Lubelskie: 15-latek nagrał bójkę dziewczyn, miał zostać wywieziony do lasu

Nastolatek z Kamienia pod Chełmem nagrał, jak 15-latka bije się z inną dziewczyną. To zachowanie nie spodobało się nastolatce. Nasłała na chłopaka zamaskowanych kolegów. Sprawa trafiła do sądu. Do zdarzenia doszło 4 lutego na posesji, gdzie znajduje się dom nastolatka.

Chełm. Nastolatka z najazdem pod dom

15-letni chłopak nagrał uliczną bójkę między dwiema dziewczynami. Filmu w sieci nie opublikował, jednak jego zachowanie spotkało się z konsekwencjami. Rówieśniczka chłopaka, która miała sprowokować bijatykę, w towarzystwie trzech 18-latków i 20-latka pojechała do domu nastolatka. Dziewczyna domagała się, aby przekazał jej nagranie ze swojego telefonu. Przebywający z nią mężczyźni mieli nastraszyć 15-latka. Pojawiła się nawet groźba wywiezienia go do lasu.

Szczęśliwie napastników przegonił ojciec chłopaka. Ci na jego widok mieli wskoczyć do auta i odjechać. Chełm. Sprawa w sądzie
Policjanci nie mieli problemów z namierzeniem i zatrzymaniem napastników. Teraz sprawa trafi do sądu. Czterech pełnoletnich mężczyzn usłyszało już zarzuty stosowania groźby bezprawnej. W czwartek mają zostać doprowadzeni do prokuratury. Grozi im do trzech lat więzienia.

Sprawą 15-latki zajmie się sąd rodzinny.
Źródło info i foto: wp.pl

Wrocław: Oszukali kilkadziesiąt tysięcy osób na ponad 16 milionów złotych. Dwóch zatrzymanych

Ponad dwa miliony euro, 3,5 miliona złotych i niemal kilogram złota – tyle udało odzyskać się policjantom, którzy zajmowali się sprawą dwóch mężczyzn podejrzanych o oszukanie kilkudziesięciu tysięcy osób. Zdaniem śledczych podejrzani działali za pośrednictwem aukcji internetowych. Policja nie wyklucza kolejnych zatrzymań.

– Śledztwo prowadzone jest w związku z doprowadzeniem kilkudziesięciu tysięcy osób do niekorzystnego rozporządzenia mieniem dokonanego w związku z działalnością jednego z internetowych serwisów aukcyjnych oraz prania brudnych pieniędzy pochodzących z przestępstwa – informuje Krzysztof Zaporowski, rzecznik dolnośląskiej policji.

Oszukane osoby miały brać udział w aukcjach, których i tak nie miały szans wygrać.

Policjanci, między innymi z wydziału do walki z cyberprzestępczością Komendy Wojewódzkiej Policji, rozpracowywali sprawę przez kilka miesięcy. Efekt? Zatrzymanie dwóch podejrzanych.

Znaleźli ponad 12 milionów złotych i kilogram złota

Podczas przeszukania mieszkań podejrzanych i wynajmowanych przez nich skrytek depozytowych policjanci znaleźli gotówkę w polskiej i zagranicznej walucie. W sumie ponad dwa miliony euro i 3,5 miliona złotych. Oprócz tego znaleziono też sztabki złota. – Łączna wartość zabezpieczonego mienia to ponad 12 milionów złotych i niemal kilogram złota – przekazuje Zaporowski.

Dwóch zatrzymanych mężczyzn usłyszało zarzuty doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem szeregu pokrzywdzonych na kwotę ponad 16 milionów złotych oraz prania brudnych pieniędzy pochodzących z popełnionego przestępstwa. Sąd – na wniosek prokuratury – zdecydował o zastosowaniu wobec podejrzanych aresztu tymczasowego na okres trzech miesięcy.

– Sprawa ma charakter rozwojowy. Nie są wykluczone kolejne zatrzymania – podkreśla rzecznik dolnośląskiej policji.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Jest akt oskarżenia w jednym z wątków „afery podkarpackiej”

Jest akt oskarżenia w jednym z wątków afery podkarpackiej. Chodzi o nieprawidłowości związane ze sprzedażą elektrociepłowni w Przeworsku. Przed sądem w tej sprawie ma stanąć 15 osób. Oskarżeni mają odpowiadać przede wszystkim za spowodowanie szkody w jednej z państwowych spółek energetycznych. Mowa o 22 mln zł. Chodzi o sprzedaż po zawyżonej cenie przeworskiej elektrociepłowni właśnie tej firmie. Na ławie oskarżonych ma zasiąść m.in. kilka osób z ówczesnych władz państwowej spółki.

Reszta zarzutów dotyczy m.in. wyłudzenia kredytu, prania brudnych pieniędzy czy wręczania miliona euro łapówki.

W sumie w akcie oskarżenia podejrzanym zarzucono 43 przestępstwa.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Moskiewski sąd ukarał Facebooka i Twittera grzywną. Chodzi o bazy danych użytkowników

Sąd w Moskwie nałożył w czwartek grzywny na portale społecznościowe Twitter i Facebook w wysokości po 4 mln rubli (62,9 tys. USD) za odmowę przeniesienia do Rosji serwerów z danymi użytkowników tych serwisów. Lokalizacji danych w Rosji żądał regulator Roskomnadzor. Według Roskomnadzoru oba koncerny nie dostarczyły informacji o lokalizacji w Rosji baz danych rosyjskich użytkowników. Urząd zwrócił się do nich o wyjaśnienia na temat lokalizacji pod koniec grudnia 2018 r. i jak twierdzi, nie otrzymał konkretnej odpowiedzi.

Ustawa o lokalizacji danych osobowych weszła w życie w Rosji w 2015 r. Zgodnie z nią każda firma, rosyjska lub zagraniczna, której celem jest współpraca z rosyjskimi użytkownikami, powinna zapewniać rejestrowanie, gromadzenie i przechowywanie danych osobowych obywateli Rosji wykorzystując bazy danych znajdujące się na terytorium tego kraju.
Źródło info i foto: onet.pl

Kolejny list z bombą w Holandii

W biurze banku ING w Amsterdamie doszło w czwartek do „niewielkiej eksplozji” listu z materiałami wybuchowymi. Nikt nie odniósł obrażeń – poinformowała rzeczniczka placówki. Policja oświadczyła, że w ramach środków ostrożności do budynku banku wysłano karetkę pogotowia, gdyż jedna osoba miała kontakt z dymem z płonącej przesyłki.

W ostatnich dniach do różnych miast w Holandii trafiły listy z materiałami wybuchowymi. W czwartek policja poinformowała o rozbrojeniu ładunku, który trafił do jednej z firm technologicznych w miejscowości Leusden niedaleko Utrechtu. Z kolei w środę doszło do dwóch niewielkich eksplozji w pomieszczeniach do sortowania poczty w firmach w Amsterdamie i w położonym na południowym wschodzie kraju Kerkrade.

Funkcjonariusze sił bezpieczeństwa podejrzewają, że wszystkie incydenty z przesyłkami są ze sobą powiązane. Poinformowali, że nadawca listów to szantażysta, który domaga się zapłaty w bitcoinach. Policja prowadzi śledztwo w sprawie listów z materiałami wybuchowymi od 3 stycznia. Przechwycono wówczas przesyłki, które zostały nadane do kilku firm, m.in. hotelu, stacji paliw i warsztatu samochodowego.
Źródło info i foto: interia.pl

Wielka Brytania zaostrza kary za terroryzm

Rząd brytyjski opracował ustawę zapobiegającą przedwczesnemu wypuszczeniu na wolność przestępców odbywających kary za terroryzm. Jest to spowodowane zamachami, do których doszło w Londynie w ostatnich miesiącach. Jeśli Izba Lordów pozytywnie zaopiniuje nowe przepisy, to wejdą one w życie 27 lutego – w przeddzień ewentualnego zwolnienia Mohammeda Zahira Khana, skazanego za podżeganie do terroryzmu i który może opuścić więzienie w połowie wyroku.

Procedowana obecnie ustawa ma powstrzymać przedwczesne zwolnienie około 50 dżihadystów, będących zagrożeniem dla społeczeństwa, którzy jednak nie zasłużyli na dożywotnie więzienie. Zgodnie z propozycją rządu, będą oni mogli ubiegać się o warunkowe zwolnienie po odbyciu co najmniej dwóch trzecich kary, a nie – jak było do tej pory – w połowie wyroku. Obowiązujące prawo, uchwalone w 2008 r. pod rządami Partii Pracy, dotyczy skazanych w wieku 18-21 lat.

Terroryści, którzy w ostatnich miesiącach dokonali zamachów w Londynie, to osoby, które skorzystały ze zwolnień warunkowych. Przekonali oni władze, że nie stanowią już zagrożenia dla społeczeństwa. Są to: Amman, który zabił na początku lutego dwie osoby po 10 dniach przebywania na wolności i Usman Khan, który w listopadzie 2019 r. zabił dwie osoby i trzy ranił podczas konferencji dotyczącej resocjalizacji więźniów.

Chodziło o program „Uczymy się razem”, który polega na tym, iż student i więzień uczą się wspólnie. Odsiadując wyrok, zamachowiec był jednym z uczestników tego programu – zabił koordynatora tego projektu i studentkę, która brała w nim udział.

Obaj przestępcy byli monitorowani przez policję, przy czym kontrwywiad ocenił 20-letniego Ammana, na pięć dni przed zamachem, jako jednego z pięciu najgroźniejszych terrorystów w Wielkiej Brytanii. Resort Sprawiedliwości podał, że na wolności przebywa obecnie ponad 70 dżihadystów, którzy wyszli z więzień w połowie wyroku.
Źródło info i foto: TVP.info

Fałszywe faktury na ponad 50 mln złotych na obrocie złotem. Zatrzymano ponad 30 osób

– Zatrzymano kolejne trzy osoby w śledztwie dotyczącym wyłudzenia oraz usiłowania wyłudzenia podatku VAT w związku z pozorowanym obrotem złotem – powiedziała w piątek Ewa Bialik, rzeczniczka Prokuratury Krajowej. Dodała, że podejrzani wystawiali „puste” faktury na kwotę 54 mln złotych. W sprawie zatrzymano łącznie ponad 30 osób.

Śledztwo w sprawie zorganizowanej grupy przestępczej pozorującej obrót złotem i wyłudzającej podatek VAT prowadzi Prokuratura Regionalna w Lublinie.

– Wszczęto je wskutek zawiadomienia złożonego w sierpniu 2015 roku przez Dyrektora Urzędu Kontroli Skarbowej w Lublinie, opartego o ustalenia wynikające z kontroli podatkowej prowadzonej wobec przedsiębiorcy z Lublina z branży
jubilerskiej – tłumaczyła Ewa Bialik.

Jak dodała, w toku czynności ustalono, że od stycznia 2014 r. do lutego 2015 r. podatnik ten zapisał w księgowości swojej firmy łącznie 112 faktur dotyczących nabycia blachy oraz granulatu złota bądź srebra od sześciu dostawców z całego kraju o łącznej wartości brutto ponad 54 mln zł, zawierające ponad 10 mln zł podatku VAT.

– Przedmiotowe transakcje były fikcyjne, a wystawione faktury tzw. „puste” – mówiła prokurator.

Sześciu podejrzanych jest w areszcie

Śledczy ustalili, że firma równolegle z zakupami dokonała sprzedaży złota lub srebra na rzecz podmiotu z Belgii. – W roku 2014 i styczniu 2015 łączna wartość jej dostaw do odbiorcy belgijskiego wyniosła blisko 12 mln euro. Z tytułu tych transakcji podmiot gospodarczy wystawił łącznie 39 faktur dokumentujących wewnątrzwspólnotową dostawę ze stawką VAT 0 proc. – podała prok. Bialik.

Łącznie do tej sprawy zatrzymano już 31 osób, z czego sześciu podejrzanych nadal przebywa w tymczasowym areszcie.

– Na polecenie prokuratora funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji 11 lutego 2020 roku zatrzymali kolejne trzy osoby prowadzące działalność gospodarczą i uwikłane w ten proceder. Dokonano także przeszukań zajmowanych przez nich pomieszczeń – poinformowała prokurator.

Podejrzanym grozi do 15 lat więzienia

Zatrzymanym Magdalenie H., Przemysławowi P. i Agnieszce U. prokurator przedstawił zarzuty udziału z organizowanej grupie przestępczej i prania brudnych pieniędzy. Dodatkowo oboje usłyszeli zarzuty dotyczące udzielenia innym pomocy do popełnienia przestępstw przeciwko dokumentom i przestępstw skarbowych. Za zarzucane czyny wszystkim podejrzanym może grozić do 15 lat więzienia.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

W Korei Północnej rozstrzelano mężczyznę. Złamał kwarantannę

W Korei Północnej rozstrzelano mężczyznę, który złamał warunki kwarantanny, mającej chronić przed rozprzestrzenianiem się koronawirusa – poinformował w czwartek na swojej stronie internetowej dziennik „Daily Mail”, powołując się na południowokoreańską gazetę „Dzung-ang ilbo”.

Według doniesień z Seulu mężczyzna, który z zawodu był przedstawicielem handlowym i wrócił do Korei Płn. z Chin, razem z kilkoma innymi osobami został poddany kwarantannie. Złamał jednak jej zasady i potajemnie poszedł do miejskiej łaźni. Tam został aresztowany i natychmiast rozstrzelany.

„Dzung-ang ilbo” pisze, że przywódca Korei Płn. Kim Dzong Un w obawie przed koronawirusem zarządził w całym kraju drakońskie środki ostrożności. Wprowadził m.in. tajny dekret, nakazujący izolowanie każdego, kto był w Chinach lub miał kontakt z Chińczykami, a złamanie tych zasad karane ma być zgodnie z „twardymi wojskowymi regułami”.

Pjongjang ogłosił także wydłużenie kwarantanny do 30 dni dla osób, podejrzanych o zakażenie koronawirusem, podczas gdy na całym świecie stosowany jest 14-dniowy okres izolacji i obserwacji. Prawie całkowicie zamknięto też granicę w Chinami, jednym z niewielu krajów, z którym Korea Płn. utrzymuje stosunki dyplomatyczne.

Korea Płn. już od kilkunastu dni stosuje zaostrzone środki, mające chronić ją przed koronawirusem. Na teren tego kraju zakaz wjazdu mają zagraniczni turyści, drastycznie ograniczono także wszelkie operacje w strefie zdemilitaryzowanej na granicy z Koreą Płd.

W sobotę władze w Pjongjangu zrezygnowały z zorganizowania wojskowej defilady z okazji 72. rocznicy powstania armii Korei Płn.

Według „Daily Mail” północnokoreański oddział Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) nie potwierdził jeszcze ani jednego przypadku zakażenia koronawirusem, jednak „Dzung-ang ilbo” już w zeszłym tygodniu pisał o osobie zakażonej w Pjongjangu. Niektóre media w Korei Płd. twierdzą, że osób zakażonych wirusem COVID-19 w Korei Płn. może być o wiele więcej. Nie jest także wykluczone, że groźny wirus zbiera już tam śmiertelne żniwo.

Jak pisała kilka dni temu japońska agencja Kyodo, społeczeństwo Korei Płn. może być bardziej podatne na drastyczne skutki zakażeń koronawirusem z powodu ogólnokrajowych niedoborów żywności i niedostatecznej opieki zdrowotnej.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Zaginął 45-letni Arkadiusz Kańczucki

Wydział Kryminalny Komendy Powiatowej Policji w Tomaszowie Mazowieckim (woj. łódzkie) od 7 lutego 2020 r. prowadzi poszukiwania Arkadiusza Kańczuckiego. Mężczyzna wyszedł z domu i ślad po nim zaginął. Jak podaje policja, zaginiony 45-latek, w dniu 6 lutego wyjechał z miejsca zamieszkania samochodem marki Seat Altea na tomaszowskich tablicach rejestracyjnych. Do chwili obecnej nie nawiązał kontaktu rodzinną i osobami z najbliższego otoczenia, a jego aktualne miejsce pobytu nie jest znane.

W tym dniu ubrany był w czerwony T-shirt z krótkim rękawem, czarne spodnie dresowe i czarną ocieplaną polarową bluzę. RYSOPIS ZAGINIONEGO: wzrost 177 cm, waga ok. 104 kg, sylwetka otyła, włosy ciemne – lekko szpakowate, oczy koloru piwnego.

Osoby mogące mieć jakąkolwiek wiedzę na temat miejsca pobytu mężczyzny lub o jego aktualnych losach, proszone są o kontakt w tej sprawie z policjantami Wydziału Kryminalnego Komendy Powiatowej Policji w Tomaszowie Mazowieckim ul. Wandy Panfil 44, telefonicznie dzwoniąc pod numer: Sekretariat Wydziału Kryminalnego w godz. 08:00 -15:00 (kier. 44) 726 10 67, Powiatowe Stanowisko Kierowania – Zespół Dyżurnych (całodobowo) tel. (kier. 44) 726 10 00 lub pod numer alarmowy 112.
Źródło info i foto: se.pl

Wenezuela: 56-letni mężczyzna przez 31 lat miał więzić, głodzić i wykorzystywać seksualnie kobietę

Sąd w Wenezueli zadecydował o aresztowaniu mężczyzny, który przez 31 lat miał przetrzymywać w swoim mieszkaniu kobietę, która była „jego miłością z dzieciństwa”. Matias Salazar został oskarżony o stosowanie przemocy fizycznej i psychicznej oraz o niewolnictwo seksualne.

Sprawa „wenezuelskiego Fritzla” zbulwersowała media w Ameryce Południowej. W środę 12 lutego biuro Prokuratora Generalnego oświadczyło, że sąd w stanie Aragua wydał nakaz aresztowania 56-letniego mężczyzny. Matias Salazar został oskarżony o uwięzienie i wykorzystywanie seksualne swojej dziewczyny, którą poznał gdy była nastolatką. Mężczyzna przetrzymywał kobietę przez 31 lat.

Wenezuela – przez 31 lat była więziona i wykorzystywana seksualnie przez chłopaka. Był jej „miłością z czasów szkolnych”

Jak podają „Diario Libre” i „The New York Times”, historia wyszła na jaw po tym, jak mająca dziś 49-lat kobieta zdołała uciec z mieszkania, w którym była więziona przez kilkadziesiąt lat. Morella zjawiła się w schronisku dla kobiet w miejscowości Maracay w północno-centralnej Wenezueli, gdzie opowiedziała o swoim oprawcy.

Morella w wieku 17 lat związała się z 23-letnim wówczas Salazarem. Młoda kobieta ledwo skończyła szkołę średnią, a jej rodzina przestała akceptować chłopaka córki, który już wtedy przejawiał agresywne zachowania. Rok później mężczyzna zaproponował dziewczynie opuszczenie Wenezueli i „walkę o swoją miłość”. Zniknęli w 1988 roku na dwa dni przed Bożym Narodzeniem.

Para ukrywała się w hotelach i dwóch domach, zanim finalnie zamieszkała w jednym z apartamentowców w mieście Maracay. To tam, w ciasnej klitce bez dostępu do światła, kobieta miała być przetrzymywana przez kilkadziesiąt lat. Mężczyzna bił ją, głodził i wykorzystywał seksualnie. Uwięzioną kobietę miał karmić jedynie ryżem, soczewicą i jajkami.

Przez lata Morella próbowała dwukrotnie uciec z mieszkania, jednak udało jej się to dopiero 24 stycznia 2020 roku. Wtedy Salazar przez nieuwagę zostawił klucze w mieszkaniu. Dotarła do ośrodka pomocy dla kobiet, ponieważ pewnego dnia usłyszała w radiu program, w którym podano nazwę tej instytucji. Sam Matias Salazar nie mieszkał ze swoją „miłością z czasów szkolnych”. Mężczyzna miał drugie mieszkanie w bloku znajdującym się po drugiej stronie ulicy. Tam żył z inną kobietą i dzieckiem.

Matias Salazar został oskarżony o znęcanie się psychiczne i fizyczne nad ofiarą, uwięzienie jej oraz stosowanie wobec niej przemocy i niewolnictwa seksualnego. Przebywa obecnie w areszcie policyjnym. Obrońca oskarżonego powiedział, że mężczyzna nie przyznaje się do winy oraz czuje się „prześladowany” przez media. Po tym jak sprawa Morelli trafiła do mediów, pojawiły się informację, że Salazar mógł w ten sposób przetrzymywać też co najmniej trzy inne kobiety.
Źródło info i foto: Gazeta.pl