Śledztwo ws. SKOK Wołomin. CBA zatrzymało kolejną osobę

Zatrzymanie miało związek ze śledztwem dotyczącym nadzoru nad SKOK Wołomin. Jak poinformowało Centralne Biuro Antykorupcyjne, przedsiębiorca jest już kolejną osobą zatrzymaną w związku z tą sprawą. Chodzi m.in. o powoływanie się na wpływy w instytucji państwowej. Postępowanie obejmuje lata 2012-2014 r.

„Po zakończeniu czynności procesowych mężczyzna trafi do Prokuratury Regionalnej w Szczecinie, gdzie usłyszy zarzuty” – czytamy w komunikacie.

Dotychczas w śledztwie zatrzymano 10 osób, w tym byłych wysokich urzędników Komisji Nadzoru Finansowego oraz znanego trójmiejskiego adwokata Marcina Dubienieckiego i b. wiceministra skarbu Przemysława Morysiaka. Obaj usłyszeli zarzut płatnej protekcji.

Dubieniecki (wyraził zgodę na publikację danych osobowych i wizerunku) został w połowie grudnia ubiegłego roku aresztowany na dwa miesiące. W stosunku do drugiego zatrzymanego (dwa dni wcześniej niż Dubieniecki) byłego podsekretarza stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa w latach 2004-05 Przemysława Morysiaka (także zgodził się na podawanie danych i publikację wizerunku), szczeciński Sąd Rejonowy Prawobrzeże i Zachód nie zdecydował o areszcie ani o środkach zapobiegawczych.

– Zarzut dla jednego i drugiego z podejrzanych związany jest z przyjęciem określonej korzyści majątkowej w związku z powoływaniem się na wpływy w Komisji Nadzoru Finansowego w zamian za nieustanowienie zarządcy komisarycznego SKOK w Wołominie oraz wyrażenie przez KNF zgody na powołanie na prezesa tej instytucji wskazaną przez podejrzanych osobę – wyjaśnił w wówczas w rozmowie z dziennikarzami prok. Adam Gołuch z Prokuratury Regionalnej w Szczecinie.

W głównym wątku śledztwa w sprawie nadzoru nad SKOK Wołomin CBA zatrzymało przed ponad rokiem byłe kierownictwo Komisji Nadzoru Finansowego, m.in. Andrzeja Jakubiaka i Wojciecha Kwaśniaka, oraz pięcioro innych byłych urzędników Komisji. Szczecińska prokuratura zarzuciła im, że działali na szkodę interesu publicznego, dopuszczając do powstania szkody ponad 1,5 mld zł oraz na szkodę interesu prywatnego ponad 58 mln zł w SKOK Wołomin. Prokuratura wówczas nie wniosła o areszt.
Źródło info i foto: onet.pl

Burkina Faso: Niezidentyfikowani uzbrojeni mężczyźni na motocyklach zabili 20 osób

W północno-zachodniej części Burkina Faso niezidentyfikowani uzbrojeni mężczyźni na motocyklach przeprowadzili atak. W wyniku zdarzenia zginęło 20 osób.

Mieszkańcy wioski i okolicznych regionów są wyraźnie zaniepokojeni ostatnimi wydarzeniami.

– W wiosce i okolicach panuje panika – powiedział lokalny urzędnik do spraw zdrowia, którego nazwiska nie ujawniono.

Portal Arab News informuje, że atak zbrojny był przeprowadzony jako odwet po tym, jak terroryści kilka dni wcześniej kazali miejscowej ludności opuścić wskazany obszar. Kryzys dotyczący bezpieczeństwa w Sahelu rozpoczął się, gdy sojusz separatystycznych i islamistycznych bojowników przejął północne Mali w 2012 roku – zaznacza BBC.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Udaremniono przemyt kokainy o wartości 50 mln euro

Około pół tony kokainy o wartości szacowanej na 50 mln euro przejęła bułgarska policja podczas dużej operacji antynarkotykowej – podał w niedzielę szef służb operacyjnych MSW Iwajło Iwanow. W ramach operacji zatrzymano jednego z byłych szefów urzędu celnego.

Operację zrealizowano w nocy z piątku na sobotę. Narkotyki były ukryte w kartonach z owocami cytrusowymi. Jak poinformował Iwanow na konferencji prasowej, kartonów było ok. 7 tys., z każdego wydobyto od 80 do 100 gramów narkotyku.

Wartość całej partii policja szacuje na ok. 100 mln lewów (50 mln euro).

Iwanow wyjaśnił, że ten sposób przemytu jest nowy dla bułgarskich służb, lecz kanały przemytu oraz osoby, które się nim zajmowały, były im już znane.

Przez Bułgarię przebiega tzw. bałkański szlak narkotykowy, którym heroina ze Wschodu trafia przez Iran i Turcję do Europy Zachodniej. Kokaina przemycana jest do Bułgarii przeważnie drogą morską, jednak partia przejęta w ostatnich dniach dotarła do tego kraju drogą lądową.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Wnuk Lecha Wałęsy skazany

Dwa lata i osiem miesięcy więzienia – tyle czasu w więzieniu spędzi wnuk Lecha Wałęsy Dominik W. Powód: brawurowa jazda pod wpływem alkoholu. W środę 22-latek może usłyszeć kolejny wyrok. Gdański sąd podtrzymał wyrok sądu pierwszej instancji w sprawie szaleńczego rajdu Dominika W. – donosi „Fakt”. 22-latek spędzi w więzieniu dwa lata i osiem miesięcy. Ma też zapłacić nawiązkę na rzecz jednego poszkodowanych (właściciela zniszczonego auta) w wysokości 2 tys. zł. Wyrok jest prawomocny.

Sprawa sięga 2018 r. Wtedy Dominik W. bez prawa jazdy i po alkoholu wsiadł prowadził auto, przekraczając dozwoloną prędkość. Po drodze zniszczył trzy zaparkowane auta. Podczas zatrzymania szarpał się z policjantami. Grożąc funkcjonariuszom podkreślał, ze jego dziadkiem jest Lech Wałęsa.

Prokuratura odwołując się od tego wyroku, wnioskowała o karę pięciu lat pozbawienia wolności dla Dominika W. oraz nawiązki po 10 tysięcy złotych na rzecz dwóch pokrzywdzonych.
Źródło info i foto: wp.pl

33-latek groził wysadzeniem budynku. Mężczyzna trafił do aresztu

33-letni mężczyzna groził, że popełni samobójstwo, wysadzając swój dom. „W pokoju, w którym przebywał, miał dwie butle gazowe, które w trakcie całego zdarzenia odkręcał” – poinformowała w niedzielę lubelska policja. Mężczyzna trafił do tymczasowego aresztu.

„Mężczyzna usłyszał zarzuty dotyczące sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób i mieniu w wielkich rozmiarach. Odpowie również za znieważenie funkcjonariuszy oraz zmuszanie policjantów do zaniechania prawnej czynności służbowej” – poinformowała oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Białej Podlaskiej podkom. Barbara Salczyńska-Pyrchla.

Sprawa dotyczy interwencji, jaką przeprowadzili policjanci we wtorek w jednej z miejscowości w gminie Biała Podlaska. Na policję zadzwoniła kobieta i zgłosiła, że znajdujący się pod wpływem alkoholu mąż grozi popełnieniem samobójstwa przez wysadzenie domu przy użyciu butli gazowych.

Na miejsce przybyli policjanci razem z policyjnymi negocjatorami, którzy prowadzili rozmowy z zamkniętym w domu 33-latkiem. „W pokoju, w którym przebywał, miał dwie butle gazowe, które w trakcie całego zdarzenia odkręcał. Dodatkowo mężczyzna wystawił butlę na parapet okna, by pokazać realizację swoich planów. Krzyczał również, że wysadzi cały dom w powietrze” – dodała rzeczniczka.

Poszczuli policjantów psami

Mężczyzna został zatrzymany. Policjanci ustalili, że w domu, w innym pomieszczeniu, była jeszcze jedna butla z gazem.

Jak dodała policjantka, jeszcze w trakcie interwencji na teren posesji weszli znajomi mężczyzny i wypuścili należące do niego psy. Wspólnie z 33-latkiem szczuli nimi policjantów. „W trakcie zdarzenia 33-latek znieważył również mundurowych. Zmuszał też policjantów do odstąpienia od czynności służbowych” – zaznaczyła Salczyńska-Pyrchla.

Sąd Rejonowy w Białej Podlaskiej zdecydował o tymczasowym aresztowaniu 33-latka. Za zarzucane mu czyny grozi kara do ośmiu lat więzienia.

Zarzuty dotyczące utrudniania działania funkcjonariuszy usłyszał też 27-letni mieszkaniec Białej Podlaskiej, który w trakcie interwencji wszedł na teren posesji. Wobec niego prokurator zastosował środek zapobiegawczy w postaci dozoru policji.
Źródło info i foto: interia.pl

CBŚP i KAS powstrzymali wyłudzenie ponad 28 mln złotych z VAT-u

Ponad 28 milionów złotych nienależnego podatku VAT próbował wyłudzić gang „vatsterów”, zajmujący się handlem artykułami elektronicznymi w ramach tzw. karuzeli podatkowej. Dzięki wspólnej akcji Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu oraz CBŚP i KAS, udało się zatrzymać czterech członków gangu i zabezpieczyć majątek spółki oszustów, o wartości blisko 30 milionów złotych.

Od kilku miesięcy Prokuratura Regionalna we Wrocławiu wraz z miejscowym zarządem CBŚP i Wielkopolskim Urzędem Celno-Skarbowym rozpracowywały gang zajmujący się przestępstwami skarbowymi i wyłudzeniami VAT. Grupa ta kontrolowała spółkę z Wielkopolski, zajmującą się handlem artykułami elektronicznymi. W rzeczywistości, wspomniana firma była legalnym ogniwem w tzw. karuzeli vatowskiej, do której trafiały zyski przestępców.

Według prokuratury, mechanizm działania oszustów polegał na kupnie lub tworzeniu spółek, które oficjalnie miały między sobą handlować elektroniką, a w rzeczywistości wystawiać kolejne faktury. Pierwszy podmiot w łańcuchu, tzw. podatnik znikający, kupował towar w ramach wewnątrzwspólnotowego nabycia towarów, nie odprowadzając należnego podatku VAT. Kolejne firmy w łańcuchu, tzw. „bufory”, wystawiały faktury innym „buforom” lub końcowym odbiorcom. Towar był natomiast najczęściej transportowany pomiędzy magazynami w kraju i zagranicą. Przestępcy zarabiali na niezapłaconym podatku, ponieważ mogli sprzedawać swój towar po niższej cenie. Znaczne zyski osiągali także na zwrocie VAT.

Z ustaleń prokuratury wynika, że spółka „vatsterów” zarobiła 27 mln zł. Jednocześnie gang próbował wyłudzić 28 mln zł nienależnego zwrotu podatku VAT.

Do zatrzymań członków tej grupy doszło w styczniu, jednak śledczy nie ujawniali tej informacji. Funkcjonariusze CBŚP i KAS ujęli cztery osoby, które usłyszały zarzuty „udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, popełnienia przestępstw skarbowych i poświadczania w tym celu nieprawdy w dokumentach”. Cała czwórka trafiła do aresztu.

Prokuratura zabezpieczyła prawie 30 mln zł z majątku, spółki kontrolowanej przez oszustów. Śledczy zapowiadają kolejne zatrzymania.
Źródło info i foto: TVP.info

Nożownik z Londynu kilka dni temu wyszedł z więzienia

Sprawcą niedzielnego ataku terrorystycznego w południowym Londynie był Sudesh Amman, który około tydzień wcześniej wyszedł z więzienia po odbyciu połowy z kary trzech lat więzienia za przestępstwa o charakterze terrorystycznym, podały w niedzielę władze Londynu.

W ataku ranne zostały trzy osoby, z których jedna jest w stanie zagrażającym życiu, natomiast napastnika, który, jak podawała stacja Sky News, był pod obserwacją policyjną, zastrzelili funkcjonariusze. Policja już wcześniej określiła zdarzenie jako „incydent o charakterze terrorystycznym, mający związek z islamizmem”.

Napastnik odbywał karę za terroryzm

Również sprawca poprzedniego ataku terrorystycznego w Londynie, do którego doszło pod koniec listopada w Fishmongers’ Hall koło Mostu Londyńskiego, został warunkowo zwolniony z więzienia po odbyciu połowy kary za terroryzm. Po tamtym wydarzeniu premier Boris Johnson zapowiedział pilne sprawdzenie warunków, na jakich udzielane są przedterminowe zwolnienia osobom, skazanym za terroryzm, a następnie zgłoszenie ustawy, która ma uniemożliwić taką praktykę. Rząd przewidywał, iż projekt ustawy mógłby być złożony w marcu.

Johnson zapowiedział wieczorem, że w poniedziałek rząd przedstawi dalsze plany „fundamentalnych zmian w systemie postępowania z osobami skazanymi za przestępstwa terrorystyczne”.

Mężczyzna został zastrzelony przez policjantów

Dokładny przebieg niedzielnych wydarzeń nie został jeszcze ustalony, ale wygląda na to, iż ok. godz. 14:00 uzbrojony w nóż Amman wszedł do jednego ze sklepów przy ulicy handlowej Streatham w dzielnicy Lambeth, gdzie zaczął atakować przypadkowych ludzi, a następnie po wyjściu z niego – jeszcze jedną kobietę. Chwilę później został zastrzelony przez policjantów. Według świadków padły trzy strzały. Przy napastniku znaleziono atrapę materiałów wybuchowych.

– Wiadomo, że trzy osoby zostały ranne w ataku na Streatham dziś po południu. Jedna osoba jest w szpitalu w stanie zagrażającym życiu. Jesteśmy w trakcie informowania rodziny. Druga ofiara została opatrzona na miejscu zdarzenia z powodu drobnych obrażeń, po czym została zabrana do szpitala, trzecia ofiara (również) trafiła do szpitala – poinformowała późnym popołudniem londyńska policja metropolitalna, stan ostatnich dwóch osób określając jako niezagrażający życiu.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Znaleziono ciało zaginionego 33-latka

Tragedia w Małym Płocku (woj. podlaskie). W nocy z 1 na 2 lutego w jednej ze studni znaleziono ciało 33-latka. Mężczyzna był najprawdopodobniej mieszkańcem Kolna. Jak nieoficjalnie dowiedział się Polsat News, mężczyzna był wcześniej poszukiwany przez policję w związku ze zgłoszeniem o zaginięciu. Sprawę bada prokuratura. Do zdarzenia doszło w Małym Płocku, w powiecie kolnieńskim. O wypadku policjanci zostali zaalarmowani po 23:00. – Strażacy po wypompowaniu wody ze studni na jednej z posesji wydobyli ciało mężczyzny w wieku 33 lat – informuje Marcin Gawryluk z zespołu prasowego podlaskiej policji.

Jak nieoficjalnie dowiedziało się Polskie Radio Białystok, 33-latek był poszukiwany po tym, kiedy jego rodzina zgłosiła zaginięcie. Mężczyzna miał być także poszukiwany przez funkcjonariuszy w celu odbycia kary. Oprócz tego miał także poważne problemy ze wzrokiem. W czasie kiedy wpadł do studni, mógł być pod wpływem alkoholu.

Śledztwo w sprawie śmierci mężczyzny prowadzi Prokuratura Rejonowa w Kolnie.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Brutalny napad na starszą kobietę w Szczecinie

Wszedł do mieszkania starszej kobiety, uderzył ją ciężkim narzędziem i uciekł, Do dramatycznych scen doszło w sobotnie popołudnie na osiedlu Bukowym w Szczecinie. Policja szuka sprawcy. Według wstępnych informacji mężczyzna wszedł do domu przy ulicy Świętochowskiego i na widok starszej kobiety, która była w środku, uderzył ją ciężkim narzędziem. Był to młotek lub inny podobny przedmiot.

Poszkodowana kobieta trafiła do szpitala, ale na szczęście obrażenia nie okazały się groźne, więc została wypisana do domu.

Trwają poszukiwania sprawcy napadu. Z pomocą kobiety policja tworzy portret pamięciowy napastnika. Motyw napadu nie jest znany, ale mogła to być próba włamania.
Źródło info i foto: se.pl

Nowe informacje dotyczące ataku nożownika w Londynie

W Londynie w dzielnicy Streatham doszło do ataku nożownika. Napastnik ranił dwie osoby – podaje londyńska policja. Trzecia osoba doznała lekkich obrażeń, które prawdopodobnie zostały spowodowane przez szkło. Mężczyzna został zastrzelony przez funkcjonariuszy. W Londynie policjanci zastrzelili mężczyznę, który zaatakował nożem ludzi w dzielnicy Streatham na południu miasta. Do wydarzenia doszło po godzinie 14 lokalnego czasu (czyli godzinę później czasu polskiego).

Atak nożownika w Londynie. Policja: zdarzenie powiązane z terrorem

Napastnik zranił dwie osoby – podała policja w oficjalnym oświadczeniu. Służby poinformowały także, że incydent został uznany za „związany z terroryzmem”. Wcześniej na Twitterze policja poinformowała, że jedna osoba jest w szpitalu w stanie zagrażającym życiu. – Jesteśmy w trakcie informowania jej rodziny – podawali funkcjonariusze.

Druga poszkodowana osoba została opatrzona z powodu niewielkich obrażeń na miejscu zdarzenia, a następnie przetransportowana do szpitala. Trzecia osoba poszkodowana także trafiła do szpitala. – Ich stan nie zagraża życiu – informowała policja kilka godzin po wydarzeniu.

Miejsce wydarzenia, jak wcześniej informowała londyńska policja, zostało w pełni zabezpieczone. Policja poinformowała także, że znaleziono urządzenie przywiązane do ciała podejrzanego. Po dokładnym sprawdzeniu przez specjalistów okazało się, że było to oszustwo.

„Incydent ten został szybko ogłoszony incydentem terrorystycznym i uważamy, że ma on związek z islamizmem” – czytamy w oświadczeniu londyńskiej policji. Funkcjonariusze apelują do osób i przedstawicieli mediów, którzy byli świadkami zdarzenia o wysyłanie zdjęć i nagrań z ataku.

Premier Wielkiej Brytanii, Boris Johnson, na Twitterze podziękował służbom za sprawną akcję i zapewnił, że „jest myślami z poszkodowanymi i dotkniętymi” atakiem.
Źródło info i foto: Gazeta.pl