Szwedzka policja ściga seryjnego gwałciciela

Policja w Szwecji ściga seryjnego gwałciciela, który dopuścił się kilku napaści na kobiety w południowym Sztokholmie.
Mężczyzna uderzył swoje ofiary w głowę, a następnie zaciągnął je do lasu, gdzie je zgwałcił. Mówi się, że seryjny gwałciciel ma jasną cerę i ciemny zarost. Mówi łamanym szwedzkim.

Stwierdzono trzy przypadki brutalnych gwałtów dokonanych przez poszukiwanego. Mężczyzna wabi swoje ofiary do lasu po czym ogłusza i brutalnie gwałci. Ataki miały miejsce po południu i wczesnym rankiem. Kobieta została zgwałcona wczesnym rankiem we Flemingsbergu w południowym Sztokholmie. Kobieta została uderzona w głowę, a następnie zgwałcona. Ofiara została znaleziona przez przechodniów.

Poszukiwany jest krępej budowy ciała. Kobiety zeznały, że czuć od niego alkohol i papierosy.

Gdy podejrzany atakował kobiety miał na sobie zieloną kurtkę wojskową, czarne buty i czarną czapkę. Jedna z ofiar zeznała, że mężczyzna jest łysy.

Źródło info i foto: PoszukiwaniMagazyn.pl

Agent Tomek trafił do aresztu. Gdzie spędzi trzy miesiące?

Agent Tomek musi zamienić okazały dom na ciasną celę. Najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie. Jego pocieszeniem może być dobrze wyposażona kantyna, a w niej płatki Mlekołaki albo fistaszki Kraszki. Agent Tomek najbliższe trzy miesiące spędzi w Areszcie Śledczym w Białymstoku przy ulicy Kopernika. Jednostka przeznaczona jest dla mężczyzn i kobiet, funkcjonuje w niej również oddział zakładu karnego dla recydywistów. O areszcie było już głośno, gdy trafiła tam Katarzyna W., matka Madzi z Sosnowca.

Sam budynek ma bogatą historię. Niemcy trzymali w nim jeńców i szpiegów, przez dwa lata więzieniem administrowało NKWD, po wojnie cele wypełniły się ludźmi opozycji i zbrojnego podziemia. Dzisiaj funkcjonuje jako areszt śledczy, pomieścić może 713 osób.
Źródło info i foto: wp.pl

Tennesse: Stracono wielokrotnego mordercę

W stanie Tennessee na wschodzie USA stracono wielokrotnego mordercę, który dostał karę śmierci za zabójstwo współwięźnia w 1985 roku. Gubernator nie ułaskawił go i nie uznał za okoliczność łagodzącą zeznań byłych strażników, którzy twierdzili, że skazany uratował im życie.

Stan Tennessee przywrócił najwyższy wymiar kary w sierpniu 2018 roku. Od tego czasu łącznie ze straconym w czwartek 58-letnim Nicholasem Toddem Suttonem przeprowadzono egzekucje siedmiu osadzonych – wylicza portal dziennika „USA Today”.

Do więzienia Sutton trafił jako 19-latek z wyrokiem dożywocia za zabicie swojej babci. Przyznał się później również do zamordowania dwóch innych osób, w tym swojego przyjaciela z dzieciństwa, za co otrzymał karę podwójnego dożywocia.

Na karę śmierci został skazany w 1985 r. za zabicie współwięźnia.

Gubernator stanu Tennessee Bill Lee nie skorzystał z prawa łaski. We wniosku o ułaskawienie oceniono, że morderca „przeszedł przemianę osobowości” i podkreślano, że uratował życie trzem strażnikom więziennym.

Jeden z nich przyznał, że stało się tak podczas zamieszek w zakładzie karnym w 1985 roku. Grupa pięciu więźniów, uzbrojona z noże i inną broń, otoczyła mnie i próbowała wziąć za zakładnika. Nick i inny współwięzień postawili się im, wynieśli mnie w bezpieczne miejsce (…)” – oświadczył emerytowany strażnik więzienny, cytowany przez portal CNN. „Zawdzięczam moje życie Nickowi Suttonowi – zaznaczył.

W stolicy stanu Nashville, przed budynkiem, gdzie na krześle elektrycznym przeprowadzono egzekucję skazańca, od czwartkowego popołudnia zbierali się przeciwnicy kary śmierci. Wielu z nich modliło się za skazanego. Do rezygnacji z kary głównej apelowała też część rodzin osób zabitych przez Suttona.

Stracony mężczyzna na ostatni posiłek poprosił o kotlety schabowe, ziemniaki oraz ciasto brzoskwiniowe z lodami waniliowymi.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Jest wyrok dla pracownika ochrony finału WOŚP, podczas którego zabito prezydenta Gdańska

Mężczyzna został skazany na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Dariusz S. był oskarżony o składanie fałszywych zeznań. Proces Dariusza S. – pracownika Agencji Ochrony Tajfun, która 13 stycznia br. zabezpieczała finał WOŚP w Gdańsku, toczył się przed Sądem Rejonowym Gdańsk–Południe. Mężczyznę oskarżono m.in. o składanie fałszywych zeznań i podżeganie do tego innych.

Fałszywe zeznania ochroniarza

Zdaniem prokuratury Dariusz S. tuż po zdarzeniu zeznał, że nożownik, który zaatakował Adamowicza, dostał się na scenę posługując się plakietką z napisem „Media”. Ochroniarz przekazał policjantom identyfikator, którym rzekomo miał się posłużyć napastnik.

Funkcjonariusze ustalili jednak, że mężczyzna kłamał. Wskazywały na to m.in. wyniki badań plakietki, na której nie znaleziono materiału DNA nożownika. Zdaniem śledczych, Dariusz S. składając fałszywe zeznania, chciał „ukryć zaniedbania w zakresie zabezpieczenia imprezy”. Już w trakcie toczącego się w jego sprawie śledztwa ochroniarz próbował nakłonić kolegów, aby złożyli zeznania potwierdzające przedstawioną przez niego wersję zdarzeń.

Dariusz S. początkowo nie przyznawał się do oszustwa, na dalszym etapie postępowania przyznał jednak, że złożył fałszywe zeznania i nakłaniał do tego kolegów.

Przeszłość Dariusza S.

Z informacji uzyskanych od obrońcy Dariusza S. wynika, że oskarżony, przed zatrudnieniem w agencji Tajfun, służył około 15 lat w policji. Pracował m.in. w wydziałach kryminalnym, ds. przestępczości narkotykowej, samochodowej, a także ubezpieczeniowej Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku. Przebieg jego służby był nienaganny. Wielokrotnie był też wyróżniany przez Komendanta Miejskiego Policji w Gdańsku, a w październiku 2009 r. otrzymał wyróżnienie Komendanta Wojewódzkiego Policji w Gdańsku dla najlepszego funkcjonariusza policji garnizonu województwa pomorskiego. S. odszedł ze służby w 2018 r., przeszedł na rentę.
Źródło info i foto: onet.pl

Śmierć 18-latka na komisariacie. Są wyniki sekcji zwłok

Ujawniono wyniki sekcji zwłok 18-latka, który zmarł na komisariacie w Poznaniu. Prokuratura poinformowała, że nie stwierdzono u niego obrażeń powstałych przy użyciu tasera czy paralizatora.

„Są wstępne wyniki sekcji zwłok 18-latka, który wczoraj zmarł na policyjnym komisariacie. Prokuratura informuje, że nie stwierdzono obrażeń wskazujących na udział osób trzecich ani obrażeń powstałych przy użyciu tasera czy paralizatora” – napisała na Twitterze dziennikarka Radia ZET.

Wcześniej rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak podawał, że mężczyzna chorował na serce i zażywał substancje psychoaktywne. Policja zatrzymała 18-latka po tym, jak mężczyzna zdemolował swoje mieszkanie. Policję wezwała jego matka. Kobieta stwierdziła, że jej syn jest agresywny. Miał się z nią szarpać i bić. Na miejsce wezwano drugi patrol.

18-latek został przewieziony na komisariat. Tam stracił przytomność. Podjęto reanimację, po przyjeździe karetki kontynuowały ją służby medyczne. Mężczyzny nie udało się uratować. Sprawę bada prokuratura. Na polecenie szefa wielkopolskiej policji przebieg zdarzenia jest weryfikowany również przez funkcjonariuszy z Wydziału Kontroli KWP.
Źródło info i foto: wp.pl

Rybnik: Brutalna napaść na sędzię. Jest reakcja Zbigniewa Ziobro

Prokurator generalny Zbigniew Ziobro poleci swemu zastępcy prok. Krzysztofowi Sierakowi objęcie nadzorem postępowania przygotowawczego ws. napaści na sędzię w Rybniku; prokuratura będzie żądała najsurowszych konsekwencji – poinformowała PAP rzeczniczka Prokuratury Krajowej prok. Ewa Bialik. Do napaści na sędzię doszło w czwartek w Sądzie Rejonowym w Rybniku. Bezpośrednio po tym zajściu 39-letni mężczyzna został przez sędzię ukarany 14-dniowym aresztem.

„Pan prokurator generalny poleci swemu zastępcy panu prokuratorowi Sierakowi objęcie nadzorem postępowania przygotowawczego dotyczącego napaści na panią sędzię w Rybniku” – poinformowała w czwartek PAP rzeczniczka PK.

Jak zapowiedziała, prokuratura będzie żądała najsurowszych konsekwencji, jakie przewiduje prawo. Ponadto – podała prok. Bialik – prokurator generalny polecił, aby prokuratura wystąpiła o zastosowanie wobec sprawcy tego zdarzenia najsurowszego środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania.
Źródło info i foto: interia.pl

Sąd przedłużył areszt potentatowi branży biopaliw

Sąd przedłużył w czwartek areszt potentatowi branży biopaliw Grzegorzowi Ś. o trzy miesiące – dowiedział się portal tvp.info. W sierpniu ub. r. zatrzymali go agenci CBA. Mężczyzna przez lata zarządzał majątkiem zmarłego w 2013 r. biznesmena Aleksandra Gudzowatego.

Sąd zadecydował, że areszt dla Grzegorza Ś. zostanie przedłużony o kolejne trzy miesiące. Ś. usłyszał już zarzuty wyprowadzenia 96 milionów zł z majątku spółek, którymi zarządzał.

W sierpniu 2019 r. agenci białostockiej delegatury CBA zatrzymali na Dolnym Śląsku i Mazowszu trzy osoby związane z działalnością grupy kapitałowej, w skład której wchodzą spółki z branży biopaliw oraz spirytusowej. Wśród zatrzymanych osób znalazł się m.in. prezes zarządu całej grupy – Grzegorz Ś.

Grzegorz Ś. został w 2006 r. zatrzymany przez ABW w związku z pełnieniem funkcji prezesa zarządu Rafinerii Trzebinia. Prokuratura postawiła mu zarzuty uszczuplenia podatkowego na kwotę 764 mln zł. Jednak w 2018 r. biznesmen został uniewinniony od zarzutów.

Zatrzymany w czwartek przez CBA przez lata zarządzał majątkiem zmarłego w 2013 r. biznesmena Aleksandra Gudzowatego.

„W 2013 r. zostaje prezesem w prawie wszystkich rodzinnych spółkach: wytwórni wódek Akwawit Polmos czy producencie biododatków do paliwa Wratislavii Biodiesel” – informuje „Wprost”. Według ustaleń gazety Ś. „bez wiedzy rodziny transferował majątek Gudzowatych do swoich spółek zarejestrowanych na Cyprze”.

„W ten sposób grupa miała wyrządzić szkody w wielkich rozmiarach spółkom założonym przez rodzinę Gudzowatych, a zarządzanych przez Grzegorza Ś., czyli Bartimpeksowi, Wratislavii czy Akwawitowi. Chodzi między innymi o wyprowadzenie aktywów z przedsiębiorstwa oraz dokonanie wypłat z rachunków Wratislavii na co najmniej 398 mln zł tytułem zapłaty za pozorne transakcje gospodarcze” – czytamy.
Źródło info i foto: TVP.info

Były doradca Donalda Trumpa skazany na więzienie

Sąd federalny w Waszyngtonie skazał w czwartek Rogera Stone’a, byłego doradcę Donalda Trumpa, na 40 miesięcy więzienia za okłamywanie Kongresu oraz zastraszanie świadka. Administracja USA apelowała wcześniej o łagodny wyrok, a prezydent Trump nie wykluczał ułaskawienia. Do ogłoszenia wyroku dochodzi w trakcie wzmożonych napięć między Trumpem a wymiarem sprawiedliwości. Prezydent oceniał, że jego wieloletni doradca był „bardzo źle” traktowany przez prokuratorów i zasługuje na nowy proces.

Odmawiał jednak jasnej deklaracji czy zamierza ułaskawić Stone’a. W dniach poprzedzających wyrok w jego sprawie zdecydował się na skorzystanie z tego prezydenckiego prawa kilkukrotnie.

10 lutego prokuratorzy federalni rekomendowali sądowi skazanie Stone’a na karę od 7 do 9 lat więzienia. Dzień później Trump skrytykował na Twitterze proponowany przez prokuratorów wymiar kary. „Zalecany wyrok dla Stone’a jest okropny i niesprawiedliwy” – napisał amerykański prezydent i całą sprawę nazwał „poronioną sprawiedliwością”.

Jeszcze tego samego dnia ministerstwo sprawiedliwości wycofało się z tej rekomendacji i w piśmie do sądu oświadczyło, że odracza wydanie stosownej opinii. Podkreśliło jednocześnie, że zalecenie prokuratorów o karze od 7 do 9 lat więzienia „można uznać za nadmierne i nieuzasadnione”. Resort zapewnił także, iż nie konsultował tej sprawy z Białym Domem. Sprawa spowodowała jednak odejścia z ministerstwa.

Tweety prezydenta „uniemożliwiają pracę”

W odpowiedzi na wypowiedzi Trumpa prokurator generalny i minister sprawiedliwości USA William Barr oświadczył, że tweety prezydenta „uniemożliwiają mu pracę” i zaapelował do Trumpa, by już więcej nie tweetował o toczących się postępowaniach.

Demokraci uważają działania ministerstwa za motywowane politycznie, oskarżają Trumpa o naciski na wymiar sprawiedliwości i wzywają do wszczęcia śledztwa.

67-letni Roger Stone został aresztowany przez FBI w styczniu 2019 roku, po czym zwolniony za kaucją. W listopadzie ława przysięgłych uznała go za winnego wszystkich siedmiu stawianych mu zarzutów. Był on oskarżony m.in. o składanie fałszywych zeznań przed Kongresem w sprawie ingerencji Rosji w wybory w USA w 2016 roku, nakłaniania świadków do składania fałszywych zeznań i utrudnianie działania wymiaru sprawiedliwości.

Stone przez kilka dekad, z przerwami, był doradcą i powiernikiem Trumpa. W 1998 roku pracował w Waszyngtonie jako lobbysta na rzecz kasyn należących do Trumpa. Jako pierwszy zasugerował mu, by ubiegał się o prezydenturę.

W sztabie wyborczym Trumpa Stone pracował tylko w początkowej fazie kampanii prezydenckiej i oficjalnie odszedł ze sztabu już w połowie 2015 roku. W praktyce jednak nadal wspierał późniejszego prezydenta, m.in. oczerniając jego rywali.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Floryda: Makabryczne odkrycie pod podłogą domu. Ludzkie płody w słojach

Niektóre pochodzą z lat 60, inne z 70. Odkryto je w Gainesville na Florydzie. Stało się to przypadkiem podczas rutynowej kontroli fundamentów domu. W kilku słojach były ludzkie płody i języki. Przerażony inspektor o znalezisku powiadomił policję. Teraz byłemu mężowi właścicielki budynku grożą zarzuty.

Jak podaje lokalna stacja WTSP pod podłogą domu w Gainesville na Florydzie, znaleziono słoje z ludzkimi szczątkami. Ludzkie płody i języki znajdowały się w formalinie. Odkrycia dokonano podczas inspekcji stanu fundamentów budynku i powiadomiono o nim władze.

Szybko ustalono, że słoje schował pod podłogą były mąż właścicielki dr Ronalda Baughmana. Mężczyzna jest emerytowanym profesorem University of Florida. Próbki pozyskał podczas swoich badań i zabrał je do domu. Zapomniał o nich, podobnie jak jego była żona.

Kilkadziesiąt lat temu tego typu postępowanie nie było niczym niezwykłym. Przepisy prawa uległy jednak zmianie. Jak powiedział rzecznik uczelni Steve Orlando w rozmowie z telewizją WCJB-TV „istnieją bardzo surowe przepisy federalne i stanowe, które tego zabraniają”. Wynoszenie preparatów biologicznych jest również wbrew polityce uczelni. Nie jest wykluczone, że lekarz zostanie pociągnięty do odpowiedzialności prawnej.
Źródło info i foto: Fakt.pl

35-letni Przemysław G. brutalnie zgwałcił 15-latka. Jest wyrok

Mężczyzna zamknął przypadkiem napotkanego nastolatka w toalecie i zgwałcił. Na szczęście zwyrodnialec został złapany i osądzony. Za krzywdę wyrządzoną chłopcu Przemysław G. właśnie usłyszał wyrok 7,5 roku odsiadki. Ma też podjąć terapię, która wyleczy jego chore skłonności seksualne.

Tego koszmaru Mariusz K. (15 l.) długo nie zapomni. Nie wiadomo, czy kiedykolwiek zdoła wyprzeć taką traumę z pamięci. Przyjechał na ferie do swej babci, do Łasina koło Grudziądza (woj. kujawsko-pomorskie). Był luty 2019 r. Wszystko było dobrze aż do dnia, gdy babcia posłała go do baru po obiad. Tak się złożyło, że z powodu remontu dziadkowie nie mogli korzystać z kuchenki.

Na swoje nieszczęście w lokalu przesiadywał też Przemysław G. Gdy w restauracji, chłopiec wszedł do toalety, mężczyzna poszedł po chwili za nim. Zamknął drzwi ubikacji i rzucił się na chłopca. Zakneblował mu usta i brutalnie gwałcił. Mariuszowi próbowała pomóc barmanka. Kobieta usłyszała krzyki dziecka, tłukła się do drzwi toalety. Wezwała też policję.

Funkcjonariusze nie mieli problemu z ujęciem Przemysława G. Tym bardziej, że w miejscowości był on już wówczas owiany zła sławą. Mężczyzna trafił do aresztu i usłyszał zarzuty gwałtu.
Źródło info i foto: se.pl