Wrocławia zatrzymany przez CBA. Podejrzany jest o wyłudzenia

Prawnik z Wrocławia został zatrzymany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. Powód? Podejrzenia o wyłudzenia i zamiar wyłudzeń na ponad milion złotych.

Zatrzymanie wrocławskiego prawnika przez CBA

Do zatrzymania prawnika doszło w ramach śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Regionalną we Wrocławiu. Warszawska delegatura Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymała radcę prawnego, podejrzanego o niekorzystne rozporządzanie mieniem wielu osób i podmiotów.

Zatrzymany radca prawny wyłudził najprawdopodobniej 150 tysięcy złotych. Na tym nie koniec – jak ustalili śledczy, w ramach swojego procederu był gotowy do wyłudzenia kolejnych 870 tysięcy. Prawnik miał wykorzystywać podrobione dokumenty i podejmował działania w trakcie postępowań sądowych i egzekucyjnych, które miały dezorientować sądy i prowadzić do wypłaty kolejnych kwot.

To nie koniec zatrzymań

Najprawdopodobniej zatrzymany nie działał sam. Śledztwo nadal jest w toku, w ramach sprawy zarzuty przedstawiono już wcześniej jednej osobie, CBA nie wyklucza kolejnych zatrzymań. Prawnikowi z Wrocławia zostaną teraz postawione zarzuty przez Prokuraturę Regionalną.
Źródło info i foto: wp.pl

Berlin: Bezdomny Polak podpalony

45-letni bezdomny Polak został podpalony, gdy spał w holu banku Sparkasse w Berlinie-Charlottenburg. Mężczyzna doznał poważnego poparzenia podudzia. Polak trafił do szpitala. Policja w Berlinie szuka sprawcy, prawdopodobnie jego towarzysza. Twierdzi, że na razie nic nie wskazuje na ksenofobiczne podłoże ataku.

Do zdarzenia doszło w holu placówki bankowej w zachodnioberlińskiej dzielnicy Charlottenburg. Jak podaje portal telewizji Deutsche Welle, jeden z klientów banku, który przyszedł wypłacić pieniądze z bankomatu, poczuł silny zapach spalenizny i zawiadomił policję. Ktoś podpalił nogawkę śpiącego w tym miejscu 45-latka.

Z zeznań złożonych przez ofiarę wynika, że odpowiedzialnym za podpalenie może być drugi bezdomny, który oddalił się z miejsca zdarzenia. Wyjaśnia to policja, która szuka domniemanego sprawcy. Jak podano, jak dotąd nic nie wskazuje na czyn o podłożu ksenofobicznym.

W ostatnich latach w Berlinie doszło do kilku głośnych przypadków ataków na bezdomnych, ich ofiarą padali także Polacy.

W 2016 r. w grudniu także bezdomny Polak stał się ofiarą podpalenia. Wówczas grupa młodocianych przestępców, imigrantów z Bliskiego Wschodu, podpaliła mężczyznę śpiącego na stacji metra. Bezdomny został uratowany przed przechodniów, a przestępcy stanęli przed sądem.
Źródło info i foto: TVP.info

Oszukiwali na pakiety medyczne. Zatrzymano 7 osób

Mieli wyłudzić prawie 2,2 mln zł, oszukiwać osoby starsze i schorowane. Na polecenie warszawskiej prokuratury zatrzymano siedem osób związanych z działalnością spółki. Usłyszeli m.in. zarzut działania w grupie przestępczej. Prokuratura Okręgowa w Warszawie wspólnie z KRP Warszawa I prowadzi śledztwo dotyczące doprowadzenia kilkuset osób do niekorzystnego rozporządzenia mieniem poprzez zawieranie z nimi umów o świadczenie usług medycznych, tzw. „pakietów medycznych”, a także sprzedaży przedmiotów, które miały posiadać właściwości zdrowotne.

Osoby, które usłyszały zarzuty, miały wprowadzać w błąd pokrzywdzonych co do właściwości zdrowotnych oferowanych przedmiotów oraz faktycznej możliwości i zamiaru wywiązywania się ze zobowiązania do zapewnienia świadczenia usług medycznych w ramach oferowanych pakietów.

Przedstawiono im zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej

W środę na polecenie prokuratora doszło do zatrzymania 7 osób związanych z działalnością spółki, w tym jej prezesów, członków zarządu oraz inne osoby działające w imieniu spółek. Osoby te zostały doprowadzone do Prokuratury Okręgowej w Warszawie, gdzie przedstawiono im zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Mieli działać głównie na szkodę osób starszych.

Dodatkowo, usłyszeli po kilkaset zarzutów dotyczących doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem kilkuset pokrzywdzonych poprzez zawieranie z pokrzywdzonymi umów o świadczenie usług medycznych, tzw. „pakietów medycznych” oraz umów na zakup przedmiotów mających mieć właściwości lecznicze, poprzez wprowadzenie pokrzywdzonych w błąd co do zamiaru i możliwości wywiązania się z tych umów.

A także ich warunków, zakresu dostępności usług medycznych, faktycznej wartości przydatności sprzedawanych produktów oraz stosowanie przy zawieraniu umów. Zatrzymani mieli także manipulować swoimi ofiarami, co w znacznym stopniu utrudniało lub uniemożliwiało pokrzywdzonym będącym w podeszłym wieku świadome podjęcie decyzji co do zawieranych umów.

Wyłudzili prawie 2,2 mln zł

Głównemu podejrzanemu Marcinowi K. prokurator przedstawił zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą oraz oszustw na szkodę ponad 300 pokrzywdzonych.

Działając w ramach zorganizowanej grupy przestępczej, podejrzani wyłudzili od pokrzywdzonych prawie 2,2 mln zł oraz usiłowali wyłudzić prawie 300 tysięcy złotych. Kwoty jakie pokrzywdzeni przeznaczali na zakup świadczeń wahały się od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Prokurator skierował do sądu wnioski o tymczasowy areszt dla zatrzymanych.

W toku czynności procesowych zabezpieczono luksusowe auta, m.in. Tesla, Porsche, oraz luksusowe zegarki, m.in. marek: Patek, Vacheron Constantin, Omega, Rolex i Breitling.

Gadżety zawierające srebro koloidalne i pakiety medyczne

Pierwsza ze spółek rozpoczęła działalność w 2015 r. Zajmowała się sprzedażą kompletów pościeli, wody butelkowej, ziół oraz innych gadżetów mających zawierać srebro koloidalne, które zgodnie z prowadzonymi prezentacjami, miało pozytywnie wpływać na stan zdrowia.

Po wielu skargach klientów oraz interwencjach Rzecznika Praw Konsumenta, właściciele spółki zaprzestali prowadzenia działalności w tym zakresie i przenieśli się na ul. Kijowską w Warszawie, gdzie w ramach innej spółki otworzyli klinikę tzw. klinikę medyczną.

Firma posiadała w swojej ofercie zakup pakietów medycznych z nielimitowanym dostępem do lekarzy specjalistów. Przedstawiciele spółki począwszy od końca czerwca 2016 r. zawierali umowy o świadczenie usług medycznych z renomowanymi placówkami na terenie Warszawy, które miały realizować opiekę medyczna na rzecz klientów spółki, którzy wykupili pakiety medyczne.

Kierowali do znanych placówek medycznych

Jak się później okazało, celem przedstawicieli spółki było upozorowanie legalności działalności poprzez kierowanie swoich pacjentów na wizyty do znanych placówek medycznych.

Z uwagi na oferowanie tego typu usług, liczba klientów spółki znacząco wzrosła. W tym też okresie jej przedstawiciele zaprzestali regulowania zobowiązań wobec placówek medycznych z którymi podpisali umowy, w związku czym do końca kwietnia 2017 r. wszystkie podmioty współpracujące z tą spółką rozwiązały umowy o świadczenie usług medycznych.

Ponadto zaczęli we własnym zakresie zatrudniać lekarzy specjalistów, przy czym liczba zatrudnionych lekarzy, zakres ich specjalności oraz faktycznie realizowane usługi, nie odpowiadały tym określonym w pakietach.

Zapraszali seniorów na spotkania

W celu zdobycia jak największej ilości klientów, przedstawiciele spółki, m.in. na salach konferencyjnych oraz klubach seniora na terenie całej Warszawy, pod pretekstem bezpłatnych badań, zapraszali seniorów na spotkania, których głównym celem było zawarcie umów o usługi medyczne.

Innym sposobem pozyskiwania klientów było roznoszenie ulotek z zaproszeniem na bezpłatne badanie oraz uruchomienie call – center.

Pozyskanemu w ten sposób klientowi wykonywano powierzchowne badanie diagnostyczne, po czym pacjent był informowany o poważnym stanie zdrowia i konieczności natychmiastowego podjęcia leczenia, którego brak może być groźny dla życia i zdrowia pacjenta.

Wykorzystując zdenerwowanie klientów, przedstawiciele spółki podsuwali do podpisu umowę o pakiety medyczne, po czym często udawali się z nimi do pobliskiego banku, którego pracownicy „od ręki” udzielali wysokoprocentowych kredytów na pokrycie kosztów pakietu. Koszty poszczególnych pakietów medycznych wynosiły od kilku do kilkunastu tysięcy złotych.

Pakiet bez pokrycia

Klienci dopiero w domu orientowali się co do tego jakiego rodzaju umowy zawarli, w związku z czym większość z nich podjęła próbę odstąpienia od nich. Oświadczenia o odstąpieniu od umowy nie były uznawane, a klienci byli zbywani lub ich wniosku były odrzucane w oparciu o opracowany wcześniej szablon.

Pomimo tego, że operowany pakiet medyczny zawierał nielimitowane wizyty lekarskie, przedstawiciele spółki nie dysponowali możliwością zapewnienia takiej opieki, a tym samym wywiązania się z tego rodzaju zobowiązań.

W związku z pojawiającymi się zaległościami w płatnościach wynagrodzeń dla pracowników do połowy 2017 r. z kliniki odszedł cały personel medyczny.

Właściciele tej spółki powołali kolejną spółkę – której profil obejmował rehabilitację i fizjoterapię, a sama działalność została rozszerzona na inne miasta w Polsce, m.in. Łódź, Szczecin i Wrocław.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

CBŚP zlikwidowało ogromną plantację konopi indyjskich

Ponad 1 tys. 350 krzewów konopi indyjskich, 16 kg gotowej marihuany oraz haszysz – oto, co odkryli funkcjonariusze CBŚP w piwnicy hali magazynowej w jednej z miejscowości w województwie łódzkim. Jak szacują mundurowi, z plantacji można byłoby uzyskać co miesiąc ok. 10 kg narkotyków. Na miejscu zatrzymano dwie osoby, ale sprawa jest rozwojowa.

Na trop procederu wpadli funkcjonariusze CBŚP z Łodzi. Od kilku miesięcy prowadzili śledztwo dotyczące zorganizowanej grupy przestępczej. Jej członkowie zajmowali się produkcją i wprowadzaniem do obrotu znacznych ilości narkotyków. Wszystko wskazywało na to, że odbywa się to na terenie województwa łódzkiego.

Policjanci zaplanowali akcję w miejscowości Brzeziny. – Zlikwidowali tam gigantyczną uprawę konopi indyjskich, która była ukryta w hali magazynowej na terenie posesji. W piwnicach obiektu znajdowało się ponad 1 tys. 350 krzewów konopi w różnych fazach wzrostu. Tam także policjanci zabezpieczyli ponad 16 kg wysuszonej marihuany, przygotowanej już do sprzedaży. Ujawniono także prawie 170 gramów haszyszu, który prawdopodobnie również był produkowany na miejscu – relacjonuje komisarz Iwona Jurkiewicz, rzeczniczka CBŚP.

Podczas akcji zatrzymano dwie osoby. Mężczyźni są podejrzani o udział w zorganizowanej grupie przestępczej, w ramach której uprawiano konopie. Jest to zagrożone karą do 15 lat więzienia. Sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu obu mężczyzn na trzy miesiące.

– Prowadzący sprawę policjanci szacują, że uprawa mogła trwać co najmniej kilka miesięcy. Z ich wstępnych ustaleń wynika, że prowadzona w ten sposób plantacja, gdzie znajdowały się rośliny w różnych fazach wzrostu, a także szczepione były sadzonki, dawała możliwość uzyskiwania gotowego narkotyku co kilka tygodni – informuje Iwona Jurkiewicz.

Sprawa jest rozwojowa. Możliwe są kolejne zatrzymania. W ramach śledztwa funkcjonariusze CBŚP, wraz z łódzkim oddziałem Prokuratury Krajowej, ustalają m.in. kto miał być odbiorcą marihuany.
Źródło info i foto: onet.pl

Gdańsk: Zabójstwo w szpitalu na Zaspie

W szpitalu na Zaspie miało dojść do zabójstwa. Policja zatrzymała już podejrzanego o to mężczyznę. Z ustaleń Radia Gdańsk wynika, że ofiarą zabójcy był pacjent w podeszłym wieku, a narzędziem zbrodni mógł być element wyposażenia sali. Na miejscu pracują służby. O dramacie, który rozegrał się w nocy z czwartku na piątek w szpitalu na gdańskiej zaspie, jako pierwsze poinformowało Radio Gdańsk. Na razie brak szczegółowych informacji dotyczących wieku ofiary i napastnika. Wiadomo, że śmierć poniosła osoba w podeszłym wieku, a z nieoficjalnych doniesień wynika, iż zabójca użył elementu wyposażenia szpitalnej sali. Z niepotwierdzonych dotąd informacji wynika, że obaj pacjenci leżeli na jednej sali.

Szpital, w którym zginął pacjent mieści się na Zaspie – północnej części Gdańska.

Wkrótce więcej informacji.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Akcja KAS pod Białymstokiem. Zlikwidowano nielegalną bimbrownię

Funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej zlikwidowali bimbrownię, która działała pod Białymstokiem. 36-latek na własnym gospodarstwie zajmował się produkcją alkoholu. W ręce służb wpadło blisko 500 litrów nielegalnego alkoholu, ponad 4700 litrów tzw. zacieru oraz aparatura i półprodukty służące do wytwarzania bimbru.

Funkcjonariusze KAS z Podlaskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Białymstoku mieli informacje, że na terenie jednej z prywatnych posesji w gminie Dobrzyniewo Duże (pow. białostocki) działa bimbrownia, w której produkowany jest nielegalny alkohol na dużą skalę.

Mundurowi weszli na teren posesji. 36-letni właściciel gospodarstwa i nadzorca produkcji był zaskoczony.

– W jednym z pomieszczeń gospodarczych odkryto kompletną linię produkcyjną alkoholu składającą się m.in. z kolumny destylacyjnej, pieca i chłodnic – informuje asp. Maciej Czarnecki z zespołu prasowego Izby Administracji Skarbowej w Białymstoku. – Znaleziono również blisko 500 litrów właśnie wyprodukowanego alkoholu o mocy ok. 40% oraz 5 zbiorników zawierających ponad 4700 litrów tzw. zacieru, z którego można by było uzyskać kolejne 2000 litrów bimbru.

W kontrolowanym pomieszczeniu funkcjonariusze KAS znaleźli również kilkadziesiąt rodzajów aromatów spożywczych wykorzystywanych do zabarwiania wyrobu gotowego, a także etykiety, zakrętki oraz puste szklane i plastikowe butelki przygotowane do konfekcjonowania alkoholu.
Źródło info i foto: se.pl

Myśleniccy policjanci zatrzymali nastolatków. Założyli chłopakowi prezerwatywę na głowę i podpalili

Myśleniccy policjanci zatrzymali nastolatków, którzy mieli znęcać się nad uczniem z tamtejszego technikum. Nałożyli chłopakowi na głowę prezerwatywę, a następnie podpalili. Nastolatkowi nic się nie stało. Nagranie ze zdarzenia, do którego doszło w Myślenicach, trafiło do sieci w tym tygodniu. Na filmie widać trzech nastolatków – dwóch z nich znęcało się nad trzecim. Czwarta osoba, która uczestniczyła w zdarzeniu, rejestrowała całą sytuację telefonem.

Nastolatkowie nałożyli chłopakowi na głowę prezerwatywę. – Mogę to zdjąć? – pytał chłopak. – Ale będzie poruta! – śmiał się jeden ze sprawców i dodatkowo sfotografował chłopaka. Następnie podpalił czubek prezerwatywy, ale chłopak ugasił ogień dłonią.

Myślenice. Policja: Zatrzymaliśmy sprawców

„W związku z licznymi doniesieniami od osób zbulwersowanych treścią nagrania rozpowszechnionego w internecie, na którym dwóch młodych mężczyzn znęca się nad chłopcem, informujemy, że Komenda Powiatowa Policji w Myślenicach podjęła czynności, które w dniu dzisiejszym doprowadziły do ustalenia wszystkich uczestników zdarzenia i zatrzymania sprawców” – poinformowała w komunikacie Komenda Powiatowa Policji w Myślenicach.

Funkcjonariusze nie udzielają szczegółowych informacji ze względu na „dobro trwającego postępowania przygotowawczego, w tym dobro osoby pokrzywdzonej”. Postępowanie jest nadzorowane przez Prokuraturę Rejonową w Myślenicach.
Źródło info i foto: Gazeta.pl