Fabryka nielegalnych papierosów ukryta 4 metry pod ziemią

Hiszpańska Gwardia Cywilna rozbiła zorganizowaną grupę przestępczą zajmującą się nielegalną produkcją papierosów i handlem narkotykami. Operację, w której udział wzięło m.in. Centralne Biuro Śledcze Policji koordynował Europol. Fabryka była ukryta w „bunkrze”, znajdującym się cztery metry pod ziemią, praca tam odbywała się w skrajnie trudnych warunkach.

Policjanci z Centralnego Biura Śledczego Policji dotarli do informacji, z której wynikało, że na terenie Europy działa zorganizowana grupa przestępcza o międzynarodowym charakterze, której członkowie zajmowali się organizacją nielegalnych fabryk papierosów. Z ustaleń policjantów CBŚP wynikało, że w skład grupy wchodziły osoby pełniące rolę organizatorów oraz pracowników.

Z uwagi na międzynarodowy i zorganizowany charakter prowadzonej działalności przestępczej, policjanci CBŚP współpracowali z Hiszpańskim Wydziałem Ekonomicznym UCO Spanish Guardia Civil, Litewską Służbą Kryminalą Celną (Muitinės Kriminalinė Tarnyba) oraz organami ścigania z Wielkiej Brytanii. Całość operacji koordynował Europol.

Ponad 3 mln sztuk nielegalnych papierosów

Wynikiem tej współpracy była akcja przeprowadzona przez UCO Spanish Guardia Civil, która rozbiła w dniach 13-14 luty 2020 roku na terenie prowincji Malaga w Hiszpanii zorganizowaną grupę przestępczą zajmującą się nielegalną produkcją papierosów i handlem narkotykami. Fabryka była ukryta w „bunkrze”, znajdującym się cztery metry pod ziemią. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że zakład, w którym wytwarzano i pakowano podrobione papierosy mógł działać od 2019 roku. W ramach tej akcji funkcjonariusze zlikwidowali kompletną linię produkcyjną oraz przejęli także gotowe papierosy.

Jest to pierwsza podziemna fabryka nielegalnych papierosów, którą odkryto na terenie Unii Europejskiej. Z ustalań służb wynika, że robotnicy pracowali w ekstremalnie niebezpiecznych dla ich zdrowia i życia warunkach. Zamknięci na głębokości czterech metrów pod ziemią, nie mogli samodzielnie opuszczać obiektu. Pomieszczenia nie miały też żadnych systemów bezpieczeństwa, np. na wypadek awarii systemu wentylacyjnego, który zaopatrywał obiekt w świeże powietrze.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Nowy Jork: Nie żyje zaginiona Polka

Tragiczny finał poszukiwań Polki z Nowego Jorku. 76-letnia Czesława K. została odnaleziona martwa w Newton Creek w Queens. Kobieta cierpiała na demencję. 76-letnia Czesława K. zaginęła w niedzielę 9 lutego. Polka mieszkała w Greenpoint na Brooklynie w Nowym Jorku. Po raz ostatni widziana była w kościele św. Stanisława Kostki na ulicy Humboldta. 

Jak podaje portal „New York Post”, w czwartek 20 lutego policja poinformowała o zakończeniu poszukiwań naszej rodaczki. Ciało 76-latki odnaleziono w wodzie przy linii brzegowej Newton Creek w pobliżu mostu Kościuszki. Na miejscu pojawili się ratownicy medyczni, którzy stwierdzili zgon seniorki. Kobieta cierpiała na demencję i chorobę Alzheimera – podają nowojorskie media. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Bydgoszcz: 40-letni kobieta usłyszała zarzut zabójstwa 2-miesięcznych bliźniąt

Prokuratura Rejonowa Bydgoszcz-Południe postawiła 40-letniej matce zarzut zabójstwa dwóch bliźniąt – informuje „Express Bydgoski”. Do tragedii doszło 10 lutego na bydgoskim Okolu. Sekcja zwłok wykazała, że dwumiesięczne bliźnięta zmarły „na skutek uduszenia gwałtownego w mechanizmie utonięcia”.

Kobieta mieszkała wraz z mężem, pięcioletnią córką i dwumiesięcznymi bliźniakami na bydgoskim Okolu. W dniu tragicznego (10 lutego) zdarzenia ojciec dzieci musiał wyjść z domu, a starsza córka była w szkole. Jak informuje „Super Express” 40-latka cierpiała na zaburzenia związane z depresją poporodową, dlatego też poproszono sąsiadkę, by za jakiś czas zajrzała do mieszkania.

Bydgoszcz. 40-letnia matka z zarzutem zabójstwa 2-miesięcznych bliźniąt. Kobieta trafiła do aresztu

Gdy sąsiadka pojawiła się mieszkaniu, zauważyła w łóżeczkach niemowlęta niedające oznak życia. Na miejscu pojawili się ratownicy, jednak mimo reanimacji chłopców nie udało się uratować. Na ciałach chłopców nie stwierdzono obrażeń. Według informacji „Expressu Bydgoskiego” stan psychiczny matki był natomiast na tyle zły (lekarze mówili nawet o możliwości zagrożenia życia), że została przewieziona na oddział psychiatryczny szpitala w Świeciu.

W trakcie sekcji zwłok wykazano, że przyczyną śmierci bliźniąt było „uduszenie gwałtowne w mechanizmie utonięcia”. W piątek Prokuratura Rejonowa Bydgoszcz-Południe postawiła kobiecie zarzut dwóch zabójstw. Zawnioskowano też o 3-miesięczny areszt, na co zgodę wyraził sąd. W charakterze świadka przesłuchano też męża 40-latki.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Szwedzka policja ściga seryjnego gwałciciela

Policja w Szwecji ściga seryjnego gwałciciela, który dopuścił się kilku napaści na kobiety w południowym Sztokholmie.
Mężczyzna uderzył swoje ofiary w głowę, a następnie zaciągnął je do lasu, gdzie je zgwałcił. Mówi się, że seryjny gwałciciel ma jasną cerę i ciemny zarost. Mówi łamanym szwedzkim.

Stwierdzono trzy przypadki brutalnych gwałtów dokonanych przez poszukiwanego. Mężczyzna wabi swoje ofiary do lasu po czym ogłusza i brutalnie gwałci. Ataki miały miejsce po południu i wczesnym rankiem. Kobieta została zgwałcona wczesnym rankiem we Flemingsbergu w południowym Sztokholmie. Kobieta została uderzona w głowę, a następnie zgwałcona. Ofiara została znaleziona przez przechodniów.

Poszukiwany jest krępej budowy ciała. Kobiety zeznały, że czuć od niego alkohol i papierosy.

Gdy podejrzany atakował kobiety miał na sobie zieloną kurtkę wojskową, czarne buty i czarną czapkę. Jedna z ofiar zeznała, że mężczyzna jest łysy.

Źródło info i foto: PoszukiwaniMagazyn.pl

Agent Tomek trafił do aresztu. Gdzie spędzi trzy miesiące?

Agent Tomek musi zamienić okazały dom na ciasną celę. Najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie. Jego pocieszeniem może być dobrze wyposażona kantyna, a w niej płatki Mlekołaki albo fistaszki Kraszki. Agent Tomek najbliższe trzy miesiące spędzi w Areszcie Śledczym w Białymstoku przy ulicy Kopernika. Jednostka przeznaczona jest dla mężczyzn i kobiet, funkcjonuje w niej również oddział zakładu karnego dla recydywistów. O areszcie było już głośno, gdy trafiła tam Katarzyna W., matka Madzi z Sosnowca.

Sam budynek ma bogatą historię. Niemcy trzymali w nim jeńców i szpiegów, przez dwa lata więzieniem administrowało NKWD, po wojnie cele wypełniły się ludźmi opozycji i zbrojnego podziemia. Dzisiaj funkcjonuje jako areszt śledczy, pomieścić może 713 osób.
Źródło info i foto: wp.pl

Tennesse: Stracono wielokrotnego mordercę

W stanie Tennessee na wschodzie USA stracono wielokrotnego mordercę, który dostał karę śmierci za zabójstwo współwięźnia w 1985 roku. Gubernator nie ułaskawił go i nie uznał za okoliczność łagodzącą zeznań byłych strażników, którzy twierdzili, że skazany uratował im życie.

Stan Tennessee przywrócił najwyższy wymiar kary w sierpniu 2018 roku. Od tego czasu łącznie ze straconym w czwartek 58-letnim Nicholasem Toddem Suttonem przeprowadzono egzekucje siedmiu osadzonych – wylicza portal dziennika „USA Today”.

Do więzienia Sutton trafił jako 19-latek z wyrokiem dożywocia za zabicie swojej babci. Przyznał się później również do zamordowania dwóch innych osób, w tym swojego przyjaciela z dzieciństwa, za co otrzymał karę podwójnego dożywocia.

Na karę śmierci został skazany w 1985 r. za zabicie współwięźnia.

Gubernator stanu Tennessee Bill Lee nie skorzystał z prawa łaski. We wniosku o ułaskawienie oceniono, że morderca „przeszedł przemianę osobowości” i podkreślano, że uratował życie trzem strażnikom więziennym.

Jeden z nich przyznał, że stało się tak podczas zamieszek w zakładzie karnym w 1985 roku. Grupa pięciu więźniów, uzbrojona z noże i inną broń, otoczyła mnie i próbowała wziąć za zakładnika. Nick i inny współwięzień postawili się im, wynieśli mnie w bezpieczne miejsce (…)” – oświadczył emerytowany strażnik więzienny, cytowany przez portal CNN. „Zawdzięczam moje życie Nickowi Suttonowi – zaznaczył.

W stolicy stanu Nashville, przed budynkiem, gdzie na krześle elektrycznym przeprowadzono egzekucję skazańca, od czwartkowego popołudnia zbierali się przeciwnicy kary śmierci. Wielu z nich modliło się za skazanego. Do rezygnacji z kary głównej apelowała też część rodzin osób zabitych przez Suttona.

Stracony mężczyzna na ostatni posiłek poprosił o kotlety schabowe, ziemniaki oraz ciasto brzoskwiniowe z lodami waniliowymi.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Jest wyrok dla pracownika ochrony finału WOŚP, podczas którego zabito prezydenta Gdańska

Mężczyzna został skazany na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Dariusz S. był oskarżony o składanie fałszywych zeznań. Proces Dariusza S. – pracownika Agencji Ochrony Tajfun, która 13 stycznia br. zabezpieczała finał WOŚP w Gdańsku, toczył się przed Sądem Rejonowym Gdańsk–Południe. Mężczyznę oskarżono m.in. o składanie fałszywych zeznań i podżeganie do tego innych.

Fałszywe zeznania ochroniarza

Zdaniem prokuratury Dariusz S. tuż po zdarzeniu zeznał, że nożownik, który zaatakował Adamowicza, dostał się na scenę posługując się plakietką z napisem „Media”. Ochroniarz przekazał policjantom identyfikator, którym rzekomo miał się posłużyć napastnik.

Funkcjonariusze ustalili jednak, że mężczyzna kłamał. Wskazywały na to m.in. wyniki badań plakietki, na której nie znaleziono materiału DNA nożownika. Zdaniem śledczych, Dariusz S. składając fałszywe zeznania, chciał „ukryć zaniedbania w zakresie zabezpieczenia imprezy”. Już w trakcie toczącego się w jego sprawie śledztwa ochroniarz próbował nakłonić kolegów, aby złożyli zeznania potwierdzające przedstawioną przez niego wersję zdarzeń.

Dariusz S. początkowo nie przyznawał się do oszustwa, na dalszym etapie postępowania przyznał jednak, że złożył fałszywe zeznania i nakłaniał do tego kolegów.

Przeszłość Dariusza S.

Z informacji uzyskanych od obrońcy Dariusza S. wynika, że oskarżony, przed zatrudnieniem w agencji Tajfun, służył około 15 lat w policji. Pracował m.in. w wydziałach kryminalnym, ds. przestępczości narkotykowej, samochodowej, a także ubezpieczeniowej Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku. Przebieg jego służby był nienaganny. Wielokrotnie był też wyróżniany przez Komendanta Miejskiego Policji w Gdańsku, a w październiku 2009 r. otrzymał wyróżnienie Komendanta Wojewódzkiego Policji w Gdańsku dla najlepszego funkcjonariusza policji garnizonu województwa pomorskiego. S. odszedł ze służby w 2018 r., przeszedł na rentę.
Źródło info i foto: onet.pl

Śmierć 18-latka na komisariacie. Są wyniki sekcji zwłok

Ujawniono wyniki sekcji zwłok 18-latka, który zmarł na komisariacie w Poznaniu. Prokuratura poinformowała, że nie stwierdzono u niego obrażeń powstałych przy użyciu tasera czy paralizatora.

„Są wstępne wyniki sekcji zwłok 18-latka, który wczoraj zmarł na policyjnym komisariacie. Prokuratura informuje, że nie stwierdzono obrażeń wskazujących na udział osób trzecich ani obrażeń powstałych przy użyciu tasera czy paralizatora” – napisała na Twitterze dziennikarka Radia ZET.

Wcześniej rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak podawał, że mężczyzna chorował na serce i zażywał substancje psychoaktywne. Policja zatrzymała 18-latka po tym, jak mężczyzna zdemolował swoje mieszkanie. Policję wezwała jego matka. Kobieta stwierdziła, że jej syn jest agresywny. Miał się z nią szarpać i bić. Na miejsce wezwano drugi patrol.

18-latek został przewieziony na komisariat. Tam stracił przytomność. Podjęto reanimację, po przyjeździe karetki kontynuowały ją służby medyczne. Mężczyzny nie udało się uratować. Sprawę bada prokuratura. Na polecenie szefa wielkopolskiej policji przebieg zdarzenia jest weryfikowany również przez funkcjonariuszy z Wydziału Kontroli KWP.
Źródło info i foto: wp.pl

Rybnik: Brutalna napaść na sędzię. Jest reakcja Zbigniewa Ziobro

Prokurator generalny Zbigniew Ziobro poleci swemu zastępcy prok. Krzysztofowi Sierakowi objęcie nadzorem postępowania przygotowawczego ws. napaści na sędzię w Rybniku; prokuratura będzie żądała najsurowszych konsekwencji – poinformowała PAP rzeczniczka Prokuratury Krajowej prok. Ewa Bialik. Do napaści na sędzię doszło w czwartek w Sądzie Rejonowym w Rybniku. Bezpośrednio po tym zajściu 39-letni mężczyzna został przez sędzię ukarany 14-dniowym aresztem.

„Pan prokurator generalny poleci swemu zastępcy panu prokuratorowi Sierakowi objęcie nadzorem postępowania przygotowawczego dotyczącego napaści na panią sędzię w Rybniku” – poinformowała w czwartek PAP rzeczniczka PK.

Jak zapowiedziała, prokuratura będzie żądała najsurowszych konsekwencji, jakie przewiduje prawo. Ponadto – podała prok. Bialik – prokurator generalny polecił, aby prokuratura wystąpiła o zastosowanie wobec sprawcy tego zdarzenia najsurowszego środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania.
Źródło info i foto: interia.pl

Sąd przedłużył areszt potentatowi branży biopaliw

Sąd przedłużył w czwartek areszt potentatowi branży biopaliw Grzegorzowi Ś. o trzy miesiące – dowiedział się portal tvp.info. W sierpniu ub. r. zatrzymali go agenci CBA. Mężczyzna przez lata zarządzał majątkiem zmarłego w 2013 r. biznesmena Aleksandra Gudzowatego.

Sąd zadecydował, że areszt dla Grzegorza Ś. zostanie przedłużony o kolejne trzy miesiące. Ś. usłyszał już zarzuty wyprowadzenia 96 milionów zł z majątku spółek, którymi zarządzał.

W sierpniu 2019 r. agenci białostockiej delegatury CBA zatrzymali na Dolnym Śląsku i Mazowszu trzy osoby związane z działalnością grupy kapitałowej, w skład której wchodzą spółki z branży biopaliw oraz spirytusowej. Wśród zatrzymanych osób znalazł się m.in. prezes zarządu całej grupy – Grzegorz Ś.

Grzegorz Ś. został w 2006 r. zatrzymany przez ABW w związku z pełnieniem funkcji prezesa zarządu Rafinerii Trzebinia. Prokuratura postawiła mu zarzuty uszczuplenia podatkowego na kwotę 764 mln zł. Jednak w 2018 r. biznesmen został uniewinniony od zarzutów.

Zatrzymany w czwartek przez CBA przez lata zarządzał majątkiem zmarłego w 2013 r. biznesmena Aleksandra Gudzowatego.

„W 2013 r. zostaje prezesem w prawie wszystkich rodzinnych spółkach: wytwórni wódek Akwawit Polmos czy producencie biododatków do paliwa Wratislavii Biodiesel” – informuje „Wprost”. Według ustaleń gazety Ś. „bez wiedzy rodziny transferował majątek Gudzowatych do swoich spółek zarejestrowanych na Cyprze”.

„W ten sposób grupa miała wyrządzić szkody w wielkich rozmiarach spółkom założonym przez rodzinę Gudzowatych, a zarządzanych przez Grzegorza Ś., czyli Bartimpeksowi, Wratislavii czy Akwawitowi. Chodzi między innymi o wyprowadzenie aktywów z przedsiębiorstwa oraz dokonanie wypłat z rachunków Wratislavii na co najmniej 398 mln zł tytułem zapłaty za pozorne transakcje gospodarcze” – czytamy.
Źródło info i foto: TVP.info