Jest akt oskarżenia ws. usiłowania zabójstwa sędziego i prokuratora

Prokuratura skierowała akt oskarżenia do Sądu Okręgowego w Kielcach przeciwko Pawłowi K, podejrzanemu m.in. o usiłowanie zabójstwa dwóch osób: sędziego i prokuratora. Grozi mu dożywocie. Do zdarzenia doszło w nocy z 3 na 4 kwietnia 2019 w Ostrowcu Świętokrzyskim. Paweł K., jak ustalono podczas śledztwa, od wieczora obserwował dom, w którym mieszkało małżeństwo – sędzia i prokurator.

– Gdy oboje już położyli się spać, sprawca około godziny 1 w nocy dokonał podpalenia budynku domu jednorodzinnego. Szczęśliwie pokrzywdzeni obudzili się chwilę później i zdołali się ewakuować z płonącego domu. Na miejsce przybyła straż pożarna i podjęła akcję gaśniczą – powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach Daniel Prokopowicz.

Sędzia prowadziła wobec oskarżonego czynności procesowe

Zebrany materiał dowodowy, w postaci przede wszystkim wyników oględzin miejsca zdarzenia, zeznań świadków, nagrań z monitoringu, wstępnych opinii biegłych z zakresu pożarnictwa – pozwolił na ustalenie przebiegu zdarzenia i jego sprawcy, którym okazał się Paweł K. Został on zatrzymany przez policjantów wieczorem 4 kwietnia ubiegłego roku

– Pokrzywdzona w tej sprawie to sędzia Wydziału III Karnego Sądu Okręgowego w Kielcach, która w przeszłości prowadziła wobec Pawła K. czynności procesowe. Pokrzywdzony to prokurator ostrowieckiej Prokuratury Rejonowej. Podczas śledztwa ustalono że zdarzenie ma związek z czynnościami służbowymi pokrzywdzonej – dodał Prokopowicz.

6 kwietnia ubiegłego roku prokurator przedstawił Pawłowi K. „zarzut usiłowania zabójstwa pokrzywdzonych i sprowadzenia zdarzenia zagrażającego mieniu w wielkich rozmiarach w postaci pożaru domu pokrzywdzonych, które to zdarzenie zagrażało położonym w pobliżu innym zabudowaniom”.

Zarzucono mu popełnienie czterech przestępstw

Prokopowicz poinformował, że w piątek prokurator skierował w tej sprawie akt oskarżenia do Sądu Okręgowego w Kielcach. Oskarżonemu zarzucono popełnienie czterech przestępstw „usiłowanie zabójstwa dwóch osób i zniszczenie mienia znacznej wartości (ponad 200.000 zł) poprzez podpalenie domu, w którym spali pokrzywdzeni. Znieważenia pięciu funkcjonariuszy policji podczas i w związku z pełnieniem przez nich obowiązków służbowych. Kierowania gróźb zniszczenia mienia poprzez podpalenie oraz spowodowania uszczerbku na zdrowiu wobec dwóch policjantów” – powiedział Prokopowicz.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach zaznaczył, że wszystkie te czyny miały miejsce od 4 do 5 kwietnia ubiegłego roku. Po przeprowadzonej obserwacji sądowo-psychiatrycznej biegli zgodnie orzekli, że w czasie popełniania zarzucanych mu czynów Paweł K. miał zachowaną zdolność do rozpoznania ich znaczenia i pokierowania swoim postępowaniem.

Nie przyznał się do postawionych zarzutów

Przesłuchany w charakterze podejrzanego Paweł K. nie przyznał się do przedstawionych mu zarzutów i skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień.

– Oskarżony pozostaje tymczasowo aresztowany, za zarzucane mu czyny grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności. W przeszłości był czterokrotnie karany, w tym za przestępstwa podobne do obecnie zarzucanych, tj. m.in. przeciwko mieniu, wolności, czy przeciwko działalności instytucji państwowych – podkreślił Prokopowicz.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Ruszył proces 25-letniego Mateusza K. Zgwałcił 9-latkę i zamknął ją w wersalce

9-letnia Sara poszła do znajomego i jakby zapadła się pod ziemię. Jej starszy brat wpadł na jej trop niemal w ostatniej chwili. Zakneblowaną i zgwałconą dziewczynkę znaleziono w wersalce w mieszkaniu Mateusza K. Ledwie oddychała. Właśnie ruszył proces 25-latka.

Przed Sądem Okręgowym w Gorzowie Wielkopolskim ruszył proces Mateusza K., który – zdaniem śledczych – zgwałcił, zakneblował i zamknął w wersalce 9-letnią Sarę. Ze względu na obecną sytuacją epidemiologiczną związaną z koronawirusem, proces toczy się za zamkniętymi drzwiami.

Co dokładnie prokuratura zarzuca mężczyźnie w akcie oskarżenia?

– Mateuszowi K. przedstawiono zarzut usiłowania zabójstwa małoletniej Sary, a także pozbawienia jej wolności ze szczególnym udręczeniem poprzez związanie jej rąk i nóg oraz zaklejenie ust taśmą klejącą, a następnie doprowadzenie przemocą do obcowania płciowego i spowodowanie naruszenia czynności narządów ciała na okres powyżej siedmiu dni – mówił w styczniu Roman Witkowski, ówczesny rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wielkopolskim.

Mateusz K. przyznał się do gwałtu na małoletniej i pozbawienia jej wolności. Natomiast nie przyznał się do usiłowania zabójstwa. Grozi mu kara pozbawienia wolności od lat 12, kara 25 lat albo dożywotniego pozbawienia wolności.

Zamiast się leczyć, zapadł się pod ziemię

Mateusz K. to 25-latek, który w 2018 roku opuścił szpital psychiatryczny w Gorzowie Wielkopolskim. Trafił tam po tym, jak brutalnie zaatakował 7-latka. Wówczas biegli orzekli, że w chwili popełnienia przestępstwa był niepoczytalny, dlatego nie mógł odpowiadać przed sądem.

Po pięciu latach biegli stwierdzili, że dalsze leczenie w zamknięciu nie jest konieczne. W oparciu o tę opinię Sąd Rejonowy w Gliwicach zwolnił Mateusza K. Mężczyzna opuścił szpital. – Opinia biegłych była jasna i jednoznaczna. Wynikało z niej, że Mateusz K. może opuścić szpital, dlatego sąd podjął taką decyzję – tłumaczyła sędzia Agata Dybek-Zdyń, rzecznik Sądu Okręgowego w Gliwicach.

Był jeden warunek. Mateusz K. na wolności miał się leczyć pod okiem specjalistów. Miał, ale tego nie robił. Przez 11 miesięcy sąd próbował ustalić, gdzie przebywa mężczyzna i dlaczego nie reaguje na kolejne wezwania na terapię.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Zaginęła 15-letnia Zuzanna Zawierucha

Mundurowi poszukują 15-letniej Zuzanny Zawieruchy. Nastolatka ostatni raz była widziana 10 marca w swoim miejscu zamieszkania, czyli w Markach. Do tej pory nie wróciła do domu i nie nawiązała kontaktu z rodziną. Zuzanna Zawierucha córka Piotr urodziła się 22 września 2004 roku. Nastolatka mieszka w Markach przy ulicy 11 Listopada. To tam była widziana po raz ostatni.

„Zaginiona ma 175 cm wzrostu, szczupłej budowy ciała, włosy długie, proste koloru ciemnego. W chwili wyjścia z domu ubrana była w zbyt dużą kurtkę zimową, męską koloru czarnego z kapturem, leginsy koloru czarnego, bluzę dresową z kapturem koloru szarego, buty sportowe koloru białego firmy nike. Posiadała przy sobie dwa plecaki, jeden koloru czarnego oraz drugi różnokolorowy” – poinformował Tomasz Sitek z komendy w Wołominie.

15-latka wyszła z domu 10 marca do swojego chłopaka, który także mieszka w Markach. Do chwili obecnej nie powróciła do domu i nie nawiązała kontaktu ze swoją rodziną.

Wszelkie informacje o zaginionej dziewczynie należy kierować do Komisariatu Policji w Markach tel. (22) 781 23 20 lub do Komendy Powiatowej Policji w Wołominie przy ul. Wileńskiej 43a, tel. (22)776-20-21 bądź kontaktować się z najbliższą jednostką Policji lub za pośrednictwem telefonu alarmowego 112 lub poczty elektronicznej: komendant.kp-marki@ksp.policja.gov.pl – przekazał Tomasz Sitek.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Policjanci uderzyli w grupę handlującą ludźmi

Policjanci z Lubuskiej i Dolnośląskiej Policji doprowadzili do zatrzymali 37-letniego obywatela Bułgarii. Mężczyzna podejrzany jest o handel ludźmi i zmuszanie do prostytucji swoich dwóch rodaczek oraz pozbawienie wolności jednej z nich. Dzięki działaniom operacyjnym policjantów z Gorzowa możliwe było dotarcie do wiedzy o tym procederze, zatrzymanie napastnika oraz uwolnienie kobiety. Mężczyzna uczynił sobie z tego stałe źródło dochodu. Decyzją Sądu 37-letni Bułgar najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie.

To już kolejny sukces Lubuskiej Policji, która regularnie rozbija grupy przestępcze przy granicy zachodniej, zajmujące się handlem „żywym towarem”. To niezwykle ciężkie zadanie bowiem z reguły są to środowiska bardzo hermetyczne, gdzie pokrzywdzone są często zastraszane, gdzie grozi się im pozbawieniem wolności, zdrowia czy nawet życia i zmusza się je do świadczenia usług seksualnych.

Podobna historia dotyczy dwóch Bułgarek, które padły ofiarą swojego rodaka. 37-letni mężczyzna z 7 na 8 marca tego roku na granicy województw lubuskiego i dolnośląskiego zwabił pod pretekstem 30-letnią obywatelkę Bułgarii i pozbawił ją wolności. W tym czasie groził jej, bił a nawet obciął włosy. Wszystko po to, żeby ponownie zmusić kobietę, wykorzystując jej ciężką sytuację materialną, do świadczenia usług seksualnych. Pokrzywdzona będąc zastraszana realizowała jego polecenie od maja do listopada 2019 roku przekazując w ten sposób zarobione pieniądze swojemu oprawcy. Było to niemal 150 tys. zł.

Do wiedzy o tym procederze dotarli policjanci z Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wlkp. Z uwagi na fakt, że pokrzywdzonej groziło niebezpieczeństwo i sukces wiązał się z przeprowadzeniem dynamicznych działań, w czynności włączyli się także policjanci z województwa dolnośląskiego. Wspólne czynności pozwoliły na dotarcie do miejsca przetrzymywania ofiary, uwolnienie jej z rąk swojego oprawcy oraz zatrzymanie mężczyzny.

Dzięki pracy śledczych z Lubuskiej Policji oraz Prokuratury Okręgowej z Gorzowa możliwe było również przypisanie podejrzanemu nakłaniania do prostytucji innej Bułgarki w wieku 23-lat. Ta miała świadczyć usługi seksualne od stycznia do marca 2020 roku i zarobione w ten sposób pieniądze w kwocie ponad 42 tysięcy zł przekazać swojemu oprawcy. Zatem 37-latek działał brutalnie w celu osiągnięcia korzyści majątkowej z usług seksualnych, do których zmuszał swoje rodaczki. Dzięki Lubuskiej Policji ta gehenna została przerwana. Materiał dowodowy zebrany przez Policję i Prokuraturę pozwolił na przedstawienie podejrzanemu trzech zarzutów. Te związane są handlem ludźmi, stręczycielstwem oraz pozbawieniem wolności powiązanym z uszkodzeniem ciała. Sąd zdecydował o zastosowaniu wobec podejrzanego trzymiesięcznego aresztu. Sprawa jest rozwojowa.
Źródło info i foto: Policja.pl

Ukraina: Podający się za funkcjonariuszy SBU ukradli 100 tys. maseczek ochronnych

Podający się za funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) napastnicy ukradli przedsiębiorcom 100 tys. maseczek ochronnych – poinformowała we wtorek kijowska prokuratura. Napastników, którzy grozili ofiarom bronią, ujęto. Prokuratura wyjaśniła, że grupa dokonała napadu 13 marca. Wartość skradzionych maseczek szacowana jest na milion hrywien (ok. 152 tys. zł).

Grupa mężczyzn ubrana w mundury podjechała do przedsiębiorców podczas załadowywania towaru do samochodu. Przedstawili się jako funkcjonariusze SBU i grożąc – najpewniej – bronią kazali ofiarom położyć się na ziemi, a następnie zabrali towar i bez jakichkolwiek wyjaśnień odjechali – przekazała prokuratura.

Zmienił się „najpopularniejszy” towar do przemytu

Policji udało się ustalić i zatrzymać w Kijowie trzy osoby zamieszane w napaść – są mieszkańcami stolicy i obwodu kijowskiego, w wieku od 26 do 42 lat. Nie mają oni żadnych powiązań ze służbami bezpieczeństwa – zaznaczono.

W poniedziałek ukraiński urząd celny ogłosił, że w związku z szerzeniem się koronawirusa na Ukrainie zmienił się „najpopularniejszy” towar do przemytu. Stojący na czele urzędu celnego Maksym Nefiodow poinformował, że w ostatnich dniach służby zapobiegły przemytowi 135 tys. różnych rodzajów maseczek ochronnych, objętych zakazem eksportu. Jak dodał, maseczki próbowano wywieźć do Polski, Izraela i Szwajcarii.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Jest zawiadomienie do prokuratury po kontroli CBA w gminie Łopuszno

W związku z wynikami kontroli w gminie wiejskiej Łopuszno (woj. świętokrzyskie) CBA skierowało do Prokuratury Okręgowej w Kielcach zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstw fałszowania dokumentów oraz wyłudzenia. Kontrolę realizacji wybranych zamówień publicznych w gminie funkcjonariusze lubelskiej delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego przeprowadzili od 24 października 2019 r. do 23 stycznia 2020 r. Obejmowała lata 2017-2018.

„W trakcie kontroli funkcjonariusze CBA ujawnili, że w ramach zamówienia dotyczącego montażu instalacji OZE (odnawialne źródła energii) w gminie Łopuszno, tj. dostawy z montażem elementów instalacji fotowoltaicznej, paneli słonecznych, powietrznych pomp ciepła oraz robót budowlanych towarzyszących i niezbędnych do wykonania instalacji na budynkach mieszkalnych i gospodarczych, mogło dojść do działań o charakterze przestępczym. Wartość zamówienia wynosiła 5,6 mln zł” – czytamy w komunikacie Wydziału Komunikacji Społecznej CBA.

Funkcjonariusze stwierdzili też inne nieprawidłowości i skierowali zawiadomienie o naruszeniu przez wójta gminy dyscypliny finansów publicznych do rzecznika dyscypliny finansów publicznych.

„Zgromadzone dokumenty wskazują, że w trakcie realizacji zamówienia publicznego pn. Zaprojektowanie i wykonanie robót budowlanych związanych z przebudową targowiska w Łopusznie, doszło do bezpodstawnej zmiany treści umowy poprzez wydłużenie pierwotnego terminu zakończenia realizacji zamówienia. W następstwie tego nie naliczono wykonawcy kary za 62-dniowe opóźnienie, w wyniku czego nastąpiła szkoda w majątku gminy w wysokości 192 tys. zł” – podaje CBA.

Irena Marcisz, wójt gminy w stanowisku opublikowanym na stronie internetowej gminy nie odnosi się bezpośrednio do nieprawidłowości wytykanych przez CBA.

Przekonuje jednak, że publikacje dotyczące kontroli CBA w gminie są „rozpowszechniane przez osoby nieposiadające stosownych kompetencji oraz wiedzy w zakresie ustaleń poczynionych przez odpowiednie służby […] zdają się być nakierowane na celowe wywołanie w stosunku do gminy oraz jej organów pejoratywnych skojarzeń u odbiorców przekazu prasowego”.

Na łamach świętokrzyskiego „Echa Dnia” wójt Marcisz przekonuje, że zarzuty dotyczące montażu instalacji OZE nie dotyczą urzędu gminy i pracowników gminy.

– Na tę inwestycję był przetarg i sprawa dotyczy firm, które w nim startowały. Z rozstrzygnięciem było wiele problemów, firmy na siebie skarżyły. Ale oczywiście kiedy dostaniemy oficjalne wyniki kontroli będziemy mogli się do tego odnieść – powiedziała.

W kwestii budowy targowiska zapowiedziała z kolei wyjaśnienia. – Umowa była aneksowana, terminy były bardzo krótkie. Będziemy to wyjaśniać – stwierdziła wójt.
Źródło info i foto: agropolska.pl

CBŚP zatrzymało 9 osób oszukujących na platformach inwestycyjnych

Na polecenie prokuratora 12 marca 2020 r. funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji zatrzymali kolejnych 9 osób w toku śledztwa, prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie dotyczącego oszustw za pośrednictwem platform inwestycyjnych.

Jak poinformowała prokuratura, zatrzymani działali w ramach wielu podmiotów, w tym zarejestrowanych na Cyprze, Grecji oraz Wielkiej Brytanii – posiadających oddziały z siedzibą w Warszawie i powiązanych z nią spółek.

Zatrzymane osoby wykonywały funkcje pracowników tzw. działów retencji, którzy kontaktowali się z pokrzywdzonymi. To bezpośrednio ich działania doprowadzały klientów do powstania strat z tytułu inwestycji.

Sposób przestępczego działania grupy polegał na tym, że przedstawiciele firmy kontaktowali się z potencjalnymi inwestorami, oferując produkty finansowe, które miały przynieść nawet kilkudziesięcioprocentowy zysk (20-30 %). Początkowo osiągane sukcesy zachęcały klientów do kolejnych inwestycji finansowych. Następnie członkowie grupy proponowali klientom nietrafione inwestycje, które powodowały wyzerowanie kont pokrzywdzonych.

Po pewnym czasie inwestorzy tracili kontakt z przedstawicielami firmy, tracąc także wcześniej zainwestowane pieniądze. Ustalono, że poszczególni inwestorzy na nietrafionych inwestycjach ponosili straty od 3 tys. zł do nawet ponad 2 mln zł.

Prokurator ogłosił podejrzanym zarzuty działania w zorganizowanej grupie przestępczej mającej na celu prowadzenie działalności w zakresie obrotu instrumentami finansowymi bez wymaganego zezwolenia Komisji Nadzoru Finansowego. Zarzucono też im działanie na szkodę osób dokonujących inwestycji środków pieniężnych na platformach inwestycyjnych oraz doprowadzenia kilkudziesięciu osób – inwestorów do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w łącznej kwocie ponad 25 mln zł, poprzez wprowadzenie ich w błąd co do funkcjonowania platform inwestycyjnych, tożsamości osób prowadzących doradztwo inwestycyjne, zasad dotyczących inwestowania środków oraz ryzyka inwestycyjnego.

Prokurator zastosował wobec podejrzanych środki zapobiegawcze w postaci poręczeń majątkowych, dozorów Policji oraz zakazów opuszczania kraju.

Poprzednie działania przeprowadzono w listopadzie 2018 r., marcu 2019 r. oraz czerwcu 2019 r. Łącznie w sprawie zarzuty przedstawiono 96 podejrzanym.

Na poczet przyszłych kar na mieniu podejrzanych dokonano zabezpieczeń majątkowych rzędu kilkunastu milionów złotych. Trwają czynności mające na celu ustalenie kolejnych składników majątku sprawców w celu zabezpieczenia na poczet przyszłych obowiązków naprawienia szkody na rzecz pokrzywdzonych.
Źródło info i foto: pb.pl

Artur M. za podpalenie domu byłej partnerki trafi za kratki na 15 lat

Artur M. (26 l.) ze Skomielnej Białej (woj. małopolskie) nie mógł pogodzić się z tym, że rzuciła go ukochana Karolina Ż. (24 l.). W odwecie podpalił dom, w którym mieszkała z rodziną. Za to, co zrobił, trafi do więzienia na długie lata.

Para poznała się w warsztacie samochodowym, który prowadził ojciec Karoliny. Zakochani zaczęli się spotykać. Urodził im się synek. Wszystko zniszczyły narkotyki. Artur miał z nimi problem. Z tego powodu partnerka go zostawiła i wróciła do rodziców. Porzucony mężczyzna nie mógł pogodzić się z jej odejściem.

Dwa lata temu, w kwietniu, podjechał taksówką pod dom, w którym mieszkała Karolina, 2-letni wówczas synek pary, rodzice kobiety i jej rodzeństwo. Łącznie siedem osób. Artur podpalił drewniany taras. Ogień błyskawicznie rozprzestrzenił się na inne pomieszczenia. To cud, że nikt nie zginął. Domownicy w porę się obudzili i zdołali uciec z płonącego budynku.

Rankiem Artur M. znów pojawił się w okolicy. – Zabiję wszystkich, z którymi się spotykała lub spotyka – powiedział do ciotki Karoliny.

Podpalacza zatrzymała policja. Sąd pierwszej instancji za usiłowanie zabójstwa 7 osób skazał go na 15 lat więzienia. Oskarżony odwołał się jednak od wyroku. Niedawno sąd apelacyjny podjął decyzję o podtrzymaniu kary.

– Zapamiętaj dobrze datę mojego wyjścia z więzienia – krzyknął do byłej partnerki Artur, gdy policjanci zakuwali go w kajdanki.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Polscy policjanci podchwycili pomysł od szeryfa z USA

Z nietypowym apelem zgłosił się niedawno do przestępców szeryf hrabstwa Logan w stanie Kolorado. Prośbę znaleźć można w zamieszczonym na oficjalnym fanpage’u biura szeryfa poście.

– Z powodu pandemii COVID-19 i jej zaraźliwego charakteru biuro szeryfa hrabstwa Logan prosi o zaprzestanie wszelkich działań przestępczych/niegodziwych do odwołania. Doceniamy spodziewaną współpracę w zakresie powstrzymywania przestępczości i z góry dziękujemy przestępcom. Powiadomimy cię, kiedy będziesz mógł wrócić do normalnego zachowania przestępczego – czytamy w komunikacie.

Koronawirus. Polska Policja podchwyciła pomysł z USA

Pomysł na apel do przestępców, najwyraźniej spodobał się również polskim stróżom prawa. W poście zamieszczonym niedawno na fanpage’u Polskiej Policji odnoszą się do przestępców w podobnym tonie.

– Z powodu pandemii COVID-19, która wywołała panikę, a na nas nałożyła wiele nowych zadań i czasami nieprzewidywalne zachowania wielu osób, oczekujących od nas i innych służb ciągłej pomocy, prosimy o zaprzestanie wszelkich działań przestępczych/haniebnych/niegodziwych do odwołania – możemy przeczytać.
Źródło info i foto: Gazeta.pl