Jest list gończy za Olgierdem Michalskim. Mężczyzna jest podejrzanym ws. śmierci zapaśnika Dominika Sikory

Prokuratura Rejonowa Poznań Stare Miasto wydała w piątek list gończy za Olgierdem Michalskim podejrzanym ws. śmierci 29-letniego zapaśnika Dominika Sikory. Sportowiec zmarł pod koniec stycznia w szpitalu po pobiciu na poznańskim Starym Rynku.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu prok. Łukasz Wawrzyniak przekazał w poniedziałek, że śledczy wydali list gończy w piątek w godzinach popołudniowych po decyzji sądu o zastosowaniu wobec Olgierda Michalskiego tymczasowego aresztu poszukiwawczego.

– Prokurator sporządził stosowną dokumentację do publikacji i policja będzie prowadzić poszukiwania zmierzające do ustalenia miejsca pobytu, zatrzymania i doprowadzenia do prokuratury podejrzanego – powiedział Wawrzyniak.

42-letni Olgierd Michalski jest podejrzany o spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu skutkującego śmiercią 29-letniego zapaśnika Dominika Sikory. Sportowiec został pobity w nocy z 25 na 26 stycznia po tym, gdy wyszedł z lokalu na Starym Rynku w Poznaniu. Po pobiciu Sikora z obrzękiem mózgu trafił do szpitala, gdzie zmarł 31 stycznia.

Był już karany m.in. za napaść na policjantów zakończoną strzelaniną

Poznańska policja poinformowała, że dysponuje zapisem z monitoringu, który zarejestrował całe zdarzenie. 7 lutego funkcjonariusze za zgodą prokuratury opublikowali wizerunek i dane Olgierda Michalskiego. Mężczyzna był w przeszłości skazany na kary więzienia m.in. za napaść na policjantów, która zakończyła się strzelaniną.

Dominik Sikora był jednym z czołowych zapaśników stylu klasycznego KS Sobieski Poznań. Zdobył wiele medali indywidualnych i drużynowych mistrzostw Polski. Był także medalistą mistrzostw Europy kadetów. Podejrzanemu grozi kara od lat 5 więzienia, kara 25 lat pozbawienia wolności lub dożywotnie więzienie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Morderstwo w Berlinie. Kto zabił byłego czeczeńskiego rebelianta Zelimcana Khangoszwiliego?

To rosyjska służba bezpieczeństwa FSB stoi za morderstwem byłego czeczeńskiego rebelianta Zelimcana Khangoszwiliego – przekonują dziennikarze brytyjskiego portalu śledczego Bellingcat. 40-latek został zastrzelony w Berlinie w sierpniu 2019.

Zelimchan Khangoszwili był obywatelem Gruzji i byłym czeczeńskim bojownikiem, który w Berlinie posługiwał się m.in. tożsamością Tornike K. Mężczyzna został zastrzelony w berlińskim parku Tiergarten strzałami w plecy i głowę. Domniemany sprawca przebywa w niemieckim areszcie śledczym.

Bellingcat odtworzył kontakty mordercy z FSB

Reporterzy, operując w oparciu o przekazane im dane logowania telefonu sprawcy, potwierdzili, że zatrzymany przez niemiecką policję Wadim K. – używający fałszywego nazwiska S. – wielokrotnie stawiał się w biurach i ośrodku treningowym FSB w Moskwie, a także kontaktował się przed atakiem w Niemczech z wysokiej rangą przedstawicielami rosyjskich służb, dzięki którym miał dostać m.in. fałszywe dokumenty tożsamości. Najczęstsze rozmowy – ponad 20 razy – przeprowadził z Edwardem Benderskim, szefem Funduszu na rzecz byłych oficerów służb specjalnych FSB.

Jednocześnie zaznaczono, że mężczyzna w przeszłości brał udział w co najmniej dwóch innych zabójstwach na zlecenie w 2007 i 2013 roku, za które był nawet w pewnym momencie poszukiwany przez Interpol.
Źródło info i foto: wp.pl

Porwanie 10-latka w Gdyni. Belgijski sąd rodzinny wydał wyrok, że Ibrahim ma zostać w Belgii z ojcem

Prokuratura w Antwerpii informuje, że belgijski sąd rodzinny w październiku 2018 roku wydał wyrok, na mocy którego 10-letni Ibrahim miał zostać w Belgii z ojcem, a nie z matką, która wyjechała z nim do Polski. Taką informację przekazał korespondentce RMF FM Katarzynie Szymańskiej-Borginion rzecznik prokuratury Kristof Aerts. Pani Karolina, matka uprowadzonego chłopca, twierdzi jednak coś innego. „On (ojciec – red.) nie ma żadnych praw, ma wyrok sądu z 2017 roku, gdzie zostały mu wszelkie prawa odebrane. Ja jestem jedyną osobą, która ma prawo opieki nad dzieckiem” – mówiła wcześniej dziennikarzom. 10-letni Ibrahim miał zostać uprowadzony przez ojca, Marokańczyka Azeddine’a Oudrissa w niedzielę wieczorem w Gdyni. W związku z porwaniem dziecka w poniedziałek rano ogłoszono Child Alert.

„Decyzją sądu rodzinnego w Antwerpii z 15 października 2018 roku Ibrahim miał zostać z ojcem w Belgii, a nie z matką, która wyjechała z dzieckiem do Polski. Informacja, jakby ojciec został pozbawiony praw rodzicielskich na tę chwilę nie jest prawdziwa. Więcej informacji w tej sprawie nie mogę podać” – to komunikat rzecznika prokuratury w Antwerpii Kristofa Aertsa, nadesłany do biura brukselskiej korespondentki RMF FM Katarzyny Szymańskiej-Borginion.

„Jedyny wyrok, jaki znam, to wyrok z 2017 roku przyznający mi pełnię praw. O żadnym innym wyroku nic nie wiem, dowiaduję się teraz” – mówi z kolei pani Karolina, matka 10-latka.

Z mediów społecznościowych i od Polaków z Belgii wiemy, że wnuczek był widziany na spacerze w Antwerpii. Z tego wynika, że ojciec nie specjalnie się ukrywa – powiedział z kolei dziadek chłopca pan Kazimierz.

We wtorek polskie Ministerstwo Sprawiedliwości zwróci się do resortu sprawiedliwości Belgii z prośbą o dokumentację, dotyczącą wszystkich orzeczeń i postanowień sądowych związanych z zaginionym 10-letnim Ibrahimem. Wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik przyznaje w rozmowie z reporterem RMF FM Michałem Dobrołowiczem, że w tej sprawie powstało wiele różnych wersji dotyczących między innymi władzy rodzicielskiej.

Tymczasem pani Karolina, mama uprowadzonego 10-latka twierdzi, że ma pełnię praw do opieki nad synem. Mam wyrok belgijskiego sądu, który przyznaje mi pełnię praw do opieki nad dzieckiem – powiedziała dziennikarzom.

Zdaniem kobiety, jej były partner uciekł z synem do Belgii, gdzie jako obywatel Maroka mieszkał od dziecka. Jak podkreśliła, próbowała bronić syna, ale została pobita, a mężczyzna odebrał jej dziecko siłą.

O decyzji belgijskiego sądu rodzinnego z października 2018 roku jako pierwszy informował portal Polsat News.

Kobieta twierdzi, że została pobita, a dziecko uprowadzone przez ojca

Do tego zdarzenia doszło w niedzielę wieczorem w Gdyni przed blokiem przy ul. Ledóchowskiego. Zaparkowałam auto, wyszłam z synem. Jak staliśmy pod klatką, to ten człowiek zaczął mnie bić, wyrwał mojego syna, który bardzo płakał, krzyczał: „Mamo, pomóż mi”. Podbiegłam do tego samochodu, on się ze mną zaczął szarpać – opisała zdarzenia kobieta.

Opowiedziała też dziennikarzom o rozmowie ze swoim synem. Zadzwonił do mnie mój były partner, rozmawiałam z synem, jest on bardzo spokojny, prawdopodobnie został mu podany jakiś środek uspokajający – przekazała. Musieliśmy ze sobą rozmawiać w języku niderlandzkim, bo on nie miał żadnego tłumacza. Moje dziecko powiedziało, że jest wszystko dobrze i że tata miał mu dać jeść i pytał się, czy po niego przyjadę – opisała.

Child Alert po raz czwarty w Polsce

W związku z uprowadzeniem 10-letniego Ibrahima w poniedziałek rano ogłoszono Child Alert – system wsparcia poszukiwań, umożliwiający rozpowszechnienie wizerunku chłopca w mediach.

Matka Ibrahima skrytykowała polskie służby za zbyt opieszałe działanie. Tak jak zostałam potraktowana przez funkcjonariuszy, tego się po prostu nie da odpisać. Wiedziałam, że mój były partner chce go wywieźć z Polski. Policjanci powiedzieli mi, że Child Alert był trzy razy zrobiony w Polsce i to się nie kwalifikuje, nie ma na to szansy. Ja o to zabiegałam od samego początku. Wiedziałam, że on się kieruje do granicy polsko-niemieckiej, żeby ją przekroczyć i żeby dostać się do Belgii – powiedziała.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Lublin: Trwają poszukiwania sprawcy, który powiesił psa na drzewie

W Lublinie nieznany sprawca powiesił na drzewie psa. Policjanci poszukują osoby odpowiedzialnej za bestialski czyn. Obrońcy zwierząt zbierają pieniądze na nagrodę za pomoc w ujęciu oprawcy – donosi „Dziennik Wschodni”. Zwłoki psa znajdowały się w zagajniku u zbiegu ulic Świętochowskiego, Żeglarskiej i Powojowej. Jak pisze „Dziennik Wschodni”, widok był makabryczny.

„Pies został uduszony za pomocą dwóch opasek uciskowych. Sprawca zawiesił zwierzę na drzewie za pomocą przytwierdzonego do opasek odblaskowego cienkiego sznurka” – czytamy.

Sprawą zajmuje się policja, przeprowadzono oględziny i zabezpieczono ślady. Zostanie przeprowadzona sekcja zwłok psa. Nie wiadomo bowiem, czy pies jeszcze żył, kiedy oprawca wieszał go na drzewie, czy też zabił zwierzę wcześniej.

Policja apeluje o pomoc w wykryciu sprawcy. Informatorom zapewnia się anonimowość.

W ustaleniu i zatrzymaniu sprawcy stara się pomóc Fundacja EX LEGE, która zbiera pieniądze na nagrodę za wskazanie sprawcy. Zbiórka 10 tysięcy zł jest prowadzona poprzez internetowy portal ratujemyzwierzaki.pl (pod tytułem „Egzekucja”).

Za zabicie psa grozi kara do 3 lat więzienia, a w przypadku dokonania tego czynu ze szczególnym okrucieństwem – do 5 lat więzienia.
Źródło info i foto: interia.pl

Zaginął 28-letni Przemysław Czarnecki

Zaginął 28-letni Przemysław Czarnecki – informuje Fundacja ITAKA. Mężczyzna poszukiwany jest od 7 lutego 2020 r. 28-latek pochodzi z miejscowości Tarzymiechy Drugie (województwo lubelskie), ale ostatni raz widziany był w Zamościu. Policja apeluje o pomoc w poszukiwaniach.

Jak czytamy w komunikacie policyjnym na stronie komendy w Krasnymstawie, 28-letni Przemysław Czarnecki 7 lutego 2020 r. około godziny 16.00 wyszedł z zakładu pracy przy ulicy Kilińskiego na terenie Zamości. Od tamtego momentu, mężczyzna zapadł się pod ziemię. Do tej pory nie nawiązał żadnego kontaktu z rodziną, a miejsce jego pobytu pozostaje nieznane.

Przemysław Czarnecki pochodzi i mieszka w miejscowości Tarzymiechy Drugie (gmina Izbica, woj. lubelskie).

Rysopis zaginionego

Zaginiony Przemysław Czarnecki ma 182 centymetry wzrostu, średnią sylwetkę. Ma również ciemne, krótkie włosy, przyległe uszy i prosty noc. Mężczyzna posiada znak szczególny, którym jest blizna pooperacyjna w okolicy kolana – o długości ok. 15 cm. Poniżej publikujemy fotografię zaginionego:

Jak czytamy w komunikacie policyjnym na stronie komendy w Krasnymstawie, 28-letni Przemysław Czarnecki 7 lutego 2020 r. około godziny 16.00 wyszedł z zakładu pracy przy ulicy Kilińskiego na terenie Zamości. Od tamtego momentu, mężczyzna zapadł się pod ziemię. Do tej pory nie nawiązał żadnego kontaktu z rodziną, a miejsce jego pobytu pozostaje nieznane.

W chwili zaginięcia, 28-latek miał na sobie czarną kurtkę, ciemne spodnie, niebieską czapkę zimową a na nogach buty w typie „kamaszy”.

„Wszystkie osoby, które widziały zaginionego lub znają miejsce jej pobytu proszone są o kontakt z Komendą Powiatową Policji w Krasnymstawie pod nr tel. 82 57 56 290 lub 112” – czytamy w komunikacie.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Kontrola CBA. Są zarzuty dla Burmistrza Biskupca i Prezesa PWiK

Zarzuty przekroczenia uprawnień i wyrządzenie szkody majątkowej na kwotę blisko 6 milionów złotych usłyszeli Burmistrz Biskupca i Prezes Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Biskupcu Sp. z o.o. Agenci Delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego w Białymstoku prowadzili śledztwo dotyczące rozporządzania mieniem komunalnym przez Urząd Miejski w Biskupcu oraz Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji w Biskupcu Sp. z o.o. (PWiK) w związku z realizacją zawartej w 2015 r. z Horizont Project Development Sp. z o.o. umowy inwestycyjnej.

Ustalenia śledztwa były wynikiem prowadzonych przez białostocką Delegaturę CBA kontroli w Urzędzie Miejskim i Przedsiębiorstwie Wodociągów i Kanalizacji w Biskupcu. Dotyczyły przede wszystkim rozporządzania przez Urząd Miejski w Biskupcu mieniem komunalnym m.in. w związku z bezprzetargową sprzedażą firmie Egger nieruchomości gminnych za pośrednictwem PWiK w Biskupcu.

W wyniku śledztwa Burmistrz Biskupca i Prezes PWiK w Biskupcu usłyszeli zarzuty niedopełnienia obowiązków i wyrządzenie szkody majątkowej wielkich rozmiarów. Wobec Prezesa Zarządu PWiK w Biskupcu sp. z o.o. Prokuratura Okręgowa w Olsztynie zastosowała środek zapobiegawczy w postaci zakazu zajmowania stanowisk w Zarządzie PWiK w Biskupcu Sp. z o.o.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Podsumowanie 2019 roku przez CBŚP. Zatrzymano 3,8 tys. osób

Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji podsumowali swoje działania w 2019 roku. W ubiegłym roku zatrzymali prawie 3,8 tys. osób, z czego prawie co druga usłyszała zarzuty kierowania lub udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, a co trzeci podejrzany został tymczasowo aresztowany.

Rzeczniczka CBŚP nadkom. Iwona Jurkiewicz podała, że w 2019 roku, często przy współpracy z instytucjami polskimi i zagranicznymi, zatrzymano prawie 3,8 tys. podejrzanych. – Co najmniej co drugi podejrzany (2019 r. – ponad 2,2 tys., 2018 r. – ponad 1,9 tys.) usłyszał zarzuty kierowania lub udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Częściej niż co trzeci podejrzany (2019 r. – ponad 1,3 tys., 2018 r. – ponad 1,3 tys.) został tymczasowo aresztowany – wyliczyła policjantka.

Zabezpieczone mienie, likwidacja plantacji i fabryk narkotyków

– W blisko 20-letniej historii CBŚP zabezpieczono rekordowe wartości mienia należącego do przestępców – ponad 2,1 mld zł. Wśród zabezpieczonego mienia najcenniejsze są nieruchomości oraz środki finansowe na rachunkach bankowych i w gotówce – podkreśliła Jurkiewicz.

Nadkomisarz zwróciła uwagę, że „zabezpieczone ruchomości w minionym roku to przede wszystkim luksusowe samochody, dzieła sztuki i drogocenna biżuteria”. Dodała, że śledczym udało się również zabezpieczyć rzeczy ukrywane poza granicami Polski.

Wskazała, że w 2019 r. CBŚP zabezpieczyło ponad 7 ton narkotyków, w tym duże ilości prekursorów, co zapobiegło wyprodukowaniu kolejnych środków odurzających. – Podczas prowadzonych akcji zlikwidowano 28 laboratoriów narkotyków syntetycznych, 38 plantacji konopi indyjskich, na których zabezpieczono ponad 11 tysięcy krzewów – dodała.

Podkreśliła także, że w ubiegłym roku zlikwidowano 20 fabryk papierosów, zabezpieczono blisko 212 mln szt. papierosów (2018 r. – ponad 156 mln szt.) oraz ponad 324 tony tytoniu (2018 r. – ponad 267 ton).

Współpraca z innymi służbami

– Osiągnięte wyniki CBŚP oraz przeprowadzone akcje były możliwe także dzięki współpracy z prokuratorami, policjantami Komend Wojewódzkich Policji, Strażą Graniczną, Krajową Administracją Skarbową, Głównym Inspektoratem Sanitarnym, Generalnym Inspektorem Informacji Finansowej i innymi polskimi instytucjami – zaznaczyła rzeczniczka CBŚP.

– Na szczególną uwagę zasługuje szeroko prowadzona przez CBŚP ścisła współpraca międzynarodowa ze służbami i instytucjami wielu krajów, często przy wsparciu Europolu i Eurojustu – dodała policjantka.

Wyniki ubiegłorocznej pracy policjantów CBŚP zostały zaprezentowane podczas uroczystej odprawy, która odbyła się w minioną środę. Udział w niej wziął między innymi Zastępca Komendanta Głównego Policji nadinsp. Kamil Bracha oraz komendant Centralnego Biura Śledczego Policji insp. Paweł Półtorzycki.
Źródło info i foto: TVP.info

Berlin: Zwłoki Polki w śpiworze. Chcieli je zakopać w piaskownicy

Niemiecka policja znalazła zwłoki 53-letniej Polki zawinięte w śpiwór leżący na chodniku w Berlinie. Informacje o podejrzanym pakunku, który wcześniej dźwigali dwaj mężczyźni w wieku 35 i 42 lata, przekazał funkcjonariuszom anonimowy świadek. – Prokuratura jest bardzo oszczędna w udzielaniu informacji w tej sprawie – informuje z Berlina korespondent Polsat News Tomasz Lejman.

Anonimowe zgłoszenie o dwóch mężczyznach niosących śpiwór, w który najprawdopodobniej owinięto ciało, wpłynęło na komisariat policji w dzielnicy Berlina – Mitte 10 lutego 2020 roku, około godziny 22:00. Funkcjonariusze, którzy udali się we wskazane miejsce, znaleźli leżący na chodniku śpiwór, a w nim rzeczywiście znajdowały się zwłoki. Śledczy ustalili, że to 53-letnia bezdomna Polka. Kobieta nocowała ostatnio w opuszczonej szopie.

Obrażenia, jakie znaleziono na ciele denatki wskazują, że została ona brutalne zamordowana.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Bydgoszcz: 8-miesięczny Kubuś miał powykręcane rączki i nóżki. Sąsiadka uratowała mu życie

W Walentynkowy wieczór do szpitala w Bydgoszczy (woj. kujawsko-pomorskie) z ciężkimi obrażeniami trafił malutki chłopiec. 8-miesięczny Kubuś miał powykręcane rączki i nóżki. Lekarze doszli do wniosku, że tak rozległe obrażenia nie powstały na skutek wypadku. Dziecko zostało dotkliwie pobite. W sprawie zatrzymano matkę i jej partnera. Jak się okazuje, Kubusia uratowała sąsiadka.

W walentynkowy wieczór do Szpitala Dziecięcego w Bydgoszczy trafił 8-miesięczny Kubuś. Chłopca przywieziono z Mroczy, gdzie mieszka z matką, jej partnerem i 4-letnią siostrzyczką Wiktorią. U chłopca stwierdzono złamanie obu kości podudzia prawej nogi, zwichnięty prawy staw łokciowy, podejrzenie złamania lewej kości promieniowej łokciowej oraz liczne obrzęki.

Matka twierdzi, że Kubuś wypadł z łóżeczka

W nocy z piątku na sobotę lekarze poinformowali policjantów, że nad chłopcem ktoś mógł się znęcać. W związku z tym 15 lutego, funkcjonariusze zatrzymali matkę dziecka. Stało się to, gdy przyjechała ponownie do szpitala. Do wyjaśnienia zatrzymano także 28-letniego Radosława, partnera kobiety.

25-letnia Katarzyna O. twierdzi, że syn wypadł z łóżeczka. Sąsiedzi kobiety uważają, że to niemożliwe. Opisują również awantury i bijatyki w mieszkaniu pary, które były codziennością.

Awantury, wizyty policji i płacz dzieci po nocach

– Policja często tam bywała, dzieciak płakał po nocach, były awantury, kłótnie. Nie ma takiej opcji, żeby ten chłopiec wypadł z łóżeczka. Ten jej konkubent bił ją i dziecko. W piątek słyszałam trzaskanie drzwiami i łomot. Mój mąż myślał że ktoś rąbie drzewo. A to się później okazało, że to tego Kubusia bili – relacjonowała sąsiadka Katarzyna O., pani Sabina.

Katarzyna O. była notowana

Inna prawdopodobnie ocaliła dziecku życie. – Jak zobaczyłam chłopca to powiedziałam, że jak nie pojedzie z nim do szpitala, to zgłoszę to na policję i do opieki społecznej – wyjawiła pani Magdalena. Nie potrafiła znieść widoku nienaturalnie wykręconej rączki dziecka, która jak się potem okazało była złamana.

Sąsiedzi twierdzą, że w tej rodzinie już wcześniej dochodziło do znęcania się nad dziećmi. Katarzyna O. miała ich czworo, ale dwoje z nich została odebrana. Miała krzywdzić własne pociechy przypalając je papierosami.

Życie Kubusia nie jest zagrożone. Jego matka jest znana policji. Była notowana za przestępczość przeciwko mieniu, a także narkotykową.

Matka i jej partner trafili do aresztu

– Matce dziecka został postawiony zarzut znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad ośmiomiesięcznym synkiem Jakubem i 4 letnią córką Wiktorią. Kodeks karny przewiduje za to karę do 10 lat więzienia – powiedział prokurator Piotr Glanc, szef prokuratury rejonowej w Nakle, Piotr Glanc.

Partnerowi Karoliny O. także został postawiony zarzut znęcania się nad dziećmi. Kodeks Karny przewiduje za to karę do 8 lat więzienia. – Zastanawiamy się czy nie wystąpić do sądu o zastosowanie wobec podejrzanych środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztu – dodał prokurator Glanc.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Porwanie 10-latka w Gdyni. To matka dziecka złamała prawo i wywiozła Ibrahima do Polski?

Do szokujących informacji z prokuratury w Antwerpii dotarła Dorota Bawołek, korespondentka telewizji Polsat News w Brukseli. Według jej relacji, to matka Ibrahima złamała prawo, wywożąc go do Polski. Belgijski sąd rodzinny w październiku 2018 r. wydał wyrok, na mocy którego dziecko miało zostać w Belgii z ojcem, a nie z matką w Polsce. Taką informację podano w serwisie polsatnews.pl.

Według prokuratury w Antwerpii, informacja o tym, że ojciec dziecka jest pozbawiony władzy rodzicielskiej „nie jest prawdziwa”.

– W świetle przekazanych przez Polsat News informacji, jestem gotowy wystąpić do belgijskiego ministra sprawiedliwości o informację, co w tej sprawie działo się w tym kraju – powiedział na antenie Polsat News Michał Wójcik, wiceminister sprawiedliwości.

Matka chłopca twierdzi z kolei, że nic nie wie o wyroku sądu z 2018 roku.

Przypomnijmy, 10-letni Ibrahim został uprowadzony w niedzielę w godzinach wieczornych. Procedura Child Alert została uruchomiona w poniedziałek około godziny 7 rano. Ibrahim ma ok. 150 cm wzrostu, włosy koloru ciemny brąz czesane do góry, oczy brązowe. W chwili porwania chłopiec ubrany był w kurtkę ortalionową koloru pomarańczowego, białą bluzę z wizerunkiem Kaczora Donalda, jasne jeansy ze ściągaczami przy nogawkach oraz czarne buty z odblaskowymi elementami.

Osoby posiadające jakiekolwiek informacje mogące przyczynić się do odnalezienia dziecka i zatrzymania sprawcy porwania, proszone są o kontakt telefoniczny na specjalnie uruchomioną bezpłatną infolinię alarmową 995 lub z najbliższą jednostką Policji.
Źródło info i foto: se.pl