Słowacja: Zatrzymano cztery osoby w związku z zabójstwem dziennikarza śledczego Jana Kuciaka

Funkcjonariusze słowackiego Krajowego Biura Kryminalnego (NAKA) zatrzymali w środę rano cztery kobiety, które według mediów były w kontakcie z Marianem Kocznerem, oskarżonym o zlecenie zabójstwa dziennikarza śledczego Jana Kuciaka.

Wśród zatrzymanych jest była wiceminister sprawiedliwości w rządzie partii Kierunek Socjaldemokracja (SMER-SD) Monika Jankovska oraz jej siostra, a także sędzia Miriam Repakova i sędzia Denisa Cvikova. Wszystkie kobiety utrzymywały bliskie kontakty z Kocznerem, o czym świadczą bilingi ich numerów komórkowych i wiadomości tekstowe z ich telefonów odtworzone przez biegłych w trakcie śledztwa.

Grupa dochodzeniowa „Mgła”, która dokonała zatrzymań, została powołana jesienią 2019 roku. Wchodzący w jej skład funkcjonariusze badają kontakty Kocznera ze światem polityki, wymiarem sprawiedliwości, a także z policją i mediami.

Media przypominają, że telefony komórkowe, które służyły przedstawicielom środowiska sędziowskiego do kontaktowania się z Kocznerem, skonfiskowano jeszcze latem 2019 r. W styczniu br. przeprowadzono zaś przeszukania u Jankovskiej, Cvikovej i innych sędziów oraz przedsiębiorców.

Oczyszczenie środowiska sędziowskiego i wymiaru sprawiedliwości z mafijnych powiązań było jednym z tematów kampanii przed wyborami parlamentarnymi, które odbyły się na Słowacji 29 lutego. Zwyciężyły w nich partie, które obiecywały wyeliminowanie korupcji z życia publicznego. Nieformalne powiązania świata polityki, wymiaru sprawiedliwości i biznesu pozwoliły zleceniodawcy zabójstwa dziennikarza pozostawać w przeświadczeniu o swej całkowitej bezkarności – podkreślali kandydaci opozycji.

W ostatnich wyborach rządząca od 2006 roku partia SMER-SD otrzymała 18,3 proc. głosów, zajmując drugie miejsce za ugrupowaniem Zwyczajni Ludzie i Niezależne Osobistości (OLaNO).

Przeprowadzenie serii aresztowań w środowisku sędziowskim potwierdziła w środę na portalach społecznościowych słowacka policja, której NAKA jest częścią.

Jan Kuciak i jego narzeczona Martina Kusznirova zostali zamordowani 21 lutego 2018 roku. W grudniu 2019 roku urząd specjalnego prokuratora, w którego kompetencjach jest m.in. prowadzenie spraw dotyczących korupcji i przestępczości zorganizowanej oraz przestępstw, których dopuścili się wysocy rangą urzędnicy państwowi, przekazał sądowi akt oskarżenia. O zlecenie zabójstwa oskarżony został przedsiębiorca Marian Koczner.

W grudniu 2019 r. rozpoczął się proces pięciu osób podejrzewanych u udział w morderstwie. Na ławie oskarżonych zasiadł sam Koczner, bezpośredni zabójcy dziennikarza Tomasz Szabo i Miroslav Marczek, Alena Zsuzsova i Zoltan Andrusko, którzy byli pośrednikami. Do tej pory skazany został tylko Andrusko, który zdecydował się na współpracę z wymiarem sprawiedliwości, co zagwarantowało mu status świadka koronnego. Zsuzsova została oczyszczona z zarzutów.

Kolejna rozprawa odbyła się 13 stycznia. Proces trwa. Kocznerowi grozi kara dożywotniego więzienia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Nowe zatrzymania i kolejne zarzuty ws. „karuzeli finansowej”

Policjanci z Wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarczą KWP w Katowicach, wspólnie z funkcjonariuszami Urzędu Celno-Skarbowego w Olsztynie, zatrzymali kolejnych członków zorganizowanej grupy przestępczej, zajmującej się wyłudzeniami podatku VAT na szkodę Skarbu Państwa. Trzej zatrzymani mężczyźni usłyszeli już prokuratorskie zarzuty, a dwaj z nich trafili do aresztu. Wszystkim grozi 15 lat więzienia. W wyniku przestępczej działalności mężczyzn doszło do uszczupleń podatkowych na kwotę 1,7 miliona złotych. Natomiast wartość uszczupleń podatkowych w całej wielowątkowej sprawie, prowadzonej od 2018 roku pod nadzorem Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji w Katowicach, szacowana jest na 37 milionów złotych.

Policjanci z katowickiej komendy wojewódzkiej zajmujący się zwalczaniem przestępczości gospodarczej, wspólnie z funkcjonariuszami Urzędu Celno-Skarbowego w Olsztynie, zatrzymali kolejne trzy osoby w sprawie dotyczącej zorganizowanej grupy przestępczej, zajmującej się wyłudzeniami podatku VAT. Zatrzymani, to mieszkańcy województw śląskiego i małopolskiego.

Prokurator Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej przedstawił zatrzymanym zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, której celem było uszczuplenie należności podatkowych, kwalifikowane z art. 258 § 1 kodeksu karnego. Ponadto zatrzymani są podejrzani o popełnienie przestępstw skarbowych polegających na podrabianiu i wprowadzaniu do ewidencji księgowo-skarbowej poświadczających nieprawdę faktur VAT, pozorujących wewnątrzwspólnotowy obrót częściami samochodowymi. Tak sfałszowaną dokumentację podejrzani przedkładali właściwym miejscowo urzędom skarbowym, dzięki czemu doprowadzili do uszczupleń podatkowych w zakresie podatku VAT, wykorzystując mechanizm tzw. karuzeli podatkowej. Czyny te zagrożone są karą pozbawienia wolności do 15 lat. W wyniku przestępczej działalności doszło do uszczupleń podatkowych na kwotę 1,7 miliona złotych.

Dwaj zatrzymani w sprawie mężczyźni zostali już tymczasowo aresztowani. Wobec ostatniego z podejrzanych mężczyzn prokurator zastosował środki zapobiegawcze w postaci poręczenia majątkowego w kwocie 100 tysięcy złotych, dozoru Policji, zakazu opuszczania kraju.

Jest to kolejna realizacja w tej wielowątkowej sprawie prowadzonej od 2018 roku pod nadzorem Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji w Katowicach. Wartość uszczupleń podatkowych w całym procederze szacowana jest na 37 milionów złotych. Sprawa ma charakter rozwojowy i nie wykluczono dalszych zatrzymań.
Źródło info i foto: Policja.pl

Ukrainiec próbował wwieźć do Polski 10 653 jednorazowych maseczek medycznych. Udaremniono przemyt

Obywatel Ukrainy próbował wwieźć do Polski 10 653 jednorazowych maseczek medycznych. Ukraińska straż graniczna znalazła je w specjalnych skrzyniach, ukrytych pod podłogą bagażnika auta dostawczego. Jak informuje ukraińska straż graniczna, obywatel Ukrainy jechał samochodem dostawczym marki volkswagen do sąsiedniego kraju przez punkt kontrolny Ustiług. To przejście graniczne między Ukrainą a Polską, po naszej stronie znajduje się miejscowość Zosin w województwie lubelskim.

Według służb naszego wschodniego sąsiada, strażnicy postanowili dokładnie sprawdzić volkswagena. Ujawnili podwójny bagażnik. Pod podłogą znaleźli dwie skrzynie, a w środku jednorazowe maseczki medyczne. Pogranicznicy przeliczyli 10 653 sztuk o wartości 356 hrywien. W przeliczeniu na polską walutę to około 50 tysięcy złotych.

Ukraińska straż graniczna podaje dodatkowo, że to już druga udaremniona próba przemytu maseczek z Ukrainy na Zachód. Do pierwszej doszło na Zakarpaciu na zielonej granicy z Rumunią. Przechwycono wtedy 3,5 tysiąca maseczek.

Na Ukrainie zdiagnozowano jeden przypadek zakażenia koronawirusem. Mężczyzna przyleciał z żoną z Włoch do Rumunii, stamtąd dotarli do Ukrainy samochodem. Stan pacjenta lekarze oceniają jako stabilny.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Były oficer ABW Marcin S. skazany za płatną protekcję

Marcin S., były oficer i naczelnik jednego z wydziałów Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, został skazany za płatną protekcję. Przyznał się on do winy i poddał dobrowolnie karze. Nadal nie zapadł jeszcze wyrok wobec kobiety i mężczyzny, którzy również są oskarżeni w tej sprawie.

Powoływali się na wpływy w MSWIA?

Sąd Rejonowy dla Warszawy Woli uznał Marcin S. jest winny tego, że w 2016 r. w wspólnie z pozostałymi oskarżonymi powoływał się na swoje wypływy w MSWIA : „w zamian na korzyść majątkową w kwocie 55 000 zł (…)”. Na poczet kary Marcinowi S. zaliczono wcześniejszy pobyt w areszcie.

O co dokładnie chodziło w tej sprawie, którą opisywała m. in. „Rzeczpospolita” i portal tvn24.pl ? Firma biznesmena Jacka P. z Wolsztyna zajmowała się handlem bronią i szkoleniami militarnymi m. in. na poligonie w Babimoście (woj. lubuskie). W 2015 doszło tam do nieszczęśliwego wypadku postrzelenia mężczyzny, w związku z czym MSWIA wydało decyzję o cofnięciu tej firmie koncesji.

Jacek P. odwołał się od tej decyzji i wynajął jedną z warszawskich kancelarii do obsługi prawnej tej sprawy. Z kancelarią tą współpracował właśnie Marcin S., były naczelnik jednego z wydziałów ABW, oraz pozostali oskarżeni Jolanta S. – H. (po urzędowej zmianie danych – Sara W.) oraz Andrzej K., były żołnierz Gromu. W lipcu 2016 r. w jednym z zajazdów niedaleko Konina Jacek P. przekazał Marcinowi S. 55 tys. zł w gotówce i został zatrzymany na gorącym uczynku przez agentów Centralnego Biura Antykorupcyjnego. W doniesieniu dla CBA Jacek P. twierdził, że pieniądze te były przeznaczone m. in. na łapówkę dla urzędnika MSWIA, który miał załatwić sprawę koncesji. Właściciel kancelarii prawnej i pozostali oskarżeni utrzymywali, że była to umówiona zapłata za usługi prawne.
Źródło info i foto: wp.pl

Harvey Weinstein po ogłoszeniu wyroku trafił do szpitala

Skazany na 23 lata więzienia za gwałt i napaść seksualną amerykański producent filmowy Harvey Weinstein w środę, kilkanaście godzin po ogłoszeniu wyroku, trafił do szpitala Bellevue na Manhattanie.

„Powodem hospitalizacji były ciągłe problemy z sercem i bóle w klatce piersiowej” – poinformowała jego rzeczniczka Juda Engelmaye. Przypomniała jednocześnie, że Weinstein w ubiegłym tygodniu w tym samym szpitalu przeszedł operację serca. „Mamy nadzieję, że zostanie zatrzymany na noc w celu obserwacji” – powiedziała.

24 lutego, po pięciu dniach obrad, ława przysięgłych uznała Weinsteina za winnego wymuszenia aktu seksualnego na asystentce Mimi Haleyi w 2006 r. i gwałtu na początkującej wówczas aktorce Jessice Mann w 2013 r. W środę sędzia skazał go za pierwsze przestępstwo na trzy lata, a za drugie na 20. Ponieważ będzie kary odbywał jednocześnie, w więzieniu spędzi łącznie 20 lat.

Po zwolnieniu przez pięć lat musi przebywać pod nadzorem i zarejestrować się jako przestępca seksualny. Obrońcy 67-letniego Weinsteina, który w środę przybył do sądu na wózku inwalidzkim, zapowiedzieli, że ich klient odwoła się od wyroku.
Źródło info i foto: interia.pl

Policjanci CBŚP zlikwidowali 8 agencji towarzyskich. 11 osób zatrzymanych

CBŚP zlikwidowało osiem agencji towarzyskich, zatrzymując przy tym 11 osób. Grupa przestępcza mogła działać w latach 2018-20 i w tym czasie w ponad 30 „mieszkaniówkach” mogło „pracować” nawet 100 kobiet. Policjanci z Zarządu w Poznaniu Centralnego Biura Śledczego Policji, pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, prowadzą śledztwo w sprawie zorganizowanej grupy przestępczej, której członkowie podejrzani są o zorganizowanie sieci agencji towarzyskich i czerpanie korzyści z cudzego nierządu.

W ostatnim czasie funkcjonariusze CBŚP przeprowadzili akcję na terenie województwa wielkopolskiego oraz dolnośląskiego, w wyniku której zlikwidowali osiem agencji towarzyskich tak zwanych mieszkaniówek. Policjanci jednocześnie weszli do ustalonych wcześniej mieszkań i zatrzymali 11 osób.

W działaniach wzięli udział także funkcjonariusze z zarządów CBŚP w Gorzowie Wielkopolskim i we Wrocławiu, a dynamiczne zatrzymania niektórych podejrzanych przeprowadzili policjanci zespołów specjalnych CBŚP.

W trakcie przeszukania miejsc pobytu podejrzanych oraz mieszkań przeznaczonych na agencje towarzyskie policjanci zabezpieczyli między innymi sprzęt elektroniczny, dokumenty, a także pieniądze w kwocie ponad 100 tys. zł, biżuterię i samochody. Podczas czynności w jednym z mieszkań w Poznaniu znaleziono również około 2 kg marihuany.

Nawet sto prostytutek

Jak wynika z ustaleń policjantów CBŚP grupa działała w latach 2018-20 na terenie Wielkopolski i Dolnego Śląska. Wszystko wskazuje na to, że w tym czasie w ponad 30 agencjach towarzyskich funkcjonujących w wynajmowanych mieszkaniach mogło „pracować” nawet 100 kobiet. Werbunkiem prawdopodobnie zajmował się 34-letni mężczyzna o pseudonimie „Norbert”, który podejrzany jest o kierowanie tą grupą. Kobietom poszukującym w internecie zatrudnienia, członkowie grupy oferowali pracę jako masażystki, nie informując, czym dokładnie będą się zajmowały.

Gdy już dowiedziały się w jakim charakterze mają „pracować”, wtedy część z nich rezygnowała. Z ustaleń śledztwa wynika, że pozostałe osoby zatrzymane zajmowały się umawianiem zleceń i ochroną „biznesu”.

Większość kobiet „pracujących” w agencjach stanowiły Ukrainki, ale zatrudniano także Polki. Cudzoziemkom legalizowano pobyt w Polsce na podstawie fałszywych zaświadczeń o zatrudnieniu. W ramach grupy działało także „call center”, gdzie przyjmowano zlecenia na daną usługę, a następnie informowano klienta o adresie gdzie będzie ona świadczona.

Odbierali pieniądze za nieposłuszeństwo

Jeśli któraś z kobiet chciała odejść z „biznesu”, lider grupy stosował psychiczne formy nacisku, m.in. groźby ujawnienia jej wizerunku na stronie internetowej. Nieposłuszeństwo było karane finansowo, a w niektórych przypadkach kobiety traciły większość zarobionych pieniędzy.

Ze wstępnych szacunków śledczych wynika, że podejrzany o kierowanie tą grupą mógł osiągać nawet 60 tys. zł miesięcznego zysku „na czysto”, po odliczeniu kosztów funkcjonowania „biznesu”. Śledczy szacują, że grupa mogła zarobić na nielegalnym procederze około 1,44 mln zł.

Policjanci CBŚP doprowadzili zatrzymanych do Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, gdzie prokurator przedstawił im zarzuty dotyczące udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, w tym jednej kierowania tą grupą. Dziewięć osób podejrzanych jest o czerpanie korzyści z nierządu innych osób, dwie o pranie pieniędzy pochodzących z przestępstw, a jedna o posiadanie narkotyków. Cztery osoby zostały tymczasowo aresztowane.
Źródło info i foto: TVP.info

Aktor Charlie Sheen oskarżony o gwałt na nastolatku

Aktor Corey Feldman wyprodukował film dokumentalny, w którym oskarżył kolegów z branży filmowej o molestowanie seksualne oraz pedofilię. Wśród obwinionych jest Charlie Sheen, znany m.in. z ról w filmie „Pluton” i serialu „Dwóch i pół”. „To chore i nieprawdziwe zarzuty. To nigdy nie miało miejsca” – powiedział gwiazdor dla serwisowi „HuffPost”.

Film dokumentalny „(My) Truth: The Rape of Two Coreys” miał premierę w poniedziałek wieczorem. Aktor Corey Feldman podał w nim listę osób, które według niego molestowały w przeszłości jego oraz jego najbliższego przyjaciela, zmarłego w 2010 roku Coreya Haima.

Zgwałcony na planie filmu Spielberga

Wśród ludzi, którym zarzuca niewłaściwe i bezprawne zachowanie, jest nazwisko Charlie’ego Sheena. W jednej ze scen Corey Feldman opisał incydent, do jakiego miało dojść na planie filmu „Lucas” Stevena Spielberga z 1986 roku. Haim miał wówczas 13 lat, a Sheen – 19. – Zgwałcił mnie w biały dzień – miał powiedzieć Corey Haim.

W dokumencie wystąpiły także inne osoby, które potwierdziły, że słyszały o wspomnianych wydarzeniach. Podobne zarzuty padły w kontekście aktora Jona Grissoma, właściciela klub nocnego Alphy’ego Hoffmana i byłego menadżera gwiazd, Marty’ego Weissa.

„Syn nigdy nie wspomniał o Charliem”

W oświadczeniu dla portalu HuffPost Charlie Sheen kategorycznie zaprzeczył tym zarzutom. – To chore i nieprawdziwe zarzuty. To nigdy nie miało miejsca – powiedział.

Gwiazdor dodał także, że wszystkim zainteresowanym poleca pod rozwagę to, co powiedziała matka Haima, Judy. W 2017 roku kobieta miała wskazać, że to ktoś inny zgwałcił jej dziecko.

– Mój syn nigdy nie wspominał o Charliem. Nigdy o nim nie rozmawialiśmy. To wszystko zostało zmyślone – miała powiedzieć.

To kolejny raz, gdy pojawiają się doniesienia ws. domniemanego gwałtu z 1986 roku. Dwa lata temu doszło do ugody pomiędzy aktorem a tygodnikiem „National Enquirer”, którego Sheen oskarżył o zniesławienie po artykule, w którym został nazwany gwałcicielem.

23 lata więzienia dla Weinsteina

W środę na 23 lata więzienia został skazany amerykański producent filmowy Harvey Weinstein. Sąd uznał go winnym gwałtu dokonanego w 2013 roku na początkującej wówczas aktorce Jessice Mann oraz za wymuszenie w 2006 roku aktu seksualnego na asystentce Miriam Haleyi w jego apartamencie.

Winnym został uznany już wcześniej, w środę ustalono jedynie wysokość kary.

Weinstein na ogłoszenie wyroku został wprowadzony na wózku inwalidzkim. Tuż po nim na sali sądowej pojawili się Jodi Kantor i Megan Twohey, reporterzy „New York Times”, którzy opisali historię Weinsteina, wywołując ruch #MeToo.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Włochy: Żałobnicy ukarani za złamanie zakazu odnośnie koronawirusa

Władze we Włoszech nie mają już wątpliwości, że muszą w bardziej zdecydowanie przeciwstawić się coraz gwałtowniejszemu rozprzestrzenianiu się koronawirusa w ich kraju. Działania obronne muszą być bezkompromisowe i niepopularne. Przekonało się o tym na własnej skórze kilkudziesięciu żałobników, którzy w poniedziałek w Porto Empedocle koło Agrigento wyszli na ulicę w kondukcie pogrzebowym. Po chwili otoczyli ich karabinierzy. Nie skończyło się tylko na pouczeniu…

9 marca 48 uczestników konduktu żałobnego zostało spisanych przez karabinierów na Sycylii. Dlaczego? Jak podały we wtorek miejscowe media, bezpośrednim powodem interwencji mundurowych było złamanie obowiązujących w całych Włoszech przepisów o zakazie zgromadzeń, które zostały wprowadzone w ramach walki z epidemią koronawirusa.

W poniedziałek ulicami miejscowości Porto Empedocle koło Agrigento przeszedł kondukt żałobny, w którym wzięło udział kilkadziesiąt osób. Przypadkowi przechodnie obserwujący tę scenę, zawiadomili karabinierów. Ci zareagowali błyskawicznie. Zatrzymali wszystkich do kontroli.

Uczestnicy konduktu żałobnego zostali spisani i w najbliższych dniach zostaną ukarani za naruszenie przepisów z poniedziałkowego dekretu premiera o zakazie wszelkich zgromadzeń i uroczystości, także tych na świeżym powietrzu. W tym dekrecie widniał też zakaz publicznych ceremonii pogrzebowych.

Surowe przepisy i restrykcje mają na celu zahamowane ekspansji wirusa.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Irak: Polski żołnierz ranny w wyniku ostrzału rakietowego

„W wyniku ostrzału rakietowego jeden polski żołnierz został ranny. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Sytuacja monitorowana jest na bieżąco” – poinformowało na Twitterze Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych. Chodzi o żołnierza stacjonującego w Iraku w ramach Polskiego Kontyngentu Wojskowego.

Polski żołnierz został ranny w wyniku ostrzału rakietowego, do którego doszło w Iraku – taką informację przekazało na Twitterze Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

„Jestem w stałym kontakcie z gen. Piotrowskim, Dowódcą Operacyjnym Rodzajów Sił Zbrojnych. Polscy żołnierze są bezpieczni, a sytuacja w bazie jest na bieżąco monitorowana” – skomentował Minister Obrony Narodowej Mariusz Błaszczak.

Jak podaje CNN, w ataku rakietowym na bazę wojskową w mieście At-Tadżi zginęło dwóch Amerykanów i Brytyjczyk, wielu zostało rannych. Na bazę spadło ponad piętnaście rakiet „Katiusza”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl